ingeborga.dapkunaite
06.09.11, 21:15
Chyba zdobyłam się na to, by o nim powiedzieć. To jest zwane RAK. Mam nadzieję, że mi się udało. Z tą nadzieją żyję od 2009 roku ale dalej mam uczucie, że Pan Koszmar jest obok. Nienawidzę tego uczucia, boję się go i wiecie... siebie podziwiam. Było to przed półrocznym wyjazdem do Amsterdamu, służbowym. Miałam gwarancję mieszkania (czy ktoś z was mieszkał w 120 m. kw. apartamencie za darmo?) i pracy. Amsterdam - otworem. I miesiąc wcześniej - rak. Nie rozumiałam tego, ja - rak. Co to ma wspólnego ze mną? Nic mnie nie boli. Operacja, bo to było potrzebne. Dobrze, że to wykryto wtedy, bo inaczej bym tu nie pisała. Wyjechałam do Amst. - wbrew pozorom, zrobiło mi to dobrze, choć byłam świeżo krojona. Żyć jednak jest warto! To do Ciebie, Gat, kieruję te słowa. Można i trzeba walczyć, bo ten Pan Koszmar, niestety, może wrócić. Więc póki nasze, korzystajmy albo... on do nas nie wróci, czego nam obojgu życzę z całego serca. :-)