speni
28.06.04, 14:01
To już trzeci dzień grypy żołądkowej Marysi. Czy to jaki wirus czy co,
cholera wie. Ale początek był fatalny. Niprawdopodobna biegunka, konsystencja
kupki - chyba nie muszę tłumaczyć, ale smród - jeszcze nigdy czegoś takiego
nie widziałam. Zaskoczyło nas na spacerze. Do tego stopnia, że Marysia
wracała prawie naga, przykryta kocykiem (dobrze że go mieliśmy) bo wszystko
załatwiła. Po drzemce obudziła sie z gorączka 38 biore ją na ręce, a ona ani
drgnie, głowa bezwładna...nawet nie wiecie ile sie strachu najadłam. Zanim
pani doktor do nas dotarła, Marysia bezwładnie na mnnie leżała i cały czas
drzemała. Dziś juz jest prawie ok, kupki coraz ładniejsze. Pani doktor
przepisała środki przeciwgorączkowe, Nifuroksazyd w syropie i Lacid. Przez te
trzy dni nic nie chciała Marysia wziąć do buzi, na szczęście dużo piła. Taką
to mieliśmy niemiłą "przygodę". Powiem jedno, modlę się żebym nigdy nie
musiała jeździć z moim maleństwem po szpitalach, bo taka rzecz, a ja myślałam
że głowę stracę.
Trzymajcie się wszyscy zdrowo