Dodaj do ulubionych

O seksie, piwie, imprezie i pożądaniu

04.07.04, 01:10
Niespodziewanie okazało się, że:
1. Jestem osobą nieodpowiedzialną jako, że ulegam niespodziewanym namowom i
odruchom. Odruchło mnie po esemsie jednej z forumowiczek: przyjeżdżaj!
2. Przyjechałem.
3. Wale od tej chwili piwo jedno za drugim. W między czasie była wód.. ka,
tańce i poważne rozmowy oraz niespełnione nadzieje.
4. Najważniejsze te nadzieje. Niestety obie niespełnione. Widać mój erotyzm
niedomaga. A ja głupi miałem złudzenia.
5. Jednocześnie, pod nakazem cenzury obyczajowej, muszę donieść, że tenże
czas spędziłem w różnistych miejscach, nie w jednem. Zacząłem gdzie indziej,
trafiłem gdzie indziej, wylądowałem, tam gdzie zacząłem. Też do dupy. Bo
nawet nie mogłem skończyć - to ta niespełniona nadzieja nr 2. Pierwsza
niespełniona, coś chciała, ale wybrałem drugą. Las jest w pobliżu i pies, kot
i jakieś w klatce.Kurde znacie historię z Ptysiem i Balbiną?Jak znacie
dopiszcie sobie resztę. Buziaki! Niespełniony. Q***, jest chiba ok. 1 am.

Obserwuj wątek
    • dociek Re: O seksie, piwie, imprezie i pożądaniu 04.07.04, 11:38
      A zaczęło się wszystko, jak zwykle - tak sobie niewinnie, acz nieco
      zaskakująco. Zostałem dnia poprzedniego, komórkowo wezwany, niczym na tajną
      odprawę ruchu podziemnego, w nocy.., pod Bramę. W pierwszej chwili pomyślałem,
      że komuś się zachciało powrócić do nieco wcześniejszej młodości i zabawić w
      jakieś nicne, sorry - nocne podchody... Cóż, istota sprawy tkwiła w rozkładzie
      jazdy pociągów, a konkretnie, usługi dowozowej pasażerskiej na trasie Kraków -
      Ciemnogród realizowanej przez rozsypujące się resztki naszego kolejowego
      monopolisty - pekapa. Przy okazji, bardzo mi odpowiada czeska nazwa pociągu,
      zdecydowanie lepiej oddająca ponaddźwiekową szybkość i stan naszych od zwykłych
      osobowych po super-ekspresy - "wlaka". Piękne prawda? Wysiadłem z taksówki o
      22.30 pod Bramą i tam zauważyłem Zoha, którego jednakowoż się spodziewałem
      zobaczyć w tym miejscu... Zoh zobaczył mnie i iskra radości oraz ulgi
      przemknęła przez jego młodzieńcze oczy. Przyjechałeś! - westchnął nieomal
      dwuznacznie... Ki diabeł? - pomyślałem. Odwaliło całkiem?!! Zoh: Uratowałeś
      mnie! No, w tym momencie, zacząłem nabierać jeszcze poważniejszych podejrzeń: -
      to już całkiem nie tak. Zoh gorączkowo zaczął zeznawać, że jakaś nawiedzona
      tancerka brzucha odprawiała przed nim swój godowy taniec erotyczno-
      zachęcający... Nie wiem skąd ma takie oko, a może doświadczenia, ale rozpoznał
      w niej zasłużoną weterankę pracy ulicznej... no, streetwalker'kę... Nie! One
      się jakoś inaczej... Rzekłem na to: - cieszę się że dostarczyłem mojemu koledze
      takiego silnego zastrzyku poczucia bezpieczeństwa. Z komentarza naszego admina
      wynikało, że tej osobniczce wszystko falowało, co prawda to zachodzi subtelna
      wątpliwość, czy nasz miły kolega nie popala sobie jakichś tajlandzkich
      wynalazków w szkole, ale okazało się, że chodziło mu o falowanie jej brzucha,
      ewentualnie piersi. Podobno nie było sposobu, żeby rozróżnić, które to były z
      tych wymienionych elementów. Niestety, nie miałem okazji zobaczyć tego występu,
      bo w niesamowitym tempie pojawił się inny tancerz, tym razem mężczyzna... ale o
      tym co się działo dalej, może kiedyś, później doniosę.
      • ryza_malpa1 Re: O seksie, piwie, imprezie i pożądaniu 04.07.04, 15:08
        Hm, czy te niespełnione te to z zohem mialy być????????????????????????
        • zo_h Re: O seksie, piwie, imprezie i pożądaniu 04.07.04, 17:31
          Jak to ... mam się czuć zagrożony ... tzn ja i Dociek? Że niby jak ... i
          ogólnie co to za domysły :D?
    • czarna33 Re: O seksie, piwie, imprezie i pożądaniu 04.07.04, 17:38
      Wszystko się zgadza,tylko nie było głębokich spojrzeń w oczy.No i całusków
      słodkich jak mniodek :P
    • dociek Re: O seksie, piwie, imprezie i pożądaniu 04.07.04, 18:09
      Drogie Koleżeństwo, dokonujecie tu wielce ryzykownej nadinterpretacji faktów
      (nie dodam modnie i wodolejnie: "realnych", albowiem fakty to zdarzenia realne
      same z siebie). Co gorsza, usiłujecie też zdarzenia wyprzedzać, a
      fakty "naginać". Wszak ostrzegłem, że ciąg dalszy historii tej może, ale nie
      musi się objawić natychmiast. Wspomnę tylko, że potężne i rytmiczne dźwięki z
      nocnego lokalu nad kwiaciarnią przy placu Łokietka wywołały u pewnego
      niedogolonego facia w kaszkiecie reakcje odruchowe w postaci gibania się,
      drygania, twistowania, a nawet słownego "rapowania". Temu artyście towarzyszył
      kudłaty pios, który podjeżdżające właśnie kolejna taksówka koleżanki w osobach
      Czarnej, Nitki i To.ya'i zainteresował do tego stopnia, że padło podejrzenie na
      moja osobę o jakieś prawa własności do niniejszego stworzenia. Ale nie był on
      mój.
      • dociek Re: O seksie, piwie, imprezie i pożądaniu 04.07.04, 23:47
        Szybkim krokiem, choć nie biegiem, by właśnie przyjezdna To.ya mogła przy tej
        okazji realizować zwiedzanie Starego Miasta, przemieściliśmy się do piwnicy
        zawodzących kelnerek. Niestety, nie tylko kolenerki tam wyły, ale również
        nastawione bardzo bojowo dojrzałe panie udające wyzwolone feministki.
        Prawdopodobnie czciły swój kolejny rozwód, bo robiły to szczególnie gromko. W
        tej zawodząco-post-i-para-żydowskiej knajpie To.ya wręczyła prezenty-gościńce
        Zohowi i Czarnej.
        • to.ya sprostowanie :))) 05.07.04, 10:09
          dociek napisał:

          > To.ya wręczyła prezenty-gościńce
          > Zohowi i Czarnej.

          To nie gościńce były jeno prezenty urodzinowo- imieninowe!!!
          Gdybym wiedziała, że tak zacne i cudowne grono mnie przywita, to rzecz jasna,
          że gościńce byłyby i to dla wszystkich :)))))

          BTW: "smoczyca-potworzyca" z Krakowa duże spustoszenie zrobiła ???
    • zo_h Re: O seksie, piwie, imprezie i pożądaniu 05.07.04, 00:08
      Pani z falującym biustem, który podlagając przemieszczeniu niejednokrotnie
      mieszał się z brzuchem, wymaga pewnego objaśnienia. Jako jedyny widziałem to
      nagłe objawienie tanecznego kunsztu, które niczym grom z jasnego nieba pojawiło
      się przed brama. Ta kobieta (tak myślę że raczej była płci żeńskiej) tańczyła w
      rytm muzyki wydobywającej się z pobliskiej dyskoteki a wszystko miało początki
      w skromnym przytupywaniu nogi (takim nieznacznym). W miarę rozwoju akcji
      wszystko zmieniało się w geometrycznym tempie by ostatecznie przyjąć
      ekstremalną postać podskakiwaniu, którego ubocznym skutkiem była metamorfoza
      postaci tej pani (wspomniane już wyżej falowanie biustu).
      Zresztą i sam jej wygląd był bardzo osobliwy ... malunek na twarzy stawiał
      znak zapytania czy nie jest ona przypadkiem zbiegłym klownem z cyrku. Ciuszki
      też należały do tych raczej ciekawych ... luźne kwieciste spodnie za to góra
      przyozdobiona w obcisłą bluzkę, która z braku materiału musiała mieć głębokie
      wcięcie w nieszczęsny dekolt. Do ogólnego smaczku dodajmy jeszcze parę butów na
      koturnie (na oko od 4 do 5 cm), które wyglądały jak dwie szerokie oponki z
      dziecięcego wózka przerobione na sandały.
      Aaaaa i jeszcze fryzura ... wiecie jak wygląda fryzura perkusisty (a może
      basisty) z budki frajera (suflera) ... no to jak wiecie to ta pani miała to
      samo na głowie ... jak nie wiecie to polecam poszukać zdjęcia.
      Tak było ... tak wyglądała ... na szczęście Dociek ze swoją laską ;) wyratował
      mnie z sytuacji :D.
    • dociek Re: O seksie, piwie, imprezie i pożądaniu 05.07.04, 21:29
      Oczywiście, że To.ya jako ofiarodawczyni-prezentodawca ma rację. To były
      prezenty o niniejszym charakterze. Czegoś nawet wymyślne i dowcipasne. Albowiem
      Zoh otrzymał mydło i powidło, choć powidło podobno prezentodawczyni spożyła w
      drodze do Lublina. Tak więc, skończyło się na fikuśnym mydle, w którego wzorze
      odczytał ex-solenizant kaczy kuper. Natomiast, zupełnie przekornym prezentem
      wobec zadziornego niekiedy objawiania się Czarnej, był gliniany janiołek, mocno
      plaskaty, ale bogaty (miał łapie groszaka). Poza tym, były inne suweniry, ale
      wpadłbym w przesadę i naraziłbym na pewne ryzyko ich odbiorców upubliczniając
      na forum wzbogacenie się zainetresowanych skutkiem tej darowizny... Na dodatek,
      w oglądzie szczególnie przeszkadzały wyjące za naszymi plecami rozwódki.
    • dociek Re: O seksie, piwie, imprezie i pożądaniu 06.07.04, 06:29
      Wracając do rzeczy. Było nas pięć. Za plecami rozchichane wampirzyce, w środku
      lokalu kelnerka usiłująca śpiewać. Do tego stopnia zaaferowana swoim,
      przekraczającym jej siły, zadaniem, że nie było sposobu do niej przystąpić by
      zamówić coś na papu. Bo po jednem piwku jeszcze zdążyła nam podrzucić.
      Wpadliśmy na pomysł aby zamówić po porcji wszystkich, teoretycznie, bo a'la
      carte dostępnych, rodzajów pierogów, ale winny one być podane na jednym wielkim
      talerzu i pomieszane (dla smakowej niespodzianki konsumenta)... i dupa z tego
      wyszła. Kucharka, zapewne nie wytrzymując tego zawodzenia zawiedzonych ex-
      mężatek, czyli rozwódek i wtórującej kelnerki solistki-artystki (niestety, nie
      było to ta sama milusia, która nauczyła się naszych nicków na pamięć), po
      prostu wyszła i zamknęła swój kramik. Uznaliśmy to za rozsądne wyjście i też
      wyszliśmy. Do innego lokalu. To.ya, dzięki temu, mogła znowu pozwiedzać Stare
      Miasto.
      • zo_h Re: O seksie, piwie, imprezie i pożądaniu 06.07.04, 11:28
        Ja chciałbym tylko zauważyć, ze powoli relacja z tego mini spotkania rozrasta
        się do wielkości mitologicznej opowieści ... z niecierpliwością czekam aż
        relacja wkroczy w czasy spotkania kiedy nie było mnie już na nim :).
    • dociek Re: O seksie, piwie, imprezie i pożądaniu 07.07.04, 01:01
      Ponieważ, jak zauważam, kwiecista i barwna narracja mej opowieści jest nie w
      smak młodym odbiorcom wychowanym na skondensowanych, powierzchownych i
      pospiesznych informacjach, pozbawionych głębi ludzkich przemyśleń - ten
      fragment potraktuję wg oczekiwań nowego pokolenia. Oto jego treść:

      Wyszlismy pospiesznie i poszliśmy do Szewca. Koniec. :-p
      • czarna33 Re: O seksie, piwie, imprezie i pożądaniu 07.07.04, 20:24
        A tam zaraz koniec.Na koniec to się znowu całowaliśmy i Zoh jeszcze przy tym
        był:)Dopiero potem był koniec i finito:P
        • kokolores Re: O seksie, piwie, imprezie i pożądaniu 07.07.04, 20:30
          A kto sie z kim calowal?????To wazne!!!!!
          :))
          • czarna33 Re: O seksie, piwie, imprezie i pożądaniu 07.07.04, 20:32
            Wszyscy zusamen czy jak to się cholera po niemiańsku pisze:P(wyszłam z wprawy z
            germańskiego)
            • dociek Re: O seksie, piwie, imprezie i pożądaniu 18.07.04, 15:08
              Oki. Wracamy na Stare Miasto. Jest noc, znaczy ciemno. To.ya zwiedza Rynek.
              Szukamy lokalu, gdzie kucharka daje... Znaczy, jeszcze pracuje i gotuje, a
              kelnerki i kelnerzy roznoszą. Przygnębiające jest to, że latem o tak wczesnej
              porze, chyba to ok. 24 zamykają się u nas puste knajpy przy Rynku - w tej
              najbardziej atrakcyjnej rozrywkowo i nastrojowo enklawie Lublinia. Niestety, to
              chyba zamiejscowi studenci wypełniają głównie te lokale, bo turyści w naszym
              mieście są zwierzyną rzadką i chyba raczej dzienną... A to przecież akurat pora
              sesji i wakacji. Ruch jakowyś zlokalizowaliśmy dopiero na ulicy Grodzkiej.
              Udaliśmy się więc w tamtą stronę. Ale to będzie w "ciągu dalszym"...
              • to.ya Re: O seksie, piwie, imprezie i pożądaniu 18.07.04, 19:43
                dociek napisał:

                > Oki. Wracamy na Stare Miasto. Jest noc, znaczy ciemno. To.ya zwiedza Rynek.

                Zwiedza, powiadasz? :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                • dociek Re: O seksie, piwie, imprezie i pożądaniu 18.07.04, 21:34
                  to.ya napisała:

                  > dociek napisał:
                  >
                  > > Oki. Wracamy na Stare Miasto. Jest noc, znaczy ciemno. To.ya zwiedza Ryne
                  > k.
                  >
                  > Zwiedza, powiadasz? :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                  >

                  O przepraszam! Rozpoznałaś nawet narożną księgarnię w tej ciemnicy. Po drodze
                  zapoznałaś się z nazwami kolejnych knapek przy Grodzkiej, a także z niektórymi
                  jadłospisami i cennikami... Czy to nie jest, sorry, zwiedzanie???!
                  • to.ya Re: O seksie, piwie, imprezie i pożądaniu 19.07.04, 09:19
                    dociek napisał:

                    > to.ya napisała:
                    >
                    > > dociek napisał:
                    > >
                    > > > Oki. Wracamy na Stare Miasto. Jest noc, znaczy ciemno. To.ya zwiedz
                    > a Ryne
                    > > k.
                    > >
                    > > Zwiedza, powiadasz? :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                    > >
                    >
                    > O przepraszam! Rozpoznałaś nawet narożną księgarnię w tej ciemnicy.
                    Antykwariat, proszę Pana, antykwariat!!! ;P

                    Po drodze
                    > zapoznałaś się z nazwami kolejnych knapek przy Grodzkiej, a także z
                    niektórymi
                    > jadłospisami i cennikami... Czy to nie jest, sorry, zwiedzanie???!
                    Jest, jest, czy ja cos mówię??!!
                    Nawet skansen by night i through the bushes widziałam... ;P
                    :))))))))))))
            • dociek O seksie, piwie, imprezie i pożądaniu 18.07.04, 21:40
              Ciąg dalszy, ale chwilowo bardzo krótki:

              Stanęliśmy przed ogródkiem "U szewca"... Tu, dwoje palaczy zakiepowało fajki i
              podjęliśmy kolegialnie decyzję: - wchodzimy na górę. Góra była zajęta.
              Zeszliśmy na dół i coś się znalazło. Zestawiliśmy dwa stoliki i oczekiwaliśmy
              na blondynę. Ciekawe, że u szewca służą chyba tylko blondyny... (cdn.)
              • ni.tka Re: O seksie, piwie, imprezie i pożądaniu 18.07.04, 22:26
                Ech... Dociek to prawdziwy gawedziarz :) Jestesmy dopiero ciut za połowa opisu
                imprezy i przyznaje ze czekam na ciag dalszy tej opowiesci. Podoba mi sie jak
                Dociek opisuje nasze spotkania, czesto dostrzega detale, ktore mi gdzies
                umykaja. Ja opisałabym spotkanie w dwoch zdaniach, spotkała sie grupa fajnych
                ludzi, wypili, zjedli, pogadali i sie rozeszli, byle do nastepnego spotkania :)
                Tyle z mojej kobiecej "subtelnosci" ;) To chyba jeden z moich dłuzszych wpisow
                forumowych :)
              • kokolores Dociek!!! 18.07.04, 22:58
                Stresc troche to sprawozdanie bo ciekawska jestem !!!A oprocz tego mam za
                niedlugo urlop i nie wiem czy do niedzieli(nastepnej) skonczysz!!!
                :)))
                Please!!!!
                :)
                • dociek Re: Dociek!!! 19.07.04, 08:17
                  Streszczenia miła Pani pozbawiaja smaku wszelkie opowieści. Niestety, coraz
                  bardziej w życiu ograniczamy się do streszczeń w każdym jego przejawie. Zwalamy
                  przy tym winę za to na: pośpiech i brak czasu, na konieczność walki o
                  przetrwanie, na bezwzgledną konieczność zarobienia groszaków... Wydawałoby się,
                  że rozmaite wynalazki mają "ułatwić nasze życie" (dać nam czas dla siebie), ale
                  one ułatwiając zmuszają nas do coraz szybszego biegu, do oszalałej gonitwy by
                  spełnić wszystkie codzienne wymagania, także te wymagania, które narzucają nam
                  właśnie te wynalazki... :(
                  • kokolores Re: Dociek!!! 19.07.04, 19:52
                    Takim wynalazkiem ,ktory wlasnie zabiera mi czas jest zelazko!!
                    Mam stos prasowania!!!
                    Rozumiem ,ze chcesz nas "sluchaczy" potrzymac troche w napieciu!!Mam nadzieje,ze
                    bedzie to warta czekania lektura!!

                    Pozdrawiam.
                    :))
                • dociek Tak się zastanawiam... 03.08.04, 11:36
                  Czy ktokolwiek wie jak współcześnie może wyglądać taki Amor...? I jakiej jest
                  płci i postury?! Bo, wg mnie, barokowe, pyzate nagusy z obrzmiałymi siurkami i
                  o skrzydłach, które nie udźwignęłyby nawet muchi - są absolutnie obecnie
                  wykluczone! Przeanalizowałem zatem wszystkie przecudne chwile (bo każda chwila
                  z Nią jest taka, rzecz jasna!) wspólnie spędzone z Czarną iiiiii.... doszedłem
                  do wniosku, że właśnie wtedy Amor mnie namierzył. Tak, to zapewne był ten
                  wieczór albo też następny... To właśnie te nasze spotkanie na wszytkim zaważyło
                  i zmieniło cały mój świat. I mam pewne podejrzenia. Czy przypadkiem Amor nie
                  mieszka teraz w Krakowie? Bo tak ni stąd, ni z owąd..., nieznany... i tak
                  prosto w serce? Ciekawe skojarzenie, nieprawdaż? Cholera jasna, tak się zmienił
                  od starożytności?!! Cóż, czas leci....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka