Dodaj do ulubionych

Plany na przyszłość..

12.07.04, 11:16
Ostatnio usłyszalam, ze jak sie o czyms glosno mowi, analizuje i przetwarza
ciagle te same informacje, to sie powinno zrealizowac...

wobec tego:
- musze zrezygnowac z tej pracy. dobija mnie, pozbawia zycia towarzyskiego,
wpędza w depresje i nie daje dość kasy...
- w zwiazku z tym wracam do źródeł - czyli maly bialy domek... tam, skad
przyjechałam, czyli przeprowadzka...
- zwiazek z A. i tak się powoli rozpada, wiec takie rozwiązanie będzie
wyjsciem najlepszym..
- musze znalezc nową pracę tam, gdzie bezrobocie jest dosyc wysokie, i nowego
faceta tam, gdzie wszystkich znam...
Obserwuj wątek
    • ivy26 Re: Plany na przyszłość.. 12.07.04, 13:54
      moje plany do pewnego momentu sa zbiezne z Twoimi:)
      mam zamiar rozwijac sie intelektualnie i spolecznie:)(bardziej aktywna)
      zaakceptowac zastana sytuacji, wyciagnac wnioski i przygotowac sie na zmiany
      najpierw zajme si kariera a potem otworzeniem sie na nowy zwiazek
      a jak juz mi to sie uda to zetne wlosy:)
      • sloggi Re: Plany na przyszłość.. 12.07.04, 14:05
        - Lotto,
        - domek w Otwocku,
        - życie rentiera,
        - wielka miłość.
        • altu Re: Plany na przyszłość.. 12.07.04, 14:07
          he he
          myslalam ze dwa ostatnie punkty juz sa spelnione..
          :)
          • wakarpl Re: Plany na przyszłość.. 12.07.04, 14:21
            No prosze Altu, nie wiedzialem, ze az takie zmiany Cie czekaja.
            Hmmm, jesli chcesz skonczyc z A., to na co jeszcze czekasz???
            Uwazam, ze jak sie cos postanowi w sprawach sercowych (dochodzisz do wniosku,
            ze to juz koniec), to nie ma co przeciagac.
            Jesli chodzi o mnie, hmmm... wiecie, czym blizej skonczenia studiow, to
            bardziej zastanawiam sie, co chce w zyciu robic. Wciaz nie wiem. Smieszne, bo
            zawsze mi sie wydawalo, ze wiem co bede robil. Za to zawsze wiedzialem co bede
            robil, a nie chcialem z nikim byc, teraz nie wiem co bede robil, ale wiem, z
            kim chce byc na zawsze, wiec zakonczenie jest pozytywne:)
            Poki co skupiam sie na motywowaniu mlodziezy brytyjskiej, namawiamy ich, zeby
            szli na studia i jest calkiem fajnie, szkoda, ze to potrwa tylko do piatku:)
            Buzka
    • ivy26 Re: Plany na przyszłość.. 12.07.04, 14:55
      jezeli mozesz to odpowiedz, ale nie chce naciskac
      ja od jakiegos czasu jestem wyczulona na temat rozstan
      mam ogrom watpliwosci i strasznie sie boje podjac ostateczna decyzje, tym
      bardziej, ze raczej nie mam mozliwosci przez kilka najblizszych lat na zmiane
      zamieszkania, czy jestes pewna, ze nie da sie juz nic zrobic, by przepracowac
      kryzys?czy dlugo jestescie, bo ja mam wrazenie, ze o dobre 2 lata za dlugo
      czuje, ze osobiscie do tego podeszlam co napisalas
      w kazdym badz razie zycze ci duzo pogody ducha i jeszcze wiecej sily:)
    • ajsch Re: Plany na przyszłość.. 12.07.04, 14:57
      teraz to ja juz mysle tylko o wakacjach
      a potem
      walka o awans
      walka o awans...
    • a.polonia Re: Plany na przyszłość.. 12.07.04, 22:45
      Uff, powazne i odwazne zmiany planujesz, altu ;-)

      Zastanawiam sie, czy odwazylabym sie wrocic "do korzeni". Chyba nie....
    • a.polonia Re: Plany na przyszłość.. 12.07.04, 22:48
      Ja musze pogodzic sie z tym, ze na najblizsze ..hmm, 3, a mam nadzieje, ze 2
      lata nie mam perspektyw na wieksze zmiany.
      Chcialabym zmienic prace, bardzo bym chciala! Jednak obecna daje mi utrzymanie
      oraz pozwala na to, zeby studiowac (elastycznosc!), a to jest w tej chwili dla
      mnie najwazniejsze!. Codziennie wiec szlag mnie trafia, a na dodatek na lato
      wzielam sobie wiecej godzin i zastanawiam sie, jak wytrzymac w pracy, ktorej
      sie nie lubi, calymi dniami??? ;-(
    • perski_dziadek Re: Plany na przyszłość.. 13.07.04, 23:29
      a ja planuje sie w koncu porzondnie wyspac
      adios
      kolorowych snow
    • sandeman Re: Plany na przyszłość.. 17.07.04, 15:48
      1. Zapisanie się na studia doktoranckie,
      2. Zmiana pracy!!!
      3. Spotkanie drugiej połówki,
      4. Wyjazd za granicę (co do tego może jeszcze się rozmyślę:)

      Kolejność przypadkowa.
      Hasta pronto,
      • agao1984 Re: Plany na przyszłość.. 23.07.04, 20:00
        Tyle ich jest...
        Niestety, większość ma szansę się spełnić za jakieś 5 lat, kiedy skończę studia.
        Przede wszystkim chcę wreszcie wyprowadzić się z tego chorego domu, wynająć
        (kupić :)))) mieszkanie i pomieszkać trochę zupełnie sama.
        Jak na razie:
        -chcę jeszcze gdzieś wyjechać w te wakacje
        -znaleźć fajnego faceta :)
        -zająć się zaniedbanymi przyjaźniami
        -zadbać o zdrówko
        Mam nadzieję, że za jakieś 2-3 lata wezmą mnie na cały etat w mojej wymarzonej
        pracy.
        I wszystko się ułoży :)
        I zwiedzę trochę świata.
        Ale wszystko po kolei. Na razie obiecałam sobie, że nie będę tyle myśleć o
        przyszłości, planować, tylko zajmę się tym, co tu i teraz i zacznę normalnie
        żyć. Ciekawe jak to zrobić?
        • perski_dziadek Re: Plany na przyszłość.. 23.07.04, 21:55
          fajnie, ze sie odezwalas
          tymczasem zegnam wszystkich wakacyjnie
          narka!
          • armmania Re: Plany na przyszłość.. 28.07.04, 12:05
            aja chciałabym choc trochę pozyć spokojnie - bez tej ciągłej nerwówki,
            szarpania się, stresów, niepokojów, wątpliwości itp.
            Wszystko czego mi potrzeba to świętego spokoju.
      • trzewiki Re: Plany na przyszłość.. 24.08.04, 21:10
        podobnie jak u mnie,z pominięciem pkt.1/pozdrawiam
    • deep_deep_red Re: Plany na przyszłość.. 29.07.04, 14:38
      w związku z tym, że niewiele się u mnie zmienia, to może rzeczywiście pierwszym
      krokiem do zmian będzie plan działania. A więc:
      1. skończyć znajomość z A.
      2. Znaleść kogoś fajnego
      3. obronić pracę
      4. znaleść pracę w moim ukochanym zawodzie
      5. kupić aparat cyfrowy
      6. ewentualnie wyjechać

      strasznie jestem przyziemna:) ale za to jaka konkretna - prosty ten plan - mam
      nadzieje, że wszystko spełni się równie szybko i prosto.
    • utah75 Re: Plany na przyszłość.. 03.08.04, 14:56
      1. nie zlapac grypy
      2. umowic sie na randke z wolna altu
      3. kupic rower
    • suziliu Re: Plany na przyszłość.. 17.08.04, 13:49
      witam :)
      1. zakończyć 6 - letni związek (po deklaracji ogólnej: mój plan to brak planu
      czuję się jakbym była z chłopaczkiem a nie prawie 30-letnim mężczyzną)
      2. przeprowadzka
      3. związana z pkt. 2 zmiana pracy

      czyli standart.
    • kamcia_79 Re: Plany na przyszłość.. 21.08.04, 10:15
      A ja nie nie bardzo lubie robic jakies plany, bo wtedy mam wrazenie ze nie zyje
      dniem dzisiejszym tylko czekam na to co sie zdarzy w przyszłosci. Strasznie
      mnie to przygnębia, czuje się jakbym teraz tak naprawde nie zyła pełnią zycia.
      Ale poza tym to planuje miec kuuuupe kasy, a wtedy bede mogła zrobic wszystko.
      • wakarpl Re: Plany na przyszłość.. 25.08.04, 01:29
        Mniej wiecej rok temu (24 lub 27 sierpnia) odkrylem to forum. Teraz wyglada ono
        zupelnie inaczej,a le co tam:)
        Jezcze rok temu nie robilbym zadnych powaznych planow na przyszlosc, a teraz...
        hmmm... chyba za jakis roczek wypadaloby sie ozenic, hahah:)
        Pozdrowienia
    • pavel99 Re: Plany na przyszłość.. 25.08.04, 02:48
      Oj, ciezko...
      Jak dotad wszystkie powazne plany w moim zyciu wziely w leb, ale ja sie nie
      poddaje! Chcialbym (musze!):
      - zmienic prace
      - zrealizowac plany podroznicze (dobra okazja zeby rzucic robote)
      - poznac wreszcie moja przyszla zone
      - wrocic do Polski...
      Nade wszystko zawsze chce byc soba, gdziekolwiek i w jakichkolwiek warunkach.
      Honor dla mezczyzny to rzecz swieta!
    • frida2 Re: Plany na przyszłość.. 25.08.04, 16:41
      Jeżeli wogóle snuję jakieś plany to zazwyczaj na kolejny tydzień lub dwa...
      Bo dłuższe zazwyczaj biorą w łeb.
      Owszem snuję dalekosiężne marzenia, ale nie plany, marzenia, które mogą się
      spełnić bądź nie. Ale i tak najlepszy jest spontan, wtedy radość ze zmian jest
      większa (o ile są to pozytywne zmiany). Nie chcęznać przyszłości. Przekonam się
      o niej kiedyś tam...
      Seneka Młodszy: "Nikt nie może obiecywać sobie czegoś na przyszłość" i chyba
      miał sporo racji.
      Pozdrv!

      frida2
    • ga.ba Re: Plany na przyszłość.. 27.08.04, 16:36
      Ja też chcę zmienić pracę. Nawet wymyśliłam sobie odpowiednie stanowisko ;-) Jak
      plany się powiodą, to dam znać.
      Poza tym chcę zrobić coś wielkiego. Mam już parę tropów na oku (kilka, żeby się
      zanadto nie rozpraszać). Jak wyjdzie, to też dam znać. :-)
    • altu Re: Plany na przyszłość.. 27.09.04, 14:17
      minęło dwa i pół miesiąca..
      a ja nic nie zrealizowałam.
      teraz są dwa priorytety:
      - zmienic prace (ale na razie jestem "za dobra" i z castingu wychodzę z
      kwitkiem..)
      - osiąść gdzieś na stałe, bo powoli dostaję swira w wynajmowanym mieszkaniu


      qrcze.. jak to możliwe, ze tak jakos mi topornie to wszystko idzie?
      • katse Re: Plany na przyszłość.. 27.09.04, 15:24
        altu

        cholerka jasna widze ze to Cie meczy i to porzadnie...

        trzymam kciuki

        k
        • altu Re: Plany na przyszłość.. 27.09.04, 15:44
          meczy. i to jak cholera.
          taka kwadratura kola:
          dusze sie w pracy, nie mam wlasnego kąta, chce zmienic prace, nikt mnie nie
          chce, za malo w tej zarabiam, mieszkania za to nie kupie..
          i sie sama nakrecam..
          kiepsciutko..
          mysli tysiace..
          • huncfot Re: Plany na przyszłość.. 27.09.04, 16:35
            Nie ma nic gorszego jak "nakrecanie siebie samego" - wiem cos o tym.
            Moze postaraj sie tyle nie planowac i podchodzic do tych spraw na wiekszym
            luzie a zobaczysz ze zrobi Ci sie lepiej.

            pzdr
            • altu Re: Plany na przyszłość.. 28.09.04, 11:10
              ja jeszcze podchodze do tego wszystkiego na luzie.
              na razie.
              a nakrecanie sie .. jakos tak samo przychodzi..
              • katse Re: Plany na przyszłość.. 28.09.04, 15:12

                altu

                chyba jedynym rozwiazaniem to odrobina odwagi
                i skok na gleboka wode

                tzn. rzucasz prace
                wyjezdzasz
                i zaczynasz cos calkiem nowego

                wiem wiem
                cholernie niebezpiecznei trudne

                ale

                co - bedziesz czekac az Cie wywala i poszukasz innej pracki

                oczywiscie mozesz szukac w miedzyczasie
                ale tzn kiedy

                a co Ty altu robisz???

                • altu Re: Plany na przyszłość.. 28.09.04, 15:24
                  kochana!
                  niestety, jestem chyba za bardzo odpowiedzialna i za bardo ambitna, zeby teraz
                  wrocic do rodzicow na utrzymanie, bo jak pracy nie znajde, to bedzie kleska..
                  co robie? jestem czyms w rodzaju menadzera wysokiego ściebla;)
                  robie wszystko, problem zaczyna sie rozbijac o kase. za mało mi płacą za to, co
                  dla nich robie i sie powoli duszę w firmie (tzw. brak motywacji)
                  ale nic to!
                  damy radę..
                  rozmawiałam z kilkoma ludźmi, ktorzy (tak jak Ty) nakrecają mnie w bardzo
                  pozytywny sposób..
                  chyba czas "zarzucić kotwicę" czyli sie ustabilizować..
                  • katse Re: Plany na przyszłość.. 29.09.04, 09:49

                    alez ja nie mowie absolutnie o wracaniu na utrzymanie rodzicow.
                    cos Ty - w zyciu. Sama juz od drugiego roku studiow radze sobie bez ich
                    finansowej pomocy (oczywiscie wykorzystujac wsparcie psychiczne i
                    obiadkowosloiczkowe).
                    Tak jak pisalam na hamaku, stabilizacja w postaci mieszkania jest wazna.
                    Mysmy kupili, mamy kredyt i stres, ale wielka satysfakcje ze nasze...
                    Duza ostoja wszystkiego jest dla mnie moje dziecko. ZUpelnie zmienily mi sie
                    prioryrtety, od urodzenia małej - mam o wiele wiecej stabilizacji,
                    zakotwiczenia...ale nie namawiam, bo dziecko to bardzo duzo bardzo ciezkiej
                    pracy (poki co dobrze opacanej usmiechami i calusami...ale co bedzie pozniej???)

                    Fajnie byc menadzerem. Chyba duzo dynamiki w pracy. Jesli nie to ze teraz nie
                    moge pracowac po 12 godzin na dobe - to chyba cos dla mnie.

                    Altu czuje ze pomalu ukladasz swoje puzzle...

                    Powodzonka

                    kaska poranna zestresowana bo dzisiaj ciezki dzionek
                    • altu Re: Plany na przyszłość.. 29.09.04, 11:04
                      ja z "cieczka" z domu mam podobnie
                      ale ten mąż i dzieci - jak na razie brak, i sie nie zapowiada..
                      chociaż czasmi mam takie chwile, ze ..

                      menedzer - fajna sprawa. umysl na wysokich obrotach. ciagle cos sie dzieje.
                      trzeba byc czujnym, czasami do pozznych godzin wieczornych.
                      chce to robic dalej, ale za wieksza kase...

                      moje puzzle rozsypaly sie w kwietniu 2002 r. i od tamtej pory nic nie jest
                      takie samo..
                      a teraz.. czasami mam przeczucie, ze juz jest dobrze, mysle o stabilizacji, a
                      czasami stress, ze nie dam rady..
                      kurcze. rodzice sa malo obiektywni w doradzaniu (wiadomo, chca najlepiej),
                      przyjaciele tez (dzieki katse:)), ale potrzebuje kogos, kto da mi kopa w doope,
                      potrząsnie i wywroci mnie do góry nogami.
                      moze wtedy byłoby łatwiej i szybciej:)

                      (i jeszcze chcialabym doktorat zrobic... ale to juz totalne marzenie..)
                      • huncfot Re: Plany na przyszłość.. 29.09.04, 12:53
                        altu napisała:


                        > moje puzzle rozsypaly sie w kwietniu 2002 r. i od tamtej pory nic nie jest
                        > takie samo..
                        wiem jak to jest - moje rozsypaly sie troche pozniej bo w maju.....
                        ale potrzebuje kogos, kto da mi kopa w doope,>
                        > potrząsnie i wywroci mnie do góry nogami.
                        > moze wtedy byłoby łatwiej i szybciej:)
                        moze powinien zrobic to Twoj szef wyrzucajac Cie z pracy.... Absolutnie Ci tego
                        nie zycze ale nawet nie wiesz jak cos takiego pomaga sie pozbierac i mysle ze
                        bardzo szybko zlalazłabyś nową i lepsza prace.......

                        >
                        > (i jeszcze chcialabym doktorat zrobic... ale to juz totalne marzenie..)

                        po to własnie sa marzenia zeby je realizować.....Tylko zamiast marzyć o tym
                        trzeba zacząć to robić

                        powodzenia

                        pzdr

                        • altu Re: Plany na przyszłość.. 29.09.04, 13:30
                          > moze powinien zrobic to Twoj szef wyrzucajac Cie z pracy....

                          hm..
                          to jest troche bardziej skomplikowane (bo swoim szefem jestem niejako ja)
                          ale faktycznie, to jest to..
                          jak na razie to "góra" (w przyblizeniu rzecz ujmując) jest ze mnie zadowolona.
                          i dlatego mnie nie chca puscic...
                          inna sprawa, ze ja z "góry" coraz mniej, a z kasy - wcale..

                          • huncfot Re: Plany na przyszłość.. 29.09.04, 14:32
                            altu napisała:
                            > jak na razie to "góra" (w przyblizeniu rzecz ujmując) jest ze mnie
                            zadowolona.
                            > i dlatego mnie nie chca puscic...
                            > inna sprawa, ze ja z "góry" coraz mniej, a z kasy - wcale..
                            ***************************************
                            moze powinnas sprobowac drobnego szantazu w takim razie??

                            • altu Re: Plany na przyszłość.. 29.09.04, 14:52
                              hehe
                              to juz bylo..
                              i nic..
                              poprawa jest na krotko
                              a jak wiadomo.. apetyt rosnie w miare jedzenia

                              i do tego chce, zeby za prace mnie doceniono;)
    • wobooz Re: Plany na przyszłość.. 29.09.04, 15:00
      Nie znam Cię i Twojego charakteru, ale to, czego się o Tobie ostatnio
      dowiedziałem, zaczęło mnie zastanawiać, dlaczego masz problemy z A.
      Takiego człowieka, jak Ty, to ze świecą szukać, hehe :)
      • altu Re: Plany na przyszłość.. 29.09.04, 15:04
        ani A. ani problemow z nim zwiazanych juz nie mam..
        chce zmienic prace, kupic mieszkanie i wreszcie odetchnąć:)

        a pożycie ze mna (chyba jak z kazdą kobietą) wcale takie łatwe nie jest:)
        • wobooz Re: Plany na przyszłość.. 29.09.04, 16:13
          Nie żebym kiedyś żył z facetem ;), ale z nami też na pewno łatwo nie jest,
          hehe :)
          Człowiek to AŻ człowiek i trzeba się do wiecznie zmieniającej jednostki
          dostosowywać :)
          • katse Re: Plany na przyszłość.. 30.09.04, 00:56
            altu
            kopa w dupe to mozesz dostac

            cholerka nawet moge przyjechac Cie kopnac.

            wiesz co
            wez ten kredyt i kup to mieszkanie...i to szybko.

            to bedzie pierwszy malenki kroczek

            a jesli chodzi o druga polowke, to nie wymagaj od niej tyle co od siebie
            i nastaw sie ze wiele rzeczy nalezy odpuscic.

            a dzieciak mowie Ci - dla mnie caly inny swiat moglny przestac istniec
            a jaka asertywnosc - szok.

            pozdrawki

            k
            • altu Re: Plany na przyszłość.. 30.09.04, 09:20
              > wiesz co
              > wez ten kredyt i kup to mieszkanie...i to szybko.
              >
              > to bedzie pierwszy malenki kroczek

              hehe
              spoko..
              a potem, przyjde do ... (do kogo? - Ciebie..) po rate na mieszkanie (kole 1,2
              kPLN ta przyjemnosc miesiecznie bedzie mnie kosztowala..)

              hehe
              no cóż..
              na razie mi przechodzi.
              wszystko po kolei.
              jutro jade do Rodziców..
              tam dostane mnooostwo kopow w doope:)
              • katse Re: Plany na przyszłość.. 05.10.04, 10:46
                altu

                faktycznie. rata tysiac to duzo. szczegolnie jak nie masz pewnosci co do roboty.
                nie wiem jak jest w polsce, ale tesciowa mowi ze we francji mozna sie
                ubezpieczyc przy braniu kredytu na wypadek bezrobocia. ona tak miala i przez
                okres gdy byla bez pracy splacali za nia kredyt.

                kaska
                • katse Re: Plany na przyszłość.. 05.10.04, 15:04

                  altu

                  cholera jasna
                  musi byc jakis sposob

                  moze tbs.
                  moze mieszkanie od firmy
                  moze jakis facet Ci podaruje

                  nie wiem jak Cie wesprzec - chociaz sie bardzo staram
                  • altu Re: Plany na przyszłość.. 06.10.04, 09:12
                    oj, Katse..
                    chwilowo mi dół i cały ten kryzys przechodzi..
                    może będzie lepiej...

                    (żaden z tych pomysłow nie przypadł mi do gustu - wszędzie trzeba czekac, firma
                    nie jest aż tak bogata..
                    tego faceta z chałupą mi potrzeba;) znasz może jakiegoś?)
                    • mario2 Re: Plany na przyszłość.. 07.10.04, 15:29
                      Tu sie paletasz a na hamak nie zajrzysz :)
                      • altu Re: Plany na przyszłość.. 08.10.04, 09:03
                        tylko nie pałętasz..
                        jestem..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka