ligia12 Re: WDOWY i WDOWCY - ŁĄCZMY SIĘ 03.11.04, 23:56 Pozdrawiam wszystkich serdecznie!! ligia12 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mandy Re: WDOWY i WDOWCY - ŁĄCZMY SIĘ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.04, 23:45 Rozchorowałam się. Leżę w łózku, dzieci daleko i nawet szklanki herbaty nie ma mi kto podać. W takiej sytuacji samotność szczególnie się odczuwa. Czy zawsze tak będzie? Trochę mnie to przeraża. Trzymam się do czasu kiedy mi nic nie dolega, ale gdy przypląta się jakieś choróbsko jestem przerażona. A wiadomo że człowiek staje się coraz starszy i coraz częściej zaczyna chorować. Jak sobie wówczas radzić? Wstyd mi prosić sąsiadów o zrobienie zakupów lub inną formę pomocy. Starałam się dzisiaj "wywietrzyć ząbki" ale nie wiele to pomogło. Może jutro będzie lepiej. Życzę wszystkim dobrej nocy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ksk40 Re: WDOWY i WDOWCY - ŁĄCZMY SIĘ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.11.04, 13:20 Mandy, rozumię Cie doskonale, moje dziecko też daleko. Nie myśl teraz o tym co będzie za kilka lat.Nie wstydż się prosić sąsiadów o drobną pomoc, przecież nie robisz tego ciągle tylko w nagłej sytuacji.Ja też zwróciłam się kiedyś do moich sasiadów z prośba o pomoc.Przyznali,że sami nie mieli odwagi proponować czegokolwiek.Dziś , gdy nie widzimy sie kilka dni słysze delikatne pukanie do drzwi i zatroskany wzrok mojej Jadzi-i pytanie czy wszytsko w porządku. Mandy , jak masz ochotę to napisz , porozmawiamy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mandy Re: WDOWY i WDOWCY - ŁĄCZMY SIĘ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.04, 17:06 ksk dzięki serdeczne. Zrobiło mi się cieplej na duszy, że ktoś, kogo osobiście nie znam, potrafił mnie pocieszyć. Twoja odpowiedź sprawiła mi wiele radości. Dzisiaj już inaczej patrzę na te swoje obawy. Zadzwoniły również koleżanki, zatroskane moim milczeniem. Przyjaciółka, mimo że mieszka na drugim końcu miasta i ma masę własnych problemów, przyszła do mnie ze świeżym pieczywem i termosem zupy pomidorowej (bardzo smacznej). Więc jednak nie jestem tak samotna jak mi sie wczoraj późnym wieczorem wydawało. Dzięki Wam wszystkim za to. I jedno jest pewne - zawsze zaoferuję swoją pomoc osobom jej potrzebującym. Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru. Odpowiedz Link Zgłoś
ksk40 Re: WDOWY i WDOWCY - ŁĄCZMY SIĘ 06.11.04, 09:46 Mandy, jest mi miło i cieszę się z Tobą, że pogodniej patrzysz! Mam nadziej, że uśmiech zagości na Twojej buzi na długoooooo. Odpowiedz Link Zgłoś
mara.50 Re: WDOWY i WDOWCY - ŁĄCZMY SIĘ 06.11.04, 19:49 Witamy kochani na Waszym forum, gdyż widzę, że jest na nim parę samotnych 50- latek i latków. Proszę zajrzeć na stronę >Towarzyskie< - Organizujemy spotkanie samotnych 50-latków. Może udałoby nam się spotkać nie tylko na forum. Serdecznie pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rozalka olaboga Re: WDOWY i WDOWCY - ŁĄCZMY SIĘ IP: 80.53.160.* 14.11.04, 21:05 No wlasnie bo kupy nikt nie ruszy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wdowa Re: WDOWY i WDOWCY - ŁĄCZMY SIĘ IP: *.acn.waw.pl 16.02.05, 19:40 odnawiam ten topik, bo jest fajny. Odpowiedz Link Zgłoś
julka2005 Re: WDOWY i WDOWCY - ŁĽCZMY SIĘ 16.02.05, 19:44 Go?ć portalu: wdowa napisał(a): > odnawiam ten topik, bo jest fajny. --------Witajcie - Ci "wolni, bo los tak chciał". Nie odnawiam tego topiku, bo WDOWA już to zrobiła, ale chętnie się wtopię.Pozdr.Was(: Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: UP UP Re: WDOWY i WDOWCY - ŁĄCZMY SIĘ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 00:07 :) Odpowiedz Link Zgłoś
anna1221 Re: WDOWY i WDOWCY - ŁĄCZMY SIĘ 11.04.05, 16:07 Co sie dzieje. Czy nie ma żadnej wdowy i wdowców.?????????? Odpowiedz Link Zgłoś
katarzyna1952 Re: WDOWY i WDOWCY - ŁĄCZMY SIĘ 14.04.05, 20:02 szkoda, ze nie ma chetnych do popisania i do wymiany zdań. Odzywajcie sie Panie i Panowie. Odpowiedz Link Zgłoś
malinka48 Re: WDOWY i WDOWCY - ŁĄCZMY SIĘ 14.04.05, 22:42 kto wychodzi za wdowca beczy jak owca:)))tak mówią:))) Odpowiedz Link Zgłoś
katarzyna1952 Re: WDOWY i WDOWCY - ŁĄCZMY SIĘ 15.04.05, 20:38 nikt nie każe wychodzić za wdowca czy za wdowę. Mysle, że przyjażnić się można z każdym nie patrząc na jego stan cywilny. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
ligia12 Re: WDOWY i WDOWCY - ŁĄCZMY SIĘ 16.04.05, 13:49 Zgadzam sie całkowicie z Tobą- katarzyno 1952!!! Pozdrawiam!!! Odpowiedz Link Zgłoś
katarzyna1952 Re: WDOWY i WDOWCY - ŁĄCZMY SIĘ 15.05.05, 18:48 Z jednej strony to bardzo dobrze, że nie ma WDÓW ani WDOWCÓW. Ale tak naprawdę to nie wierzę w to. Odezwijcie się !!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
ligia12 Re: WDOWY i WDOWCY - ŁĄCZMY SIĘ 16.05.05, 10:08 Może wdowy juz wyszły za mąż? Odpowiedz Link Zgłoś
asia9111 Re: WDOWY i WDOWCY - ŁĄCZMY SIĘ 26.05.05, 23:31 Co tu tak cicho? Wszyscy milcza na wiosne??? Odpowiedz Link Zgłoś
szczurek_m Czemu sukacie czegos nowego zamiast byc wiernym? 16.05.05, 16:34 Nie rozumiem dlaczego WSZYSCY szukacie nowych partnerów. Czy nikomu nawet nie przyszła do głowy myśl, że miłośc do dotychczasowych powinna być WIECZNA? Że to właśnie we wdowieństwie jest piękne? Odpowiedz Link Zgłoś
katarzyna1952 Re: Czemu sukacie czegos nowego zamiast byc wiern 16.05.05, 17:11 Nie życzę nikomu zostać wdową lub wdowcem, ale w życiu i tak bywa. Miłość miłością, a życie toczy się dalej. Tak, tak - wdowieństwo jest bardzo piękne - dzieci już na swoim, a co wdowa ma robić?, jak sobie radzić w różnych sprawach życiowych.? Chyba według "szczurka_m - wdowy, czy też wdowcy powinni w samotności czekać na śmierć. Np. w wieku 40 lub 50 lat musimy byś sami?, czy nie potrzebna jest druga osoba? Kto tego nie doświadczył, ten nie rozumie. Odpowiedz Link Zgłoś
szczurek_m Re: Czemu sukacie czegos nowego zamiast byc wiern 16.05.05, 18:38 Zapewne nie rozumiem przez doswiadczenie, ale rozumiem przez wewnętrzne przekonanie. Że miłość nie jest sobie a życie sobie a jest ważniejsza od życia. Także i to, że chciałbym aby ktoś był mi tak wierny a ja tak samo jej. Mój post nie jest oskarżeniem myślących inaczej a próbą usłyszenie odzewu od muyślących tak samo Odpowiedz Link Zgłoś
asia9111 WDOWY i WDOWCY - dlaczego tu tak cicho? 27.05.05, 18:20 czekam na nowe posty, ale wszyscy sie rozwiali? czy watek juz nie istnieje? Odpowiedz Link Zgłoś
hafal Re: WDOWY i WDOWCY - dlaczego tu tak cicho? 28.05.05, 00:32 dobry wieczór! przeczytałam właśnie wszystko. co prawda pobieżnie, ale to z powodu późnej pory... Obok śpią dzieci,a mi spłynęły wielkie łzy po policzku. Mam 35 lat i od pół roku jestem wdową. Nie znoszę tego słowa i nie znoszę tego stanu. Ciągle jeszcze buntuję się i miotam, że wcale nie tak miało wyglądać to moje życie, w którym tak się starałam, dążyłam, realizowałam. Aż nagle śmierć ukochanej osoby przerwała wszystko. Dlaczego dzieją się takie tragedie? Dlaczego ludzie przestali umierać ze starości? Dlaczego opuszczają malutkie dzieci? Dlaczego aż tylu tych ludzi? Dlaczego? Czy ktoś może mi odpowiedzieć? Chętnie bym sobie przeklęła, ale widzę pod spodem napis o nie łamaniu regulaminu....Chcę być dzielna, mądra, chcę zrobić z resztą mojego życia (ile by mi go nie zostało) coś dobrego, może wspaniałego, wiecie, na przekór okrutnemu losowi...Moje życzenia wobec losu urosły znacznie, bo skoro dał mi smak szczęścia, to niech się teraz jeszcze wysili i dołoży coś więcej! POzdrawiam i mam nadzieję, że ci z was, którzy piszą że są samotni, to tylko mały procent na tle tych, który się udało.... Ach, jeszcze jedno. Mimo smutnego tematu tego forum, nie ma tu tyle jadu, żółci ile jest gdzie indziej. Jest jakoś...inaczej. Może dlatego, że cierpienie związane ze smiercią uświadamia nam bezsens złości, którą żywimy do różnych exów, exi, czy jeszcze jak ich tam nazywacie. I mimo żalu, bólu, pozdrawiam i cieszę się, że tu trafiłam:) Odpowiedz Link Zgłoś
asia9111 Re: WDOWY i WDOWCY - dlaczego tu tak cicho? 28.05.05, 02:33 Dziendobry! Mysle ze przeklinac mozemy sobie prywatnie, wszyscy chca od czasu do czasu tak soczyscie i moze nawet talerzem tez rzucic..Regulaminu lepiej nie lamac, bo nas skasuja :) Jest bardzo trudno wierzyc w to, ze mozna isc do przodu, szczegolnie dopiero w 6 miesiecy po tym jak zostalas sama..To zabiera wiecej czasu, ale trudno wierzyc Ci w tej chwili w jakakolwiek przyszlosc odpowiedniej 'jakosci' bo przeciez masz wrazenie ze przeciez juz mialas takie szczescie z Twoim mezem,,,przeciez nic takiego sie wiecej nie powtorzy....Masz wymagania w stosunku do losu..Rany, jak ja to znam...Zawsze mi sie wydawalo, ze przeciez to co najlepsze juz za mna..ze nic wiecej tej rangi mnie nie spotka...No i ciezko byc samemu/samej jak sie mialo wspaniale malzenstwo.. Glowa do gory..w miare uplywu czasu bol nieco lagodnieje. Do konca chyba nigdy nie odchodzi, ale jakos trzeba zyc. Odpowiedz Link Zgłoś
hafal Re: WDOWY i WDOWCY - dlaczego tu tak cicho? 28.05.05, 22:01 dziękuje za słowa otuchy. A Tobie ile czasu zajęło pogodzenie się z losem, z sytuacją, z tym, że całe Twoje dotychczasowe zycie to już tylko wspomnienia? Bo ja na razie nie mogę nawet wspominać, nie chcę więcej łez, nie chcę, żeby moje dzieci widziały mnie zapłakaną. Nie mogę też jeździć na cmentarz, wywołuje to we mnie jakieś wewnętrzne konwulsje. Po prostu nie mogę. Psycholog mówi mi , że to o.k., bo jestem młoda i skierowana na życie a nie na myśli o wieczności. Tylko jak to wszystko do jasnej pogodzić?! Tu taka strata, smierć, żal, a z drugiej strony przyszlość. Z jednej strony tak mocno go kochałam i nie widziałam poza nim życia, a z drugiej: zostało mi jeszcze życie moje i moich dzieci i muszę zrobić z nim coś dobrego. To pocieszające, że wiesz, jak to jest, to znaczy, że nie jestem jakimś wyjątkiem....A Tobie, Asiu się udało? Jesteś szczęśliwa, może związana z kimś? Jak długo do tego dochodziłaś? Ja jestem chyba ciągle w miejscu, gdzie usiłuję nerwowo poskładać- przynajmniej w myślach- to, co rozsypało się tak nagle. Chcę mieć znowu moje życie. Chcę być szczęśliwa i mieć przyszłość, jak to napisałaś, "odpowiedniej jakości". I najciekawsze jest to, że ja w to uwierzyłam niemal od pierwszej chwili, kiedy zginął mój mąż. Uwierzyłam, że to się stanie, że będę miała dom, szczęśliwą rodzinę, wiesz, frazesy....Ale ja to wszystko mam przed oczami i boję się, ze im więcej lat będzie upływać, a stan ten się nie zmieni, zacznę być zgorzkniałą panią w średnim wieku. Strasznie to wszystko się pogmatwało, a było tak prosto. Myślę, że mnie rozumniesz i dziękuję za to. Tylko chciałabym wiedzieć, czy udało Ci się odzyskać szczęście?Mam nadzieję, że tak... Odpowiedz Link Zgłoś
asia9111 Re: WDOWY i WDOWCY - dlaczego tu tak cicho? 01.06.05, 03:52 W Twoim przypadku duza mobilizacje stanowia na pewno dzieci, i beda Cie napedzaly. Dobrze ze rozmawiasz z psychologiem, to bardzo wazne. Mi chyba takie najbardziej podstawowe pozbieranie sie zabralo 2 lata. Jestem teraz juz 7 lat sama (dzieci nie bylo)i nie jestem z nikim zwiazana. Wydaje mi sie, ze jest dosyc trudno znalezc kolejnego partnera, ale to zapewne sprawa wielce indywidualna. Odpowiedz Link Zgłoś
katarzyna1952 Re: WDOWY i WDOWCY - 01.06.05, 07:54 Witajcie! Miło, że jednak ten temat rozwija się Pogodzić sie ze stratą kogos bliskiego jest bardzo trudno. Ale życie toczy się dalej i musimy żyć. Tak, jest ciężko, bardzo ciężko.Nawet jak nie ma się dzieci trudno jest żyć w pojedynkę. W pewnym stopniu dzieci wypełniają pustkę, ale nie do końca. Ja jestem 3 lata sama. Nie muszę opisywać jaka pustka jest wokół mnie. A tak bym chciała coś zmienić. asia9111 - Masz rację - bardzo trudno jest o nowego partnera. Ale czy nie warto??? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
asia9111 Re: WDOWY i WDOWCY - 01.06.05, 16:27 Hej, oczywiscie, ze warto, szczegolnie jak Ci brak kogos dla kogo warto wracac do domu...a ile mozna rozmawiac z kotem, aczkolwiek jest rozkoszny.. Tylko jest ciezko, czlowiek po latach malzenstwa tez wypadl z obiegu, i randkowanie nie jest az takie latwe...a nawet jak nastapi, to jakos nie jest to juz ten 'zerw krwi' i po prostu jest wszystko jakies takie jalowe...To moze byc tylko moje w tej dziedzinie doswiadczenie...Jakos wydaje mi sie, ze latwiej jest wskoczyc w wir pracy.. Odpowiedz Link Zgłoś
exia Re: WDOWY i WDOWCY - 02.06.05, 22:32 Chciałam być wdową - jestem rozwódką :( Odpowiedz Link Zgłoś
inka_sama temat zupełnie z boku pozostał widzę 02.06.05, 00:16 Widze, że tak naprawde to nie ma tu rozmów, w wiekszości sa tylko próby zawiązywania znajomości? Jestem wdową od ponad 3 lat. Zostałam nią mając prawie 31. Wdowy i wdowcy to często ludzie, którzy nie mają z kim pogadac wieczorem - i bardzo sie zdziwiłam że w tym wątku tak wiele bezsensownych wpisów - jak te z "cyferkami". Czyjaś bezmyślność tylko utrudniła czytanie. O czym marzymy, czego pragniemy? Pomysł na rozmowę dobry tylko mało kto go podjął. :o) Mnie się nie chce marzyć. Mieliśmy tyle wspólnych planów, dopiero zaczynaliśmy sie rozkręcać - i nagle stop, koniec. Jest dobrze, nauczyłam się żyć z tym co sie stało - w jakiś sposób pogodziłam sie z tym. Nie boję sie nawrotow żalu, tęsknoty - przyjmuje je jako naturalna kolej rzeczy. Wydawało mi sie że wszystko jest już OK. I tylko niechęć do marzeń... Staram sie ich nauczyc od nowa. Idzie mi powoli. Dopiero teraz, po trzech latach, zaczynają powoli powracać, takie małe - chęć na wypad z koleżnakami, bez dzieci, na tydzień. Małe marzenie na poczatek. Dobre i to. Ktoś w tym watku napisał o wierności na wieczność. Jakiez to patetyczne. Miłość i tak trwa. Gdy na poczatku pocieszano mnie "młoda jesteś, jeszcze sobie życie ułożysz" - mają cna myśli "jeszcze za mąz wujdziesz" - bolało, bolało strasznie! Niby z dobrego serca takie pocieszenie - ale to jak sól sypana na świeżą rane. Czas goi rany. Ale odcieta ręka nie odrasta. Serce goi się ale pozostaje blizna. Teraz już przyjmuje do wiadomości - rozumem - że można znów pokochać. Że jedna miłość nie wymazuje innych. Ale serce - serce nie potrafi. Nie mam pewności że potrafię dać z siebie tyle co kiedyś - bo część mego serca na zawsze będzie należeć do tego który odszedł. Nie kazdy będzie umiał sie z tym pogodzić. A ja nie szukam. Nie umiem. Nie chcę? Będzie co ma być. Nie będzie źle. Odpowiedz Link Zgłoś
hafal Re: temat zupełnie z boku pozostał widzę 02.06.05, 10:59 cześć Inko, nie znam Cię, ale kiedyś ktoś z Samodzielnej Mamay poradził mi, żebym się z Tobą skontaktowała, bo przeszłaś to, co ja...Napisałam na Twojego gazetowego maila, ale nie było odzewu. Pomyślałam, że żyjesz swoim życiem, swoimi radościami, kłopotami i nie zaglądasz może nawet....Ale przypadkiem jesteś tutaj (przypadkiem?). Piszesz,ze w większości są tu próby nawiązania znajomości....Ja sama nie wiem, jak tu trafiłam, bo nie miałam takiego zamiaru. Może z ciekawości, jak radzą sobie inni? To wszystko, co piszesz, to prawda. I to, ze wątpisz, czy będziesz mogła dać z siebie tyle, co kiedyś...I to, że gadanie o ułożeniu sobie życia z kimś to jak sól na ranę.....I pytanie, czy ktoś zaakceptuje Twoje wnętrze z całym tym żalem i myślami o szczęśliwej przeszłości......Widzisz, ja jestem o wiele krócej sama, ale wiem dokładnie o co Ci chodzi...Masz dzieci, prawda? Ale one do końca też nie wypełnią serca, miejsce tego jedynego zostaje puste. Wczoraj ogładałam filmiki z Nim. Nie wiem, po co się tak katowałam, chyba po to, żeby do końca zdać sobie sprawę, że to koniec, że on nie wróci.... Też mieliśmy plany...dzieci takie małe (2,5 i 4 latka)...właściwie, to głównie ja planowałam i tym bardziej mi teraz trudno, gdy zastanawiam się tylko, jak przeżyć kolejny dzień, wieczór...Dalsze plany to abstrakcja, tym bardziej, że nie dają żadnej radości, bo przecież miały sens, kiedy dzieliliśmy tę radość we dwoje....Rozmawiam z ludźmi, czasem nawet bardzo długo i szczerze, ale sama wiesz, jak trudno takimi rozmowami zastąpić te wieczorne wspólne chwile kiedy wystarczyło się przytulić, opowiedzieć, jak ciężko było w pracy, jak dzieci dały w kość..I tylko on to rozumiał...Wiesz, jak wyglądają rozmowy szczęśliwych, choć wyczerpanych dniem kochających się ludzi. Rodziców. Właśnie. Intymność rodziców jest inna niż intymność kochanków. Jest pełniejsza, bo umocniona myslami o życiu, które stworzyli...Boże, przez 10 lat było tak pięknie... Wiesz, nawet Ci zazdroszczę, że masz za sobą już 3 lata, i że tak powiem, okrzepłaś w tym bólu i żalu. Wiem, że droga jest bardzo długa i trudna, ale ja powtarzam sobie, że musi się udać po raz drugi, że Bóg nie zostawia, że daje w życiu szanse....I może za jakiś czas samo się ułoży, żal nie minie, ale może pozwoli pełniej doświadczać nowych uczuć....Ja teżnie szukam, szczególnie, ze wszystko jest takie świeże, nawet nie chcę o tym myśleć, że ktoś mógłby go zastąpić. Ale jednocześnie żądam od życia, od Boga, od losu, żeby to nie był koniec. Czekam na drugą szansę na szczęście. I może pojawi się zanim włosy pokryje mi siwizna:) Odpowiedz Link Zgłoś
inka_sama Re: temat zupełnie z boku pozostał widzę 02.06.05, 12:31 Twój list w ogóle do mnie nie dotarł! W mojej skrzynce pusto od dawna. :o) Właściwie jej nie używam. Może stąd problem. Skąd sie wzięlam w tym wątku? Nawet nie wiem, przez jakiś odsyłacz w czyims wątku na jakims forum. Niektórzy mówią, że przypadek nie istnieje więc może jestem tu w jakims celu? Maiłam to szczęście że trafiłam w internecie na wiele życzlwiych osób - i aj tez trafiłam na wdowy, które juz miały pewien "staż", których słowa były mi potrzebne. Pamietam doskonale, że z tego jak i co ludzie pisali do mnie - było można odczytac kto przeszedł w życiu jakies bolesne wydarzenia. Te osoby nie pisały "weź się w garść", nie pocieszały zadającym ból "jeszcze kogoś poznasz". Czytałam je tak jak teraz ciebie - odnajdując w tym co piszesz własne przezzycia, myśli. Sam czas nie jest lekiem. Ważne co sie w nim dzieje. Ludzie, których sie w tym czasie spotyka. Tak mam dzieci. Wtedy miały 2 i niecałe 6 lat. Wtedy były tym co nie pozwalało dac sobie zwolnienia z życia. Teraz - i tak wszystko siłą rzeczy koncentruje się wokół nich - bo moją rodziną są One. Na szczęście nie jedyną - mam wsparcie rodziny i przyjaciół, naprawdę na nikim z bliskich mi osób sie nie zawiodłam, tylko wspólnicy męża okazali sie.. szkoda gadać. Grosza nie zobaczyłam z tego co mi sie należało. Cóż. Bywa. Ja nie czekam az mi sie druga szansa przytrafi. Nauczyłam się żyć bez Niego - i zdaję sobie sprawe z tego, że decyzja o związaniu się z kimś to teraz dużo trudniejsze niż kiedyś. Kiedyś byłą to decyzja dwojga ludzi, wiążąca ze sobą dwie rodziny. Teraz - dzieci, ich akceptacja i akceptacja przez nie, rodzina mojego męża - to nadal moja rodzina, wspomnienia i kawał zycia związane z człowiekeim który nadal jest w moim sercu. Trudne to. A przecież jest tyle wolnych , bez zobowiązań, bez dzieci, pieknych młodych kobiet. :o) Pogoda ducha to bardzo przydatna rzecz. Choć żałoba ją nieco udeptuje - to ona wraca i odradza sie z czasem. Czy okrzepłam w bólu i żalu? Nie. Nie ma ich. One BYWAJĄ. W całkiem nieoczekiwanych momentach mimo że wydaje się że juz jest sie przyzwyczajonym. Ale nie da sie przywyczaić do tego, że moich córeczek już tata na ręce nie weźmie. Wystarczy czasem mała dziewczynka w przedszkolu biegnąca do taty z okrzykiem "mój tatuś" a gula w gardle wyrasta i łzy trzeba jakoś zamaskować. Tyle że ja już wiem, że nie ma co z tym walczyć, że takie chwile przychodzą i mijają i trzeba to zaakceptować. Pierwszy rok jest najtrudniejszy, bo czas liczy sie się na tygodnie "od", bo wszystko jest "pierwszy raz bez niego". Potem czas robi sie dwoisty - tak niedawne jest wszystko, tak żywe w pamięci - a równocześnie tyle się wydarzyło w tym czasie, widac to zwłaszcza gdy dzieci sa małe. Przedszkole, szkole - wszystko juz bez taty. Ta lalka jeszcze od taty - a ta jak go już nie było. Nic na siłę. Swój żal trzeba przezyć. A czasem trzeba mu pozwolic wrócić i przepłynąć przez nas jeszcze raz. I życ dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
asia9111 Re: temat zupełnie z boku pozostał widzę 02.06.05, 17:09 bardzo cenie sobie to co Panie piszecie. Tak, najgorszy jest 1szy rok-1sze Swieta, urodziny, imieniny...Potem w gardle dlawi juz nieco mniej, ale jednak..od czasu do czasu pojawia sie i znika, i trzeba z tym zyc, tez, bo innego wyjscia nie mamy.Wlasciwie jest tak, ze tylko chyba najblizsza rodzina jest ta ostoja, bo znajomosci inne pomalu sie rozpadaja..nawet na poczatku jak czlowiek jest gdzies zapraszany i nawet udziela sie jakos tam towarzysko i bez obnoszenia swego bolu, to potem juz jako singiel z odzysku...jestes 5tym kolem u wozu, i byc moze nawet podswiadomie jakims zagrozeniem dla zwiazkow innych. Tak, ze to tez sie wykrusza w miare uplywu czasu. Nie wiem czy tez macie takie doswiadczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
hafal Re: temat zupełnie z boku pozostał widzę 03.06.05, 09:48 Oj, Boże, strasznie się boję tych łez. Moje dziewczyny idą od września do przedszkola...A ja już wyobrażam sobie uśmiechniętych tatusiów kręcących video na jakiejś przedszkolnej imprezie. Nawet nie chcę myśleć. A że z natury łatwo się wzruszam, rozczulam, to myślę, że będzie to bardzo trudne i przykre dla mnie...Może nie powinnam się nad sobą rozczulać i właśnie WZIĄĆ SIĘ W GARSĆ? Dwa dni temu oglądałam nasze filmy...Kiedy urodziła się starsza córka...Tata czytający jej bajki, ganiający za nią po pokoju....I wiecie, wydało mi się, jak bym oglądała film, a nie swoje życie. Minęło pół roku, a ja żyję nieszczęśliwym życiem, a to, co było jest aż nierealne. I odległe? Tam radość, szczęście, obrączki, pocałunki, a tu smutek wewnątrz, chociaż dla dzieci muszę przyklejać uśmeich....Dwoistość...Tamto życie- to życie....A zagrożenie, Asiu? NIe. Ja nie jestem dla nikogo zagrożeniem. Bo nigdy nie miałam zamiaru i nie chciałam odbijać nikomu nikogo. Choćby nie wiem co, choćbym miała być sama do końca życia. Nie wyobrażam sobie zadawania bólu innym kobietom, a może nawet dzieciom... To prawda, że jest tyle pięknych, młodych, wolnych dziewczyn...I kto pakowałby się w związek z kobietą, jak by nie było, po przejściach...z dziećmi, które jednak, chociaż słabo, pamiętają ojca...Też mam w głowie te pytania...I odpowiedź: jeśli jest, to chyba jakiś szalony. Szczerze, ja, w odwrotnej sytuacji, nigdy bym się w coś takiego nie pakowała.. ....ale życie podobno pisze najlepsze scenariusze....... ....i podobno jeśli czegoś bardzo mocno pragniesz, to wszystkie siły wszechświata sprzyjają ci w realizacji tego celu..... Idę popłakać:( Odpowiedz Link Zgłoś
katarzyna1952 Re: temat zupełnie z boku pozostał widzę 04.08.05, 21:07 - hafal - masz rację - pozostał z boku - a szkoda, wielka szkoda. Tak pieknie napisałas:"....ale życie podobno pisze najlepsze scenariusze....... > ....i podobno jeśli czegoś bardzo mocno pragniesz, to wszystkie siły > wszechświata sprzyjają ci w realizacji tego celu....." Tylko dlaczego "idę popłakać" ???????? Odpowiedz Link Zgłoś
katarzyna1952 Re: temat zupełnie z boku pozostał widzę 22.09.05, 22:17 dobry temat - dlaczego cisza???? Odpowiedz Link Zgłoś