27.12.13, 21:59
Read-only 27.12.2013
Zapożyczyłam tytuł wątku od swojego znanego mi niegdyś kolegi internetoworealnego Darka, którego znać mi było dane lat kilka temu.
Na początku chcę zaznaczyć, że nie będę polemizowała na forum. Chcesz coś mi powiedzieć, napisać – napisz na maila. Wówczas odpowiem.
Jako, że ostatnio cierpię z niemocy, jaka dopada człowieka, kiedy to uświadamia sobie, że zasadniczo osiągnął to, co osiągnąć powinien, a teraz naraz skupić się trzeba na sobie. I tu cierpienie się pojawia, bo nie wiadomo co to ma oznaczać. A oznacza tak naprawdę jedno: jesteś wolnym człowiekiem i jak Ci wyobraźni starczy tak sobie żyj dalej. Pojawia się dalszy ciąg myśli, jak starczy zasobów finansowych, jak starczy smyczy do domu, psa czy innych codzienności. Ograniczać siebie można na wielorakie sposoby, co też czynię, ale widzę, że dochodzę do ściany, gdzie trzeba się określić, co dalej :) I stwierdzenie podoba mi się, że co prawda jadąc samochodem nie widzimy co dalej poza zasięgiem świateł, a jednak jedziemy, to tak z życiem swoim mam. Niby poukładane, jednak myśli natłok spowodować może i powodował decyzje, co to się w głowie czasami nie mieściły. Należę do osób, co po chwilowym zawieszeniu się w procesie myślenia, stwierdzają: czemu nie?! I to robią/robię. Nauczyłam się również podczas mojego życia, że prawo Murphyego jest jak najbardziej prawdziwe, ale w części, że jak coś nie wychodzi, to lepiej to zostawić i pogalopować dalej.
Piszę sobie tutaj, może "sobie a muzom". Może. Ale mam taką potrzebę.
Sprawdziłam w archiwum Forum, ale dokładnie w 2004 roku na tymże forum pisałam z kilkoma fajnymi ludźmi. Nie mam zamiaru tego odgrzewać. Po Forumie została moja psica nazwana nickiem, który używałam :)
Skoro mam potrzebę pisania, to może jaką blogerką bym została? Nie odczuwam potrzeby coby dzień w dzień obcować ze światem wirtualnym na zasadzie zaglądania mi oraz innym do garów i kątów przeze mnie zamieszkiwanych. Nie mam też potrzeby dzielenia się poglądami swoimi z zainteresowań politycznych, których nie mam, z zainteresowań muzycznych, które mam i są w wielkim chaosie, książkowym, co to boli mnie okrutnie, bo to słowo pisanie wraz ze zmianami miejsc zamieszkania moja biblioteka ulega zdecydowanemu uszczupleniu, i tak z dnia na dzień co raz mniej tego słowa na półkach (ostatnio na rzecz akcji książka w prezencie dla pacjenta czy coś takiego). Pozbywam się rzeczy cyklicznie: co pół roku wietrzenie szaf i nie tylko, z czego cieszą się obdarowywani nie mający tego, co im daję.
Ogólnie rzecz biorąc jestem sztywna dla obcych, dla znanych mi nie jestem sztywna. Agresywna, w stosunku do facetów, ustawiona na rywalizację. O tym najwięcej wiedzą te kobiety, co to natura matka w rodzinie zafundowała starszego brata. I tak już zostało. Niestety. I jeszcze lubię się ścigać samochodami, to już dla mnie totalna głupota, ale cóż, przechodzi mi, jak mnie wyprzedzi szybszy i bardziej wytrwały.

Myślę, że jak nasycę się pisaniem, odpuszczę i przestanę zamieszczać to, co piszę leżąc przed lapkiem na piątym piętrze w centrum miasta.
Obserwuj wątek
    • obrotowy Re: read_only 28.12.13, 22:17
      read_only napisała:
      Piszę sobie tutaj, może "sobie a muzom". Może.

      Raczej nie "Może" - ale napewno.
      • as-on Re: read_only 28.12.13, 23:00
        ja nawet przebrnąłem do końca.. z czego jestem, dumny ;-) szkoda że jest tak jak w tekście "sobie a muzom.."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka