mario2
09.04.02, 11:28
NA SPOWIEDZI
Pewien klecha poczciwina
Zawsze chodził z flaszką wina.
Gdy trzy szklanki sobie chlapnął,
Siadł w zakrystii, zaraz zasnął.
Co ma czynić? Trudna rada!
Trzeba Bogu się spowiadać:
Panie, wybacz moje grzechy,
Żyję tylko dla uciechy.
Zamiast głosić mądrość Twoją,
Wolę baby – co tam stoją.
Lubię sobie pobalować,
Pod sutanną forsę chować.
O maluczkich nie dbam wcale,
Za to Ciebie głośno chwalę.
Szkoda czasu dla hołoty,
Dużo lepszy – cielec złoty.
Tobie także coś tam wpadnie,
Gdy mnie kabza się nie zamknie.
Czy ja kary się nie boję?
W miłosierdzie wierzę Twoje!
Kiedy wreszcie klecha wstanie,
To wygłosi wam kazanie:
By na tacę dawać hojnie,
A żyć skromnie-bogobojnie