hanka1367
06.05.16, 07:45
W moim życiu stało się coś strasznego, mijaja 3 tygodnie a ja ledwo funkcjonuję. Ból jest taki ze momentami brakuje mi powietrza. 4 tygodnie temu bylam w zwiazku, z czlowiekiem ktory twierdzil ze nie widzi swiata poza mną. Ze bedzie ze mna do konca zycia. Bylismy razem 4 lata...bywalo roznie jak to w zwiazku ale momentami bylam szczesliwa. Ogolnie partner mial tak ze jak bylo dobrze to na maxa a jak zle to jak w piekle. Ale... 3 tygodnie temu odszedl ode mnie, to sie stalo z dnia na dzien. Jeszcze we wtorek wyznawal mi milosc, mowil ze wszystko razem przejdziemy. w srode wykrylam ze pisze z jakąś Dunką która kilka dni wczesniej zaczepila go na portalu spolecznosciowym. Powiedzial mi że ją kocha i odszedł. Jeszcze gdyby oni pisali miesiacami. Ale on ja poznal 6 dni zanim zerwal ze mną. Myslalam ze to pretekst, ale jego mama mowi ze on sciaga pelno zdjec tej Dunki, jedzie ja poznac i uczy sie duńskiego. Co ja mam o tym myslec? Szaleje z bólu, rozpaczy. Zastanawiam sie czy go znalam w ogole i co on ma w glowie... To przeciez niemozliwe...mnie tez sie podobali mezczyzni, bylam adorowona...uwazam ze to normalne, ze interesuja nas ludzie...ale zeby przerwac czteroletni zwiazek z dnia na dzien bo sie zakochalo w kobiecie z neta? Jest mi smutno, czuje sie zdradzona, beznadzijena