Dodaj do ulubionych

Na Szlaku. Reprint z bloga. Przedsłowie.

27.09.04, 21:08
Przewodnik tatrzański (baca) mówi do grupy turystów:
- Zbliżamy się do bardzo niebezpiecznego miejsca. Wiele osób poślizgnęło się
tu i spadło w przepaść. Gdyby komuś z Państwa to się przytrafiło, proszę
zwrócić głowę w lewą stronę. Z lotu ptaka rozciąga się piękny widok na dolinę.

...i tym optymistycznym akcentem chciałem czytelniku zacząć.
Dlaczego akurat o Górach ? Bo tam akurat bywam. Dlaczego tam bywam ? Bo lubie.
Wszystko co tu przeczytacie zdarzyło się pewnego lata, w znanym mieście
lezącym nieopodal Gór. Miejsca opisane istnieją realnie, sami je rozpoznacie.
Osoby występujące są calkowicie autentyczne aczkolwiek pozwoliłem sobie co
nieco ...
Pierwsze oryginalne wydanie znajdziecie tu jakikolwiek.blox.pl/html.
Zacznijmy więc, przenieśmy się w czasie i przestrzeni :)
Obserwuj wątek
    • cover_wielki Cover Na Szlaku. Dzień Pierwszy. Przyjazd 27.09.04, 21:21
      Cover lubił te góry, od pewnego czasu jeździł w nie regularnie. Dlatego, jak
      tylko trafiła się ta okazja, nie odmówił. Decyzje podjął szybko. Kilka dni tego
      lata spędzonych w górach dawało nadzieje na nowe siły. Te Góry zawsze dawały mu
      power.
      Chciał tam być już, zaraz, o świcie. Był w sam raz na obiad. Standarcik,
      umówiona godzina wyjazdu minęła zanim się spostrzegł. Od rana krzątał się po
      mieszkaniu dorzucając kolejne rzeczy do bagażu. Nie opuszczała go uporczywa
      myśl „no i czego zapomniałeś ?” , no i zapomniał... Nowiutki termos kupiony
      specjalnie na wyjazdy w góry leżał już drugi sezon na półce, drugi raz stracił
      okazje przewietrzenia się. Inna rzecz, że pogoda tego marnego lata dopisała i
      gorąca herbatka nie była konieczna na szlaku.
      Bagaż urósł i można by sądzić, że to nie wyjazd w góry na kilka dni ale
      emigracja. No ale jak jest samochód i nie trzeba się troszczyć o noszenie...

      Droga miała być szeroka choć miejscami płatna, była słono płatna za to mało
      przejezdna. Na rogatkach Smoczego Miasta, Cover skierował się na południe.
      Jeszcze 100 km. W połowie drogi przyszło Coverowi i jego koledze twardzielić
      się przy Blues Brothers stojąc w ogromnym korku.

      Domek Ludwiki był w połowie ulicy. Nie rzucał się w oczy. Pokój był
      wystarczająco przestronny dla dwóch osób. Szafa sprawiała wrażenie za małej.

      c.d.n...
    • urszulka_ma ..to jest ta promocja?:) 27.09.04, 21:43
      cover_wielki napisał:

      > Przewodnik tatrzański (baca) mówi do grupy turystów:
      > - Zbliżamy się do bardzo niebezpiecznego miejsca. Wiele osób poślizgnęło się
      > tu i spadło w przepaść. Gdyby komuś z Państwa to się przytrafiło, proszę
      > zwrócić głowę w lewą stronę. Z lotu ptaka rozciąga się piękny widok na dolinę.
      >

      ..piękny widok:))))
      • cover_wielki To sa rodzynki, które.. 28.09.04, 09:36
        wychwycą uważni czytelnicy ;)
        P.S wcale nie tak łatwo robic tą promocje :)
        • urszulka_ma Re: To sa rodzynki, które.. 28.09.04, 22:58
          .."najtrudniejszy pierwszy raz"..:)

          jeszcze po kropelce..
          ups..
          jeszcze po rodzynce!:)
    • cover_wielki Dzień Pierwszy c.d. 29.09.04, 09:57
      Domek Ludwiki był w połowie ulicy. Nie rzucał się w oczy. Pokój był
      wystarczająco przestronny dla dwóch osób. Szafa sprawiała wrażenie za małej.

      Na najbardziej popularnym deptaku tego miasta Covera i Bulbę powitał tłum.
      Snobistyczny, ruchliwy jak mrówki tłum, zawsze towarzyszył dobrej pogodzie w
      tym mieście. Cover jednakże lubił ten tłum i to miasto i ten deptak. Bulbo nie
      bardzo chyba.Deptak witał drożyzną, komerchą, knajpami zwanymi regionalnymi.
      Był biały miś i biały owczarek. Miś był sztuczny i całkiem zużyty, owczarek
      udawał zdechłego. Był Gwizdający Człek, zbierający na pokarm dla ptaszków. Ileż
      te ptaszki żrą, że gwizda już tu kolejny rok. Malarze portretów zapraszali na
      stołek, może portrecik a może karykaturka ? Dwie śpiewaczki pospisywały się
      rosyjskimi pieśniami przy harmonii.

      www.boba-jazz-band.com/
      Tuż obok mostku rozbrzmiewały jazzowe standardy. To Boba Jazz Band – jak się
      okazało protestował przeciwko ograniczaniu miejsca dla muzyki jazzowej w
      Mediach Publicznych. Zwłaszcza w programach radiowych i TV. Apel zawierał
      prośbę o upomnienie się za pośrednictwem internetu o swoje prawa do
      kierownictwa radia i TV. Panowie wyraźnie zaznaczyli, że apel nie dotyczy
      programu III radia. Ładnie grali.

      Poniżej przechadzał się Góral z owieczką, kreując się na legendarnego zbója
      pozował do fotek. Były tez kramiki z miejscowym serem i wyroby miejscowych
      artystów, cyganki próbowały znaleźć chętnego na lornetki, knajpy kusiły
      zapachami jadła, dorożki czekały na chętnych. Były i inne atrakcje. Niestety
      wszystkie płatne. Słono płatne.

      Miejscowi przeżywali ostatnimi laty tzw. „bum gospodarczy” . Tłumy ceprów
      ciągnęły pod Góry jak tylko słońce zerknęło do miasta. Stało się modne to
      bycie. Miejscowi widzieli w tym tłumie tylko dutki. Oferowali nie mało ale w
      dość bezczelny sposób. To też cepry zaglądały do miasta coraz częściej nie na
      kilka dni ale na jeden czy dwa. Częściej wybierali też tą część Gór, która była
      po drugiej stronie granicy. Mniej zadeptane, cichsze i tańsze były te Góry z
      drugiej strony.

      Cover na razie pozostawał przy Mieście po tej stronie Gór, w końcu dutków można
      nie wydawać a czas spędzać na szlaku gdzie nie ma pokus na wydawanie kasy a
      przynajmniej jest ich mniej.

      Spacer zakończył się zakupami. Wieczorkiem przy kolacji trzeba popatrzeć w TV,
      w kopaną drużyna ze Smoczego Miasta zagra z Realem Madryt. Jutro trzeba zdobyć
      jakiś szczyt, rozruszać nogi, przywitać się z Górami. Bulbo serwował kolacje,
      dobra była.
      • urszulka_ma radzisz sobie doskonale:) 29.09.04, 22:51
        cover_wielki napisał:
        P.S wcale nie tak łatwo robic tą promocje :)


        widzę.. widzę..
        a..właściwie słyszę:)
        tą..nową wciśniętą "rodzynkę"..:)
    • kocibrzuch Re: Na Szlaku. Reprint z bloga. Przedsłowie. 29.09.04, 16:04
      Miłość do gór popieram w całej rozciągłości. Choć sam wielbię i preferuję góry
      niższe, zadrzewione choiną, pełne tajemniczego nastroju miast potęgi,
      wyciszone, takie do schowania się. Nie drapię się, gdzie mnie nie swędzi, po
      prostu.
      • liczydelko jesteś czysty? 30.09.04, 16:33
        kocibrzuch napisał:
        > Nie drapię się, gdzie mnie nie swędzi,

        • kocibrzuch Re: jesteś czysty? 01.10.04, 12:26
          jak pupa niemowlęcia :)
          • urszulka_ma wspomnienie.. 03.10.04, 23:29
            ..mojego jedynego zjadu z gór
            było związane też z czterema literami i miską..:)
            tak się skladało..zawsze jakoś dziwnie..
            ..że nigdy nie nauczyłam się jeździć na nartach..choć dosyć dużo górek zeszłam
          • liczydelko Re: jesteś czysty? 07.10.04, 15:19
            kocibrzuch napisał:

            > jak pupa niemowlęcia :)

            po zmianie pieluszki?:)
    • cover_wielki Dzień drugi. W Największa Dolinę. 29.09.04, 22:56
      Cel wybrany.
      Wierch ( to ten )o
      wysokości 1758m w sam raz nadaje się na przetarcie i rozruszanie nóg. Żeby go
      zdobyć, najpierw trzeba zdobyć łazienkę. Taki dzień wszyscy wstają
      jednocześnie.
      W samo południe Bulbo i Cover meldują się na starcie u wylotu Największej
      Doliny. Największa Dolina budzi wspomnienie, nie dalej jak rok temu, w maju
      zachwycała fioletem krokusów. Taki widok zostaje w sercu na zawsze.
      Dolinę przemierzą w 1:45 minut by zasiąść w schronisku. Po drodze minęli
      rozległe polany, na których do dzisiaj trwa kultowy wypas owiec. Dawniej, ok.
      roku 1930 pasło się tu ponad 4000 owiec a w wieku XVI prowadzono prace górnicze
      i hutnicze.
      Dolinę zasiedlali również zbójnicy o których legendy podaje J. Nyka.
      Schronisko jest tez największe, jak i Dolina. Piwko 7 złotych, amatorów nie
      brakuje.
      Po dłuższym niż planowany odpoczynku ruszyli za czerwonymi znakami. Szybko
      dotarli do małej dolinki, kiedyś należącej do Jarząbków z Bystrej. Cover
      zapamięta, że polanka - jakby grunt ktoś przeorał niedawno, błotnista i
      podmokła. Widoczna gospodarka drzewna, wokół połacie wykarczowanego lasu.
      W roku 1897 na polance żandarmi zastrzelili Józka Stękałę Pytlowca, który był
      dezerterem i 3 lata ukrywał się w Górach. Przy krzyżu Bulbo uwiecznia Covera na
      fotce.
      Po dotarciu do miejsca upamiętnienia pobytu Jana Pawła II w 1983r krótki
      odpoczynek a potem kosówką mozolnie w górę. Cover i Bulbo mijają zimne górskie
      potoki. Za nimi czerwona kobieca postać dzielnie trzyma tempo.
      Dogoni ich na szczycie, gdzie zatrzymają się - na dłużej niż rozsadek
      podpowiada – ze względu na przykuwające uwagę widoki. Końcówka podejścia
      daje „popalić” ale ogólnie są dzielni. Cover stosuje metodę 10 kroków, nie
      patrz na szczyt który jest tak daleko, zrób 10 kroków...patrz pod nogi i
      jeszcze 10, udało się. Znów 10 kroków i jeszcze raz.... Co już ?! A wydawało
      się tak daleko. Zielona koszulka Covera będzie mokra niczym po praniu, ślady
      wypoconej soli zostaną na niej na długo. Cover nauczony doświadczeniem zabiera
      zawsze dwie koszulki, a czasami trzy. Zawsze na szczycie można ta mokrą
      zamienić na suchą.
      Ruch maleje, pod górę nie idzie już nikt, w dół kilka postaci. Szczyt zachwyca
      teraz śpiewem ptaków, które przemykają nad trawami, czasami trudne do
      zobaczenia. Na pewno gdzieś tu jest krzyżodziób świerkowy ale cóż, Cover
      rozpoznaje tylko kruki... jak większość.
      Zejście zachwyci kosówką. Kręta droga wije się malowniczo wśród wystających
      korzeni kosówki przez Kulowiec, zamieniony na mapach błędnie na Kulawiec.
      Niegazowana mineralna smakuje wyjątkowo, ubytek wody w organizmie jest
      znaczny...

      c.d.n...
      • urszulka_ma Re: Dzień drugi. W Największa Dolinę. 29.09.04, 23:04
        znalazłeś okrasę.. zdjęcie piękne:)
        • cover_wielki A Urszulka ma .... bo chciała. 29.09.04, 23:15
          rany julek ile to zdrowia kosztuje... no bo ramki nie mozna zamknąć tylko
          trzeba wysłać a tu nic pod reką, ale miały byc niespodzianki to są ;)

          Kolejne okrasy byc może już jutro ;)
          • urszulka_ma dziękuję.. 29.09.04, 23:58
            czekam jutra..:)

            przygody z gór zapamiętałam
            smutno mi chwilami..
            w tym roku, okazji nie miałam
            dotykać ich stopami..

            góralu
    • cover_wielki Dzień Trzeci. Gdzie salamandra plamista... 01.10.04, 15:23
      Radio jeszcze na wieczór dnia wczorajszego podało, że pogoda nie będzie jutro
      sprzyjać. Ciężkie chmury opadły deszczem już w nocy, od rana wisiały nad
      głowami strasząc swą szarością. Plecaki należało wypełnić kurtkami. Kurtki
      specjalne, z materiału i z oddechem. Bulbo swoją nabył kilka dni temu. Trzeba
      się będzie nanosić.

      O 18 w Bistro „Grota” popijając piwko... – i po co to brałem ? pytał niewiadomo
      kogo Cover ... – żeby nie zmoknąć, odpowiadał z cała jasności umysłu Bulbo.
      Słońce oświecało radośnie najbardziej popularny deptak tego miasta.

      Perspektywa przebijania się przez strugi sprawia, że jeszcze przed snem
      ustalona została następna trasa. Lajtowa. Turystyczna. Z atrakcjami. Trasa w
      zasadzie po mieście.Ranek witali jajecznicą. Potem ruszyli w górę miasta, gdzie
      zatrzymali się przy rondzie na pierwsze piwko tego dnia. Dalej po drodze,
      mijali pensjonaty i narciarski stok.
      Powietrze wilgoci pełne ale ciepłe. W połowie drogi słońce coraz wyraźniej
      przebija się przez chmury. Deszcz już nie będzie padał.

      Tuż za pierwsza serpentyną dotarli do małej, drewnianej kaplicy z 1908 r.
      Klasyczny przykład tzw. stylu tego miasta, którego twórcą jest Stano Witkiew -
      projektant kościółka. Jeszcze tego dnia obejrzą inne jego projekty. Porządna
      drewniana architektura. Na ścianach wyryte pamiątki po turystach, rzeźbienie
      swojego nazwiska nożem było modne już przed wojną.

      Kiedyś te tereny należały do
      salamander plamistych
      teraz te jaszczury są rzadkością.

      c.d.n...

      • oldpiernik Re: Dzień Trzeci. Gdzie salamandra plamista... 02.10.04, 14:41
        plamistości innych rodzajów za to, bez liku ;)

        OLDJASZCZUR ?! ;)
        • urszulka_ma uśmiecham się.. 03.10.04, 23:25
          ..na myśl..jaką rodzynkę teraz nam autor podrzuci?:)
    • cover_wielki Dzień Trzeci. Ciąg dalszy... 04.10.04, 22:55
      Wracają do centrum z bliżej nieokreślonym planem dojścia gdziekolwiek i wejścia
      gdzieś. Mijają rondo i kierują się pod skocznie*. Tu napotkają „chamstwo
      komercji” w pełnej krasie. Odkąd latający Mały Sz. zrobił furorę, kiedyś
      powszechnie dostępna skocznia nie przyciągająca zbytnio, teraz stanowi wątpliwą
      atrakcje turystyczną. Ogrodzenie sięgnęło popularnej ścieżki i wzbudziło wiele
      emocji. Kasowanie naiwnych ceprów za „zwiedzania” skoczni budzi niesmak.
      Otumanione wycieczki wysupłują złocisze, żeby z bliska popatrzeć na kilka
      kątowników pospawanych w tzw. trybuny, które uderzają w oczy niebieskim kolorem
      już z daleka. Pośrodku zielony tartan, koniecznie to trzeba zobaczyć, w końcu
      sport to handel emocjami a tu emocje grają pierwszoplanową rolę. No bo jak
      odmówić dziecku skoro nie można odmówić sobie, szczególnie kiedy się tu jest
      raz na 10 lat. Ci ze słabszą silna wolą ustawiają się w kolejkę do kasy, z
      grymasem bólu rozstaja się ze złotówkami, posłuszni jak barany prowadzone na
      rzeź.

      Uciekać, uciekać czym prędzej – myśl jutro w góry – na tle komerchy staje się
      uporczywa. Bulbo miał tego dnia wenę na architekturę, uwiecznił na kliszy Chate
      nie opodal Jodeł, i Wille Dusze
      i Kolebe... i pewnie kilka innych tutejszych zabudowań. Fajne te tutejsze
      chaty. Szkoda, że się nam nie trafiła jakaś babcia stąd pomyślał Cover, można
      by więcej czasu spędzać w tak malowniczym zakątku...

      Dreptali wytrwale od atrakcji do atrakcji, żołądki zapełnili w bistrze, gdzie
      od lat dwie urocze szefowe karmią wytrwale powracających z Gór**. Dobrze
      karmią. Kotlet gazda z frytkami zapełni nawet bardzo głodnego turystę. Tu
      wypili też kolejne piwko i ... pożyczyli gustowną solniczkę zrobioną ze
      słoiczka z podziurawioną zakrętką. W domu planowali przecież kolacje do której
      sól jest niezbędna. Tu też stawiają na Śpiącego Rycerza górującego nad miastem.
      Jutro go zdobędą na pewno.... a dziś kolejne piwko... zimne i z pianką. A potem
      spacerek w górę deptaku... błogie lenistwo szybko ich ogarnęło, a i nogi
      przypominały co chwila, że nawet po płaskim licznik kilometrów bije...


      c.d.n...

      Przypisy
      * images.google.pl/imgres?
      imgurl=www.watra.pl/narty/krokiew/krokiewfoto/zmiany/57.jpg&imgrefurl=htt
      p://www.watra.pl/narty/krokiew/rekordy.htm&h=426&w=315&sz=27&tbnid=_AI4s1yIKooJ:
      &tbnh=121&tbnw=90&start=8&prev=/images%3Fq%3Dskocznia%2Bw%2Bzakopanem%26svnum%
      3D50%26hl%3Dpl%26lr%3Dlang_pl%26ie%3DUTF-8%26newwindow%3D1

      ** raven.tatrynet.pl/cgi-bin/tp/wza.pl?
      rok=04&nr=tp19&dzial=12&nazwa_a=12a31n1904.html
      • liczydelko ile kilometrów.. 07.10.04, 15:22
        cover_wielki napisał:

        > a i nogi
        > przypominały co chwila, że nawet po płaskim licznik kilometrów bije...
        >
        >

        ..wybił?:)
        • oldpiernik Re: ile kilometrów.. 08.10.04, 08:37
          liczydelko napisała:

          > cover_wielki napisał:
          >
          > > a i nogi
          > > przypominały co chwila, że nawet po płaskim licznik kilometrów bije...
          > >
          > >
          >
          > ..wybił?:)

          bije po nogach... i bywa, że bolą ;)
          gór chyba jednak nogom z głowy nie wybił, hehehe

          OLDPRZED
          • liczydelko Re: ile kilometrów.. 15.10.04, 22:37
            a propos sygnaturki:
            "Nie pchaj rzeki, sama płynie".

            kropla wody, która wpadnie do źródeł Wisły płynie do Bałtyku
            ze średnią predkością 4km/godz.
            Płynac "na gapę" osiaga cel podróży w jakim czasie?:)

            • cover_wielki a to chyba do jakiego einstaina trzeba 15.10.04, 22:56
              ne ne z matmy to ja noga kompletna jestem a co do licznika to owszem bije ale
              chwilowo sie zaciął... dużo cierpliwości trzeba zanim coś dopisze, vena mnie
              opuściła pojawiły się insze zajęcia.... burza minie, temat wróci ;)
              • urszulka_ma burza ..? 16.10.04, 18:26
                złapał mnie kiedyś..wielki deszcz
                na tej górze gdzie Wisła wypływa..
                mimo kurtki i..
                ech..
                został mi wtedy..tylko maleńki kawałeczek suchej tkaniny:)
                ściana deszczu..która mnie dopadła..była taka duża
                nic nie było widać..nic!
                zgubiłam szlak...
                woda górą..
                woda dołem...
                przyszło mi na czworakach maszerować po strumieniu..
                pomyślałam..strumień przecież zawsze płynie w dół...
                i rzeczywiście...
                strumień zaprowadził mnie bezpiecznie..do zagubionego celu..:)


                kropla która wpada do Wisły..u jej źródeł..na tej podmokłej górze?:)
                chyba trzeba..długość Wisły..i prędkość kropli...

                do morza Bałtyckiego ta kropla..płynie chyba..coś koło 10 dni:)))
            • oldpiernik Re: ile kilometrów.. 18.10.04, 08:22
              rachunków sie nie bojam
              z geografii za to, wstyd...
              od źródeł Wisły do mojej chałupy woda płynie około 25 km, a dalej...
              ... kogo to obchodzi...


              hmmmmm ;))
    • cover_wielki Post scriptum dnia wczorajszego 24.10.04, 18:55
      Siedząc na najbardziej popularnym deptaku tego miasta, przy kolejnym piwku w
      Pizzeri Dominium, zachciało im się oddać naturze to co wypili. Nie jest to
      wielki problem, ale ...

      Czy w Zjednoczonym Starym Lądzie knajpa z piwem pozwoli sobie mieć płatny kibel
      czy nie ? Czy w naszym kraju powinien być płatny czy nie ? Czy tak jest w
      innych miastach czy tylko tu pazerność każe nie widzieć problemu. Złotówa
      wrzucona do szpary zamontowanej na zamku kiblowych drzwi zmieniła właściciela.

      Po chwili Cover i Bulbo usłyszeli słowa krytyki w tym temacie wymieniane
      pomiędzy dwoma turystkami ze stolika obok. Wnioski były tożsame.

      Widać Janosik
      siedzi nie tylko w mojej komórce – pomyślał Cover.
      • urszulka_ma ..w komórce?:) 24.10.04, 21:14
        gibki chop..musiał być ten "Janosiczek"
        potrafił przeskakiwać taką bystrą wodę;)
        nie siedział..w komórce!:)
      • oldpiernik Re: Post scriptum dnia wczorajszego 25.10.04, 19:00
        samem byłem jeszcze wczora na słynnym onym deptaku
        ambiwalentnie siem zapatrywam

        idąc na spacer nad reglami uiściłem wejściowe
        kurna... do lasu!!!

        teraz i za pisanie na swoim forum płacę
        pazerna rzeczywistość...
        hehehe

        OLDWGTARYFY
        • urszulka_ma Re: Post scriptum dnia wczorajszego 26.10.04, 15:48
          oldpiernik napisał:
          > OLDWGTARYFY

          ..po deptaku rozbija się taryfami?:)
          • oldpiernik Re: Post scriptum dnia wczorajszego 27.10.04, 18:42
            po kawiarenkach, słoneczko moje ;)
            • cover_wielki Dzień następny. Solówka. 29.10.04, 21:39
              Bulbo odpadł, zimne piwko, którego jest wielbicielem i tzw. aklimatyzacja
              zrobiły swoje. Najpierw piwko wyrzuciło mu z żołądka kolacje a potem gorączka
              brutalnie wrzuciła Bulbika pod kołdrę.

              Załamanie pogody jest dość widoczne ale po pierwsze - na razie nie pada, po
              drugie - trzeba iść. Padło na Halę z Kondratem kojarzoną. Stąd można wejść na
              Śpiącego Rycerza. Można też zostać przed malowniczym uroczym schroniskiem.

              Po drodze Pustelnia, chatka Alberta prezentuje się uroczo. Chwilka dla
              zadumania.

              To tu, rok temu, w maju, kiedy Cover schodził z Gór do miasta, trzy misie jak
              gdyby nigdy nic wyszły sobie z lasu. Cover zawsze chciał spotkać legendę Gór,
              teraz był jednak mocno zaskoczony, w końcu był już prawie u kresu szlaku.
              Myślami bardziej gdzieś przy kolacji. Drogą co chwilkę schodziły bardziej lub
              mniej hałaśliwe grupki. A jednak... Sny się sprawdzają, przecież niedźwiedzie
              śniły mu się właśnie tej nocy ! Tak mocno to zapamiętał.

              Ze spotkania pozostało jakieś mistyczne wspomnienie i trzy słabe fotki. Zanim
              Cover sięgnął aparatu już dawno zwolnionego z gotowości i upchanego w plecaku,
              miśki obrzuciły go wzrokiem, wciągnęły nosami jego zapach i poszły sobie dalej,
              odwracając się swoimi misiowymi pupami. No cóż wyleźć znienacka na drogę to i
              owszem ale pozować to już nie ! Ach te tutejsze miśki, myślał Cover za każdym
              razem gdy wracały wspomnienia.

              Zajęte szukaniem smakołyków pozostawionych przez nieroztropnych penetrowały
              pobocze drogi. Nie zwracały specjalnie uwagi na te kilka osób które nadeszły z
              przeciwka. Roztropnie było się jednak wycofać na teren pustelni. To się
              zdarzyło tu, przy Pustelni, rok temu. Ciekawe jak im się wiedzie...

              . c.d.n...
              • urszulka_ma miś jest bardzo.. 29.10.04, 22:54
                grzeczny dziś<a href="http://www.ewa.bicom.pl/dzieci/d50.htm">grzeczny dziś</a>
              • oldpiernik Re: Dzień następny. Solówka. 01.11.04, 15:59
                Tatrom do wiosny czekać przyjdzie na piernikową rodzinę.
                Zazdroszczę, Coverze...
                Całkiem szczerze.

                OLDMIEJSKICOSIK :)
                • cover_wielki Solówka. A ty ciśnij... 01.11.04, 20:49
                  Pierwsze schronisko zwane hotelem górskim Cover mija dość szybko, nie lubi tego
                  budynku w środku parku. Za to bardzo lubi szlak do następnego schroniska, zna
                  tą ścieżkę na pamięć. Kamienny chodnik wije się przez las i łagodnie wznosi,
                  jedno krótkie, ostrzejsze podejście, mała polanka z ławeczką, znów kawałek lasu
                  i widać dach malowniczego domku. Nad domkiem górują malownicze turniczki
                  południowego zbocza Śpiącego Rycerza. Gdy patrzy na południe na wprost widać
                  wijący się zygzakiem szlak na Przełęcz, potem można w prawo na Wierchy, co
                  czerwienić się lubią lub w lewo przez Czubę, na najbardziej znany szczyt
                  przyozdobiony kilkoma budynkami wyglądającymi z daleka niby zamek jakowyś.
                  • urszulka_ma A ty ciśnij... 02.11.04, 23:26
                    mój pierwszy przewodnik po Tatrach
                    twardym był człowiekiem...
                    tak..
                    pewnie by teraz spojrzał na mnie
                    i powiedział..
                    a ty co.. marzesz się?
                    nic z tego!..ruszaj w drogę! ..ciśnij!
                  • oldpiernik Re: Solówka. A ty ciśnij... 03.11.04, 17:50
                    aż mnie w dołku ściska
                    te Czerwone Wierchy... już trzeci rok nie wyszło
                    eeech
                    może następnej wiosny...

                    OLD
                    • cover_curling Re: Solówka. A ty ciśnij... 03.11.04, 21:54
                      Na wiosne pieknie kwitną krokusy. Czy się da wejść na wierchy to zależy jak
                      zima będzie trzymać... ale wiosna - koniec kwietnia, poczatek maja - bajer !
                      • urszulka_ma Re: Solówka. A ty ciśnij... 04.11.04, 00:29
                        krokusy piękne..
                        w "śniegu" znalazłam:)

                        www.topr.com.pl/basia/obrazki/Krokusy.jpg
              • urszulka_ma Re: Dzień następny. Solówka. 02.11.04, 23:22
                cover_wielki napisał:

                > Po drodze Pustelnia, chatka Alberta prezentuje się uroczo. Chwilka dla
                > zadumania.
                >
                > To tu,

                pierwszy raz..
                dawno temu, na ramionach zaniósł mnie..
                i pokazał Tatry...
                kochał je tak mocno...
                i zaraził po nich wędrówkami...
                chwilka zadumania..
                tak...


                • urszulka_ma nie wytrzymam do wiosny... 04.11.04, 00:27
                  ruszę choć w dolinę...
                  tak..
                  już za tydzień..!:)
                  • oldpiernik Re: nie wytrzymam do wiosny... 05.11.04, 18:30
                    doliny i góry
                    góry i doliny
                    takie zmarszczki z charakterem
                    dobrze mieć taie zmarszczki za oknem

                    OLD
                    • urszulka_ma tak jak powiedziała... 11.11.04, 01:07
                      ..do wiosny nie wytrzymała..!:)

                      "buty" już gotowe..
                      ..raniutko ruszają w drogę..:)))
                      • oldpiernik Re: tak jak powiedziała... 12.11.04, 11:02
                        opowiesz wszystko po powrocie?
                        mam nadzieję

                        OLDCIEKAWSKI
                        • cover_wielki Re: tak jak powiedziała... 12.11.04, 14:12
                          widze, że grono pisarzy rośnie... :) i dobrze.
                          • urszulka_ma Re: tak jak powiedziała... 15.11.04, 00:55
                            opowiem..
                            mogę chwilkę..odpocząć?:)

                            dopiero..wróciłam..
                            rano trzeba wstawać..
                            nowy tydzień się zaczyna:)
    • cover_wielki Solówka. A Ty ciśnij... c.d. 06.11.04, 20:38
      Cover odcinek między hotelem a
      schroniskiem robi w
      niezłym tempie, czasami lubi się zmęczyć. Swoją formę zawsze oceniał po czasie,
      dopóki był lepszy niż pokazuje mapa choćby o 5 minut to wiedział, że jeszcze
      może.

      Tuż przed schroniskiem zaczyna padać. Ciepłe powietrze jest nasycone wodą, para
      unosi się na zboczach by opaść grubymi kroplami wprost na głowy idących. W
      środku tłum, który po krótkiej chwili wyrwie w dół, jak tylko spostrzeże
      przerwę w opadach. I dobrze, pomyślał Cover, będzie luźniej. Po chwili można
      już spokojnie usiąść przy stole. Gdzie dalej ? Którędy iść żeby nie zmarnować
      dnia ? Krótka ocena sytuacji. Śpiący Rycerz otulony białą kołdrą, która
      uchwyciła się krzyża wbitego w jego nos. Mocno się trzyma, bo żaden wiatr nie
      potrafi jej oderwać. Na podejściu ciemnozielona kosówka niknie w bieli mgieł,
      które to wznoszą się to opadają. Nie ma sensu podchodzić, mokro i nic nie
      widać.

      Lepszą wersją wydaje się atak na Przełęcz. Tam jeszcze nie szedł. Zygzakowaty
      szlak przyciąga. Niewiele osób teraz się wybiera
      w tym kierunku kilka
      widocznych postaci schodzi w dół. Do Przełęczy tylko godzina trzydzieści jak
      wynika z mapy.
      • urszulka_ma Re: Solówka. A Ty ciśnij... c.d. 06.11.04, 22:05
        cover_wielki napisał:

        >Śpiący Rycerz otulony białą kołdrą, która
        > uchwyciła się krzyża wbitego w jego nos. Mocno się trzyma, bo żaden wiatr nie
        > potrafi jej oderwać. Na podejściu ciemnozielona kosówka niknie w bieli mgieł,
        > które to wznoszą się to opadają. Nie ma sensu podchodzić, mokro i nic nie
        > widać.

        jak to nic?:)

        można podglądać

      • oldpiernik Re: Solówka. A Ty ciśnij... c.d. 08.11.04, 09:47
        Na Czerwonej był ruch spory, kiedy ostatnio tam siedziałem.
        W słoneczne południe ostatniego październikowego weekendu.

        Prawie czuję, jak cover pnie się po kamienistym szlaku.
        Dobrze, że pisze.

        OLD:)
        • liczydelko liczydełko pyta 09.11.04, 13:56
          oldpiernik napisał:
          > Prawie czuję, jak cover pnie się po kamienistym szlaku.
          > Dobrze, że pisze.

          pisze na kamieniach?:)
          • cover_wielki Re: liczydełko pyta 09.11.04, 14:25
            Nie wydrapuje inicjałów ani żadnych takich, pisze sobie po powrocie na brudno a
            poem tworze.... jak mam vene :)
            • liczydelko Re: liczydełko pyta 09.11.04, 14:30
              vene przynosi..Twój szczęśliwy kamień?:)
              • oldpiernik Re: liczydełko pyta 09.11.04, 17:52
                oby się wena na kamieniu rodziła ;))

                OLD
                • cover_wielki Re: liczydełko pyta 09.11.04, 18:35
                  A tego to nie wiadomo kto lub co ta vene przynosi, może sama przychodzi. W
                  każdym razie jak jest to widać, słychać i czuć :)
                  • oldpiernik Re: liczydełko pyta 10.11.04, 09:22
                    kolega podesłał kilka fotek z naszego ostatniego wypadu w tatrzańske doliny
                    nie wiem, gdzie toumieścić, bo spore są
                    i ładniutie :)
                    no gdzie?

                    OLDPYTACZ
                    • cover_wielki Re: liczydełko pyta 10.11.04, 23:04
                      no właśnie, ja się na tym nie znam ale piecyk gazowy to by wiedział, tylko on
                      tu nie zagląda
                      • oldpiernik Re: liczydełko pyta 13.11.04, 09:20
                        a gdzie bywa
                        rzeczony piecyk?
                        chyab gdzies go widziałem ;)

                        OLD
                        • cover_wielki Re: liczydełko pyta 13.11.04, 22:15
                          a w różnych miejscach, w forum o forum i na komputerach na pewno
                    • urszulka_ma piękne.. 26.11.04, 23:35
                      oldpiernik napisał:

                      > kolega podesłał kilka fotek z naszego ostatniego wypadu w tatrzańske doliny
                      > nie wiem, gdzie toumieścić, bo spore są
                      > i ładniutie :)
                      > no gdzie?
                      >


                      dziękuję..za te Tatry...:)))
                • urszulka_ma wena na kamieniu 09.11.04, 21:41

                  na kamieniu lubił siadać i rozmyślać..Kochanowski:)
                  można odwiedzić Czarnolas i tam posiedzieć:)))



              • urszulka_ma magiczne kamienie 09.11.04, 21:47
                <a href="shangri-la.radiozet.wp.pl/uzdrawianie.html
                POD=3&wid=27482&kat=&katn=&widn=Kryszta%B3+g%F3rski">kryształ górski</a>


                • urszulka_ma Re: magiczne kamienie 09.11.04, 21:48

                  shangri-la.radiozet.wp.pl/uzdrawianie.html?POD=3&wid=27482&kat=&katn=&widn=Kryszta%B3+g%F3rski
    • oldpiernik Re: Na Szlaku. Reprint z bloga. Przedsłowie. 15.11.04, 07:46
      sam nie wiem, co z tym
      takie linki, że w kompleksy wpaść można ;))


      OLD :)
      • urszulka_ma Re: Na Szlaku. Reprint z bloga. Przedsłowie. 16.11.04, 07:55
        ..co teraz z takim wpisem zrobić...
        dawać linki..czy nie dawać..oto jest pytanie..?;)

        moje wędrowanie..zaczęło się w czwartek..
        od tej małej górki..
        która wyszła z chmurki...

        karkonosze.info.pl/galeria/chojnik_z_lotu.htm
        siedziała szulka do góry
        na wieży wysokiej zamczyska...
        nad kamieniami kunegundowego urwiska...
        podziwiała..w promieniach słońca widoki
        ..Karkonoszy pas szeroki....:)
        • oldpiernik Re: Na Szlaku. Reprint z bloga. Przedsłowie. 16.11.04, 11:40
          dawać, oczywiście :)
          to już nawet pomarudzić sobie nie mogę?

          OLD ;)
          • urszulka_ma możesz:) 18.11.04, 00:00
            .."maruda, wołali jeszcze wczoraj..."..:)
          • urszulka_ma Re: Na Szlaku. Reprint z bloga. Przedsłowie. 18.11.04, 00:14
            oldpiernik napisał:

            > dawać, oczywiście :)

            lubię stare zamczyska.. ich tradycje i legendy..;)
            Chojnik to pierwszy z zamków..które w zeszłym tygodniu odwiedziłam..
            drugim był zamek Ziwinger..
            w którym znajduje się Galeria Starych Mistrzów
            17 listopada..była rocznica śmierci..jednego z nich..
            zadziwiające, że obrazy tak mocno związane z Warszawą..
            ..tak daleko od niej się znajdują..

            www.drezno.art.webd.pl/galeria/zwinger/zw14.htm
            • urszulka_ma ..jeden z obrazów..mistrza Canaletto 26.11.04, 23:48
              ..bo jego miałam na myśli, pisząc poprzedni post:)


              artyzm.com/c/canaletto/praga.htm
    • urszulka_ma Re: Na Szlaku. Reprint z bloga. Przedsłowie. 26.11.04, 23:49
      ..pusto na szlaku?:(
      • cover_wielki Re: Na Szlaku. Reprint z bloga. Przedsłowie. 27.11.04, 00:34
        zima przyszła, powiało, zasypało.... trudno się dziwić :)
        • oldpiernik Re: Na Szlaku. Reprint z bloga. Przedsłowie. 27.11.04, 08:56
          łażenie po śniegu było moim ulubionym zajęciem jeszcze całkiem niedawno..
          góra 20 lat temu ;))

          OLD;)
          • urszulka_ma Re: Na Szlaku. Reprint z bloga. Przedsłowie. 28.11.04, 16:56
            ..no to rzeczywiście całkiem..:)
            ale powspominać można o szlaku..siedząc w ciepełku przy kawie..:)

            czy doczekamy się nstępnych odcinków..?:)
            • oldpiernik Re: Na Szlaku. Reprint z bloga. Przedsłowie. 29.11.04, 12:07
              cover chyba kamieniom oddał serce...

              OLDTEŻCZEKA
              • cover_wielki Re: Na Szlaku. Reprint z bloga. Przedsłowie. 29.11.04, 14:26
                .... zastój jest wynikiem braku czasu na poszukanie weny, która gdzieś mi
                uciekła a kamienie owszem pochłaniają troszkę co najmniej dwa razy w
                tygodniu... no i jeszcze czas pracy mi zmieniaja na barbazyński od 9 do 17
                (hehehe ciekawe gdzie zaparkuje o 9 ?)
                o i jeszcze idą święta (czyt: czas porzadków)
                ...oj ciężko lekko żyć ;)
                • oldpiernik Re: Na Szlaku. Reprint z bloga. Przedsłowie. 29.11.04, 15:44
                  oj, na rowerr też nie bardzo pora ;)

                  OLDPARKUJENACHODNIKU
                  • cover_wielki Re: Na Szlaku. Reprint z bloga. Przedsłowie. 29.11.04, 19:54
                    rower mam w domu, stacjonarny, zaparkowany metr w prawo...
                    kurna no żeby nie było tak daleko to bym piechotą szedł... i jeszcze ta 17, jak
                    moja percepcja sięga do 14:30 góra do 15 !! potem wydajnośc krańcowo spada...
                    • yoanna Re: Na Szlaku. Reprint z bloga. Przedsłowie. 30.11.04, 10:25
                      a może wrotki coverze? ;)
                      • oldpiernik Re: Na Szlaku. Reprint z bloga. Przedsłowie. 30.11.04, 10:51
                        osłabienie percepcji to jedna strona medalu
                        jak jednak wrócić do domu, kierując samochodem, kiedy ma się ograniczony
                        kontakt z rzeczywistością?
                        wrotki byłyby dobre, gdyby nie wywrotki...
                        a może leżankę zainstalować?
                        przynajmniej do czasu wynalezienia teleportów ;)

                        OLDSKRAJNIE
                        • cover_wielki Re: Na Szlaku. Reprint z bloga. Przedsłowie. 30.11.04, 11:12
                          wrotki nie najlepszy pomysł ale ta leżanka... warta zastanowienia.. hmmm...
                          • yoanna Re: Na Szlaku. Reprint z bloga. Przedsłowie. 30.11.04, 11:25
                            znam ja takie leżanki, to pomysł już wdrożony :)))
                            Miejsce akcji: Piętro niżej,
                            Bohaterka: sofka 3 osobowa rozkładana ;) pistacjowa zieleń, czysta, żywa skóra -

                            Wrotki odpadły jakiś czas temu ;)
                            • oldpiernik Re: Na Szlaku. Reprint z bloga. Przedsłowie. 30.11.04, 15:41
                              Przed chwilą odebrałem wiadomość.
                              Smutno mi, choć wiadomość radosna.
                              Moja Miła awansowała, będziemy się widywać jeszcze krócej....
                              Eeech, kariera...

                              OLDDUMNYMĄŻ
                              • yoanna Re: Na Szlaku. Reprint z bloga. Przedsłowie. 01.12.04, 08:29
                                Gratulacje dla Miłej :)
                                Sympatycznie odczytywać takie wieści (krągłe górą!)
                                Długich widzeń życzę ;)))
                                • oldpiernik Re: Na Szlaku. Reprint z bloga. Przedsłowie. 01.12.04, 09:07
                                  Ciekawe, czy te awanse pozwolą na kulig w Zakopanem.
                                  Były jakieś plany, zastanawiam się, czy juz wzięły w łeb, czy jeszcze żyją...

                                  OLDGRUDNIOWY
                                  • cover_wielki Re: Na Szlaku. Reprint z bloga. Przedsłowie. 01.12.04, 09:59
                                    No kulig to obowiązkowo ! A wczoraj potrząchło co poczułem i nawet na gg do
                                    koleżanki napisałem że sie buja... myslałem, że to tapnięcie jakieś a tu
                                    prosze... Tatry rosną :)... czuć aż ok 180 km dalej :)
                                    • halina501 Re: Na Szlaku. Reprint z bloga. Przedsłowie. 02.12.04, 11:42
                                      Tatry rosną:)))

                                      Podoba mi się to cover.
                                      Już zasypiałam,gdy poczułam lekkie kołysanie.
                                      Naprawdę bujało w przeciwieństwie do tąpnięcia, podczas którego drga i wibruje.
                                      Co tam się dzieje pod tą ziemska skorupką?


                                  • yoanna Re: Na Szlaku. Reprint z bloga. Przedsłowie. 02.12.04, 11:05
                                    noooo, może awanse powinny przenieść kulig nawet w nieco wyższe górki ...
                              • halina501 Re: Na Szlaku. Reprint z bloga. Przedsłowie. 02.12.04, 11:48
                                Wszystkiego najlepszego dla Twojej Miłej Oldpierniku :))
                                Powodzenia .

                                I nie bądź smutny.
                                Miła zapewne doceni wkład całej rodziny w zdobywaniu kolejnego szczebelka
                                i będzie sanna aż miło :))))

                                • oldpiernik Re: Na Szlaku. Reprint z bloga. Przedsłowie. 03.12.04, 07:26
                                  Póki co, tylko Tatry rosną.
                                  No, może napięcie też trochę.

                                  OLDINADZIEJE
                                • urszulka_ma Re: Na Szlaku. Reprint z bloga. Przedsłowie. 03.12.04, 09:18
                                  Dawniej kobiety musiały się mocno starać..żeby zadowolić swojego pana..
                                  jeśli nie spełniały oczekiwanych nadziei w nich pokładanych ..
                                  czekał je "lot" prosto z łoża.. głową w dół do lochu....
                                  albo.. koniec na dnie studni...
                                  miałam okazję oglądać..takie miejsca..(nie za karę)..tylko jako turysta..:)
                                  nie opowiadałam Wam o trzecim zamku, który odwiedziłam w listopadzie..

                                  był w nim nakręcony film .."Gdzie jest generał?"
                                  zamek Czocha ..ma w swoich murach, ukrytych pełno pułapek..dla złych żon..
                                  i łoże z zapadnią, dla kiepskich kochanek..
                                  ostatni właściciel zamku..lubił bardzo wygody..
                                  sprowadził..z Anglii..wyposażenie łazienki..już na początku XX wieku
                                  które działa do dziś...;)

                                  www.zamekczocha.pl/
                                  • cover_wielki Re: Na Szlaku. Reprint z bloga. Przedsłowie. 03.12.04, 14:04
                                    Zamkowe szlaki też sa fajowe. Tam można wyobraźnie rozpuścić :)
                                    Chyba mało zamków zwiedziłem.
                                    • oldpiernik Re: Na Szlaku. Reprint z bloga. Przedsłowie. 04.12.04, 06:46
                                      Dla zamków założę nowy wątek....

                                      OLDMEDIEVAL
                                    • urszulka_ma Re: Na Szlaku. Reprint z bloga. Przedsłowie. 14.12.04, 07:35
                                      cover_wielki napisał:

                                      > Zamkowe szlaki też sa fajowe. Tam można wyobraźnie rozpuścić :)
                                      > Chyba mało zamków zwiedziłem.

                                      dużo zamków jest na ziemi kłodzkiej i jeleniogórskiej
                                      można połączyć..i wędrować..
                                      po górkach do zamków..
                                      szlak bursztynowy tam przebiegał...
                                      no i najcenniejszy towar, którym handlowano, w zamkach twierdzach ukrywano..
                                      jaki to cenny towar?
    • cover_wielki Solówka. A ty ciśnij... ciąg dalszy : 13.12.04, 21:40
      W poprzednich odcinkach :
      W ramach przedsłowia spadający turyści powinni starać sie patrzeć w lewo...
      piękny widok na doline. Przyjazd jak zwykle się opuźnił a niczego nieświadomy
      termos zostaje w domu. Na deptaku wśród mnóstwa cudów wita drożyzna i komercha
      oraz protestujący www.boba-jazz-band.com/. po zdobyciu łazienki w dniu
      następnym wraz z Bulbem Cover przemierza Największa Dolinę. Po wejściu na
      szczyt średniej wielkości na zielonej koszulce pozostają trwałe ślady, będą
      widoczne jeszce po drugim praniu. Trzeciego dnia Cover z bulbem nosili
      kurtki... w plecaku. Salamander nie zauważono ale architektura obfotografowana.
      Piwko kosztuje podwójnie kiedy się go wypija i kiedy się je zwraca.
      Bulbo dnia następnego odpada. Cover ciśnie. c.d.:


      Godzina trzy – Przełęcz. Od połowy szlaku deszcz leje bez przerwy. Skrapla się
      z białej chmury, która zawisał tuż nad głową. Z jednej strony
      kurtki pada z
      drugiej strony wylewają się litry potu. Ile człowiek może wypocić ? I dlaczego
      ten deszcz wcale nie chłodzi ?

      Znów wraca technika 10 kroków zwana też techniką małych kroków. No i ta
      motywacja, w Atenach cisną, ciśnij i Ty ! Z góry schodzi parę osób, Pan w
      średnim wieku rzuca z angielskim akcentem

      -„cieść” szczerząc zęby łapie Covera na bezdechu.

      -...ść. Cover wyszeptuje i porozumiewawczo mruga okiem. Ci co schodzą zawsze to
      robią specjalnie, złośliwcy. Z szerokim uśmiechem głośno rzucają to
      swoje „cześć” a czasami „dzień dobry” a Ty człowieku szukaj oddechu, łap
      powietrze jak ryba !

      Po prawej przemyka jasnobrązowa plama, pewnie
      sarna . Za daleko żeby
      uchwycić na kliszy. Na górze Cover zrzuca kurtkę, na moment tylko, bo silny
      wiatr i mgła nie pozwalają na takie rozbieranki. Teraz już prawie tylko po
      prostym i płaskim.
      .
      .c.d.n...
      • urszulka_ma Re: Solówka. A ty ciśnij... ciąg dalszy : 14.12.04, 07:36
        kurtka twarzowa..
        a sarenka, oczy ma piękne:)
        • oldpiernik Re: Solówka. A ty ciśnij... ciąg dalszy : 15.12.04, 10:25
          Sezon zimowy.
          Śnieg nie pada.
          Góry za oknem buro zamglone.
          Dobrz że obrazki kolorowe ;)

          OLD
          • yoanna Re: Solówka. A ty ciśnij... ciąg dalszy : 15.12.04, 11:51
            dobrze kiedy za oknem góry...
            jest nadzieja, że śnieg je otuli wreszcie

            za moim słuzbowym oknem...
            równie buro, jakieś torowisko, kilka magazynowych pawilonów
            w dali bure osiedle - blokowisko,
            a nad tym wszystkim zasmażka :))
            kominy,dymy,kominy...

            a propo's śniegu
            czy zakładacie jakieś szusowanie na nartkach, saniach ewentualnie innych
            miednicach tej zimy?
            • cover_wielki Re: Solówka. A ty ciśnij... ciąg dalszy : 15.12.04, 12:22
              Zasadniczo nie zakładamy szusowania, jedynie na lodowisku trochę poslizgamy się
              wypuszczając kamienie do celu, no i miotłą pomachamy dla rozgrzewki.
              Aha jeszczebysmy pokibicowali na meczu hokejowym ale trudno powiedzieć czy sie
              uda.
              • yoanna Re: Solówka. A ty ciśnij... ciąg dalszy : 15.12.04, 13:12
                miotłujcie więc coverze, miotłujcie byle skutecznie ;)
                to jedyny chyba przypadek w naturze, kiedy panowie bez przymusu chwytają za
                miotły... :)))

                • cover_wielki Re: Solówka. A ty ciśnij... ciąg dalszy : 26.06.05, 22:53
                  Mineło kilka miesięcy. Z Gór spłynął deszcz a Cover nie doszedł, przynjmniej
                  nie w tym wątku... i w sumie to nic się nie stało, nikt nie zauważył. Czas
                  mija, może by tak iść ...
                  c.d.n..
                  • urszulka_ma Re: Solówka. A ty ciśnij... ciąg dalszy : 27.06.05, 22:52
                    cover_wielki napisał:
                    >Czas mija, może by tak iść ...


                    czas sprzyja wędrowaniu:)
                    najpierw palce
                    potem pięty
                    głowa do góry
                    brzuch wciągnięty
                    i...
                    naprzód---------->
                    • yoanna Re: Solówka. A ty ciśnij... ciąg dalszy : 29.06.05, 00:45
                      Instrukcja podana...
                      Poczekam do rana...
                      A teraz pójdę spać;)
                      Choc dziwnym trafem...dopiero się obudziłam..;))))
                      • oldpiernik Re: Solówka. A ty ciśnij... ciąg dalszy : 29.06.05, 11:36
                        Gdzieś to widziałem.

                        Lekarz do znajomego turysty:
                        - I co nowego na szlaku? Widzę, że ma się Pan lepiej.
                        - Gdzie tam lepiej, Doktorze, wciąż jedna noga zostaje w tyle.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka