Gość: eNJac
IP: *.tkdami.pl
05.12.04, 19:36
Jestemz dziewczyna dość długo... kochamy się wzajemnie... jest niemal
cukierkowo jednak czuje sie miedzy mlotem a kowadlem... osoba z ktora jestem
jest bardzo religijna... i tu tkwi problem... jeszcze przed naszym zwiazkiem
mowila o tym ze... CHCE WSTĄPIĆ DO ZAKONU... przyjalem to i na tym sie
skonczylo... pomyslalem ze moze jak bedziemy razem to wszystko jej
przejdzie... kilka dni temu powiedziala ze nadal o tym mysli... co ja mam
teraz zrobic? wiem ze nie moge sie wpieprzac miedzy nia a Boga... ale ja
kocham! powiedziala ze TAM bedzie szczesliwa ale nie wie czy za jakies 20 lat
nie zechce miec męża, dzieci... mnie... jestem rozdarty wewnetrznie...
pomozcie... :(
jak sobie poradzic w tej trudnej sytuacji? (ktorej nikomu nie rzycze...)