didi83
27.12.04, 14:00
Musze to napisac... ;]
Przed swietami postanowilam pomalowac sobie sciany...
Tata kupil mi biala farbe.. a ja pobieglam poszukac odpowiedniego barwnika :D
znalazlam "brazowy" (posiadal brazowe opakowanie i zilta nakretke) ,a
poniewaz jeszcze sie zastanawialam czy czasami piaskowy albo bezowy nie bylby
lepszy... poszlam po zarowke... starajac sie przywolac wizje kolorowych scian
w mym pokoju...
Postanowilam, ze bedzie to jednak delikatny braz... taki lekki dla zlamania
bialego...
Podeszlam do stojaczka wzielam 4 buteleczki i pojechalam do domku ;]
Ze zniecierpliwoscia wllam barwnik do wiadra.. i krzyknelam...
Tan moj braz byl z lekka bordowo-rozowy.. mysle sobei ..moze jak wymieszam...
Wymieszalam.. sprawdzilam kolor na scianie... ROZ!
ROZOWY u Mnie w pokoju... gdzie tonacje zawsze utrzymywalam w spokojnym
brazie...
Pomyslalam sobie A CO MI TAM! Na wakacjach przemaluje :D
i mam jasno rozowy sufit... sciany troche ciemniejsze a wneki drzwi i okna sa
jeszcze ciemniejsze...
Przyzwyczailam juz sie.. i nawet mi sie podoba... Kolor jest ladny...
Tylko spiewan sobie "w malinowym chrusniaku"
Dzisiaj zaloze firanki i zaslony :d Koniec GOLEGO okna - hociaz ladnie
wyglada... :D Dobrze, ze na przeciwko mam budynek bez okien theheheh ;]
a teraz ide zasysac... czytac odkurzac dom ;]
Milego poniedzialku