04.01.05, 16:30
Myślę sobie i myślę...Co powiecie na taki wątek, w którym nie tylko o
Brzdącach ale i o nas, troskach, kłopotach z teściową, zgubnych
centymetrach... Tak wszystko do wora. Coś jakby spowolniony czat.
Myślicie, ze wypaliłoby?
Obserwuj wątek
    • merenre Re: Pogaduchy 04.01.05, 21:29
      Jasne! Zgubne centymetry... właśnie u mnie nie są "zgubne" bo jakoś zgubić ich
      nie mogę:)Proszę o dobre rady na ćwiczenia i MOTYWACJĘ- z tym najgorzej. Leżąc
      i karmiąc Młodego myślałam sobie właśnie o rzuceniu jakiegoś "luźnego" tematu.
      Z chęcia wyrwałabym się do kina, ale naprawdę na coś fajnego - lekkiego,
      śmiesznego, bez przesadnego zadęcia. Może któraś coś poleci? I kolejny problem -
      moja "teściowa". Ja nie mam ślubu i w ogóle nie wiem jak zwracać się do niej.
      Sama mi nic nie zaproponowała. Boję się, że jak będę do niej mówiła "proszę
      pani" to każe mi mówić "mamo".A ja nie chcę! Uważam, że matka jest jedna, a
      poza tym nie mam z nią za dobrych doświadczeń po tym, jak przyjechała po
      porodze mi "pomóc" (ale to już inna historia) i tym bardziej by mi to słowo nie
      przeszło przez gardło. I pojawia się inny problem - jak już Młody będzie
      większy, to jak mu powiedzieć, że do jego babci mówię "proszę pani". Jakieś
      dobre rady?
      Pozdrawiam serdecznie!
      • a.chudziak Re: Pogaduchy 05.01.05, 09:39
        Cześć Merenre (ciekawe imię, hihi)
        Co do kilogramów, no to chyba po prostu mniej wcinać jedzonka, zwłaszcza
        słodyczy, gdybym ja to zatosowała to na pewno by pomogło ale ostatnio, święta,
        Sylwester...i jak tu być szczupłym...
        Chodzę na aerobic 2 razy w tygodniu, ale jem więcej odkąd zaczęłam ćwiczyć, po
        prostu więcej potrzebuję, a nadal karmię.
        Niewiem co Ci poradzić odnośnie zwracania się do "teściowej", najlepiej byłoby
        po imieniu, ale ona musiałaby wyjść z inicjatywą. Tu powinien zadziałać
        łącznik, czyli jej syn. Niech sama wymyśli sposób zwracania sie do niej. Ciężki
        orzech do zgryzienia, ja chociaż jestem już 2,5 roku po ślubie nie mogę się
        przemóc do teścia w mówieniu "tato", mówię bezokolicznikiem albo dziadek
        (jeżeli ma to związek z naszym synkiem), też może to jest jakieś wyjście. A
        jeżeli planujecie w przyszłości wziąć ślub to chyba powinnaś oswajać sie z
        myślą mówienia "mamo". Jak dla mnie wyraz teściowa czy teść, to raczej słowa
        obraźliwe, które mówi sie by komuść dogryżć, tak mamy w naszej rodzinie w tej
        kwestii.
        Co do relacji z teściową to mamy dobre układy ale jeżeli chodzi o opiekę nad
        dzieckiem to ja dyktuję zasady( drastyczne, zwłaszcza jak był malutki Kubuś) a
        nie odwrotnie, mój mąż też jest po mojej stronie (ja wiem lepiej bo to
        instynkt), oczywiście jestem otwarta na sugestie "mamy" ale czytam dużo i wiem
        swoje. Z
        • monika_lwo Re: Pogaduchy 05.01.05, 10:37
          Hehe, ah te teściowe!! Ja już jestem z męzem prawie 8 lat po ślubie i nadal nie
          mogę się przemóc, zeby zwracać się do nich "mamo", "tato". Ja też uważam, ze
          mama jest jedna i nie będę mówić do obcej baby i faceta w taki sposób, tym
          bardziej, ze nie przepadam za nimi. Używam bezokoliczników i tak już chyba
          zostanie.
          Co do kilogramów, to "mniej jeść" jest jest świetnym pomysłem , ale jakoś mi
          nie wychodzi:-) Mam nadzieję, ze do lata jakoś się z tą nadwagą uporam:-)
          • barbamama Re: Pogaduchy 05.01.05, 15:01
            Ja swojej mówie na "Ty" sama zaproponowała, ale gdy zwracam sie do meza aby cos
            tam jej podał to mówię "podaj mamie" :-)))
            Kilosy- buuuu nie imie jeśc połowę- bo uwielbiam się obzerać buuuu, moje
            sniadanie dzisiaj - dwie kawy (wielki kubek)+ dwa pączki wiedenskie , trzeci na
            spółke z Mackiem buuu do lata potrzeba mi zrzucić 10 kg
        • merenre Re: Pogaduchy 06.01.05, 01:09
          Po imieniu ni wchodzi w grę, bo ona jest po 60-tce i wątpię by na
          taką "ekstrawagancję" się zgodziła. Poza tym jest dość prostą kobietą i z
          inicjatywą sama nie wyjdzie a moja ewentualna odmowa mówienia mamo z nie
          zostałaby zrozumiana. Ech:) Pozostaje gimnastyka słowna. Mój facet do moich
          rodziców mówi po imieniu - oni mu to zaproponowali. Zmieniając temat - dziś
          podjęłam rewolucyjną decyzję - koniec z chlebem-tylko pieczywo chrupkie i
          słodyczami. Zobaczymy jak długo będę niezłomna. Jako jedyną słodycz zostawiam
          herbatę z miodem i cytryną. Gdzieś czytałam, że dopiero zaprzestanie karmienia
          powoduje prawdziwy powrót do formy i dopiero wtedy tak naprawdę można mieć
          jakieś rezultaty. Poza tym ja nigdy nie byłam szczupła, więc też mam pewne
          skłonności. No i ten apetycik.........
          :)
    • a.chudziak Re: Pogaduchy 05.01.05, 09:18
      Jestem za!
    • anmarzena Re: Pogaduchy 05.01.05, 22:36
      My jestesmy 9 mcy po slubie, Szymon urodzil sie przed slubem. Z inicjatywy
      tescia zaczelam do nich mowic "mamo, tato". Tak jak Wy uwazam ze rodzicow ma
      sie jednych i nikogo innego nie bedzie sie traktowalo tak samo. Moj tata zmarl
      jeszcze zanim moj synek sie urodzil wiec ma tylko jednego dziadka. A wiecie
      dziewczyny co moj tesc jak zaproponowal mi jak mam sie do niego zwracac to
      zaznaczyl ze on nauczyl swoje dzieci mowic do siebie "tatus". Mi to w zyciu
      przez gardlo nie przejdzie, nawet swojego rodzonego ojca nigdy tak nienazywalam
      a co tu dopiero mowic tak do faceta ktory nie jest dla mnie zadnym autorytetem
      i dziala mi na nerwy bo lubi sobie wypic i zgrywa wtedy madrego. Jednak mowiac
      mamo czy tato to wychodzi to dla mnie nienaturalnie, bo np nie powiem w trakcie
      normalnej rozmowy do mamy np. "czy slyszalas co mowili" tylko "czy mama
      slyszala co mowili" - to jest dla mnie nienaturalne bo do mojej mamy zwracam
      sie bardziej bezposrednio, ale tesc jest zly jak slyszy jak moj maz mowi do
      mojej mamy wlasnie tak zwyczajnie i nie powatarza ciagle czy mama, slyszala
      mama itp.
      Jesli chodzi o odchudzanie to ja mam taki sam problem, bo ciazy wygladalam juz
      ok ale potem przyszlo 5 kg i sie z tym zle czuje, niby staram sie ograniczac
      jedzenie, ale i tak w ciagu dnia skubne kawalek kielbaski czy zoltego sera, a
      potem nie jem np obiadu, wiem ze to nie jest parawidlowe tylko musze to sobie
      jakos przyswoic, glowa wie ale cialo nie chce sie sluchac i sie domaga.
    • eewwa Re: Pogaduchy 06.01.05, 12:31
      ja mam tylko teściowa i wiecie co to jest taka teściowa prosto z tych dowcipów
      o te ściowej na całe moje nieszczęście mieszkamy z nią tzn. ja mój mąż i
      Natalka ...no właśnie a jak tam wasze maluchy ? moja jest wcześniakiem miałam
      termin na październik ale urodziłam 26 sierpnia :) i dopiero od miesiąca
      cieszymy sie chodzeniem naszej pociechy pozdrawiam
      • yvi1 Re: Pogaduchy 06.01.05, 21:46
        Tesciowa stosunki mi sie lekko poprawily.Stwierdzilam,ze czym Kai starszy to
        tesciowa coraz mniej przyjacielskich rad mi udziela i obydwie na tym lepiej
        wychodzimy.Zwracam sie do niej" mamo",bo przed narodzinami Glusia byla cudowna
        tesciowa,jako babcia troche sie nie sprawdzila,ale to juz przeszlosc.Co do
        kilogramow,no coz...Brakuje mi silnej woli,niestety,a te wszystkie dobre
        rzeczy ,a te ciasta mojej mamy...Z nowosci to: Kai zmienia sie w malego Picassa
        i maze z zapalem po wszystkich kartkach.Nauczyl sie tez jak sie pierze i
        najchetniej codziennie by wlaczal pralke.Kot nam po Sylwestrze ochlonol i nie
        chce sie wiecej do mnie przytulac.Pozdrowienia.
        • jasma76 Re: Pogaduchy 07.01.05, 10:57
          Hej, u nas miłość do pralki trwa juz od pół roku i ewoluuje. Teraz jak wywale
          brudy na podłogę to po chwili mam wszystko zapakowane (przez synka), temp.
          ustawiona (najczęściej na 90 :-)) więc muszę pilnować, szafka z proszkiem już
          otwarta, więc ratuję pędem przed rozsypaniem wszystkiego na podłogę a mały już
          wciska przycisk i... praleczka włączona. Potem jak tylko się skończy to synek
          już czeka z miską, żeby wyciągnąć - mam małego "pomocnika".
          A z nowości to u nas wołanie non-stop mama, mama, mama, bardzo to miłe choc
          zwykle synek ma jakis problem jak mnie woła, a do zabawy to tata, tata, tata,
          • cz.wrona Re: Pogaduchy 07.01.05, 16:39
            Buuuu a u mnie wiecznie tylko tata i tata buuuu.

            Kilogramów mam trochę do zrzucenia- 6 konkretnie ale bardziej przydałoby się
            zlikwidowac te centymetry zgubne w brzuchu ;-(

            Teściowa- kobita dziwna i nie poznana do końca przeze mnie (Moniczka_lwo coś na
            ten temat wie) ale mówię do niej na "mamo" chociaż prawdziwych rodziców mam
            tylko jednych. Mówię do nih tak ale bez żadnego ładunku emocjonalnego ;-)
            Małż mówi do moich też na Tata- mama.

            A co do odchudzania to poszukuję koleżanek wiernych w boju bo planuję niezłe
            odchudzanko na wiosnę!!!!
            • aolka fryzjer 07.01.05, 20:46
              no to sie wyzale...
              poszlam do fryzjera. normalnie jestem ciemna szatynka, czasami ruda, ale tym
              razem potrzebowalam zmiany i dalam sie namowic na blond pasemka!!! siedzialam 4
              godziny, bo nie chcialo chwycic, a efekt oplakany.co prawda wszyscy twierdza ze
              wygladam w porzadku, ale...
              czuje sie okropnie.
              to tyle, tak celem wygadania :)
              pozdrowienia w nowym roku
              • yvi1 Re: fryzjer 07.01.05, 21:53
                Hej Ola,napisalam ci e-mali na priva,fajnie ,ze jestes nie przejmuj sie,wlosy
                odrosna.Nie rob nic pochopnie,bo mojej mamie tez sie raz blond kolor nie
                spodobal,chciala sie znowu sciemnic i pofarbowala sie na zielono.Jak sie mezowi
                i synkowi podobasz to napewno nie jest tak zle.Tak wogole ciesze sie ,ze nasze
                forum znowu odzywa,wiem byly Swieta,ale tak jakos smutno bylo bez was.U nas
                jest tak jak u jasmy76 rosnie mi maly pomocnik,wyjmuje talerze ze zmywarki
                (jeszcze nic nie potukl),mam nadzieje,ze choc troche mu zostanie.I tak samo
                wola wkolko mama,to jest cudowne,ale czasem bym chciala,zeby z taka
                intesywnoscia wolal tate.Troche na inny temat,to jakie ksiazki sa waszym
                zdaniem godne polecenia,albo macie teraz troche malo czasu?Ja troche nadrobilam
                zaleglosci,bo maz mial urlop i Kai chodzi grzecznie o 19.30-20.00 spac i spi do
                rana,wiec mam teraz troche czasu dla siebie (maz w pracy)Moze macie tez jakies
                fajne ksiazeczki dla dzieci?Pozdrawiamy Yvi i Kai
                • jasma76 Re: książeczki 08.01.05, 13:13
                  U nas hitem była seria książeczek z Misiem Wiktorem - książeczki o
                  zwierzątkach - zdjęcia zwierząt a nie obrazki z fajnym opisem, duża, twarda a
                  ten Miś Wiktor to bardzo sympatyczny gość i lubi zwierzątka, choć czasem i
                  troche dokucza. Nie są to opowiadania, bo Jasiek jeszcze przy takich nie
                  wysiedzi ale uwielbia je oglądać i naśladuje co robi Miś, pokazuje gdzie co
                  jest itp.
                  No i wszystko z Kubusiem Puchatkiem, a najbardziej takie 2 książeczki o
                  okrągłym kształcie i na końcu jest takie "okienko", tam się przekręca kolejne
                  obrazki i dopasowuje np otwierasz stronę, gdzie cośtam robi prosiaczek i
                  szukasz tym "kręciołem"prosiaczka, który pojawia się w "okienku".
                  Rany ale zagmatwałam, ale nie wiem jak to opisac - w Smyku w W-wie chyba są.
                  A jeśli chodzi o mamusiowe książki to mnie rodzina na Gwiazdkę "doceniła" i
                  dostałam kilka, gdzie jest dużo zdjęć i mało tekstu - coś w sam raz dla
                  padniętej mamusi, żeby jej się zdawało, że szybko czyta :-)) 1. to Makłowicza -
                  bardzo go lubię, i gotować też :-))"Czy wierzyć platynowym blondynkom" takie
                  krótkie felietony kulinarne ale z super humorem. 2. Z. Nasierowska i A.
                  Osiecka "Fotonostalgia" - zdjęcia znanych Polaków - aktorów itp. i krótkie
                  anegdoty pisane przez Osiecką - bardziej album niż książka ale zabawne, lekkie,
                  łatwe - coś dla mnie.
                  pozdr
      • laura03 Re: Pogaduchy 10.01.05, 19:14
        hej ja czytając Laurze Spiącą królewnę lub z wierszy Stefka Burczymuchę to znam
        na pamięć bo chyba powiedziałam to ze sto razy ma skubana swoje ulubione i
        koniec racja że najlepsze to jak najwięcej ilustracji a mało tekstu dzięki za
        wcześniej podane tytuły bajek teraz tylko wejść do sklepu i spytać o tytuł pa pa
        • cz.wrona Re: Pogaduchy 16.01.05, 23:03
          Ja też marzę o pasemkach!!! Ale jestem naturalną szatynką i już przewiduję jak
          ja bym wyglądała....

          Fajnie, że czytacie maluchom- ja próbowałąm ale Kaczor szybko nudzi się p kilku
          minutach. Bierze książeczki z półki, ogląda ale zaraz leci po coś nowego-
          dlatego nie tracę nadzieji ;-)
          Za to Mysia w formacie A4 jest przebojem- wypożyczyłam z biblioteki i chę kupić-
          baardzo Mu się podoba ;-)

          Oglądacie może programy typu reality show? Przyznam się, ze właśnie czekam na
          kolejny odcinek- kurcze no wiem, ze to głupie ale ciekawa jestem pomimo, ze to
          nudne jak flaki z olejem....
          • monika291 Re: Pogaduchy 16.01.05, 23:17
            Z pasemkami sprubować warto ja jestem brunetką wiele razy się wachałam i kiedyś
            poszłam i było bardzo ok,co prawda po zrobieniu raz czy dwa odrostów trzeba
            przefarbować na coś ciemniejszego(bo troche brzydkie odcienie zaczynają
            wychodzić ),teraz już od ok 7 miesięcy farbuje się na ciemny rubin i zamierzam
            szczelić sobie pasemka .A co się przejmować jak nie wyjdzie -to do drogerii po
            farbe koszt ok 20 zł i farbuje sama.Ksiązeczki opowiadam bo czytanie młodej nie
            bawi woli jak jej gadam" kurka je ziarenko i przyszedł króliczek itp itd"znosi
            tylko "pan kotek był chory".Realty show mnie wkurzają ale oglądam i się
            wciągam,to takie głupoty ale przyciągają.
            Pozdrawiam
            Monika Z Nikolą(29.07.03)
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10817538&a=17994009
            • gretka1 Re: Pogaduchy 16.01.05, 23:44
              Hej,
              u mnie w domku mam "reality", a zwłaszcza "show" ;)))) Jak moja córcia w nocy
              się złości bubbbbbbbbbbbbbbbuuuuuuu. Napisałam już o tym rozwlekle w moim
              temacie o płaczu i złości 1,5 roczniaka i nie będę się powtarzać,
              przepraszam... Jeśli możecie to będę wdzięczna za pomoc...... Czasem mi się
              wydaje, że moje domowe reality show reżyseruje kiepski fachowiec i na pewno nie
              wszystko jest przewidziane w scenariuszu...jak to w reality ;()
              Pozdrawiam,
              Gretka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka