didi83
10.01.05, 18:30
Jak to dzisiaj przeczytalam przyznam sie, ze zatrzymalam sie na tym i
powrocilam po kilku kolejnych stronach.. cos w tym jest... :[
"Urodzilismy sie tylko po to by umrzec. Cale nasze zycie jest powolna agonia.
Zmierzamy zawsze ku temu jednemu celowi. Do ziemi... Z prochu powstales,
dajmy na to, i tak dalej. Gowno. Powstales z plemnika i jaja, kiedy rodzice
pewnej nocy postanowili wlezc na siebie. I co dalej? Rodzisz sie bracie,
srasz w pieluchy, potem meka szkoly, odry i swinki, meka studiow, dajmy na to
malzenstwa, meka ojcostwa, meka pracy. Potem meka idiotycznych zebran, narad
i szkolen, podgryzanie i opedzanie sie od podgryzajacych. Hektolitry wodki i
tony jedzenia przerabianie na mocz i lajno. Darcie sie do gory, wzloty i
upadki. NIeprzespane noce, meka rannego wstawania i meka kacow. A w pewnym
momencie cos nie tak, cos zaczyna bolec, cos sie w Tobie dzieje zlego. I
nagle nic przed toba, pustka, otchlan. Trzeba konczyc tego kadryla, tego
tragicznego kadryla, ktory nazywa sie zyciem. Pieprze ten caly, dajmy na to,
bezsens egzystencji"