Gość: mario2
IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl
25.05.02, 11:18
Czlowiek wstaje rano. Kac skleja mu jeszcze powieki. Ale meznie siada do
sniadania i wtlacza w siebie pierwsze piwo jako zaprawe. Ma przeciez obiecany
wieczor w gronie i przy piwie, wiec trzeba sie hartowac.
Najgorsze jednak jest to czekanie. Czekanie na obiecany telefon, by umowic sie
co do miejsca i godziny. Ech, ta slownosc kolegow. No nic, otwieram nastepne
piwko i wierze, ze ktos sobie przypomni o swojej obietnicy.