Dodaj do ulubionych

bezpieczne/niebezpieczne

06.02.05, 02:52
Poruszę chyba temat kontrowersyjny, mam nadzieję, że mnie nie zabijecie, a za
to może forum drgnie.
Jakiś czas temu, chyba Lisena pisała między innymi o tym, że nie mając
własnego motocykla, prosi innych, aby ją przewieźli (wątek o seksie za
przejażdżkę). Wątek ciągnął się w nieskończoność, a jakoś nikt nie zwrócił
uwagi na jedną rzecz: ona się nie boi wsiadać na motocykl z kimś nieznajomym.

Może ja jestem nienormalna, ale bałabym się, że facet który ma mnie przewieźć
jeździ kiepsko i może się to źle skończyć. A może na przykład swój pierwszy
motocykl kupił wczoraj, prawo jazdy planuje zrobić w przyszłym roku i nie
wiózł w życiu pasażera, ale chętnie mnie przewiezie i zobaczy jak to jest?
Przecież bywają tacy...

Ja mam wielu znajomych motocyklistów, ale tych z którymi bez obaw mogę wsiąść
na motocykl mogę policzyć na palcach jednej ręki. No a to, że skutki wypadku
dla pasażera motocykla są trochę gorsze niż dla pasażera samochodu, przyzna
mi chyba każdy.

Co myślicie na ten temat?
Pozdrawiam
Anka
P.S. Liseno, nie obraź się!
Obserwuj wątek
    • sarawi bezpieczne/niebezpieczne 06.02.05, 09:24
      Na dzien dzisiejszy w moim zyciu jest tylko jedna taka osoba,do ktorej mam
      niemalze 100% zaufanie siadajac razem z nim na motocykl.Wiem,ze czlowiek ten ma
      doswiadczenie w jezdzie na jednosladach,wiem,ze nie szpanuje predkoscia,ze
      potrafi ja dostosowac do sytuacji i warunkow ... itd. Z kims obcym na pewno bym
      nie wsiadla na motocykl.Przede wszystkim dlatego,ze jestem niemalze pewna,ze
      facet usilowalby zrobic na mnie wrazenie jaki ma fantastyczny motocykl,a jaka
      predkosc! a jaki on jest dzieki temu boski! - nie obrazajac motocyklistow,ale
      wielu jest wlasnie takich ludzi,ktorzy dopiero co kupili motocykl,jeszcze
      wlasciwie nie sa pewni swoich umiejetnosci,a juz traktuja pojazd jako
      rzecz,ktora na pewno pomoze im w zyciu (chodzi o zdobywanie nowych
      znajomosci,zachwyt wsrod kolegow,podziw u dziewczyn ... moim zdaniem sporo jest
      takich pseudo-motocyklistow).Dlatego na pewno nie wsiadlabym z obcym
      facetem.Poza tym,wole prowadzic sama - zarowno samochod,jak i motocykl (choc
      motocykl dopiero niebawem bede mogla tak naprawde prowadzic sama zawsze wtedy
      kiedy bede tego chciala).Pozdrawiam!
      • goha66 Re: bezpieczne/niebezpieczne 06.02.05, 20:28
        cześć dziewczyny :)
        Wątek o seksie w zamian za jazdę skomentuję krótko: wiele lat przejeździłam jako plecaczek i nigdy nie było przypadku by któryś z kolegów oczekiwał takiego zadośćuczynienia. Sarawi pisze o kozaczkach, którym farba nie wyschła na prawku, przeceniających swoje umiejętności i traktujących motocykl jak atrybut przetargowy do wyrwania dziewczyny....i w moim mniemaniu wcale nie pisze o prawdziwych motocyklistach (natomiast napewno trzeba takich unikać). Broniąc honoru tych, którzy mają benzynę we krwi chciałabym powiedzieć, że wszyscy moi koledzy klubowi są godni zaufania. Są oczywiście w naszym klubie tacy, którzy mają szybkie sprzęty i lubią odkręcić, ale NIGDY jeśli mają na zadupku pasażera, ani wtedy gdy lecimy w zwartej kolumnie. Jeśli ktoś z nas nie czuje się na siłach brać pasażera - to poprostu o tym mówi... i nie ma sprawy :). Pozdrawiam
        • sarawi bezpieczne/niebezpieczne 06.02.05, 22:06
          Oczywiscie,ze nie sa to PRAWDZIWI motocyklisci.Dlatego tez podkreslilam,ze w
          moim mniemaniu to raczej pseudo-motocyklisci,ktorzy niewiele maja wspolnego z
          ludzmi pasjonujacymi sie jednosladami,takimi,ktorzy kochaja nade wszystko
          motocykle! Dla nich to raczej kolejny "bajer" ...
          • reggie85 Re: bezpieczne/niebezpieczne 06.02.05, 22:13
            Widzisz droga kolezanko,Lisena nie była zbyt mądra.Ja ufam tylko i jedynie
            mojemu mezczyznie i nie wsiadłabym z nikim innym na motocykl.Nie warto dalej
            ciagnac tematu "liseny".Podejrzewam,że to wszystko było jej chorą
            wyobraznia,może chciała sie dowartościować,że niby wszyscy na nia leca??? Tego
            już nikt się nie dowie i moze i lepiej,bo kolejnego tematu w jej stylu chyba
            nikt by nie zniósł:)pozdrawiam i 3majcie sie dziewczęta:)i po raz kolejny
            zapraszam na forum:P
            • sarawi bezpieczne/niebezpieczne 06.02.05, 22:34
              ... albo rzeczywiscie trafila na jednego z takich oslow o jakich pisalam
              wyzej ... :) a sa tacy,sa,sa! Gdzies na ktoryms forum swego czasu nawet
              rozegrala sie burzliwa dyskusja pomiedzy takim pewnym siebie idiota,a innymi
              forumowiczami ... az sie pofatyguje i znajde kawalek,zeby Wam zacytowac ... :)
              "Jestem posiadaczem KTM SX 250 (...) Mozesz po treningu jechac na miasto
              (caly konbinezon i motocykl masz uchlapany w blocie) podjezdzasz w miejsce
              gdzie sie kreca laski i nie ma ze nie podejda. Mozesz nawet zostawic moto na 10
              min a jak wrucisz napewno jakies laski sie beda krecic blisko motocykla (nie
              tylko nie zostawiaj motocykla na zbyt dlugo bo mi juz chcieli zajebaac go:).
              Pozdrawiam motocyklistow szczegolnie enduro i wszystkie laski lecace na moto:)"
              ps: nie wnikam co lisena dokladnie pisala,ale tak jakos mi sie skojarzylo
              teraz :)))




              • magda-rf Re: bezpieczne/niebezpieczne 08.02.05, 11:52
                laska laską, ale spotkałam się nie raz na zlotach z prośbami rodziców o
                przewiezienie ich dziecka, tak dla zabawy przez pierwszego lepszego
                motocyklistę, mój mąż się zgodził, wiadomo że dla dzieciaka to straszna frajda,
                oczywiście jechał pomalutku i wiem że jest rozważny ale ci rodzice przecież
                nie mają pojęcia kim on jest, to jest dopiero bezmyślność i brak
                odpowiedzialności co gorsza nie wobec siebie ale dziecka!!
    • cruk hmm 07.02.05, 15:05
      wszystko zalezy od kobietki..

      nie wsiadam na motocykl z innym mezczyzna niz wlasnym, sama nikogo nie woze,
      chocby nie wiem jak prosil z prostej przyczyny - bo nie mam do swoich
      umiejetnosci az takiego zaufania, a jazda z plecakiem rozni sie od wozenia
      kogos na ramie roweru :-)))

      poczynilam 1 probe - moj mezczyzna zamknal oczy i usiadl z tylu (stwierdzil ze
      bylo sexy), przejechalismy kawalatek z predkoscia prawie patrolowa i doszlam do
      wniosku, ze jeszcze za wczesnie na takie harce :-))

      mysle ze wsiadlabym na motocykl jeszcze moze z 3 osobami co do ktorych wiem, iz
      sa starymi wyjadaczami km na moto..

      co do trabienia wszem i wobec na zasadzie"kto mnie przewiezie, bo sie mi to tak
      podoba" to prawie ze zew godowy "blowdymki" - ile razy mam powtarzac, ze jestem
      pijana :-)))
    • hun660 Re: bezpieczne/niebezpieczne 07.02.05, 17:21
      Wyobraziłem sobie sytuację, jakby podeszła do mnie jakaś panna z prośbą o
      przejażdżkę. Jakby zobaczyła siwe włosy to by chyba jednak zrezygnowała. Pozdr.
      • sarawi bezpieczne/niebezpieczne 07.02.05, 18:04
        eee,skad wiesz? ;) moze wlasnie tym bardziej chetnie by zlozyla taka
        propozycje - mily pan,na pewno nie zaden wariat,chetnie pokaze,powie cos
        ciekawego na ten temat ;)
        • donlesio Re: bezpieczne/niebezpieczne 08.02.05, 09:16
          Myslisz, że jeszcze mam szanse?
          • abc9 Re: bezpieczne/niebezpieczne 08.02.05, 09:44
            A ty i hun660 to ta sama osoba? Czy łączą was tylko siwe włosy?
            Tak siak co do tych włosów chciałam was pocieszyć i zauważyć, że pewnie nawet
            nie zdajecie sobie sprawy z tego jaka część dziewczyn, które znacie nie ma
            siwych włosów, bo ma dobrą farbę....
            Pozdrawiam
            • donlesio Re: bezpieczne/niebezpieczne 08.02.05, 09:47
              No trudno mówić, że nas łączą siwe włosy. Fakt, resztka jest siwawa ;-).
              • hun660 Re: bezpieczne/niebezpieczne 08.02.05, 10:04
                Hej, Don Lesio, u mnie cały czerep porosnięty włosami, choc krótko strzygę,
                żeby nie było tak widać. ( siwe włosy to wynik stresu a nie wieku ). Pozdr.
                • abc9 Re: bezpieczne/niebezpieczne 08.02.05, 10:14
                  A to narobiłam zamieszania! No i wcale nie twierdzę, że siwe włosy to wynik
                  wieku, zwłaszcza w naszych dziwnych czasach.
                  Pozdrawiam
                  Anka
                  • donlesio Re: bezpieczne/niebezpieczne 08.02.05, 10:32
                    Niestety, wieku. Chociaz czuje się w miarę młodo - czy to demencja starcza?
                    A ja myslałem, że ktoś powie, że niektóre młode dziewczyny lataja za siwymi
                    włosami :-(((
                    • abc9 Re: bezpieczne/niebezpieczne 08.02.05, 10:50
                      Myślę, że to też. Mam taką właśnie jedną koleżankę. Nie piszę za siebie, bo
                      jestem "ustatkowana" i wogóle nie "latam".
                      • donlesio Re: bezpieczne/niebezpieczne 08.02.05, 10:58
                        Dzieki. Zaświeciło dla mnie słońce.
                        • abc9 Re: bezpieczne/niebezpieczne 08.02.05, 10:58
                          No i o to chodziło!
                          • sarawi bezpieczne/niebezpieczne 08.02.05, 17:44
                            aaa ... gdzie Wy to slonce macie? Ja tylko mroz czuje ;)
                            • donlesio Re: bezpieczne/niebezpieczne 09.02.05, 09:38
                              Wczoraj było na niebie za oknem i dzisiaj tez jest!!!
                              • sarawi bezpieczne/niebezpieczne 09.02.05, 15:22
                                niech no ja zerkne ... faktycznie ... cus swieci,ale chyba juz zachodzi
                                powoli ;) ... ja w dalszym ciagu mroz przede wszytkim czuje :)))
                                • seta-stefan Re: siwe włoski :P 10.02.05, 09:43
                                  hehehe Lesio ma zarośniętą głowę - ale tą dolną część zwaną brodą :P
                                  • donlesio Re: siwe włoski :P 10.02.05, 14:51
                                    No bo wierzch wyłysiał, a bilans musi wyjść na zero. W tym roku będę obchodził
                                    okragłą, 16 rocznicę posiadania brody i druga Hondy.
                                    • seta-stefan Re: siwe włoski :P 11.02.05, 09:23
                                      impreza?? :D
                                      • donlesio Re: siwe włoski :P 11.02.05, 09:30
                                        Tobie tylko jedno w głowie ;-)
                                      • goha66 Re: siwe włoski :P 11.02.05, 09:34
                                        dwie imprezy Seta, dwie :D.... Jedna za bródkę w 16tą, okrągłą rocznicę, a druga za Hondę... w równie okrągłą drugą rocznicę :D Drogie Kolezanki... powitajmy proszę - don Lesio - nasz sponsor :D
                                        • donlesio Re: siwe włoski :P 11.02.05, 09:35
                                          O w morde, ale sie porobiło :-(
                                        • abc9 Re: siwe włoski :P 11.02.05, 12:13
                                          a gdzie te imprezy i kiedy? Bo muszę do kalendarza wpisać...hahaha
                                          • donlesio Re: siwe włoski :P 11.02.05, 12:51
                                            no, ładnie
                                            • goha66 Re: siwe włoski :P 11.02.05, 15:23
                                              Lesio!...Mężczyzna odmawiający kobiecie jest ostatnim... szubrawcem (tak mawiał pewien znany mi gentelmen)... A jakbyś zbyt długo czekał z zaproszeniem nas wszystkich na te obiecane imprezy to !! niniejszym informuję dziewczyny to my z Setą wiemy gdzie Lesio mieszka :D
                                              • seta-stefan Re: siwe włoski :P 12.02.05, 14:05
                                                wiesz Lesio, że może cię spotkać kara :> i to nie śmierć przez bara-bara, tylko
                                                parking :D okazji do imprezy nie wolno marnować :D
                                                • donlesio Re: siwe włoski :P 12.02.05, 14:07
                                                  co, kto, poco, dlaczego Nie ma mnie. A rocznice przypadają na 30 i 31 grudnia.
                                                  • goha66 Re: siwe włoski :P 12.02.05, 16:23
                                                    to i tak nieźle :D... ja stawiałam raczej na 29 lutego <lol>... ok. daty podane, szczegóły jak miejsce i godzinę zapewne Lesio poda niedługo.... wpisuję do kalendarza imprez na 2005 rok :D
                                                  • donlesio Re: siwe włoski :P 14.02.05, 09:09
                                                    OK. miejsce: Sylwester u Sety
    • cruk daj smiga do smietnika i z powrotem 14.02.05, 14:20
      :-) a jeszcze wracajac do tematu...gadalysmy z gosia na gg i doszlam do wniosku
      ze nie kazda dziewczyna - z calym szacunkiem dla chcacych-dac-sie-przewiezc -
      chocby nie wiem co oglaszala wszem i wobec, nadaje sie na to by ja zabierac na
      motocykl..

      1. dobry plecak bowiem nie jest zly..
      2. nie kazdy kandydat na plecak jest dobrym kandydatem :-)
      3. plecak to ktos wiecej niz tylko dajacy sie wiezc pasazer - patrz jazda
      samochodem
      4. plecak to ktos sprawdzony i sprawdzajacy sie w kazdej sytuacji, umiejacy sie
      racjonalnie zachowac i pomagajacy kierowcy a nie przeszkadzajacy w podrozy

      wydaje mi sie, ze taka co placze zeby ja przewiezc wystarczy zabrac w dajmy na
      to srednio dluga trase, zeby potrzesla sie z tylu nawet przy 150/h i chocby
      przez te 3h albo od zatankowania do zatankowania chociaz (wiec doobra troche
      krocej) w pelnej skorze..

      Dziewczyna ktora chce by ja przewiezc "kawaleczek", dla podniesienia poziomu
      adrenaliny - rozumiem frajda etc. - ale czy wysiedzi bez marudzenia podczas
      podrozy w deszczu, jesienny, zimny wieczor, upal 40 C..?

      czy wiec jest to przejaw tymczasowej zachcianki czy pasji by razem przeleciec
      przez Polske czy Europe czy pol swiata w roznych warunkach?

      w dwa motocykle jeszcze nie mielismy z mezem wybrac sie w podroz, ale kilka
      dluzszych wypadow mamy juz za soba, w tydzien w pewne wakacje przejechalismy
      ponad 4000 km, to byly jedne z najwspanialszych chwil :-)

      tylko raz jechalam na dojechanie..gdy wyruszylismy pod wieczor w trase - moze
      nie dluga - 300 km, ale bardzo sie ochlodzilo, potwornie - mimu skor i
      napakowania pod spod co sie dalo - zmarzlismy oboje, po cichu tylko marzylam by
      juz byc na miejscu - raz w zyciu jadac na moto chcialam juz gdzies dojechac,
      choc zawsze celem podrozy na motocyklu jest sama podroz.. na szczescie po
      dotarciu na miejsce uraczylismy sie setka jakies wschodniej wodki z papryka,
      lyknelismy aspirynke i dogrzalismy sie pod 1 koldra :-)))) na drugi dzien
      ruszylismy dalej :-)
    • konserwka Re: bezpieczne/niebezpieczne 15.02.05, 20:53
      zgadzam sie z Anką w 100%...Mam tylko jednego człowieka z ktorym wsiadam na
      motocykl i choc miałam kilka propozycji wypadu jako plecak z kims innym nogdy
      sie nie zgodziłam.Prawdopodobnie nie siadła bym w życiu na motocykl gdyby nie
      zaufanie jakie mam do czlowieka z ktorym jezdzę i mysle ze poruszylas bardzo
      ciekawą sprawę...W końcu patrząc na sprawę szczerze oddajemy na czas jazdy
      swoje życie w ręce prowadzącego motocykl... trzeba mu ufać!
      • ntv650v Re: bezpieczne/niebezpieczne 15.02.05, 23:20
        Przepraszam, ale czytając wasze wypowiedzi można wywnioskować :
        1 ufacie tylko jednemu - ok
        2 reszta prowadzących wsiada na motocykl aby się zabić,
        lub przynajmniej spowodować wypadek - chyba nie ok ????????
        pozdrawiam i więcej wiary w innych
        • goha66 Re: bezpieczne/niebezpieczne 16.02.05, 06:14
          Wiadomo że najbardziej ufa się "swojemu". Dla większości dziewczyn "swój" to
          poprostu jej facet (mają za nim stałe miejsce na zadupku i nie ma potrzeby
          szukać transportu zastępczego). Większość nie jest zrzeszona, nawet mając dużo
          znajomych wśród miłośników jednośladów nie widzi potrzeby "eksperymentowania".
          Ja wręcz przeciwnie - wprosiłam się na tylne do większości moich klubowych
          kolegów i tak jak napisałam dużo wyżej, każdemu z nich ufam w trasie.
          Pozdrawiam :D
          • hondacb500 "wożenie się" 17.02.05, 16:32
            Właśnie tak to niektórzy nazywają, ale z głupawym uśmieszkiem przy tym.
            "Ej. lola, przewieźć Cię?" + rechot. Normalnie bym mogła zdzielić.
            Na szczeście, od kiedy sama jeżdzę, nikt mi nie proponuje przewiezienia.
            I niestety, często tak jest (zwłaszcza na zlotach), że "z kim się wozisz, z tym
            śpisz". Znałam dziewczyny, które za jedno przejechanie się z tyłu parę
            kilometrów odwdzięczały się sesją w namiociku. Wcale nie musiały. Może kwestia
            charakteru. Bądź jego braku. czasem dziewczyny same pracują na swoją reputację,
            a potem mają zażalenia.
            to taki mój mały dygresik, bo mnie szlag trafia, jak to widzę.
            Hawk.
            Żan CB500
            • cien1100 Re: "wożenie się" 17.02.05, 19:32
              Myślę,że to jest podobnie jak z facetami,którzy się lubią chwalić swoimi
              zdobyczami.W większości przypadków obie strony są zadowolone,bo dziewczyna może
              się pochwalić złowieniem motocyklisty,a motocyklista panienki.
              W takim przypadku słowo motocyklista powinno być chyba w cudzysłowie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka