Dodaj do ulubionych

Z kim się identyfikujecie?

07.03.05, 20:10
To znaczy - z jaką postacią literacką, filmową, historyczną? Z jakim
bohaterem odczuwacie więź itd.?

Jeśli o mnie chodzi, to pierwszy z brzegu przykład takiej postaci to Gandalf
z "Władcy pierścieni" :) Ze wszystkich postaci Tolkienowskich chyba
najbardziej mnie fascynuje... Jakbym miał wybór, to właśnie kimś takim
chciałbym być :) Gandalf to z jednej strony czarodziej (a ja szalenie
chciałbym być magiem), i ma bardzo fajną osobowość...

A jak to jest z Wami?
Obserwuj wątek
    • e_wok Wstyd sie przyznac ;-) 07.03.05, 20:34
      Przez dlugi czas najbardziej chcialam byc Atosem z "Trzech muszkieterow". Potem
      Lukiem Skywalkerem. Wytrzeszczałam się na drzwi, mając nadzieję, że moc jest ze
      mna i sprawi, ze drzwi sie zamkna (otworza). Babcia sie bala, ze mi ten
      wytrzeszcz zostanie na zawsze. Potem jakos widocznie bardziej zaczelam sie
      identyfikowac z wlasna plcia i chcialam byc Holly Goligthy (ale z filmem to nie
      ma nic wspolnego - uwazam go za bardzo powazne splycenie przepieknej opowiesci
      literackiej). Ostatnio troche chcialam byc Geraltem, ale nie jakos tak
      dramatycznie.
      • stephen_s Re: Wstyd sie przyznac ;-) 07.03.05, 21:14
        > Przez dlugi czas najbardziej chcialam byc Atosem z "Trzech muszkieterow".
        > Potem
        > Lukiem Skywalkerem. Wytrzeszczałam się na drzwi, mając nadzieję, że moc jest
        > ze mna i sprawi, ze drzwi sie zamkna (otworza).

        :)))))))

        Ale ja też kiedyś chciałem być Luke'iem... :) Kiedys sprawdzałem grając w gry
        komputerowe, czy strzelanie z zamkniętymi oczami przy pomocy "mocy" działa :)

        A propos identyfikowania się (lub nie) z własną płcią, to ja może nie
        powinienem mówić, ale jak kiedyś pisałem jeden komiks, to jego bohaterka
        stanowiła moje totalne alter ego :) Wręcz motywy z mojego realnego życia do tej
        historii przenosiłem... I trudno mi sobie wyobraził, by to było możliwe, gdybym
        pisał o mężczyźnie...
    • stephen_s Swamp Thing 07.03.05, 21:39
      Inna postać, z którą mocno się swojego czasu zidentyfikowałem, jest Swamp Thing
      ("Potwór z Bagien") z serii komiksowej o tym samym tytule:

      www.comics.org/graphics/covers/2636/400/2636_4_32.jpg
      Mówiąc w skrócie - ST to mieszkający na bagnach "żywiołak ziemi", istota o
      potężnej quasimistycznej mocy pilnująca bezpieczeństwa świata oraz równowagi
      biosfery. Bohater czasem bardzo ludzki, czasem kompletnie nie-ludzki, wrażliwy
      i refleksyjny, ale też popędliwy, potrafiący być bezwzględny wobec wrogów...
      Taki ktoś, kto potrafił sterroryzować całą metropolię (nb. Gotham City, miasto
      Batmana...), gdy tamtejsza policja niesłusznie aresztowała jego ukochaną...

      Świetna postać, no i też świetny komiks - przynajmniej te kilkadziesiąt
      odcinków autorstwa Alana Moore'a. Polecam :)

      www.toonopedia.com/swamp_th.htm
      www.dcuguide.com/profile.php?name=swampthing4
    • fnoll Re: Z kim się identyfikujecie? 07.03.05, 22:58
      z tolkiena to sam gamgee - ale to było daaawno ;) jak pierwszy raz czytałem w
      piątej klasie - teraz identyfikuję się głównie ze sobą, choć zdarza mi się
      czasem znaleźć bohaterów fikcyjnych zaskakująco zbieżnych w pewnych aspektach,
      ale nie z kimś, kim chciałbym być (bo nie ma kogoś takiego), lecz z tym, kim
      jestem :) - choćby, ku memu zaskoczeniu, w powieściach douglasa'a coupland'a
      ostatnio - choć długo miałem alergię na rozdmuchany termin "pokolenie x" i z
      tegoż powodu zlewałem tego autora
    • kochanica-francuza Re: Z kim się identyfikujecie? 08.03.05, 00:05
      trochę z bohaterem "Wichrowych wzgórz",trochę z Ashleyem Wilkesem...
      Pełna logika...
      • stephen_s Re: Z kim się identyfikujecie? 08.03.05, 00:12
        Kim jest Ashley Wilkes..?
        • a000000 Re: Z kim się identyfikujecie? 08.03.05, 11:22
          Taki wymoczek w którym się kochała Scarlett O'Hara.
          • stephen_s Re: Z kim się identyfikujecie? 08.03.05, 11:23
            Brrrr. Nie lubię Scarlett O'Hary...
            • a000000 Re: Z kim się identyfikujecie? 08.03.05, 11:29
              Co od niej chcesz? Przecież to pierwociny feminizmu!
              • stephen_s Re: Z kim się identyfikujecie? 08.03.05, 11:30
                Może, ale jednocześnie to po prostu rozwydrzona baba była :)
                • a000000 Re: Z kim się identyfikujecie? 08.03.05, 11:45
                  Nie, Stefanie, najzwyklejsza feministka, która w każdej dziedzinie miała własne
                  zdanie i nie liczyła się nawet ze zdaniem ojca, w tamtych czasach niesłychane.
                  Ta jej niezależność na tle epoki może i powoduje wrażenie rozwydrzenia, ale
                  spróbuj wirtualnie przenieść osobę w nasze czasy. Okaże się, że wobec naszych
                  feministek, Scarlett jest wręcz zwyczajną dziewczyną.

                  No popatrz, a mnie się wydawało, że Ty gustujesz w kobietach silnych,
                  przebojowych i ...władczych.
                  • stephen_s Re: Z kim się identyfikujecie? 08.03.05, 11:51
                    > Nie, Stefanie, najzwyklejsza feministka, która w każdej dziedzinie miała
                    > własne
                    > zdanie i nie liczyła się nawet ze zdaniem ojca, w tamtych czasach
                    > niesłychane.
                    > Ta jej niezależność na tle epoki może i powoduje wrażenie rozwydrzenia, ale
                    > spróbuj wirtualnie przenieść osobę w nasze czasy. Okaże się, że wobec naszych
                    > feministek, Scarlett jest wręcz zwyczajną dziewczyną.

                    Nieprawda :) Oglądałem ten film kilka razy i Scarlett zawsze wydawała mi się
                    kobietą egoistyczną, rozkapryszoną i arogancką...

                    > No popatrz, a mnie się wydawało, że Ty gustujesz w kobietach silnych,
                    > przebojowych i ...władczych.

                    Przebojowość nie oznacza zachowywania się jak rozkapryszona księżniczka :))))
                    • a000000 Re: Z kim się identyfikujecie? 08.03.05, 11:55
                      Eeeee, przeczytaj książkę. Film to przeróbka dość daleko idąca.
                      • stephen_s Re: Z kim się identyfikujecie? 08.03.05, 11:56
                        > Eeeee, przeczytaj książkę. Film to przeróbka dość daleko idąca.

                        No chyba że tak...

                        Dla równowagi dodam, że Rhetta Butlera też nie znoszę :)
                        • a000000 Re: Z kim się identyfikujecie? 08.03.05, 12:44
                          A mnie się podoba taki silny i konkretny w działaniu facet. U boku takiego,
                          kobieta rozkwita. Nie musi sie borykać z trudami życia, tylko spokojnie może
                          sie zająć tym, do czego ją natura stworzyła - dmuchanie w ognisko domowe. Tylko
                          nie skacz mi Stefanie do gardła, co Ci na to poradzę, że podoba mi się model
                          silnego i opiekuńczego mężczyzny, który pracuje na rodzinę. Wówczas zgodnie z
                          katolickim modelem życia, kobieta może dziećmi się zająć. Nie MUSI na chleb
                          zarabiać, a dzieci z kluczem na szyi nie wiadomo gdzie. Pewnie, są kobiety o
                          męskich cechach. I niech sobie pracują jak CHCĄ, ale nie gdy MUSZĄ kosztem
                          wychowania dzieci. Kapisko?
            • elli_nika Re: Z kim się identyfikujecie? 08.03.05, 17:46
              ;-))))
              jedyna kobieta, z ktorą się w literaturze ewidentnie identyfikuję to Scarlet
              o'Hara właśnie...
              • stephen_s Re: Z kim się identyfikujecie? 08.03.05, 17:53
                > jedyna kobieta, z ktorą się w literaturze ewidentnie identyfikuję to Scarlet
                > o'Hara właśnie...

                Ja nie chcę nic mówić, ale naprawdę zaczynam u Ciebie widzieć wyraźny
                trend... :))
                • elli_nika Re: Z kim się identyfikujecie? 08.03.05, 18:07
                  No nie da się zaprzeczyć;-) Ale przykro mi trochę, ze jestem twoim antyideałem,
                  żywym ucieleśnieniem wszelakich cech nieporządanych ;-)))
                  • stephen_s Re: Z kim się identyfikujecie? 08.03.05, 19:10
                    > Ale przykro mi trochę, ze jestem twoim antyideałem,
                    > żywym ucieleśnieniem wszelakich cech nieporządanych ;-)))

                    Nie no, tego tak naprawdę nie wiemy... :)))
                • elli_nika niepoządanych 08.03.05, 18:07
                  oczywiscie przez 'ż' z kropką.
                  • a000000 Re: niepoządanych 08.03.05, 18:31
                    Prostacka Scarlett? Może na tle ówczesnych konwenasów. Gdyby ją przenieść w
                    dzisiejsze czasy, byłby taką właśnie "ciumcią" wiktoriańską. A dzisiejsze
                    feministki w tamtych czasach byłyby na stosie spalone w charakterze czarownic.
                    Jak to sie świat zmienia!
                    • elli_nika Re: niepoządanych 08.03.05, 21:45
                      Nie nazwałabym scarlett ani prostaczką, ani ciumcią;-)) napewno była bardzo
                      silną osobą - w koncu to ona zapewniła swojej rodzinie i przyjaciołom
                      przetrwanie w cieżkich czasach wojny. była kobietą, ktora kochała zbytek, ale
                      jak zaszła taka potrzeba pierwsza zakasala rękawy pracować gdy inni załamywali
                      ręce, ze nie ma co jesć. Trzymała wszystko bezwzględną, twardą ręką, ale to
                      dzięki tej ręce ocaliła rodzinę i dom. Jednocześnie była kobieca - daleko jej
                      więc do dzisiejszych feministek, które gdzieś tą kobietę w sobie gubią... Bez
                      wątpienia była kobietą bezwzgledną, ale z zasadami, choc brzi to jak jakaś
                      niedorzeczna sprzeczność ;-)) Lubiłam ją najbardziej ze wszystkich bohaterek
                      literackich - moze wlasnie dlatego, ze mamy wiele wspólnego?
                      • stephen_s Re: niepoządanych 08.03.05, 22:21
                        > była kobietą, ktora kochała zbytek

                        O to to :) Ja jestem raczej ascetą, dlatego mnie to w niej drażni :)

                        > Jednocześnie była kobieca - daleko jej
                        > więc do dzisiejszych feministek, które gdzieś tą kobietę w sobie gubią...

                        A cóż to za stereotypy??? :)))
                        • kochanica-francuza Re: niepoządanych 08.03.05, 23:16
                          stephen_s napisał:

                          > > była kobietą, ktora kochała zbytek
                          >
                          > O to to :) Ja jestem raczej ascetą, dlatego mnie to w niej drażni :)
                          >
                          > > Jednocześnie była kobieca - daleko jej
                          > > więc do dzisiejszych feministek, które gdzieś tą kobietę w sobie gubią...


                          A gdzie gubimy???
                          Powiedzmy,że kobieta w nas,to nie jest ta kobieta,jaką sobie wyobraża patriarchat...

                          Poza tym,ja jako niespełniona tancerka mam swoisty stosunek do własnego ciała i
                          to jest źródłem mojego stylu ubierania.Nie feminizm akurat,hihi.

                          A kobietą jestem zmysłową i namiętną...
                          • kochanica-francuza Re: niepoządanych 08.03.05, 23:16
                            kochanica-francuza napisała:

                            > stephen_s napisał:
                            >
                            > > > była kobietą, ktora kochała zbytek
                            i bezguście,kolego
                        • elli_nika Re: niepoządanych 08.03.05, 23:34
                          > O to to :) Ja jestem raczej ascetą, dlatego mnie to w niej drażni :)

                          ;-) No ja tak jak Scarlet uważam pieniadze za jedną z najważniejszych rzeczy w
                          zyciu. Pewnie to wina solidnego protestanckiego wychowania - uważam, ze należy
                          dążyc do dostatku. (co nie wyklucza duzego zaangażowania charytatywnego - w
                          kontekście finansów, pracy i czasu).Duzo pracuję, dużo zarabiam, duzo wydaję. I
                          lubię to.

                          > A cóż to za stereotypy??? :)))

                          Moze i stereotypy;-) Nie wiem, nie identyfikuję się z feminizmem, który stał
                          się po prostu dla mnie za bardzo lewicowy... Feministki po prostu nie sa mi
                          potrzebne - one nie widzą problemów, które ja uważam za istotne, nie podzielam
                          ich poglądów na większość spraw... Lubię i podziwiam silne, dynamiczne i
                          zdecydowane kobiety. I spotkałam ich wiele, ale nie w Oscie czy na stronach
                          Zadry. Na pewno nie jest to pani Środa, ani tym bardziej Jaruga-Nowacka, która
                          prawie 100% budżetu swojego poprzedniego urzędu przeznaczyła na ciuchy i
                          wyjazdy... Nie podobają mi się te feministki i denerwuję się za każdym razem
                          jak słyszę, ze one to 'środowiska kobiece reprezentują"... Ja wolę mówić sama
                          za siebie.
                          • stephen_s Re: niepoządanych 09.03.05, 00:21
                            > ;-) No ja tak jak Scarlet uważam pieniadze za jedną z najważniejszych rzeczy
                            > w zyciu.

                            Ja mam do nich stosunek na zasadzie "Tak bardzo potrzebne, tak bardzo
                            nieważne"... Nie dążę do specjalnego dostatku - potrzeba mi tyle, by mieć
                            zabezpieczony byt i móc swobodnie rozwijać zainteresowania. Ale nie muszę mieć
                            samochodu, komóry, wielkiego domu...

                            Dlatego chyba identyfikuję się z bohaterami w rodzaju wędrowców, magów w
                            zgrzebnych szatach, albo innych outsiderów mieszkających w zagrzybiałych
                            chatach w środku lasu :)
                            • a000000 Re: niepoządanych 09.03.05, 00:29
                              scarlett znała siłę pieniądza i potrafiła to wykorzystać. Mnie się u niej
                              podobało podejście do życia: niebędę sie tym martwiła teraz, pomyślę o tym
                              jutro. A do jutra problem zbladł, zmarniał i .... zmartwienia było połowę.
                              • stephen_s Re: niepoządanych 09.03.05, 00:33
                                > scarlett znała siłę pieniądza i potrafiła to wykorzystać.

                                Phi! Siła pieniądza. Co z siłą SZTUKI??? :)))))
                                • luzer Re: niepoządanych 09.03.05, 00:53
                                  stephen_s napisał:

                                  > > scarlett znała siłę pieniądza i potrafiła to wykorzystać.
                                  >
                                  > Phi! Siła pieniądza. Co z siłą SZTUKI??? :)))))


                                  Właśnie - znowu Petroniusz się kłania! (Co prawda on dysponował i jedna,
                                  i drugą siłą) ;))
                                  • a000000 Re: niepoządanych 09.03.05, 00:58
                                    chichichi, bez siły pieniądza i sztuka nie ma siły. Zauważ, co jest miernikiem
                                    sztuki? - cena!!!! Chamstwo się szerzy, no nie?
                            • elli_nika Re: niepoządanych 09.03.05, 09:02
                              > Ja mam do nich stosunek na zasadzie "Tak bardzo potrzebne, tak bardzo
                              > nieważne"...

                              Rozumiem ;-)) Ja nie dążę do pieniędzy samych w sobie, nie wydaję ich też na
                              rzeczy wulgarne, ale uważam, ze dążenie do zamozności to obowiazek każdej
                              dorosłej osoby o 'prospołecznej' postawie. I bardzo mi brakuje w Polsce
                              zrozumienia dla tkaiego podejścia. Za duzo tu osoób wyciąga rękę, a za mało
                              zakasuje rękawy do pracy.
                              • grzespelc Re: niepoządanych 09.03.05, 11:45
                                Zależy, co rozumieć za zamożność. Ale przyjmując jej polskie standardy, to
                                między wyciąganiem ręki do innych, a dążeniem do zamożności jest jescze miejsce
                                na parę innych postaw, też pozytywnych, jak sądzę.
                                • elli_nika Re: niepoządanych 09.03.05, 12:01
                                  > Zależy, co rozumieć za zamożność.

                                  Pisałam o dązeniu do zamoznosci. Uważam, ze jest ono obywatelskim obowiązkiem.
                                  • isma Re: niepoządanych 09.03.05, 12:22
                                    A mnie sie wydaje, ze juz samo pojecie dazenia do zamoznosci, to jednak kryje w
                                    sobie jakas jednak pulapke moralna. Bo ono zaklada osiagniecie czegos wobec
                                    czlowieka "zewnetrznego".

                                    Zgodzilabym sie, ze celowe i chwalebne moze byc dazenie do wykonywania jak
                                    najlepiej swojej pracy, czy do realizowania sie w swoim powolaniu (no,
                                    wyjawszy "prace" w fachu kieszonkowca, powiedzmy - tez, chi, chi, dazenie do
                                    zamoznosci, nawiasem mowiac). Natomiast, czy to akurat musi byc zawsze
                                    powiazane z zamoznoscia? Lepiej, zeby lekarz byl niezamoznym lekarzem czy
                                    zamoznym repem firmy farmaceutycznej?
                                  • grzespelc Re: niepoządanych 09.03.05, 14:04
                                    1. To, co dla Somalijczyka jest zamożnością, dla Szweda to minimum egzystencji.
                                    Nie wiadomo więc, do czego w takim razie dążyć.
                                    2. A nie wystarczy dążyć do zarobienia na skromne życie, jeżeli uwaza, ze takie
                                    mu wystarczy?
                                    • elli_nika Re: niepoządanych 09.03.05, 14:48
                                      > 2. A nie wystarczy dążyć do zarobienia na skromne życie, jeżeli uwaza, ze
                                      takie
                                      >
                                      > mu wystarczy?

                                      Nie, nie wystarczy. Bo skromne życie jest zyciem na koszt inych. Weźmy taką
                                      bardzo skromnie zyjącą rodzinę. Zarabia tylko mąż, powidzmy 1000 na rękę, zona
                                      w domu. 1000 na rękę to ok. 140 miesiecznie na ubezpieczenie zbrowotne, czyli
                                      ok 15000 w ciągu 10 lat. Odejmij od tego hospitalizację zony w związku z
                                      porodem, najbardziej podstawowe wysępione badania w czasie prowadzenia ciaży
                                      (2x w ciagu 12 lat po 3000). załóżmy, ze dzieci w ogóle nie chorują (prawie
                                      niemożliwe w dzisiejszych czasach), nie korzystają z pomocy specjalistów i nie
                                      sa hospitalizowane - koszt podtswowej opieki przez 10 lat, bezpłatnych
                                      szczepień i opieki stomat. to ponad 2000 na dwójkę. załóżmy, ze tylko raz na to
                                      10 lat przydarzyło się nieszczęscie - zapalenie wyrostka. Operacja +
                                      hospitalizja 2100. Dolicz wizyty polożnej, zabiego typu zastrzyki, koszty
                                      standardowych badań i okaze się, ze rodzina 'nie korzystajaca ze słuzby
                                      zdrowia', bo nie chorująca juz wykorzystala swój limit. A teraz wyobraź sobie,
                                      ze okazała się, ze ten człowiek ma raka (nowotwory w/g onkologów dotkną w tym
                                      stuleciu 25% populacji). I że jedna sesja chemioterapii (same leki) kosztuje
                                      20000. kto za to zapłaci? Zamożni.
                                      dziś zamoznych jest mało, więc na mało stracza - stad małe zarobki, problemy. A
                                      w społeczeństwie pokutuje mit Judyma - pracującego za darmo. Społeczeństwa
                                      protestanckie, zwłaszcza Amerykanie mają inne ideały - 'from rags to riches',
                                      american dream, historie sukcesu i przeskoczenia klasowych barier w jednym
                                      pokoleniu. I dziwnym trafem, jak popatrzymy na mapę to te kraje protestanckie,
                                      gdzie kładzie się nacisk na pieniądze i pracę są duzo zamożniejsze od
                                      altruistycznych katolickich...
                                      • a000000 Re: niepoządanych 09.03.05, 14:55
                                        Zgadzam się z Tobą Elliniko całkowicie. Społeczeństwa protestanckie są
                                        mądrzejsze w zakresie urządzania sobie życia ziemskiego. Bo kierują się
                                        bardziej racjonalizmem i rozumem, a mniej ideałami.

                                        Życie w państwie gdzie społeczeństwo zamożne dla wszystkich jest łatwiejsze.
                                    • a000000 Re: niepoządanych 09.03.05, 14:50
                                      Moim zdaniem zamożność to posiadanie do dyspozycji tyle pieniędzy i dóbr
                                      materialnych, że problem pieniądza na dalszy plan schodzi i życie można
                                      poświęcić na inne cele niż zdobycie kawałka chleba. Dla każdego człowieka inny
                                      to poziom będzie, bo każdy inne potrzeby ma. Ale za dużo pieniędzy niesie
                                      niebezpieczeństwo utraty duszy, a zbyt mało pieniędzy - utraty godności.
    • pereop Re: Z kim się identyfikujecie? 08.03.05, 08:40
      z tolkiena - zawsze jakąś sympatię miałem skierowaną do rzecznika Saurona - nie
      wiem czemu :)
    • kochanica-francuza Ej no! 08.03.05, 15:58
      Scarlett - rozwydrzona nie,raczej prostacka.

      A000000 - bądź łaskawa pisać: JA,a000000,pragnę modelu takiego i takiego , i
      MNIE,A000000,natura do tego stworzyła.Nie:"stworzyła kobietę".
      • a000000 Re: Ej no! 08.03.05, 17:24
        kochanico, przecież to oczywiste, że każdy z nas pisze we WŁASNYM imieniu.
      • stephen_s Re: Ej no! 08.03.05, 17:54
        > Scarlett - rozwydrzona nie,raczej prostacka.

        Może. Prostactwa u kobiet też nie znoszę... :)

        (co nie znaczy, że lubię ugrzecznione ciumcie... zresztą prostactwa w ogóle nie
        lubię...)
        • kochanica-francuza Re: Ej no! 08.03.05, 23:13
          stephen_s napisał:

          > > Scarlett - rozwydrzona nie,raczej prostacka.
          >
          > Może. Prostactwa u kobiet też nie znoszę... :)
          zgoda
          >
          > (co nie znaczy, że lubię ugrzecznione ciumcie... zresztą prostactwa w ogóle nie
          >
          > lubię...)
          >
        • kochanica-francuza Elli,o co chodzi? 08.03.05, 23:14
          jakież to cechy niepożądane przez Stepha uosabiasz?
          • elli_nika Re: Elli,o co chodzi? 08.03.05, 23:38
            ech, nic ;-) Tylko co Steph jakiś quiz zapoda, to się okazuje, ze jestem w nim
            jego najbardziej znielubioną postacią. Czyli musze jakieś antycechy normalnie w
            ilosciach hurtowych w sobie kumulować ;-))
            • kochanica-francuza Re: Elli,o co chodzi? 08.03.05, 23:49
              elli_nika napisała:

              > ech, nic ;-) Tylko co Steph jakiś quiz zapoda, to się okazuje, ze jestem w nim
              > jego najbardziej znielubioną postacią. Czyli musze jakieś antycechy normalnie w
              >
              > ilosciach hurtowych w sobie kumulować ;-))

              Eeee,a ja myślałam,że te cechy już są ustalone...
            • grzespelc Re: Elli,o co chodzi? 09.03.05, 07:43
              Macie zatem przed soą wieeelką przyszłość, hehehe:)))
    • luzer Re: Z kim się identyfikujecie? 08.03.05, 23:15
      Przepraszam, że wtrętnę się tu z literaturą nie najwyższego lotu, ale - jak
      sięgam pamięcią, to często chciałem być taki, jak Petroniusz w "Quo vadis". No,
      facet naprawdę ma klasę! Jak mało kto potrafi używać (z umiarem i subtelnością)
      uroków życia, a w razie problemów ani okiem nie mrugnie. Twardziel, ale nie
      prymitywny - czy są jeszcze tacy faceci? ;))
      Gdy zobaczyłem Bogusia Lindę w tej roli, to się chciałem z żalu pochlastać albo
      co... Toż to było zaprzeczenie wszystkiego, co sobie na temat Petroniusza
      wyobraziłem...!
      • kochanica-francuza Re: Z kim się identyfikujecie? 08.03.05, 23:37
        luzer napisał:

        > Przepraszam, że wtrętnę się tu z literaturą nie najwyższego lotu, ale - jak
        > sięgam pamięcią, to często chciałem być taki, jak Petroniusz w "Quo vadis". No,
        > facet naprawdę ma klasę! Jak mało kto potrafi używać (z umiarem i subtelnością)
        > uroków życia, a w razie problemów ani okiem nie mrugnie. Twardziel, ale nie
        > prymitywny - czy są jeszcze tacy faceci? ;))

        Misiu! Z Tobą(Petroniuszem)zawsze!
        A Linda boski!!!Brakowało tylko,żeby powiedział do CHryzotemis "Nie chce mi się
        z tobą gadać..."
        • luzer Re: Z kim się identyfikujecie? 09.03.05, 00:03
          kochanica-francuza napisała:


          > Misiu! Z Tobą(Petroniuszem)zawsze!

          Och, och... Kochamisiu!!! ;))

          A nie sądzisz, że ten Petroniusz u Sienkiewicza, to taki
          trochę pre-Francuz był? :))

          > A Linda boski!!!Brakowało tylko,żeby powiedział do CHryzotemis "Nie chce mi
          > się z tobą gadać..."

          Tak!!! A do Winicjusza: "Co ty, k**wa, wiesz o kochaniu..." :)))
          • kochanica-francuza Re: Z kim się identyfikujecie? 09.03.05, 14:45
            luzer napisał:

            > kochanica-francuza napisała:
            >
            >
            > > Misiu! Z Tobą(Petroniuszem)zawsze!
            >
            > Och, och... Kochamisiu!!! ;))
            >
            > A nie sądzisz, że ten Petroniusz u Sienkiewicza, to taki
            > trochę pre-Francuz był? :))
            >
            > > A Linda boski!!!Brakowało tylko,żeby powiedział do CHryzotemis "Nie chce
            > mi
            > > się z tobą gadać..."
            >
            > Tak!!! A do Winicjusza: "Co ty, k**wa, wiesz o kochaniu..." :)))
            :-))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
            >
            >
            >
            >
      • stephen_s OT: Linda 09.03.05, 00:37
        Narzekacie na Lindę - Petroniusza... a co powiecie na Lindę - Księdza Robaka..?
        To był dopiero ból...
        • luzer Re: OT: Linda 09.03.05, 00:52
          stephen_s napisał:

          > Narzekacie na Lindę - Petroniusza... a co powiecie na Lindę - Księdza
          > Robaka..?

          To nie był żaden ksiądz Robak - to był Franz Maurer, ukrywający się
          w bernardyńskim habicie przed Władysławem Pasikowskim i "Psami 3" ;))
        • a000000 Re: OT: Linda 09.03.05, 00:54
          W Robaku niewiele Lindy było, gdyż postać była zakapturzona. No i w
          trzynastozgłoskowcu nie było miejsca na k...przerywniki. Więc i Linda jakiś
          mało przekonujący, bez słownego podparcia.
      • grzespelc Re: Z kim się identyfikujecie? 09.03.05, 07:49
        Petroniusz też mi się bardzo podobał i strasznie nie wkurzało, jak nauczycielka
        mówiła, że on jest taką negatywną postacią. No ale gdzie tam: poganin?
        pozytywny?? Nieeemożliwe... (no i niechcący wracamy do głownego tematu)
        Słowo daję, szkoła ogłupia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka