braineater 13.04.05, 16:39 czyli wątek poświęcony muzycznym fascynacjom Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
daria13 Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 14.04.05, 14:11 Cholerka, znowu ja zaczynam, aż czuję się lekko nieswojo, może jestem nieco namolna? Ale co mi tam, chciałam - to mam, bo w sumie czuję się w jakimś sensie odpowiedzialna za powstanie tego forum przez sprowokowanie Hrabalka do utworzenie wątku o filmach i okolicach, a od tego przecież się zaczęło;-). Moje zainteresowania muzyczne mają taki rozrzut, że nie ma sensu ich tu opisywać, zresztą kogo to obchodzi, w sumie mamy dyskutować o konkretach, więc oto właśnie konkret: mam problem z odbiorem nowej płyty Nawyki natury(zresztą jedynej mi znanej, ale chyba dużo ich nie było)zespołu o wdzięcznej nazwie Robotobibok. Urzeka mnie określenie nurtu muzyki, jaki uprawiają: motoryczny jungle-jazz, cokolwiek to znaczy. Ja na swój użytek nazywam to jazzem elektronicznym i w tym właśnie problem; kawałki jazzowe są rzeczywiście niezłe,żeby nie powiedzieć doskonałe, ale połaczenie tego z agresywną elektroniką nieco mi przeszkadza. Szanowny małż słucha namiętnie już od wielu tygodni, myślałam może, że jak się osłucham to polubię, ale chyba jakoś nie. Jeśli ktoś zna, to chętnie usłyszałabym Wasze opinie na temat tego zespołu. Dzięki Brochowi za opinię na temat nowego Stańki, zaopatrzę się natychmiast:) BTW. jestem ciekawa, czy bardzo bym się pomyliła, gdybym zaryzykowała stwierdzenie, że zagorzali miłośnicy książek, (tacy jak my;)w większości przypadków słuchają przede wszystkim muzyki poważnej, klasycznej czy jakkolwiek by ją nazwać, w ostateczności jazzu. A może jestem w ogromnym błędzie? Ja jako aspirująca do bycia w TWA (jako adorująca, a nie adorowana rzecz jasna)nie jestem potwierdzeniem swojej tezy, ale może też nie jestem aż tak zagorzała, choć nałogowa. Piszcie proszę jak to z Wami jest. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 14.04.05, 14:39 daria13 napisała: > Cholerka, znowu ja zaczynam, aż czuję się lekko nieswojo, może jestem nieco > namolna? Ale co mi tam, chciałam - to mam, bo w sumie czuję się w jakimś sensie > > odpowiedzialna za powstanie tego forum przez sprowokowanie Hrabalka do > utworzenie wątku o filmach i okolicach, a od tego przecież się zaczęło;-). Się nie ma co tłomaczyć:) Jest forum się gada i tyle. > Moje zainteresowania muzyczne mają taki rozrzut, że nie ma sensu ich tu > opisywać, zresztą kogo to obchodzi, w sumie mamy dyskutować o konkretach, więc > oto właśnie konkret: mam problem z odbiorem nowej płyty Nawyki natury(zresztą > jedynej mi znanej, ale chyba dużo ich nie było)zespołu o wdzięcznej nazwie > Robotobibok. Urzeka mnie określenie nurtu muzyki, jaki uprawiają: motoryczny > jungle-jazz, cokolwiek to znaczy. Ja na swój użytek nazywam to jazzem > elektronicznym i w tym właśnie problem; kawałki jazzowe są rzeczywiście > niezłe,żeby nie powiedzieć doskonałe, ale połaczenie tego z agresywną > elektroniką nieco mi przeszkadza. Szanowny małż słucha namiętnie już od wielu > tygodni, myślałam może, że jak się osłucham to polubię, ale chyba jakoś nie. > Jeśli ktoś zna, to chętnie usłyszałabym Wasze opinie na temat tego zespołu. Nie dość, że zna, to jeszcze bardzo lubi, wraz ze Skalpelem stawiając bardzo wysoku w rankingu nielicznych słuchanych polskich kapel. Problem z odbiorem, hmmmm, ja nie mam ale ja po prostu lubię elektro w różnych formach, więc i w jazzie mi nie przeszkadza. Może po prostu spróbuj sięgnąc po obie płyty wcześniejsze - Jogging i Instytut Las, bo są dużo bardziej bujakowo -zabawowe, bo na Nawykach Przyrody, fakt czasmi dośc ostro biorą przeszkody i wysoko stawiają poprzeczkę. > Dzięki Brochowi za opinię na temat nowego Stańki, zaopatrzę się natychmiast:) Stańko jak najbardziej, na początku maja idę na koncert. > BTW. jestem ciekawa, czy bardzo bym się pomyliła, gdybym zaryzykowała > stwierdzenie, że zagorzali miłośnicy książek, (tacy jak my;)w większości > przypadków słuchają przede wszystkim muzyki poważnej, klasycznej czy jakkolwiek > > by ją nazwać, w ostateczności jazzu. A może jestem w ogromnym błędzie? Ja jako > aspirująca do bycia w TWA (jako adorująca, a nie adorowana rzecz jasna)nie > jestem potwierdzeniem swojej tezy, ale może też nie jestem aż tak zagorzała, > choć nałogowa. Piszcie proszę jak to z Wami jest. Ad pytanie - teza: nie wiem jak inni czytacze ale ja roziew muzyczny mam potężny, bardzo często uzależniony od ksiązki jaką w danym momencie czytam, uzależniony od jednej podstawowej rzeczy - jeśli w trakcie czytania słucham jakiejś muzy piosenkowej, to nie może być ona spiewana w języku w którym czytam ksiązkę, bo mi koncentracja się rozjeżdża jak Filipowski na mistrzostwach łyżwiarstwa figurowego, i nic nie wiem ni z lektury ni z odsłuchu. (Jak poszukasz sród zeszłorocznych wątkow na FK, to kiedyś z Brochem własnie już na ten temat kilkanaście postów wymieniliśmy:) A co do klasycznej, i owszem, tak, ale głownie XXwieczną - Webern, Stockhausen, Cage i kompozytorzy wschodni - rosyjscy i japońscy. Z jazzem mam o tyle problem, że poniekąd płacą mi za słuchanie tegoż, więc nie wiem czy to co kiedyś było pasją, teraz niestety nie stało się zawodem. Ad T W A - każdy jest T W A, dopóki nie udowodni swojej niewinności. :P > Pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 14.04.05, 15:11 Dzięki za instrukcje co do Robota, ba ja właśnie ostatnio mam fażę bardziej na muzykę bujakowo-klubową (ale w tej bardziej wysublimowanej formie of course;) niż na elektronikę, bo z takowej wyrosłam już dość dawno temu (choć na warszawskim koncercie Tangerin Dream bodajże dwa lata temu bawiłam się, [choć to złe słowo], zachwycałam się bardzo. Ale to raczej bardziej przez sentyment i przez fajne efekty wizualne. Byłeś, widziałeś? Jeśli lubisz Robotaobiboka, to może też Pink Freud? Ja i owszem, choć zdecydowanie wolę ich na płytach niż na koncertach, trudno nawet powiedzieć czemu, może po prostu koncert, na którym byłam był wyjątkowo nieudany (w zeszłym roku pod Pałacem Kultury). Choć moi znajomi (też muzycy) też nie byli zachwyceni jakimś innym ich koncertem. A koncert Stańki to gdzie przepraszam, bo mi jakoś umkło? U siebie nigdy nie zauważyłam koincydencji między lekturą a muzyką, ale to może dlatego, że raczej czytając nie rozpraszam się słuchaniem, choć skądinąd mam podzielną uwagę, bo mogę czytać w największym tłoku w autobusie. Czy mógłbyś podać jakieś przykłady obrazujące uzależnienie książka-muzyka, bo to może być intrygujące. Jeśli klasyczna XXwieczna, to what about Górecki, którego mieliśmy ostatnio tak często okazję słuchać? Ja bardzo. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 14.04.05, 15:38 daria13 napisała: (choć na > warszawskim koncercie Tangerin Dream bodajże dwa lata temu bawiłam się, [choć > to złe słowo], zachwycałam się bardzo. Ale to raczej bardziej przez sentyment i > > przez fajne efekty wizualne. Byłeś, widziałeś? Mamay inne definicje elektroniki chyba troszeczkę, bo dla mnie to głownie właśnie ta bujakowo-jazzowo-klubowa jest ciekawsza. A Tangerine Dream, kojarzy mi się tak dość średnio z mało dla mnie przystępną muzą z lat 80, za którą nie przepadam, prócz oczywiście Kraftwerka. Tak więc nie byłem, nie widziałem:) > Jeśli lubisz Robotaobiboka, to może też Pink Freud? Ja i owszem, choć > zdecydowanie wolę ich na płytach niż na koncertach, trudno nawet powiedzieć > czemu, może po prostu koncert, na którym byłam był wyjątkowo nieudany (w > zeszłym roku pod Pałacem Kultury). Choć moi znajomi (też muzycy) też nie byli > zachwyceni jakimś innym ich koncertem. Freuda w wersji Live miałem okazję zaobserwować w Zakopanym przy okazji jakiejś imprezy i też musze powiedzieć, że na płytach podoba mi sie ciut bardziej, choć ich aranż 'Come as you are'Nirwany rozbudowany do prawie 40 minutowego szaleństwa na tym koncercie praktycznie mnie powalił. Teraz włłaśnie intensywnie odsłuchuję 'Jazz fajny jest' czyli mixy Freuda zrobione przez polskich elektryków, w tym pana którego bardzo lubię - M.Bunio.S. i doskonała płyta to jest - mniej mroczna, niż oryginały i z większym imprezowym wykopem. > A koncert Stańki to gdzie przepraszam, bo mi jakoś umkło? A w Chorzowie, czyli miejscowości mej rodzimej:) Czy mógłbyś > podać jakieś przykłady obrazujące uzależnienie książka-muzyka, bo to może być > intrygujące. Z reguły dobieram sobie muzykę, pod okres w którym powstała, lub który opisuje dana ksiązka. I tak czytając Chandlera, odpalam sobie zestawy gwiazd bopu, z Parkerem i Monkiem na czele, do SF puszczam sobie jakieś futurystyczne wykręty, typu Brian Eno czy Pete Namlok, a pod lektury obowiązkowe, o których musze coś napisać na przykład i w ogóle pod zajęcia związane z jakims wysiłkiem yntelektualnym, zapodaję sobie jakieś totalne ściany dźwięku, noisy i industriale typu Merzbow, Venetian Snares czy Einsturzende Neubauten. To mnie totalnie odcina od świata, zewnętrznego i pozwala się skoncentrować - takie przyzwyczjenie ze studiów. > Jeśli klasyczna XXwieczna, to what about Górecki, którego mieliśmy ostatnio tak > > często okazję słuchać? Ja bardzo. Jak najbardziej - III symfonia pieśni żalobnych cudo po prostu, reszta również niezgorsza. A jak wchodzi Górecki, to poszukaj - powinno być na www.terra.pl - projektu Miasto Nie Spało- też Pieśni żałobne, tylko, że zaaranżowane na skład kameralny, z dziwnymi avangardowymi wtrętami elektro i etno. Bardzo dobra rzecz. > Pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 14.04.05, 16:25 Dzięki, dzięki, dzięki:)Biegnę na autobus na swoja wieś;) skrobnę coś już z domu, bo juz nasuwają mi się kolejne pytania.Jest fajnie;) Bardzo pozdrawiam:o) Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 14.04.05, 21:09 I Ty śmiesz się odżegnywać od określania Cię mianem "wyrafinowanego"? Toż dobieranie muzyki do lektury jest niemal szczytem wyrafinowania, żeby nie rzec perwersji intelektualnej;) Powiem szczerze, że nie wpadłabym chyba nigdy na taki pomysł. Ciekawa jestem jak wiele ludzi tak ma, bo śmiem przypuszczać , iż niewiele. Co do muzyki elektronicznej, to ja takim mianem określam właśnie Tangerine Dream, Kalusa Schulze, wspomnienego przez Ciebie Briana Eno i takiego śmiesznego człowieka, który grał na hafie i nazywał się (pewnie nadal się tak nazywa, ale już o nim nic raczej nie słychać)Andreas Vollenweider (chyba tak to się pisze). Sto lat temu słuchałam i bywałam na koncertach z wielkim zaangażowaniem, ale teraz zupełnie już nie trawię. A jak u Ciebie ze współczesnym rockiem? Ja od ponad roku przeżywam fascynację, o dziwo niesłabnącą, zespołem o nazwie TOOL. Mam do nich wielką, wielką słabość, ale niestety na żaden koncert się nie załapałam, bo za późno ich odkryłam, a wcześniej w Polsce byli parę razy.Liczę po cichu, że podczas najbliższej, jeszcze tegorocznej trasy europejskiej wstąpią do Polski, może choćby dlatego, że prawdopodobnie będzie z nimi koncertował na tejże trasie nasz Sweet Noice (wiem, bo mój kumpel pogrywa u nich na gitarze, u nich znaczy w SN of course;). Bardzo jestem ciekawa, czy taki rodzaj muzyki też lubisz, lub choćby tolerujesz. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 14.04.05, 22:35 Z rockowym graniem mi po części, nie podrodze. Lubie rockowe wtręty w innych gatunakch ale samego rocka jakos niezbyt. Co do Toola rozkochany jestem w ich teledyskach - rezyseria w większości Chris Cunningham, człowiek legenda krótkiego metrażu - patrz teledyski Biork chociazby i Aphex Twin'a. A jesli chodzi o taki gitarowe granie które wchłaniam to bardziej 'muzyka lat młodości' czyli nirvana, Pearl Jam Mudhoney czy Beck - znaczy niby rock ale taki bardziej brudny i punkowy:) z klasyków lubie w sumie tylko Neila Young'a:) Pozdrowionka:) Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 15.04.05, 16:14 Neil Young? Nie wierzę. Ratunku. No ale o gustach..... Ja w sumie tak o rocku zagaiłam, bo chciałam właśnie o Toolu, którego kocham, a od teledysków oczywiście się zaczęło. Tak w ogóle to u mnie z rokiem też trochę do tyłu, ale byłam ciekawa jak u Ciebie. W sumie lubię jeszcze niektóre kawałki System of a down, oni chyba przez te ormiańskie korzenie mają jakiś niepokojący odlot w swoim brzmieniu. Cholera, muszę kończyć, bo mi autobus ucieknie, dokończę z domu:) Fajnie, że wiosna. W śmierdzącej Warszawie pada pachnący wiosną deszczyk, jest cudnie. D. Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 16.04.05, 12:09 Słuchasz dużo nowości, bo napisałeś, że za to Ci płacą (ale masz fajną robotę, zazdraszczam;), ale w sumie jestem ciekawa, do jakiej muzyki lub płyty wracasz najczęściej, czego słuchasz żeby się wyluzować, albo zdołować, jeśli należysz do takich degeneratów-masochistów jak ja. Ja mam kilka takich typów, do których wracam zawsze, to (zdaję sobie sprawę, że niezbyt oryginalnie): najlepsza, w moim odczuciu płyta jazzowa at all - Love supreme Coltrane'a, Kind of blue Miles'a i muzyka z filmu Windą na szafot (same smakowitości - genialny reżyser, genialny muzyk, świetny film i komentarz do sesji nagraniowej Borisa Viana, mniam:)no i płyta, która najcudowniej zawsze koi moje zmysły - koncert koloński Keitha Jarretta, płyta bez której moje życie byłoby uboższe (sorry za patos, czasami mnie dopada;).Do dołowania nieżle się nadaje Kronos Quartet i Philip Glass. A jakie są Twoje typy? Serdecznie pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 16.04.05, 14:00 daria13 napisała: > Słuchasz dużo nowości, bo napisałeś, że za to Ci płacą (ale masz fajną robotę, > zazdraszczam;) Nie jest to aż takie ciekawe bo w miesiącu musze przesłuchiwać całkiem spory stosik płyt, z których większośc jest mi nader objetna i kompletnie mnie nie wzrusza, a napisać na ich temat coś trzeba:) , ale w sumie jestem ciekawa, do jakiej muzyki lub płyty wracasz > najczęściej, czego słuchasz żeby się wyluzować, albo zdołować, jeśli należysz > do takich degeneratów-masochistów jak ja. Pewnie, że należę:) Jest kilka zespołów i kilku wykonawców nieusuwalnych z komputera i nader często goszczących w Winampie. Przede wszystkim Tiger Lillies, czyli zespół, którego mogę słuchać na okrągło non stop i bez wytchnienia. Przedziwna banda angoli, którzy łaczą kabaret, przy którym Monty Python to humor z podwieczorku dla starszych pań, przedziwne działania na instrumentach - typu granie gumowym kurczakiem na perkusji, lub numer oparty na brzęczeniu much zestawionym z organami kościelnymi, z toalnie odjechanym wokalistą, który ma głos jak Farinneli (nie będąc kastratem:)i po latach nauki wokalistyki operowej zdecydował, że to nie to i chce robić coś innego - po czym założył Tiger Lillies. Dla mola ksiązkowego, tigersi mają jeszcze tą wartośc, że nader często sięgają do literatury (choćby nazwa sama - Piotruś Pan)i wyciągają rzeczy totalnie zapomniane a piękne - jak pieśni z Comedie del arte, XIX wieczne bajki dla dzieci niegrzecznych w stylu naszego Jachowicza, czy pikearejską operetkę w stylu "Punch and Judy" Polecam, rewelacja a koncertowo najwięszy szok jaki kiedykolwiek przeżyłem - byli w zeszłym roku we Wrocławiu, połowa publiki wyszła:) Ja mam kilka takich typów, do których > > wracam zawsze, to (zdaję sobie sprawę, że niezbyt oryginalnie): najlepsza, w > moim odczuciu płyta jazzowa at all - Love supreme Coltrane'a, Kind of blue > Miles'a i muzyka z filmu Windą na szafot (same smakowitości - genialny reżyser, > > genialny muzyk, świetny film i komentarz do sesji nagraniowej Borisa Viana, > mniam:)no i płyta, która najcudowniej zawsze koi moje zmysły - koncert koloński > > Keitha Jarretta, płyta bez której moje życie byłoby uboższe (sorry za patos, > czasami mnie dopada;).Do dołowania nieżle się nadaje Kronos Quartet i Philip > Glass. > A jakie są Twoje typy? > Serdecznie pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 16.04.05, 14:23 Wiedziałam, wiedziałam, że mnie czymś zaskoczysz i że będzie ekstraordynaryjnie.Rozumiem, że słuchasz tego celem ubawienia się, ale nie napisałeś czego słuchasz, żeby się zdołować.Polecam się. Skrobnij też proszę, jaki masz stosunek do Jarretta, bo ja kocham, to nic że bez wzajemności, od lat wielu i nigdy nie chce się znudzić, choć mój małż, który też kocha, twierdzi, że momentami strasznie ckliwy, ale moja miłość jest ślepa, a raczej głucha i nic to. Napisz może też kogo z klasyki jazzu cenisz najbardziej, może się jeszcze podszkolę. Przepraszam, że ja taka namolna, ale jak mam już fachowca, to chciałabym go wykorzystać niecnie;) Pozdrowienia i wielkie dzięki za info o Tiger Lilies, choć gdzieś ta nazwa mi się kołacze w mózgu, ale nie wiem dokładnie gdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 16.04.05, 15:11 daria13 napisała: > Wiedziałam, wiedziałam, że mnie czymś zaskoczysz i że będzie > ekstraordynaryjnie.Rozumiem, że słuchasz tego celem ubawienia się, ale nie > napisałeś czego słuchasz, żeby się zdołować. Nie napisałem, bo przerwał mi dzwonek oznaczający nadejście kolejnego zdesperowanego maturzysty z pianą na ustach i wezwaniem "ja nic nie umiem i musze w poniedziałęk prezentować...." wrrrrrrr - czego sie nie robi dla kasy:P A do dołerskich rzeczy - odkrycie z miesięcy ostatnich, zresztą polecone przez forumową Zdanke - Bohren und der Club of Gore. Mroczna kameralistyka pouzupełniana czasmi elektroniką i sprzężeniami gitarowymi, utwory po 20-30 minut i ani jednego pozytywnego dźwięku. Germanie to mają chyba we krwi:) Z podobnych klimatów polecam też Rachel's - kwartecik dźwięków przedziwnych, nagrywający muzyke inspirowaną prze np malarstw Shielego, teksty gnostyczne i takie tami yntelktualne pierdółki bardzo fajne, i hicak ostatnich tygodni - Max Richter - Memory House i Blue Notebooks - sliczne granie na kwartet smyczkowy i dźwięki z piekła rodem, połaczone z drum'n'basowymi połamańcami rytmicznymi. Polecam się. > Skrobnij też proszę, jaki masz stosunek do Jarretta, bo ja kocham, to nic że > bez wzajemności, od lat wielu i nigdy nie chce się znudzić, choć mój małż, > który też kocha, twierdzi, że momentami strasznie ckliwy, ale moja miłość jest > ślepa, a raczej głucha i nic to. Muszę cie zawieść - Jarett genialnym pianistą jest, którego nienawidzę słuchać...Powód - jeden ale nader istotny - ten koleś przed każdym występem powinien zostać zakneblowany, albo ostatecznie ktoś powinien mu odsuwać mikrofon, bo on przekoszmarnie wyje grając, co mnie totalnie rozwala i wnerwia, kompletnie nie pozwalając się wsłuchac w dźwieki własciwe. Ja wiem ze on pewno w ten sposób podaje sobie melodyke i takie tam, ale słuchac sie tego nie da - szczególnie na nagraniach live. Jedyna płyta na której tego nie robi, albo zostało to wycięte w masteringu, to Dark Intervals i jest wielka i cudna. Napisz może też kogo z klasyki jazzu cenisz > najbardziej, może się jeszcze podszkolę. > Przepraszam, że ja taka namolna, ale jak mam już fachowca, to chciałabym go > wykorzystać niecnie;) Fachofiec:PPP A tak to żelazny zestaw: Thelonius Monk, Count Basie (szczególnie z Ellą F.) ze starców, Dolphy, Coltrane i Frissel z odjazdowców, Davies i Marsalis młodszy z bogów plus cała antyjazzowa avangarda współczesna z Zornem i Otomo Yoshihide na czele. > Pozdrowienia i wielkie dzięki za info o Tiger Lilies, choć gdzieś ta nazwa mi > się kołacze w mózgu, ale nie wiem dokładnie gdzie. Mogłas parę lat temu załapac ich koncert z trójki może dośc mocno na tejże promowany. A nawiązując do fascynacji Kronosem to jest ich piękna płyta z Tigerami "The Gorey End" gdzie grają i spiewają nursery-rhymes i pozostałe teksty Hillary'ego Beloca. Cudo po prostu. Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 16.04.05, 16:35 Robię się coraz mniejsza, mniejsza i mniejsza. Teraz już się nie dziwię, że nikt tu do nas nie zagląda. Kurcze, tylko się witają, a jak co do czego,to nikt się nie odważy, ale Tobie zaimponować to faktycznie sprawa karkołomna. Na szczęście mi nie zależy, żeby imponować i bardzo egoistycznie czerpię wiedzę i douczam się przy takim fachofcu;), jak Ty. Wielkie dzięki. Jeśli chodzi o Jarretta, to przez wiele miesięcy na początku tak miałam, jak Ty. Ale to nie jest zapodawanie melodyki, to jest po prostu lekki świr i on tak przeżywa. Zrozumiałam to, kiedy zobaczyłam go w TV podczas jakiegoś koncertu. On wstaje, przegina się, wykrzywia niemiłosiernie i przy tym non stop jęczy. Dla mnie te dźwięki, które on wydaje kojarzą się jednoznacznie z przeżywaniem, no wiesz czego;)Facet spala się do imentu. Ja po długim czasie przestałam zwracać uwagę na te odgłosy, umiem je gdzieś zepchnąć w podświadomość i nie rzutują już one absolutnie na odbiór muzyki. Ale wiem, że to nie jest łatwe i wymaga dużego treningu i samozaparcia, ale myślę, że muzyka, jaką on robi jest tego wysiłku warta. Cieszę się, że przynajmniej go doceniasz:). Pod zestawem klasyków podpisuję się obiema rączkami, choć najsłabiej znam chyba Monka, więc uzupełnię. Zestaw dołujący kompletnie nieznany.Jak to znaleźć? Kronosa z Tigerami też nie znam. Kończę tymczasem, bo muszę jeszcze dzisiaj skopać kawałek ogródka, są plusy i minusy mieszkania na wsi;) Odpowiedz Link Zgłoś
makusia_p Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 16.04.05, 18:39 Witajcie, wróciłam z pracy, zaglądam nieśmiało, czytam... K.Jarrett... Dla mnie absolutem jest "Koncert koloński". Był od pierwszego brzmienia zjawiskowy, usłyszałam i było po mnie... Wrażenie niesamowite kiedy każda nuta, fraza muzyczna przenika do głębi. I ta ekspresja... :) Jarrett został chwilowo zdonimowany przez Madeleine Peyroux, której niezwykły głos podobny do Billy Holiday był dla mnie miłą muzyczną niespodzianką. Słuchaliście? Słowem muzyką która mi w duszy gra jest jazz, ten z arachaiczną sentymentalną nutą, z elementami swingu, smooth jazz. Koi Chet Baker - niezwykły głos określany miodowym, zanim nie przegrał go w karty losu, niezwykłe brzmienie trąbki. Miles i Ella... I fado. Tęskne, melancholijne, pełne skrywanych namiętności - Mariza, Misia, Amalia Rodriquez... pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 16.04.05, 19:50 Fajnie, że jesteś, bo mi już trochę nieswojo było tak samej z dwoma facetami, i to jakimi facetami:)Spróbuj im czymś zaimponować, jesteśmy bez szans, ale może jak nas więcej będzie, bab, to jakoś nam pójdzie;) A tak na serio,to przecież nie o imponowanie tu chodzi (mówię o sobie) ale o wymianę opinii, a w moim przypadku jeszcze o pogłebienie wiedzy i nowe, fascynujące odkrycia, które już poczyniłam dzięki Braineaterowi, a teraz Tobie.Nie znam np.Koi Chet Baker, możesz więc rozwinąć, bo smooth jazz u mnie jak najbardziej w cenie. Hiszpańskie klimaty niezwykle mnie ujęły w muzyce do filmu Porozmawiaj z nią Almodovara, dla mnie rewelacja, jako całość,choć momentami nieco za bardzo patetyczne, ale muzyka w tym filmie stanowiła niewyobrażalnie współgrające tło i uzupełnienie, a płyta osobno, też jest świetna. Pewnie znasz, więc napisz, czy podzielasz mój, może za duży, entuzjazm Przepraszam, ale jak już gdzieś pisałam, ja tak mam już od dziecka, że lubię się zachwycać czasami nieco przesadnie. Braineater, sorry chyba w takich przypadkach nie trzymam trochę fasonu, tego od perfum, etol i fifek:) Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz witam na naszym forumie:) Odpowiedz Link Zgłoś
makusia_p Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 16.04.05, 23:22 Dario13, pisząc koi - od koić (sem dyslektyk więc zastanawiam się czy nie popełniłam błędu, ale chyba nie) miałam na myśli że muzyka Cheta jakąś część mnie łagodzi, utula, kołysze dźwiękiem. Pierwszy raz usłyszałam jego vocal w "Pożegnaniu z Afryką" popijając małą czarną neapolitańską, to był standard "My funny Valentine", potem "I fall in love too easily", potem samą trąbkę i ... chciałoby się rzec "umarł w butach" i było po mnie... Odurzyła mnie ta muzyka. Przyznam, że uczę się smakować muzykę, odkrywam - czasem po omacku wciąż to nowe fascynacej muzyczne. Tak było z fado - przypadek, czytałam Pessoę i usłyszałam Marize, potem była Misia, potem Wim Wenders z poematem lisbońskim w postaci obrazu i dźwięku, Amalia... Podobnie rzecz ma się z filmem, pisałam już o tym w wątku rozpoczętym przez Hrabalka... Moje życie i codzienność to literatura i książki, cała otoczka z tym związana, mam dar pamięci dość wybiórczej, właśnie ze słowem pisanym i mówionym związany. Niewiele miejsca zostaje na obrazy filmowe, co chciałabym zmienić. Dziękuję za powitanie, ale kompanem w dyskusjach mogę być czasami milczącym :) co nie znaczy, że nie wspieram :) Wspominałaś o Almodovarze, lubię kino Almodovara, podobnie jak Lyncha - którego nierozłącznie wspominam z A.Badalamentim za ich filmowo - muzyczny duet. Gwoli jasności - do mnie etole i fifki też nie pasuja, ale Dario13 - trzymamy fason sobie właściwy :) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
broch Skrzydełko już jest, 17.04.05, 01:52 Mówiąc szczerze, moje zainteresowania muzyczne są raczej eklektyczne: rock progresywny lat 70' (King Krimson, Genesis, Peter Gabriel, Jethro Tull, Pink Floyd),Hendrix, Steve Ray Vaughan (gitarzysta fenomenalny) itp jazz: głównie free: Coltrane "Ascension", Coleman "Free jazz", Dolphy "Out to lunch" ale rownież Bil Evans Trio,Jan Garbarek Z "Naszych", Seifert, Stanko, Komeda, Makowicz i wielu innych clasyczna: preferuje współczesną: od Schenberga, Weberna i Berga do Bouleza, Nono czy Ligetiego. Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: Skrzydełko już jest, 17.04.05, 17:12 Dzięki za skrzydełko;) Ja z rockiem progresywnym zerwałam jakiś czas temu (choć kiedyś bardzo lubiłam, zapomniałeś chyba jeszcze o Yes)i to bezpowrotnie, kiedy teraz czasami usłyszę, to przez chwilę jeszcze sentyment, a potem to już zero emocji, dla mnie to wszystko jakoś umarło, choć muszę przyznać, że nikt nigdy nie zrobił lepszego kawałka w rocku niż Steirways to heaven. NIKT.Miałam długą przerwę w rocku, nawet Nirvana mnie nie przekonała, miałam różne fazy w tzw. międzyczasie np. muzyka z wytwórni 4AD z Dead can dance i Cocteau Twins na czele, ale to trwało krótko, na a potem wiekie odkrycie JAZZ, chyba głównie dzięki Milsowi (zaczęło się od muzyki do Sjesty z Marcusem Milerem) i to było to, zresztą jest do dziś i chyba już na zawsze. Twoje Brochu typy głównie i wspomniany wcześniej Jarrett. Aż tu nagle, jakoś tak rok temu zobaczyłam na MTV teledysk Toola i od pierwszego wejrznia (właśnie wejrzenia) a później wsłuchania zakochałam się jak nastolatka (przepraszam za ten swój babski patos). Zaintersowałam się na tej fali współczesnym rockiem, ale dałam się jedynie zauroczyć jeszcze nieco zespołem System of a down, bo ma jakieś takie fajne, ormiańskie pobrzmiewania gdzieś, bardzo głęboko w tle. To jest naprawdę ostra jazda, ale mam do nich słabość. Mają fajny teledysk, coś o pająkach, dość wysmakowany wizualnie i muzycznie. Teraz mam jeszcze nową, równoległą fazę muzyczną (a nie mówiłam na początku, że mam duży rozrzut zainteresowań muzycznych). Jest nią ogólnie pojęta muzyka klubowa, ale ta, o której mówił Braieater, bardziej jazzująca, bujana i melodyjna, a do tego jeszcze najfajniej jest, gdy śpiewana po portugalsku, choć nie tylko. Czy Braineater mógłby już się ocknąć i też tu zajrzeć, bo chciałam własnie popytać o nazwy wykonawców z tego nurtu bujano-klubowego. Swoją drogą ciekawe, czy Pan B z Chorzowa odsypia sobotnią imprezkę, czy może męczą go Ci maturzyści. Btw. ze zgrozą czytałam o pisaniu prac dla maturzystów.Ale to osobny temat, a ja już się strasznie rozpisałam, Ściskam obu Panów B. i czekam na odzew:) Kto czyta, a się nie odzywa nie będzie ściskany dopóki się nie objawi. Nic za nic. Odpowiedz Link Zgłoś
kwiecienka1 Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 17.04.05, 17:12 Witam, z fascynacjami muzycznymi u Kwiecienki to dziwnie jest: długo ewoluowały... wiele przeszła moja rodzina, oj, wiele :-))) ostatnio jednak słucham głównie muzyki portugalskiej (stara miłość nie rdzewieje) i niemieckiej (nowe zauroczenie, sama siebie nie poznaję) a poza tym ciągle szukam i dlatego dzięki za forum i nowe inspiracje :-) pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 17.04.05, 18:44 kwiecienka1 napisała: > Witam, > z fascynacjami muzycznymi u Kwiecienki to dziwnie jest: długo ewoluowały... > wiele przeszła moja rodzina, oj, wiele :-))) > ostatnio jednak słucham głównie muzyki portugalskiej (stara miłość nie > rdzewieje) i niemieckiej (nowe zauroczenie, sama siebie nie poznaję) > a poza tym ciągle szukam > i dlatego dzięki za forum i nowe inspiracje :-) > pozdr A możesz napisać, jakie to konkretnie te niemieckie zuroczenia, bo do mnie jakoś nic nie dotarło godnego zauważenia, ale może to dlatego, że ostatnio słucham wyłącznie radia PIN (jedyne strawne obecnie radio), a oni tam mało Niemców zapodają. Swoją drogą strasznie ta Portugalia modna się zrobiła w muzyce. I bardzo dobrze. Polecam się i pozdrawiam ciepło:o) Odpowiedz Link Zgłoś
beatanu Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 17.04.05, 20:32 Uderz w stół, nożyce się odezwą... Jam wprawdzie nie Kwiecieńka ale dzięki (?) mojej najstarszej córce poznałam kawalątek muzyki niemieckiej, o zgrozo - ciężkiej, topornej, rockowej ale z tym "czymś" ( Chodzi o zespół Rammstein) O mały włos nie wylądowałam na ich koncercie. A jeżeli chodzi o moje fascynacje muzyczne, to bardzo są - przynajmniej w częsci rockowej- zbliżone do tych zaprezentowanych przez Brocha, chociaż ja bym jeszcze dorzuciła Led Zeppelin i Beatelsów:) Jazzu słucham teraz sporadycznie, jeżeli już to Możdżera, Garbarka i pana Stańko. Namiętnie słucham Alicji Keys i "tutejszego" (mieszkam w Szwecji) zespołu rockowego Kent. No i last but not least - grającej na trąbce od lat kilku córki nr 2:) Odpowiedz Link Zgłoś
kwiecienka1 Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 17.04.05, 22:56 :-)) Muzykę portugalską znam od kilku lat (nie wiem jak żyłam do tego czasu), czyli odkąd znam język portugalski :-) Uwielbiam to brzmienie - myślę, że to najlepsza kołysanka :-))) Jeśli chodzi o muzykę niemiecką to tutaj tracę całą pewność. Mam płytę z mp3 (prezent od znajomego Niemca), ale problem w tym, że niestety nie znam tego języka, kultury i realiów. Bardzo podoba mi się to, czego słucham, ale nawet nie wiem na ile zespoły/wykonawcy są znani czy cenieni. Poza tym, w odróżnieniu od piosenek po angielsku czy po portugalsku (a także w innych dziwnych językach, w których miałam szczęście się kształcić), nie rozumiem prawie ani słowa!!! Na płycie, której ostatnio często słucham (zwłaszcza rano przy kawie żeby się naładować energetycznie na cały dzień) są m.in.: Herbert Gronemeyer, PUR, Die Arzte, Freundeskreis, Wir Sind Helden, Die Toten Hosen i inni. Czy ktoś z Was ich zna? pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
beatanu Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 18.04.05, 09:36 Die toten Hosen (nieżywe spodnie) znam jako tako, znów dzięki córce, która ich fanką raczej nie jest. O inne zapytam jak dziecię wróci ze szkoły:) A ja niemiecki jako tako znam i z uporem maniaczki "analizuję" teksty, które w jakiś dziwny sposób traktuję jako nieodłączną czźść przeżycia muzycznego... Na dobre i na złe oczywiście. I może dlatego średnio mnie rusza muzyka portugalska (Np Misia, którą zachwyca się jedna z moich przyjaciółek i spora grupa forumowiczów z TWA nie zostawiła na mnie żadnego wrażenia) - bo jej nie "rozumiem"? A może po prostu na tym etapie życia nie jestem akurat w tym nastroju? Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 18.04.05, 21:09 Jejku, mnie by to jednak strasznie ograniczało, gdybym tak dokładnie analizowała teksty, nie mówiąc już o językach zupełnie mi obcych. Nie to żebym znając język zupełnie pozostawała obojętna na słowa, jeśli są rzeczywiście rażąco debilne, takie np. Joł madafaka, urwe ci ptaka,joł madafaka,joł;)))) Ale słuchamy przecież piosenek w tylu różnych językach, np. we wspomnianym przeze mnie radio PIN lecą kawałki i po węgiersku i po japońsku, ale jeśli melodyjka miła dla ucha, to czemu nie:) Braineater, zapomniełeś mi odpowiedzieć na pytania z 17.04 z godz 17.02 :), czy Ci się nie chce. Kurcze, obiecywałam sobie, że nie będę namolna, ale chcę Cię już wykorzystać maksymalnie jako fachofca;-). Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
beatanu Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 18.04.05, 21:30 I mnie też to niewątpliwie ogranicza;) Tylko, że jak przyczytałam jeszcze raz, co rano napisałam, to mi się włos na głowie zjeżył...(zaspana jeszcze czy jak?) Po pierwsze - nie analizuję dokładnie wszystkich tekstów, bo wtedy nie mogłabym robić czegokolwiek innego, abstrahując od faktu, że znam bardzo ograniczoną liczbę języków... po drugie - istnieją dzieła muzyczne BEZ TEKSTóW, i takowe też mnie potrafią urzec. Ale taki już mam brzydki nawyk, że jak mi się jakaś piosnka spodoba, to chcę wiedzieć o czym ona :) I jeszcze obiecana Kwiecieńce info o muzyce niemieckiej: córka też o tych wykonawcach nic nie wie:( Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 18.04.05, 21:46 daria13 napisała: > Braineater, zapomniełeś mi odpowiedzieć na pytania z 17.04 z godz 17.02 :), czy > > Ci się nie chce. Kurcze, obiecywałam sobie, że nie będę namolna, ale chcę Cię > już wykorzystać maksymalnie jako fachofca;-). Cienszkie jezd rzycie fahofca:) ale cóż, Pytanie dotyczyło bujaków klubowych, a tego jest tyle, że pojęcia nie mam skąd zacząć. Może softowe głupiutkie, radosno wesołkowate Flevans, aktualnie obsłuchiwane namietnie, grające tak jakby czas zatrzymał się 80 lat temu i do klasycznego swinga dorzucają przemyslnie dobrane sample - a to z Muppet Show linie basu, a to gospelowe chórki Arethy Franklin, a to znienacka pojawi sie 3 sekundowy cytacik z Jamesa Browna. A może inaczej? Może po polsku, by wżdy poznali że Polacy nie gęsi - więc może Bass Medium Trinity, skład nader cudowny dancehallowo -ragga'owy z doskonałym zestawem MC - żeńskim i meskim, którzy mają rewelacyjny flow i bujają wokalem równo z muzyką. A może klubowo ale na smętki, czyli Movietone zaproponować, pioseneczki utrzymane w klimatach "Czuła jest noc" boskiego Francis'a Scotta F., smutne i rzewne opowieści snute za pomocę wokalu pani o manierze z złotych lat knajpianego bopu. A może jednak weselej i by nie rzec za dużo, ciut bardziej pokręcenie, czyli Pascals - drużyna japońska o nader experymentalnym instrumentarium wzietym ze sklepu z zabawkami, w skład któregoż to instrumentarium wchodzą plastikowe organki casio, gitara zabawka, bebenek, jakim mały Oskar Matzerath onegdaj wolne miasto Gdańsk terroryzował - i to wszystko zjednoczone by na przykład odśpiewac w japońskiej wersji językowej niezapomniany standard "Moon River", i powodując że cudna Audrey w grobie dostaje spazmów śmiechu. A może..., a może.... a może... Nie, muzyki zdecydowanie jest za dużo:) Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 18.04.05, 21:55 Bardzo dziękuję i przepraszam,bo teraz dopiero do mnie dotarło, że Ty już rzeczywiście możesz mieć dość. Ja nie mam dość muzyki nigdy, ale dlatego, że jet dla mnie tylko przyjemnością, a dla Ciebie przyjemnością ale i obowiązkiem. Jeszcze raz przepraszam uniżenie za namolność. Bardzo serdecznie pozdrawiam:o) Do innych użytkowników TWA: wspomniane przeze mie gdzieś wyżej 4AD ktoś z Was zna, bo możemy powspominać. Skruszona D. Odpowiedz Link Zgłoś
staua znam 19.04.05, 00:00 i lubie - kiedys bylam maniaczka Clan of Xymox, Dead Can Dance, Cocteau Twins, projektu This Mortal Coil , troche mniej znam (ale tez lubilam bardzo) Kristin Hersh... Super to byla wytwornia, nie wiem, co sie teraz z nia dzieje, a Ty wiesz? Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: znam 19.04.05, 02:08 W Polsce był (b. dawno temu) serial o Robin Hoodzie z muzyką innego sespołu 4AD - Clannad. Kaczyński kiedyś namiętnie serwował 4AD, równiez Niedźwiedzki. w 2003 Kristin Hersh wydała album a w tym roku DCD miał koncert live (Londyn), było tez parę reedycji Pixies (w zeszłym roku). Ze "staroci" zostaly tylko "Throwing muses", Tania Donnely oraz Kristin Hersh. Reszta zniknęła, albona zawsze albo może nie. Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: znam 19.04.05, 08:51 Z 4AD starego w sumie wchodziło mi tylko Dead Can Dance (swoją drogą maniak który wymyślił bilety po 300 zet na zeszłomiesieczny koncert DCD w Warszawie, tez musi mieć nierówno z głową)i solowe projekty Lisy Gerard, zanim rozmieniła się na drobne nagrywając Insidera i Gladiatora czyli koszmarnie nudne i ckliwe filmowe melodyjki. W latach 90 wypuścili parę znaczących płyt - Gus-Gus, czyli szalonych elektropowych islandczyków, Thievery Corporation, fajne latino - orientalne klubowe bujanie i His Name is Alive, czyli brytolski rock w manierze Radiohead, ale od Radiohead, moim zdaniem ciekawszy. A teraz w sumie utkneli na jakiś dziwnych rzeczach typu Mountain Goat, czyli muzyce w sumie dla nikogo - ot takie nieprzeszkadzające nikomu smętne podśpiewywanki Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: znam 19.04.05, 14:43 Ridiohead jest dla mnie ciut za slodkie, taka kontrolowana neurastenia. Z lat 90' nie znam nic z wytworni 4AD, za wyjatkiem Hersh, Pixies, Donnely i "Throwing muses", po prostu za oceanem nikt o 4AD nie slyszal (wiec radio nie gra tego typu muzyki). Musze sie przyznac ze 4AD nie jest dla mnie az tak fascynujace. Plyty wytworni mozna kupic przez amazon. Nawet cos tam mam, ale nie zagladam zbyt czesto. Pamietam ze bilety na Wolfgang Press byly tanie. Choc muzyka nie "wziela" mnie. Najwieksze wrazenie zrobily na mnie jednak koncerty nie wspominanego jeszcze Larry'ego Coryella. Patrzac co ten facet robi z gitara sprawilo ze zapomnialem oddychac. Dla milosnikow muzyki powaznej oraz milosnikow muzyki cyganskiej polecam "Bolero" w wykonaniu pana L.C. To naprawde gra jeden czlowiek i choc momentami brzmi jak dwie gitary, to jest tylko jeden facet. Nie bardzo przepadam za faza jazzrocka u Coryella z Eleventh House ktory jest po prostu glosny, ale jego solowe plyty sa znakomite a ostatnia "Tricycles" to dowod ze facet jest ciagle w formie. Do ulubionych koncertow nalezy tez McLaughlina w Aachen, trio Jarret, Peacock, DeJohnette, oraz samego DeJohnette za czasow Jazz nad Odra (o ile sie nie myle to juz przeszlosc) Ostatnio bardzo podobal mi sie koncert na trawce w Atlancie. Kompletnie za darmo, ludzie siedzacy na kocykach, jezdzacy na rolkach, czytajacy ksiazki i sluchajacy Chicka Corei i in. Winko mozna bylo popijac i wymieniac leniwe uwagi na dowolnie absurdalne tematy. Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: znam 19.04.05, 15:10 Z 4AD przeżyłam raczej krótką, acz intensywną przygodę. Wsłuchiwałam się w te płyty do upojenia, aż w końcu do przesytu i tak już zostało, tzn. kompletnie już umarło, acz niektóre kawałki, zwłaszcza właśnie DCD mieli niezłe. Pamiętam takie polowanie na płytę, której nawet nie znałam tytułu ani wykonawcy, a nagrałam sobie z radia, z audycji śp. Tomka Beksińskiego. W końcu odważyłam się i zadzwoniłam do niego do Trójki i dowiedziałam się wszystkiego o płycie i jeśli powiesz mi drogi Braineaterku (przepraszam za poufałość, ale jak do jasnej ciężkiej odmienić Twojego nicka; Braineatrze, czy Braineaterze?), że znasz tych wykonawców, to uznam Cię za skończoną alfę i omegę w dziedzinie muzyki, bo nikt nigdy chyba, poza Panem Beksińskim, mną i wąskim gronem moich znajomych, przeze mnie rzecz jasna, nie słyszał o tym zjawisku. Zanim dowiedziałam się, o jaką płytę chodzi nazywałam ją zawsze "Smutasy":), a jest to płyta Pietera Nootena i Michaela Brooka "Sleeps with the fishes". I co Ty na to? Pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: znam 19.04.05, 15:55 No coz, znali nieliczni, zwlaszcza ci, co siedzieli w muzyce (ja siedzialam posrednio w pewnien sposob, ale obracalam sie w warszawskich kregach artrockowych :-)). Wtedy, zeby cos dostac, trzeba bylo chodzic do "Dziupli" albo do nagrywalni na Marco Polo :-) Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: Daria 19.04.05, 16:24 Z przykrością muszę stwierdzić, że chyba jednak nie, bo nie znam tych miejsc, o których mówisz. Z tych dawniejszych czasów pamiętam, że szukałam tej płyty w Hybrydach, bo raz w tygodniu chyba odbywało się tam coś w rodzaju giełdy płytowej. Koniec końców zamówiłam tę płytę w małym sklepiku muzycznym na pl. Wilsona i po kilku tygodniach mi ściągnęli. Nie wróć, Sleeps kupiłam jednak chyba w Hybrydach, a w tym sklepiku zamówiłam muzykę Nymana do Carringtona. Btw. ktoś zna? Pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: Daria 19.04.05, 16:31 Marco Polo to byla nagrywalnia na Ursynowie, nagrywali praktycznie wszystko na kasety. Dziupla - na Pradze, tam byly tez kasety z okladkami odbitymi na xero. A moje czasy "koncertowe" to pierwsza polowa lat 90. Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: Daria 19.04.05, 19:47 Myślałam, że nagrywalnie to bardzo zamierzchła przeszłość, więc dziwnym jest, że tak późno zaczęłaś czasy koncertowe,ale to pewnie dlatego nie układa mi się w logiczna całość, bo ja jednak starsza chyba jestem i to znacznie;) Jednymi z pierwszych moich koncertów, we wczesnej młodości były koncerty, wspomnianej przeze mnie wczesniej, muzyki elektronicznej, najlepszym koncertem był ten Klausa Schulze na Torwarze, bo mieli fajne efekty wizualne(fajne, jak na tamte czasy). Innym koncertem, jaki pamiętam był koncert Leonarda Cohena w póżnej komunie, na który weszłam wprowadzona od tyłu przez zaprzyjaźnionego, wysoko postawionego przyjaciela (takie to były czasy;), a koncert opóżnił się chyba o dwie godziny, bo tak ludzie szturmowal, że doszło do jakichś perturbacji, a ja sobie siedziałam w loży (a co, a jak), bo to w Kongresowej było. Z ostatnich koncertów na jakich byłam, wartym odnotowania jest koncert Sweet Noise w Stodole, ale to już jest zupelnie inna bajka, taki bardziej hardcore, ale swój urok mają. Ci, którzy wiedzą o czym tu była mowa, pewnie się zdziwią dość dużym rozrzutem czasowo-gatunkowym. Ciekawe co kolega Braineater powie na SN;). Bo on wiecie zna wszystko, bez wyjątku:) To były tylko rzecz jasna przykładowe koncerty w moim życiu, ale było ich w sumie dużo, dużo więcej. Pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: Daria 19.04.05, 20:07 Mam 30 lat :-) Pierwszy moj koncert (chyba, przynajmniej pierwszy, jaki pamietam) to bylo ostatnie RobRege (tez Torwar, atrakcja byl zespol Killing Joke). Potem juz praktycznie same rocka progresywnego i metalu (bo zespol, ktory znalam osobiscie, gral czesto support dla takich wlasnie grup, np. Marillion, Paradise Lost). Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: Koncerty, koncerty!!! 20.04.05, 09:37 Jak bym miała tyle lat, to też bym się chwaliła;), ale niestety mam nieco więcej i tu nie działa porzekadło "od nadmiaru głowa nie boli";), mnie niestety boli, dlatego nie powiem ile mam lat;).Marillionu nigdy nie lubiłam, bo to dla mnie straszne popłuczyny po Genesis były. Paradise Lost pamiętam tylko z nazwy. Myślę, że jeśli w Polsce nie zdążyłaś być na wielu koncerach, to może za to możesz się pochwalić udziałem w jakichś ciekawych koncertach za oceanem. Innych też zachęcam do napisania o najfajniejszych koncertach, na jakich mieli okazję być. Polecam się i pozdrawiam serdecznie:) Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: znam 19.04.05, 18:26 daria13 napisała: jeśli powiesz mi drogi Braineaterku (przepraszam za poufałość, ale jak > > do jasnej ciężkiej odmienić Twojego nicka; Braineatrze, czy Braineaterze?) Wolność i kreatywność acz jesli dobrze pamietam to to się w ogóle nieodmienia:) a poufałośc w niczem mi nie przeszkadza... , że > znasz tych wykonawców, to uznam Cię za skończoną alfę i omegę w dziedzinie > muzyki, bo nikt nigdy chyba, poza Panem Beksińskim, mną i wąskim gronem moich > znajomych, przeze mnie rzecz jasna, nie słyszał o tym zjawisku. Zanim > dowiedziałam się, o jaką płytę chodzi nazywałam ją zawsze "Smutasy":), a jest > to płyta Pietera Nootena i Michaela Brooka "Sleeps with the fishes". > I co Ty na to? co ja na to? - jako że staram sie mieć wszystkie płyty na których udziela się Brian Eno, a na tej udziela się dośc mocno, to cóż - znam, mam, lubię:) Szcególnie "Equal Waves" bo tam pani bliżej mi nieznana +wiolonczela +pianino robią jeden z najlepszych smetnych numerów świata. A jeśli ci sie te dźwięki tak podbają to przejdź do polecanki z wcześniejszych postów, czyli Movietone - jak dla mnie blisko, tyle, że Movietone jakby cieplejsze w klimatach. A jak gdziesz spotkasz live Brooka - tez przez 4ad wydane - Cobalt - live at the Aquarium, to gwarantuję, że Fishes uznasz tylko za przymiarkę:) I bynajmniej prosze mnie nie ogłaszać Alfą i Romeą bo nie jezdem > Pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: znam 20.04.05, 12:47 To zaczyna się robić denerwujace;)Zastanawiam się gdzie opublikować informację o tym, że jednak jesteś tą alfą i omegą, żeby trafiła do jak najszerszego grona;)Swoją drogą szkoda, że w przypadu forum, zwłaszcza forum prywatnego, nie ma tak jak na blogach; wchodzących tyle i tyle, komentujących tyle i tyle;) Przemyślę to jeszcze. Słucham dzisiaj Rybek i przy pierwszym wysłuchaniu byłam gotowa stwierdzić, że wciąż mi się podoba, ale przy drugim już zdecydowanie nie, dla mnie ta muzyka już niestety umarła. To już w moim odczuciu przebrzmiałe klimaty i było dobre może jak miałam dużo mniej lat, mniej doświadczeń muzycznych, mniejsze wymagania i czytałam np. Sartre'a czy Becketta;). Dziś chyba jednak niestety mówię: 4AD dziękujemy. Włączysz się w tematykę koncertową? A o zespole Less is more słyszałeś? Przyznam, że pytanie z gatunku perfidnych;D. Jak myślisz, dlaczego zniknęła nam Lipa55? Czy możliwe jest, żeby aż tak ją zabolały kretyńskie uwagi słoniątek i innych oszołomów. Bardzo mi jej brakuje i tu i na FK. Do następnego:) Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: nie znam:) 20.04.05, 14:16 daria13 napisała: > To zaczyna się robić denerwujace;)Zastanawiam się gdzie opublikować informację > o tym, że jednak jesteś tą alfą i omegą, żeby trafiła do jak najszerszego > grona; Proponuję stronę główną Super Expressu lub Faktu - oni się lubują w takich przyrodniczych ekstremach:) > Słucham dzisiaj Rybek i przy pierwszym wysłuchaniu byłam gotowa stwierdzić, że > wciąż mi się podoba, ale przy drugim już zdecydowanie nie, dla mnie ta muzyka > już niestety umarła. To już w moim odczuciu przebrzmiałe klimaty i było dobre > może jak miałam dużo mniej lat, mniej doświadczeń muzycznych, mniejsze > wymagania i czytałam np. Sartre'a czy Becketta;). Dziś chyba jednak niestety > mówię: 4AD dziękujemy. Ciesz się, że w ramach powrotów mozesz sięgnąć po 4AD. Ja jakbym chciał sobie posłuchać muzyki z lat dziecięcych to musiałbym podkurzac kasety z polskim punkiem, i to z gatunku tych najprostszych jabolowych piosneczek:) > Włączysz się w tematykę koncertową? A się właczę, tyle że dwa super koncerty dopiero przede mną, czyli Jagga Jazzist 7 maja i Otomo Yosihide's New Jazz Ensamble 21 maja. Z ciekawszych wydarzeń byłem w marcu na Jimim Tenorze i to chyba tyle co się na razie działo. A, nie:) - w sobote idę na "Lutosferę" czyli Fisz i M.bunio.S remixujący starego dobrego Witolda pod gusta roztańczonych młodzianków. Jak się spodoba, to sie rozpisze. A co do najlepszego koncertu w życiu to jeszcze myslę, bo cięzko się zdecydować - Biork w Sopocie, Tiger Lillies w Wrocławiu, Nine Inch Nails w Pradze albo np Sinead O'Connor w Katowicach lub Rolling Stones tyż w Katowicach (acz to raczej nie:). A może Medeski, Martin & Wood na Warsaw Summer Jazz? Albo Zorn sprzed dwóch lat? Jak się zdecyduję to napisze:) > A o zespole Less is more słyszałeś? Przyznam, że pytanie z gatunku perfidnych;D UFFFFFFFFFFF - ze szczerym sercem mogę powiedzieć: NIE:) > Jak myślisz, dlaczego zniknęła nam Lipa55? Czy możliwe jest, żeby aż tak ją > zabolały kretyńskie uwagi słoniątek i innych oszołomów. Bardzo mi jej brakuje i > > tu i na FK. Po prostu, nie każdy jest nałogowcem:) To że my musimy dziennie klikac nie oznacza, że całe społeczeństwo poddało się epidemii. Pewno więc urlop zdrowotny > Do następnego:) Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: nie znam:) 20.04.05, 16:24 A tuś mi bratku:) Nareszcie! A tak szczerze, to nie mam satysfakcji, bo zespół naprawdę nie jest znany, grają w nim moi koledzy z pracy (bynajmniej nie branża muzyczna, lecz wydwnicza), gdybyś był ciekawy to ich strona: www.lessismore.pl. Bardzo fajne chłopaki;) acz muzyka którą robią mnie jakoś nie zachwyca.Właśnie zapytałam jednego z nich, jaki gatunek uprawiają, ale powiedział, że rock i gdy nagabywałam żeby bardziej sprecyzował to najpierw mnie wyśmiał;) a potem zgodził się na nazwę post-rock, cokolwiek to znaczy;)Chociaż jakieś sukcesy tam mają. W ogóle u nas w robocie urodzaj na muzyków, bo jak już gdzieś pisałam mamy kolesia, który gra z Sweet Noise, co prawda jako czwarty gitarzysta, bynajmniej nie wiodący, ale zawsze;) A tak btw. jak szanowny kolega ocenia SN, bo ja mam bardzo mieszane odczucia. Pozdro:))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: nie znam:) 20.04.05, 17:05 daria13 napisała: A tak btw. jak szanowny kolega ocenia SN, bo ja mam > bardzo mieszane odczucia. Najprostszymi słowy - jako koszmar, typowy produkt pod media, któremu nawet w mediach najmniej wymagających nigdy nie udało się zaistnieć i pewno się nie uda. To tyle jesli chodzi o Sweet Noise, ale ja w ogóle jestem raczej uprzedzony do polskiego rocka:) Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: nie znam:) 20.04.05, 18:38 W takim razie, nawet jeśli to zabrzmi głupio (że niby tak łatwo ulegam wpływom;) a jako, że mam Cię naprawdę za fachofca ,moje odczucia nie są już mieszane;). Po prostu kolega,który u nich gra jest naprawdę sympatyczny i ja chyba tak trochę z tej sympatii, chciałam żeby to nieszczęsne SN mi się podobało. Uff, co za ulga. Znowu jestem Ci coś winna,wielkie dzięki:) Bardzo Cię pozdrawiam:)))) Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: nie znam:) 20.04.05, 18:42 Braineater, a znasz Annalist? Sorry za wtret :-) ---------------------------------- Forum o Rumunii nie klikaj tutaj!!! Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: znam 19.04.05, 15:53 Wlasnie, Thievery Corporation obilo mi sie o uszy, ze fajne, mozesz cos wiecej o nich napisac? Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: znam 19.04.05, 15:52 Clannad chyba mialam wszystko :-) Teraz mam tylko muzyke z Robin Hooda... Oni sie chyba rozpadli, bo kazda siostra chciala zaczac kariere solowa... Odpowiedz Link Zgłoś
kwiecienka1 Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 19.04.05, 13:48 :-) zgadzam się, że taka maniakalna chęć analizowania tekstu zabija pierwotną radość słuchania muzyki i delektowania się li tylko dźwiękiem, ale... jestem filologiem i tak mnie już skrzywiono :-))) a poza tym, jak już mi coś wejdzie do głowy i tam siedzi to... znalazłam sobie teksty w internecie, mogę je "śledzić" słuchając, ale ich nie rozumiem :-( dziwnie się czuję, no bo to może zboczeństwa jakieś a ja tu z niewinną buźką aniołka siedzę sobie i nucę... pozdrawiam radośnie Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 16.05.05, 12:32 Się przechwalam, żem wczoraj zaszedł na koncert Jerzego Miliana z okazji 70 rocznicy urodzin artysty i do teraz otrząsam się z wrażeń. Wszystkim nieznającym jednego z najlepszych wibrafonistów w Polsce, grającego z np Komedą i Karolakiem, polecam odrobić zaległości, poszukać starych płyt z serii 'Polish Jazz", szczególnie tych na których pan Jerzy dyryguje i odkurzyć starą znajomość. Naprawdę rewelacja, która mimo lat kompletnie się nie zestarzała, a takiej żywiołowej energii jaką pan Milian zaprezentował na koncercie mógłby pozazdrościć niejeden 20 latek. Doskonałe jazzujące bujaki w klimatach latino, plus kilka dziwnych wtrętów typu utwór arabsko-żydowski, gdzie po raz pierwszy chyba usłyszałem połączenie tych dwóch krańcowo różnych systemów melodycznych, które brzmiało tak spójnie. Pełna rewelacja:) A za tydzień Otomo Yoshihide's New Jazz Ensamble Kryptoreklama:)www.ultramaryna.pl/wydarzenie.php3?id=5922 Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 16.05.05, 13:25 To ja zazdraszczam koledze, bo mi ostatnio nie po drodze było na koncerty, ale już niedługo sobie odbiję, bo zbliżają się Warsaw Summer Jazz Days i zapowiadają kilka rzeczywiście dobrych koncertów, będzei też Jazz na Starówce, całe lato słuchania:) Będę miała w związku z tym pytania o polecanki do kolegi fachofca, ale mamy na to jeszcze sporo czasu. Co do dziarskich dziadków, przypomniał mi się zeszłoroczny koncert Joe Zawinula (rocznik 1932!), a dał niezły popis koncertowy, jakiego pozazdrościłby mu niejeden młodzieniaszek. Dla mnie rewelacja! Pozdrawiam:) PS. Właśnie słucham płyty Keitha Jarretta , grającego Handla i gorąco polecam, zwłaszcza, że na tej płycie nic a nic nie pojękuje, słowo:))) Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Polecanka na WSJ 16.05.05, 14:21 to przede wszystkim darmowy!!! koncert Mollavera - koleś jest genialny, i po prostu ci wszystko opadnie jak zobaczysz go live, nawet jeśli nic wcześniej nie słyszałaś - jak dla mnie najlepszy koncert w tym roku na jakim byłem (tyle, że w Katovitz ta przyjemnośc kosztowała 60PLN:() - i to chyba jest 17 w Królikarni A dzień lub dwa wcześniej jest koncert polskich neojazzowych (nie mylić z nu- jazzem:) składów, również free i stamtąd dwie rzeczy koniecznie - 100nka i Pulsarus - to drugie to jak dla mnie chyba najlepszy z nowych polskich jazzów pomieszanych z elektroniką - wygląda to mniej więcej tak - kontrabas, puzon, lekki wokal i dużo szumow i trzasków a składa się w rewelacyjną całośc. Byłem na nich w jakiejś przypadkowej knajpie w Chorzowie i mimo, że publika była dośc mieszana, porwali wszystkich (oprócz pań w garsonkach, co uciekły w popłochu:)I to też w Królikarni, bodaj jako impreza Warsaw Elektro Więcej niusów na www.adamiakjazz.com Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: Polecanka na WSJ 16.05.05, 15:21 Dzięki, dzięki!!! Stronę Adamiaka znam, ale są nazwy zespołów, które nic kompletnie mi nie mówią, a już na pewno nie znam najnowszej generacji polskich zespołów jazzowych, więc twoje rekomendacje są dla mnie na wagę złota:). Mąż przywiózł z delegacji pierwszą płytę Robotaobiboka. Uff, muszę się przyzwyczaić. Strasznie ta muzyka jest niejednorodna, nie jestem do tego przyzwyczajona;). Są fragmenty wręcz urzekające, tylko dlaczego tam jest tyle kosmicznej niemal elekrtoniki? Muszę się osłuchac:) Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
beatanu Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 16.05.05, 15:17 Dzięki Dario! Dopiero teraz uświadomiłam sobie, co mogło być przyczyną, że mi Handel w wykonaniu Jarretta nie podszedł... (o ile pamiętam podarowałam płytę teściowi) Bo ja strasznie lubię te jarrettowe pomrukawania, postękiwania i wykrzykniki z "The Koln Concert" :) W każdym razie zainspirowałaś mnie i puściłam sobie "Hymns Spheres" z zakurzonej nieco (?!) półki z analogowymi płytami sprzed lat... Po cieplutkim weekendzie nadeszło zimnełko i ponoć na północy pada śnieg:( Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Etnicznie i za darmo - Savina Yannatou 16.05.05, 15:04 Wczoraj przestalem ze dwie godziny w ksiegarni Borders, sluchajac za friko wspanialej greckiej wokalistki Saviny Yannatou z niemniej wspanialym zespolem towarzyszacym Primavera en Salonico. Ludowe piesni z calej srodziemnomorskiej okolicy: Grecja, Albania, Bliski Wschod, Wlochy.... Ale zadna ludowizna cepeliowska - o nie!!! No i to cos co Savina ma w miejsce zwyklego ludzkiego glosu.... Powinni odtwarzac jej nagrania mlodym panienkom mocno zdecydowanym na zostanie gwiazdom estradowom! Moze by dostaly kompleksow i powrocily do sprzedawania marchewki (skadinad bardzo szlachetne zajecie!). Ale raczej nie... Poweekendowe pozdrowienia - KrisK Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk I jeszcze etnicznie i nieznosnie.... 16.05.05, 17:10 Kupilem sobie plyte "Great Concert of Scottish Pipers", co oznacza prawie godzine piskania na rozmaitych dudach (nie mylic z kobzami, do cholery). Takie cymelia jak genialne wykonanie "Mc Angus reel" przez niejakiego Duncana McDonalda, albo tez wspaniale popisy Goldricka Keene na highland bagpipe... Wiem, wiem - ta muzyka moze przepedzic myszy z domu, ale ja ja lubie. KrisK Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Etno for dottore 16.05.05, 19:43 Jak dottore będzie znowuż w księgarni onej, niech Acan poszuka dla się pani pt Meredith Monk, jesli wcześniej o uszy się nie obiło. Gwarantuję poważne sensacje i czasami wręcz skandalije dla usz folkiem w różnych aranżach traktowanych. W ramach rekomendacji powiem tylko, że jak dottore wygrzebie dwupłytowy album 'Atlas' to natknąc sie może na np pietnastominutowy pojedynek na jęki w wykonaniu rzeczonej diabelskiej greczynki i 150 osobowego japońskiego chóru teatralnego. Powala na kolana i nie pozwala sie podnieść. A jeśli dottore zagustuje, to polecam skierować kroki w rejony nam znacznie bliższe, ku Czechom i poszukanie panienki znanej jako iva Bitova i np albumu Kolednice. Obie te panie +_ jeszce jedna której odwagi nie mam polecić - Diamanda Galas (bo ona bardziej jazzowa, z kręgu death jazz - skojarzenia z death metalem słuszne:) - okazują światu, co można zrbić, gdy ma się kilkuoktawowe głosy, jak Steczkowska i pomysł na muzyke - nie jak Steczkowska:) Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Etno for dottore P.S. 16.05.05, 19:45 Włąśnie wrzuciłem po przesłuchaniu jednego kawałka do ściągarki "Songs for Mediterannea' pani Saviny, bo kawałek ów + rekomendacja szan pana przekonały mnie:) Dziekuje:) Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk A to mi sie chyba spodoba! 16.05.05, 20:40 braineater napisał: > traktowanych. W ramach rekomendacji powiem tylko, że jak dottore wygrzebie > dwupłytowy album 'Atlas' to natknąc sie może na np pietnastominutowy pojedynek > na jęki w wykonaniu rzeczonej diabelskiej greczynki i 150 osobowego japońskiego > > chóru teatralnego. Juz ja lubie!!! Niedawno przesluchalem dwuplytowy album japonskich bebnistow z zespolu Kodo. Do tego czasu myslalem ze z bebnami mozna zrobic tylko to co robia chlopaki z Afrocelts, ale okazalo sie ze mozna znacznie wiecej! Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: A to mi sie chyba spodoba! 16.05.05, 20:46 OOO tak! Kodo Drummersi pod wodzą Kenji Kawai zrobili onegdaj dwie ścieżki do filmów anime - Akira i Ghost in the Sheel - dottore posłucha i sie pozachwyca:) Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
staua W ostatni piatek 17.05.05, 02:33 zachwycila mnie musyka w "House of flying dagges". Piekna. Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Savina Yannatou 21.05.05, 15:21 Merci dottore bo własnie odsłuchałem płytke w całości no i panienka rzeczywiście ma potężny głos, troszke mi sie kojarzący z ??? Madredeusa. No i jak dla mnie pełna egzotyka, czyli muzyka z obszaru śródziemnomorskiego, com wcześniej chyba nie znał - albo przynajmniej nic nie kojarzę. bardzo dobra płytka Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: Projekt Karpaty Magiczne 25.05.05, 16:00 Czy szanowny kolega fachofiec, jeśli posiada wiedzę jakowąś na poniższy temat, zechciałby podzielić się z naim laikami, bo informacja brzmi niezwykle zachęcająco: serwisy.gazeta.pl/kultura/1,34169,2728277.html polecam się i pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Projekt Karpaty Magiczne 25.05.05, 16:07 Zechciałby - tylko przede wszystkim, jeśli jest okazja, zobaczyć Karpaty na żywo, bo to robi naprawdę niesamowite wrażenie. A muzycznie, to o dziwo w linku podanym cąła prawdę napisali i za wiele do dodania nie mam oprócz tego, że się zgadzam:) Polecić jeszce mogę tylko poprzednie płyty Karpat i nie przejmowanie sie porównaniem do Kapeli ze Wsi, bo na szczęscie Magicy nic wspólnego z owem plastikowem produktem pod media, nie mają Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
nienietoperz Tori-relacja obiecana 10.06.05, 13:17 Zgodnie z obietnica kilka slow o pani Tori A., i jej wczorajszym koncercie - bylo po prostu rewelacyjnie. TA wystepowala sama, grajac glownie na fortepianie i organach (czesto jednoczesnie). Plus spiewajac - i to jak spiewajac! Jej glos brzmial znacznie potezniej niz na plytach, nie tracac nic z czystosci i odjazdowosci (moze to po czesci kwestia naglosnienia, ale chyba nie wylacznie) Nie bylo co prawda mojego ulubionego na ciezkie dni `Happy Phantom', byly za to bosko wykonane 'Little Earthquakes' + `Mother Revolution' (to z ostatniej plyty). Duzy urok miala tez strona wizualna, swiet(l)ne oswietlenie, plomiennie ruda Tori w zielonej sukience miotajaca sie miedzy instrumentami, pelny teatr sluchajacy w absolutnej ciszy - jak mawiaja nienietoperze (czy tez jak nie mawiaja nietoperze), pelna smakota. Polecam, pozdrawiam, Wasz nntpz Odpowiedz Link Zgłoś
beatanu Re: Tori-relacja obiecana 10.06.05, 23:44 Dzięki za relację z konceru Tori A. Zazdroszczę Ci okrutnie, (ale tak zdrowo, bez zawiści :) i cieszę się, że miałeś okazję posłuchać tej pani live. Bo jeżeli jest jeszcze lepsza niż na płytach to... no właśnie nie wiem co, mam nadzieję, że kiedyś będę się mogła i tym przekonać... Dobranoc! B Odpowiedz Link Zgłoś