Dodaj do ulubionych

Exaudio (bo nie vici przecież:)

13.04.05, 16:39
czyli wątek poświęcony muzycznym fascynacjom
Obserwuj wątek
    • daria13 Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 14.04.05, 14:11
      Cholerka, znowu ja zaczynam, aż czuję się lekko nieswojo, może jestem nieco
      namolna? Ale co mi tam, chciałam - to mam, bo w sumie czuję się w jakimś sensie
      odpowiedzialna za powstanie tego forum przez sprowokowanie Hrabalka do
      utworzenie wątku o filmach i okolicach, a od tego przecież się zaczęło;-).
      Moje zainteresowania muzyczne mają taki rozrzut, że nie ma sensu ich tu
      opisywać, zresztą kogo to obchodzi, w sumie mamy dyskutować o konkretach, więc
      oto właśnie konkret: mam problem z odbiorem nowej płyty Nawyki natury(zresztą
      jedynej mi znanej, ale chyba dużo ich nie było)zespołu o wdzięcznej nazwie
      Robotobibok. Urzeka mnie określenie nurtu muzyki, jaki uprawiają: motoryczny
      jungle-jazz, cokolwiek to znaczy. Ja na swój użytek nazywam to jazzem
      elektronicznym i w tym właśnie problem; kawałki jazzowe są rzeczywiście
      niezłe,żeby nie powiedzieć doskonałe, ale połaczenie tego z agresywną
      elektroniką nieco mi przeszkadza. Szanowny małż słucha namiętnie już od wielu
      tygodni, myślałam może, że jak się osłucham to polubię, ale chyba jakoś nie.
      Jeśli ktoś zna, to chętnie usłyszałabym Wasze opinie na temat tego zespołu.
      Dzięki Brochowi za opinię na temat nowego Stańki, zaopatrzę się natychmiast:)
      BTW. jestem ciekawa, czy bardzo bym się pomyliła, gdybym zaryzykowała
      stwierdzenie, że zagorzali miłośnicy książek, (tacy jak my;)w większości
      przypadków słuchają przede wszystkim muzyki poważnej, klasycznej czy jakkolwiek
      by ją nazwać, w ostateczności jazzu. A może jestem w ogromnym błędzie? Ja jako
      aspirująca do bycia w TWA (jako adorująca, a nie adorowana rzecz jasna)nie
      jestem potwierdzeniem swojej tezy, ale może też nie jestem aż tak zagorzała,
      choć nałogowa. Piszcie proszę jak to z Wami jest.
      Pozdrawiam
      • braineater Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 14.04.05, 14:39
        daria13 napisała:

        > Cholerka, znowu ja zaczynam, aż czuję się lekko nieswojo, może jestem nieco
        > namolna? Ale co mi tam, chciałam - to mam, bo w sumie czuję się w jakimś
        sensie
        >
        > odpowiedzialna za powstanie tego forum przez sprowokowanie Hrabalka do
        > utworzenie wątku o filmach i okolicach, a od tego przecież się zaczęło;-).

        Się nie ma co tłomaczyć:) Jest forum się gada i tyle.

        > Moje zainteresowania muzyczne mają taki rozrzut, że nie ma sensu ich tu
        > opisywać, zresztą kogo to obchodzi, w sumie mamy dyskutować o konkretach,
        więc
        > oto właśnie konkret: mam problem z odbiorem nowej płyty Nawyki natury(zresztą
        > jedynej mi znanej, ale chyba dużo ich nie było)zespołu o wdzięcznej nazwie
        > Robotobibok. Urzeka mnie określenie nurtu muzyki, jaki uprawiają: motoryczny
        > jungle-jazz, cokolwiek to znaczy. Ja na swój użytek nazywam to jazzem
        > elektronicznym i w tym właśnie problem; kawałki jazzowe są rzeczywiście
        > niezłe,żeby nie powiedzieć doskonałe, ale połaczenie tego z agresywną
        > elektroniką nieco mi przeszkadza. Szanowny małż słucha namiętnie już od wielu
        > tygodni, myślałam może, że jak się osłucham to polubię, ale chyba jakoś nie.
        > Jeśli ktoś zna, to chętnie usłyszałabym Wasze opinie na temat tego zespołu.

        Nie dość, że zna, to jeszcze bardzo lubi, wraz ze Skalpelem stawiając bardzo
        wysoku w rankingu nielicznych słuchanych polskich kapel. Problem z odbiorem,
        hmmmm, ja nie mam ale ja po prostu lubię elektro w różnych formach, więc i w
        jazzie mi nie przeszkadza. Może po prostu spróbuj sięgnąc po obie płyty
        wcześniejsze - Jogging i Instytut Las, bo są dużo bardziej bujakowo -zabawowe,
        bo na Nawykach Przyrody, fakt czasmi dośc ostro biorą przeszkody i wysoko
        stawiają poprzeczkę.

        > Dzięki Brochowi za opinię na temat nowego Stańki, zaopatrzę się natychmiast:)

        Stańko jak najbardziej, na początku maja idę na koncert.

        > BTW. jestem ciekawa, czy bardzo bym się pomyliła, gdybym zaryzykowała
        > stwierdzenie, że zagorzali miłośnicy książek, (tacy jak my;)w większości
        > przypadków słuchają przede wszystkim muzyki poważnej, klasycznej czy
        jakkolwiek
        >
        > by ją nazwać, w ostateczności jazzu. A może jestem w ogromnym błędzie? Ja
        jako
        > aspirująca do bycia w TWA (jako adorująca, a nie adorowana rzecz jasna)nie
        > jestem potwierdzeniem swojej tezy, ale może też nie jestem aż tak zagorzała,
        > choć nałogowa. Piszcie proszę jak to z Wami jest.

        Ad pytanie - teza: nie wiem jak inni czytacze ale ja roziew muzyczny mam
        potężny, bardzo często uzależniony od ksiązki jaką w danym momencie czytam,
        uzależniony od jednej podstawowej rzeczy - jeśli w trakcie czytania słucham
        jakiejś muzy piosenkowej, to nie może być ona spiewana w języku w którym czytam
        ksiązkę, bo mi koncentracja się rozjeżdża jak Filipowski na mistrzostwach
        łyżwiarstwa figurowego, i nic nie wiem ni z lektury ni z odsłuchu. (Jak
        poszukasz sród zeszłorocznych wątkow na FK, to kiedyś z Brochem własnie już na
        ten temat kilkanaście postów wymieniliśmy:) A co do klasycznej, i owszem, tak,
        ale głownie XXwieczną - Webern, Stockhausen, Cage i kompozytorzy wschodni -
        rosyjscy i japońscy. Z jazzem mam o tyle problem, że poniekąd płacą mi za
        słuchanie tegoż, więc nie wiem czy to co kiedyś było pasją, teraz niestety nie
        stało się zawodem.
        Ad T W A - każdy jest T W A, dopóki nie udowodni swojej niewinności. :P
        > Pozdrawiam
        :)
        • daria13 Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 14.04.05, 15:11
          Dzięki za instrukcje co do Robota, ba ja właśnie ostatnio mam fażę bardziej na
          muzykę bujakowo-klubową (ale w tej bardziej wysublimowanej formie of course;)
          niż na elektronikę, bo z takowej wyrosłam już dość dawno temu (choć na
          warszawskim koncercie Tangerin Dream bodajże dwa lata temu bawiłam się, [choć
          to złe słowo], zachwycałam się bardzo. Ale to raczej bardziej przez sentyment i
          przez fajne efekty wizualne. Byłeś, widziałeś?
          Jeśli lubisz Robotaobiboka, to może też Pink Freud? Ja i owszem, choć
          zdecydowanie wolę ich na płytach niż na koncertach, trudno nawet powiedzieć
          czemu, może po prostu koncert, na którym byłam był wyjątkowo nieudany (w
          zeszłym roku pod Pałacem Kultury). Choć moi znajomi (też muzycy) też nie byli
          zachwyceni jakimś innym ich koncertem.
          A koncert Stańki to gdzie przepraszam, bo mi jakoś umkło?
          U siebie nigdy nie zauważyłam koincydencji między lekturą a muzyką, ale to może
          dlatego, że raczej czytając nie rozpraszam się słuchaniem, choć skądinąd mam
          podzielną uwagę, bo mogę czytać w największym tłoku w autobusie. Czy mógłbyś
          podać jakieś przykłady obrazujące uzależnienie książka-muzyka, bo to może być
          intrygujące.
          Jeśli klasyczna XXwieczna, to what about Górecki, którego mieliśmy ostatnio tak
          często okazję słuchać? Ja bardzo.
          Pozdrawiam
          • braineater Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 14.04.05, 15:38
            daria13 napisała:
            (choć na
            > warszawskim koncercie Tangerin Dream bodajże dwa lata temu bawiłam się, [choć
            > to złe słowo], zachwycałam się bardzo. Ale to raczej bardziej przez sentyment
            i
            >
            > przez fajne efekty wizualne. Byłeś, widziałeś?
            Mamay inne definicje elektroniki chyba troszeczkę, bo dla mnie to głownie
            właśnie ta bujakowo-jazzowo-klubowa jest ciekawsza. A Tangerine Dream, kojarzy
            mi się tak dość średnio z mało dla mnie przystępną muzą z lat 80, za którą nie
            przepadam, prócz oczywiście Kraftwerka. Tak więc nie byłem, nie widziałem:)

            > Jeśli lubisz Robotaobiboka, to może też Pink Freud? Ja i owszem, choć
            > zdecydowanie wolę ich na płytach niż na koncertach, trudno nawet powiedzieć
            > czemu, może po prostu koncert, na którym byłam był wyjątkowo nieudany (w
            > zeszłym roku pod Pałacem Kultury). Choć moi znajomi (też muzycy) też nie byli
            > zachwyceni jakimś innym ich koncertem.
            Freuda w wersji Live miałem okazję zaobserwować w Zakopanym przy okazji jakiejś
            imprezy i też musze powiedzieć, że na płytach podoba mi sie ciut bardziej, choć
            ich aranż 'Come as you are'Nirwany rozbudowany do prawie 40 minutowego
            szaleństwa na tym koncercie praktycznie mnie powalił. Teraz włłaśnie
            intensywnie odsłuchuję 'Jazz fajny jest' czyli mixy Freuda zrobione przez
            polskich elektryków, w tym pana którego bardzo lubię - M.Bunio.S. i doskonała
            płyta to jest - mniej mroczna, niż oryginały i z większym imprezowym wykopem.
            > A koncert Stańki to gdzie przepraszam, bo mi jakoś umkło?
            A w Chorzowie, czyli miejscowości mej rodzimej:)

            Czy mógłbyś
            > podać jakieś przykłady obrazujące uzależnienie książka-muzyka, bo to może być
            > intrygujące.

            Z reguły dobieram sobie muzykę, pod okres w którym powstała, lub który opisuje
            dana ksiązka. I tak czytając Chandlera, odpalam sobie zestawy gwiazd bopu, z
            Parkerem i Monkiem na czele, do SF puszczam sobie jakieś futurystyczne wykręty,
            typu Brian Eno czy Pete Namlok, a pod lektury obowiązkowe, o których musze coś
            napisać na przykład i w ogóle pod zajęcia związane z jakims wysiłkiem
            yntelektualnym, zapodaję sobie jakieś totalne ściany dźwięku, noisy i
            industriale typu Merzbow, Venetian Snares czy Einsturzende Neubauten. To mnie
            totalnie odcina od świata, zewnętrznego i pozwala się skoncentrować - takie
            przyzwyczjenie ze studiów.
            > Jeśli klasyczna XXwieczna, to what about Górecki, którego mieliśmy ostatnio
            tak
            >
            > często okazję słuchać? Ja bardzo.
            Jak najbardziej - III symfonia pieśni żalobnych cudo po prostu, reszta również
            niezgorsza. A jak wchodzi Górecki, to poszukaj - powinno być na www.terra.pl -
            projektu Miasto Nie Spało- też Pieśni żałobne, tylko, że zaaranżowane na skład
            kameralny, z dziwnymi avangardowymi wtrętami elektro i etno. Bardzo dobra rzecz.
            > Pozdrawiam
            :)
            • daria13 Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 14.04.05, 16:25
              Dzięki, dzięki, dzięki:)Biegnę na autobus na swoja wieś;) skrobnę coś już z
              domu, bo juz nasuwają mi się kolejne pytania.Jest fajnie;)
              Bardzo pozdrawiam:o)
            • daria13 Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 14.04.05, 21:09
              I Ty śmiesz się odżegnywać od określania Cię mianem "wyrafinowanego"? Toż
              dobieranie muzyki do lektury jest niemal szczytem wyrafinowania, żeby nie rzec
              perwersji intelektualnej;) Powiem szczerze, że nie wpadłabym chyba nigdy na
              taki pomysł. Ciekawa jestem jak wiele ludzi tak ma, bo śmiem przypuszczać , iż
              niewiele.
              Co do muzyki elektronicznej, to ja takim mianem określam właśnie Tangerine
              Dream, Kalusa Schulze, wspomnienego przez Ciebie Briana Eno i takiego
              śmiesznego człowieka, który grał na hafie i nazywał się (pewnie nadal się tak
              nazywa, ale już o nim nic raczej nie słychać)Andreas Vollenweider (chyba tak to
              się pisze). Sto lat temu słuchałam i bywałam na koncertach z wielkim
              zaangażowaniem, ale teraz zupełnie już nie trawię.
              A jak u Ciebie ze współczesnym rockiem? Ja od ponad roku przeżywam fascynację,
              o dziwo niesłabnącą, zespołem o nazwie TOOL. Mam do nich wielką, wielką
              słabość, ale niestety na żaden koncert się nie załapałam, bo za późno ich
              odkryłam, a wcześniej w Polsce byli parę razy.Liczę po cichu, że podczas
              najbliższej, jeszcze tegorocznej trasy europejskiej wstąpią do Polski, może
              choćby dlatego, że prawdopodobnie będzie z nimi koncertował na tejże trasie
              nasz Sweet Noice (wiem, bo mój kumpel pogrywa u nich na gitarze, u nich znaczy
              w SN of course;).
              Bardzo jestem ciekawa, czy taki rodzaj muzyki też lubisz, lub choćby tolerujesz.
              Pozdrawiam
              • braineater Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 14.04.05, 22:35
                Z rockowym graniem mi po części, nie podrodze. Lubie rockowe wtręty w innych
                gatunakch ale samego rocka jakos niezbyt. Co do Toola rozkochany jestem w ich
                teledyskach - rezyseria w większości Chris Cunningham, człowiek legenda
                krótkiego metrażu - patrz teledyski Biork chociazby i Aphex Twin'a. A jesli
                chodzi o taki gitarowe granie które wchłaniam to bardziej 'muzyka lat młodości'
                czyli nirvana, Pearl Jam Mudhoney czy Beck - znaczy niby rock ale taki bardziej
                brudny i punkowy:)
                z klasyków lubie w sumie tylko Neila Young'a:)
                Pozdrowionka:)
                • daria13 Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 15.04.05, 16:14
                  Neil Young? Nie wierzę. Ratunku. No ale o gustach.....
                  Ja w sumie tak o rocku zagaiłam, bo chciałam właśnie o Toolu, którego kocham, a
                  od teledysków oczywiście się zaczęło. Tak w ogóle to u mnie z rokiem też trochę
                  do tyłu, ale byłam ciekawa jak u Ciebie. W sumie lubię jeszcze niektóre kawałki
                  System of a down, oni chyba przez te ormiańskie korzenie mają jakiś niepokojący
                  odlot w swoim brzmieniu.
                  Cholera, muszę kończyć, bo mi autobus ucieknie, dokończę z domu:)
                  Fajnie, że wiosna. W śmierdzącej Warszawie pada pachnący wiosną deszczyk, jest
                  cudnie.
                  D.
                  • daria13 Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 16.04.05, 12:09
                    Słuchasz dużo nowości, bo napisałeś, że za to Ci płacą (ale masz fajną robotę,
                    zazdraszczam;), ale w sumie jestem ciekawa, do jakiej muzyki lub płyty wracasz
                    najczęściej, czego słuchasz żeby się wyluzować, albo zdołować, jeśli należysz
                    do takich degeneratów-masochistów jak ja. Ja mam kilka takich typów, do których
                    wracam zawsze, to (zdaję sobie sprawę, że niezbyt oryginalnie): najlepsza, w
                    moim odczuciu płyta jazzowa at all - Love supreme Coltrane'a, Kind of blue
                    Miles'a i muzyka z filmu Windą na szafot (same smakowitości - genialny reżyser,
                    genialny muzyk, świetny film i komentarz do sesji nagraniowej Borisa Viana,
                    mniam:)no i płyta, która najcudowniej zawsze koi moje zmysły - koncert koloński
                    Keitha Jarretta, płyta bez której moje życie byłoby uboższe (sorry za patos,
                    czasami mnie dopada;).Do dołowania nieżle się nadaje Kronos Quartet i Philip
                    Glass.
                    A jakie są Twoje typy?
                    Serdecznie pozdrawiam:)
                    • braineater Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 16.04.05, 14:00
                      daria13 napisała:

                      > Słuchasz dużo nowości, bo napisałeś, że za to Ci płacą (ale masz fajną
                      robotę,
                      > zazdraszczam;)
                      Nie jest to aż takie ciekawe bo w miesiącu musze przesłuchiwać całkiem spory
                      stosik płyt, z których większośc jest mi nader objetna i kompletnie mnie nie
                      wzrusza, a napisać na ich temat coś trzeba:)
                      , ale w sumie jestem ciekawa, do jakiej muzyki lub płyty wracasz
                      > najczęściej, czego słuchasz żeby się wyluzować, albo zdołować, jeśli należysz
                      > do takich degeneratów-masochistów jak ja.
                      Pewnie, że należę:) Jest kilka zespołów i kilku wykonawców nieusuwalnych z
                      komputera i nader często goszczących w Winampie. Przede wszystkim Tiger
                      Lillies, czyli zespół, którego mogę słuchać na okrągło non stop i bez
                      wytchnienia. Przedziwna banda angoli, którzy łaczą kabaret, przy którym Monty
                      Python to humor z podwieczorku dla starszych pań, przedziwne działania na
                      instrumentach - typu granie gumowym kurczakiem na perkusji, lub numer oparty na
                      brzęczeniu much zestawionym z organami kościelnymi, z toalnie odjechanym
                      wokalistą, który ma głos jak Farinneli (nie będąc kastratem:)i po latach nauki
                      wokalistyki operowej zdecydował, że to nie to i chce robić coś innego - po czym
                      założył Tiger Lillies. Dla mola ksiązkowego, tigersi mają jeszcze tą wartośc,
                      że nader często sięgają do literatury (choćby nazwa sama - Piotruś Pan)i
                      wyciągają rzeczy totalnie zapomniane a piękne - jak pieśni z Comedie del arte,
                      XIX wieczne bajki dla dzieci niegrzecznych w stylu naszego Jachowicza, czy
                      pikearejską operetkę w stylu "Punch and Judy" Polecam, rewelacja a koncertowo
                      najwięszy szok jaki kiedykolwiek przeżyłem - byli w zeszłym roku we Wrocławiu,
                      połowa publiki wyszła:)
                      Ja mam kilka takich typów, do których
                      >
                      > wracam zawsze, to (zdaję sobie sprawę, że niezbyt oryginalnie): najlepsza, w
                      > moim odczuciu płyta jazzowa at all - Love supreme Coltrane'a, Kind of blue
                      > Miles'a i muzyka z filmu Windą na szafot (same smakowitości - genialny
                      reżyser,
                      >
                      > genialny muzyk, świetny film i komentarz do sesji nagraniowej Borisa Viana,
                      > mniam:)no i płyta, która najcudowniej zawsze koi moje zmysły - koncert
                      koloński
                      >
                      > Keitha Jarretta, płyta bez której moje życie byłoby uboższe (sorry za patos,
                      > czasami mnie dopada;).Do dołowania nieżle się nadaje Kronos Quartet i Philip
                      > Glass.
                      > A jakie są Twoje typy?
                      > Serdecznie pozdrawiam:)
                      • daria13 Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 16.04.05, 14:23
                        Wiedziałam, wiedziałam, że mnie czymś zaskoczysz i że będzie
                        ekstraordynaryjnie.Rozumiem, że słuchasz tego celem ubawienia się, ale nie
                        napisałeś czego słuchasz, żeby się zdołować.Polecam się.
                        Skrobnij też proszę, jaki masz stosunek do Jarretta, bo ja kocham, to nic że
                        bez wzajemności, od lat wielu i nigdy nie chce się znudzić, choć mój małż,
                        który też kocha, twierdzi, że momentami strasznie ckliwy, ale moja miłość jest
                        ślepa, a raczej głucha i nic to. Napisz może też kogo z klasyki jazzu cenisz
                        najbardziej, może się jeszcze podszkolę.
                        Przepraszam, że ja taka namolna, ale jak mam już fachowca, to chciałabym go
                        wykorzystać niecnie;)
                        Pozdrowienia i wielkie dzięki za info o Tiger Lilies, choć gdzieś ta nazwa mi
                        się kołacze w mózgu, ale nie wiem dokładnie gdzie.
                        • braineater Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 16.04.05, 15:11
                          daria13 napisała:

                          > Wiedziałam, wiedziałam, że mnie czymś zaskoczysz i że będzie
                          > ekstraordynaryjnie.Rozumiem, że słuchasz tego celem ubawienia się, ale nie
                          > napisałeś czego słuchasz, żeby się zdołować.
                          Nie napisałem, bo przerwał mi dzwonek oznaczający nadejście kolejnego
                          zdesperowanego maturzysty z pianą na ustach i wezwaniem "ja nic nie umiem i
                          musze w poniedziałęk prezentować...." wrrrrrrr - czego sie nie robi dla kasy:P
                          A do dołerskich rzeczy - odkrycie z miesięcy ostatnich, zresztą polecone przez
                          forumową Zdanke - Bohren und der Club of Gore. Mroczna kameralistyka
                          pouzupełniana czasmi elektroniką i sprzężeniami gitarowymi, utwory po 20-30
                          minut i ani jednego pozytywnego dźwięku. Germanie to mają chyba we krwi:)
                          Z podobnych klimatów polecam też Rachel's - kwartecik dźwięków przedziwnych,
                          nagrywający muzyke inspirowaną prze np malarstw Shielego, teksty gnostyczne i
                          takie tami yntelktualne pierdółki bardzo fajne, i hicak ostatnich tygodni - Max
                          Richter - Memory House i Blue Notebooks - sliczne granie na kwartet smyczkowy i
                          dźwięki z piekła rodem, połaczone z drum'n'basowymi połamańcami rytmicznymi.
                          Polecam się.
                          > Skrobnij też proszę, jaki masz stosunek do Jarretta, bo ja kocham, to nic że
                          > bez wzajemności, od lat wielu i nigdy nie chce się znudzić, choć mój małż,
                          > który też kocha, twierdzi, że momentami strasznie ckliwy, ale moja miłość
                          jest
                          > ślepa, a raczej głucha i nic to.
                          Muszę cie zawieść - Jarett genialnym pianistą jest, którego nienawidzę
                          słuchać...Powód - jeden ale nader istotny - ten koleś przed każdym występem
                          powinien zostać zakneblowany, albo ostatecznie ktoś powinien mu odsuwać
                          mikrofon, bo on przekoszmarnie wyje grając, co mnie totalnie rozwala i wnerwia,
                          kompletnie nie pozwalając się wsłuchac w dźwieki własciwe. Ja wiem ze on pewno
                          w ten sposób podaje sobie melodyke i takie tam, ale słuchac sie tego nie da -
                          szczególnie na nagraniach live. Jedyna płyta na której tego nie robi, albo
                          zostało to wycięte w masteringu, to Dark Intervals i jest wielka i cudna.
                          Napisz może też kogo z klasyki jazzu cenisz
                          > najbardziej, może się jeszcze podszkolę.
                          > Przepraszam, że ja taka namolna, ale jak mam już fachowca, to chciałabym go
                          > wykorzystać niecnie;)
                          Fachofiec:PPP
                          A tak to żelazny zestaw: Thelonius Monk, Count Basie (szczególnie z Ellą F.) ze
                          starców, Dolphy, Coltrane i Frissel z odjazdowców, Davies i Marsalis młodszy z
                          bogów plus cała antyjazzowa avangarda współczesna z Zornem i Otomo Yoshihide na
                          czele.
                          > Pozdrowienia i wielkie dzięki za info o Tiger Lilies, choć gdzieś ta nazwa mi
                          > się kołacze w mózgu, ale nie wiem dokładnie gdzie.
                          Mogłas parę lat temu załapac ich koncert z trójki może dośc mocno na tejże
                          promowany. A nawiązując do fascynacji Kronosem to jest ich piękna płyta z
                          Tigerami "The Gorey End" gdzie grają i spiewają nursery-rhymes i pozostałe
                          teksty Hillary'ego Beloca. Cudo po prostu.
                          Pozdrowienia:)
                          • daria13 Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 16.04.05, 16:35
                            Robię się coraz mniejsza, mniejsza i mniejsza. Teraz już się nie dziwię, że
                            nikt tu do nas nie zagląda. Kurcze, tylko się witają, a jak co do czego,to nikt
                            się nie odważy, ale Tobie zaimponować to faktycznie sprawa karkołomna. Na
                            szczęście mi nie zależy, żeby imponować i bardzo egoistycznie czerpię wiedzę i
                            douczam się przy takim fachofcu;), jak Ty. Wielkie dzięki.
                            Jeśli chodzi o Jarretta, to przez wiele miesięcy na początku tak miałam, jak
                            Ty. Ale to nie jest zapodawanie melodyki, to jest po prostu lekki świr i on tak
                            przeżywa. Zrozumiałam to, kiedy zobaczyłam go w TV podczas jakiegoś koncertu.
                            On wstaje, przegina się, wykrzywia niemiłosiernie i przy tym non stop jęczy.
                            Dla mnie te dźwięki, które on wydaje kojarzą się jednoznacznie z przeżywaniem,
                            no wiesz czego;)Facet spala się do imentu. Ja po długim czasie przestałam
                            zwracać uwagę na te odgłosy, umiem je gdzieś zepchnąć w podświadomość i nie
                            rzutują już one absolutnie na odbiór muzyki. Ale wiem, że to nie jest łatwe i
                            wymaga dużego treningu i samozaparcia, ale myślę, że muzyka, jaką on robi jest
                            tego wysiłku warta. Cieszę się, że przynajmniej go doceniasz:).
                            Pod zestawem klasyków podpisuję się obiema rączkami, choć najsłabiej znam chyba
                            Monka, więc uzupełnię.
                            Zestaw dołujący kompletnie nieznany.Jak to znaleźć? Kronosa z Tigerami też nie
                            znam.
                            Kończę tymczasem, bo muszę jeszcze dzisiaj skopać kawałek ogródka, są plusy i
                            minusy mieszkania na wsi;)
                            • makusia_p Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 16.04.05, 18:39
                              Witajcie,
                              wróciłam z pracy, zaglądam nieśmiało, czytam...

                              K.Jarrett... Dla mnie absolutem jest "Koncert koloński". Był od pierwszego
                              brzmienia zjawiskowy, usłyszałam i było po mnie... Wrażenie niesamowite kiedy
                              każda nuta, fraza muzyczna przenika do głębi. I ta ekspresja... :)
                              Jarrett został chwilowo zdonimowany przez Madeleine Peyroux, której niezwykły
                              głos podobny do Billy Holiday był dla mnie miłą muzyczną niespodzianką.
                              Słuchaliście?

                              Słowem muzyką która mi w duszy gra jest jazz, ten z arachaiczną sentymentalną
                              nutą, z elementami swingu, smooth jazz. Koi Chet Baker - niezwykły głos
                              określany miodowym, zanim nie przegrał go w karty losu, niezwykłe brzmienie
                              trąbki. Miles i Ella...
                              I fado. Tęskne, melancholijne, pełne skrywanych namiętności - Mariza, Misia,
                              Amalia Rodriquez...
                              pozdrawiam :)
                              • daria13 Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 16.04.05, 19:50
                                Fajnie, że jesteś, bo mi już trochę nieswojo było tak samej z dwoma facetami, i
                                to jakimi facetami:)Spróbuj im czymś zaimponować, jesteśmy bez szans, ale może
                                jak nas więcej będzie, bab, to jakoś nam pójdzie;)
                                A tak na serio,to przecież nie o imponowanie tu chodzi (mówię o sobie) ale o
                                wymianę opinii, a w moim przypadku jeszcze o pogłebienie wiedzy i nowe,
                                fascynujące odkrycia, które już poczyniłam dzięki Braineaterowi, a teraz
                                Tobie.Nie znam np.Koi Chet Baker, możesz więc rozwinąć, bo smooth jazz u mnie
                                jak najbardziej w cenie.
                                Hiszpańskie klimaty niezwykle mnie ujęły w muzyce do filmu Porozmawiaj z nią
                                Almodovara, dla mnie rewelacja, jako całość,choć momentami nieco za bardzo
                                patetyczne, ale muzyka w tym filmie stanowiła niewyobrażalnie współgrające tło
                                i uzupełnienie, a płyta osobno, też jest świetna.
                                Pewnie znasz, więc napisz, czy podzielasz mój, może za duży, entuzjazm
                                Przepraszam, ale jak już gdzieś pisałam, ja tak mam już od dziecka, że lubię
                                się zachwycać czasami nieco przesadnie. Braineater, sorry chyba w takich
                                przypadkach nie trzymam trochę fasonu, tego od perfum, etol i fifek:)
                                Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz witam na naszym forumie:)
                                • makusia_p Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 16.04.05, 23:22
                                  Dario13,
                                  pisząc koi - od koić (sem dyslektyk więc zastanawiam się czy nie popełniłam
                                  błędu, ale chyba nie) miałam na myśli że muzyka Cheta jakąś część mnie łagodzi,
                                  utula, kołysze dźwiękiem. Pierwszy raz usłyszałam jego vocal w "Pożegnaniu z
                                  Afryką" popijając małą czarną neapolitańską, to był standard "My funny
                                  Valentine", potem "I fall in love too easily", potem samą trąbkę i ...
                                  chciałoby się rzec "umarł w butach" i było po mnie... Odurzyła mnie ta muzyka.
                                  Przyznam, że uczę się smakować muzykę, odkrywam - czasem po omacku wciąż to
                                  nowe fascynacej muzyczne. Tak było z fado - przypadek, czytałam Pessoę i
                                  usłyszałam Marize, potem była Misia, potem Wim Wenders z poematem lisbońskim w
                                  postaci obrazu i dźwięku, Amalia...
                                  Podobnie rzecz ma się z filmem, pisałam już o tym w wątku rozpoczętym przez
                                  Hrabalka... Moje życie i codzienność to literatura i książki, cała otoczka z
                                  tym związana, mam dar pamięci dość wybiórczej, właśnie ze słowem pisanym i
                                  mówionym związany. Niewiele miejsca zostaje na obrazy filmowe, co chciałabym
                                  zmienić.
                                  Dziękuję za powitanie, ale kompanem w dyskusjach mogę być czasami milczącym :)
                                  co nie znaczy, że nie wspieram :)
                                  Wspominałaś o Almodovarze, lubię kino Almodovara, podobnie jak Lyncha - którego
                                  nierozłącznie wspominam z A.Badalamentim za ich filmowo - muzyczny duet.
                                  Gwoli jasności - do mnie etole i fifki też nie pasuja, ale Dario13 - trzymamy
                                  fason sobie właściwy :)
                                  pozdrawiam
    • broch Skrzydełko już jest, 17.04.05, 01:52
      Mówiąc szczerze, moje zainteresowania muzyczne są raczej eklektyczne: rock
      progresywny lat 70' (King Krimson, Genesis, Peter Gabriel, Jethro Tull, Pink
      Floyd),Hendrix, Steve Ray Vaughan (gitarzysta fenomenalny) itp
      jazz:
      głównie free: Coltrane "Ascension", Coleman "Free jazz", Dolphy "Out to lunch"
      ale rownież Bil Evans Trio,Jan Garbarek
      Z "Naszych", Seifert, Stanko, Komeda, Makowicz i wielu innych
      clasyczna: preferuje współczesną: od Schenberga, Weberna i Berga do Bouleza,
      Nono czy Ligetiego.

      • daria13 Re: Skrzydełko już jest, 17.04.05, 17:12
        Dzięki za skrzydełko;)
        Ja z rockiem progresywnym zerwałam jakiś czas temu (choć kiedyś bardzo lubiłam,
        zapomniałeś chyba jeszcze o Yes)i to bezpowrotnie, kiedy teraz czasami usłyszę,
        to przez chwilę jeszcze sentyment, a potem to już zero emocji, dla mnie to
        wszystko jakoś umarło, choć muszę przyznać, że nikt nigdy nie zrobił lepszego
        kawałka w rocku niż Steirways to heaven. NIKT.Miałam długą przerwę w rocku,
        nawet Nirvana mnie nie przekonała, miałam różne fazy w tzw. międzyczasie np.
        muzyka z wytwórni 4AD z Dead can dance i Cocteau Twins na czele, ale to trwało
        krótko, na a potem wiekie odkrycie JAZZ, chyba głównie dzięki Milsowi (zaczęło
        się od muzyki do Sjesty z Marcusem Milerem) i to było to, zresztą jest do dziś
        i chyba już na zawsze. Twoje Brochu typy głównie i wspomniany wcześniej
        Jarrett. Aż tu nagle, jakoś tak rok temu zobaczyłam na MTV teledysk Toola i od
        pierwszego wejrznia (właśnie wejrzenia) a później wsłuchania zakochałam się jak
        nastolatka (przepraszam za ten swój babski patos). Zaintersowałam się na tej
        fali współczesnym rockiem, ale dałam się jedynie zauroczyć jeszcze nieco
        zespołem System of a down, bo ma jakieś takie fajne, ormiańskie pobrzmiewania
        gdzieś, bardzo głęboko w tle. To jest naprawdę ostra jazda, ale mam do nich
        słabość. Mają fajny teledysk, coś o pająkach, dość wysmakowany wizualnie i
        muzycznie.
        Teraz mam jeszcze nową, równoległą fazę muzyczną (a nie mówiłam na początku, że
        mam duży rozrzut zainteresowań muzycznych). Jest nią ogólnie pojęta muzyka
        klubowa, ale ta, o której mówił Braieater, bardziej jazzująca, bujana i
        melodyjna, a do tego jeszcze najfajniej jest, gdy śpiewana po portugalsku, choć
        nie tylko.
        Czy Braineater mógłby już się ocknąć i też tu zajrzeć, bo chciałam własnie
        popytać o nazwy wykonawców z tego nurtu bujano-klubowego.
        Swoją drogą ciekawe, czy Pan B z Chorzowa odsypia sobotnią imprezkę, czy może
        męczą go Ci maturzyści.
        Btw. ze zgrozą czytałam o pisaniu prac dla maturzystów.Ale to osobny temat, a
        ja już się strasznie rozpisałam,
        Ściskam obu Panów B. i czekam na odzew:) Kto czyta, a się nie odzywa nie będzie
        ściskany dopóki się nie objawi. Nic za nic.
    • kwiecienka1 Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 17.04.05, 17:12
      Witam,
      z fascynacjami muzycznymi u Kwiecienki to dziwnie jest: długo ewoluowały...
      wiele przeszła moja rodzina, oj, wiele :-)))
      ostatnio jednak słucham głównie muzyki portugalskiej (stara miłość nie
      rdzewieje) i niemieckiej (nowe zauroczenie, sama siebie nie poznaję)
      a poza tym ciągle szukam
      i dlatego dzięki za forum i nowe inspiracje :-)
      pozdr
      • daria13 Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 17.04.05, 18:44
        kwiecienka1 napisała:

        > Witam,
        > z fascynacjami muzycznymi u Kwiecienki to dziwnie jest: długo ewoluowały...
        > wiele przeszła moja rodzina, oj, wiele :-)))
        > ostatnio jednak słucham głównie muzyki portugalskiej (stara miłość nie
        > rdzewieje) i niemieckiej (nowe zauroczenie, sama siebie nie poznaję)
        > a poza tym ciągle szukam
        > i dlatego dzięki za forum i nowe inspiracje :-)
        > pozdr
        A możesz napisać, jakie to konkretnie te niemieckie zuroczenia, bo do mnie
        jakoś nic nie dotarło godnego zauważenia, ale może to dlatego, że ostatnio
        słucham wyłącznie radia PIN (jedyne strawne obecnie radio), a oni tam mało
        Niemców zapodają.
        Swoją drogą strasznie ta Portugalia modna się zrobiła w muzyce. I bardzo dobrze.
        Polecam się i pozdrawiam ciepło:o)
        • beatanu Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 17.04.05, 20:32
          Uderz w stół, nożyce się odezwą...
          Jam wprawdzie nie Kwiecieńka ale dzięki (?) mojej najstarszej córce poznałam
          kawalątek muzyki niemieckiej, o zgrozo - ciężkiej, topornej, rockowej ale z
          tym "czymś" ( Chodzi o zespół Rammstein) O mały włos nie wylądowałam na ich
          koncercie. A jeżeli chodzi o moje fascynacje muzyczne, to bardzo są -
          przynajmniej w częsci rockowej- zbliżone do tych zaprezentowanych przez Brocha,
          chociaż ja bym jeszcze dorzuciła Led Zeppelin i Beatelsów:) Jazzu słucham teraz
          sporadycznie, jeżeli już to Możdżera, Garbarka i pana Stańko. Namiętnie słucham
          Alicji Keys i "tutejszego" (mieszkam w Szwecji) zespołu rockowego Kent. No i
          last but not least - grającej na trąbce od lat kilku córki nr 2:)
    • kwiecienka1 Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 17.04.05, 22:56
      :-))
      Muzykę portugalską znam od kilku lat (nie wiem jak żyłam do tego czasu), czyli
      odkąd znam język portugalski :-)
      Uwielbiam to brzmienie - myślę, że to najlepsza kołysanka :-)))
      Jeśli chodzi o muzykę niemiecką to tutaj tracę całą pewność. Mam płytę z mp3
      (prezent od znajomego Niemca), ale problem w tym, że niestety nie znam tego
      języka, kultury i realiów. Bardzo podoba mi się to, czego słucham, ale nawet
      nie wiem na ile zespoły/wykonawcy są znani czy cenieni. Poza tym, w odróżnieniu
      od piosenek po angielsku czy po portugalsku (a także w innych dziwnych
      językach, w których miałam szczęście się kształcić), nie rozumiem prawie ani
      słowa!!!
      Na płycie, której ostatnio często słucham (zwłaszcza rano przy kawie żeby się
      naładować energetycznie na cały dzień) są m.in.: Herbert Gronemeyer, PUR, Die
      Arzte, Freundeskreis, Wir Sind Helden, Die Toten Hosen i inni.
      Czy ktoś z Was ich zna?
      pozdr
      • beatanu Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 18.04.05, 09:36
        Die toten Hosen (nieżywe spodnie) znam jako tako, znów dzięki córce, która ich
        fanką raczej nie jest. O inne zapytam jak dziecię wróci ze szkoły:)
        A ja niemiecki jako tako znam i z uporem maniaczki "analizuję" teksty, które w
        jakiś dziwny sposób traktuję jako nieodłączną czźść przeżycia muzycznego... Na
        dobre i na złe oczywiście. I może dlatego średnio mnie rusza muzyka portugalska
        (Np Misia, którą zachwyca się jedna z moich przyjaciółek i spora grupa
        forumowiczów z TWA nie zostawiła na mnie żadnego wrażenia) - bo jej
        nie "rozumiem"? A może po prostu na tym etapie życia nie jestem akurat w tym
        nastroju?
        • daria13 Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 18.04.05, 21:09
          Jejku, mnie by to jednak strasznie ograniczało, gdybym tak dokładnie
          analizowała teksty, nie mówiąc już o językach zupełnie mi obcych. Nie to żebym
          znając język zupełnie pozostawała obojętna na słowa, jeśli są rzeczywiście
          rażąco debilne, takie np. Joł madafaka, urwe ci ptaka,joł madafaka,joł;))))
          Ale słuchamy przecież piosenek w tylu różnych językach, np. we wspomnianym
          przeze mnie radio PIN lecą kawałki i po węgiersku i po japońsku, ale jeśli
          melodyjka miła dla ucha, to czemu nie:)

          Braineater, zapomniełeś mi odpowiedzieć na pytania z 17.04 z godz 17.02 :), czy
          Ci się nie chce. Kurcze, obiecywałam sobie, że nie będę namolna, ale chcę Cię
          już wykorzystać maksymalnie jako fachofca;-).
          Pozdrowienia
          • beatanu Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 18.04.05, 21:30
            I mnie też to niewątpliwie ogranicza;) Tylko, że jak przyczytałam jeszcze raz,
            co rano napisałam, to mi się włos na głowie zjeżył...(zaspana jeszcze czy jak?)
            Po pierwsze - nie analizuję dokładnie wszystkich tekstów, bo wtedy nie mogłabym
            robić czegokolwiek innego, abstrahując od faktu, że znam bardzo ograniczoną
            liczbę języków... po drugie - istnieją dzieła muzyczne BEZ TEKSTóW, i takowe
            też mnie potrafią urzec. Ale taki już mam brzydki nawyk, że jak mi się jakaś
            piosnka spodoba, to chcę wiedzieć o czym ona :)

            I jeszcze obiecana Kwiecieńce info o muzyce niemieckiej: córka też o tych
            wykonawcach nic nie wie:(
          • braineater Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 18.04.05, 21:46
            daria13 napisała:

            > Braineater, zapomniełeś mi odpowiedzieć na pytania z 17.04 z godz 17.02 :),
            czy
            >
            > Ci się nie chce. Kurcze, obiecywałam sobie, że nie będę namolna, ale chcę Cię
            > już wykorzystać maksymalnie jako fachofca;-).

            Cienszkie jezd rzycie fahofca:)
            ale cóż, Pytanie dotyczyło bujaków klubowych, a tego jest tyle, że pojęcia nie
            mam skąd zacząć. Może softowe głupiutkie, radosno wesołkowate Flevans,
            aktualnie obsłuchiwane namietnie, grające tak jakby czas zatrzymał się 80 lat
            temu i do klasycznego swinga dorzucają przemyslnie dobrane sample - a to z
            Muppet Show linie basu, a to gospelowe chórki Arethy Franklin, a to znienacka
            pojawi sie 3 sekundowy cytacik z Jamesa Browna. A może inaczej? Może po polsku,
            by wżdy poznali że Polacy nie gęsi - więc może Bass Medium Trinity, skład nader
            cudowny dancehallowo -ragga'owy z doskonałym zestawem MC - żeńskim i meskim,
            którzy mają rewelacyjny flow i bujają wokalem równo z muzyką. A może klubowo
            ale na smętki, czyli Movietone zaproponować, pioseneczki utrzymane w
            klimatach "Czuła jest noc" boskiego Francis'a Scotta F., smutne i rzewne
            opowieści snute za pomocę wokalu pani o manierze z złotych lat knajpianego
            bopu. A może jednak weselej i by nie rzec za dużo, ciut bardziej pokręcenie,
            czyli Pascals - drużyna japońska o nader experymentalnym instrumentarium
            wzietym ze sklepu z zabawkami, w skład któregoż to instrumentarium wchodzą
            plastikowe organki casio, gitara zabawka, bebenek, jakim mały Oskar Matzerath
            onegdaj wolne miasto Gdańsk terroryzował - i to wszystko zjednoczone by na
            przykład odśpiewac w japońskiej wersji językowej niezapomniany standard "Moon
            River", i powodując że cudna Audrey w grobie dostaje spazmów śmiechu. A
            może..., a może.... a może...
            Nie, muzyki zdecydowanie jest za dużo:)
            Pozdrowienia:)
            • daria13 Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 18.04.05, 21:55
              Bardzo dziękuję i przepraszam,bo teraz dopiero do mnie dotarło, że Ty już
              rzeczywiście możesz mieć dość. Ja nie mam dość muzyki nigdy, ale dlatego, że
              jet dla mnie tylko przyjemnością, a dla Ciebie przyjemnością ale i
              obowiązkiem. Jeszcze raz przepraszam uniżenie za namolność.
              Bardzo serdecznie pozdrawiam:o)
              Do innych użytkowników TWA: wspomniane przeze mie gdzieś wyżej 4AD ktoś z Was
              zna, bo możemy powspominać.
              Skruszona D.
              • staua znam 19.04.05, 00:00
                i lubie - kiedys bylam maniaczka Clan of Xymox, Dead Can Dance, Cocteau Twins, projektu This Mortal
                Coil , troche mniej znam (ale tez lubilam bardzo) Kristin Hersh... Super to byla wytwornia, nie wiem, co
                sie teraz z nia dzieje, a Ty wiesz?
                • broch Re: znam 19.04.05, 02:08
                  W Polsce był (b. dawno temu) serial o Robin Hoodzie z muzyką innego sespołu 4AD
                  - Clannad.
                  Kaczyński kiedyś namiętnie serwował 4AD, równiez Niedźwiedzki.
                  w 2003 Kristin Hersh wydała album a w tym roku DCD miał koncert live (Londyn),
                  było tez parę reedycji Pixies (w zeszłym roku).
                  Ze "staroci" zostaly tylko "Throwing muses", Tania Donnely oraz Kristin Hersh.
                  Reszta zniknęła, albona zawsze albo może nie.
                  • braineater Re: znam 19.04.05, 08:51
                    Z 4AD starego w sumie wchodziło mi tylko Dead Can Dance (swoją drogą maniak
                    który wymyślił bilety po 300 zet na zeszłomiesieczny koncert DCD w Warszawie,
                    tez musi mieć nierówno z głową)i solowe projekty Lisy Gerard, zanim rozmieniła
                    się na drobne nagrywając Insidera i Gladiatora czyli koszmarnie nudne i ckliwe
                    filmowe melodyjki. W latach 90 wypuścili parę znaczących płyt - Gus-Gus, czyli
                    szalonych elektropowych islandczyków, Thievery Corporation, fajne latino -
                    orientalne klubowe bujanie i His Name is Alive, czyli brytolski rock w manierze
                    Radiohead, ale od Radiohead, moim zdaniem ciekawszy. A teraz w sumie utkneli na
                    jakiś dziwnych rzeczach typu Mountain Goat, czyli muzyce w sumie dla nikogo -
                    ot takie nieprzeszkadzające nikomu smętne podśpiewywanki
                    Pozdrowienia:)
                    • broch Re: znam 19.04.05, 14:43
                      Ridiohead jest dla mnie ciut za slodkie, taka kontrolowana neurastenia. Z lat
                      90' nie znam nic z wytworni 4AD, za wyjatkiem Hersh, Pixies, Donnely i "Throwing
                      muses", po prostu za oceanem nikt o 4AD nie slyszal (wiec radio nie gra tego
                      typu muzyki). Musze sie przyznac ze 4AD nie jest dla mnie az tak fascynujace.
                      Plyty wytworni mozna kupic przez amazon. Nawet cos tam mam, ale nie zagladam
                      zbyt czesto.

                      Pamietam ze bilety na Wolfgang Press byly tanie. Choc muzyka nie "wziela" mnie.

                      Najwieksze wrazenie zrobily na mnie jednak koncerty nie wspominanego jeszcze
                      Larry'ego Coryella. Patrzac co ten facet robi z gitara sprawilo ze zapomnialem
                      oddychac. Dla milosnikow muzyki powaznej oraz milosnikow muzyki cyganskiej
                      polecam "Bolero" w wykonaniu pana L.C. To naprawde gra jeden czlowiek i choc
                      momentami brzmi jak dwie gitary, to jest tylko jeden facet.
                      Nie bardzo przepadam za faza jazzrocka u Coryella z Eleventh House ktory jest po
                      prostu glosny, ale jego solowe plyty sa znakomite a ostatnia "Tricycles" to
                      dowod ze facet jest ciagle w formie.
                      Do ulubionych koncertow nalezy tez McLaughlina w Aachen, trio Jarret, Peacock,
                      DeJohnette, oraz samego DeJohnette za czasow Jazz nad Odra (o ile sie nie myle
                      to juz przeszlosc)

                      Ostatnio bardzo podobal mi sie koncert na trawce w Atlancie. Kompletnie za
                      darmo, ludzie siedzacy na kocykach, jezdzacy na rolkach, czytajacy ksiazki i
                      sluchajacy Chicka Corei i in. Winko mozna bylo popijac i wymieniac leniwe uwagi
                      na dowolnie absurdalne tematy.
                    • daria13 Re: znam 19.04.05, 15:10
                      Z 4AD przeżyłam raczej krótką, acz intensywną przygodę. Wsłuchiwałam się w te
                      płyty do upojenia, aż w końcu do przesytu i tak już zostało, tzn. kompletnie
                      już umarło, acz niektóre kawałki, zwłaszcza właśnie DCD mieli niezłe.
                      Pamiętam takie polowanie na płytę, której nawet nie znałam tytułu ani
                      wykonawcy, a nagrałam sobie z radia, z audycji śp. Tomka Beksińskiego. W końcu
                      odważyłam się i zadzwoniłam do niego do Trójki i dowiedziałam się wszystkiego o
                      płycie i jeśli powiesz mi drogi Braineaterku (przepraszam za poufałość, ale jak
                      do jasnej ciężkiej odmienić Twojego nicka; Braineatrze, czy Braineaterze?), że
                      znasz tych wykonawców, to uznam Cię za skończoną alfę i omegę w dziedzinie
                      muzyki, bo nikt nigdy chyba, poza Panem Beksińskim, mną i wąskim gronem moich
                      znajomych, przeze mnie rzecz jasna, nie słyszał o tym zjawisku. Zanim
                      dowiedziałam się, o jaką płytę chodzi nazywałam ją zawsze "Smutasy":), a jest
                      to płyta Pietera Nootena i Michaela Brooka "Sleeps with the fishes".
                      I co Ty na to?
                      Pozdrawiam:)
                      • staua Re: znam 19.04.05, 15:55
                        No coz, znali nieliczni, zwlaszcza ci, co siedzieli w muzyce (ja siedzialam posrednio w pewnien sposob,
                        ale obracalam sie w warszawskich kregach artrockowych :-)). Wtedy, zeby cos dostac, trzeba bylo
                        chodzic do "Dziupli" albo do nagrywalni na Marco Polo :-)
                      • staua Daria 19.04.05, 15:56
                        A moze w takim razie my sie znamy? :-)))))
                        • daria13 Re: Daria 19.04.05, 16:24
                          Z przykrością muszę stwierdzić, że chyba jednak nie, bo nie znam tych miejsc, o
                          których mówisz. Z tych dawniejszych czasów pamiętam, że szukałam tej płyty w
                          Hybrydach, bo raz w tygodniu chyba odbywało się tam coś w rodzaju giełdy
                          płytowej.
                          Koniec końców zamówiłam tę płytę w małym sklepiku muzycznym na pl. Wilsona i po
                          kilku tygodniach mi ściągnęli.
                          Nie wróć, Sleeps kupiłam jednak chyba w Hybrydach, a w tym sklepiku zamówiłam
                          muzykę Nymana do Carringtona. Btw. ktoś zna?
                          Pozdrawiam:)
                          • staua Re: Daria 19.04.05, 16:31
                            Marco Polo to byla nagrywalnia na Ursynowie, nagrywali praktycznie wszystko na kasety. Dziupla - na
                            Pradze, tam byly tez kasety z okladkami odbitymi na xero.
                            A moje czasy "koncertowe" to pierwsza polowa lat 90.
                            • daria13 Re: Daria 19.04.05, 19:47
                              Myślałam, że nagrywalnie to bardzo zamierzchła przeszłość, więc dziwnym jest,
                              że tak późno zaczęłaś czasy koncertowe,ale to pewnie dlatego nie układa mi się
                              w logiczna całość, bo ja jednak starsza chyba jestem i to znacznie;)
                              Jednymi z pierwszych moich koncertów, we wczesnej młodości były koncerty,
                              wspomnianej przeze mnie wczesniej, muzyki elektronicznej, najlepszym koncertem
                              był ten Klausa Schulze na Torwarze, bo mieli fajne efekty wizualne(fajne, jak
                              na tamte czasy). Innym koncertem, jaki pamiętam był koncert Leonarda Cohena w
                              póżnej komunie, na który weszłam wprowadzona od tyłu przez zaprzyjaźnionego,
                              wysoko postawionego przyjaciela (takie to były czasy;), a koncert opóżnił się
                              chyba o dwie godziny, bo tak ludzie szturmowal, że doszło do jakichś
                              perturbacji, a ja sobie siedziałam w loży (a co, a jak), bo to w Kongresowej
                              było.
                              Z ostatnich koncertów na jakich byłam, wartym odnotowania jest koncert Sweet
                              Noise w Stodole, ale to już jest zupelnie inna bajka, taki bardziej hardcore,
                              ale swój urok mają. Ci, którzy wiedzą o czym tu była mowa, pewnie się zdziwią
                              dość dużym rozrzutem czasowo-gatunkowym. Ciekawe co kolega Braineater powie na
                              SN;). Bo on wiecie zna wszystko, bez wyjątku:)
                              To były tylko rzecz jasna przykładowe koncerty w moim życiu, ale było ich w
                              sumie dużo, dużo więcej.
                              Pozdrawiam:)
                              • staua Re: Daria 19.04.05, 20:07
                                Mam 30 lat :-) Pierwszy moj koncert (chyba, przynajmniej pierwszy, jaki pamietam) to bylo ostatnie
                                RobRege (tez Torwar, atrakcja byl zespol Killing Joke). Potem juz praktycznie same rocka
                                progresywnego i metalu (bo zespol, ktory znalam osobiscie, gral czesto support dla takich wlasnie
                                grup, np. Marillion, Paradise Lost).
                                • daria13 Re: Koncerty, koncerty!!! 20.04.05, 09:37
                                  Jak bym miała tyle lat, to też bym się chwaliła;), ale niestety mam nieco
                                  więcej i tu nie działa porzekadło "od nadmiaru głowa nie boli";), mnie niestety
                                  boli, dlatego nie powiem ile mam lat;).Marillionu nigdy nie lubiłam, bo to dla
                                  mnie straszne popłuczyny po Genesis były. Paradise Lost pamiętam tylko z nazwy.
                                  Myślę, że jeśli w Polsce nie zdążyłaś być na wielu koncerach, to może za to
                                  możesz się pochwalić udziałem w jakichś ciekawych koncertach za oceanem.
                                  Innych też zachęcam do napisania o najfajniejszych koncertach, na jakich mieli
                                  okazję być.
                                  Polecam się i pozdrawiam serdecznie:)
                      • braineater Re: znam 19.04.05, 18:26
                        daria13 napisała:
                        jeśli powiesz mi drogi Braineaterku (przepraszam za poufałość, ale jak
                        >
                        > do jasnej ciężkiej odmienić Twojego nicka; Braineatrze, czy Braineaterze?)

                        Wolność i kreatywność acz jesli dobrze pamietam to to się w ogóle nieodmienia:)
                        a poufałośc w niczem mi nie przeszkadza...

                        , że
                        > znasz tych wykonawców, to uznam Cię za skończoną alfę i omegę w dziedzinie
                        > muzyki, bo nikt nigdy chyba, poza Panem Beksińskim, mną i wąskim gronem moich
                        > znajomych, przeze mnie rzecz jasna, nie słyszał o tym zjawisku. Zanim
                        > dowiedziałam się, o jaką płytę chodzi nazywałam ją zawsze "Smutasy":), a jest
                        > to płyta Pietera Nootena i Michaela Brooka "Sleeps with the fishes".
                        > I co Ty na to?
                        co ja na to? - jako że staram sie mieć wszystkie płyty na których udziela się
                        Brian Eno, a na tej udziela się dośc mocno, to cóż - znam, mam, lubię:)
                        Szcególnie "Equal Waves" bo tam pani bliżej mi nieznana +wiolonczela +pianino
                        robią jeden z najlepszych smetnych numerów świata. A jeśli ci sie te dźwięki
                        tak podbają to przejdź do polecanki z wcześniejszych postów, czyli Movietone -
                        jak dla mnie blisko, tyle, że Movietone jakby cieplejsze w klimatach. A jak
                        gdziesz spotkasz live Brooka - tez przez 4ad wydane - Cobalt - live at the
                        Aquarium, to gwarantuję, że Fishes uznasz tylko za przymiarkę:)
                        I bynajmniej prosze mnie nie ogłaszać Alfą i Romeą bo nie jezdem
                        > Pozdrawiam:)
                        • daria13 Re: znam 20.04.05, 12:47
                          To zaczyna się robić denerwujace;)Zastanawiam się gdzie opublikować informację
                          o tym, że jednak jesteś tą alfą i omegą, żeby trafiła do jak najszerszego
                          grona;)Swoją drogą szkoda, że w przypadu forum, zwłaszcza forum prywatnego, nie
                          ma tak jak na blogach; wchodzących tyle i tyle, komentujących tyle i tyle;)
                          Przemyślę to jeszcze.
                          Słucham dzisiaj Rybek i przy pierwszym wysłuchaniu byłam gotowa stwierdzić, że
                          wciąż mi się podoba, ale przy drugim już zdecydowanie nie, dla mnie ta muzyka
                          już niestety umarła. To już w moim odczuciu przebrzmiałe klimaty i było dobre
                          może jak miałam dużo mniej lat, mniej doświadczeń muzycznych, mniejsze
                          wymagania i czytałam np. Sartre'a czy Becketta;). Dziś chyba jednak niestety
                          mówię: 4AD dziękujemy.
                          Włączysz się w tematykę koncertową?
                          A o zespole Less is more słyszałeś? Przyznam, że pytanie z gatunku perfidnych;D.
                          Jak myślisz, dlaczego zniknęła nam Lipa55? Czy możliwe jest, żeby aż tak ją
                          zabolały kretyńskie uwagi słoniątek i innych oszołomów. Bardzo mi jej brakuje i
                          tu i na FK.
                          Do następnego:)
                          • braineater Re: nie znam:) 20.04.05, 14:16
                            daria13 napisała:

                            > To zaczyna się robić denerwujace;)Zastanawiam się gdzie opublikować
                            informację
                            > o tym, że jednak jesteś tą alfą i omegą, żeby trafiła do jak najszerszego
                            > grona;
                            Proponuję stronę główną Super Expressu lub Faktu - oni się lubują w takich
                            przyrodniczych ekstremach:)

                            > Słucham dzisiaj Rybek i przy pierwszym wysłuchaniu byłam gotowa stwierdzić,
                            że
                            > wciąż mi się podoba, ale przy drugim już zdecydowanie nie, dla mnie ta muzyka
                            > już niestety umarła. To już w moim odczuciu przebrzmiałe klimaty i było dobre
                            > może jak miałam dużo mniej lat, mniej doświadczeń muzycznych, mniejsze
                            > wymagania i czytałam np. Sartre'a czy Becketta;). Dziś chyba jednak niestety
                            > mówię: 4AD dziękujemy.

                            Ciesz się, że w ramach powrotów mozesz sięgnąć po 4AD. Ja jakbym chciał sobie
                            posłuchać muzyki z lat dziecięcych to musiałbym podkurzac kasety z polskim
                            punkiem, i to z gatunku tych najprostszych jabolowych piosneczek:)

                            > Włączysz się w tematykę koncertową?

                            A się właczę, tyle że dwa super koncerty dopiero przede mną, czyli Jagga
                            Jazzist 7 maja i Otomo Yosihide's New Jazz Ensamble 21 maja. Z ciekawszych
                            wydarzeń byłem w marcu na Jimim Tenorze i to chyba tyle co się na razie działo.
                            A, nie:) - w sobote idę na "Lutosferę" czyli Fisz i M.bunio.S remixujący
                            starego dobrego Witolda pod gusta roztańczonych młodzianków. Jak się spodoba,
                            to sie rozpisze.
                            A co do najlepszego koncertu w życiu to jeszcze myslę, bo cięzko się
                            zdecydować - Biork w Sopocie, Tiger Lillies w Wrocławiu, Nine Inch Nails w
                            Pradze albo np Sinead O'Connor w Katowicach lub Rolling Stones tyż w Katowicach
                            (acz to raczej nie:). A może Medeski, Martin & Wood na Warsaw Summer Jazz? Albo
                            Zorn sprzed dwóch lat? Jak się zdecyduję to napisze:)

                            > A o zespole Less is more słyszałeś? Przyznam, że pytanie z gatunku
                            perfidnych;D

                            UFFFFFFFFFFF - ze szczerym sercem mogę powiedzieć: NIE:)

                            > Jak myślisz, dlaczego zniknęła nam Lipa55? Czy możliwe jest, żeby aż tak ją
                            > zabolały kretyńskie uwagi słoniątek i innych oszołomów. Bardzo mi jej brakuje
                            i
                            >
                            > tu i na FK.

                            Po prostu, nie każdy jest nałogowcem:) To że my musimy dziennie klikac nie
                            oznacza, że całe społeczeństwo poddało się epidemii. Pewno więc urlop zdrowotny
                            > Do następnego:)

                            Pozdrowienia:)
                            • daria13 Re: nie znam:) 20.04.05, 16:24
                              A tuś mi bratku:) Nareszcie! A tak szczerze, to nie mam satysfakcji, bo zespół
                              naprawdę nie jest znany, grają w nim moi koledzy z pracy (bynajmniej nie branża
                              muzyczna, lecz wydwnicza), gdybyś był ciekawy to ich strona: www.lessismore.pl.
                              Bardzo fajne chłopaki;) acz muzyka którą robią mnie jakoś nie zachwyca.Właśnie
                              zapytałam jednego z nich, jaki gatunek uprawiają, ale powiedział, że rock i gdy
                              nagabywałam żeby bardziej sprecyzował to najpierw mnie wyśmiał;) a potem
                              zgodził się na nazwę post-rock, cokolwiek to znaczy;)Chociaż jakieś sukcesy tam
                              mają.
                              W ogóle u nas w robocie urodzaj na muzyków, bo jak już gdzieś pisałam mamy
                              kolesia, który gra z Sweet Noise, co prawda jako czwarty gitarzysta, bynajmniej
                              nie wiodący, ale zawsze;) A tak btw. jak szanowny kolega ocenia SN, bo ja mam
                              bardzo mieszane odczucia.
                              Pozdro:)))))))
                              • braineater Re: nie znam:) 20.04.05, 17:05
                                daria13 napisała:

                                A tak btw. jak szanowny kolega ocenia SN, bo ja mam
                                > bardzo mieszane odczucia.

                                Najprostszymi słowy - jako koszmar, typowy produkt pod media, któremu nawet w
                                mediach najmniej wymagających nigdy nie udało się zaistnieć i pewno się nie
                                uda. To tyle jesli chodzi o Sweet Noise, ale ja w ogóle jestem raczej
                                uprzedzony do polskiego rocka:)
                                Pozdrowienia:)
                                • daria13 Re: nie znam:) 20.04.05, 18:38
                                  W takim razie, nawet jeśli to zabrzmi głupio (że niby tak łatwo ulegam wpływom;)
                                  a jako, że mam Cię naprawdę za fachofca ,moje odczucia nie są już mieszane;).
                                  Po prostu kolega,który u nich gra jest naprawdę sympatyczny i ja chyba tak
                                  trochę z tej sympatii, chciałam żeby to nieszczęsne SN mi się podobało. Uff, co
                                  za ulga. Znowu jestem Ci coś winna,wielkie dzięki:)
                                  Bardzo Cię pozdrawiam:))))
                                • staua Re: nie znam:) 20.04.05, 18:42
                                  Braineater, a znasz Annalist?
                                  Sorry za wtret :-)
                                  ----------------------------------
                                  Forum o Rumunii
                                  nie klikaj tutaj!!!
                    • staua Re: znam 19.04.05, 15:53
                      Wlasnie, Thievery Corporation obilo mi sie o uszy, ze fajne, mozesz cos wiecej o nich napisac?
                  • staua Re: znam 19.04.05, 15:52
                    Clannad chyba mialam wszystko :-) Teraz mam tylko muzyke z Robin Hooda...
                    Oni sie chyba rozpadli, bo kazda siostra chciala zaczac kariere solowa...
    • kwiecienka1 Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 19.04.05, 13:48
      :-)
      zgadzam się, że taka maniakalna chęć analizowania tekstu zabija pierwotną
      radość słuchania muzyki i delektowania się li tylko dźwiękiem, ale...
      jestem filologiem i tak mnie już skrzywiono :-)))
      a poza tym, jak już mi coś wejdzie do głowy i tam siedzi to...
      znalazłam sobie teksty w internecie, mogę je "śledzić" słuchając, ale ich nie
      rozumiem :-(
      dziwnie się czuję, no bo to może zboczeństwa jakieś a ja tu z niewinną buźką
      aniołka siedzę sobie i nucę...
      pozdrawiam radośnie
    • braineater Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 16.05.05, 12:32
      Się przechwalam, żem wczoraj zaszedł na koncert Jerzego Miliana z okazji 70
      rocznicy urodzin artysty i do teraz otrząsam się z wrażeń. Wszystkim
      nieznającym jednego z najlepszych wibrafonistów w Polsce, grającego z np Komedą
      i Karolakiem, polecam odrobić zaległości, poszukać starych płyt z serii 'Polish
      Jazz", szczególnie tych na których pan Jerzy dyryguje i odkurzyć starą
      znajomość. Naprawdę rewelacja, która mimo lat kompletnie się nie zestarzała, a
      takiej żywiołowej energii jaką pan Milian zaprezentował na koncercie mógłby
      pozazdrościć niejeden 20 latek. Doskonałe jazzujące bujaki w klimatach latino,
      plus kilka dziwnych wtrętów typu utwór arabsko-żydowski, gdzie po raz pierwszy
      chyba usłyszałem połączenie tych dwóch krańcowo różnych systemów melodycznych,
      które brzmiało tak spójnie. Pełna rewelacja:)
      A za tydzień Otomo Yoshihide's New Jazz Ensamble

      Kryptoreklama:)www.ultramaryna.pl/wydarzenie.php3?id=5922

      Pozdrowienia:)
      • daria13 Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 16.05.05, 13:25
        To ja zazdraszczam koledze, bo mi ostatnio nie po drodze było na koncerty, ale
        już niedługo sobie odbiję, bo zbliżają się Warsaw Summer Jazz Days i
        zapowiadają kilka rzeczywiście dobrych koncertów, będzei też Jazz na Starówce,
        całe lato słuchania:) Będę miała w związku z tym pytania o polecanki do kolegi
        fachofca, ale mamy na to jeszcze sporo czasu.
        Co do dziarskich dziadków, przypomniał mi się zeszłoroczny koncert Joe Zawinula
        (rocznik 1932!), a dał niezły popis koncertowy, jakiego pozazdrościłby mu
        niejeden młodzieniaszek. Dla mnie rewelacja!
        Pozdrawiam:)
        PS.
        Właśnie słucham płyty Keitha Jarretta , grającego Handla i gorąco polecam,
        zwłaszcza, że na tej płycie nic a nic nie pojękuje, słowo:)))
        • braineater Polecanka na WSJ 16.05.05, 14:21
          to przede wszystkim darmowy!!! koncert Mollavera - koleś jest genialny, i po
          prostu ci wszystko opadnie jak zobaczysz go live, nawet jeśli nic wcześniej nie
          słyszałaś - jak dla mnie najlepszy koncert w tym roku na jakim byłem (tyle, że
          w Katovitz ta przyjemnośc kosztowała 60PLN:() - i to chyba jest 17 w Królikarni
          A dzień lub dwa wcześniej jest koncert polskich neojazzowych (nie mylić z nu-
          jazzem:) składów, również free i stamtąd dwie rzeczy koniecznie - 100nka i
          Pulsarus - to drugie to jak dla mnie chyba najlepszy z nowych polskich jazzów
          pomieszanych z elektroniką - wygląda to mniej więcej tak - kontrabas, puzon,
          lekki wokal i dużo szumow i trzasków a składa się w rewelacyjną całośc. Byłem
          na nich w jakiejś przypadkowej knajpie w Chorzowie i mimo, że publika była dośc
          mieszana, porwali wszystkich (oprócz pań w garsonkach, co uciekły w popłochu:)I
          to też w Królikarni, bodaj jako impreza Warsaw Elektro
          Więcej niusów na www.adamiakjazz.com
          Pozdrowienia:)
          • daria13 Re: Polecanka na WSJ 16.05.05, 15:21
            Dzięki, dzięki!!! Stronę Adamiaka znam, ale są nazwy zespołów, które nic
            kompletnie mi nie mówią, a już na pewno nie znam najnowszej generacji polskich
            zespołów jazzowych, więc twoje rekomendacje są dla mnie na wagę złota:).
            Mąż przywiózł z delegacji pierwszą płytę Robotaobiboka. Uff, muszę się
            przyzwyczaić. Strasznie ta muzyka jest niejednorodna, nie jestem do tego
            przyzwyczajona;). Są fragmenty wręcz urzekające, tylko dlaczego tam jest tyle
            kosmicznej niemal elekrtoniki? Muszę się osłuchac:)
            Pozdrowienia:)
        • beatanu Re: Exaudio (bo nie vici przecież:) 16.05.05, 15:17
          Dzięki Dario!
          Dopiero teraz uświadomiłam sobie, co mogło być przyczyną, że mi Handel w
          wykonaniu Jarretta nie podszedł... (o ile pamiętam podarowałam płytę teściowi)
          Bo ja strasznie lubię te jarrettowe pomrukawania, postękiwania i wykrzykniki
          z "The Koln Concert" :)
          W każdym razie zainspirowałaś mnie i puściłam sobie "Hymns Spheres" z
          zakurzonej nieco (?!) półki z analogowymi płytami sprzed lat...
          Po cieplutkim weekendzie nadeszło zimnełko i ponoć na północy pada śnieg:(
    • dr.krisk Etnicznie i za darmo - Savina Yannatou 16.05.05, 15:04
      Wczoraj przestalem ze dwie godziny w ksiegarni Borders, sluchajac za friko
      wspanialej greckiej wokalistki Saviny Yannatou z niemniej wspanialym zespolem
      towarzyszacym Primavera en Salonico. Ludowe piesni z calej srodziemnomorskiej
      okolicy: Grecja, Albania, Bliski Wschod, Wlochy.... Ale zadna ludowizna
      cepeliowska - o nie!!!
      No i to cos co Savina ma w miejsce zwyklego ludzkiego glosu.... Powinni
      odtwarzac jej nagrania mlodym panienkom mocno zdecydowanym na zostanie gwiazdom
      estradowom! Moze by dostaly kompleksow i powrocily do sprzedawania marchewki
      (skadinad bardzo szlachetne zajecie!). Ale raczej nie...
      Poweekendowe pozdrowienia -
      KrisK
      • dr.krisk I jeszcze etnicznie i nieznosnie.... 16.05.05, 17:10
        Kupilem sobie plyte "Great Concert of Scottish Pipers", co oznacza prawie
        godzine piskania na rozmaitych dudach (nie mylic z kobzami, do cholery). Takie
        cymelia jak genialne wykonanie "Mc Angus reel" przez niejakiego Duncana
        McDonalda, albo tez wspaniale popisy Goldricka Keene na highland bagpipe...
        Wiem, wiem - ta muzyka moze przepedzic myszy z domu, ale ja ja lubie.
        KrisK
        • braineater Etno for dottore 16.05.05, 19:43
          Jak dottore będzie znowuż w księgarni onej, niech Acan poszuka dla się pani pt
          Meredith Monk, jesli wcześniej o uszy się nie obiło. Gwarantuję poważne
          sensacje i czasami wręcz skandalije dla usz folkiem w różnych aranżach
          traktowanych. W ramach rekomendacji powiem tylko, że jak dottore wygrzebie
          dwupłytowy album 'Atlas' to natknąc sie może na np pietnastominutowy pojedynek
          na jęki w wykonaniu rzeczonej diabelskiej greczynki i 150 osobowego japońskiego
          chóru teatralnego. Powala na kolana i nie pozwala sie podnieść. A jeśli dottore
          zagustuje, to polecam skierować kroki w rejony nam znacznie bliższe, ku Czechom
          i poszukanie panienki znanej jako iva Bitova i np albumu Kolednice. Obie te
          panie +_ jeszce jedna której odwagi nie mam polecić - Diamanda Galas (bo ona
          bardziej jazzowa, z kręgu death jazz - skojarzenia z death metalem słuszne:) -
          okazują światu, co można zrbić, gdy ma się kilkuoktawowe głosy, jak Steczkowska
          i pomysł na muzyke - nie jak Steczkowska:)
          Pozdrowienia:)
          • braineater Re: Etno for dottore P.S. 16.05.05, 19:45
            Włąśnie wrzuciłem po przesłuchaniu jednego kawałka do ściągarki "Songs for
            Mediterannea' pani Saviny, bo kawałek ów + rekomendacja szan pana przekonały
            mnie:)
            Dziekuje:)
            Pozdrowienia:)
          • dr.krisk A to mi sie chyba spodoba! 16.05.05, 20:40
            braineater napisał:

            > traktowanych. W ramach rekomendacji powiem tylko, że jak dottore wygrzebie
            > dwupłytowy album 'Atlas' to natknąc sie może na np pietnastominutowy
            pojedynek
            > na jęki w wykonaniu rzeczonej diabelskiej greczynki i 150 osobowego
            japońskiego
            >
            > chóru teatralnego.
            Juz ja lubie!!! Niedawno przesluchalem dwuplytowy album japonskich bebnistow z
            zespolu Kodo. Do tego czasu myslalem ze z bebnami mozna zrobic tylko to co
            robia chlopaki z Afrocelts, ale okazalo sie ze mozna znacznie wiecej!
            • braineater Re: A to mi sie chyba spodoba! 16.05.05, 20:46
              OOO tak!
              Kodo Drummersi pod wodzą Kenji Kawai zrobili onegdaj dwie ścieżki do filmów
              anime - Akira i Ghost in the Sheel - dottore posłucha i sie pozachwyca:)
              Pozdrowienia:)
              • staua W ostatni piatek 17.05.05, 02:33
                zachwycila mnie musyka w "House of flying dagges". Piekna.
                • braineater Savina Yannatou 21.05.05, 15:21
                  Merci dottore
                  bo własnie odsłuchałem płytke w całości no i panienka rzeczywiście ma potężny
                  głos, troszke mi sie kojarzący z ??? Madredeusa. No i jak dla mnie pełna
                  egzotyka, czyli muzyka z obszaru śródziemnomorskiego, com wcześniej chyba nie
                  znał - albo przynajmniej nic nie kojarzę.
                  bardzo dobra płytka
                  Pozdrowienia:)
                  • daria13 Re: Projekt Karpaty Magiczne 25.05.05, 16:00
                    Czy szanowny kolega fachofiec, jeśli posiada wiedzę jakowąś na poniższy temat,
                    zechciałby podzielić się z naim laikami, bo informacja brzmi niezwykle
                    zachęcająco:
                    serwisy.gazeta.pl/kultura/1,34169,2728277.html
                    polecam się i pozdrawiam:)
                    • braineater Re: Projekt Karpaty Magiczne 25.05.05, 16:07
                      Zechciałby - tylko przede wszystkim, jeśli jest okazja, zobaczyć Karpaty na
                      żywo, bo to robi naprawdę niesamowite wrażenie. A muzycznie, to o dziwo w linku
                      podanym cąła prawdę napisali i za wiele do dodania nie mam oprócz tego, że się
                      zgadzam:) Polecić jeszce mogę tylko poprzednie płyty Karpat i nie przejmowanie
                      sie porównaniem do Kapeli ze Wsi, bo na szczęscie Magicy nic wspólnego z owem
                      plastikowem produktem pod media, nie mają
                      Pozdrowienia:)
    • nienietoperz Tori-relacja obiecana 10.06.05, 13:17
      Zgodnie z obietnica kilka slow o pani Tori A., i jej wczorajszym koncercie -
      bylo po prostu rewelacyjnie. TA wystepowala sama, grajac glownie na fortepianie
      i organach (czesto jednoczesnie). Plus spiewajac - i to jak spiewajac! Jej glos
      brzmial znacznie potezniej niz na plytach, nie tracac nic z czystosci i
      odjazdowosci (moze to po czesci kwestia naglosnienia, ale chyba nie wylacznie)
      Nie bylo co prawda mojego ulubionego na ciezkie dni `Happy Phantom', byly za to
      bosko wykonane 'Little Earthquakes' + `Mother Revolution' (to z ostatniej
      plyty). Duzy urok miala tez strona wizualna, swiet(l)ne oswietlenie, plomiennie
      ruda Tori w zielonej sukience miotajaca sie miedzy instrumentami, pelny teatr
      sluchajacy w absolutnej ciszy - jak mawiaja nienietoperze (czy tez jak nie
      mawiaja nietoperze), pelna smakota. Polecam, pozdrawiam,
      Wasz
      nntpz
      • beatanu Re: Tori-relacja obiecana 10.06.05, 23:44
        Dzięki za relację z konceru Tori A. Zazdroszczę Ci okrutnie, (ale tak zdrowo,
        bez zawiści :) i cieszę się, że miałeś okazję posłuchać tej pani live. Bo
        jeżeli jest jeszcze lepsza niż na płytach to... no właśnie nie wiem co, mam
        nadzieję, że kiedyś będę się mogła i tym przekonać...
        Dobranoc!
        B

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka