Dodaj do ulubionych

relacje z "byłymi"

22.04.05, 09:23
Chyba jestem dziwadłem - bo jako jedyny z moich znajomych mam świetne relacje
ze wszystkimi swoimi byłymi kobietami [ pomijając, rzecz jasna, te, które
wyjechały za granicę ;) ]. Kumple robią wielkie oczy, kiedy idę do kina ze
swoją byłą, a inną na browarek, czy pogaduchy - a dla mnie to normalna rzecz.
Nie rozumiem zrywania kontaktów i mówienia o sobie źle, tylko dlatego, że
dwoje ludzi nie nadawało się na związek - przecież to, że nie zagrały do końca
emocje, nie znaczy, że nie można ze soba rozmawiać... hmm, może to dlatego, ze
wszystkie rostania miałem spokojne, bez wyzwisk i kłótni - po prostu
swietrdzaliśmy, że na parę to sie za specjalnie nie nadajemy - i relacje
zaczynały ewoulować...

jak to u was jest, jakie macie relacje z "byłymi" ?
Obserwuj wątek
    • senwio Re: relacje z "byłymi" 22.04.05, 13:55
      W takim razie ja również takim dziwadłem jestem:)) Ja co prawda na kawki,
      browarki i inne przyjemności z moimi "byłymi" nie chadzam (obecny marudzi:), ale
      dzwonimy do siebie, czasem mejlujemy.Relacje są jak najbardziej ok. Rozstania
      zaś były różne, różniaste;)Hm, ...ale to już temat na zuuuupełnie inny wątek:))))))

      Pozdrawiam cieplutko
      • krzysiek_dwadziesciapare Re: relacje z "byłymi" 22.04.05, 14:03
        "Ja co prawda na kawki, browarki i inne przyjemności z moimi "byłymi" nie
        chadzam (obecny marudzi:)"

        a ja znowuż bardzo szanowałem [ i szanuję po dziś dzień ] swoje kobiety właśnie
        za to, że akceptowały takie wypady. Oczywście musiały się do tego przyzwyczaić [
        odpowiednia, dająca wyraźnie do zrozumienia, że to własnie ONA jest tą
        najwazniejszą, dawka adoracji, z reguły załatwiała wszystko ] niemniej z czasem
        wszystko się "prostowało" ;)
        • senwio Re: relacje z "byłymi" 22.04.05, 14:44
          Hm, z moim dawkowanie nawet w mikrolitrach nie przejdzie;) W tej kwestii jest
          niereformowalny:)A Ty, tak z ręką na sercu, nie miałbyś nic przeciwko, by Twoja
          Pani poszła na pifko ze swoim byłym? Pytam, bo niektórzy mężczyźni mają osobliwe
          bardzo poczucie własnosći...;)
          • krzysiek_dwadziesciapare Re: relacje z "byłymi" 22.04.05, 15:57
            moje kobiety spotykały się z "byłymi" na "browarka" i, choć czułem się różnie -
            wiedziałem, że nie mam prawa im tego odmawiać.
            Zawsze było to dziwne "ukłucie" - ale oczekiwanie, ze partnerka poza mną swiata
            widzieć nie będzie, jest dla mnie, po prostu, głupie
            • senwio Re: relacje z "byłymi" 22.04.05, 17:15
              Choćby nie wiem, jak się ufało swojemu partnerowi, to zawsze pojawia się to
              „dziwne kłucie”... Dla jednych jest to kłucie cieniutką igiełeczką do
              akupunktury, dla innych wbijanie gwoździa w najwrażliwsze miejsce;). Ale zawsze
              drążące i serce i umysł:)))))))))))
              Nawet chyba nie mamy prawa wymagać, by partner/partnerka świata poza nami nie
              widzieli:) Poza tym chyba umarłabym z nudów w takim związku, zagłaskana na
              „ament” przez wpatrzonego we mnie jak w obrazek mężczyznę:).Szczypta zazdrości i
              sporadyczne „ukłucia” przydają się:). Sam inicjujesz takie spotkania? Nie
              wątpisz w szczerość intencji swoich „byłych” – wiesz, z kobietami różnie bywa;)
              - stąd pytanie...

              Pozdrowionka cieplutkie, bo u mnie dzisiaj zimno i wiatry żeńskie zawiewają:)
        • kkaczucha Re: relacje z "byłymi" 23.04.05, 17:12
          Wiesz co?Załóż harem!Chyba Ci się to marzy.Nie wierzę w takie relacje.Mogą być
          poprawne,ale bez przesady!!!
    • inna-bajka Re: relacje z "byłymi" 23.04.05, 17:19
      Ja dwóch swoich byłych pożeniłam z koleżankami. I na szczęście są to fajne
      związki.
      Musicie być naprawdę świetni ;-)
    • oggga Re: relacje z "byłymi" 23.04.05, 21:26
      To ja jestem z innej bajki. Najlepiej mi robi jak byłych nie widuję, wtedy mogę
      o nich nawet dobrze sobie pomyśleć. Ale jak ich spotykam, to na długo mam
      dosyć. Właśnie mi się taka jedna znajomość "odbija". Myślałam, że mam to za
      sobą, ale jak bumerang wraca. Moja najlepsza przyjaciółka wychodzi za mąż za
      moją eks wielką miłość. Na szczęście tego pana mam już za sobą, ale ponieważ
      sporo mnie kosztowało uwolnić się z tej miłości, więc wolałam więcej się w jego
      życie nie angażować znikając z horyzontu. A teraz mam dylemat. Jeżeli jemu
      znikam z horyzontu, to i jej więc tracę przyjaciółkę. Jeżeli nadal będę
      utrzymywać z nią kontakt, to niestety będę skazana na spotkania także z nim. Od
      dwóch tygodni kombinuję, co tu zrobić. Może ktoś ma pomysł?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka