emperor
02.07.02, 13:42
Żywi MĘŻCZYŹNI i martwe KOCHANKI
O czynach nierządnych dokonywanych na żywych donoszą stare traktaty
inkwizycyjne. Natomiast prosto z życia są wzięte przypadki gwałtów dokonywanych
na osobach zeszłych z tego świata.
W sierpniu 1886 roku trybunał w St. Quen rozpatrzył sprawę Henri Blota, dość
przystojnego mężczyzny, lat 26, posiadacza wypielęgnowanych wąsików i wiecznie
zmierzwionej czupryny. Mówiono, że płynęła w nim gorąca krew. Może dlatego
lubił kobiety zimne jak głaz.
W nocy 25 marca 1886 roku Henri Blot minął bramę cmentarza w St. Quen i zbliżył
się do zbiorowej mogiły, w której chowano zmarłych nie posiadających kwater na
cmentarzu. Zdjął surdut i zabrał się do roboty. Odsunął deskę przykrywającą
ostatnią trumnę, W środku znalazł ciało osiemnastoletniej baletnicy Fernande
Mery, znanej pod scenicznym imieniem Carmanio. Została ona pochowana
poprzedniego wieczoru. Blot wziął ją w ramiona i zaniósł na ławkę stojącą obok
grobowca. Ławka była zimna, baletnica też, ale to Henriemu nie przeszkadzało.
Bardziej doskwierały mu twarde deski w ławce. By nie poranić sobie kolan,
przeniósł naręcze papierowych kwiatów, na których ułożył zmarłą. W tak
ukwieconym gniazdku odbył z nią kilka stosunków, potem zmordowany usnął.
Obudził się dopiero nad ranem, akurat w porę, by się ulotnić z cmentarza przed
przyjściem dozorcy. Ciała wszelako nie zdążył już odstawić (może sądził iż
panna Mery sama wróci na swoje miejsce).
Nie minęły trzy miesiące jak Blot znowu wrócił na cmentarz. Kronika sądowa nie
podaje, czy był wierny baletnicy, czy też powodem jego nocnej wizyty na
cmentarzu była inna dama. Po spędzeniu upojnej nocy z powolną mu niewiastą Blot
znowu zasnął. Tym razem obudził go dozorca cmentarza w towarzystwie policjanta.
Złapany “in flagranti” nie stawiał oporu i dał się zaprowadzić do aresztu.
27 sierpnia stanął przed sądem. Linia jego obrony była połączeniem wisielczego
humoru i patologicznej nonszalancji. Ponieważ żadna ze zhańbionych przez niego
niewiast nie oskarżyła go o gwałt. Blot twierdził, iż jego obecność na ławie
oskarżonych jest nieporozumieniem. Oskarżony o zbezczeszczenie zwłok
oświadczył: “Od kiedyż to stosunek cielesny jest bezczeszczeniem ciała
kobiety?” Na koniec wykrzyknął prosto w twarz osłupiałego sędziego “A co pan
myślał! Jedni wolą blondynki, drudzy brunetki. Ja wolę martwe...”
Dostał dwa lata, które odsiedział w celi zimnej jak Fernarde Mery