Gość: europ IP: *.hwr.Arizona.EDU 31.03.01, 09:47 chcialbym poznac inteligentna kobiete, do korespondencji, moze do wspolnego wyjazdu, i moze czegos wiecej nie stawiam warunkow, bo po co, i tak nawet i pies moze odpisac Europ Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Balbina Re: poznam kobiete IP: *.telia.com 31.03.01, 17:51 A ty jestes z Arizony, to jak mamy sie spotkac? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: europ Re: poznam kobiete IP: *.hwr.Arizona.EDU 31.03.01, 23:16 Gość portalu: Balbina napisał(a): > A ty jestes z Arizony, to jak mamy sie spotkac? bede w paryzu a potem w wawie za tydzien europ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: europ Re: poznam kobiete IP: 150.135.83.* 31.03.01, 23:16 Gość portalu: Balbina napisał(a): > A ty jestes z Arizony, to jak mamy sie spotkac? bede w paryzu a potem w wawie tydzien europ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pies Re: poznam kobiete IP: 195.15.57.* 01.04.01, 19:18 Ta wiadomosc juz jakby znamy. Za to ciagle nie wiem co masz do zaoferowania. Zwlaszcza dla mnie. pies Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: europ Re: poznam kobiete IP: *.hwr.Arizona.EDU 01.04.01, 21:25 Dla psa nie mam nic. Europ P.S. Przepraszam za podwojny post - samo sie zrobilo... Gość portalu: pies napisał(a): > Ta wiadomosc juz jakby znamy. Za to ciagle nie wiem co masz do zaoferowania. > Zwlaszcza dla mnie. > > pies > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: europea Poznam kolege IP: *.chello.pl 01.04.01, 21:50 Jestem z WWy , bywalam w Paryzu, jeste w Wwie. Jeszcze nie bylam w USA. Znam dobrze jezyk zabojadow. Ja bedziesz w WArszawce to sie odezwij. A teraz pisz jak sie zyje za granica. EUropea Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Europ do: europea IP: *.hwr.Arizona.EDU 01.04.01, 23:12 Czesc, EUropea: Dzieki za list. Moze na pocztek, powiedz prosze, cos o Paryzu. Co Tobie sie tam najbardziej podobalo. Czy bylas tam na dluzej, czy tylko przejazdem? Co powinienem zobaczyc w Paryzu jak mam tam tylko dwa wolne dni? A przy tym nie chce sie przesycic muzeami itp (bo sa one wszedzie podobne - wielkie, tysiace obrazow czy rzezb, a po 100 juz ma sie dosc). Raczej lubie lazic po miescie, popatrzec na ludzi, obserwowac, jak sie zachowuja, wpasc do baru na wino czy kawe. Tak wszystko na luzie, bez przymusu pojscia gdzies w jakies konkretne miejsce. W ten sposob jakos najlepiej mi sie zwiedza miasta. Bede mieszkal w kolo Jussieu - ma to byc jakas stara dzielnica z pewnym swoistym klimatem. W Stanach zyje sie dosc latwo, a przynajmniej latwiej, niz w Polsce (tak przynajmniej odbieram to, co moi znajomi mowia o Polsce lat 90-tych). Ale- tylko wtedy, jak ma sie dobra prace, a to nie jest takie proste. Moglbym powiedziec, ze tu jest sie albo panem albo dziadem. Pieniadze sa najwazniejsze. A jak nie masz pieniedzy, to nikt sie toba nie interesuje - jestes przegrana. Wiec jest to (cala ta sytuacja z praca) dosc stresogenne dla wiekszosci ludzi. Bylo to dla mnie zaskoczeniem, kiedy tu przyjechalem. No bo bylem wychowany w Polsce w duchu pewnej rownosci (kazdemu byle jak, ale w miare rowno) i pewnej pewnosci (kazdego "byle jak" bylo gwarantowane, i na jutro i na za rok i na zawsze). Wiec nie bylo tego rodzaju stresu (choc byly oczywiscie inne). W Arizonie jest ladnie w zimie (pogoda jak w Polsce w czasie lata), a niewiarygodnie goraco w lecie (chyba najlepszym polskim wyrazem na okreslenie arizonskiego lata jest "pieklo"). Wiec w czasie piekielnym zwykle odlatuje stad do chlodnych krajow, bardzo czesto do Polski. Napisalas, ze chcialabys, zebym sie odezwal, jak bede w Warszawie. Jak? Na forum? W Warszawie bede tylko od 9 do 11 kwietnia. Pozniej jade z przyjaciolmi na swieta do Zakopanego. Pozdrawiam, Europ ================================= Gość portalu: europea napisał(a): > Jestem z WWy , bywalam w Paryzu, jeste w Wwie. Jeszcze > nie bylam w USA. Znam dobrze jezyk zabojadow. Ja > bedziesz w WArszawce to sie odezwij. A teraz pisz jak > sie zyje za granica. EUropea Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Europ do: pies IP: *.hwr.Arizona.EDU 01.04.01, 23:16 Nowa informacja: Dla psa moge zrobic takie rzeczy: (1) moge dac jesc (nie wiem tylko czy pies lubi z puszki czy suche jedzenie) (2) moge dac pic (3) moge wyprowadzic na spacer (4) moge sprobowac psa wytresowac Europ Gość portalu: pies napisał(a): > Ta wiadomosc juz jakby znamy. Za to ciagle nie wiem co masz do zaoferowania. > Zwlaszcza dla mnie. > > pies > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mala Do Europ IP: *.proxy.aol.com 15.04.01, 02:14 Czesc! rozbawila mnie Twoja odpowiedz do "psa", hahaha Z pewnoscia masz poczucie humoru. Czy byles kiedys w Californii? Jesli dysponujesz czasem, napisz do mnie kiedys na moj e-mail adres: sawai666a@aol.com Szkoda, ze tak daleko!!! Chetnie bym Cie poznala, lubie poznawac ludzi! Powodzenia; Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Europ Do: mala IP: *.hwr.arizona.edu 20.04.01, 14:25 mala, Przesylam pozdrowienia! Wyslalem e-mail na Twoj adres. Europ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mathilda Re: poznam kobiete IP: *.centrala.pbk.pl 20.04.01, 15:53 to pisz mezczyzno... Gość portalu: europ napisał(a): > chcialbym poznac inteligentna kobiete, > do korespondencji, > moze do wspolnego wyjazdu, > i moze czegos wiecej > > nie stawiam warunkow, bo po co, > i tak nawet i pies moze odpisac > > Europ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Europ Do: mathilda IP: *.hwr.arizona.edu 20.04.01, 18:30 W poscie bylo "poznam...", a Ty chcesz, zebym ja pisal. No ale dobrze, zaczne tak: Bardzo trudno mnie spotkac Mam numer 63 (ale nie wiek) Waze 152 (ale nie kilogramy ani funty) Czasami bywam niestabilny, ale przechodzi mi to po co najwyzej 55 dniach (a czasami juz po jednej sekundce) Czesto promieniuje pozytywna energia (gdy moja niestabilnosc trwa krotko), choc zdarza sie tez negatywna (w przeciwnym przypadku) To na razie tyle. Aha - nie jestem perwertem A TY? Napisz cos o sobie. E. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mathilda do E. IP: *.centrala.pbk.pl 23.04.01, 15:08 Gość portalu: Europ napisał(a): > W poscie bylo "poznam...", a Ty chcesz, zebym ja pisal. No ale dobrze, zaczne t > ak: jestes z Europ(y) czy Arizony - bo mnie z W-wy do tej drugiej znacznie dalej.... > Bardzo trudno mnie spotkac a zobaczyc? > Mam numer 63 (ale nie wiek) chyba nie kolnierzyka, ani buta ;-) a ja mam numer 12 (i to nie jest liczba moich wiosen ani zim, ani tez numer ubrania) > Waze 152 (ale nie kilogramy ani funty) i w tym miejscu wyobraznia podsunela straszliwe rozwiazanie; uncje - czyli przerosniety krasnoludek albo kwintale - czyli monstrum lub ok. 100 panow Goodman'ow. ja mierze 0,90 (ale nie cm ani stop) > Czasami bywam niestabilny, ale przechodzi mi to po co najwyzej 55 dniach (a cza > sami juz po jednej > sekundce) niestabilnosc nie zawsze bywa interesujaca. tym bardziej slomiany zapal - choc taki mi sie zdarzal. i niespojnosc odczuc tez. > Czesto promieniuje pozytywna energia (gdy moja niestabilnosc trwa krotko), choc > zdarza sie tez > negatywna (w przeciwnym przypadku) nareszcie cos, co nie wywoluje niesympatycznych skojarzen. ja bardzo lubie emanowac pozytywna. > To na razie tyle. > Aha - nie jestem perwertem to mile, osobowosci psychosomatycznych tez nie lubie ;-) > A TY? Napisz cos o sobie. > > E. pozdrawiam - mathilda Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktos Re: do E. IP: *.palmers.at 23.04.01, 15:43 Heee,heee Gosciu pisze o swojej liczbie i masie atomowej (a'la tablica pierwiastkow) a kobitka o sobie :)))) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mathilda do Ktosia IP: *.centrala.pbk.pl 23.04.01, 16:01 wielkie dzieki Ktosiu za wyczerpujace wyjasnienia. dobrze, ze sa jeszcze na swiecie tacy faciowie ;-))) pozdr. - m. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Europ Re: do E. IP: *.hwr.arizona.edu 24.04.01, 00:06 Gość portalu: Ktos napisał(a): > Heee,heee > Gosciu pisze o swojej liczbie i masie > atomowej (a'la tablica pierwiastkow) > a kobitka o sobie :)))) No i po cos mnie zdemaskowal? A tak naprawde, to czym sie spodziewales, ze jestem, skoro sie nazywam Europ? Krokodylem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Europ do: mathilda IP: *.hwr.arizona.edu 23.04.01, 23:56 Czesc mathilda, Rozsmieszyly mnie Twoje dopiski i komentarze. Dzieki... Ponizej odpowiadam na nie Europ > jestes z Europ(y) czy Arizony - bo mnie z W-wy do tej drugiej znacznie dalej.. niestety, a Azony, ale bywam w Wawie czesto; a poza tym, to czy Internet nie ma zblizac na odleglosc? > > Bardzo trudno mnie spotkac > a zobaczyc? mozna, mozna... czasami - zalezy od tego, gdzie Ty jestes, gdzie ja jestem, i czy jest widno (czasami swiece swiatlem wlasnym, ale tylko po wielu kieliszkach wina) > a ja mam numer 12 (i to nie jest liczba moich wiosen ani zim, ani tez numer > ubrania) straszna mysl - jestes dwunasta z ogromnej liczby dzieci? podrowienia dla MAMY! > > Waze 152 (ale nie kilogramy ani funty) > i w tym miejscu wyobraznia podsunela straszliwe rozwiazanie; uncje - czyli > przerosniety krasnoludek albo kwintale - czyli monstrum lub ok. 100 panow > Goodman'ow. nie, nie boj sie, nie krasnoludek - ja jestem z rasy gigantow (zwlaszcza moj nos); a jednoczesnie nie jestem 100-kwintalowym monstrum > ja mierze 0,90 (ale nie cm ani stop) Hm... kiedyc przeczytalem, ze idealna kobieta ma miec 90-60-90 cm Twoje 0,90, jesli w metrach, moglo by pasowac > niestabilnosc nie zawsze bywa interesujaca. tym bardziej slomiany zapal - choc > taki mi sie zdarzal. i niespojnosc odczuc tez. moze byc fascynujaca, bo po co zyc, jesli tylko stabilnosc czeka - toz to nuda slomiany zapal? - wlasnie zostalem za to zbesztany przez przyjaciolke (ale sie wykrecilem, w dodatku samymi prawdami) > > Czesto promieniuje pozytywna energia (gdy moja niestabilnosc trwa krotko), > > choc zdarza sie tez negatywna (w przeciwnym przypadku) > nareszcie cos, co nie wywoluje niesympatycznych skojarzen. ja bardzo lubie > emanowac pozytywna. no bo, no bo, bo... zycie jest piekne, nie?... Ktos tam nizej zdemaskowal moja tozsamosc (a raczej to, czym jestem). Mam nadzieje, ze ta wiedza Ci nie przeszkadza. Pozdrawiam, Europ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mathilda Re: do E. IP: *.centrala.pbk.pl 24.04.01, 15:27 witam, na poczatek garsc odp.: 1)niby fakt - Internet zbliza, ale podobnie jak w przypadku telefonu - czlowieka ogranicza kabel (albo zasieg). 2)co do tego swiatla - noktowizor juz mam, jestem nocnym markiem (Markiem?) 3)12 - Twoja mysl byla rzeczywiscie straszna, ale Mama dziekuje za podrowienia i tez Cie pozdrawia ;-) 4)nie krasnoludek i nie monstrum - czyli normalny (w miare) facet. oby tylko wielkosc nosa nie miala tej samej przyczyny, co u niejakiego Pinokia! 5)90-60-90 - no nieee, nie mysl schematami (sam napisales, ze - "kiedys"), 0,90 mierze w dlugosci (i nie w metrach, tylko w ....) 6)stabilnosc nie zawsze jest nudna - ale to temat na dluzsza dyskusje. 7)"no bo, no bo, bo... zycie jest piekne, nie?..." - generalnie tak, ale jakos banalnie to brzmi... (bez urazy) 8)zdemaskowania - troche szkoda, prysl mit tajemniczosci,a chcialam jeszcze troche popisac w podobnym stylu. 9) i teraz czekam na nowy watek pozdrawiam - m. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Europ do: mathilda IP: *.hwr.arizona.edu 24.04.01, 20:08 Czesc, Zgadzam sie z tym, ze wszystko czlowieka ogranicza - kabel, odleglosc, zasieg, etc. Ale wszystko to to male piwo. Mysle, ze naprawde ogranicza to, ze sie nie ma nic do powiedzenia od siebie. Ludzie cytuja, cytuja i cytuja - coraz czesciej z telewizji, nie z ksiazek. Nie pije tu do Ciebie. To takie ogolne refleksje, ktore mnie opadaja od jakiegos czasu. Mam pomysl na nowy watek, ale nie wiem, gdzie go umiescic. Byloby to cos takiego: Tytul: czy nowe technologie pozwalaja na lepsza komunikacje miedzy ludzmi? Opis: W dzisiejszych czasach przyklada sie duzo wagi do komunikacji miedzyludzkiej - telefony, satelity, komorki, internet, e-mail, chat rooms, SMS-y. Ale czy umiemy naprawde przekazac to, co wazne? Czy umiemy sie komunikowac? Czy tez rozwoj techniczny urzadzen komunikacji w jakis sposob wplywa na to, ze komunikujemy duzo, ale bez sensu. Moje wrazenie jest takie, ze im mamy wiecej mosliwosci komunikacji (technicznych mozliwosci), tym mniej sie umiemy porozumiec. A wiec teza glowna: rozwijamy skomplikowane systemy komunikacji, zeby nic nie przekazac. > 2)co do tego swiatla - noktowizor juz mam, jestem nocnym markiem (Markiem?) A mialas byc mathilda... Ja tez jestem nocnym markiem - nie calkiem zamierzonym. Wynika to z tego, ze w dzien jestem leniwy, a potem okazuje sie, ze musze skonczyc pisanie czegos tam na jutro - no i zajmuje mi to cala noc. Oczywiscie nastepny raz jest identyczny - leniwy dzien, zarwana noc. Takie *pieskie* zycie... > oby tylko wielkosc nosa nie miala tej samej przyczyny, co u niejakiego Pinokia! Nie - ja nie klamie. Sama wierutna prawda. > 0,90 mierze w dlugosci (i nie w metrach, tylko w ....) Przypominam sobie, ze byla kiedys taka jednostka - ze dwa metry, ale nijak nie moge sobie przypomniec nazwy. Wiec wymyslam nowa jednostke dlugosci (na potrzeby tego watku): "kobieta". Bedzie zdefiniowana, jako sredni wzrost kobiety, powiedzmy 170 cm. W tym przypadku zaliczam Ciebie, z Twoim wzrostem 0,9 kobiety, do tzw. "petite". > 7)"no bo, no bo, bo... zycie jest piekne, nie?..." - generalnie tak, ale jakos > banalnie to brzmi... (bez urazy) Nie ma urazy! Specjalnie tak napisalem, zeby bylo smiesznie - a wyszlo banalnie. Musze sie poprawic na przyszlosc. > 8)zdemaskowania - troche szkoda, prysl mit tajemniczosci,a chcialam jeszcze > troche popisac w podobnym stylu. Nic nie stoi na przeszkodzie. Mozesz pisac. Ja ciagle wiem malo o Tobie. Ty wiesz, ze mieszkam w tablicy pierwiastkow. Pozdrawiam i przesylam usmiechy --:) Europ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mathilda do E. IP: *.centrala.pbk.pl 25.04.01, 09:06 witaj Europ, dzisiaj malo czasu, przesylam tylko szybkie jak wiatr i gorace jak slonce (spotkales sie kiedys z takim pocztowkowy kicz? :-)) ) pozdrowienia, obiecuje odpisac jutro i pa, pa, :*) - m. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxx Re IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 25.04.01, 09:21 po co chcesz ją poznać???? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Europ Re: do E. IP: *.hwr.Arizona.EDU 25.04.01, 18:41 Gość portalu: mathilda napisał(a): > witaj Europ, > dzisiaj malo czasu, przesylam tylko szybkie jak wiatr i gorace jak slonce > (spotkales sie kiedys z takim pocztowkowy kicz? :-)) ) pozdrowienia, obiecuje > odpisac jutro i pa, pa, :*) - m. Nie widzialem jeszcze takich pozdrowien. Lubie je... Zycze milego dnia. Do jutra. Europ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mathilda do: E. IP: *.centrala.pbk.pl 26.04.01, 17:16 witam, nareszcie dopchlalam sie na forum. Twojego watku odn. nowych technologii i komunikacji chwilowo nie rozwijam. ale zgadzam sie co do cytowania. chociaz z drugiej strony nie dziwie sie temu zjawisku tak bardzo - reklama w TV, w kinie, na bilbordach atakuje Cie non-stop wiec mimowolnie podlapujesz te hasla i cytujesz, a kiedy Twoj rozmowca usmiecha sie, przytakuje, wiesz, ze rozumie Cie (rozumie, co chciales przekazac) i masz poczucie jakies wiezi (mowicie tym samym jezykiem). szczegolnie odnosi sie to do mlodziezy licealnej i pozniejszej. po "Psach" duza czesc moich kolegow przyswoila sobie teksty Bogusia; panowie, ruszcie d..., trzeba pomoc koledze; wiesz co, nie chce mi sie z toba gadac; co ty k.... wiesz o zabijaniu; bo to zla kobieta byla. te teksty to juz "klasyka". a Seksmisja?! - ja nie jestem agresywny, agresywnosc - jeden; no nie, kobieta mnie bije!; a czy ja moge sprobowac, czy aby nie mdly? - to dopiero klasyka! a obecnie? mowisz i nie swiadomie wplatasz w wypowiedz teksty reklamowe; a swistak siedzi i zawija je w te sreberka. ja to chyba jestem urodzonym nocnym markiem. maksymalna zywotnosc dzienna osiagam przewaznie popoludniem. lubie wieczory i nocki - wtedy kwitnie zycie towarzyskie (nie wyobrazam sobie, ze umawiam sie ze znajomymi sniadaniowa pora!?!), wtedy mozesz zarywac godziny nad wciagajaca lektura, wtedy mozesz zajac sie wlasnymi, osobistymi sprawami... zamknijmy sprawe tej dlugosci - prawie "lapie sie" na zdefiniowany przez Ciebie sredni wzrost kobiety. i prawie zgadles; jest taka jednostka - prawie dwa metry - cos za duzo tych prawie..... a z zyciem to (wg mnie) jest tak, ze jest z pewnoscia ciekawe i czasami "nie do zycia". zauwazyles, ze kiedy jest zle, to martwimy sie tym stanem, rozpaczamy, jakos tak intensywniej przezywamy nasze nieszczescia (te male i duze) i .... tesknimy za szczesciem. a potem ono przychodzi, jest OK lub troche lepiej lub cudownie i cieszymy sie, usmiechamy, ale nie rozwodzimy sie nad tym faktem, nie myslimy o tym, ze jestesmy szczesliwi - po prostu jestesmy. bo w pamieci naszej zachowuja sie tylko burze, cisza naszej uwagi nie przyciaga (kto to powiedzial?). piszesz, ze malo o mnie wiesz. chyba juz troche wiecej, poznajesz mnie poprzez te posty (tak to chyba jest w sieci, poznajesz kogos po tym, co napisze. a ja tez mam troche problemow z umiejscowieniem Cie - bo gdzie jest Twoja tablica pierwiastkow? bo chyba nie lezy od 100 lat w paryskim laboratorium Eugeniusza.... pozdrawiam i przesylam :*) - m. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A-a do Europejczyka z Arizony IP: *.pl 26.04.01, 22:13 Doswiadczenie mnie uczy, ze nowoczesne srodki komunikowania sluza przede wszystkim do wymiany informacji, ale wcale nie zblizaja ludzi do siebie. Dowodem moglaby byc Twoja przeczaca odpowiedz na pytanie - czy spotkales sie w Warszawie z kobieta poznana na tym forum? A nawet jesli tak, to czy chcesz sie z nia spotkac powtornie? Nie znam jeszcze odpowiedzi, wiec nie bede tego watku kontynuowac (przynajmniej na razie). Wiekszosc z wymienionych przez Ciebie elektronicznych maszynek powstala dla ulatwienia przekazu krotkich wiadomosci, niczego wiecej. To sa kolejne narzedzia dla biznesu. Natomiast tutaj mamy mozliwosc wygadania sie w formie podobnej do tradycyjnych listow, tyle ze podgladanych bezkarnie przez cala mase osob. Takie jest zalozenie tego forum i jemu podobnych, wiec nie mozna protestowac. Do pogadania jeden na jeden sa inne, takze elektroniczne mozliwosci. Tyle ze poszukiwanie na slepo niesie za soba ryzyko trafienia jak kula w plot. Ale i tu w suksurs przychodzi nam ta sama elektronika - zawsze mozna sie odciac od niechcianego juz interlokutora. Jest tez mila perspektywa trafienia jak w bingo, czyli spotkania kogos tak interesujacego, ze nawet klawiatura i monitor nie przeszkodza w odczuwaniu emocji, wynikajacych z pasjonujacej rozmowy. Tyle ze pozniej (albo nawet calkiem szybko) rodzi sie w nas chec poznania tej drugiej osoby. Swiat sie skurczyl, nawet ocean jest do pokonania najwyzej w 10 godzin. I co wtedy? Odpowiedz Europejczyku z Ameryki, odpowiedzcie dziewczyny z Warszawy. Pozdrawiam goraco, chociaz tylko elektronicznie. A-a Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: europ Re: do Europejczyka z Arizony IP: *.hwr.Arizona.EDU 27.04.01, 10:54 Witaj, A-a: Dzieki za odzew na posty w tym watku. Zaintrygowal mnie Twoj dowod tezy, ze nowoczesne srodki komunikacji nie zblizaja ludzi: moja przeczaca odpowiedz na pytanie czy spotkalem sie w Warszawie z kobieta spotkana na tym forum. To sugeruje, ze bliskosc musi byc koniecznie fizyczna. Mysle, ze jest i tak i nie. Pewnie, ze dobrze jest na codzien kogos widziec, usmiechnac sie, dotknac, wiedziec, ze jest "w zasiegu reki". Tego nie da sie niczym zastapic. Ale na innym poziomie mozna kogos uwazac za bliska osobe, gdy z tym kims mozna porozmawiac na rozne tematy. Zwlaszcza, gdy przelamie sie pewne bariery zwiazane z nowoscia i nieznajomoscia tej osoby. I kiedy osiagnie sie pewne zaufanie co do tego, ze ta osoba jest z nami szczera. To oczywiscie zajmuje duzo czasu. No i moze nie wypalic. Wtedy, jak napisalas - fiasko, no i odlaczamy sie od sieci. Proste. Ale moze sie udac. Wtedy - bingo, mamy kogos bliskiego: emocjonalnie, choc nie fizycznie. Czy wtedy staje sie wazne, zeby sie spotkac? Nie wiem. To zalezy od osoby. Trudno generalizowac. A jak sie pozna, to co dalej? Znowu nie wiem. Zalezy od okolicznosci. Troche duzo tego "nie wiem", ale tak to juz jest. A moze i lepiej nie wiedziec... bo jak sie wszystko z gory wie (czy ma zaplanowane), to zycie traci urok. Nie sadzisz? Serdecznie pozdrawiam, europ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mathilda Re: do A-a IP: *.centrala.pbk.pl 27.04.01, 15:48 odpowiadam krociutko: te elektroniczne maszynki jednak sie przydaja - mnie osobiscie do podtrzymania kontaktu z osobami, z kt. nie moge sie czesto widywac czy spotykac. ktos wyjechal, przeprowadzil sie daleko, ale ja mam z nim kontakt, telefon albo mail i juz wiem. faktem jest, ze kontaktuje sie w ten sposob z osobami, kt. wczesniej poznalam i przebywalam z nimi jakis czas. ale wlasnie dzieki mail'om udalo mi sie odnowic kontakt z X, kt. wyjechal na studia do Deutschland'u i przepadl, a odnalazl mnie mail'owi od naszego wspolnego znajomego - X i ja bylismy odbiorcami mail'a. co do znajomosci z czat'ow i forum to trudno mi sie wypowiadac - tutaj debiutuje, moze nie jestem zielona jak trawka na wiosne, ale jednak duzego doswiadczenia to nie mam... pewnie masz troche racji twierdzac, ze poznawszy w sieci kogos interesuajcego po jakims czasie (odmierzanym mail'ami) chcemy go poznac w rzeczywistym swiecie. dlaczego? bo czlowiek to i cialo i umysl, wiec (czy slusznie?) zakladamy, ze skoro poznalismy (choc troche) czesc intelektualna tej drugiej osoby (i odpowiada nam ona, wydaje sie byc interesujaca), to taka sama bedzie ta fizyczna. i chcemy potwierdzenia, chcemy miec pelny obraz. ale przeciez w realnym swiecie jest podobnie; czesto zwracamy uwage na kogos dzieki jego atrakcyjnosci fizycznej (i tutaj obowiazuje zasada: atrakcyjne/piekne jest to, co sie tobie podoba), ale to tylko poczatek. potem chcemy go poznac wieloplaszczyznowo. a ryzyko rozczarowania sie jest chyba w obu przypadkach podobne... e-buziaki od m. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: europ do: mathilda IP: *.hwr.Arizona.EDU 27.04.01, 10:34 Czesc, mathilda: Dzieki za dlugi list. Dlaczego musialas sie "dopychac" do forum? Tyle ludzi sie tu krzata, ze serwery nie daja rady? Masz racje, ze cytowanie "zaslyszanych" to normalne zycie jezyka. Teraz, gdy to napisalas, zdalem sobie sprawe z wlasnego uzywania takich wlasnie cytatow. Czesto sa to po prostu skroty myslowe, ktore nie tyle ulatwiaja komunikacje, co ja czynia szybsza. Jest jeszcze inny aspekt tego - mianowicie, ze jezyk sie zmienia i trzeba byc z nim na biezaco. Mimo, ze jezdze do Polski kilka razy w roku, wydaje mi sie czasami, ze jestem "do tylu" z potocznym jezykiem polskim. Na przyklad przytoczone przez Ciebie teksty z "psow" nic mi nie mowia, choc te z Seksmisji znam (bo mam ten film swiezo obejrzany - na cos sie te satelity jednak przydaja). [przy okazji: co to sa "psy"? czy to ten sam film, o ktorym ulozony byl dowcip "na planie filmu 'psy 7'"?] Tak, tak - w nocy najlepiej sie zyje, pelnia zycia. Moze dzien powinien byc przeznaczony dla innych, a noc dla siebie? Wlasnie jest u nas pare minut po pierwszej. Zaraz bede czytac ksiazke - Cortazar, W 80 swiatow dookola dnia; po polsku, przywiozlem ja sobie tydzien temu z Krakowa. Przekartkowalem - wyglada bardzo smakowicie. Troche strach, bo jak za bardzo wciagnie, to nie pojde wogole spac. A jutro, niestety, musze isc do pracy (spotkania, spotkania... i planowania, planowania). Moze powinienem napisac Ci, jak wyglada moje zycie. Moj typowy dzien (jak nie ide "do pracy") wyglada tak: (1) wstaje jak popadnie, chyba, ze musze isc do pracy na okreslona godzine; jest godzina 9-10 (2) pokrece sie po domu, cos zjem, umyje sie, wyjrze na swiat sprawdzic, czy jest; godzina 10-12 (3) jak jest, to zaczynam myslec o tym, co musze dzis zrobic (jak jestem w domu, to zwykle probuje cos madrego napisac, choc rzadko sie udaje); godzina 12-13 (4) jak juz plan jest gotowy, to wlaczam komputer; godzina 13-13:01 (5) czytam e-mail, okazuje sie, ze trzeba zrobic to i to i jeszcze to - wiec z mojego pierwotnego planu nici; godzina 13:01-15 (6) robie sie leniwy i zniechecony, bo plan sie nie powiodl - odpoczywam; godzina 15-16 (7) odpoczywam, czytam forum; godzina 16-20 (8) okazuje sie, ze dzien sie wlasnie skonczyl, czas na nocne ZYCIE, a nic nie zostalo dzis zrobione; 20-20:01 (9) panika; godzina 20:01 (10) zaczynam pracowac, pracuje do polnocy, cos tam jest zrobione, jakas tam satysfakcja jest z dobrze spedzonego "dnia"; godzina 20:01-24 (czasami do rana) (11) zyje, a potem ide spac; godzina ??? Mam zupelnie inne, niz Ty rzeczy w pamieci. Pamietam glownie dobre rzeczy, a o zlych pamietam, ale nie sa one dominujace. Taka sytuacja nie jest jednak taka dobra, jak by sie moglo wydawac. Powid jest taki, ze ja zawsze przypominam sobie jak to bylo kiedys dobrze, i prawie automatycznie mysle, ze teraz jest nie tak dobrze. Wiec jak ma sie odwrotnie poukladana pamiec, gdy pamieta sie "tylko burze", to moze to nie jest takie zle. Ciekawe, czy mozna sie przeobrazic z pamietacza "dobrego" w pamietacza "zlego". Kto powiedzial to o ciszy, ze uwagi nie przyciaga? Mysle, ze przyciaga. Ja lubie milczenie. Czyz nie jest bosko milczec z kims bardzo bliskim? Nie musiec sie bac milczenia. Nie musiec myslec, ze cos trzeba koniecznie powiedziec. A jednoczesnie czuc te bliskosc. Bez slow. Mam nadzieje, ze nie bedziesz miala duzych klopotow z umiejscowieniem mnie. Moja "tablica" nie lezy w paryskim laboratorium. Aczkolwiek mam duzo wzorcow wlasnie stamtad. Pozdrawiam serdecznie. europ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mathilda do E. IP: *.centrala.pbk.pl 27.04.01, 16:32 witaj, no wlasnie ludzi tlum, ciasno jest i moje serwery cos sobie nie radza ;-) nie znam chyba wspomnianego przez Ciebie dowcipu dot. Psow, ale sam film powinienes choc troche kojarzyc, ma juz kilka ladnych lat... no i mimo, ze jest to czysta komercja, trup sciele sie gesto, grad przeklenstwa jak z CKM-u, ale mezczyzni sa tam twardzi i to w tym filmie narodzil sie Boguslaw Linda - pierwszy macho polskiego kina!;-))))))) a Seksmisje to ja ogladam prawie zawsze jak leci gdzies w TV ... ;-)))) ja nie mam teraz duzo czasu na ksiazki - i zal mi i mea culpa. praktycznie tylko w weekend. w tygodniu praca i te drobiazgi dnia codziennego. chyba, ze trafi sie jakas ciekawa pozycja, to wtedy zaniedbuje reszte i czytam (czasem tez do rana, ale to juz nie to co kiedys - ksiazka w nocke lub dwie), zdarza sie, ze z powodu ograniczen czasowych (lub innych) czytam 2-3 ksiazki jednoczesnie. moj wolny (od pracy) dzien jest inny, ale o tym pozniej. tak sobie mysle i mysle; co Ty robisz w pracy? milczenie jest dla mnie ..... b.intymne. trzeba sie z kims b.blisko (i b.dobrze musi mi byc z tym kims) by razem pomilczec. milczenie pomiedzy osobami bedacymi tylko na stopie kolezenskiej jest krepujace. to "dobre" milczenie jest b.fizyczne, az namacalne. :' przykro, ale konczy mi sie czas, a jeszcze bym cos napisala... do W-wy zbliza sie wiosna, juz prawie jest, bedzie cieplo! ;-))) musze Cie pozegnac na troche, mam urlop na caly pierwszy tydzien maja (:-) (-: :- ) (-:), a w sieci jestem tylko w pracy. nigdzie chyba nie wyjezdzam z miasta, ale wyspie sie, poleniuchuje w znaczeniu tego slowa ;-)) napisze do Ciebie w pierwszy majowy pon. pozdrawiam i przesylam wiosenne :* - m. > > Mam zupelnie inne, niz Ty rzeczy w pamieci. Pamietam glownie dobre rzeczy, a o > zlych pamietam, ale nie > sa one dominujace. Taka sytuacja nie jest jednak taka dobra, jak by sie moglo w > ydawac. Powid jest taki, > ze ja zawsze przypominam sobie jak to bylo kiedys dobrze, i prawie automatyczni > e mysle, ze teraz jest nie > tak dobrze. Wiec jak ma sie odwrotnie poukladana pamiec, gdy pamieta sie "tylko > burze", to moze to nie > jest takie zle. Ciekawe, czy mozna sie przeobrazic z pamietacza "dobrego" w pam > ietacza "zlego". > > Kto powiedzial to o ciszy, ze uwagi nie przyciaga? Mysle, ze przyciaga. Ja lubi > e milczenie. Czyz nie jest > bosko milczec z kims bardzo bliskim? Nie musiec sie bac milczenia. Nie musiec m > yslec, ze cos trzeba > koniecznie powiedziec. A jednoczesnie czuc te bliskosc. Bez slow. > > Mam nadzieje, ze nie bedziesz miala duzych klopotow z umiejscowieniem mnie. Moj > a "tablica" nie lezy w > paryskim laboratorium. Aczkolwiek mam duzo wzorcow wlasnie stamtad. > > Pozdrawiam serdecznie. > > europ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A-a ciag dalszy od A-a nie tylko do E. IP: *.pl 27.04.01, 20:24 Nadal sie nie zgadzam - elektroniczne urzadzenia nie zblizaja ludzi. Ale ja zalozylam, ze mowimy o zblizeniu emocjonalnym. Natomiast zblizaja w sensie jak najbardziej fizycznym, bo po prostu niweluja odleglosc. Nawet jesli jestes kilkanascie tysiecy kilometrow dalej, to ta odleglosc zupelnie sie nie liczy dla Internetu. Wszystko zalezy od jakosci serwerow posredniczacych w elektronicznym przekazie tej wiadomosci, jaka teraz pisze. Ale... Zadalam sobie pewien trud i przeczytalam wszystkie poprzednie posty. I co zauwazylam? Balbina pisze do Ciebie: odezwij sie, jak bedzisz w Warszawie; Mala z Kaliforni sie zali, ze ma do Ciebie, do Arizony, daleko; Matylda twierdzi, ze kabel ogranicza. A Ty? Piszesz: poznam do korespondencji, moze do wspolnego wyjazdu. Kazde z Was mysli (nawet jesli sobie tego nie uswiadamia lub nie chce sie do tego przyznac) o zlamamniu bariery odleglosci i zlikwidowaniu posrednictwa elektroniki. No i jak - nadal podtrzymujesz teze, ze maszyny zblizaja ludzi? Odrebnym zagadnieniem jest niepewnosc (Ty o to pytales?), czy umiemy sie komunikowac. Moim zdaniem te cenna umiejetnosc posiada coraz mniej ludzi. Owszem, cwiczymy sie w przekazie informacji; coraz szybciej, coraz krocej. I do tego celu znakomicie nadaja sie "nowoczesne srodki komunikowania". Latwo zauwazyc, ze powstaje specyficzny, skrotowy, a wiec i coraz ubozszy jezyk internetu. Na Forum widac to wyraznie: wlasnie te skroty, zdania zaczynane z malych liter, brak znakow przestankowych, specyficzna symbolika :-)), itp. Nie poznasz drugiego czlowieka dobrze, tak dobrze, zeby kiedys powiedziec: lubie Cie, dzieki szybkiej wymianie informacji w skroconej wersji. Musisz naprawde dlugo pogadac, duzo powiedziec, choc troche sie odslonic, zeby sie zblizyc. Co ma do tego planowanie? Co ma do tego chec zycia z odrobina szalenstwa? O przepraszam, pisales chyba tylko o przyjemnosci plynacej z pelnej nadziei niepewnosci tego, co nam zycie jutro przyniesie. A na koniec, zeby Euro-Amerykaninowi i innym nie wydawalo sie, ze neguje korzysci i przyjemnosci, jakie moze dawac nam elektronika, o ile sie troche postaramy, przyznam sie do czegos (taka szczerosc, na ktora Wy nie mozecie sie zdobyc): ciagle poznaje kogos interesujacego na tej nowoczesnej elektronicznej drodze. Byly fascynujace rozmowy (klawiatura, monitor, nic wiecej); jest korespondencja z ludzmi, ktorzy moga stac sie przyjaciolmi, jest juz przyjaciel, znany tylko z e-maili i ICQ. Ale nieskromnie uwazam, ze ten bogaty elektroniczny dorobek jest moja i ich zasluga. My po prostu potrafimy sie ze soba komunikowac! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Europ do: mathilda IP: *.hwr.arizona.edu 29.04.01, 09:46 Czesc! Ale musi byc fajnie z takim dziewieciodniowym weekendem! Wszyscy sobie tak zalatwiaja, czy tylko niektorzy? Czy wtedy przez caly tydzien wszystko jest zamkniete (biura, szkoly, etc)? A Ty mialas urlop, czy tez ten dlugi weekend? Jak sie udal? Dowcip o Psach jest niecenzuralny, a dotyczy wlasnie tych przeklenstw jak z CKM-u. Nagrywana jest scena z filmu "Psy 7". Slychac taka konwersacje: k...., bo ci przyp....., ty ch..., no co, chcesz, zeby ci przy...., k.... twoja, mam ci przy.....? etc...Rezyser wola: stop, stop kamery, stop akcja, wszystko stop! Wszyscy patrza na rezysera z zapytaniem w oczach. A on na to: za malo k...., k.... Ja tez zaluje, ze nie czytam tyle, co kiedys. Oczywiscie tlumacze sie przed samym soba brakiem czasu. I jesli nawet probuje to zmienic, to nie jest to takie proste. Najwiecej ksiazek czytam w czasie podrozy (np. w samolocie), albo jak jade na kilka tygodni pod namiot - wtedy jest najlepszy czas, bo nic nie przeszkadza. Przez te lata w Stanach zapomnialem juz zupelnie, ze mozna cos wstawic po lacinie ("mea culpa" u Ciebie). Tutaj nikt nie rozumie takich rzeczy, jak "nota bene" czy "ex cathedra". Na poczatku od czasu do czasu mi sie cos wymykalo (z przyzwyczajenia), ale niezmiennie spotykalem sie ze zdziwionymi buziami. No a teraz sam juz sporo laciny zapomnialem i czasami musze korzystac ze slownika. Jak mowi angielskie powiedzenie: "use it or lose it". Co ja robie w pracy? Jesli chodzi Ci o to, co robie gdy "ide do pracy", to odpowiedz jest prosta. Trace mnostwo czasu na papierkowa robote, telefony, spotkania, pytania i odpowiedzi, rozwiazywanie niezliczonej ilosci banalnych problemow, no i oczywiscie pogaduszki z kolegami. Dlatego jak mam cos naprawde waznego do zrobienia, to zwykle zostaje w domu. Wtedy "pracuje". A co ja robie w pracy? W tej chwili pracuje nad problemem, ktory jest bardzo wazny dla calej ludzkosci. Chce wiedziec, czy 16000 lat temu w Andach w Boliwii bylo 5 stopni Celsjusza zimniej niz dzis, czy tylko 2 stopnie zimniej. Mam nadzieje, ze doceniasz wazkosc tego powaznego problemu. Zajmuje sie tez innymi bardzo waznymi dla calej ludzkosci sprawami. Na przyklad, czy piasek na pustyni miesza sie caly czas (dzieki wiatrom), czy moze mieszal sie tylko jakis czas temu (przez iles tam lat), a teraz juz sie nie miesza. Inny przyklad: kiedy w przeszlosci ladolod grenlandzki byl wiekszy niz dzisiejszy ladolod, o ile byl wiekszy i jak dlugo trwala jego "wiekszosc". Jak to sie robi? Najpierw jade w teren po probki (to jest najlepsza czesc), potem w laboratorium mierze rozne pierwiastki i izotopy, a potem siedze w domu i pisze o tym, co wynika z tych pomiarow. Stad moj sedentarny tryb zycia, ale tylko kiedy jestem w fazie pisania. Teraz wlasnie staram sie cos madrego napisac o tych temperaturach w Boliwii. Tylko nie wiem, czy cos madrego da sie o nich napisac. Zgadzam sie z Toba, ze do milczenia potrzebna jest intymnosc. A przynajmniej jaskolka intymnosci. Ciekawe, czy milczenie z kims, z kim jestesmy na stopie kolezenskiej zawsze musi byc krepujace. A moze to, jak sie czujemy w takiej sytuacji jest swego rodzaju papierkiem lakmusowym pokazujacym "dopasowanie" do rozmowcy? A to, jak piszesz, "dobre milczenie" to cos fantastycznego. Tego sie nigdy nie zapomina. Slowa sie zapomina, milczenia - nie. Takie sa jedne z najprzyjemniejszych momentow mojego zycia. Bede juz konczyl, bo sie rozmarzylem. Serdecznie pozdrawiam, Europ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mathilda do Europ IP: *.centrala.pbk.pl 09.05.01, 10:34 witaj, spoznilam sie troche z odpowiedzia, co oczywiscie mea culpa. slowo wyjasnienia - zawirowania w pracy i prywatne. ale nie o tym mialo byc. dlugi byl ten weekend i ... wspanialy; cieplo, zielono, serce roslo. pozmienialo sie troche na forum w Twoim watku, veni, vidi - ludzi tlum ;-) jeszcze odnosnie weekendu; u mnie w firmie obligatoryjny nie byl, zwyczajnie wzielam na te dni majowe urlop, co z reszta zrobila wiekszosc. na posterunku zostaly jakies 3 osoby (dla przyzwoitosci). tendencja w pozostalych instystucjach (z sektora finansowego) byla pewnie podobna. ja ostatnio, (pewnie to kwestia dluzszego dnia) zaczelam czesciej siegac po ksiazki; opowiadania Sapkowskiego (to moj pierwszy kontakt z nim - i nawet udany), Carrolla. w podrozy nie czytam, tzn. nie czytam ksiazek, raczej prase. ksiazki nalepiej czyta mi sie w samotnosci, poza zasiegiem wzroku osob trzecich. piszesz, ze zapomniales laciny, ja jej nie znam, tylko czasem wsmknie mi jakis zwrot. czy wsrod Amerykanow z dziada pradziada (wiesz, o czym mysle) jakis jezyk jest popularny (procz ojczystego, oczywiscie) lub moze modny ostatnio? wiesz, ciekawa masz prace - ta geologiczna (z domieszka meteo) analityka. przynajmniej takie wrazenie odnioslam ja - laik w tych sprawach - czytajac Twoj opis. koncze, zawirowania "pracowe" chwilowo przybieraja na sile. szkoda, ze nie mam Internetu w domu. sloneczne pzdr. i do zobaczenia (napisania) wkrotce - m. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: europ Re: do mathilda IP: *.hwr.arizona.edu 10.05.01, 00:59 Czesc, Pisze z pracy (czekajac na kogos). Wiec bedzie chyba krotko... Ciesze sie, ze mialas udany "weekend". Kiedy mowie ludziom o tym, nikt tu nie wierzy, ze mozna miec 9-cio dniowy weekend. Ale wiem od moich znajomych (rzeczywistych, nie wirtualnych), ze wielu z nich udalo sie to zorganizowac. Czy to zaradnosc, czy moze lenistwo? A moze to to samo? Tzn. jestesmy zaradni, zeby sobie zorganizowac lenistwo. Jest to jakas mysl... Z tego, co piszesz wynika, ze w Polsce WRESZCIE zrobilo sie cieplo. A tu JUZ zrobilo sie cieplo. Jeszcze kilka tygodni i bedzie ZA cieplo. Wiec czas zaczac myslec o wyjazdach do zimnych krajow. Nie tyle zapomnialem lacine, co zapomnialem, co niektore lacinskie powiedzonka znacza. Laciny nigdy sie nie musialem uczyc. Wtedy (w szkole) bylo mi to na reke. A teraz troche zaluje, bo przydalaby sie do jezykow romanskich. Amerykanie z reguly nie ucza sie jezykow i nie znaja zadnego obcego jezyka. Bo mysla, ze nie potrzebuja, ze nie da im to wiecej pieniedzy w przyszlosci, bo meczace, trudne, dlugotrwale. A wogole, to niech caly swiat mowi po angielsku... Taki ten opis troche cyniczny, ale chyba oddaje dosc dobrze nastawienie Amerykanow do nauki jezykow obcych. Ciekawostka z ostatnich tygodni: Bush mianowal nowego ambasadora we Francji; gosciu nie mowi prawie ani slowa po francusku! O czyms to chyba swiadczy... Aha - z innej beczki. Mimo, ze jezyki nie sa mocna strona Amerykanow, to spora czesc spoleczenstwa jest dwujezyczna - z powodu licznych imigrantow. Najwiecej ,bo kilkanascie jak nie kilkadziesiat milionow, ludzi mowi po hiszpansku (rodzimy jezyk Meksykanow i innych z Ameryki Lacinskiej). Sporo po wlosku, francusku, chinsku, jeszcze jakiemus tam. Wiekszosc z tych ludzi mowi rowniez po angielsku (chyba, ze mieszkaja w dzielnicach etnicznych, jak np. polskie "Jackowo" w Chicago, wtedy angielski nie jest im potrzebny). > wiesz, ciekawa masz prace - ta geologiczna (z domieszka meteo) analityka. > przynajmniej takie wrazenie odnioslam ja - laik w tych sprawach - czytajac Twoj opis. Tak, tak, masz racje. Moja praca jest swietna, najlepsza, jaka moge sobie wyobrazic. Glownie podoba mi sie to, ze robie to, co mnie ciekawi, ze spotykam mnostwo ciekawych ludzi, ze godziny nie sa normowane, ze moge pracowac w domu, ze moge brac wolne, kiedy chce. No i, oczywiscie, praca w terenie i podroze! Musze teraz konczyc... Przesylam serdeczne pozdrowienia, Europ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mathilda do Europ'a IP: *.centrala.pbk.pl 11.05.01, 16:16 witam, na poczatek jeszcze jedna dygresja odnosnie dlugiego "weekend'u"; ludzie umieja sie zorganizowac, gdy stawka jest taki promocyjny odpoczynek - bierzesz 3 dni urlopu i dostajesz 9 dni wolnego ;-) zyc, nie umierac. szczegolnie, ze to pierwsze dni maja, wiec pogoda raczej gwarantowana, no chyba ze jakas anomalia pogodowa. trzeba lapac okazje. z tym cieplem przez duze C to tak roznie. dlugi weekned byl pod tym wzgledem wspanialy, teraz jest poprawnie, tzn. dosc cieplo (ok. 20 st.). ale najwazniejsze, ze WRESZCIE zaczela sie wiosna/lato. kiedy u Ciebie zaczyna sie diabelskie lato? z poczatkiem czerwca? gdzies wczesniej wspominales, ze na sam szczyt letniego okresu uciekasz do chlodniejszych nieco krajow. czyzby na krotkie wakacje do Polski? Twoja ciekawostka dot. nowego ambasadora USA we Francji - tragikomiczna! :-)) jeszcze odnosnie uzywania obcych zwrotow - taki zart: spotyka sie dwoch znajomych. pierwszy do drugiego: fama glosi, ze jestes niedouczony i uzywasz slow, ktorych znaczenia nie rozumiesz. ten drugi w odpowiedzi: powiedz tej famie, ze jest stara k.... i vice versa! stopien znajomosci jezykow obcych u Amerykanow - jednak (troche szkoda) potwierdziles moje przypuszczenia. podobnie jest w przypadku obywateli W.Brytanii - my znamy angielski, reszta swiata niech sie uczy jezykow, skoro chce sie z nami porozumiec. krotkowzroczne, nieprawdaz? milego weekend'u Europ'ie! majowe pozdrowienia i :*) - m. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: europ Re: do mathilda IP: 150.135.83.* 12.05.01, 05:27 Czesc, mathilda: Dzieki za zyczenia milego weekendu. Nic konkretnego nie planuje, bo mam pelno pracy (jak zwykle, a teraz jeszcze wiecej, bo do 1 czerwca musze napisac trzy duze, powazne rzeczy). Wiec nigdzie nie wyjezdzam, ale postanowilem pojsc do kina - na japonski film pt. "Eureka". Amerykanie go nie lubia, wiec warto zobaczyc. (to jest moj barometr, ktorym mierze "dobrosc" filmow.) Ciekaw jestem, czy mozna Eureke zobaczyc w Polsce. Napisze po weekendzie jaki byl. Lato u mnie juz sie tak jakby zaczelo. To znaczy nie 100 procent. Ale dochodzi do 30 w dzien. A w nocy spada do 15-20. Diabelskie lato (skad ten termin?) zaczyna sie tak okolo czerwca. Na poczatku jest goraco, ale sucho, wiec nie jest to jeszcze takie meczace. W lipcu zaczynaja sie monsuny. Temperatura jest ciagle wysoka, a wilgotnosc duza. No i to jest juz za wiele, jak dla mnie... Ktos powiedzial, ze w Arizonie sa dwie pory roku. Pierwsza to "zima", ktora wszedzie indziej nazywa sie lato. Druga to "pieklo". Twoj termin "diabelskie lato" jest wiec calkiem trafny. Ja zwykle staram sie jakis wyjazd zaplanowac. Czesto organizuje sobie wyjazd w teren (tzw. praca) - do zimniejszych stref. W ostatnich kilku latach robilem projekty w Arktyce i w Europie. Teraz zostala tylko Europa, ale zaczynam cos nowego w Turcji (wysoko w gorach, gdzie jest zimno). Pytasz, czy mam w planach krotkie wakacje w Polsce. Tak. Mam w planach dlugi pobyt w Europie, w tym okolo 2-3 tygodni w Polsce. Nie jest jeszcze wszystko dograne, bo musze polaczyc kilka podrozy w obrebie Europy (plus Turcja) w jeden wyjazd za Atlantyk. Na razie plan jest taki. Od poczatku lipca w Polsce - Wawa, Polska wschodnia i poludniowowschodnia, Tatry polskie i slowackie. Wiekszosc czasu z moimi przyjaciolmi ze studiow w Wawie. Glownym celem jest chodzenie po nizinach i gorach i picie duzych ilosci piwa, no i wogole spedzenie czasu beztrosko i wesolo. Potem 20 lipca lece do Paryza - na krotkie, jedniodniowe spotkanka z facetem, z ktorym mam wspolny projekt (teren w Chile), i z facetka, z ktora planujemy nowy projekt (teren w Kazachstanie). Z Paryza jade samochodem do Hiszpanii i Portugalii. To beda glownie wakacje, z wyjatkiem paru dni na konferencji w Lizbonie. Wracam do Warszawy jakiegos 5 sierpnia. A 7 lub 8 sierpnia jade do Turcji na miesiac. Tym razem praca w terenie. Tzn. chodzenie po gorach, patrzenie na skaly, lodowce i roslinki, no i oczywiscie picie duzych ilosci piwa. Z tym, ze nie wiem, jak to bedzie, bo nie znam osobiscie "moich" Turkow. Moze oni nie pija? Zwlaszcza, jak by sie okazalo, ze sa Muzulmanami (bo oni nie toleruja alkoholu). Po Turcji znowu do Polski na jakis tydzien. A po tym wszystkim to jest juz polowa wrzesnia - w Arizonie "pieklo" sie konczy i zaczyna sie "lato". > Twoja ciekawostka dot. nowego ambasadora USA we Francji - tragikomiczna! :-)) Nie wiem, czy sie smiac. Bo to jednoczesnie i smieszne i zalosne. Oczywiscie juz widze miny tych wszystkich Francuzow, ktorym przyjdzie mowic z panem ambasadorem po ...angielsku. No bo Francuzi nie sa wiele lepsi w jezykach - ciagle jeszcze mysla, ze ich jezyk jest najlepszy i powinien byc jezykiem miedzynarodowym. A wiec starcie dwoch gigantow-megalomanow. Tez zycze Ci milego weekendu. A jak to przeczytasz dopiero w poniedzialek - to milego poniedzialku. Do nastepnego razu. Europ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mathilda Re: do Europ IP: *.centrala.pbk.pl 15.05.01, 14:10 witam, weekend byl calkiem, calkiem udany. bylam na meczu siatkowki Polska-Grecja na w- wskim Torwarze. niestety przegralismy (poprzednie spotkanie z Grecja wygralismy, chyba 3:0) i - jak powiedzial moj znajomy-znawca - nie mamy juz szans na 1. miejsce w grupie :( . ale na meczu bylo fajnie; bylam w wiekszym gronie, darlismy sie, tzn. dopingowali naszych, spiewalismy "Polska, Polska, bialo-czerwoni" robilismy "meksykanska fale" - naprawde niezle bawilam sie. a propos kina - jestem kinomanem, uwielbiam kino, tydzien bez kina to dla mnie tydzien stracony! niestety minely te dobre (studenckie) czasy kiedy bylam nieustannie na biezaco ze wszystkimi nowosciami filmowymi. teraz tez nie jest zle, ale czesc premier ogladam nie w kinie, tylko troche pozniej na video. generalnie w Polsce jest niewielkie opoznienie w stosunku do premier za oceanem. o Eurece nie slyszalam i nie widzialam - napisz, czy polecasz, czy nie i dlaczego. wczoraj bylam na Traffic'u - niezly. teraz czekam (z utesknieniem) do sierpnia na Hannibala, czyli Milczenie owiec 2. Milczenie 1 bylo tym filmem, ktory wcisnal mnie w kinowy fotel - ze strachu i z podziwu dla sir Hopkins'a. pytasz skad termin diabelskie lato? - bo latem w Arizonie musi byc goraco jak w piekle. tutaj lato dopiero sie zacznie za jakis czas - ale przeciez to znasz. moje plany wakacyjne przechodza "lekka" metamorfoze - mial byc maj, potem czerwiec, ale wyglada na to, ze bedzie II. polowa lipca lub przelom sierpnia/wrzesnia. wine za taki stan rzeczy ponosi oczywiscie naczialstwo w pracy, takie tam bla, bla, bla.... plany wakacyjne krystalizuja sie wiec na biezaco, a co z tego wyniknie: moze Kreta? moze jakas inna wyspa? a Ty widze juz masz rozrysowany caly grafik wakacyjny - pozazdroscic! na marginesie - wolisz gory? ja wole morze, polski Baltyk. zimna woda i mila, piaszczysta plaza - taki maly blogostan. do milego, pozdr. - m. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: europ Re: do mathilda IP: *.hwr.Arizona.EDU 16.05.01, 10:13 Czesc, Nigdy jeszcze nie bylem na meczu siatkowki. Ale ogladalem w tele. Kibice zwykle nie wygladaja na bardzo rozemocjonowanych. Moze kamery nie oddaja tego, co sie dzieje? Czy chodzisz na jakies inne imprezy sportowe oprocz siatki? Ja nie lubie teraz kina. Chyba dlatego, ze nie ma fajnych filmow. A przynajmniej nie ma tu, w Stanach. Wszystkie filmy z wielkich wytworni w Hollywood sa zaprojektowane na masowke i nic interesujacego nie oferuja. Kiedys czytalem o tym, jak decydenci decyduja, ktory film pojdzie do produkcji. No i zupelnie odechcialo mi sie ogladac. Polskie filmy z ostatnich lat sa niewiele lepsze. Moze dlatego, ze nikt nie ma nic do powiedzenia, no i kazdy robi za duzo roznych rzeczy na raz (dla forsy?). Ale za to uwielbiam filmy spoza tzw. glownego nurtu kina swiata zachodniego. Najlepsze sa azjatyckie - chinskie, wietnamskie, japonskie. W sobote bylem na filmie "Eureka", produkcji japonskiej. Powiem tylko, ze jest SUPER. Trzeba koniecznie zobaczyc. Film opowiada o tym, jak pewne traumatyczne zdarzenie odbilo sie na psychice i losach trojga ludzi, i jak kazdy z nich sobie z tym bagazem radzi (albo nie radzi). Nie napisze nic wiecej o tym, co sie dzieje, bo nie chce Ci psuc ogladania. Uwazam ten film za jeden z najlepszych w ostatnich latach. Jest bardzo dlugi (3,5 godziny), nie ma prawie akcji, nie ma prawie dialogow, ale jednoczesnie film trzyma w napieciu jak najlepszy thriller. Nie, nie mam rozrysowanego planu na lato. To, co napisalem to jest to, co ja bym chcial. Ale niestety nie wszystko zalezy wylacznie ode mnie. Wiec teraz czekam na potwierdzenia od kilku ludzi. A potem bede mogl plany skrystalizawac. Czy wole gory? Nie wiem. Lubie i gory i morze. Jezdze i tu i tam. Akurat w tym roku wypadlo, ze beda glownie gory. Choc napalilem sie tez na plaze w Portugalii, a i w Turcji tez moze cos wypalic na wybrzezu srodziemnomorskim. Bedziemy w gorach Taurus, niedaleko miasta Adana, ktore jest jakies 50 km od morza, troche na wschod od Cypru. Na wszelki wypadek wezme plywajace majtki. Przy okazji, wlasnie zerknalem na mape - stamtad jest niedaleko do Krety... Czesto jezdzisz nad Morze Srodziemne? Wlasnie wrocilem z wieczornych pogaduszek w domu szefa wydzialu. Mamy dwoch gosci zagranicznych, jednego ze Szkocji (pracuje z nim w Ciesninie Magellana), drugiego z Japonii (ten cos robi na Marsie, ale nie wiem dokladnie co, chyba bada kanaly zrobione przez wode dawno temu). Jutro Szkot przychodzi z zona do mnie na obiad. Musze cos wymyslic. Chyba pieczony losos i szparagi - bo to mi zawsze wychodzi. Albo sushi - tez zawsze sie udaje. Ale zobacze jutro w sklepie, co jest ladne. A jak nic z tych rzeczy - to moze makaron i ubitka z truskawek ze smietana? To nie moze sie nie udac. A co Ty bys wolala? Serdecznie pozdrawiam i do nastepnego razu. Europ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mathilda Re: do Europ IP: *.centrala.pbk.pl 16.05.01, 16:18 witaj, pierwszy raz widzialam mecz siatki na zywo. fakt, bylo bardzo kulturalnie - podobnie kibice siatki to najkulturalniejsi fani sportu :-) - ale atmosfera byla naprawde sympatyczna i wciagajaca. widac bylo, ze ludzie "przezywali" mecz; spiewali, krzyczeli, sciskali sie i obejmowali po zdobyciu waznego punktu czy obronieniu pilki meczowej i ten jek(!) zawodu, gdy przegralismy. raczej nie chodze na imprezy sportowe, to wyjscie bylo spontaniczne - znajomy dostal w pracy bilety dla klientow, nie wszystkie rozdal, te co zostaly, trzeba bylo wykorzystac i tak w napredce zdzwonila sie grupa gotowych na sportowe wyjscie. kiedys, kiedys regularnie gralam w kosza. i zarywalam nocki dla NBA. czy Twoja firma rezerwuje dla pracownikow jakas hale sportowa czy korty? bo moja nie :-(( na polskie filmy do kina bardzo rzadko chodze. choc jakies pol roku temu zrobilam wyjatek dla Dlugu. przyznaje kolezanka bardzo mnie namawiala, ja sie dlugo opieralam, w koncu poszlam i.... podziekowalam kolezance. Dlug to rzetelne kino, polecam! kino azjatyckie nie szczegolnie przemawia do mnie, za malo je znam i za malo rozumiem... zidentyfikowalam w koncu Eureke, ale wiem tylko tyle, ze prawdopodobnie byl juz na ekranach kinowych (zwroc uwage na czas przeszly). pewnie jako reprezentant kina nie komercyjnego przemknal jak meteoryt w kilku ambitniejszych kinach i kropka. zostalo poszukac na video... oc jeszcze bys polecil z kina dalekiego Wschodu? wakacje, mmmmm........ chcialabym polezec na plazach Portugalii - podobno b.piekne i hiszpanskie nie umywaja sie do nich. teraz musze zadac to nie dyskretne pytanie: co to sa plywajace majtki??? domyslam sie, ze kapielowki vel majtki plazowe i ze bylo to przejezyczenie:-) wypadlo suuuper;-))) jak pojade w tym roku na Krete (b.chce pojechac i obowiazkowo MUSZE poplynac na Santorini!), to bedzie to moj debiut nad M.Srodziemnym. do tej pory trzymalam sie kontynentu (Francja, Holandia, Niemcy, Austria, Wenecja) i byly to raczej wyjazdy wakacyjne. jeszcze duzo zostalo mi do zobaczenia. w ubieglym roku roku nie wypalily mi wakacje i wyrwalam sie tylko na 1 tydz. do Tunezji (polnocne wybrzeze). ale widzialam Matmate (tu krecono m.in. Gwiezdne wojny), Sahare, gory Atlas i Jez.Slone o swicie. co do Krety, to wszyscy znajomi, ktorzy tam byli - polecaja. ze piekna wyspa, tylko lepiej wybrac jakies mniej zaludnione miejsca; poludniowe lub zachodnie wybrzeze. i masz racje Cypr blisko, a stamtad do Turcji to juz prawie rzut beretem. trudne pytanie z tym obiadem. zrob to, co robisz najlepiej. szparagi dla mnie wygladaja nie apetycznie. losos najlepiej smakuje mi w salatce (wiesz, taka odmiana greckiej; zamiast fety i oliwek - losos). makaron+truskawki+smietana brzmi bardzo swojsko (dobre danie na upaly), tylko nie wiem, jak zareaguja Szkoci (to mogloby byc b.ciekawe). ja zamawiam sushi - powod prosty: jeszcze nie jadlam. a gosciom zaserwuj cos przeciwnego niz ich tradycyjna kuchnia (istnieje kuchnia szkocka??? by the way - zapytaj Szkotow o typowe dania z ich kuchnii), czyli wygral makaron ;-))) lubisz gotowac? ja - tak sobie. nie lubie jak przygotownia+przyrzadzania zajmuja duzo czasu, ale zwykle tak bywa, ze smacznym rzeczom trzeba troche tego czasu poswiecic. lubie pojsc do "regionalnej" restauracji i zamowic cos typowego dla danej kuchnii. czesto to wybor (mimo opisu) troche w ciemno, ale fajnie jest trafic na jakas nie znana, a smaczna potrawe. czekam na wrazenia (gosci) z obiadu (trzymam kciuki za pomyslnosc), pozdr. i ;*) - m. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: europ Re: do mathilda IP: *.hwr.Arizona.EDU 17.05.01, 11:52 Czesc, Ciekawe rzeczy piszesz o siatce. Kiedys znajoma Japonka uzyla prawie identycznych slow na opisanie jej jedynego wypadu na mecz hokeja na lodzie. Tez poszla przez przypadek, bo ktos mial wolny bilet. Mowila, ze darla sie az do zdarcia gardla (doslownie, bo nastepnego dnia mowila z chrypka), mimo, ze nie znala wogole zadnej druzyny. Po prostu zapal kibicow na widowni byl tak zarazliwy, ze nie mogla nie uczestniczyc w dopingowaniu. Moja firma (tzn. uniwerek) ma roznego typu obiekty sportowe. Niektore sa za darmo, za inne trzeba placic. W ostatnich kilku latach robilem dwie rozne rzeczy - tenis i szermierka. Nie jednoczesnie, ale troche sie zazebily w czasie. Korty tenisowe na uniwersytecie sa za darmo, kiedy sie chce i ile sie chce. Na szermierke chodzilem troche na uniwersytecie, a wiekszosc czasu prywatnie na miescie (zreszta prowadzone przez te sama pania). Kupilem sobie nawet ubranko i dzide... tzn. szpade, a moze nie... nie wiem, jak to sie nazywa po polsku; tu nazywa sie, z francuskiego, epee (z akcentem do przodu nad pierwszym i drugim "e"). Kino azjatyckie jest dobre, ale moze to tylko zludzenie spowodowane tym, ze tylko najlepsze filmy docieraja na Zachod. Polecam chinski film "To live" (Aby zyc) - o rodzinie zyjacej w burzliwych czasach przed, w czasie i po rewolucji kulturalnej. Ludzie ci mieli doswiadczenia, jake trudno sobie wyobrazic. Kolejno gina ich dzieci. Na koncu zostaje tylko jeden wnuczek. A przeslanie filmu jest zawarte w tytule: przetrwac, zyc dalej, na przekor wszystkiemu. Drugi film, ktory bardzo goraco polecam to wietnamski "The scent of green papaya" (Zapach zielonej papaji) - o mlodej kobiecie odkrywajacej w sobie milosc do mezczyzny. Film zaczyna sie wiele lat wczesniej, gdy, jako mala dziewczynka, zostaje ona przez matke odeslana na sluzbe do bogatego domu. Tam poznajemy jej charakter i wrazliwosc na piekno otaczajacego ja codziennego swiata. A potem urywa sie kilka lat i poznajemy ja jako piekna kobiete. Ten film to poezja. Swietne sceny, skromne dialogi, cudne zdjecia, kapitalny montaz (wlasciwie kazda, nawet najmniejsza, scena jest konieczna). A przy okazji - czy wiesz, z ktorego roku jest "Eureka"? Bo tu nie podaja w gazetach, a na filmie nie zauwazylem. Film wydawal sie wspolczesny (samochody itp.). Plywajace majtki? To nie przejezyczenie. Od dawna mowie w taki sposob na rozne rzeczy. Taki nawyk. Probowalem sobie przypomniec inne podobne okreslenia, ale nic nie przychodzi na zawolanie do glowy. Jak sobie przypomne przy jakiejs okazji, to Ci dam znac. Aha, mam - spiaca koszulka. Chcialbym zobaczyc, jak dorzucasz z Cypru do Turcji beretem. Kamieniem to jeszcze. A wogole to skad ten beret? Tak sie mowi? Czy moze lubisz chodzic w berecie? Beret kojarzy mi sie zawsze z ladnymi Francuzkami - ladne oczy i usta. Nie wiem czemu... Obiad udal sie bardzo dobrze. Nie tylko jedzenie, ale caly wieczor byl wspanialy. Zona Szkota jest ze Szwecji. Od razu zaczela o potopie szwedzkim, a potem rozmowa potoczyla sie sama. Az zrobilo sie pozno i trzeba bylo sie pozegnac. Szkoda, bo takich milych i interesujacych ludzi tutaj jak na lekarstwo. No moze milych jest sporo, ale Amerykanie sa bardzo ograniczeni umyslowo. A na obiad zrobilem salatke, lososia ze szparagami, i sushi. Aha - i moj ulubiony napoj - pisco sour. Pochodzi z Chile. Robi sie z alkoholu o nazwie pisco (rodzaj brandy z muskatowego wina), soku cytrynowego, cukru, bialka z jajka, lodu. Miesza sie wszystko w recznym "shaker'ze" (nie wiem, jak po polsku). A na koncu dodaje sie slodka czeresienke i odrobinke drambuie (likier ze Szkocji). Zrobilem to takie troche oszukane, bo nie mam juz pisco (przywoze z Chile, ale szybko sie konczy, bo dobre). Zamiast pisco uzylem calvados. I bylo prawie tak dobre, jak z pisco. Poniewaz pije sie to na zimno, pasuje jak ulal do naszego piekla. Tez nie slyszalem o czyms takim, jak "kuchnia szkocka". Albo angielska. Oni chyba nic dobrego do jedzenia nie maja. Nie lubie gotowac. Ale gotuje, bo jeszcze bardziej nie lubie amerykanskiego jedzenia (pewnie wzielo sie glownie z Anglii i Szkocji). Zwykle gotuje to, co zajmuje najmniej czasu. Stad ten losos - wrzucasz do piekarnika i samo sie robi. Sushi tez - ryz sam sie gotuje, a reszta jest szybko, bo na surowo. Czesto nic dobrego nie jem, bo mi sie nie chce robic. Wtedy jem bagietke z czymkolwiek. A jak mam niespodziewanych gosci i nic w domu do jedzenia - to zgadnij, co robie? Odpowiedz podam nastepnym razem. Przesylam pozdrowienia i usmiechy. * Europ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mathilda Re: do E. IP: *.centrala.pbk.pl 18.05.01, 15:58 ZAPETLILAM SIE STOP ZA OKNEM OBERWANIE CHMURY STOP MILEGO WEEKENDU STOP DO PONIEDZIALKU STOP M. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: europ do: mathilda IP: *.hwr.Arizona.EDU 19.05.01, 03:57 DZIEKI ZA TELEGRAM STOP DO PONIEDZIALKU STOP * STOP Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mathilda Re: do: Europ IP: *.centrala.pbk.pl 22.05.01, 15:37 witaj, dzisiaj bedzie egzystencjalno-fatalistycznie - taki nastroj.... wierzysz w przeznaczenie? w to, ze wysilki czlowieka sa w pewnym sensie ograniczone? ze czlowiek ma tylko nie pelny wplyw na ksztaltowanie wlasnego losu? ze kazdy ma swoja karme? swoj los zapisany w gwiazdach lub w ksiedze Boga? czy moze przeciwnie - kazdy jest kowalem wlasnego losu? chciec znaczy moc? czlowieka mozna zlamac, ale nie mozna go pokonac? jesli tylko niewielka czesc naszej ziemskiej egzystencji zalezy od nas, to czy warto czynic Syzyfowe wysilki? czy fatum mozna pokonac? bo przeciez kropla drazy kamien nie sila, ale czestotliwoscia spadania? czy wazniejsze jest to, ze walczymy niz to, czy wygramy, czy przegramy bitwe? mimo wszystko jutro tez bedzie dzien. pozdrawiam - m. ps. Eureka jest z 2000r. ps2. Zawiescie czerwone latarnie - pamietam, ze mi sie podobal.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Europ do: mathilda IP: *.hwr.Arizona.EDU 22.05.01, 20:41 Czesc, Co Cie tak nastroilo? Stalo sie cos niedobrego? Jestem chyba gdzies pomiedzy skrajnymi przypadkami jesli chodzi o przeznaczenie itp. W przeznaczenie typu, ze cos sie stanie niezaleznie od naszych checi dzialan nie wierze. Powod - chyba juz z tego wyroslem (chociaz, prawde mowiac, to nigdy nie wierzylem). Ale nie wierze tez w to, ze wszystko zalezy tylko i wylacznie od nas, chciec to moc nie wystarczy, duzo zalezy od np. przypadku. Powod takiego myslenia - chyba ten sam, co przedtem. Kiedys myslalem inaczej, ale zycie koryguje mlode mysli, uczy nas pokory. A wiec, w skrocie - ani kowal ani przeznaczenie. Mysle, ze wysilek wlozony w cos jest cenny bardziej, niz effekt czy produkt tego czegos. Tzn. mysle, ze wazniejsze jest robienie, niz zrobienie. Wlasny przyklad - lubie robic wszystko w pracy sam (tzn. w terenie, w laboratorium, nawet na komputerze), ale nie lubie jak jest juz zrobione i mam cos konkretnego wykonane (jakis produkt, w moim przypadku np. artykul). I bardzo wazne sa porazki - wielu (moze nawet wiekszosc) ludzi nie rozumie tego, ze porazka jest bardziej potrzebna, niz sukces (oczywiscie nie same porazki - to byloby demoralizujace nie do zniesienia). Syzyfowe prace? Hm... Mialem napisac, ze nie warto, ale zmienilem zdanie na "Nie wiem". Chyba zalezy od sytuacji. Masz cos konkretnego na mysli? Czy pytasz ogolnie? > ps2. Zawiescie czerwone latarnie - pamietam, ze mi sie podobal.... Tez widzialem i mi sie podobal. Ale jest o klase nizej, niz "To live" (to tylko moja opinia). Czy widzialas rosyjski "Spalone przez slonce"? Wiem, ze byl w Polsce pare lat temu. Pozdrawiam serdecznie. Europ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mathilda do: Europ IP: *.centrala.pbk.pl 24.05.01, 15:56 witam, niby nic niedobrego sie nie stalo - po prostu byl to dzien, w ktorym wyrazniej niz zazwyczaj dostrzegalam "syzyfowosc" pewnych relacji. w sumie zgadam sie z Toba; wazne jest to walczymy, podejmujemy dzialania. ale w tym miejscu przekornie nasuwa sie inne pytanie: czy to, ze zyjemy wazniejsze jest niz to, jak zakonczy sie nasze zycie? czy chodzi o to, by zyc szybko i mocno, czy o to, by u kresu zycia spogladajac wstecz, usmiechnac sie i powiedziec - jestem zadowolony/dumny z mojego zycia? pytanie retoryczne.... piszesz: "A wiec, w skrocie - ani kowal ani przeznaczenie" - czyli przypadek? widziales moze (chociaz moze nie, bo to amerykanska komercja;-)) Przypadkowa dziewczyne? bohaterka biegnie do metra i od tego momentu akcja filmu toczy sie dwutorowo: w zaleznosci od tego, czy dziewczyna zdazy na metro czy nie, nastepuja w jej zyciu te a nie inne zdarzenia. i zadne z dwoch zakonczen nie jest dla niej optymistyczne. "I bardzo wazne sa porazki - wielu (moze nawet wiekszosc) ludzi nie rozumie tego, ze porazka jest bardziej potrzebna, niz sukces (oczywiscie nie same porazki - to byloby demoralizujace nie do zniesienia)" hmmm..... w moim przypadku to roznie bywa. jestem chyba skrajnym egocentrykiem, bo niepowodzenia odbieram czesto jako osobiste, czyli raczej jako przejaw wlasnej niedoskonalosci niz jako efekt splotu nie pomyslnych wydarzen. w rezultacie porazka czasem bardziej mnie zniecheca niz mobilizuje - moze to przejaw "niedoroslosci" z mojej strony.... wiesz, co rozladowalo moj egzystencjalny nastroj? slonce i wczorajszy alarm przeciwpozarowy! co do pierwszego to sprawa wydaje sie prosta - ludzie sa raczej "swiatlolubni", cieple majowe slonce i zielen nastrajaja lepiej do zycia (mimo pewnych ogolnych przeciwnosci). co do alarmu, to byl on na swoj sposob ciekawym zdarzeniem, bowiem ewakuowalismy sie schodami (windy zostaly odciete ;- )) - a wiec bialo-stalowa klatka schodowa, gluchy odglos krokow i monotonnie co kilka stopni skret w prawo - i tak przez 20kilka pieter! szybko doszlismy to wspolnej konkluzji - po jaka cholere pracujemy tak wysoko?! oczywiscie na dole powiadomiono nas, ze byl to alarm probny. adrealina opadla i znowu do pracy. serdeczne pozdrawiam - m. ps. Spalone przez slonce (czy Spaleni?) - nie, raczej nie widzialam. skonczylam wczoraj Dziewczyne Houdiniego Bedford'a, moze czytales? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: europ do: mathilda IP: *.hwr.arizona.edu 25.05.01, 09:12 Czesc, mathilda: Zawsze chcialem o to zapytac: czy Ty naprawde piszesz sie przez "thi" i z malej litery? Znajoma chyba sie na mnie obrazila, bo odwolalem spotkanie. Mielismy kupic cos do jedzenia i butelke wina i pojechac do lasu na piknik. Ale mi w ostatniej chwili cos wypadlo, wiec zrobilem racjonalne wytlumaczenie. Ale nie zadzialalo... Czy prawdziwe wytlumaczenie nigdy nie dziala? Moze lepiej byloby naklamac? Np., ze babcia umarla. Tylko, ze moja babcia umarla ze sto razy, jeszcze jak bylem w szkole podstawowej i sredniej. Co na to poradzisz? Musze odpowiedziec na Twoje pytanie retoryczne: wazny jest moment, w ktorym zyjemy, a nie koncowy effekt zycia. Ja mysle, ze szybkie zycie albo takie, z ktorego jest sie dumnym na koncu to sa jakies czy czyjes idealy, czyjes recepty na zycie. Moj ideal jest banalny: robic to, co sie lubi w danym momencie. Dlatego ja nie mam planow na cale zycie, ani nawet na jakis dluzszy czas. A co ja lubie: najbardziej to lubie nie musiec nic robic (zwlaszcza jesli chodzi o prace); lubie niezbyt szybkie zycie, czas na myslenie i refleksje, na nicnierobienie. Ale jednoczesnie nie lubie nudy, zycie musi byc interesujace, przynajmniej od czasu do czasu. No i przede wszystkim - duzo przyjemnosci!! Strasznie niepowaznie i niefilozoficznie to wypadlo... ?piszesz: "A wiec, w skrocie - ani kowal ani przeznaczenie" - czyli przypadek? Przypadek - ale nie wylacznie. Bo podejmujesz przeciez rozne decyzje, ktore nie sa przypadkowe, lecz wynikaja z Twojego zastosowania swego wlasnego doswiadczenia do konkretnej, mniej lub bardziej przypadkowej sytuacji. A wiec teza - dwoje roznych ludzi zachowalo by sie inaczej gdyby znalezli sie w identycznej "przypadkowej" sytuacji, a ich dalszy los bylby zupelnie inny, nawet gdyby wszelkie okolicznosci byly identyczne. Teza jest chyba nie do udowodnienia. Nawiazujac do filmu "Przypadkowa dziewczyna" (widzialem, calkiem byl niezly), to mysle, ze szanse, ze czyjes zycie odwroci sie diametralnie z powodu nie zdazenia na metro sa niemal zerowe. Czy zdarzylo sie Tobie nie zdarzyc na autobus? Co wtedy robisz? Proste - jedziesz nastepnym. A Twoje zycie toczy sie normalnym torem. Nie tak jest? > niepowodzenia odbieram czesto jako osobiste, czyli raczej jako przejaw wlasnej > niedoskonalosci niz jako efekt splotu nie pomyslnych wydarzen. No i wlasnie o to chodzi, zeby to odebrac jako efekt wlasnej niedoskonalosci! Bo jak sobie wlasna porazke wytlumaczysz silami wyzszymi, to nic z tego nie masz. A jak uznasz to za wlasny problem, to masz powody, zeby sie doskonalic, chocby przez samo dostrzezenie tego problemu. Oczywiscie to jest latwo napisac, a trudno zrobic. Ja tez czesto tlumacze wlasne porazki tym, ze inni ludzie to tacy czy siacy i caly swiat jest przeciwko mnie, ale po zastanowieniu sie zwykle widze ich punkt widzenia i czesto sie z nimi zgadzam (choc nie zawsze). Ciekaw jestem gdzie Ty pracujesz. W jednym z tych nowych wiezowcow w centrum? A jeszcze ciekawsze wydalo mi sie to, ze, jak piszesz, co kilka stopni skrecaliscie w PRAWO. Czyli macie lewoskretne schody? Brytyjskie? Czy moze sa takie i takie w Polsce? Nie, nie czepiam sie - tylko takie pytanie mi sie na mozg rzucilo. Czesto zastanawiaja mnie takie male sprawki. Np., dlaczego w programach telewizyjnych na zywo ciagle stoja na stoliku soki pomaranczowe? Dla ozdoby? A w dodatku najczesciej nikt nie pije, jakby bali sie, ze zniszcza dekoracje i program sie zepsuje. No moze tym razem to sie czepiam... > ps. Spalone przez slonce (czy Spaleni?) Masz racje - chyba powinno byc "Spaleni przez slonce", bo to o ludziach "spalonych przez slonce rewolucji". Film dostal oscara albo jakas inna duza nagrode. Musze isc spac wczesnie, bo jutro i w sobote koncze cos pisac (pozniej idzie to cos do nastepnego goscia, zeby on swoje trzy grosze dodal, wiec musze byc na czas). A potem inne cos, i jeszcze inne. A wszystkie te cosie musza byc skonczone do 1 czerwca. Po 1 czerwca bede mial troche wiecej luzu. Zaczne organizowac podroz do Europy. Czy masz juz kupiony beret? Ten do rzucenia w Turcje? Czy ja mam sobie tez kupic? Pozdrawiam i przesylam duuuzo usmiechow. Europ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mathilda do: Europ IP: *.centrala.pbk.pl 25.05.01, 16:17 witaj, mathilda to moj nick na tym forum, nie moje imie, wiec moze byc przez thi i z malej. "Czy prawdziwe wytlumaczenie nigdy nie dziala? Moze lepiej byloby naklamac?" - nie wiem, moze zbytnio sie (racjonalnie;-)) tlumaczyles? moze nie dodales, ze dzisiaj nie udalo sie, ale umowicie sie za tydzien? ja chyba nigdy nie musialam tlumaczyc sie smiercia babci. w podstawowce i pozniej nie potrzebowalam siegac po taki koronny argument. a nie, przypomnialam sobie - raz podczas studiow przelozylam egzamin tlumaczac sie naglym wypadkiem taty, ktoremu oczywiscie nic sie nie stalo;-)) lepiej siegac po racjonalne wytlumaczenia. jesli komus wydaja sie podejrzane, moze swiadczyc to o jego przewrazliwieniu/podejrzliwosci (pytanie, czy uzasadnionej? i jesli tak, to dlaczego?) w stosunku do naszej osoby czy danej sytuacji - oj, teraz to ja komplikuje odpowiedz.... " Moj ideal jest banalny: robic to, co sie lubi w danym momencie. No i duzo przyjemnosci!!" - hedonista!!! ale moze to dobrze, trzeba umiec cieszyc sie zyciem (jaki to banal!!!). to troche podobnie jak z egoizmem - egoista lubi siebie, wiec nalezy byc egoista (w pozytywnym tego slowa znaczeniu), gdy chodzi o cos, co jest dla nas wazne. "Przypadek - ale nie wylacznie" - tutaj sie z Toba zgodze. a postawiona przez Ciebie teza jest chyba (na przekor) latwa do udowodnienia. w przypadkowych, identycznych sytuacjach dwoje ludzi zachowuje sie roznie, bo ludzie sa rozni, inaczej odbieraja otoczajacy swiat, inaczej mysla, przezywaja. co nie znaczy, ze kazde dwie losowo wybrane jednostki zareaguja w diametralnie odmienny sposob, w koncu wszyscy jestesmy reprezentatami rodzaju ludzkiego, tyle ze jest on bardzo zroznicowany pod wzgledem osobowosci, przekonan itp. sorry, musze konczyc, cos mi pilnego wypadlo. dalszy ciag rozwazan o przypadku, berecie i Turcji w poniedzialek. i czesc pracy! zalaczam pozdrowienia i :*) - m. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: europ do: mathilda IP: *.hwr.Arizona.EDU 28.05.01, 09:29 Czesc, mathilda: Nie umiem chyba sie tlumaczyc. Moze faktycznie za bardzo racjonalnie to robie?... Ale w tym ostatnim przypadku ja zaproponowalem spotkanie w zamian za to, co nie wypalilo. Wprawdzie nie za tydzien, lecz za dwa, ale zawsze. A ona na to - w sobote. A ja - za dwa tygodnie. Ona - w sobote. Ja - za dwa tygodnie. A ona - no dobra niech juz bedzie, takim obrazonym tonem, jakby ustalone bylo, ze powinnismy sie spotkac w sobote. Moze lepiej byloby pojsc na jakis kompromis? Aha, zeby nie wygladalo, ze jestem bezwzgledny - sa jeszcze inne aspekty naszej znajomosci. W skrocie, ja nie jestem dla niej bardzo wazny, ani ona dla mnie. Wiec nasze spotkania znajduja sie dosc nisko na liscie waznych rzeczy. Od jakiegos roku tak sie spotykamy od czasu do czasu i nigdy nie bylo zadnych problemow tego rodzaju. Wiec jestem teraz po prostu zaskoczony. >raz podczas studiow przelozylam egzamin tlumaczac sie naglym wypadkiem taty Fuj! Taty ani MAMY sie nie rusza. Musi byc albo babcia albo dziadek. Tyle na teraz, bo wlasnie koncze pisanie tego dokumentu na jutro. Spedzilem dwa dni na robieniu roznych obliczen i analizy bledow. Chyba nie pisalem o co w tym chodzi. Pracuje nad propozycja nowej metody pomiaru zawartosci wody w glebie (da sie zastosowac nie tylko na Ziemi, ale rowniez na Ksiezycu, Marsie, Europie i innych cialach niebieskich). Teraz wlasnie pisze tzw. "proposal", czyli wniosek o pieniadze na badania. Poniewaz jest to cos zupelnie nowego, wiec musze porobic rozne teoretyczne obliczenia, zeby pokazac, ze to, co proponuje ma sens. Wniosel bedzie ewaluowany przez innych lebkow, ktorzy beda chcieli go udupic. Wiec trzeba wszystko zapiac na ostatni guzik. Dlatego siedze i siedze i siedze... az wszystko dobrze wysiedze. Przesylam usmiechy i *, Europ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mathilda Re: do: mathilda IP: *.centrala.pbk.pl 28.05.01, 15:17 witam, patrz, jaki los jest przekorny! w ubiegły piatek musialam przerwac pisanie do Ciebie, bo m.in. wypadla sprawa z babcia, tyle ze nie z moja, a znajomej, ale sprawa na tyle powazna, ze ww. babcia znalazla sie w szpitalu. "Musi byc albo babcia albo dziadek" - fakt, tlumaczyc sie moge jedynie tym, juz wtedy babc i dziadkow nie mialam. wracajac do berecika, rzucania nim i Turcji; jasne, ze mam berecik. kiedys, kiedys berecik zle mi sie kojarzyl, wiesz "czy to zima, czy to w lecie....";-)) ale teraz sama zima zakladam wlasnie berecik, bowiem doszlam do wniosku, ze jest on dosc twarzowy w przeciwienstwie do roznego rodzaju innych nakryc glowy kobiecej. aha, mi tez berecik kojarzy sie z Francja i jej mieszkancami. moj wyjazd wakacyjny w strone wysp greckich caly czas jest w fazie planowania. na pewno jednak zamiast swojego berecika zabiore kapelusik - taki piaskowy, cos w stylu kapelusika wedkarza. a okreslenie "rzut beretem" ma podkreslac bliskosc celu. beret jest z zasady miekki, lekki i daleko nie pofrunie. zas "rzut kamieniem" brzmi o wiele bardziej agresywnie i mozna kogos trafic w lep lub cos innego. do d... z taka wiosna?/latem? ! dzisiaj znowu pada. nie mowie, ze marze o "diabelskich" temperaturach, ale mogloby byc wreszcie normalnie cieplo! i odnosnie pracy; znasz ten utwor Kazika Staszewskiego - Malcziki (30-ste pietro, wiezowcow szklanych drzwi)? u mnie podobnie tylko pare pieter nizej. jak widac z moich ostatnich przezyc (+ roznych filmow katastroficznych), pracowanie tak wysoko ma tez minusy. ale widok z okna mam fajny!;-) zycz mi slonca! pozdrowienia i :-) - m. ps. jak tam wniosek o fundusze? co Ty piszesz w uzasadnieniu; ze taka metoda jest szalenie nowatorska i bedzie miala szerokie zastosowanie, czy lapiesz sponsora na prestiz finansowania takiego przedsiewziecia? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: europ do: mathilda IP: *.hwr.Arizona.EDU 28.05.01, 21:52 Czesc, Nie znam tego "czy to zima, czy to w lecie....". Co jest dalej? Moze teraz jest moda na berecik? Czy sama z siebie polubilas berecik? > moj wyjazd wakacyjny w strone wysp greckich caly czas jest w fazie planowania. A moje sliczne plany powoli sie wala - jeden za drugim, nie wszystkie naraz, ale za to konsekwentnie. Tylko Turcja jest na razie tak, jak byla. Reszta caly czas sie zmienia. > znasz ten utwor Kazika Staszewskiego - Malcziki (30-ste pietro, wiezowcow szklanych drzwi)? Nie znam. Czy to jest TEN Kazik? Duzo sie o nim mowi, ale nigdy chyba nie widzialem go w tele. > ps. jak tam wniosek o fundusze? co Ty piszesz w uzasadnieniu; ze taka metoda jest szalenie > nowatorska i bedzie miala szerokie zastosowanie, czy lapiesz sponsora na prestiz finansowania > takiego przedsiewziecia? Niestety ani jedno, ani drugie. Metoda jest w pierwszej fazie rozwoju. Wniosek jest o pieniadze na badania podstawowe. Konkretnie to chce stwierdzic, czy nasza teoretyczna wiedza potwierdzi sie eksperymentalnie. Jesli tak, to za kilka lat przejdziemy do nastepnej fazy, konstrukcji prototypu czy cos w ten desen (nigdy tego nie robilem, wiec nie wiem, jak to bedzie wygladac). Oczywisce w uzasadnieniu pisze o potencjalnych mozliwosciach, jesli..... Na prestiz tego sponsora sie nie zlapie. Sponsorem jest "the National Science Foundation" (czyli NSF), ktora funduje wiekszosc niemedycznych badan podstawowych w USA. Wiec ten moj wniosek to kropla w morzu... a morze to kilkaset tysiecy wnioskow rocznie. Aha - bylbym zapomnial - oczywiscie moj wniosek bedzie najlepszy, a jak nie zatwierdza, to bedzie to znaczylo, ze NSF i caly swiat byl przeciwko mnie. Zawsze moje sa najlepsze, a potem czesto odpadaja. Zycze duzo slonca (chyba lubilabys w Arizonie!) i malo deszczu. A Ty mi zycz odwrotnie... Europ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mathilda do: Europ IP: *.centrala.pbk.pl 30.05.01, 14:03 witaj, jako zwolennik berecikow zapisz i zapamietaj nastepujacy tekst: "czy to zima czy to w lecie kazdy ciec chodzi w berecie!" ;-)))))) teraz wiadomo dlaczego przez dluzszy czas niewinny berecik tak nie szczegolnie dobrze mi sie kojarzyl. berecik polubilam z wczesniej wspomnianych powodow (patrz moj poprzedni post). >A moje sliczne plany powoli sie wala - jeden za drugim, nie wszystkie naraz, ale za to konsekwentnie. Tylko Turcja jest na razie tak, jak byla. Reszta caly czas sie zmienia.< tak to bywa.... efekt domina. ale moze jeszcze wszystko sie wyprostuje. jakos... > czy to jest TEN Kazik? < tak, tak - ten sam. kiedys (czasy L.O.) sluchalam Kazika - jeszcze jako frontman'a Kultu. utwor Malcziki promuje nowy album Kazika, Nosowskiej & paru innych osob. cala spolka nazwala sie Yugoton, to tez tytul albumu. Yugoton ostatnimi czasy jest bardzo popularny, a mi sie po prostu podobaja Malcziki. fajnie wyglada teledysk - taki bialo-czarny i w klimacie dawnych przodownikow pracy - przy tekscie Kazika o wspolczesnych leader'ach. i fakt o Kaziku duzo sie mowi, ze ostry i kontrowersyjny, ale facet ma dobre teksty i pisze szczerze oraz tak prosto z serca. > Aha - bylbym zapomnial - oczywiscie moj wniosek bedzie najlepszy, a jak nie zatwierdza, to bedzie to znaczylo, ze NSF i caly swiat byl przeciwko mnie. Zawsze moje sa najlepsze, a potem czesto odpadaja. < no fajnie, czyli Tobie najlepszemu zawsze piasek w oczy i klody pod nogi. ale przynajmniej masz powod by zaczac wlasna swieta wojne ze swiatem ;))))))) > Zycze duzo slonca (chyba lubilabys w Arizonie!) i malo deszczu.< co z tymi zyczeniami? u mnie nadal pochmurno i troche zimno. u Ciebie pewnie odwrotnie. to zamienmy sie na tydzien, ja zlapie troche slonca (mozna sie juz opalac, tak?), Ty deszczu ;-) koncze, ide na pozegnalne party jednego czlowieka ze sredniego managementu. pewnie bedzie dretwo :(( pozdrawiam i przesylam *))) - m. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: europ do: mathilda IP: *.hwr.arizona.edu 01.06.01, 07:19 Czesc, mathilda: Strasznie mnie przypililo w pracy - dlatego nie napisalem wczoraj, a i dzis tylko krotko, zeby dac znac, ze zyje. Napisze wiecej w przyszlym tygodniu. > co z tymi zyczeniami? u mnie nadal pochmurno i troche zimno. u Ciebie pewnie > odwrotnie. to zamienmy sie na tydzien, ja zlapie troche slonca (mozna sie juz opalac, tak?) No wlasnie - wyslalem te zyczenia i nic. Pewnie znowu ukradli na poczcie... Zamienmy sie na tydzien - dobra. Tylko, ze tu raczej sie nie poopalasz, bo rak skory murowany. A od deszczu w Polsce to pewnie schodzi skora. Przynajmniej w Krakowie, tak przynajmniej pamietam. Moze sie cos zmienilo, chociaz to raczej watpliwe. Zycze milego weekendu i przesylam *** Europ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mathilda Re: do: Europ IP: *.centrala.pbk.pl 01.06.01, 15:22 witam, pracuj pilnie ;-) zyczenia chyba nadal tkwia na poczcie, pochmurno wciaz, niby nie pada, ale trzeba odpukac (puk!puk!) zeby nie zapeszyc. w Krakowie bywam bardzo sporadycznie, jeszcze mnie tam deszczyk nie zaskoczyl. ale nie mowmy (piszmy) o deszczu, lepiej nie wywolywac wilka z lasu nie moge doczekac sie slonca i urlopu (jeszcze 1,5 miesiaca!!!). skorzystam wiec moze ze sztucznego sloneczka ... rowniez milego weekend'u i *) - m. ps. wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Dziecka ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: europ do: mathilda IP: *.hwr.arizona.edu 05.06.01, 10:54 Czesc, mathilda: Jak sie masz? Czy moje sloneczne zyczenia doszly? Z telewizji wynika, ze chyba nie. Naprawde jest 8 stopni? Brrrr... bardzo fajnie. U nas jest juz jakies 35. Ale w nocy spada do 18 albo nawet mniej. Wiec zycie nadworne (od "na dworzu") zaczyna sie po zmroku. Wlasnie umowilem sie na jutro wieczor na wyjazd w okoliczne gory: takie male cos, czerwone wino, bagietka, jakies serki na nia, moze cos jeszcze. No i oczywiscie dziewczyna. Ta sama, co sie obrazila na mnie ostatnio. Ale na szczescie nie na dlugo. Wszystkie propozale (wnioski) sa juz wyslane (chociaz jeden mial jakies tam problemy z drukiem). Calkiem dobrze wyszly - dzisiaj wszystkie przeczytalem na spokojnie i wyglada to solidnie. Ale, niestety, za duzo bylo z tym roboty. Tego nie lubie. No i nie ma gwarancji, ze ktorys bedzie zafundowany. W pewnym sensie to jest to loteria - im wiecej "kuponow" wyslesz, tym wieksze szanse na wygrana. Tak dziala nauka w Stanach. Teraz zabieram sie za cos innego - wracam do tego projektu boliwijskiego. Bo okazalo sie, ze wiele z analiz chemicznych wykonanych przez Kanadyjczykow (za gruby szmal) bylo do kitu. Dzisiaj wyslalem te same probki do innego laboratorium. Znowu za gruby szmal. Zobaczymy, co wyjdzie. Ale nie bede Cie juz tym wiecej nudzic. Ogladalas film "Dzikie stworzenia" (Fierce creatures)? Wlasnie przed chwila skonczylem ogladac (na video). Jest super smieszny. Nic nie trzeba myslec, tylko sie siedzi i smieje. > nie moge doczekac sie slonca i urlopu (jeszcze 1,5 miesiaca!!!) To masz juz ustalony termin? Pisalas kilka tygodni temu, ze Twoj urlop sie przesuwal i przesuwal, az przesunal sie na wrzesien. Czy to kolejna zmiana? Na lipiec? Masz plany gdzie jechac? Ja chyba bede w tym czasie w Hiszpanii i Portugalii. > ps. wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Dziecka ;-))) Dzieki!!! Po raz pierwszy od Y lat ktos mi takie zyczenia zlozyl. Ale mi fajnie! A ja jak zwykle zapominalski i zaniedbywalski - nic. Musze sobie koniecznie przypomniec o nadchodzacych swietach i nie dac sie tak zaskoczyc. A w miedzyczasie zycze Ci wszystkiego dobrego z okazji urodzin. I imienin. Korcilo mnie przy tym, zeby zapytac - a kiedy masz imieniny? - ale to by w jakis malenki sposob popsulo anonimowosc. Ale moze to nic takiego. Wiec ja sprobuje dac Tobie troche informacji. Oczywiscie zakodowanej. Moje prawdziwe imie ma dwie litery wspolne z moim nickiem. Bylem kiedys znanym pisarzem. Bylem tez podroznikiem. Oczywiscie bylem tez kiedys swietym. (Juz nie jestem, ale imie zostalo). Nie bylem nigdy krolem w Polsce. Ide spac, bo juz prawie druga. A jutro mam duzo glupiej roboty - glownie wydzwanianie do roznych waznych osob w sprawach kompletnie niewaznych, aczkolwiek jednoczesnie, z pewnego punktu widzenia, niezbednych. Taki pokrecony jest ten swiat. Usmiecham sie do Ciebie i pozdrawiam serdecznie. Europ aha - zycze sloneczka... * Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mathilda do: Europ IP: *.centrala.pbk.pl 07.06.01, 11:34 witam, masz jakies przeklamania w TV, 8 stopni to przesada (przynajmniej tutaj, w W-wie). bylo troche chlodno (zwrociles uwage na czas przeszly? ;-)), ale tzn. 15-18 st. i slonce za chmurka. dzisiaj cos zza tej chmurki swieci, ale troche niesmialo. 35 stopni doczekam sie moze w lipcu? lub podczas urlopu! i ta druga alternatywa jest lepsza. nie fajnie sie pracuje w czasie wakacji, gdy zar leje sie z nieba, w pracy wprawdzie chlodzi klima, ale w koncu wychodzisz z pracy i .... tuz za progiem trafiasz na sciane upalu! u Ciebie widze kwitnie nadworne zycie nocne ;-) i przekladany piknik w koncu odbedzie sie - gratulacje! Fierce creatures nie widzialm (i nie slyszalam). chyba wybiore sie do wypozyczalni poszukac czegos. z komedii lubie niesmiertelne Pol zartem pol serio i Full Monty. moj urlop ulega kolejnym metamorfozom, tzn. ostatnio stwierdzilam, ze chyba jednak 2. polowa lipca, ale to ciagle plany, zero rezerwacji. nadal na 1.miejscu Kreta. do nadchodzacych swiat jeszcze baaaaardzo daleko. o, zagadka! - sprobuje. dwie litery z nick'a. pierwsza mysl - Pawel! to by mi sie podobalo! Pawel z Tarsu, Strzelecki i Jasienica (choc ten ostatni to naprawde byl Leon).dobrze, dalej. >Bylem kiedys znanym pisarzem. Bylem tez podroznikiem< - ale polskim pisarzem/podroznikiem czy nie? i czy mam brac pod uwage obcojezyczne wersje polskich imion? >bylem tez kiedys swietym< - to zadne ulatwienie, swietych duzo ;-) moglbys miec imie Hlaski i .... Kaminskiego (tylko Marek Kaminski jest a nie byl). moglbys byc tez Jerzy (ten od smoka, Kosinski, Forster). wiec jak? Pawel? >Korcilo mnie przy tym, zeby zapytac - a kiedy masz imieniny? - ale to by w jakis malenki sposob popsulo anonimowosc< - zastanawiam sie, mam podobne odczucia. moze jutro napisze Ci pare wskazowek.... ja tez sie :) i *) - m. ps. i trzymam za kciuki za Twoj udzial w loterii proposal'owej! i za projekt Boliwia tez! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: europ do: mathilda IP: *.hwr.arizona.edu 07.06.01, 22:06 Czesc, mathilda: Te 8 stopni to mialo byc w nocy, a w dzien jak mowisz, 15-18. Mysle, ze pogoda to jedna z nielicznych rzeczy, ktorych TV nie przeklamuje. Moze sie myle? Twoj opis upalu pasuje dokladnie do tutejszej pogody. Wychodzisz z klimatyzowanego pomieszczenia i walisz w sciane goraca. Wiec szybko do samochodu, klima, i juz jest dobrze. No chyba, ze samochod stal w pelnym sloncu - wtedy najpierw wrzuvasz w niego ges, zeby sie upiekla. Jak jest juz gotowa, to wlaczasz klime, a sama jesz ges. Akurat tyle czasu zajmuje zjedzenie gesi, co wychlodzenie samochodu w pelnym sloncu. Czy w Polsce tez je sie gesi jak jest graco? > przekladany piknik w koncu odbedzie sie - gratulacje! Odbyl sie, ale niezupelnie jak planowalem. Bo tak: zapomnialem korkociagu z domu, wiec nie moglismy kupic wina, kupilismy angielskie piwa. Nie pojechalismy w gory, ale do parku miejskiego. A reszta normalna. Aha - bylo jasno od ksiezyca w pelni. I przyszedl do nas doberman, powachal serek z koziego mleka, podwinal ogon i uciekl w poplochu. W ten sposob znalazlem metode na dobermany. "Fierce creatures" jest z tymi samymi aktorami, ktorych moze znasz z "The fish called Wanda" albo z innych angielskich komedii-parodii. > ciagle plany, zero rezerwacji. nadal na 1.miejscu Kreta. Czy masz w swoich planach sporo swobody, czy tez musisz sie dostosowac do innych ludzi? Mam na mysli miejsce, czas, towarzystwo, sposob podrozy, noclegi itp... Bardzo dobra jestes w rozwiazywaniu zagadek! Ale zeby zachowac choc odrobine tajemniczosci nie powiem jeszcze, ktora z Twoich trzech propozycji jest wlasciwa. Dodam, ze tym pisarzem i tym pdroznikiem bylem nie w Polsce (ale mialem na mysli polski odpowiednik tych dwoch imion). A o krolu to juz nie jestem taki pewien. Moze bylem, ale nie pamietam... to taki drobiazg. Tak, tak - daj mi tez zagadke. Pozdrawiam *** europ p.s. wczoraj ogladalem kawalek klanu i dowiedzialem sie, ze zawsze caluje sie nieparzysta ilosc razy. to prawda? -e * Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mathilda do: Europ IP: *.centrala.pbk.pl 08.06.01, 15:49 witaj Marku! (Marku ? ;-)))))) > Mysle, ze pogoda to jedna z nielicznych rzeczy, ktorych TV nie przeklamuje. Moze sie myle? < - pani Chmurka klamie!!!;-))) pogoda to przeciez jedna z tych rzeczy, co do ktorych TV i radio myla sie dosc czesto! dzisiaj rano w radio pan meteo powiedzial, ze pogoda w ten weekend bedzie naprzemienna ;-) tzn. dzisiaj deszcz, jutro slonce (pewnie niezbyt wyrazne po tym deszczu),niedziela deszcz i w poniedzialek ma byc ladnie (ciekawe, co to tak naprawde znaczy???). > Czy w Polsce tez je sie gesi jak jest graco? < - skad ten pomysl? ges??? w Polsce najpopularniejsze z drobiu sa chyba kurczaki (vel kury). kurczak z rozna.... albo rosolek.... jak bylam mala dziewczynka, to rosol i pomidorowa to byly moje ulubione zupy. moglam je jesc codziennie. hej, rozmarzylam sie.... i wiekszosc moich znajomych mam podobne wspomnienia z dziecinnstwa. Ty tez? aha, jest taka scena w jednej z ksiazek Hlaski, gdzie bohater opowiada, jak zemscil sie na jednym facecie. wazna role odgrywa kura. biedny doberman! ja lubie serki plesniowe, ale niektore sa dla mnie nie jadalne. tak smierdza, ze mnie po dwoch gryzach odrzuca i zbiera mi sie na wymioty. swobode w swoich planach wakacyjnych mam ograniczona, np. nie mam szans na urlop we wrzesniu, bo juz czesc mojego zespolu (w pracy) ma zarezerwowany ten termin i sam rozumiesz, nie mozemy nagle prawie wszyscy wyjechac. i do polowy lipca tez nie mam, co marzyc. nie musze martwic sie o przejazdy czy noclegi, bo jade na wypoczynek zorganizowany - jakas oferta z biura podrozy. duze prawdopodobienstwo last minute. jak polaczenie cena+standard+termin nie bedzie OK, to moze zdecyduje sie na cos innego (ale w ww. terminie). moze jakas inna wyspa/-y? dobrze, moja kolej na zagadke dla Ciebie (w podobnym stylu;-) : kiedys bylam znana autorka ksiazek dla dzieci. kiedys nakrecono o mnie film. i napisano o mnie ksiazke (ale to bylam inna ja). kiedys dostalam Oscara. jestem znana spiewaczka operowa. o moim nick'u nic nie napisze, bo to byloby za duze ulatwienie;-) pozdrawiam i ***) - m. ps. klan - czy myslisz o tym polskim serialu-tasiemcu? ogladasz regularnie? :0 ;- ))) z calowaniem to chyba prawda (rozumiem, ze chodzi o problem calowania sie przy powitaniu lub pozeganiu, tak?). wiekszosc moich znajomych caluje 3-krotnie (lub tylko raz), ja tez tak robie, ale czy jest to polska norma? - nie wiem. podobno w Niemczech caluje sie tylko dwukrotnie; raz w kazdy policzek. ps2. przyslij mi kawelek sloneczka na weekend! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: europ do: mathilda IP: *.hwr.arizona.edu 11.06.01, 03:48 Czesc, Szybko odgadlas moja zagadke. Ja probowalem odgadnac Twoje imie, ale na razie nie wiem. Mam taki pomysl: Maria - Callas, Kuncewiczowa, Sklodowska (byla i ksiazka i film), a Oscara tez jakas dostala, ale nie pamietam nazwiska. > > Czy w Polsce tez je sie gesi jak jest graco? < - skad ten pomysl? ges? Skad? Hm... nie wiem. Chyba z opowiadan Twaina, ale nie pamietam dokladnie. Bylo to tak: co podac na stol, jak przychodza nieoczekiwani goscie, a w domu nie ma nic do jedzenia? Odp: ges. Wiecej szczegolow nie pamietam. Ani zrodla. Ale mi smaku narobilas ta pomidorowka. Tez jadlem czesto, jak bylem maly. Ale ostatnio, to nie jadlem jej juz wieki cale. Ani rosolu. Mmmm... Chyba bede musial o tym pomyslec. Tylko, ze nie chce mi sie zup gotowac, bo to trudne (chyba). Serek nie byl wcale plesniowy, tylko swiezy, jak twarozek, tylko z koziego mleka. Pycha. A doberman glupi - nie wie, co dobre. > ps. klan - czy myslisz o tym polskim serialu-tasiemcu? ogladasz regularnie? :0 Jak sobie kupilem satelite, to ogladalem Klan dosc czesto. W zeszlym tygodniu ogladalem jakis odcinek, bo byl tuz przed Krzyzakami, wiec sie zalapalem na koncowke. Krzyzakow nie chacialem przepuscic, bo to klasyka. Ale teraz to ten film troche mi sie wydawal smieszny. Tacy ci ludzie napuszeni, dialogi ani sredniowieczne, ani wiarygodne. Ale mimo to, milo sie ogladalo. Skoro caluje sie nieparzysta ilosc razy, to tak jak z dawaniem kwiatkow. Ciekawe skad sie wziely takie normy? Moze z zabobonow? Ze jak parzysta ilosc, to cos? Tylko co? Wiesz cos na ten temat? > ps2. przyslij mi kawelek sloneczka na weekend! Wysylam CALE sloneczko jakie mam. A Ty - co z tym deszczem? Pozdrawiam i caluje wielokrotnie (ale nieparzysta ilosc razy). Marek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mathilda do: Europ IP: *.centrala.pbk.pl 12.06.01, 11:16 witaj Marku, odn. zagadki; spiewaczka jestem polska, a film jest o mojej imienniczce (ale to zupelnie inna postac niz pozostale wspomniane przez mnie w zagadce). chcesz jutro mala podpowiedz? Maria na pewno nie jestem. zgaduj dalej. >co podac na stol, jak przychodza nieoczekiwani goscie, a w domu nie ma nic do jedzenia? Odp: ges.< - dobra rada ;-). tylko co potem z ta gesia??? a co tam, niech sie goscie martwia! ;-) pomidorowka jest pycha! i szalenie latwa do zrobienia; trzeba tylko miec rosol, dodac koncentrat pomidorowy, zabielic smietana, ugotowac kluseczki (najlepsze do pomidorow dla mnie sa kolanka) i masz zupke ;-))). jedyny problem to ten rosol... ja najwiekszka fanka gotowania nie jestem, ale rosolek trudny nie jest. wyglada to mniej wiecej tak: bierzesz miesko - najlepiej mieszane, troche wolowego (np. szponderek - nie pytaj dokladniej co to; szponderek to szponderek. i kropka) i troche kurzego (2 skrzydelka) - dodajesz warzywa (marchewka, pietruszka, seler, por), wszystko do garnka, zalewasz woda, + 2-3 listki laurowe i ze 2 ziarenka ziela angielskiego i gotujesz na "wolnym ogniu". aha, i wczesniej trzeba lekko osolic, tak "do smaku". jak zupka jest gotowa, to ja wyjmuje warzywa i weg (bo nie przepadam za gotowanymi) i wybieram te "burzyny" (to chyba fachowe slownictwo?), co sie porobily podczas gotowania. jejku, nie pisze juz o jedzeniu, bo prawie dostalam slinotoku!!! >Krzyzakow nie chacialem przepuscic, bo to klasyka.< - fakt, strasznie stary ten film i jak go sie teraz oglada, to wydaje sie smieszny. ja najbardziej lubie Potop i prawie zawsze ogladam jak TV powtarza, najczesciej okazji jakis swiat. nie wiem, skad sie wzial ten zwyczaj nie parzystego calowania i nie parzystej liczby kwiatow w bukiecie. raczej to nie przesad, tylko .... sama nie wiem, taki obyczaj. a jak tam z kwiatkami w Arizonie - parzysta ilosc? a inne "przesady"? - np. perly, podobno nie daje sie ich w prezencie, bo oznaczaja lzy. takie zwyczaje i zabobony to osobny temat-rzeka. czy my Polacy (automatycznie zaliczam tutaj tez Ciebie) jestesmy przesadni? chyba troche. ale czy bardziej niz inne narodowosci? Ty wypowiedz sie na ten temat; czy uwazasz, ze Amerykanie sa bardziej od nas przesadni? ja np. od studniowki do matury nie obcinalam wlosow, zeby sie nie sciac na maturze :-). czarny kot nie wprawia mnie w poploch. jutro 13-go - dobrze, ze to nie piatek;-) - mam wazne spotkanie wysokiego szczebla i szczerze to troche sie denerwuje, ale chyba bardziej kalibrem spotkania niz data. > Wysylam CALE sloneczko jakie mam. A Ty - co z tym deszczem? < - no wlasnie. pamietasz, co pisalam ostatnio odn. prognozy pogody? nie sprawdzily sie przepowiednie pani Chmurki! mialo padac w niedziele, nie padalo. mialo nie padac wczoraj - padalo. wprawdzie byl to maly deszcz z wielkiej chmury, ale zimno bylo. ktos tam slyszal, ze caly czerwiec bedzie nie ciekawy; malo slonca, czeste przelotne opady, temp. tez nie rewelacyjna. przeciez, za 1,5 tygodnia zaczyna sie kalendarzowe lato!!! a ja sie pytam kiedy byla wiosna??? chyba na poczatku maja, a potem gdzies zmykla. WYSYLAJ CODZIENNIE PO KAWALKU SLONCA AZ DO ODWOLANIA!!! pozdrowienia i ***) - m. ps. deszcz mam wczorajszy, bo dzisiaj jeszcze nie padalo :-0 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: europ do: mathilda IP: *.hwr.arizona.edu 12.06.01, 12:46 Czesc tajemnicza nie-Mario: Bardzo lubie Twoje listy. Sa takie.... normalne... Wysylam nastepny dzien SLONECZKA i ciepelka. Niech Cie pali i grzeje... tylko pamietaj o nakladaniu bloku przeciwslonecznego na buzie. (Czy tak sie to nazywa - tu jest to "sun block"). Mam kilka pisarek (Wanda Chotomska, Ewa Szelburg-Zarembina, Janina Porazinska, Hanna Ozogowska), ale nie pokrywaja sie z Oskarkami (oprocz Ewy, ktora dostala kiedys, ale nie pamietam kiedy i za co). Spiewaczka - Teresa, innych nie znam. Wiec musze poczekac na Twoja podpowiedz... > jedzenia? Odp: ges.< - dobra rada ;-). tylko co potem z ta gesia??? niech goscie zjedza... Narobilas mi apetytu na pomidorowke - postanowilem zrobic. Wedlug Twojego przepisu. Dam Ci znac jak wyszla. A kluseczki robisz czasami sama (zacierki albo lane), czy zawsze makaron? Ja uwielbiam swojskie, ale prawie nigdy nie robie. Moja babcia robila najznakomitsze lane kluseczki do zup. Warto bylo jechac do niej chocby dla tego smakolyku. A warzywka gotowane lubie - zwlaszcza marchewke i kalarepke. Lubie tez zupe jarzynowa. Mniam... Tu prawie zadne z wielkich polskich ekranizacji nie leca. Krzyzacy to bylo calkowite zaskoczenie. No nie - rok temu byla Ziemia obiecana. I Wesele. Ale to chyba wszystko. Dzisiaj byly Zakazane piosenki. Fajne. Wiesz, ze nigdy w Polsce tego nie ogladalem. Chyba nie bylo albo okazji, albo ochoty, albo obu. W Arizonie, jak w calych Stanach, kwiatow sie zwykle nie daje. Jak kiedys poszedlem na obiad i wreczylem pani domu bukiet kwiatow, to powstala konsternacja wsrod gosci. Ale pani domu, Iranka, byla wniebowzieta. Powiedziala, ze nikt tego nigdy w USA nie zrobil. Natomiast niektorzy czasami daja kwiatek w doniczce. Tak, tak! Nie zartuje. I koniecznie z doczepiona kartka z zyczeniami (to, zeby nie trzeba bylo skladac osobiscie, i zeby byl dowod, ze to od Ciebie). Z tym tez nie zartuje. Taki kraj i obyczaj. Amerykanie sa przesadni... albo raczej powiedzialbym glupi. Na przyklad boja sie kosmitow. Ze przyjada i Cie wezma. Nie rozumiem czego tu sie bac. No bo to przeciez bylaby super sprawa, nie? Chyba, ze Cie zjedza. Ale jak maja rakiete czy cos takiego, zeby tu przyleciec, to chyba nie po to, zeby sie pozywic. Maja cale biuro federalne do spraw badania kosmitow. I inne do spraw zapobiegania porwaniom przez kosmitow. Wyglada na zart prima-aprilisowy... ale nie jest. Czarownice i wampiry to rowniez mocny przesad. Sa i koniec, nie ma dyskusji. I trzeba sie miec przed nimi na bacznosci. Pewnie rzad ma jakies biuro do zwalczania czarownic. Ale o nim nie wiem. No, bo nie wiem przeciez wszystkiego... Dzieki za zaliczenie mnie (automatycznie) do Polakow. Nigdy nie bylem niczym innym. Mam paszport polski, i tylko polski. I tak zostanie (z mojego wyboru). Pozdrawiam i caluje (nieparzyscie), Marek P.S. Moze byc ten wczorajszy (a dzis juz przeedwczorajszy) deszcz. Zawsze lepszy rydz... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mathilda do: Europ IP: *.centrala.pbk.pl 13.06.01, 10:20 witam Marku, milo, ze podobaja Ci sie listy ode mnie. wiesz, troche tego sloneczka doszlo, tzn. teraz swieci, ale zapotrzebowanie jest spore, wiec wysylaj nie ustajaco. ja wczorajszy deszczyk poslalam. jeszcze sie w tym roku nie opalalam prawdziwym sloncem, tylko sztucznym. a przy sztucznym nie trzeba sie niczym smarowac przed (tzn. mozna, ale nie koniecznie), tylko po jakims nawilzajacym balsamem. ale przy prawdziwym plazowaniu o pamietam o kremie z wyzszymi faktorami czy z sun block'iem. wlasciwie to w Polsce chyba wystarczaja filtry przeciwsloneczne (faktory) - silniejsze lub slabsze - total sun block jest raczej dla b.malych dzieci. polskie slonce (ach, ten lokalny patriotyzm ;-)) to nie twoja arizonska patelnia ;-) > Mam kilka pisarek (Wanda Chotomska, Ewa Szelburg- Zarembina, Janina Porazinska, Hanna Ozogowska), ale nie pokrywaja sie z Oskarkami (oprocz Ewy, ktora dostala kiedys , ale nie pamietam kiedy i za co). Spiewaczka - Teresa, innych nie znam. Wiec musze poczekac na Twoja podpowiedz... < - jest b.blisko rozwiazania zagadki, wlasciwie juz je podales (patrz Twoja powyzsza lista imion). podpowiedz powinna rozwiac watpliwosci. moj nick i moje imie maja tylko jedna wspolna litere. > Narobilas mi apetytu na pomidorowke - postanowilem zrobic. Dam Ci znac jak wyszla. < - fajnie, oby sie tylko udala, tzn. ze przepis podalam Ci OK. nie znaczy to, ze byl nie sprawdzony - byl, byl..... pare razy. kluseczek nie robie. bo, po pierwsze: nigdy nie probowalam, a po drugie: dla mnie pomidorowka najlepsza jest z makaronem kolanka lub rurki (zadne tam swiderki, muszelki!). tez pamietam, ze w "dzieciectwie" babcia lub mama robily lane kluski, ale jadlam je raczej z rosolem. fuj, gotowane warzywka! nie lubic!!! no, chyba ze smak mi kiedys zmieni.... ale jest cos gorszego - kminek! to jeszcze wieksze fuj!!! dzisiaj na TVPolonia jest 2.czesc Krzyzakow, ale ja sobie ja daruje. popatrz, popatrz, kwiaty dla pani domu z okazji proszonego obiadu i jaka konsternacja! ;-)) pomysl z kwiatkiem w doniczce jest ciekawy. (BTW to w Polsce tez sie z tym spotkalam, tylko ze wtedy doniczka - z tym kwiatkiem oczywiscie - traktowana jest bardziej jako prezent niz kwiatek-dodatek do prezentu). dajesz doniczke, a potem przy okazji kolejnych odwiedzin sprawdzasz, jak ma sie Twoj kwiatek i jego dobry stan swiadczy o sympatii osoby nim obdarowanej do Ciebie ... lub o jej "dobrej" rece do kwiatkow ;-))) ja wole kwiatki ciete. o UFO, czarownicach i wampirach napisze pozniej. biore sie za ostatnie przegladanie papierow przed dzisiejszym bliskim spotkaniem trzeciego stopnia. troche sie denerwuje, wiesz, zeby wypadlo w porzadku. i zeby nie trwalo za dlugo. i musze jeszcze wydebic od szefa dzien wolnego na pojutrze (jutro swieto - Boze Cialo, wiec jak uda mi sie z piatkiem, to bedzie dlugi weekend!!!). trzymaj kciuki za pomyslnosc obu spraw. odezwe sie w poniedzialek (mam nadzieje!). pozdrawiam i :*** - m. ps. male pytanie - kiedy rodaku wyjechales z Polski? 5, 10 lat temu? 10 to chyba nie.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: europ do: mathilda IP: *.hwr.arizona.edu 14.06.01, 11:23 Czesc, Ewo (?): Wyszla Ewa, bo to jedyne imie z listy moich propozycji, ktore ma tylko jedna literke wspolna z Twoim nickiem. Nie wiem, czy przeczytasz przed poniedzialkiem. Jesli nie, to bedziesz miala bardzo duuuuzy zapas zoltych promykow, bo przesylam duuuuzo SLONECZKA na kazdy dzien tego dlugiego weekendu. Po co chcesz sie opalac (niezaleznie od tego, czy prawdziwym, czy sztucznym sloncem)? Czy moda jest na czekoladke? A moze zawsze byla? Tu nie ma potrzeby sie opalac, bo w drodze z samochodu do sklepu juz mozna sie zabrazowic (albo zaczerwienic). Na dworzu zawsze uzywa sie blokow. Mowia, ze Tucson to stolica raka skory. Wiec ludzie sa ostrozni. A ja moze troche zbyt ostrozny, wiec pozostaje bialy. Kminku tez nie lubie. Oprocz jednej potrawy - guakamole. To taka pasta z avocado, pomidorka, czosnku Powinien byc, ale ja czasem robie bez), no i przypraw, miedzy innymi kminku i papryki. Ale kminku tak bardzo nie czuc, bo tonie w smrodku czosnku i ginie w pikantnosci papryki. Calosc jest bardzo smaczna. > ps. male pytanie - kiedy rodaku wyjechales z Polski? 5, 10 lat temu? 10 to chyba nie.... Napewno nie 10. Ale 5 tez nie. Dam Ci taka zagadke. Zdazylem poza Polska zrobic takie rzeczy. Na samym poczatku mieszkalem w Danii, bardzo krotko, tak krotko, ze nawet nie wiem, jak sie po dunsku nazywa chleb. Potem w Niemczech - nie dosc dlugo, zeby sie dobrze nauczyc jezyka, ale dosc dlugo, zeby nie chciec tam mieszkac na stale. Potem mieszkalem w Chicago, wystarczajaco dlugo, zeby sie przekonac, ze pogoda jest paskudna i w lecie i w zimie. Potem bylem przez X lat w Nowym Meksyku, gdzie dorobilem sie magistra i doktora (aha - i przyslowiowego garba). A od roku YYYY (suma sumy cyfr 5) pracuje w Arizonie. Czy wiesz juz kiedy wyjechalem? Pozdrawiam i ***, Marek P.S. Wlasnie otrzymalem wiadomosc, ze NSF zatwierdzila moj projekt w Turcji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mathilda Re: do: Europ IP: *.centrala.pbk.pl 25.06.01, 00:00 czesc Marku, dlugo sie nie odzywalam. mogles myslec, ze rozmylam sie w gdzies w plataninie sieci (bodajze hm, gdzies w dalszym miejscu podczas mojej nieobecnosci poruszala ten temat, tzn. nietrwalosci e-korespondencji), ale nie.... wbrew pozorom nie przedluzyl mi sie weekend, tzn. przedluzyl, ale z powodow nie najszczesliwszych dla mnie. dokladnie w pierwszy dzien dlugiego weekendu (wywalczylam u szefa wolny piatek - nawet gladko poszlo) - w czwartek - zmogla mnie jakas bakteria czy wirus. probowalam sie domowymi sposobami wyleczyc, klnac pod nosem, ze tu wolne, a ja w poscieli, ale nic z tego. w niedziele, mimo "kurowania sie" poprawy zbytniej nie bylo, poszlam do lekarza i dostalam L4 na caly ubiegly tydzien. dzisiejszy powrot do pracy powitalam wiec prawie z radoscia - nareszcie dostep do swiata (internet!!! :-))). troche mi sie nazbieralo zaleglych spraw, musze sie z nimi uporac. wiec jednak, ze zyje, osiagnelam juz 95% sprawnosci i nie watpliwe odezwe sie. pozdrawiam i *) - E. ps. gratuluje rozwiazania zagadki. ten film, to Wszystko o Ewie, a Ewa z Oscarem to Ewa Braun (za dekoracje do Listy Schindlera). ps2. gratuluje zatwierdzenia projektu. Twoj sukces uczcze pomidorowka ;-), wczoraj zrobilam ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: europ do: mathilda IP: *.hwr.arizona.edu 26.06.01, 00:00 Czesc, Ewo: Musze Ci cos wyznac: Ewa to moje najulubiensze imie na swiecie... Ewa, Ewunia, Ewka, Ewunka... Pisze to nie dlatego, ze chce Ci sie przypochlebic. To szczera prawda. > dlugo sie nie odzywalam. mogles myslec, ze rozmylam sie w gdzies w plataninie sieci (hm, gdzies w > dalszym miejscu poruszala ten temat, tzn. nietrwalosci e-korespondencji) Cos takiego przyszlo mi do glowy, ale pomyslalem, ze to nie dlatego nie piszesz, tylko dlatego, ze cos Ci wypadlo. I widze, ze to prawda. Ta choroba to dlatego, ze nie wyslalem na czas wystarczajacej ilosci slonca. U nas wtedy nie brakowalo. Natomiast teraz nadchodzi pora monsunow. Dzis na przyklad jest od samego rana ciemno, pochmurno i nawet zaczelo kropic. W takich przypadkach mowi sie "hurra!" Ja myslalem o ksiazce i filmie "Szalenstwa panny Ewy". Naprawde byla taka Ewa Braun? Wiem, ze byla nieslawna Ewa Braun, zona pewnego Adolfa. Smieszne, ze facetka o dokladnie tym samym nazwisku i imieniu zalapala sie akurat na "Schindlera". Mam do Ciebie prosbe. Nie chce mi sie juz uzywac forum (chyba mnie znudzilo). Czy mozemy przeniesc sie na e-mail? Moj adres krecha@poczta.gazeta.pl. Jesli nie chcesz, to mozemy zostac na forum. Pozdrawiam i caluje. Marek Odpowiedz Link Zgłoś
mathildae Re: do: Europ 26.06.01, 00:00 witaj Marku, wiec przenosimy rozmowe na bardziej prywatny grunt, tak? ;-)zalozylam sobie konto, pisz na adres: mathildae@poczta.gazeta.pl pozdrawiam i do zobaczenia - mathilda Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mania do Europ i Mathilda IP: 213.76.146.* 27.06.01, 00:00 To przykre, ze Was juz tutaj nie bedzie. Zaluje. Lektura Waszych listow byla naprawde duza przyjemnoscia. Zegnam Was obydwoje, i Ciebie, Marku Z., i Ciebie, Ewo. M. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mathilda Re: do Europ i Mathilda - do Manii IP: *.centrala.pbk.pl 27.06.01, 00:00 dziekuje za mile slowa, Maniu. mysle, ze niebawem sie spotkamy, gdzies tutaj na forum.... wiec - do zobaczenia! - mathilda Gość portalu: Mania napisał(a): > To przykre, ze Was juz tutaj nie bedzie. Zaluje. > Lektura Waszych listow byla naprawde duza przyjemnoscia. > Zegnam Was obydwoje, i Ciebie, Marku Z., i Ciebie, Ewo. > M. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: europ do: Mania IP: *.hwr.Arizona.EDU 27.06.01, 12:51 Myslalem, ze nikt oprocz nas tego nie czyta. Pozdrawiam, Europ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dh Re: poznam kobiete IP: 62.189.104.* 28.04.01, 22:01 moj pseudonim to skrot od: dobry humor, bo probuje byc dzisiaj w dobrym humorze i lubie ludzi z poczuciem humoru. napisz czy jestes zainteresowany wymiana mysli ze mna tez, czy kobieta z W. ci wystarczy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: europ Re: poznam kobiete IP: 150.135.83.* 29.04.01, 07:12 Czesc, Oczywiscie jestem zainteresowany. O czym myslisz teraz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: europ Re: poznam kobiete IP: *.hwr.arizona.edu 02.05.01, 10:34 Gość portalu: dh napisał(a): > o sexie Czy chcesz na forum o tym pisac? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: europ Re: poznam kobiete IP: *.hwr.arizona.edu 03.05.01, 22:01 Tak, boje sie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dh Re: poznam kobiete IP: *.host.btclick.com 04.05.01, 12:24 przynajmniej uczciwie. tak pozatym nie ze bym desperacko chciala na ten temat pisac na forum. pytales o czym mysle, a nie o czym chialabym rozmawiac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: europ Re: poznam kobiete IP: *.hwr.arizona.edu 05.05.01, 05:53 Czesc, dh: No, uczciwie; taki juz jestem. A szczerze - to ja tez mysle o seksie. Chyba kazdy mysli. Nie? Tylko jakos na forum glupio o takich intymnych sprawach pisac. A boje sie dlatego, ze Cie nie znam. Przeciez mozesz byc facetem. Albo psem. No albo nawet i piekna kobieta. O czym chcialabys pisac? Zaciekaw mnie jakims tematem... Czy "dh" to Twoj permanentny nick? Zawsze masz dobry humor? Ja mam dzisiaj taki sobie, bo mi cos w pracy nie wyszlo. Pozdrawiam, Europ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dh Re: poznam kobiete IP: 62.189.104.* 05.05.01, 13:50 Gość portalu: europ napisał(a): > Czesc, dh: > > No, uczciwie; taki juz jestem. A szczerze - to ja tez mysle o seksie. Chyba kaz > dy mysli. Nie? Tylko jakos na > forum glupio o takich intymnych sprawach pisac. A boje sie dlatego, ze Cie nie > znam. Przeciez mozesz > byc facetem. Albo psem. No albo nawet i piekna kobieta. > > O czym chcialabys pisac? Zaciekaw mnie jakims tematem... > > Czy "dh" to Twoj permanentny nick? Zawsze masz dobry humor? Ja mam dzisiaj taki > sobie, bo mi cos w > pracy nie wyszlo. > > Pozdrawiam, > > Europ nie jestem facetem, ani psem, raczej piekna kobieta - choc mam sobie troszke do zarzucenia. chcialabym pisac przede wszystkim o sobie (to moj ulubiony temat (zart!)) poza tym o zyciu i o tobie bo cie jeszcze dobrze nieznam. powiedz mi o co chodzilo w tym zarcie o reganie bo nie zrozumialam. chyba jestem "thick" jak mowia tubylcy. nie bede probowala cie zaciekawic - twoja prozba zabrzmiala jak prowokacja, albo proba. a szczerze: mozesz uznac mnie za nudna bez wzgledu czy podejme wyzwanie i niezaleznie jak bede sie starac wydac interesujaca. dh - to nie jest moj permanentny nick. zmieniam od czasu do czasu moj nick na forum. nie chce chyba byc wytropiona przez niezyczliwych i agresywnych. nie zawsze mam dobry humor. nie czesto i nawet nie od czasu do czasu. wlasciwie bardzo czesto nie mam dobrego humoru. przynajmniej przez ostatni miesiac- mialam i mam troche problemow. staram sie myslec pozytywnie i znalezc zabawna strone sytuacji ,ale nie zawsze sie to udaje. dzisiaj zadziwiajaco mam niezlu humor - spalam bardzo dlugo, spotkanie z wlascicielom domu w ktorym mieszkam przebieglo spokojnie (przyszedl po pieniadze) i od rana mam uczucie ze musze cos w moim zyciu zmienic. nie bardzo jeszcze wiem co i jak, ale napewno potrzebuj zmiany. moze to wiosna i ta odrobina slonca wprowadzial mnie w taki nastroj. powodzenia w pracy a Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A Re: poznam kobiete i Reagana IP: *.pl 05.05.01, 14:48 Moge Ci wyjasnic sens tego dowcipu w zastepstwie kolegi z Forum, ktory zapewne o tej porze jeszcze spi: byly prezydent Reagan jest chory; dotknela go choroba pojawiajaca sie zwykle w wieku zaawansowanym, czyli tzw. choroba Altzheimera (nie jestem pewna, jak to sie pisze). Powoduje ona m.in. zaniki pamieci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: europ Re: poznam kobiete IP: *.hwr.arizona.edu 05.05.01, 22:17 Witaj, dh: Dobrze, ze jestes piekna kobieta - jaka to ulga po tych dniach niepewnosci! Dobrze, ze chcesz pisac o swoim ulubionym temacie, czyli o sobie. Na pewno wiesz sporo na ten temat. A co mozesz napisac o mnie? Nie chcialem Cie prowokowac, kiedy napisalem, zebys zainteresowala mnie jakims tematem. Tak jakos sie napisalo. A teraz, kiedy to przeczytalem, nie wygladalo to zbyt milo. Ale nie mialo byc niemile. Nie koniecznie jestes "thick". Moze po prostu nie mialas informacji koniecznej do zrozumienia. Ktos ponizej juz to wytlumaczyl, wiec nie bede powtarzac. Dowcip jest troche okrutny. Ale tez bardzo smieszny - przynajmniej dla mnie. > dh - to nie jest moj permanentny nick. zmieniam od czasu do czasu moj nick na > forum. nie chce chyba byc wytropiona przez niezyczliwych i agresywnych. Czyzbys miala na sumieniu jakies posty, o ktorych lepiej nie wiedziec czy nie pamietac? Chyba prawie kazdy ma. Bo prawie kazdego ponosi od czasu do czasu. A tu jest prawie pelna anonimowosc, wiec - hulaj dusza. Ale to nie jest takie wazne. Chyba, ze to codzienny nawyk. > nie zawsze mam dobry humor. nie czesto i nawet nie od czasu do czasu. wlasciwie > bardzo czesto nie mam dobrego humoru. przynajmniej przez ostatni miesiac- mialam > i mam troche problemow Co sie stalo w ostatnim miesiacu? Chcesz o tym pisac? Nie namawiam natretnie... ale jak chcesz sie tym podzielic, to zamieniam sie we wzrok. Ja tez staram sie myslec pozytywnie. Choc ostatnio nie wszystko sie udaje. I w pracy i w zyciu. Ale to chyba normalne, ze cos sie wygrywa, a cos przegrywa. Dzieki temu zachowuje sie pewna rownowage. No i czlowiek nie zepsuje sie sukcesami, jesli od czasu do czasu doswiadczy porazki. Takie to madre, prawda? Zeby jeszcze mozna bylo w to uwierzyc i nie przejmowac sie tymi porazkami. Jest to mozliwe? Napisz cos o sobie. Na przyklad, o czym myslisz kiedy zasypiasz? To znaczy, juz wiem, ze myslisz o seksie. Ale moze o czyms innym tez? A czy miewasz sny? Ja mam tylko wtedy, gdy jestem w dolku, kiedy cos, co wydaje mi sie wazne nie udaje sie. Zawsze dotyczy to spraw osobistych. Nigdy jeszcze nie mialem snu odnosnie czegos w pracy. A wiec, jak jestem szczesliwy albo tylko w porzadku, to nigdy nic mi sie nie sni. Jak to jest u Ciebie? Pozdrawiam serdecznie, Europ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dh Re: poznam kobiete IP: 10.24.15.* / *.homechoice.co.uk 06.05.01, 13:14 Gość portalu: europ napisał(a): > Witaj, dh: > > Dobrze, ze jestes piekna kobieta - jaka to ulga po tych dniach niepewnosci! > > Dobrze, ze chcesz pisac o swoim ulubionym temacie, czyli o sobie. Na pewno wies > z sporo na ten temat. > A co mozesz napisac o mnie? > > Nie chcialem Cie prowokowac, kiedy napisalem, zebys zainteresowala mnie jakims > tematem. Tak jakos > sie napisalo. A teraz, kiedy to przeczytalem, nie wygladalo to zbyt milo. Ale n > ie mialo byc niemile. > > Nie koniecznie jestes "thick". Moze po prostu nie mialas informacji koniecznej > do zrozumienia. powinnienes napisac: jestem swiecie przekonany, ze nie jestes "thick". ale wybaczam ci ten nitakt. tak - nie wiedzialm o chorobie Regana. Dowcip jest troche okrutny > . Ale tez bardzo smieszny - > przynajmniej dla mnie. > jest okrutny i smieszny. > > dh - to nie jest moj permanentny nick. zmieniam od czasu do czasu moj nick > na > > forum. nie chce chyba byc wytropiona przez niezyczliwych i agresywnych. > > Czyzbys miala na sumieniu jakies posty, o ktorych lepiej nie wiedziec czy nie p > amietac? -nie > > > Co sie stalo w ostatnim miesiacu? Chcesz o tym pisac? Nie namawiam natretnie... > ale jak chcesz sie > tym podzielic, to zamieniam sie we wzrok. > chetnie, ale bardziej prywatnie no. moge napisac na twoj e-mail adres > Ja tez staram sie myslec pozytywnie. Choc ostatnio nie wszystko sie udaje. I w > pracy i w zyciu. Ale to > chyba normalne, ze cos sie wygrywa, a cos przegrywa. Dzieki temu zachowuje sie > pewna rownowage. No > i czlowiek nie zepsuje sie sukcesami, jesli od czasu do czasu doswiadczy porazk > i. Takie to madre, > prawda? Zeby jeszcze mozna bylo w to uwierzyc i nie przejmowac sie tymi porazka > mi. Jest to mozliwe? > > Napisz cos o sobie. Na przyklad, o czym myslisz kiedy zasypiasz? To znaczy, juz > wiem, ze myslisz o > seksie. Ale moze o czyms innym tez? A czy miewasz sny? Ja mam tylko wtedy, gdy > jestem w dolku, kiedy > cos, co wydaje mi sie wazne nie udaje sie. Zawsze dotyczy to spraw osobistych. > Nigdy jeszcze nie > mialem snu odnosnie czegos w pracy. A wiec, jak jestem szczesliwy albo tylko w > porzadku, to nigdy nic > mi sie nie sni. Jak to jest u Ciebie? > > Pozdrawiam serdecznie, > obawiam sie ze nie zdorze opisac zadnego mojego snu, musze biegnac do pracy- widzisz pracuje casami w niedziele - socks, ale jeszcze sie odezwe. a Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: europ do: dh IP: *.hwr.arizona.edu 06.05.01, 23:43 Czesc, dh: Ja tez dzisiaj musze pracowac - pisze cos dla klienta. Co prawda pracuje w domu - ale praca to zawsze jest cos, czego nie chce mi sie robic. Wiec, zeby zyskac na czasie (tzn. odsunac prace o chocby kilka godzin) slucham sobie opere Eugeniusz Oniegin - jest swietna. Chyba jeszcze poukladam ksiazki albo zagram w makao albo pojde na spacer albo... Prosze, oto moj adres: krecha@poczta.gazeta.pl Pozdrawiam, Europ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dh Re: do: dh IP: *.btopenworld.com 08.05.01, 17:59 Gość portalu: europ napisał(a): > Czesc, dh: > > Ja tez dzisiaj musze pracowac - pisze cos dla klienta. Co prawda pracuje w domu > - ale praca to zawsze > jest cos, czego nie chce mi sie robic. Wiec, zeby zyskac na czasie (tzn. odsuna > c prace o chocby kilka > godzin) slucham sobie opere Eugeniusz Oniegin - jest swietna. Chyba jeszcze pou > kladam ksiazki albo > zagram w makao albo pojde na spacer albo... > > Prosze, oto moj adres: krecha@poczta.gazeta.pl > > Pozdrawiam, > > Europ czesc. nie wiem co mam napisac. czy aby nie wlazlam gdzies butami? odnioslem wrazenie, ze sie jednak troszeczke tlumaczyles. twoje zdanie: "Dalem dh swoj e-mail dlatego, zeby nie pisala na forum o tym, co jest dla niej zbyt osobiste. Napisala, ze nie chce o tym pisac na forum. Czy nie kazdy ma prawo do postawienia granicy prywatnosci? Kazdy ma." wyglada tak jakbym poprosila cie o adres, bo chce pisac do ciebie o moich osobistych sprawach. nie wiem co o tym sadzic. nie chce wyciagac falszywych wnioskow, wiec moze porozmawiajmy dluzej na forum, nim sie zdecyduje napisac do ciebie osobiscie. a przepraszam wszyskich za fatalna ortografie pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: europ do: dh IP: *.hwr.Arizona.EDU 08.05.01, 20:49 Czesc, dh: Nie przejmuj sie - nie wlazlas nigdzie z butami. To chyba tylko takie male nieporozumienia (czy niedopowiedzenia). Tlumaczylem komus dlaczego dalem Tobie moj e-mail, bo tak sie akurat zlozylo, ze tej osobie wydalo sie to dziwne. A dalem Tobie moj e-mail dlatego, ze mialem wrazenie, ze tak chcialas. To wszystko. Nie ma w tym zadnego glebszego sensu. Pozdrawiam, Europ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Małgoś Re: poznam kobiete IP: *.szczecin.ppp.tpnet.pl 29.04.01, 16:10 Dlaczego Akurat pies? Zawsze mnie to interesowało. Witaj Europ, dziwne imię, ale ciekawe. szkoda że nie stawiasz żadnych wymagań, bo beż wymagań jest mniej ciekawie i piszą nawet takie jak ja :o))). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Europ Re: poznam kobiete IP: *.hwr.arizona.edu 29.04.01, 23:52 Gość portalu: Małgoś napisał(a): > Dlaczego Akurat pies? Zawsze mnie to interesowało. > Witaj Europ, dziwne imię, ale ciekawe. szkoda że nie stawiasz żadnych wymagań, > bo beż wymagań jest mniej ciekawie i piszą nawet takie jak ja :o))). Czesc Małgoś: Czy to skrot od imienia "Malgosia" czy od czegos innego? Pies, bo jak pisalem ten watek, to przypomnialem sobie humor rysunkowy, ktory kiedys gdzies widzialem (chyba w "The New Yorker" ale nie jestem pewien). Pies siedzi na komputerze i pisze e-mail. Mowi do drugiego psa: Pst.... w Internecie nikt nie wie, ze jestes psem. Czy myslisz, ze nie spelnilabys wymagan, gdybym je postawil? Dlaczego? Oczywiscie juz postawilem dwa, nawet nie myslac o tym: jedno zawarte jest w tytule, a drugie w opisie. Napisz cos o sobie. Pozdrawiam, Europ Odpowiedz Link Zgłoś
123mi Re: poznam kobiete 03.05.01, 19:59 ja bym chciala poznac faceta aby w wolnych chwilach poczytac jego maile . czsem wystukac dobry zart lub pogawedzic na powazny temat.podzielic sie opinia na muzyke i film Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: europ Re: poznam kobiete IP: 150.135.83.* 03.05.01, 22:10 To moze taki zart na start: Ronald Reagan podchodzi w barze do kobiety, zeby ja poderwac. Zaczyna tak: czy przychodze tutaj czesto? Pozdrawiam, Europ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mania Re: do Mathilda IP: *.pl 07.05.01, 19:43 No i widzisz, wystarczyl jeden, wprawdzie nieprawdopodobnie dlugi weekend, zeby Europ zdazyl swe zainteresowanie skierowac na inna. Ba, nawet dal jej swoj adres i to zaledwie po kilku krotkich listach. No i po co bylo tak od razu wychodzic do niego z sercem na dloni? Oni tacy juz sa, chyba nie ma na to rady. Mezczyzna staly w zainteresowaniach (uczuciach) to zjawisko rownie nieprawdopodobne jak zywy mamut, na przyklad. Bo martwego chyba znalezc jeszcze mozna w pozbawionych wilgoci piaskach, o czym uczy nas paleontologia (hydrologia raczej nie, prawda?) Ten Europ to chlop na pewno sympatyczny i kulturalny, to widac. I czuc, ze cos go meczy, a to zwykle wywoluje w nas chec pocieszenia biedaczka. Ale rownoczesnie to tylko chlop, no chlop, jaka na to rada?! Wiem, na pewno przesadzam, bo cala ta "forumnowa" sytuacja nie kwalifikuje do tak "ciezkich" wnioskow. Ale zycie na pewno. I potem taki jeden z drugim Ci powie: wiesz, jestes wspaniala, zaslugujesz na kogos lepszego. Pozdrawiam wszystkich autorow postow. I juz dzis zaluje, ze tak milej lektury postow zapewne na dlugo juz nie starczy, bo jakos piszacy traca zapal. Szkoda. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: europ Re: do Mania IP: *.hwr.Arizona.EDU 07.05.01, 22:06 Witaj, Maniu: Skad taki pesymizm u Ciebie? I taka negatywna ocena mnie, na podstawie kilku postow? Postawilas mnie w sytuacji, w ktorej musze sie tlumaczyc. A nie bardzo czuje sie winny... Moze odpowiem konkretnie na Twoje konkretne mysli. Nie skierowalem swego zainteresowania WYLACZNIE na inna. Lubie ludzi wogole, a inteligentnych w szczegolnosci. I mysle, ze jest na tym forum sporo takich, ktorych warto poznac. Czy nie mozna korespondowac, rozmawiac, spotykac sie, przyjaznic sie z kilkoma osobami na raz? Mozna. Dalem dh swoj e-mail dlatego, zeby nie pisala na forum o tym, co jest dla niej zbyt osobiste. Napisala, ze nie chce o tym pisac na forum. Czy nie kazdy ma prawo do postawienia granicy prywatnosci? Kazdy ma. Mezczyzni nie maja wylacznosci na niestalosc zainteresowan i niestalosc uczuc. Wszyscy, i kobiety i mezczyzni, zmieniaja sie. Mysle, ze to dobrze, bo inaczej grozi stagnacja. Czy mnie cos meczy? Tak. Ale chyba nie wiecej, niz przecietnego czlowieka. Nie czuje sie szczegolnie doswiadczony przez zycie. A wprost przeciwnie, mysle, ze moje zycie bylo i jest proste i latwe, w porownaniu z zyciem niektorych ludzi, ktorych znam osobiscie. A meczy mnie duzo rzeczy, ktore sam widze, albo o ktorych dowiaduje sie z prasy czy telewizji czy nawet z tego forum. Czy ciebie nic nie meczy? Nigdy nie mialem intencji, zeby udawac "biedaczka" i spodziewac sie pocieszenia. Wie prosze - nie rob tego. Aha - nie udaje tez, ze jestem jakims macho. Nie jestem. Chyba jestem kims pomiedzy - a wiec w sam raz! -:) Twoje wnioski sa na wyrost. Nie sa one niczym poparte - no moze oprocz Twojej wyobrazni. Prosze, nie oceniaj czlowieka, ktorego nie znasz. Nie oceniaj go na podstawie tego, co wiesz o innych ludziach. Takie generalizacje NIE MOGA byc sprawiedliwe. Pozdrawiam serdecznie i przesylam duzo usmiechow! Europ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mania Re: do Europ IP: *.pl 08.05.01, 21:02 Ja nie chcialam mily Europ-ie, ja nie chcialam! Doba mija, a zadna kobieta sie nie odezwala! Czy to moja wina? A moze jednak nie moja... A moze korzystaja juz z Twojego e-maila? To by bylo jakies pocieszenie... Musze Ci wyjasnic jeszcze raz, bo przeciez od razu dalam znac, ze pisze o mezczyznach w ogole, a nie o Tobie konkretnie. Ty naprawde jestes sympatyczny. I inteligentny. A takich ludzi ja tez lubie "w szczegolnosci". I tez uwazam, ze jesli sie ich poznalo, to strata jest ich potem "zgubic". Ja zawsze takie zdarzenie przyjmuje jako osobista strate. Cos takiego wlasnie mnie ostatnio spotkalo i tej straty nie moge odzalowac. Moze wiec stad u mnie ten pesymizm. Bo przeciez jest cieplo, jasno przez caly dzien, same powody do zadowolenia z zycia. A propos watku o niestalosci ludzkiej; to fakt, Panta Rhei. I w tym kontekscie znowu pozwole sobie na osobista wycieczke - Ty chyba wiesz o tym dobrze. Przykro mi jednak, ze potwierdziles fakt, iz cos Ciebie meczy. Jak kazdego z nas, albo jak kazdego, ktory nie jest skrajnym egocentrykiem. To moze troche wredne, co teraz napisze, ale jednak ciesze sie, ze jest nas wiecej. I zgodnie z prosba - nie bede Cie pocieszac. Tym bardziej, ze stac Cie na zadowolenie z samego siebie :-) Dlatego m.in. bez zadnego przymusu i udawania - ja tez usmiecham sie do Ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mathilda Re: do Mani IP: *.centrala.pbk.pl 09.05.01, 09:44 witam Maniu (to od Marianny?), dziekuje za troske. Twoj post wywolal mala burze w szklance wody. potem wszyscy tlumaczyli to nieporozumienie. i niech tak zostanie. to tylko (przynajmniej na razie) luzne rozmowy, choc na pewno interesujace. dziekuje raz jeszcze, pozdrawiam - m. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aqua Re: poznam kobiete IP: *.plock.cvx.ppp.tpnet.pl 16.05.01, 10:22 A ja szukam inteligentnego meżczyznę do korespondencji, który zna pojęcie kindersztuba... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: europ Re: poznam kobiete IP: *.hwr.Arizona.EDU 16.05.01, 23:51 ... czyli, luzno, "dobre wychowanie" (chodzi zwlaszcza o wychowanie mlokosa) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aqua Re: poznam kobiete IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.05.01, 11:45 Gość portalu: europ napisał(a): > ... czyli, luzno, "dobre wychowanie" (chodzi zwlaszcza o wychowanie mlokosa) > A owszem... mlokosa sie wychowuje po to by pozniej znal to pojecie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania Re: poznam kobiete IP: *.lodz.pdi.net 17.05.01, 09:27 Witaj, A ja chętnie poznam meżczyznę. I nawet nie chodzi mi o poważny lub mniej poważny związek. Tak po prostu.....poznam. Mam prawie 24 lat. Jestem podobnio atrakcyjną kobietą (podobno bo mam okazję widzieć siebie w różnych sytuacjach w których nie wyglądam aż tak atrakcyjnie) Myślę że mam bogate wnetrze, dwoistą naturę, czasami sama nie wiem jaka jestem i która natura to ja. Jestem otwarta na ludzi, ale z niektórymi mam problem z dogadaniem się. Ale jak już znajde wspólny jezyk to jest na prawdę OK! Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: europ do: Ania IP: *.hwr.Arizona.EDU 19.05.01, 04:26 Czesc: Dzieki za odpis na ten watek. Fajnie, ze nie walisz z grubej rury, ze chcesz poznac na zawsze itp. Znajomosc bez zobowiazan - pasuje jak ulal na internet. Jestes dwoista jak... jak co? Moze jak "gingko biloba"? A moze jak kobieta, ktora zmienna jest i basta? Napisz cos o sobie. Ale nie pisz, ktora z Was to pisze, zeby bylo tajemniczo. Co masz na mysli, ze z niektorymi ludzmi nie mozesz sie dogadac? Chyba wszyscy mamy z tym troche problemu. I dobrze. Bo gdyby bylo przeciwnie, to kazdy mialby sto milionow przyjaciol. I zycie byloby pieklem. No, bo kiedy tych przyjaciol odwiedzac, kiedy z nimi cos robic, jak ich jest tylu. A zadnego nie mozna zaniedbywac, bo to nie wypada. Pozdrawiam serdecznie. Europ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: karolcia Re: poznam kobiete IP: 213.77.39.* 06.06.01, 15:16 chciałabym sobie po prostu z kimś pogadać Karolcia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: europ do: karolcia IP: *.hwr.arizona.edu 07.06.01, 11:16 No to napisz cos o sobie, kobieto. Na przyklad, czy masz cos wspolnego z uchem albo z dynia? europ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hm Re: poznam kobiete IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 13.06.01, 22:41 Czytam fragmentami od czasu do czasu Twoje rozmowy - i zastanawiam się czy po tych trzech miesiącach poznałeś kogoś kto okazał się TYM KIMŚ albo masz nadzieję że się okaże? Ja też od paru miesięcy , mniej więcej tak samo długo jak Ty kogoś szukam - ale to wszystko się tak rozmywa , a poza tym tak do końca nie jestem pewna - to jest takie nierealne. Codziennie dastaję jakieś maile , codziennie ( z wyjątkami) ktoś dzwoni,czasem się z kimś spotykam kto wydaje mi się.....a potem przestaje mi się wydawać.Zaparłam się,uparłam się i postanowiłam....ale nie wiem czy nie łatwiej zrobić jest karierę polityczną albo jakąś inną... Niewątpliwie takie kontakty umilają życie , ale... Odpowiedz Link Zgłoś
krecha do: hm 14.06.01, 10:37 Czesc: Nie jest moim celem, zeby poznac TEGO KOGOS. Jedynie, zeby poznac kogos interesujacego, kogo mozna polubic. Mysle, ze to jest realne. Natomiast jesli chodzi o nadzieje, to nie mysle w ten sposob. Tzn. nie spodziewam sie niczego poza tym, co robimy (piszemy listy). Jak dlugo bedzie to trwac? Nie wiem. Nie spodziewam sie, ze bedzie trwac wiecznie. Ale tez nie wykluczam. Zgadzam sie, ze wiekszosc tych znajomosci sie rozmywa. Ale to nie jest takie inne, niz w normalnych (tzn. nieinternetowych) warunkach. Ilu ludzi, ktorych znasz stad czy z owad, spotykasz przez dluzszy czas na stopie towarzyskiej? A ilu z nich polubisz? Z iloma sie zaprzyjaznisz? Pewnie proporcje sa podobne i tam i tu (w internecie). > ... Codziennie dastaję jakieś maile , > codziennie ( z wyjątkami) ktoś dzwoni,czasem się z kimś spotykam kto wydaje mi > się.....a potem przestaje mi się wydawać.Zaparłam się,uparłam się i > postanowiłam....ale nie wiem czy nie łatwiej zrobić jest karierę polityczną > albo jakąś inną... Niewątpliwie takie kontakty umilają życie , ale... Moze za bardzo Ci na tym zalezy, zeby TO znalezc. Za bardzo sie starasz, zbyt usilnie dazysz do jakiegos konkretnego celu. Wtedy latwo sie rozczarowac. Lepiej nie oczekiwac zbyt wiele. Wtedy latwo byc zadowolonym. Tak mysle.... A Ty? Pozdrawiam i zycze powodzenia. Europ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hm Re: do:Europ IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 14.06.01, 18:42 Wiodocznie żle odczytałam Twój temat-ogłoszenie . Początek był bardzo konkretny , ale potem to Twoje może...może masz rację , może źle to zrozumiałam.Ale i tak nie odpowiedziałeś na moje pytanie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: europ do: hm IP: *.hwr.Arizona.EDU 17.06.01, 21:59 Czesc,: hm: Ja mysle, ze wyraz "moze" jest najwazniejszym wyrazem kiedykolwiek wymyslonym. Cale nasze zycie to jedno wielkie moze. Dlatego, ze nic nie jest pewne. A wiec - moze. >.Ale i tak nie odpowiedziałeś na moje pytanie? Zadajac to pytanie postawilas mnie w niewygodnej sytuacji. Jak odpowiem "tak", to moze wygladac, ze jestem zarozumialy, pewny siebie. A jak odpowiem "nie", to bedzie wygladac, ze zadna z kobiet mi nie przypasowala. W obu przypadkach zarobie wielkiego minusa. Wiec wole nie odpowiadac na to pytanie. pozdrawiam, europ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hm Re: do: Europ IP: 217.99.92.* 18.06.01, 13:27 Tak , wiem - masz rację w obu przypadkach Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hm Re: do: Europ IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.01, 13:32 Wiesz , jeżeli masz ochotę ze mną porozmawiać - sara_nic@poczta.onet.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kobieta Re: poznam kobiete IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 27.06.01, 15:06 Witaj europ. Miło się zrobiło na Twoim forum. A już myślałam, że szukasz psychologa, niańki, kucharki, praczki, sprzątaczki, itp... czyli inaczej mówiac kogoś na stałe. Ale okazuje się, ze Twoje intencje są jak najbardziej korespondencyjne. Bardzo chętnie przyłacze się do dyskusji. Może opowiesz coś wiecej oswojej pracy - na pierwszy rzut oka wydaje się bardzo interesująca, albo coś czym mógłbys zainteresować "inteligentną" kobietę :-))) Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: europ Re: poznam kobiete IP: *.hwr.arizona.edu 27.06.01, 23:38 Czesc, kobieto: Wlasnie wczoraj czy przedwczoraj postanowilem nie kontynuowac korespondencji na forum. A Ty teraz piszesz, ze jestes zainteresowana. Wiec jesli tak, i jesli nie masz nic przeciwko e-majlowi, to napisz na moj adres: krecha@poczta.gazeta.pl europ Odpowiedz Link Zgłoś