Dodaj do ulubionych

poznam kobiete

IP: *.hwr.Arizona.EDU 31.03.01, 09:47
chcialbym poznac inteligentna kobiete,
do korespondencji,
moze do wspolnego wyjazdu,
i moze czegos wiecej

nie stawiam warunkow, bo po co,
i tak nawet i pies moze odpisac

Europ
Obserwuj wątek
    • Gość: Balbina Re: poznam kobiete IP: *.telia.com 31.03.01, 17:51
      A ty jestes z Arizony, to jak mamy sie spotkac?
      • Gość: europ Re: poznam kobiete IP: *.hwr.Arizona.EDU 31.03.01, 23:16
        Gość portalu: Balbina napisał(a):

        > A ty jestes z Arizony, to jak mamy sie spotkac?

        bede w paryzu a potem w wawie za tydzien

        europ
      • Gość: europ Re: poznam kobiete IP: 150.135.83.* 31.03.01, 23:16
        Gość portalu: Balbina napisał(a):

        > A ty jestes z Arizony, to jak mamy sie spotkac?

        bede w paryzu a potem w wawie tydzien

        europ
        • Gość: pies Re: poznam kobiete IP: 195.15.57.* 01.04.01, 19:18
          Ta wiadomosc juz jakby znamy. Za to ciagle nie wiem co masz do zaoferowania.
          Zwlaszcza dla mnie.

          pies

          • Gość: europ Re: poznam kobiete IP: *.hwr.Arizona.EDU 01.04.01, 21:25
            Dla psa nie mam nic.

            Europ

            P.S. Przepraszam za podwojny post - samo sie zrobilo...


            Gość portalu: pies napisał(a):

            > Ta wiadomosc juz jakby znamy. Za to ciagle nie wiem co masz do zaoferowania.
            > Zwlaszcza dla mnie.
            >
            > pies
            >

            • Gość: europea Poznam kolege IP: *.chello.pl 01.04.01, 21:50
              Jestem z WWy , bywalam w Paryzu, jeste w Wwie. Jeszcze
              nie bylam w USA. Znam dobrze jezyk zabojadow. Ja
              bedziesz w WArszawce to sie odezwij. A teraz pisz jak
              sie zyje za granica. EUropea
              • Gość: Europ do: europea IP: *.hwr.Arizona.EDU 01.04.01, 23:12
                Czesc, EUropea:

                Dzieki za list.

                Moze na pocztek, powiedz prosze, cos o Paryzu. Co Tobie sie tam najbardziej
                podobalo. Czy bylas tam na dluzej, czy tylko przejazdem?

                Co powinienem zobaczyc w Paryzu jak mam tam tylko dwa wolne dni? A przy tym
                nie chce sie przesycic muzeami itp (bo sa one wszedzie podobne - wielkie, tysiace
                obrazow czy rzezb, a po 100 juz ma sie dosc). Raczej lubie lazic po miescie,
                popatrzec na ludzi, obserwowac, jak sie zachowuja, wpasc do baru na wino czy
                kawe. Tak wszystko na luzie, bez przymusu pojscia gdzies w jakies konkretne
                miejsce. W ten sposob jakos najlepiej mi sie zwiedza miasta. Bede mieszkal w
                kolo Jussieu - ma to byc jakas stara dzielnica z pewnym swoistym klimatem.

                W Stanach zyje sie dosc latwo, a przynajmniej latwiej, niz w Polsce (tak
                przynajmniej odbieram to, co moi znajomi mowia o Polsce lat 90-tych).
                Ale- tylko wtedy, jak ma sie dobra prace, a to nie jest takie proste.
                Moglbym powiedziec, ze tu jest sie albo panem albo dziadem. Pieniadze
                sa najwazniejsze. A jak nie masz pieniedzy, to nikt sie toba nie interesuje -
                jestes przegrana. Wiec jest to (cala ta sytuacja z praca) dosc stresogenne
                dla wiekszosci ludzi.

                Bylo to dla mnie zaskoczeniem, kiedy tu przyjechalem. No bo bylem wychowany
                w Polsce w duchu pewnej rownosci (kazdemu byle jak, ale w miare rowno) i pewnej
                pewnosci (kazdego "byle jak" bylo gwarantowane, i na jutro i na za rok i na zawsze).
                Wiec nie bylo tego rodzaju stresu (choc byly oczywiscie inne).

                W Arizonie jest ladnie w zimie (pogoda jak w Polsce w czasie lata), a niewiarygodnie
                goraco w lecie (chyba najlepszym polskim wyrazem na okreslenie arizonskiego lata
                jest "pieklo"). Wiec w czasie piekielnym zwykle odlatuje stad do chlodnych krajow,
                bardzo czesto do Polski.

                Napisalas, ze chcialabys, zebym sie odezwal, jak bede w Warszawie. Jak? Na forum?

                W Warszawie bede tylko od 9 do 11 kwietnia. Pozniej jade z przyjaciolmi na swieta
                do Zakopanego.

                Pozdrawiam,

                Europ

                =================================
                Gość portalu: europea napisał(a):

                > Jestem z WWy , bywalam w Paryzu, jeste w Wwie. Jeszcze
                > nie bylam w USA. Znam dobrze jezyk zabojadow. Ja
                > bedziesz w WArszawce to sie odezwij. A teraz pisz jak
                > sie zyje za granica. EUropea

          • Gość: Europ do: pies IP: *.hwr.Arizona.EDU 01.04.01, 23:16
            Nowa informacja:

            Dla psa moge zrobic takie rzeczy:

            (1) moge dac jesc (nie wiem tylko czy pies lubi z puszki czy suche jedzenie)

            (2) moge dac pic

            (3) moge wyprowadzic na spacer

            (4) moge sprobowac psa wytresowac

            Europ

            Gość portalu: pies napisał(a):

            > Ta wiadomosc juz jakby znamy. Za to ciagle nie wiem co masz do zaoferowania.
            > Zwlaszcza dla mnie.
            >
            > pies
            >

            • Gość: mala Do Europ IP: *.proxy.aol.com 15.04.01, 02:14
              Czesc!
              rozbawila mnie Twoja odpowiedz do "psa", hahaha Z pewnoscia masz poczucie
              humoru.
              Czy byles kiedys w Californii?
              Jesli dysponujesz czasem, napisz do mnie kiedys na moj e-mail adres:
              sawai666a@aol.com
              Szkoda, ze tak daleko!!! Chetnie bym Cie poznala, lubie poznawac ludzi!
              Powodzenia;
              • Gość: Europ Do: mala IP: *.hwr.arizona.edu 20.04.01, 14:25
                mala,

                Przesylam pozdrowienia! Wyslalem e-mail na Twoj adres.

                Europ
    • Gość: mathilda Re: poznam kobiete IP: *.centrala.pbk.pl 20.04.01, 15:53
      to pisz mezczyzno...
      Gość portalu: europ napisał(a):

      > chcialbym poznac inteligentna kobiete,
      > do korespondencji,
      > moze do wspolnego wyjazdu,
      > i moze czegos wiecej
      >
      > nie stawiam warunkow, bo po co,
      > i tak nawet i pies moze odpisac
      >
      > Europ

      • Gość: Europ Do: mathilda IP: *.hwr.arizona.edu 20.04.01, 18:30
        W poscie bylo "poznam...", a Ty chcesz, zebym ja pisal. No ale dobrze, zaczne tak:

        Bardzo trudno mnie spotkac
        Mam numer 63 (ale nie wiek)
        Waze 152 (ale nie kilogramy ani funty)
        Czasami bywam niestabilny, ale przechodzi mi to po co najwyzej 55 dniach (a czasami juz po jednej
        sekundce)
        Czesto promieniuje pozytywna energia (gdy moja niestabilnosc trwa krotko), choc zdarza sie tez
        negatywna (w przeciwnym przypadku)

        To na razie tyle.

        Aha - nie jestem perwertem

        A TY? Napisz cos o sobie.

        E.
        • Gość: mathilda do E. IP: *.centrala.pbk.pl 23.04.01, 15:08
          Gość portalu: Europ napisał(a):

          > W poscie bylo "poznam...", a Ty chcesz, zebym ja pisal. No ale dobrze, zaczne t
          > ak:
          jestes z Europ(y) czy Arizony - bo mnie z W-wy do tej drugiej znacznie dalej....

          > Bardzo trudno mnie spotkac
          a zobaczyc?

          > Mam numer 63 (ale nie wiek)
          chyba nie kolnierzyka, ani buta ;-)
          a ja mam numer 12 (i to nie jest liczba moich wiosen ani zim, ani tez numer
          ubrania)

          > Waze 152 (ale nie kilogramy ani funty)
          i w tym miejscu wyobraznia podsunela straszliwe rozwiazanie; uncje - czyli
          przerosniety krasnoludek albo kwintale - czyli monstrum lub ok. 100 panow
          Goodman'ow.
          ja mierze 0,90 (ale nie cm ani stop)

          > Czasami bywam niestabilny, ale przechodzi mi to po co najwyzej 55 dniach (a cza
          > sami juz po jednej
          > sekundce)
          niestabilnosc nie zawsze bywa interesujaca. tym bardziej slomiany zapal - choc
          taki mi sie zdarzal. i niespojnosc odczuc tez.


          > Czesto promieniuje pozytywna energia (gdy moja niestabilnosc trwa krotko), choc
          > zdarza sie tez
          > negatywna (w przeciwnym przypadku)
          nareszcie cos, co nie wywoluje niesympatycznych skojarzen. ja bardzo lubie
          emanowac pozytywna.

          > To na razie tyle.

          > Aha - nie jestem perwertem
          to mile, osobowosci psychosomatycznych tez nie lubie ;-)

          > A TY? Napisz cos o sobie.

          >
          > E.

          pozdrawiam - mathilda

          • Gość: Ktos Re: do E. IP: *.palmers.at 23.04.01, 15:43
            Heee,heee
            Gosciu pisze o swojej liczbie i masie
            atomowej (a'la tablica pierwiastkow)
            a kobitka o sobie :))))

            Pozdrawiam
            • Gość: mathilda do Ktosia IP: *.centrala.pbk.pl 23.04.01, 16:01
              wielkie dzieki Ktosiu za wyczerpujace wyjasnienia. dobrze, ze sa jeszcze na
              swiecie tacy faciowie ;-)))
              pozdr. - m.
            • Gość: Europ Re: do E. IP: *.hwr.arizona.edu 24.04.01, 00:06
              Gość portalu: Ktos napisał(a):

              > Heee,heee
              > Gosciu pisze o swojej liczbie i masie
              > atomowej (a'la tablica pierwiastkow)
              > a kobitka o sobie :))))

              No i po cos mnie zdemaskowal?

              A tak naprawde, to czym sie spodziewales, ze jestem, skoro sie nazywam Europ? Krokodylem?
          • Gość: Europ do: mathilda IP: *.hwr.arizona.edu 23.04.01, 23:56
            Czesc mathilda,

            Rozsmieszyly mnie Twoje dopiski i komentarze. Dzieki...
            Ponizej odpowiadam na nie

            Europ

            > jestes z Europ(y) czy Arizony - bo mnie z W-wy do tej drugiej znacznie dalej..

            niestety, a Azony, ale bywam w Wawie czesto;
            a poza tym, to czy Internet nie ma zblizac na odleglosc?

            > > Bardzo trudno mnie spotkac
            > a zobaczyc?

            mozna, mozna... czasami - zalezy od tego, gdzie Ty jestes, gdzie ja jestem, i czy jest widno (czasami
            swiece swiatlem wlasnym, ale tylko po wielu kieliszkach wina)

            > a ja mam numer 12 (i to nie jest liczba moich wiosen ani zim, ani tez numer
            > ubrania)

            straszna mysl - jestes dwunasta z ogromnej liczby dzieci? podrowienia dla MAMY!

            > > Waze 152 (ale nie kilogramy ani funty)
            > i w tym miejscu wyobraznia podsunela straszliwe rozwiazanie; uncje - czyli
            > przerosniety krasnoludek albo kwintale - czyli monstrum lub ok. 100 panow
            > Goodman'ow.

            nie, nie boj sie, nie krasnoludek - ja jestem z rasy gigantow (zwlaszcza moj nos);
            a jednoczesnie nie jestem 100-kwintalowym monstrum

            > ja mierze 0,90 (ale nie cm ani stop)

            Hm... kiedyc przeczytalem, ze idealna kobieta ma miec 90-60-90 cm
            Twoje 0,90, jesli w metrach, moglo by pasowac

            > niestabilnosc nie zawsze bywa interesujaca. tym bardziej slomiany zapal - choc
            > taki mi sie zdarzal. i niespojnosc odczuc tez.

            moze byc fascynujaca, bo po co zyc, jesli tylko stabilnosc czeka - toz to nuda
            slomiany zapal? - wlasnie zostalem za to zbesztany przez przyjaciolke
            (ale sie wykrecilem, w dodatku samymi prawdami)

            > > Czesto promieniuje pozytywna energia (gdy moja niestabilnosc trwa krotko),
            > > choc zdarza sie tez negatywna (w przeciwnym przypadku)
            > nareszcie cos, co nie wywoluje niesympatycznych skojarzen. ja bardzo lubie
            > emanowac pozytywna.

            no bo, no bo, bo... zycie jest piekne, nie?...

            Ktos tam nizej zdemaskowal moja tozsamosc (a raczej to, czym jestem). Mam nadzieje, ze ta wiedza Ci
            nie przeszkadza.

            Pozdrawiam,

            Europ
            • Gość: mathilda Re: do E. IP: *.centrala.pbk.pl 24.04.01, 15:27
              witam,
              na poczatek garsc odp.:
              1)niby fakt - Internet zbliza, ale podobnie jak w przypadku telefonu - czlowieka
              ogranicza kabel (albo zasieg).
              2)co do tego swiatla - noktowizor juz mam, jestem nocnym markiem (Markiem?)
              3)12 - Twoja mysl byla rzeczywiscie straszna, ale Mama dziekuje za podrowienia i
              tez Cie pozdrawia ;-)
              4)nie krasnoludek i nie monstrum - czyli normalny (w miare) facet. oby tylko
              wielkosc nosa nie miala tej samej przyczyny, co u niejakiego Pinokia!
              5)90-60-90 - no nieee, nie mysl schematami (sam napisales, ze - "kiedys"), 0,90
              mierze w dlugosci (i nie w metrach, tylko w ....)
              6)stabilnosc nie zawsze jest nudna - ale to temat na dluzsza dyskusje.
              7)"no bo, no bo, bo... zycie jest piekne, nie?..." - generalnie tak, ale jakos
              banalnie to brzmi... (bez urazy)
              8)zdemaskowania - troche szkoda, prysl mit tajemniczosci,a chcialam jeszcze
              troche popisac w podobnym stylu.
              9) i teraz czekam na nowy watek
              pozdrawiam - m.

              • Gość: Europ do: mathilda IP: *.hwr.arizona.edu 24.04.01, 20:08
                Czesc,

                Zgadzam sie z tym, ze wszystko czlowieka ogranicza - kabel, odleglosc, zasieg, etc. Ale wszystko to to
                male piwo. Mysle, ze naprawde ogranicza to, ze sie nie ma nic do powiedzenia od siebie. Ludzie cytuja,
                cytuja i cytuja - coraz czesciej z telewizji, nie z ksiazek. Nie pije tu do Ciebie. To takie ogolne refleksje,
                ktore mnie opadaja od jakiegos czasu.

                Mam pomysl na nowy watek, ale nie wiem, gdzie go umiescic. Byloby to cos takiego:

                Tytul: czy nowe technologie pozwalaja na lepsza komunikacje miedzy ludzmi?

                Opis:
                W dzisiejszych czasach przyklada sie duzo wagi do komunikacji miedzyludzkiej - telefony,
                satelity, komorki, internet, e-mail, chat rooms, SMS-y. Ale czy umiemy naprawde przekazac to, co wazne?
                Czy umiemy sie komunikowac? Czy tez rozwoj techniczny urzadzen komunikacji w jakis sposob wplywa
                na to, ze komunikujemy duzo, ale bez sensu. Moje wrazenie jest takie, ze im mamy wiecej mosliwosci
                komunikacji (technicznych mozliwosci), tym mniej sie umiemy porozumiec. A wiec teza glowna: rozwijamy
                skomplikowane systemy komunikacji, zeby nic nie przekazac.

                > 2)co do tego swiatla - noktowizor juz mam, jestem nocnym markiem (Markiem?)

                A mialas byc mathilda...

                Ja tez jestem nocnym markiem - nie calkiem zamierzonym. Wynika to z tego, ze w dzien jestem leniwy, a
                potem okazuje sie, ze musze skonczyc pisanie czegos tam na jutro - no i zajmuje mi to cala noc.
                Oczywiscie nastepny raz jest identyczny - leniwy dzien, zarwana noc. Takie *pieskie* zycie...

                > oby tylko wielkosc nosa nie miala tej samej przyczyny, co u niejakiego Pinokia!

                Nie - ja nie klamie. Sama wierutna prawda.

                > 0,90 mierze w dlugosci (i nie w metrach, tylko w ....)

                Przypominam sobie, ze byla kiedys taka jednostka - ze dwa metry, ale nijak nie moge sobie przypomniec
                nazwy. Wiec wymyslam nowa jednostke dlugosci (na potrzeby tego watku): "kobieta". Bedzie
                zdefiniowana, jako sredni wzrost kobiety, powiedzmy 170 cm. W tym przypadku zaliczam Ciebie, z Twoim
                wzrostem 0,9 kobiety, do tzw. "petite".

                > 7)"no bo, no bo, bo... zycie jest piekne, nie?..." - generalnie tak, ale jakos
                > banalnie to brzmi... (bez urazy)

                Nie ma urazy!
                Specjalnie tak napisalem, zeby bylo smiesznie - a wyszlo banalnie.
                Musze sie poprawic na przyszlosc.

                > 8)zdemaskowania - troche szkoda, prysl mit tajemniczosci,a chcialam jeszcze
                > troche popisac w podobnym stylu.

                Nic nie stoi na przeszkodzie. Mozesz pisac. Ja ciagle wiem malo o Tobie. Ty wiesz, ze mieszkam w tablicy
                pierwiastkow.

                Pozdrawiam i przesylam usmiechy --:)

                Europ
                • Gość: mathilda do E. IP: *.centrala.pbk.pl 25.04.01, 09:06
                  witaj Europ,
                  dzisiaj malo czasu, przesylam tylko szybkie jak wiatr i gorace jak slonce
                  (spotkales sie kiedys z takim pocztowkowy kicz? :-)) ) pozdrowienia, obiecuje
                  odpisac jutro i pa, pa, :*) - m.
                  • Gość: xxx Re IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 25.04.01, 09:21
                    po co chcesz ją poznać????
                  • Gość: Europ Re: do E. IP: *.hwr.Arizona.EDU 25.04.01, 18:41
                    Gość portalu: mathilda napisał(a):

                    > witaj Europ,
                    > dzisiaj malo czasu, przesylam tylko szybkie jak wiatr i gorace jak slonce
                    > (spotkales sie kiedys z takim pocztowkowy kicz? :-)) ) pozdrowienia, obiecuje
                    > odpisac jutro i pa, pa, :*) - m.

                    Nie widzialem jeszcze takich pozdrowien. Lubie je...
                    Zycze milego dnia. Do jutra.

                    Europ
                • Gość: mathilda do: E. IP: *.centrala.pbk.pl 26.04.01, 17:16
                  witam,
                  nareszcie dopchlalam sie na forum. Twojego watku odn. nowych technologii i
                  komunikacji chwilowo nie rozwijam. ale zgadzam sie co do cytowania. chociaz z
                  drugiej strony nie dziwie sie temu zjawisku tak bardzo - reklama w TV, w kinie,
                  na bilbordach atakuje Cie non-stop wiec mimowolnie podlapujesz te hasla i
                  cytujesz, a kiedy Twoj rozmowca usmiecha sie, przytakuje, wiesz, ze rozumie Cie
                  (rozumie, co chciales przekazac) i masz poczucie jakies wiezi (mowicie tym samym
                  jezykiem). szczegolnie odnosi sie to do mlodziezy licealnej i pozniejszej.
                  po "Psach" duza czesc moich kolegow przyswoila sobie teksty Bogusia; panowie,
                  ruszcie d..., trzeba pomoc koledze; wiesz co, nie chce mi sie z toba gadac; co ty
                  k.... wiesz o zabijaniu; bo to zla kobieta byla. te teksty to juz "klasyka". a
                  Seksmisja?! - ja nie jestem agresywny, agresywnosc - jeden; no nie, kobieta mnie
                  bije!; a czy ja moge sprobowac, czy aby nie mdly? - to dopiero klasyka!
                  a obecnie? mowisz i nie swiadomie wplatasz w wypowiedz teksty reklamowe; a
                  swistak siedzi i zawija je w te sreberka.

                  ja to chyba jestem urodzonym nocnym markiem. maksymalna zywotnosc dzienna osiagam
                  przewaznie popoludniem. lubie wieczory i nocki - wtedy kwitnie zycie towarzyskie
                  (nie wyobrazam sobie, ze umawiam sie ze znajomymi sniadaniowa pora!?!), wtedy
                  mozesz zarywac godziny nad wciagajaca lektura, wtedy mozesz zajac sie wlasnymi,
                  osobistymi sprawami...

                  zamknijmy sprawe tej dlugosci - prawie "lapie sie" na zdefiniowany przez Ciebie
                  sredni wzrost kobiety. i prawie zgadles; jest taka jednostka - prawie dwa metry -
                  cos za duzo tych prawie.....

                  a z zyciem to (wg mnie) jest tak, ze jest z pewnoscia ciekawe i czasami "nie do
                  zycia". zauwazyles, ze kiedy jest zle, to martwimy sie tym stanem, rozpaczamy,
                  jakos tak intensywniej przezywamy nasze nieszczescia (te male i duze) i ....
                  tesknimy za szczesciem. a potem ono przychodzi, jest OK lub troche lepiej lub
                  cudownie i cieszymy sie, usmiechamy, ale nie rozwodzimy sie nad tym faktem, nie
                  myslimy o tym, ze jestesmy szczesliwi - po prostu jestesmy. bo w pamieci naszej
                  zachowuja sie tylko burze, cisza naszej uwagi nie przyciaga (kto to powiedzial?).

                  piszesz, ze malo o mnie wiesz. chyba juz troche wiecej, poznajesz mnie poprzez te
                  posty (tak to chyba jest w sieci, poznajesz kogos po tym, co napisze. a ja tez
                  mam troche problemow z umiejscowieniem Cie - bo gdzie jest Twoja tablica
                  pierwiastkow? bo chyba nie lezy od 100 lat w paryskim laboratorium Eugeniusza....

                  pozdrawiam i przesylam :*) - m.

                  • Gość: A-a do Europejczyka z Arizony IP: *.pl 26.04.01, 22:13
                    Doswiadczenie mnie uczy, ze nowoczesne srodki komunikowania sluza przede
                    wszystkim do wymiany informacji, ale wcale nie zblizaja ludzi do siebie.
                    Dowodem moglaby byc Twoja przeczaca odpowiedz na pytanie - czy spotkales sie w
                    Warszawie z kobieta poznana na tym forum? A nawet jesli tak, to czy chcesz sie
                    z nia spotkac powtornie? Nie znam jeszcze odpowiedzi, wiec nie bede tego watku
                    kontynuowac (przynajmniej na razie).
                    Wiekszosc z wymienionych przez Ciebie elektronicznych maszynek powstala dla
                    ulatwienia przekazu krotkich wiadomosci, niczego wiecej. To sa kolejne
                    narzedzia dla biznesu. Natomiast tutaj mamy mozliwosc wygadania sie w formie
                    podobnej do tradycyjnych listow, tyle ze podgladanych bezkarnie przez cala mase
                    osob. Takie jest zalozenie tego forum i jemu podobnych, wiec nie mozna
                    protestowac. Do pogadania jeden na jeden sa inne, takze elektroniczne
                    mozliwosci. Tyle ze poszukiwanie na slepo niesie za soba ryzyko trafienia jak
                    kula w plot. Ale i tu w suksurs przychodzi nam ta sama elektronika - zawsze
                    mozna sie odciac od niechcianego juz interlokutora. Jest tez mila perspektywa
                    trafienia jak w bingo, czyli spotkania kogos tak interesujacego, ze nawet
                    klawiatura i monitor nie przeszkodza w odczuwaniu emocji, wynikajacych z
                    pasjonujacej rozmowy.
                    Tyle ze pozniej (albo nawet calkiem szybko) rodzi sie w nas chec poznania tej
                    drugiej osoby. Swiat sie skurczyl, nawet ocean jest do pokonania najwyzej w 10
                    godzin. I co wtedy?
                    Odpowiedz Europejczyku z Ameryki, odpowiedzcie dziewczyny z Warszawy.
                    Pozdrawiam goraco, chociaz tylko elektronicznie.
                    A-a



                    • Gość: europ Re: do Europejczyka z Arizony IP: *.hwr.Arizona.EDU 27.04.01, 10:54
                      Witaj, A-a:

                      Dzieki za odzew na posty w tym watku.

                      Zaintrygowal mnie Twoj dowod tezy, ze nowoczesne srodki komunikacji nie zblizaja ludzi: moja przeczaca
                      odpowiedz na pytanie czy spotkalem sie w Warszawie z kobieta spotkana na tym forum.

                      To sugeruje, ze bliskosc musi byc koniecznie fizyczna. Mysle, ze jest i tak i nie. Pewnie, ze dobrze jest na
                      codzien kogos widziec, usmiechnac sie, dotknac, wiedziec, ze jest "w zasiegu reki". Tego nie da sie
                      niczym zastapic. Ale na innym poziomie mozna kogos uwazac za bliska osobe, gdy z tym kims mozna
                      porozmawiac na rozne tematy. Zwlaszcza, gdy przelamie sie pewne bariery zwiazane z nowoscia i
                      nieznajomoscia tej osoby. I kiedy osiagnie sie pewne zaufanie co do tego, ze ta osoba jest z nami
                      szczera. To oczywiscie zajmuje duzo czasu. No i moze nie wypalic. Wtedy, jak napisalas - fiasko, no i
                      odlaczamy sie od sieci. Proste. Ale moze sie udac. Wtedy - bingo, mamy kogos bliskiego: emocjonalnie,
                      choc nie fizycznie.

                      Czy wtedy staje sie wazne, zeby sie spotkac? Nie wiem. To zalezy od osoby. Trudno generalizowac. A jak
                      sie pozna, to co dalej? Znowu nie wiem. Zalezy od okolicznosci. Troche duzo tego "nie wiem", ale tak to
                      juz jest. A moze i lepiej nie wiedziec... bo jak sie wszystko z gory wie (czy ma zaplanowane), to zycie traci
                      urok. Nie sadzisz?

                      Serdecznie pozdrawiam,

                      europ
                    • Gość: mathilda Re: do A-a IP: *.centrala.pbk.pl 27.04.01, 15:48
                      odpowiadam krociutko:

                      te elektroniczne maszynki jednak sie przydaja - mnie osobiscie do podtrzymania
                      kontaktu z osobami, z kt. nie moge sie czesto widywac czy spotykac. ktos
                      wyjechal, przeprowadzil sie daleko, ale ja mam z nim kontakt, telefon albo mail i
                      juz wiem. faktem jest, ze kontaktuje sie w ten sposob z osobami, kt. wczesniej
                      poznalam i przebywalam z nimi jakis czas. ale wlasnie dzieki mail'om udalo mi sie
                      odnowic kontakt z X, kt. wyjechal na studia do Deutschland'u i przepadl, a
                      odnalazl mnie mail'owi od naszego wspolnego znajomego - X i ja bylismy odbiorcami
                      mail'a.
                      co do znajomosci z czat'ow i forum to trudno mi sie wypowiadac - tutaj
                      debiutuje, moze nie jestem zielona jak trawka na wiosne, ale jednak duzego
                      doswiadczenia to nie mam...
                      pewnie masz troche racji twierdzac, ze poznawszy w sieci kogos interesuajcego po
                      jakims czasie (odmierzanym mail'ami) chcemy go poznac w rzeczywistym swiecie.
                      dlaczego? bo czlowiek to i cialo i umysl, wiec (czy slusznie?) zakladamy, ze
                      skoro poznalismy (choc troche) czesc intelektualna tej drugiej osoby (i odpowiada
                      nam ona, wydaje sie byc interesujaca), to taka sama bedzie ta fizyczna. i chcemy
                      potwierdzenia, chcemy miec pelny obraz. ale przeciez w realnym swiecie jest
                      podobnie; czesto zwracamy uwage na kogos dzieki jego atrakcyjnosci fizycznej (i
                      tutaj obowiazuje zasada: atrakcyjne/piekne jest to, co sie tobie podoba), ale to
                      tylko poczatek. potem chcemy go poznac wieloplaszczyznowo. a ryzyko rozczarowania
                      sie jest chyba w obu przypadkach podobne...
                      e-buziaki od m.

                  • Gość: europ do: mathilda IP: *.hwr.Arizona.EDU 27.04.01, 10:34
                    Czesc, mathilda:

                    Dzieki za dlugi list. Dlaczego musialas sie "dopychac" do forum? Tyle ludzi sie tu krzata, ze serwery nie
                    daja rady?

                    Masz racje, ze cytowanie "zaslyszanych" to normalne zycie jezyka. Teraz, gdy to napisalas, zdalem sobie
                    sprawe z wlasnego uzywania takich wlasnie cytatow. Czesto sa to po prostu skroty myslowe, ktore nie
                    tyle ulatwiaja komunikacje, co ja czynia szybsza. Jest jeszcze inny aspekt tego - mianowicie, ze jezyk sie
                    zmienia i trzeba byc z nim na biezaco. Mimo, ze jezdze do Polski kilka razy w roku, wydaje mi sie czasami,
                    ze jestem "do tylu" z potocznym jezykiem polskim. Na przyklad przytoczone przez Ciebie teksty z "psow" nic
                    mi nie mowia, choc te z Seksmisji znam (bo mam ten film swiezo obejrzany - na cos sie te satelity jednak
                    przydaja). [przy okazji: co to sa "psy"? czy to ten sam film, o ktorym ulozony byl dowcip "na planie filmu 'psy
                    7'"?]

                    Tak, tak - w nocy najlepiej sie zyje, pelnia zycia. Moze dzien powinien byc przeznaczony dla innych, a noc
                    dla siebie? Wlasnie jest u nas pare minut po pierwszej. Zaraz bede czytac ksiazke - Cortazar, W 80
                    swiatow dookola dnia; po polsku, przywiozlem ja sobie tydzien temu z Krakowa. Przekartkowalem -
                    wyglada bardzo smakowicie. Troche strach, bo jak za bardzo wciagnie, to nie pojde wogole spac. A jutro,
                    niestety, musze isc do pracy (spotkania, spotkania... i planowania, planowania). Moze powinienem
                    napisac Ci, jak wyglada moje zycie.

                    Moj typowy dzien (jak nie ide "do pracy") wyglada tak:

                    (1) wstaje jak popadnie, chyba, ze musze isc do pracy na okreslona godzine; jest godzina 9-10
                    (2) pokrece sie po domu, cos zjem, umyje sie, wyjrze na swiat sprawdzic, czy jest; godzina 10-12
                    (3) jak jest, to zaczynam myslec o tym, co musze dzis zrobic (jak jestem w domu, to zwykle probuje cos
                    madrego napisac, choc rzadko sie udaje); godzina 12-13
                    (4) jak juz plan jest gotowy, to wlaczam komputer; godzina 13-13:01
                    (5) czytam e-mail, okazuje sie, ze trzeba zrobic to i to i jeszcze to - wiec z mojego pierwotnego planu nici;
                    godzina 13:01-15
                    (6) robie sie leniwy i zniechecony, bo plan sie nie powiodl - odpoczywam; godzina 15-16
                    (7) odpoczywam, czytam forum; godzina 16-20
                    (8) okazuje sie, ze dzien sie wlasnie skonczyl, czas na nocne ZYCIE, a nic nie zostalo dzis zrobione;
                    20-20:01
                    (9) panika; godzina 20:01
                    (10) zaczynam pracowac, pracuje do polnocy, cos tam jest zrobione, jakas tam satysfakcja jest z dobrze
                    spedzonego "dnia"; godzina 20:01-24 (czasami do rana)
                    (11) zyje, a potem ide spac; godzina ???

                    Mam zupelnie inne, niz Ty rzeczy w pamieci. Pamietam glownie dobre rzeczy, a o zlych pamietam, ale nie
                    sa one dominujace. Taka sytuacja nie jest jednak taka dobra, jak by sie moglo wydawac. Powid jest taki,
                    ze ja zawsze przypominam sobie jak to bylo kiedys dobrze, i prawie automatycznie mysle, ze teraz jest nie
                    tak dobrze. Wiec jak ma sie odwrotnie poukladana pamiec, gdy pamieta sie "tylko burze", to moze to nie
                    jest takie zle. Ciekawe, czy mozna sie przeobrazic z pamietacza "dobrego" w pamietacza "zlego".

                    Kto powiedzial to o ciszy, ze uwagi nie przyciaga? Mysle, ze przyciaga. Ja lubie milczenie. Czyz nie jest
                    bosko milczec z kims bardzo bliskim? Nie musiec sie bac milczenia. Nie musiec myslec, ze cos trzeba
                    koniecznie powiedziec. A jednoczesnie czuc te bliskosc. Bez slow.

                    Mam nadzieje, ze nie bedziesz miala duzych klopotow z umiejscowieniem mnie. Moja "tablica" nie lezy w
                    paryskim laboratorium. Aczkolwiek mam duzo wzorcow wlasnie stamtad.

                    Pozdrawiam serdecznie.

                    europ
                    • Gość: mathilda do E. IP: *.centrala.pbk.pl 27.04.01, 16:32
                      witaj,

                      no wlasnie ludzi tlum, ciasno jest i moje serwery cos sobie nie radza ;-)

                      nie znam chyba wspomnianego przez Ciebie dowcipu dot. Psow, ale sam film
                      powinienes choc troche kojarzyc, ma juz kilka ladnych lat... no i mimo, ze jest
                      to czysta komercja, trup sciele sie gesto, grad przeklenstwa jak z CKM-u, ale
                      mezczyzni sa tam twardzi i to w tym filmie narodzil sie Boguslaw Linda - pierwszy
                      macho polskiego kina!;-)))))))
                      a Seksmisje to ja ogladam prawie zawsze jak leci gdzies w TV ... ;-))))

                      ja nie mam teraz duzo czasu na ksiazki - i zal mi i mea culpa. praktycznie tylko
                      w weekend. w tygodniu praca i te drobiazgi dnia codziennego. chyba, ze trafi sie
                      jakas ciekawa pozycja, to wtedy zaniedbuje reszte i czytam (czasem tez do rana,
                      ale to juz nie to co kiedys - ksiazka w nocke lub dwie), zdarza sie, ze z powodu
                      ograniczen czasowych (lub innych) czytam 2-3 ksiazki jednoczesnie.

                      moj wolny (od pracy) dzien jest inny, ale o tym pozniej. tak sobie mysle i mysle;
                      co Ty robisz w pracy?

                      milczenie jest dla mnie ..... b.intymne. trzeba sie z kims b.blisko (i b.dobrze
                      musi mi byc z tym kims) by razem pomilczec. milczenie pomiedzy osobami bedacymi
                      tylko na stopie kolezenskiej jest krepujace. to "dobre" milczenie jest
                      b.fizyczne, az namacalne. :'

                      przykro, ale konczy mi sie czas, a jeszcze bym cos napisala... do W-wy zbliza sie
                      wiosna, juz prawie jest, bedzie cieplo! ;-)))
                      musze Cie pozegnac na troche, mam urlop na caly pierwszy tydzien maja (:-) (-: :-
                      ) (-:), a w sieci jestem tylko w pracy. nigdzie chyba nie wyjezdzam z miasta, ale
                      wyspie sie, poleniuchuje w znaczeniu tego slowa ;-))
                      napisze do Ciebie w pierwszy majowy pon.
                      pozdrawiam i przesylam wiosenne :* - m.





                      >
                      > Mam zupelnie inne, niz Ty rzeczy w pamieci. Pamietam glownie dobre rzeczy, a o
                      > zlych pamietam, ale nie
                      > sa one dominujace. Taka sytuacja nie jest jednak taka dobra, jak by sie moglo w
                      > ydawac. Powid jest taki,
                      > ze ja zawsze przypominam sobie jak to bylo kiedys dobrze, i prawie automatyczni
                      > e mysle, ze teraz jest nie
                      > tak dobrze. Wiec jak ma sie odwrotnie poukladana pamiec, gdy pamieta sie "tylko
                      > burze", to moze to nie
                      > jest takie zle. Ciekawe, czy mozna sie przeobrazic z pamietacza "dobrego" w pam
                      > ietacza "zlego".
                      >
                      > Kto powiedzial to o ciszy, ze uwagi nie przyciaga? Mysle, ze przyciaga. Ja lubi
                      > e milczenie. Czyz nie jest
                      > bosko milczec z kims bardzo bliskim? Nie musiec sie bac milczenia. Nie musiec m
                      > yslec, ze cos trzeba
                      > koniecznie powiedziec. A jednoczesnie czuc te bliskosc. Bez slow.
                      >
                      > Mam nadzieje, ze nie bedziesz miala duzych klopotow z umiejscowieniem mnie. Moj
                      > a "tablica" nie lezy w
                      > paryskim laboratorium. Aczkolwiek mam duzo wzorcow wlasnie stamtad.
                      >
                      > Pozdrawiam serdecznie.
                      >
                      > europ

                      • Gość: A-a ciag dalszy od A-a nie tylko do E. IP: *.pl 27.04.01, 20:24
                        Nadal sie nie zgadzam - elektroniczne urzadzenia nie zblizaja ludzi. Ale ja
                        zalozylam, ze mowimy o zblizeniu emocjonalnym. Natomiast zblizaja w sensie jak
                        najbardziej fizycznym, bo po prostu niweluja odleglosc. Nawet jesli jestes
                        kilkanascie tysiecy kilometrow dalej, to ta odleglosc zupelnie sie nie liczy
                        dla Internetu. Wszystko zalezy od jakosci serwerow posredniczacych w
                        elektronicznym przekazie tej wiadomosci, jaka teraz pisze. Ale...
                        Zadalam sobie pewien trud i przeczytalam wszystkie poprzednie posty. I co
                        zauwazylam? Balbina pisze do Ciebie: odezwij sie, jak bedzisz w Warszawie; Mala
                        z Kaliforni sie zali, ze ma do Ciebie, do Arizony, daleko; Matylda twierdzi, ze
                        kabel ogranicza. A Ty? Piszesz: poznam do korespondencji, moze do wspolnego
                        wyjazdu. Kazde z Was mysli (nawet jesli sobie tego nie uswiadamia lub nie chce
                        sie do tego przyznac) o zlamamniu bariery odleglosci i zlikwidowaniu
                        posrednictwa elektroniki.
                        No i jak - nadal podtrzymujesz teze, ze maszyny zblizaja ludzi?
                        Odrebnym zagadnieniem jest niepewnosc (Ty o to pytales?), czy umiemy sie
                        komunikowac. Moim zdaniem te cenna umiejetnosc posiada coraz mniej ludzi.
                        Owszem, cwiczymy sie w przekazie informacji; coraz szybciej, coraz krocej. I do
                        tego celu znakomicie nadaja sie "nowoczesne srodki komunikowania". Latwo
                        zauwazyc, ze powstaje specyficzny, skrotowy, a wiec i coraz ubozszy jezyk
                        internetu. Na Forum widac to wyraznie: wlasnie te skroty, zdania zaczynane z
                        malych liter, brak znakow przestankowych, specyficzna symbolika :-)), itp.
                        Nie poznasz drugiego czlowieka dobrze, tak dobrze, zeby kiedys powiedziec:
                        lubie Cie, dzieki szybkiej wymianie informacji w skroconej wersji. Musisz
                        naprawde dlugo pogadac, duzo powiedziec, choc troche sie odslonic, zeby sie
                        zblizyc.
                        Co ma do tego planowanie? Co ma do tego chec zycia z odrobina szalenstwa? O
                        przepraszam, pisales chyba tylko o przyjemnosci plynacej z pelnej nadziei
                        niepewnosci tego, co nam zycie jutro przyniesie.
                        A na koniec, zeby Euro-Amerykaninowi i innym nie wydawalo sie, ze neguje
                        korzysci i przyjemnosci, jakie moze dawac nam elektronika, o ile sie troche
                        postaramy, przyznam sie do czegos (taka szczerosc, na ktora Wy nie mozecie sie
                        zdobyc): ciagle poznaje kogos interesujacego na tej nowoczesnej elektronicznej
                        drodze. Byly fascynujace rozmowy (klawiatura, monitor, nic wiecej); jest
                        korespondencja z ludzmi, ktorzy moga stac sie przyjaciolmi, jest juz
                        przyjaciel, znany tylko z e-maili i ICQ. Ale nieskromnie uwazam, ze ten bogaty
                        elektroniczny dorobek jest moja i ich zasluga. My po prostu potrafimy sie ze
                        soba komunikowac!

                      • Gość: Europ do: mathilda IP: *.hwr.arizona.edu 29.04.01, 09:46
                        Czesc!

                        Ale musi byc fajnie z takim dziewieciodniowym weekendem! Wszyscy sobie tak zalatwiaja, czy tylko
                        niektorzy? Czy wtedy przez caly tydzien wszystko jest zamkniete (biura, szkoly, etc)?

                        A Ty mialas urlop, czy tez ten dlugi weekend? Jak sie udal?

                        Dowcip o Psach jest niecenzuralny, a dotyczy wlasnie tych przeklenstw jak z CKM-u. Nagrywana jest
                        scena z filmu "Psy 7". Slychac taka konwersacje: k...., bo ci przyp....., ty ch..., no co, chcesz, zeby ci przy....,
                        k.... twoja, mam ci przy.....? etc...Rezyser wola: stop, stop kamery, stop akcja, wszystko stop! Wszyscy
                        patrza na rezysera z zapytaniem w oczach. A on na to: za malo k...., k....

                        Ja tez zaluje, ze nie czytam tyle, co kiedys. Oczywiscie tlumacze sie przed samym soba brakiem czasu.
                        I jesli nawet probuje to zmienic, to nie jest to takie proste. Najwiecej ksiazek czytam w czasie podrozy (np.
                        w samolocie), albo jak jade na kilka tygodni pod namiot - wtedy jest najlepszy czas, bo nic nie
                        przeszkadza.

                        Przez te lata w Stanach zapomnialem juz zupelnie, ze mozna cos wstawic po lacinie ("mea culpa" u
                        Ciebie). Tutaj nikt nie rozumie takich rzeczy, jak "nota bene" czy "ex cathedra". Na poczatku od czasu do
                        czasu mi sie cos wymykalo (z przyzwyczajenia), ale niezmiennie spotykalem sie ze zdziwionymi buziami.
                        No a teraz sam juz sporo laciny zapomnialem i czasami musze korzystac ze slownika. Jak mowi
                        angielskie powiedzenie: "use it or lose it".

                        Co ja robie w pracy? Jesli chodzi Ci o to, co robie gdy "ide do pracy", to odpowiedz jest prosta. Trace
                        mnostwo czasu na papierkowa robote, telefony, spotkania, pytania i odpowiedzi, rozwiazywanie
                        niezliczonej ilosci banalnych problemow, no i oczywiscie pogaduszki z kolegami. Dlatego jak mam cos
                        naprawde waznego do zrobienia, to zwykle zostaje w domu. Wtedy "pracuje".

                        A co ja robie w pracy? W tej chwili pracuje nad problemem, ktory jest bardzo wazny dla calej ludzkosci.
                        Chce wiedziec, czy 16000 lat temu w Andach w Boliwii bylo 5 stopni Celsjusza zimniej niz dzis, czy tylko 2
                        stopnie zimniej. Mam nadzieje, ze doceniasz wazkosc tego powaznego problemu.

                        Zajmuje sie tez innymi bardzo waznymi dla calej ludzkosci sprawami. Na przyklad, czy piasek na pustyni
                        miesza sie caly czas (dzieki wiatrom), czy moze mieszal sie tylko jakis czas temu (przez iles tam lat), a
                        teraz juz sie nie miesza. Inny przyklad: kiedy w przeszlosci ladolod grenlandzki byl wiekszy niz dzisiejszy
                        ladolod, o ile byl wiekszy i jak dlugo trwala jego "wiekszosc".

                        Jak to sie robi? Najpierw jade w teren po probki (to jest najlepsza czesc), potem w laboratorium mierze
                        rozne pierwiastki i izotopy, a potem siedze w domu i pisze o tym, co wynika z tych pomiarow. Stad moj
                        sedentarny tryb zycia, ale tylko kiedy jestem w fazie pisania. Teraz wlasnie staram sie cos madrego
                        napisac o tych temperaturach w Boliwii. Tylko nie wiem, czy cos madrego da sie o nich napisac.

                        Zgadzam sie z Toba, ze do milczenia potrzebna jest intymnosc. A przynajmniej jaskolka intymnosci.
                        Ciekawe, czy milczenie z kims, z kim jestesmy na stopie kolezenskiej zawsze musi byc krepujace. A
                        moze to, jak sie czujemy w takiej sytuacji jest swego rodzaju papierkiem lakmusowym pokazujacym
                        "dopasowanie" do rozmowcy?

                        A to, jak piszesz, "dobre milczenie" to cos fantastycznego. Tego sie nigdy nie zapomina. Slowa sie
                        zapomina, milczenia - nie. Takie sa jedne z najprzyjemniejszych momentow mojego zycia.

                        Bede juz konczyl, bo sie rozmarzylem.

                        Serdecznie pozdrawiam,

                        Europ
                        • Gość: mathilda do Europ IP: *.centrala.pbk.pl 09.05.01, 10:34
                          witaj,

                          spoznilam sie troche z odpowiedzia, co oczywiscie mea culpa. slowo wyjasnienia -
                          zawirowania w pracy i prywatne. ale nie o tym mialo byc. dlugi byl ten weekend
                          i ... wspanialy; cieplo, zielono, serce roslo.
                          pozmienialo sie troche na forum w Twoim watku, veni, vidi - ludzi tlum ;-)
                          jeszcze odnosnie weekendu; u mnie w firmie obligatoryjny nie byl, zwyczajnie
                          wzielam na te dni majowe urlop, co z reszta zrobila wiekszosc. na posterunku
                          zostaly jakies 3 osoby (dla przyzwoitosci). tendencja w pozostalych instystucjach
                          (z sektora finansowego) byla pewnie podobna.

                          ja ostatnio, (pewnie to kwestia dluzszego dnia) zaczelam czesciej siegac po
                          ksiazki; opowiadania Sapkowskiego (to moj pierwszy kontakt z nim - i nawet
                          udany), Carrolla. w podrozy nie czytam, tzn. nie czytam ksiazek, raczej prase.
                          ksiazki nalepiej czyta mi sie w samotnosci, poza zasiegiem wzroku osob trzecich.

                          piszesz, ze zapomniales laciny, ja jej nie znam, tylko czasem wsmknie mi jakis
                          zwrot. czy wsrod Amerykanow z dziada pradziada (wiesz, o czym mysle) jakis jezyk
                          jest popularny (procz ojczystego, oczywiscie) lub moze modny ostatnio?

                          wiesz, ciekawa masz prace - ta geologiczna (z domieszka meteo) analityka.
                          przynajmniej takie wrazenie odnioslam ja - laik w tych sprawach - czytajac Twoj
                          opis.

                          koncze, zawirowania "pracowe" chwilowo przybieraja na sile. szkoda, ze nie mam
                          Internetu w domu. sloneczne pzdr. i do zobaczenia (napisania) wkrotce - m.
                          • Gość: europ Re: do mathilda IP: *.hwr.arizona.edu 10.05.01, 00:59
                            Czesc,

                            Pisze z pracy (czekajac na kogos). Wiec bedzie chyba krotko...

                            Ciesze sie, ze mialas udany "weekend". Kiedy mowie ludziom o tym, nikt tu nie wierzy, ze mozna miec
                            9-cio dniowy weekend. Ale wiem od moich znajomych (rzeczywistych, nie wirtualnych), ze wielu z nich
                            udalo sie to zorganizowac. Czy to zaradnosc, czy moze lenistwo? A moze to to samo? Tzn. jestesmy
                            zaradni, zeby sobie zorganizowac lenistwo. Jest to jakas mysl...

                            Z tego, co piszesz wynika, ze w Polsce WRESZCIE zrobilo sie cieplo. A tu JUZ zrobilo sie cieplo. Jeszcze
                            kilka tygodni i bedzie ZA cieplo. Wiec czas zaczac myslec o wyjazdach do zimnych krajow.

                            Nie tyle zapomnialem lacine, co zapomnialem, co niektore lacinskie powiedzonka znacza. Laciny nigdy
                            sie nie musialem uczyc. Wtedy (w szkole) bylo mi to na reke. A teraz troche zaluje, bo przydalaby sie do
                            jezykow romanskich.

                            Amerykanie z reguly nie ucza sie jezykow i nie znaja zadnego obcego jezyka. Bo mysla, ze nie
                            potrzebuja, ze nie da im to wiecej pieniedzy w przyszlosci, bo meczace, trudne, dlugotrwale. A wogole, to
                            niech caly swiat mowi po angielsku... Taki ten opis troche cyniczny, ale chyba oddaje dosc dobrze
                            nastawienie Amerykanow do nauki jezykow obcych.

                            Ciekawostka z ostatnich tygodni: Bush mianowal nowego ambasadora we Francji; gosciu nie mowi
                            prawie ani slowa po francusku! O czyms to chyba swiadczy...

                            Aha - z innej beczki. Mimo, ze jezyki nie sa mocna strona Amerykanow, to spora czesc spoleczenstwa
                            jest dwujezyczna - z powodu licznych imigrantow. Najwiecej ,bo kilkanascie jak nie kilkadziesiat
                            milionow, ludzi mowi po hiszpansku (rodzimy jezyk Meksykanow i innych z Ameryki Lacinskiej). Sporo po
                            wlosku, francusku, chinsku, jeszcze jakiemus tam. Wiekszosc z tych ludzi mowi rowniez po angielsku
                            (chyba, ze mieszkaja w dzielnicach etnicznych, jak np. polskie "Jackowo" w Chicago, wtedy angielski nie
                            jest im potrzebny).

                            > wiesz, ciekawa masz prace - ta geologiczna (z domieszka meteo) analityka.
                            > przynajmniej takie wrazenie odnioslam ja - laik w tych sprawach - czytajac Twoj opis.

                            Tak, tak, masz racje. Moja praca jest swietna, najlepsza, jaka moge sobie wyobrazic. Glownie podoba mi
                            sie to, ze robie to, co mnie ciekawi, ze spotykam mnostwo ciekawych ludzi, ze godziny nie sa normowane,
                            ze moge pracowac w domu, ze moge brac wolne, kiedy chce. No i, oczywiscie, praca w terenie i podroze!

                            Musze teraz konczyc...

                            Przesylam serdeczne pozdrowienia,

                            Europ
                            • Gość: mathilda do Europ'a IP: *.centrala.pbk.pl 11.05.01, 16:16
                              witam,

                              na poczatek jeszcze jedna dygresja odnosnie dlugiego "weekend'u"; ludzie umieja
                              sie zorganizowac, gdy stawka jest taki promocyjny odpoczynek - bierzesz 3 dni
                              urlopu i dostajesz 9 dni wolnego ;-) zyc, nie umierac. szczegolnie, ze to
                              pierwsze dni maja, wiec pogoda raczej gwarantowana, no chyba ze jakas anomalia
                              pogodowa. trzeba lapac okazje.

                              z tym cieplem przez duze C to tak roznie. dlugi weekned byl pod tym wzgledem
                              wspanialy, teraz jest poprawnie, tzn. dosc cieplo (ok. 20 st.). ale
                              najwazniejsze, ze WRESZCIE zaczela sie wiosna/lato.
                              kiedy u Ciebie zaczyna sie diabelskie lato? z poczatkiem czerwca? gdzies
                              wczesniej wspominales, ze na sam szczyt letniego okresu uciekasz do
                              chlodniejszych nieco krajow. czyzby na krotkie wakacje do Polski?

                              Twoja ciekawostka dot. nowego ambasadora USA we Francji - tragikomiczna! :-))
                              jeszcze odnosnie uzywania obcych zwrotow - taki zart: spotyka sie dwoch
                              znajomych. pierwszy do drugiego: fama glosi, ze jestes niedouczony i uzywasz
                              slow, ktorych znaczenia nie rozumiesz. ten drugi w odpowiedzi: powiedz tej famie,
                              ze jest stara k.... i vice versa!

                              stopien znajomosci jezykow obcych u Amerykanow - jednak (troche szkoda)
                              potwierdziles moje przypuszczenia. podobnie jest w przypadku obywateli
                              W.Brytanii - my znamy angielski, reszta swiata niech sie uczy jezykow, skoro chce
                              sie z nami porozumiec. krotkowzroczne, nieprawdaz?

                              milego weekend'u Europ'ie! majowe pozdrowienia i :*) - m.
                              • Gość: europ Re: do mathilda IP: 150.135.83.* 12.05.01, 05:27
                                Czesc, mathilda:

                                Dzieki za zyczenia milego weekendu. Nic konkretnego nie planuje, bo mam pelno pracy (jak zwykle, a
                                teraz jeszcze wiecej, bo do 1 czerwca musze napisac trzy duze, powazne rzeczy). Wiec nigdzie nie
                                wyjezdzam, ale postanowilem pojsc do kina - na japonski film pt. "Eureka". Amerykanie go nie lubia, wiec
                                warto zobaczyc. (to jest moj barometr, ktorym mierze "dobrosc" filmow.) Ciekaw jestem, czy mozna
                                Eureke zobaczyc w Polsce. Napisze po weekendzie jaki byl.

                                Lato u mnie juz sie tak jakby zaczelo. To znaczy nie 100 procent. Ale dochodzi do 30 w dzien. A w nocy
                                spada do 15-20. Diabelskie lato (skad ten termin?) zaczyna sie tak okolo czerwca. Na poczatku jest
                                goraco, ale sucho, wiec nie jest to jeszcze takie meczace. W lipcu zaczynaja sie monsuny. Temperatura
                                jest ciagle wysoka, a wilgotnosc duza. No i to jest juz za wiele, jak dla mnie...

                                Ktos powiedzial, ze w Arizonie sa dwie pory roku. Pierwsza to "zima", ktora wszedzie indziej nazywa sie
                                lato. Druga to "pieklo". Twoj termin "diabelskie lato" jest wiec calkiem trafny.

                                Ja zwykle staram sie jakis wyjazd zaplanowac. Czesto organizuje sobie wyjazd w teren (tzw. praca) - do
                                zimniejszych stref. W ostatnich kilku latach robilem projekty w Arktyce i w Europie. Teraz zostala tylko
                                Europa, ale zaczynam cos nowego w Turcji (wysoko w gorach, gdzie jest zimno).

                                Pytasz, czy mam w planach krotkie wakacje w Polsce. Tak. Mam w planach dlugi pobyt w Europie, w tym
                                okolo 2-3 tygodni w Polsce. Nie jest jeszcze wszystko dograne, bo musze polaczyc kilka podrozy w
                                obrebie Europy (plus Turcja) w jeden wyjazd za Atlantyk. Na razie plan jest taki.

                                Od poczatku lipca w Polsce - Wawa, Polska wschodnia i poludniowowschodnia, Tatry polskie i
                                slowackie. Wiekszosc czasu z moimi przyjaciolmi ze studiow w Wawie. Glownym celem jest chodzenie
                                po nizinach i gorach i picie duzych ilosci piwa, no i wogole spedzenie czasu beztrosko i wesolo.

                                Potem 20 lipca lece do Paryza - na krotkie, jedniodniowe spotkanka z facetem, z ktorym mam wspolny
                                projekt (teren w Chile), i z facetka, z ktora planujemy nowy projekt (teren w Kazachstanie). Z Paryza jade
                                samochodem do Hiszpanii i Portugalii. To beda glownie wakacje, z wyjatkiem paru dni na konferencji w
                                Lizbonie. Wracam do Warszawy jakiegos 5 sierpnia.

                                A 7 lub 8 sierpnia jade do Turcji na miesiac. Tym razem praca w terenie. Tzn. chodzenie po gorach,
                                patrzenie na skaly, lodowce i roslinki, no i oczywiscie picie duzych ilosci piwa. Z tym, ze nie wiem, jak to
                                bedzie, bo nie znam osobiscie "moich" Turkow. Moze oni nie pija? Zwlaszcza, jak by sie okazalo, ze sa
                                Muzulmanami (bo oni nie toleruja alkoholu).

                                Po Turcji znowu do Polski na jakis tydzien. A po tym wszystkim to jest juz polowa wrzesnia - w Arizonie
                                "pieklo" sie konczy i zaczyna sie "lato".

                                > Twoja ciekawostka dot. nowego ambasadora USA we Francji - tragikomiczna! :-))

                                Nie wiem, czy sie smiac. Bo to jednoczesnie i smieszne i zalosne. Oczywiscie juz widze miny tych
                                wszystkich Francuzow, ktorym przyjdzie mowic z panem ambasadorem po ...angielsku. No bo Francuzi
                                nie sa wiele lepsi w jezykach - ciagle jeszcze mysla, ze ich jezyk jest najlepszy i powinien byc jezykiem
                                miedzynarodowym. A wiec starcie dwoch gigantow-megalomanow.

                                Tez zycze Ci milego weekendu. A jak to przeczytasz dopiero w poniedzialek - to milego poniedzialku.

                                Do nastepnego razu.

                                Europ
                                • Gość: mathilda Re: do Europ IP: *.centrala.pbk.pl 15.05.01, 14:10
                                  witam,

                                  weekend byl calkiem, calkiem udany. bylam na meczu siatkowki Polska-Grecja na w-
                                  wskim Torwarze. niestety przegralismy (poprzednie spotkanie z Grecja wygralismy,
                                  chyba 3:0) i - jak powiedzial moj znajomy-znawca - nie mamy juz szans na 1.
                                  miejsce w grupie :( . ale na meczu bylo fajnie; bylam w wiekszym gronie, darlismy
                                  sie, tzn. dopingowali naszych, spiewalismy "Polska, Polska, bialo-czerwoni"
                                  robilismy "meksykanska fale" - naprawde niezle bawilam sie.

                                  a propos kina - jestem kinomanem, uwielbiam kino, tydzien bez kina to dla mnie
                                  tydzien stracony! niestety minely te dobre (studenckie) czasy kiedy bylam
                                  nieustannie na biezaco ze wszystkimi nowosciami filmowymi. teraz tez nie jest
                                  zle, ale czesc premier ogladam nie w kinie, tylko troche pozniej na video.
                                  generalnie w Polsce jest niewielkie opoznienie w stosunku do premier za oceanem.
                                  o Eurece nie slyszalam i nie widzialam - napisz, czy polecasz, czy nie i
                                  dlaczego. wczoraj bylam na Traffic'u - niezly. teraz czekam (z utesknieniem) do
                                  sierpnia na Hannibala, czyli Milczenie owiec 2. Milczenie 1 bylo tym filmem,
                                  ktory wcisnal mnie w kinowy fotel - ze strachu i z podziwu dla sir Hopkins'a.

                                  pytasz skad termin diabelskie lato? - bo latem w Arizonie musi byc goraco jak w
                                  piekle. tutaj lato dopiero sie zacznie za jakis czas - ale przeciez to znasz.
                                  moje plany wakacyjne przechodza "lekka" metamorfoze - mial byc maj, potem
                                  czerwiec, ale wyglada na to, ze bedzie II. polowa lipca lub przelom
                                  sierpnia/wrzesnia. wine za taki stan rzeczy ponosi oczywiscie naczialstwo w
                                  pracy, takie tam bla, bla, bla.... plany wakacyjne krystalizuja sie wiec na
                                  biezaco, a co z tego wyniknie: moze Kreta? moze jakas inna wyspa? a Ty widze juz
                                  masz rozrysowany caly grafik wakacyjny - pozazdroscic!
                                  na marginesie - wolisz gory? ja wole morze, polski Baltyk. zimna woda i mila,
                                  piaszczysta plaza - taki maly blogostan.

                                  do milego, pozdr. - m.

                                  • Gość: europ Re: do mathilda IP: *.hwr.Arizona.EDU 16.05.01, 10:13
                                    Czesc,

                                    Nigdy jeszcze nie bylem na meczu siatkowki. Ale ogladalem w tele. Kibice zwykle nie wygladaja
                                    na bardzo rozemocjonowanych. Moze kamery nie oddaja tego, co sie dzieje?

                                    Czy chodzisz na jakies inne imprezy sportowe oprocz siatki?

                                    Ja nie lubie teraz kina. Chyba dlatego, ze nie ma fajnych filmow. A przynajmniej nie ma tu, w Stanach.
                                    Wszystkie filmy z wielkich wytworni w Hollywood sa zaprojektowane na masowke i nic interesujacego
                                    nie oferuja. Kiedys czytalem o tym, jak decydenci decyduja, ktory film pojdzie do produkcji. No i zupelnie
                                    odechcialo mi sie ogladac. Polskie filmy z ostatnich lat sa niewiele lepsze. Moze dlatego, ze nikt nie ma
                                    nic do powiedzenia, no i kazdy robi za duzo roznych rzeczy na raz (dla forsy?).

                                    Ale za to uwielbiam filmy spoza tzw. glownego nurtu kina swiata zachodniego. Najlepsze sa azjatyckie -
                                    chinskie, wietnamskie, japonskie. W sobote bylem na filmie "Eureka", produkcji japonskiej. Powiem
                                    tylko, ze jest SUPER. Trzeba koniecznie zobaczyc. Film opowiada o tym, jak pewne traumatyczne
                                    zdarzenie odbilo sie na psychice i losach trojga ludzi, i jak kazdy z nich sobie z tym bagazem radzi (albo
                                    nie radzi). Nie napisze nic wiecej o tym, co sie dzieje, bo nie chce Ci psuc ogladania. Uwazam ten film
                                    za jeden z najlepszych w ostatnich latach. Jest bardzo dlugi (3,5 godziny), nie ma prawie akcji, nie ma
                                    prawie dialogow, ale jednoczesnie film trzyma w napieciu jak najlepszy thriller.

                                    Nie, nie mam rozrysowanego planu na lato. To, co napisalem to jest to, co ja bym chcial. Ale niestety nie
                                    wszystko zalezy wylacznie ode mnie. Wiec teraz czekam na potwierdzenia od kilku ludzi. A potem bede
                                    mogl plany skrystalizawac.

                                    Czy wole gory? Nie wiem. Lubie i gory i morze. Jezdze i tu i tam. Akurat w tym roku wypadlo, ze beda
                                    glownie gory. Choc napalilem sie tez na plaze w Portugalii, a i w Turcji tez moze cos wypalic na
                                    wybrzezu srodziemnomorskim. Bedziemy w gorach Taurus, niedaleko miasta Adana, ktore jest
                                    jakies 50 km od morza, troche na wschod od Cypru. Na wszelki wypadek wezme plywajace majtki.
                                    Przy okazji, wlasnie zerknalem na mape - stamtad jest niedaleko do Krety... Czesto jezdzisz nad
                                    Morze Srodziemne?

                                    Wlasnie wrocilem z wieczornych pogaduszek w domu szefa wydzialu. Mamy dwoch gosci zagranicznych,
                                    jednego ze Szkocji (pracuje z nim w Ciesninie Magellana), drugiego z Japonii (ten cos robi na Marsie,
                                    ale nie wiem dokladnie co, chyba bada kanaly zrobione przez wode dawno temu).

                                    Jutro Szkot przychodzi z zona do mnie na obiad. Musze cos wymyslic. Chyba pieczony losos
                                    i szparagi - bo to mi zawsze wychodzi. Albo sushi - tez zawsze sie udaje. Ale zobacze jutro w sklepie,
                                    co jest ladne. A jak nic z tych rzeczy - to moze makaron i ubitka z truskawek ze smietana? To nie moze
                                    sie nie udac. A co Ty bys wolala?

                                    Serdecznie pozdrawiam i do nastepnego razu.

                                    Europ
                                    • Gość: mathilda Re: do Europ IP: *.centrala.pbk.pl 16.05.01, 16:18
                                      witaj,

                                      pierwszy raz widzialam mecz siatki na zywo. fakt, bylo bardzo kulturalnie -
                                      podobnie kibice siatki to najkulturalniejsi fani sportu :-) - ale atmosfera byla
                                      naprawde sympatyczna i wciagajaca. widac bylo, ze ludzie "przezywali" mecz;
                                      spiewali, krzyczeli, sciskali sie i obejmowali po zdobyciu waznego punktu czy
                                      obronieniu pilki meczowej i ten jek(!) zawodu, gdy przegralismy.
                                      raczej nie chodze na imprezy sportowe, to wyjscie bylo spontaniczne - znajomy
                                      dostal w pracy bilety dla klientow, nie wszystkie rozdal, te co zostaly, trzeba
                                      bylo wykorzystac i tak w napredce zdzwonila sie grupa gotowych na sportowe
                                      wyjscie.
                                      kiedys, kiedys regularnie gralam w kosza. i zarywalam nocki dla NBA. czy Twoja
                                      firma rezerwuje dla pracownikow jakas hale sportowa czy korty? bo moja nie :-((

                                      na polskie filmy do kina bardzo rzadko chodze. choc jakies pol roku temu zrobilam
                                      wyjatek dla Dlugu. przyznaje kolezanka bardzo mnie namawiala, ja sie dlugo
                                      opieralam, w koncu poszlam i.... podziekowalam kolezance. Dlug to rzetelne kino,
                                      polecam!
                                      kino azjatyckie nie szczegolnie przemawia do mnie, za malo je znam i za malo
                                      rozumiem... zidentyfikowalam w koncu Eureke, ale wiem tylko tyle, ze
                                      prawdopodobnie byl juz na ekranach kinowych (zwroc uwage na czas przeszly).
                                      pewnie jako reprezentant kina nie komercyjnego przemknal jak meteoryt w kilku
                                      ambitniejszych kinach i kropka. zostalo poszukac na video... oc jeszcze bys
                                      polecil z kina dalekiego Wschodu?

                                      wakacje, mmmmm........ chcialabym polezec na plazach Portugalii - podobno
                                      b.piekne i hiszpanskie nie umywaja sie do nich.
                                      teraz musze zadac to nie dyskretne pytanie: co to sa plywajace majtki??? domyslam
                                      sie, ze kapielowki vel majtki plazowe i ze bylo to przejezyczenie:-) wypadlo
                                      suuuper;-)))
                                      jak pojade w tym roku na Krete (b.chce pojechac i obowiazkowo MUSZE poplynac na
                                      Santorini!), to bedzie to moj debiut nad M.Srodziemnym. do tej pory trzymalam sie
                                      kontynentu (Francja, Holandia, Niemcy, Austria, Wenecja) i byly to raczej wyjazdy
                                      wakacyjne. jeszcze duzo zostalo mi do zobaczenia. w ubieglym roku roku nie
                                      wypalily mi wakacje i wyrwalam sie tylko na 1 tydz. do Tunezji (polnocne
                                      wybrzeze). ale widzialam Matmate (tu krecono m.in. Gwiezdne wojny), Sahare, gory
                                      Atlas i Jez.Slone o swicie.
                                      co do Krety, to wszyscy znajomi, ktorzy tam byli - polecaja. ze piekna wyspa,
                                      tylko lepiej wybrac jakies mniej zaludnione miejsca; poludniowe lub zachodnie
                                      wybrzeze. i masz racje Cypr blisko, a stamtad do Turcji to juz prawie rzut
                                      beretem.

                                      trudne pytanie z tym obiadem. zrob to, co robisz najlepiej. szparagi dla mnie
                                      wygladaja nie apetycznie. losos najlepiej smakuje mi w salatce (wiesz, taka
                                      odmiana greckiej; zamiast fety i oliwek - losos). makaron+truskawki+smietana
                                      brzmi bardzo swojsko (dobre danie na upaly), tylko nie wiem, jak zareaguja Szkoci
                                      (to mogloby byc b.ciekawe). ja zamawiam sushi - powod prosty: jeszcze nie jadlam.
                                      a gosciom zaserwuj cos przeciwnego niz ich tradycyjna kuchnia (istnieje kuchnia
                                      szkocka??? by the way - zapytaj Szkotow o typowe dania z ich kuchnii), czyli
                                      wygral makaron ;-)))
                                      lubisz gotowac? ja - tak sobie. nie lubie jak przygotownia+przyrzadzania zajmuja
                                      duzo czasu, ale zwykle tak bywa, ze smacznym rzeczom trzeba troche tego czasu
                                      poswiecic. lubie pojsc do "regionalnej" restauracji i zamowic cos typowego dla
                                      danej kuchnii. czesto to wybor (mimo opisu) troche w ciemno, ale fajnie jest
                                      trafic na jakas nie znana, a smaczna potrawe.

                                      czekam na wrazenia (gosci) z obiadu (trzymam kciuki za pomyslnosc), pozdr. i ;*) -
                                      m.


                                      • Gość: europ Re: do mathilda IP: *.hwr.Arizona.EDU 17.05.01, 11:52
                                        Czesc,

                                        Ciekawe rzeczy piszesz o siatce. Kiedys znajoma Japonka uzyla prawie identycznych slow na opisanie
                                        jej jedynego wypadu na mecz hokeja na lodzie. Tez poszla przez przypadek, bo ktos mial wolny bilet.
                                        Mowila, ze darla sie az do zdarcia gardla (doslownie, bo nastepnego dnia mowila z chrypka), mimo, ze
                                        nie znala wogole zadnej druzyny. Po prostu zapal kibicow na widowni byl tak zarazliwy, ze nie mogla nie
                                        uczestniczyc w dopingowaniu.

                                        Moja firma (tzn. uniwerek) ma roznego typu obiekty sportowe. Niektore sa za darmo, za inne trzeba
                                        placic. W ostatnich kilku latach robilem dwie rozne rzeczy - tenis i szermierka. Nie jednoczesnie, ale
                                        troche sie zazebily w czasie. Korty tenisowe na uniwersytecie sa za darmo, kiedy sie chce i ile sie chce.
                                        Na szermierke chodzilem troche na uniwersytecie, a wiekszosc czasu prywatnie na miescie (zreszta
                                        prowadzone przez te sama pania). Kupilem sobie nawet ubranko i dzide... tzn. szpade, a moze nie...
                                        nie wiem, jak to sie nazywa po polsku; tu nazywa sie, z francuskiego, epee (z akcentem do przodu nad
                                        pierwszym i drugim "e").

                                        Kino azjatyckie jest dobre, ale moze to tylko zludzenie spowodowane tym, ze tylko najlepsze filmy
                                        docieraja na Zachod. Polecam chinski film "To live" (Aby zyc) - o rodzinie zyjacej w burzliwych czasach
                                        przed, w czasie i po rewolucji kulturalnej. Ludzie ci mieli doswiadczenia, jake trudno sobie wyobrazic.
                                        Kolejno gina ich dzieci. Na koncu zostaje tylko jeden wnuczek. A przeslanie filmu jest zawarte w tytule:
                                        przetrwac, zyc dalej, na przekor wszystkiemu.

                                        Drugi film, ktory bardzo goraco polecam to wietnamski "The scent of green papaya" (Zapach zielonej
                                        papaji) - o mlodej kobiecie odkrywajacej w sobie milosc do mezczyzny. Film zaczyna sie wiele lat
                                        wczesniej, gdy, jako mala dziewczynka, zostaje ona przez matke odeslana na sluzbe do bogatego
                                        domu. Tam poznajemy jej charakter i wrazliwosc na piekno otaczajacego ja codziennego swiata. A
                                        potem urywa sie kilka lat i poznajemy ja jako piekna kobiete. Ten film to poezja. Swietne sceny, skromne
                                        dialogi, cudne zdjecia, kapitalny montaz (wlasciwie kazda, nawet najmniejsza, scena jest konieczna).

                                        A przy okazji - czy wiesz, z ktorego roku jest "Eureka"? Bo tu nie podaja w gazetach, a na filmie nie
                                        zauwazylem. Film wydawal sie wspolczesny (samochody itp.).

                                        Plywajace majtki? To nie przejezyczenie. Od dawna mowie w taki sposob na rozne rzeczy. Taki nawyk.
                                        Probowalem sobie przypomniec inne podobne okreslenia, ale nic nie przychodzi na zawolanie do
                                        glowy. Jak sobie przypomne przy jakiejs okazji, to Ci dam znac. Aha, mam - spiaca koszulka.

                                        Chcialbym zobaczyc, jak dorzucasz z Cypru do Turcji beretem. Kamieniem to jeszcze. A wogole to skad
                                        ten beret? Tak sie mowi? Czy moze lubisz chodzic w berecie? Beret kojarzy mi sie zawsze z ladnymi
                                        Francuzkami - ladne oczy i usta. Nie wiem czemu...

                                        Obiad udal sie bardzo dobrze. Nie tylko jedzenie, ale caly wieczor byl wspanialy. Zona Szkota jest ze
                                        Szwecji. Od razu zaczela o potopie szwedzkim, a potem rozmowa potoczyla sie sama. Az zrobilo sie
                                        pozno i trzeba bylo sie pozegnac. Szkoda, bo takich milych i interesujacych ludzi tutaj jak na lekarstwo.
                                        No moze milych jest sporo, ale Amerykanie sa bardzo ograniczeni umyslowo.

                                        A na obiad zrobilem salatke, lososia ze szparagami, i sushi. Aha - i moj ulubiony napoj - pisco sour.
                                        Pochodzi z Chile. Robi sie z alkoholu o nazwie pisco (rodzaj brandy z muskatowego wina), soku
                                        cytrynowego, cukru, bialka z jajka, lodu. Miesza sie wszystko w recznym "shaker'ze" (nie wiem, jak po
                                        polsku). A na koncu dodaje sie slodka czeresienke i odrobinke drambuie (likier ze Szkocji). Zrobilem
                                        to takie troche oszukane, bo nie mam juz pisco (przywoze z Chile, ale szybko sie konczy, bo dobre).
                                        Zamiast pisco uzylem calvados. I bylo prawie tak dobre, jak z pisco. Poniewaz pije sie to na zimno,
                                        pasuje jak ulal do naszego piekla.

                                        Tez nie slyszalem o czyms takim, jak "kuchnia szkocka". Albo angielska. Oni chyba nic dobrego do
                                        jedzenia nie maja.

                                        Nie lubie gotowac. Ale gotuje, bo jeszcze bardziej nie lubie amerykanskiego jedzenia (pewnie wzielo
                                        sie glownie z Anglii i Szkocji). Zwykle gotuje to, co zajmuje najmniej czasu. Stad ten losos - wrzucasz
                                        do piekarnika i samo sie robi. Sushi tez - ryz sam sie gotuje, a reszta jest szybko, bo na surowo. Czesto
                                        nic dobrego nie jem, bo mi sie nie chce robic. Wtedy jem bagietke z czymkolwiek.

                                        A jak mam niespodziewanych gosci i nic w domu do jedzenia - to zgadnij, co robie? Odpowiedz podam
                                        nastepnym razem.

                                        Przesylam pozdrowienia i usmiechy.

                                        *
                                        Europ
                                        • Gość: mathilda Re: do E. IP: *.centrala.pbk.pl 18.05.01, 15:58
                                          ZAPETLILAM SIE STOP ZA OKNEM OBERWANIE CHMURY STOP MILEGO WEEKENDU STOP DO
                                          PONIEDZIALKU STOP M.
                                          • Gość: europ do: mathilda IP: *.hwr.Arizona.EDU 19.05.01, 03:57
                                            DZIEKI ZA TELEGRAM STOP DO PONIEDZIALKU STOP * STOP
                                            • Gość: mathilda Re: do: Europ IP: *.centrala.pbk.pl 22.05.01, 15:37
                                              witaj,
                                              dzisiaj bedzie egzystencjalno-fatalistycznie - taki nastroj....
                                              wierzysz w przeznaczenie? w to, ze wysilki czlowieka sa w pewnym sensie
                                              ograniczone? ze czlowiek ma tylko nie pelny wplyw na ksztaltowanie wlasnego
                                              losu? ze kazdy ma swoja karme? swoj los zapisany w gwiazdach lub w ksiedze
                                              Boga? czy moze przeciwnie - kazdy jest kowalem wlasnego losu? chciec znaczy
                                              moc? czlowieka mozna zlamac, ale nie mozna go pokonac?
                                              jesli tylko niewielka czesc naszej ziemskiej egzystencji zalezy od nas, to czy
                                              warto czynic Syzyfowe wysilki? czy fatum mozna pokonac? bo przeciez kropla
                                              drazy kamien nie sila, ale czestotliwoscia spadania? czy wazniejsze jest to, ze
                                              walczymy niz to, czy wygramy, czy przegramy bitwe?
                                              mimo wszystko jutro tez bedzie dzien. pozdrawiam - m.
                                              ps. Eureka jest z 2000r.
                                              ps2. Zawiescie czerwone latarnie - pamietam, ze mi sie podobal....
                                              • Gość: Europ do: mathilda IP: *.hwr.Arizona.EDU 22.05.01, 20:41
                                                Czesc,

                                                Co Cie tak nastroilo? Stalo sie cos niedobrego?

                                                Jestem chyba gdzies pomiedzy skrajnymi przypadkami jesli chodzi o przeznaczenie itp. W przeznaczenie
                                                typu, ze cos sie stanie niezaleznie od naszych checi dzialan nie wierze. Powod - chyba juz z tego
                                                wyroslem (chociaz, prawde mowiac, to nigdy nie wierzylem). Ale nie wierze tez w to, ze wszystko zalezy
                                                tylko i wylacznie od nas, chciec to moc nie wystarczy, duzo zalezy od np. przypadku. Powod takiego
                                                myslenia - chyba ten sam, co przedtem. Kiedys myslalem inaczej, ale zycie koryguje mlode mysli, uczy
                                                nas pokory.

                                                A wiec, w skrocie - ani kowal ani przeznaczenie.

                                                Mysle, ze wysilek wlozony w cos jest cenny bardziej, niz effekt czy produkt tego czegos. Tzn. mysle, ze
                                                wazniejsze jest robienie, niz zrobienie. Wlasny przyklad - lubie robic wszystko w pracy sam (tzn. w
                                                terenie, w laboratorium, nawet na komputerze), ale nie lubie jak jest juz zrobione i mam cos
                                                konkretnego wykonane (jakis produkt, w moim przypadku np. artykul). I bardzo wazne sa porazki - wielu
                                                (moze nawet wiekszosc) ludzi nie rozumie tego, ze porazka jest bardziej potrzebna, niz sukces
                                                (oczywiscie nie same porazki - to byloby demoralizujace nie do zniesienia).

                                                Syzyfowe prace? Hm... Mialem napisac, ze nie warto, ale zmienilem zdanie na "Nie wiem". Chyba zalezy
                                                od sytuacji. Masz cos konkretnego na mysli? Czy pytasz ogolnie?

                                                > ps2. Zawiescie czerwone latarnie - pamietam, ze mi sie podobal....

                                                Tez widzialem i mi sie podobal. Ale jest o klase nizej, niz "To live" (to tylko moja opinia).

                                                Czy widzialas rosyjski "Spalone przez slonce"? Wiem, ze byl w Polsce pare lat temu.

                                                Pozdrawiam serdecznie.

                                                Europ
                                                • Gość: mathilda do: Europ IP: *.centrala.pbk.pl 24.05.01, 15:56
                                                  witam,

                                                  niby nic niedobrego sie nie stalo - po prostu byl to dzien, w ktorym wyrazniej
                                                  niz zazwyczaj dostrzegalam "syzyfowosc" pewnych relacji. w sumie zgadam sie z
                                                  Toba; wazne jest to walczymy, podejmujemy dzialania. ale w tym miejscu przekornie
                                                  nasuwa sie inne pytanie: czy to, ze zyjemy wazniejsze jest niz to, jak zakonczy
                                                  sie nasze zycie? czy chodzi o to, by zyc szybko i mocno, czy o to, by u kresu
                                                  zycia spogladajac wstecz, usmiechnac sie i powiedziec - jestem zadowolony/dumny z
                                                  mojego zycia? pytanie retoryczne....

                                                  piszesz: "A wiec, w skrocie - ani kowal ani przeznaczenie" - czyli przypadek?
                                                  widziales moze (chociaz moze nie, bo to amerykanska komercja;-)) Przypadkowa
                                                  dziewczyne? bohaterka biegnie do metra i od tego momentu akcja filmu toczy sie
                                                  dwutorowo: w zaleznosci od tego, czy dziewczyna zdazy na metro czy nie, nastepuja
                                                  w jej zyciu te a nie inne zdarzenia. i zadne z dwoch zakonczen nie jest dla niej
                                                  optymistyczne.

                                                  "I bardzo wazne sa porazki - wielu (moze nawet wiekszosc) ludzi nie rozumie tego,
                                                  ze porazka jest bardziej potrzebna, niz sukces (oczywiscie nie same porazki - to
                                                  byloby demoralizujace nie do zniesienia)"
                                                  hmmm..... w moim przypadku to roznie bywa. jestem chyba skrajnym egocentrykiem,
                                                  bo niepowodzenia odbieram czesto jako osobiste, czyli raczej jako przejaw wlasnej
                                                  niedoskonalosci niz jako efekt splotu nie pomyslnych wydarzen. w rezultacie
                                                  porazka czasem bardziej mnie zniecheca niz mobilizuje - moze to
                                                  przejaw "niedoroslosci" z mojej strony....

                                                  wiesz, co rozladowalo moj egzystencjalny nastroj? slonce i wczorajszy alarm
                                                  przeciwpozarowy! co do pierwszego to sprawa wydaje sie prosta - ludzie sa
                                                  raczej "swiatlolubni", cieple majowe slonce i zielen nastrajaja lepiej do zycia
                                                  (mimo pewnych ogolnych przeciwnosci). co do alarmu, to byl on na swoj sposob
                                                  ciekawym zdarzeniem, bowiem ewakuowalismy sie schodami (windy zostaly odciete ;-
                                                  )) - a wiec bialo-stalowa klatka schodowa, gluchy odglos krokow i monotonnie co
                                                  kilka stopni skret w prawo - i tak przez 20kilka pieter! szybko doszlismy to
                                                  wspolnej konkluzji - po jaka cholere pracujemy tak wysoko?! oczywiscie na dole
                                                  powiadomiono nas, ze byl to alarm probny. adrealina opadla i znowu do pracy.

                                                  serdeczne pozdrawiam - m.

                                                  ps. Spalone przez slonce (czy Spaleni?) - nie, raczej nie widzialam. skonczylam
                                                  wczoraj Dziewczyne Houdiniego Bedford'a, moze czytales?



                                                  • Gość: europ do: mathilda IP: *.hwr.arizona.edu 25.05.01, 09:12
                                                    Czesc, mathilda:

                                                    Zawsze chcialem o to zapytac: czy Ty naprawde piszesz sie przez "thi" i z malej litery?

                                                    Znajoma chyba sie na mnie obrazila, bo odwolalem spotkanie. Mielismy kupic cos do jedzenia i butelke
                                                    wina i pojechac do lasu na piknik. Ale mi w ostatniej chwili cos wypadlo, wiec zrobilem racjonalne
                                                    wytlumaczenie. Ale nie zadzialalo... Czy prawdziwe wytlumaczenie nigdy nie dziala? Moze lepiej byloby
                                                    naklamac? Np., ze babcia umarla. Tylko, ze moja babcia umarla ze sto razy, jeszcze jak bylem w szkole
                                                    podstawowej i sredniej. Co na to poradzisz?

                                                    Musze odpowiedziec na Twoje pytanie retoryczne: wazny jest moment, w ktorym zyjemy, a nie koncowy
                                                    effekt zycia. Ja mysle, ze szybkie zycie albo takie, z ktorego jest sie dumnym na koncu to sa jakies czy
                                                    czyjes idealy, czyjes recepty na zycie. Moj ideal jest banalny: robic to, co sie lubi w danym momencie.
                                                    Dlatego ja nie mam planow na cale zycie, ani nawet na jakis dluzszy czas. A co ja lubie: najbardziej to
                                                    lubie nie musiec nic robic (zwlaszcza jesli chodzi o prace); lubie niezbyt szybkie zycie, czas na myslenie i
                                                    refleksje, na nicnierobienie. Ale jednoczesnie nie lubie nudy, zycie musi byc interesujace, przynajmniej
                                                    od czasu do czasu. No i przede wszystkim - duzo przyjemnosci!!

                                                    Strasznie niepowaznie i niefilozoficznie to wypadlo...

                                                    ?piszesz: "A wiec, w skrocie - ani kowal ani przeznaczenie" - czyli przypadek?

                                                    Przypadek - ale nie wylacznie. Bo podejmujesz przeciez rozne decyzje, ktore nie sa przypadkowe, lecz
                                                    wynikaja z Twojego zastosowania swego wlasnego doswiadczenia do konkretnej, mniej lub bardziej
                                                    przypadkowej sytuacji. A wiec teza - dwoje roznych ludzi zachowalo by sie inaczej gdyby znalezli sie w
                                                    identycznej "przypadkowej" sytuacji, a ich dalszy los bylby zupelnie inny, nawet gdyby wszelkie
                                                    okolicznosci byly identyczne. Teza jest chyba nie do udowodnienia.

                                                    Nawiazujac do filmu "Przypadkowa dziewczyna" (widzialem, calkiem byl niezly), to mysle, ze szanse, ze
                                                    czyjes zycie odwroci sie diametralnie z powodu nie zdazenia na metro sa niemal zerowe. Czy zdarzylo
                                                    sie Tobie nie zdarzyc na autobus? Co wtedy robisz? Proste - jedziesz nastepnym. A Twoje zycie toczy
                                                    sie normalnym torem. Nie tak jest?

                                                    > niepowodzenia odbieram czesto jako osobiste, czyli raczej jako przejaw wlasnej
                                                    > niedoskonalosci niz jako efekt splotu nie pomyslnych wydarzen.

                                                    No i wlasnie o to chodzi, zeby to odebrac jako efekt wlasnej niedoskonalosci! Bo jak sobie wlasna
                                                    porazke wytlumaczysz silami wyzszymi, to nic z tego nie masz. A jak uznasz to za wlasny problem, to
                                                    masz powody, zeby sie doskonalic, chocby przez samo dostrzezenie tego problemu.

                                                    Oczywiscie to jest latwo napisac, a trudno zrobic. Ja tez czesto tlumacze wlasne porazki tym, ze inni
                                                    ludzie to tacy czy siacy i caly swiat jest przeciwko mnie, ale po zastanowieniu sie zwykle widze ich punkt
                                                    widzenia i czesto sie z nimi zgadzam (choc nie zawsze).

                                                    Ciekaw jestem gdzie Ty pracujesz. W jednym z tych nowych wiezowcow w centrum? A jeszcze ciekawsze
                                                    wydalo mi sie to, ze, jak piszesz, co kilka stopni skrecaliscie w PRAWO. Czyli macie lewoskretne schody?
                                                    Brytyjskie? Czy moze sa takie i takie w Polsce? Nie, nie czepiam sie - tylko takie pytanie mi sie na mozg
                                                    rzucilo. Czesto zastanawiaja mnie takie male sprawki. Np., dlaczego w programach telewizyjnych na
                                                    zywo ciagle stoja na stoliku soki pomaranczowe? Dla ozdoby? A w dodatku najczesciej nikt nie pije,
                                                    jakby bali sie, ze zniszcza dekoracje i program sie zepsuje. No moze tym razem to sie czepiam...

                                                    > ps. Spalone przez slonce (czy Spaleni?)

                                                    Masz racje - chyba powinno byc "Spaleni przez slonce", bo to o ludziach "spalonych przez slonce
                                                    rewolucji". Film dostal oscara albo jakas inna duza nagrode.

                                                    Musze isc spac wczesnie, bo jutro i w sobote koncze cos pisac (pozniej idzie to cos do nastepnego
                                                    goscia, zeby on swoje trzy grosze dodal, wiec musze byc na czas). A potem inne cos, i jeszcze inne.
                                                    A wszystkie te cosie musza byc skonczone do 1 czerwca. Po 1 czerwca bede mial troche wiecej luzu.
                                                    Zaczne organizowac podroz do Europy.

                                                    Czy masz juz kupiony beret? Ten do rzucenia w Turcje? Czy ja mam sobie tez kupic?

                                                    Pozdrawiam i przesylam duuuzo usmiechow.

                                                    Europ

                                                  • Gość: mathilda do: Europ IP: *.centrala.pbk.pl 25.05.01, 16:17
                                                    witaj,

                                                    mathilda to moj nick na tym forum, nie moje imie, wiec moze byc przez thi i z
                                                    malej.

                                                    "Czy prawdziwe wytlumaczenie nigdy nie dziala? Moze lepiej byloby naklamac?" -
                                                    nie wiem, moze zbytnio sie (racjonalnie;-)) tlumaczyles? moze nie dodales, ze
                                                    dzisiaj nie udalo sie, ale umowicie sie za tydzien? ja chyba nigdy nie musialam
                                                    tlumaczyc sie smiercia babci. w podstawowce i pozniej nie potrzebowalam siegac po
                                                    taki koronny argument. a nie, przypomnialam sobie - raz podczas studiow
                                                    przelozylam egzamin tlumaczac sie naglym wypadkiem taty, ktoremu oczywiscie nic
                                                    sie nie stalo;-))
                                                    lepiej siegac po racjonalne wytlumaczenia. jesli komus wydaja sie podejrzane,
                                                    moze swiadczyc to o jego przewrazliwieniu/podejrzliwosci (pytanie, czy
                                                    uzasadnionej? i jesli tak, to dlaczego?) w stosunku do naszej osoby czy danej
                                                    sytuacji - oj, teraz to ja komplikuje odpowiedz....

                                                    " Moj ideal jest banalny: robic to, co sie lubi w danym momencie. No i duzo
                                                    przyjemnosci!!" - hedonista!!! ale moze to dobrze, trzeba umiec cieszyc sie
                                                    zyciem (jaki to banal!!!). to troche podobnie jak z egoizmem - egoista lubi
                                                    siebie, wiec nalezy byc egoista (w pozytywnym tego slowa znaczeniu), gdy chodzi o
                                                    cos, co jest dla nas wazne.

                                                    "Przypadek - ale nie wylacznie" - tutaj sie z Toba zgodze. a postawiona przez
                                                    Ciebie teza jest chyba (na przekor) latwa do udowodnienia. w przypadkowych,
                                                    identycznych sytuacjach dwoje ludzi zachowuje sie roznie, bo ludzie sa rozni,
                                                    inaczej odbieraja otoczajacy swiat, inaczej mysla, przezywaja. co nie znaczy, ze
                                                    kazde dwie losowo wybrane jednostki zareaguja w diametralnie odmienny sposob, w
                                                    koncu wszyscy jestesmy reprezentatami rodzaju ludzkiego, tyle ze jest on bardzo
                                                    zroznicowany pod wzgledem osobowosci, przekonan itp.

                                                    sorry, musze konczyc, cos mi pilnego wypadlo. dalszy ciag rozwazan o przypadku,
                                                    berecie i Turcji w poniedzialek. i czesc pracy! zalaczam pozdrowienia i :*) - m.

                                                  • Gość: europ do: mathilda IP: *.hwr.Arizona.EDU 28.05.01, 09:29
                                                    Czesc, mathilda:

                                                    Nie umiem chyba sie tlumaczyc. Moze faktycznie za bardzo racjonalnie to robie?... Ale w tym
                                                    ostatnim przypadku ja zaproponowalem spotkanie w zamian za to, co nie wypalilo. Wprawdzie nie
                                                    za tydzien, lecz za dwa, ale zawsze. A ona na to - w sobote. A ja - za dwa tygodnie. Ona - w sobote.
                                                    Ja - za dwa tygodnie. A ona - no dobra niech juz bedzie, takim obrazonym tonem, jakby ustalone bylo,
                                                    ze powinnismy sie spotkac w sobote. Moze lepiej byloby pojsc na jakis kompromis?

                                                    Aha, zeby nie wygladalo, ze jestem bezwzgledny - sa jeszcze inne aspekty naszej znajomosci. W skrocie,
                                                    ja nie jestem dla niej bardzo wazny, ani ona dla mnie. Wiec nasze spotkania znajduja sie dosc nisko
                                                    na liscie waznych rzeczy. Od jakiegos roku tak sie spotykamy od czasu do czasu i nigdy nie bylo
                                                    zadnych problemow tego rodzaju. Wiec jestem teraz po prostu zaskoczony.

                                                    >raz podczas studiow przelozylam egzamin tlumaczac sie naglym wypadkiem taty

                                                    Fuj! Taty ani MAMY sie nie rusza. Musi byc albo babcia albo dziadek.

                                                    Tyle na teraz, bo wlasnie koncze pisanie tego dokumentu na jutro. Spedzilem dwa dni na robieniu
                                                    roznych obliczen i analizy bledow. Chyba nie pisalem o co w tym chodzi. Pracuje nad propozycja nowej
                                                    metody pomiaru zawartosci wody w glebie (da sie zastosowac nie tylko na Ziemi, ale rowniez na
                                                    Ksiezycu, Marsie, Europie i innych cialach niebieskich). Teraz wlasnie pisze tzw. "proposal", czyli
                                                    wniosek o pieniadze na badania. Poniewaz jest to cos zupelnie nowego, wiec musze porobic rozne
                                                    teoretyczne obliczenia, zeby pokazac, ze to, co proponuje ma sens. Wniosel bedzie ewaluowany przez
                                                    innych lebkow, ktorzy beda chcieli go udupic. Wiec trzeba wszystko zapiac na ostatni guzik. Dlatego
                                                    siedze i siedze i siedze... az wszystko dobrze wysiedze.

                                                    Przesylam usmiechy i *,

                                                    Europ
                                                  • Gość: mathilda Re: do: mathilda IP: *.centrala.pbk.pl 28.05.01, 15:17
                                                    witam,

                                                    patrz, jaki los jest przekorny! w ubiegły piatek musialam przerwac pisanie do
                                                    Ciebie, bo m.in. wypadla sprawa z babcia, tyle ze nie z moja, a znajomej, ale
                                                    sprawa na tyle powazna, ze ww. babcia znalazla sie w szpitalu.
                                                    "Musi byc albo babcia albo dziadek" - fakt, tlumaczyc sie moge jedynie tym, juz
                                                    wtedy babc i dziadkow nie mialam.

                                                    wracajac do berecika, rzucania nim i Turcji;
                                                    jasne, ze mam berecik. kiedys, kiedys berecik zle mi sie kojarzyl, wiesz "czy to
                                                    zima, czy to w lecie....";-)) ale teraz sama zima zakladam wlasnie berecik,
                                                    bowiem doszlam do wniosku, ze jest on dosc twarzowy w przeciwienstwie do roznego
                                                    rodzaju innych nakryc glowy kobiecej. aha, mi tez berecik kojarzy sie z Francja i
                                                    jej mieszkancami.
                                                    moj wyjazd wakacyjny w strone wysp greckich caly czas jest w fazie planowania. na
                                                    pewno jednak zamiast swojego berecika zabiore kapelusik - taki piaskowy, cos w
                                                    stylu kapelusika wedkarza.
                                                    a okreslenie "rzut beretem" ma podkreslac bliskosc celu. beret jest z zasady
                                                    miekki, lekki i daleko nie pofrunie. zas "rzut kamieniem" brzmi o wiele bardziej
                                                    agresywnie i mozna kogos trafic w lep lub cos innego.

                                                    do d... z taka wiosna?/latem? ! dzisiaj znowu pada. nie mowie, ze marze
                                                    o "diabelskich" temperaturach, ale mogloby byc wreszcie normalnie cieplo!
                                                    i odnosnie pracy; znasz ten utwor Kazika Staszewskiego - Malcziki (30-ste pietro,
                                                    wiezowcow szklanych drzwi)? u mnie podobnie tylko pare pieter nizej. jak widac z
                                                    moich ostatnich przezyc (+ roznych filmow katastroficznych), pracowanie tak
                                                    wysoko ma tez minusy. ale widok z okna mam fajny!;-)

                                                    zycz mi slonca! pozdrowienia i :-) - m.

                                                    ps. jak tam wniosek o fundusze? co Ty piszesz w uzasadnieniu; ze taka metoda jest
                                                    szalenie nowatorska i bedzie miala szerokie zastosowanie, czy lapiesz sponsora na
                                                    prestiz finansowania takiego przedsiewziecia?


                                                  • Gość: europ do: mathilda IP: *.hwr.Arizona.EDU 28.05.01, 21:52
                                                    Czesc,

                                                    Nie znam tego "czy to zima, czy to w lecie....". Co jest dalej?

                                                    Moze teraz jest moda na berecik? Czy sama z siebie polubilas berecik?

                                                    > moj wyjazd wakacyjny w strone wysp greckich caly czas jest w fazie planowania.

                                                    A moje sliczne plany powoli sie wala - jeden za drugim, nie wszystkie naraz, ale za to konsekwentnie.
                                                    Tylko Turcja jest na razie tak, jak byla. Reszta caly czas sie zmienia.

                                                    > znasz ten utwor Kazika Staszewskiego - Malcziki (30-ste pietro, wiezowcow szklanych drzwi)?

                                                    Nie znam. Czy to jest TEN Kazik? Duzo sie o nim mowi, ale nigdy chyba nie widzialem go w tele.

                                                    > ps. jak tam wniosek o fundusze? co Ty piszesz w uzasadnieniu; ze taka metoda jest szalenie
                                                    > nowatorska i bedzie miala szerokie zastosowanie, czy lapiesz sponsora na prestiz finansowania
                                                    > takiego przedsiewziecia?

                                                    Niestety ani jedno, ani drugie. Metoda jest w pierwszej fazie rozwoju. Wniosek jest o pieniadze na
                                                    badania podstawowe. Konkretnie to chce stwierdzic, czy nasza teoretyczna wiedza potwierdzi sie
                                                    eksperymentalnie. Jesli tak, to za kilka lat przejdziemy do nastepnej fazy, konstrukcji prototypu czy cos
                                                    w ten desen (nigdy tego nie robilem, wiec nie wiem, jak to bedzie wygladac). Oczywisce w uzasadnieniu
                                                    pisze o potencjalnych mozliwosciach, jesli.....

                                                    Na prestiz tego sponsora sie nie zlapie. Sponsorem jest "the National Science Foundation" (czyli NSF),
                                                    ktora funduje wiekszosc niemedycznych badan podstawowych w USA. Wiec ten moj wniosek to kropla
                                                    w morzu... a morze to kilkaset tysiecy wnioskow rocznie.

                                                    Aha - bylbym zapomnial - oczywiscie moj wniosek bedzie najlepszy, a jak nie zatwierdza, to bedzie to
                                                    znaczylo, ze NSF i caly swiat byl przeciwko mnie. Zawsze moje sa najlepsze, a potem czesto odpadaja.

                                                    Zycze duzo slonca (chyba lubilabys w Arizonie!) i malo deszczu. A Ty mi zycz odwrotnie...

                                                    Europ
                                                  • Gość: mathilda do: Europ IP: *.centrala.pbk.pl 30.05.01, 14:03
                                                    witaj,

                                                    jako zwolennik berecikow zapisz i zapamietaj nastepujacy tekst:
                                                    "czy to zima czy to w lecie kazdy ciec chodzi w berecie!" ;-))))))
                                                    teraz wiadomo dlaczego przez dluzszy czas niewinny berecik tak nie szczegolnie
                                                    dobrze mi sie kojarzyl. berecik polubilam z wczesniej wspomnianych powodow (patrz
                                                    moj poprzedni post).

                                                    >A moje sliczne plany powoli sie wala - jeden za drugim, nie wszystkie naraz, ale
                                                    za to konsekwentnie. Tylko Turcja jest na razie tak, jak byla. Reszta caly czas
                                                    sie zmienia.<
                                                    tak to bywa.... efekt domina. ale moze jeszcze wszystko sie wyprostuje. jakos...

                                                    > czy to jest TEN Kazik? <
                                                    tak, tak - ten sam. kiedys (czasy L.O.) sluchalam Kazika - jeszcze jako
                                                    frontman'a Kultu. utwor Malcziki promuje nowy album Kazika, Nosowskiej & paru
                                                    innych osob. cala spolka nazwala sie Yugoton, to tez tytul albumu. Yugoton
                                                    ostatnimi czasy jest bardzo popularny, a mi sie po prostu podobaja Malcziki.
                                                    fajnie wyglada teledysk - taki bialo-czarny i w klimacie dawnych przodownikow
                                                    pracy - przy tekscie Kazika o wspolczesnych leader'ach. i fakt o Kaziku duzo sie
                                                    mowi, ze ostry i kontrowersyjny, ale facet ma dobre teksty i pisze szczerze oraz
                                                    tak prosto z serca.

                                                    > Aha - bylbym zapomnial - oczywiscie moj wniosek bedzie najlepszy, a jak nie
                                                    zatwierdza, to bedzie to znaczylo, ze NSF i caly swiat byl przeciwko mnie. Zawsze
                                                    moje sa najlepsze, a potem czesto odpadaja. <
                                                    no fajnie, czyli Tobie najlepszemu zawsze piasek w oczy i klody pod nogi. ale
                                                    przynajmniej masz powod by zaczac wlasna swieta wojne ze swiatem ;)))))))

                                                    > Zycze duzo slonca (chyba lubilabys w Arizonie!) i malo deszczu.<
                                                    co z tymi zyczeniami? u mnie nadal pochmurno i troche zimno. u Ciebie pewnie
                                                    odwrotnie. to zamienmy sie na tydzien, ja zlapie troche slonca (mozna sie juz
                                                    opalac, tak?), Ty deszczu ;-)

                                                    koncze, ide na pozegnalne party jednego czlowieka ze sredniego managementu.
                                                    pewnie bedzie dretwo :((

                                                    pozdrawiam i przesylam *))) - m.









                                                  • Gość: europ do: mathilda IP: *.hwr.arizona.edu 01.06.01, 07:19
                                                    Czesc, mathilda:

                                                    Strasznie mnie przypililo w pracy - dlatego nie napisalem wczoraj, a i dzis tylko krotko, zeby dac znac, ze
                                                    zyje. Napisze wiecej w przyszlym tygodniu.

                                                    > co z tymi zyczeniami? u mnie nadal pochmurno i troche zimno. u Ciebie pewnie
                                                    > odwrotnie. to zamienmy sie na tydzien, ja zlapie troche slonca (mozna sie juz opalac, tak?)

                                                    No wlasnie - wyslalem te zyczenia i nic. Pewnie znowu ukradli na poczcie...

                                                    Zamienmy sie na tydzien - dobra. Tylko, ze tu raczej sie nie poopalasz, bo rak skory murowany. A od
                                                    deszczu w Polsce to pewnie schodzi skora. Przynajmniej w Krakowie, tak przynajmniej pamietam. Moze
                                                    sie cos zmienilo, chociaz to raczej watpliwe.

                                                    Zycze milego weekendu i przesylam ***

                                                    Europ
                                                  • Gość: mathilda Re: do: Europ IP: *.centrala.pbk.pl 01.06.01, 15:22
                                                    witam,

                                                    pracuj pilnie ;-)

                                                    zyczenia chyba nadal tkwia na poczcie, pochmurno wciaz, niby nie pada, ale trzeba
                                                    odpukac (puk!puk!) zeby nie zapeszyc. w Krakowie bywam bardzo sporadycznie,
                                                    jeszcze mnie tam deszczyk nie zaskoczyl. ale nie mowmy (piszmy) o deszczu, lepiej
                                                    nie wywolywac wilka z lasu
                                                    nie moge doczekac sie slonca i urlopu (jeszcze 1,5 miesiaca!!!). skorzystam wiec
                                                    moze ze sztucznego sloneczka ...

                                                    rowniez milego weekend'u i *) - m.

                                                    ps. wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Dziecka ;-)))
                                                  • Gość: europ do: mathilda IP: *.hwr.arizona.edu 05.06.01, 10:54
                                                    Czesc, mathilda:

                                                    Jak sie masz? Czy moje sloneczne zyczenia doszly? Z telewizji wynika, ze chyba nie. Naprawde jest 8
                                                    stopni? Brrrr... bardzo fajnie. U nas jest juz jakies 35. Ale w nocy spada do 18 albo nawet mniej. Wiec
                                                    zycie nadworne (od "na dworzu") zaczyna sie po zmroku. Wlasnie umowilem sie na jutro wieczor na
                                                    wyjazd w okoliczne gory: takie male cos, czerwone wino, bagietka, jakies serki na nia, moze cos
                                                    jeszcze. No i oczywiscie dziewczyna. Ta sama, co sie obrazila na mnie ostatnio. Ale na szczescie nie
                                                    na dlugo.

                                                    Wszystkie propozale (wnioski) sa juz wyslane (chociaz jeden mial jakies tam problemy z drukiem).
                                                    Calkiem dobrze wyszly - dzisiaj wszystkie przeczytalem na spokojnie i wyglada to solidnie. Ale, niestety,
                                                    za duzo bylo z tym roboty. Tego nie lubie. No i nie ma gwarancji, ze ktorys bedzie zafundowany. W
                                                    pewnym sensie to jest to loteria - im wiecej "kuponow" wyslesz, tym wieksze szanse na wygrana. Tak
                                                    dziala nauka w Stanach.

                                                    Teraz zabieram sie za cos innego - wracam do tego projektu boliwijskiego. Bo okazalo sie, ze wiele
                                                    z analiz chemicznych wykonanych przez Kanadyjczykow (za gruby szmal) bylo do kitu. Dzisiaj wyslalem
                                                    te same probki do innego laboratorium. Znowu za gruby szmal. Zobaczymy, co wyjdzie.

                                                    Ale nie bede Cie juz tym wiecej nudzic. Ogladalas film "Dzikie stworzenia" (Fierce creatures)? Wlasnie
                                                    przed chwila skonczylem ogladac (na video). Jest super smieszny. Nic nie trzeba myslec, tylko sie
                                                    siedzi i smieje.

                                                    > nie moge doczekac sie slonca i urlopu (jeszcze 1,5 miesiaca!!!)

                                                    To masz juz ustalony termin? Pisalas kilka tygodni temu, ze Twoj urlop sie przesuwal i przesuwal, az
                                                    przesunal sie na wrzesien. Czy to kolejna zmiana? Na lipiec? Masz plany gdzie jechac? Ja chyba bede
                                                    w tym czasie w Hiszpanii i Portugalii.

                                                    > ps. wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Dziecka ;-)))

                                                    Dzieki!!! Po raz pierwszy od Y lat ktos mi takie zyczenia zlozyl. Ale mi fajnie! A ja jak zwykle zapominalski
                                                    i zaniedbywalski - nic. Musze sobie koniecznie przypomniec o nadchodzacych swietach i nie dac sie tak
                                                    zaskoczyc. A w miedzyczasie zycze Ci wszystkiego dobrego z okazji urodzin. I imienin. Korcilo mnie
                                                    przy tym, zeby zapytac - a kiedy masz imieniny? - ale to by w jakis malenki sposob popsulo
                                                    anonimowosc.

                                                    Ale moze to nic takiego. Wiec ja sprobuje dac Tobie troche informacji. Oczywiscie zakodowanej. Moje
                                                    prawdziwe imie ma dwie litery wspolne z moim nickiem. Bylem kiedys znanym pisarzem. Bylem
                                                    tez podroznikiem. Oczywiscie bylem tez kiedys swietym. (Juz nie jestem, ale imie zostalo). Nie bylem
                                                    nigdy krolem w Polsce.

                                                    Ide spac, bo juz prawie druga. A jutro mam duzo glupiej roboty - glownie wydzwanianie do roznych
                                                    waznych osob w sprawach kompletnie niewaznych, aczkolwiek jednoczesnie, z pewnego punktu
                                                    widzenia, niezbednych. Taki pokrecony jest ten swiat.

                                                    Usmiecham sie do Ciebie i pozdrawiam serdecznie.

                                                    Europ

                                                    aha - zycze sloneczka...
                                                    *
                                                  • Gość: mathilda do: Europ IP: *.centrala.pbk.pl 07.06.01, 11:34
                                                    witam,

                                                    masz jakies przeklamania w TV, 8 stopni to przesada
                                                    (przynajmniej tutaj, w W-wie). bylo troche chlodno
                                                    (zwrociles uwage na czas przeszly? ;-)), ale tzn. 15-18
                                                    st. i slonce za chmurka. dzisiaj cos zza tej chmurki
                                                    swieci, ale troche niesmialo.
                                                    35 stopni doczekam sie moze w lipcu? lub podczas urlopu!
                                                    i ta druga alternatywa jest lepsza. nie fajnie sie
                                                    pracuje w czasie wakacji, gdy zar leje sie z nieba, w
                                                    pracy wprawdzie chlodzi klima, ale w koncu wychodzisz z
                                                    pracy i .... tuz za progiem trafiasz na sciane upalu!
                                                    u Ciebie widze kwitnie nadworne zycie nocne ;-) i
                                                    przekladany piknik w koncu odbedzie sie - gratulacje!

                                                    Fierce creatures nie widzialm (i nie slyszalam). chyba
                                                    wybiore sie do wypozyczalni poszukac czegos. z komedii
                                                    lubie niesmiertelne Pol zartem pol serio i Full Monty.

                                                    moj urlop ulega kolejnym metamorfozom, tzn. ostatnio
                                                    stwierdzilam, ze chyba jednak 2. polowa lipca, ale to
                                                    ciagle plany, zero rezerwacji. nadal na 1.miejscu Kreta.

                                                    do nadchodzacych swiat jeszcze baaaaardzo daleko.

                                                    o, zagadka! - sprobuje.
                                                    dwie litery z nick'a. pierwsza mysl - Pawel! to by mi
                                                    sie podobalo! Pawel z Tarsu, Strzelecki i Jasienica
                                                    (choc ten ostatni to naprawde byl Leon).dobrze, dalej.
                                                    >Bylem kiedys znanym pisarzem. Bylem tez podroznikiem< -
                                                    ale polskim pisarzem/podroznikiem czy nie? i czy mam
                                                    brac pod uwage obcojezyczne wersje polskich imion?
                                                    >bylem tez kiedys swietym< - to zadne ulatwienie,
                                                    swietych duzo ;-)
                                                    moglbys miec imie Hlaski i .... Kaminskiego (tylko Marek
                                                    Kaminski jest a nie byl). moglbys byc tez Jerzy (ten od
                                                    smoka, Kosinski, Forster).
                                                    wiec jak? Pawel?

                                                    >Korcilo mnie przy tym, zeby zapytac - a kiedy masz
                                                    imieniny? - ale to by w jakis malenki sposob popsulo
                                                    anonimowosc< - zastanawiam sie, mam podobne odczucia.
                                                    moze jutro napisze Ci pare wskazowek....

                                                    ja tez sie :) i *) - m.

                                                    ps. i trzymam za kciuki za Twoj udzial w loterii
                                                    proposal'owej! i za projekt Boliwia tez!

                                                  • Gość: europ do: mathilda IP: *.hwr.arizona.edu 07.06.01, 22:06
                                                    Czesc, mathilda:

                                                    Te 8 stopni to mialo byc w nocy, a w dzien jak mowisz, 15-18. Mysle, ze pogoda to jedna
                                                    z nielicznych rzeczy, ktorych TV nie przeklamuje. Moze sie myle?

                                                    Twoj opis upalu pasuje dokladnie do tutejszej pogody. Wychodzisz z klimatyzowanego
                                                    pomieszczenia i walisz w sciane goraca. Wiec szybko do samochodu, klima, i juz jest
                                                    dobrze. No chyba, ze samochod stal w pelnym sloncu - wtedy najpierw wrzuvasz w niego
                                                    ges, zeby sie upiekla. Jak jest juz gotowa, to wlaczasz klime, a sama jesz ges. Akurat tyle
                                                    czasu zajmuje zjedzenie gesi, co wychlodzenie samochodu w pelnym sloncu.

                                                    Czy w Polsce tez je sie gesi jak jest graco?

                                                    > przekladany piknik w koncu odbedzie sie - gratulacje!

                                                    Odbyl sie, ale niezupelnie jak planowalem. Bo tak: zapomnialem korkociagu z domu,
                                                    wiec nie moglismy kupic wina, kupilismy angielskie piwa. Nie pojechalismy w gory,
                                                    ale do parku miejskiego. A reszta normalna. Aha - bylo jasno od ksiezyca w pelni.
                                                    I przyszedl do nas doberman, powachal serek z koziego mleka, podwinal ogon
                                                    i uciekl w poplochu. W ten sposob znalazlem metode na dobermany.

                                                    "Fierce creatures" jest z tymi samymi aktorami, ktorych moze znasz z "The fish called
                                                    Wanda" albo z innych angielskich komedii-parodii.

                                                    > ciagle plany, zero rezerwacji. nadal na 1.miejscu Kreta.

                                                    Czy masz w swoich planach sporo swobody, czy tez musisz sie dostosowac do innych
                                                    ludzi? Mam na mysli miejsce, czas, towarzystwo, sposob podrozy, noclegi itp...

                                                    Bardzo dobra jestes w rozwiazywaniu zagadek! Ale zeby zachowac choc odrobine
                                                    tajemniczosci nie powiem jeszcze, ktora z Twoich trzech propozycji jest wlasciwa.
                                                    Dodam, ze tym pisarzem i tym pdroznikiem bylem nie w Polsce (ale mialem na
                                                    mysli polski odpowiednik tych dwoch imion). A o krolu to juz nie jestem taki
                                                    pewien. Moze bylem, ale nie pamietam... to taki drobiazg.

                                                    Tak, tak - daj mi tez zagadke.

                                                    Pozdrawiam
                                                    ***

                                                    europ

                                                    p.s. wczoraj ogladalem kawalek klanu i dowiedzialem sie, ze zawsze caluje sie
                                                    nieparzysta ilosc razy. to prawda? -e *
                                                  • Gość: mathilda do: Europ IP: *.centrala.pbk.pl 08.06.01, 15:49
                                                    witaj Marku! (Marku ? ;-))))))

                                                    > Mysle, ze pogoda to jedna z nielicznych rzeczy, ktorych TV nie przeklamuje.
                                                    Moze sie myle? < - pani Chmurka klamie!!!;-))) pogoda to przeciez jedna z tych
                                                    rzeczy, co do ktorych TV i radio myla sie dosc czesto! dzisiaj rano w radio pan
                                                    meteo powiedzial, ze pogoda w ten weekend bedzie naprzemienna ;-) tzn. dzisiaj
                                                    deszcz, jutro slonce (pewnie niezbyt wyrazne po tym deszczu),niedziela deszcz i w
                                                    poniedzialek ma byc ladnie (ciekawe, co to tak naprawde znaczy???).

                                                    > Czy w Polsce tez je sie gesi jak jest graco? < - skad ten pomysl? ges??? w
                                                    Polsce najpopularniejsze z drobiu sa chyba kurczaki (vel kury). kurczak z
                                                    rozna.... albo rosolek.... jak bylam mala dziewczynka, to rosol i pomidorowa to
                                                    byly moje ulubione zupy. moglam je jesc codziennie. hej, rozmarzylam sie.... i
                                                    wiekszosc moich znajomych mam podobne wspomnienia z dziecinnstwa. Ty tez?
                                                    aha, jest taka scena w jednej z ksiazek Hlaski, gdzie bohater opowiada, jak
                                                    zemscil sie na jednym facecie. wazna role odgrywa kura.

                                                    biedny doberman! ja lubie serki plesniowe, ale niektore sa dla mnie nie jadalne.
                                                    tak smierdza, ze mnie po dwoch gryzach odrzuca i zbiera mi sie na wymioty.

                                                    swobode w swoich planach wakacyjnych mam ograniczona, np. nie mam szans na urlop
                                                    we wrzesniu, bo juz czesc mojego zespolu (w pracy) ma zarezerwowany ten termin i
                                                    sam rozumiesz, nie mozemy nagle prawie wszyscy wyjechac. i do polowy lipca tez
                                                    nie mam, co marzyc. nie musze martwic sie o przejazdy czy noclegi, bo jade na
                                                    wypoczynek zorganizowany - jakas oferta z biura podrozy. duze prawdopodobienstwo
                                                    last minute. jak polaczenie cena+standard+termin nie bedzie OK, to moze zdecyduje
                                                    sie na cos innego (ale w ww. terminie). moze jakas inna wyspa/-y?

                                                    dobrze, moja kolej na zagadke dla Ciebie (w podobnym stylu;-) :
                                                    kiedys bylam znana autorka ksiazek dla dzieci. kiedys nakrecono o mnie film. i
                                                    napisano o mnie ksiazke (ale to bylam inna ja). kiedys dostalam Oscara. jestem
                                                    znana spiewaczka operowa.
                                                    o moim nick'u nic nie napisze, bo to byloby za duze ulatwienie;-)

                                                    pozdrawiam i ***) - m.

                                                    ps. klan - czy myslisz o tym polskim serialu-tasiemcu? ogladasz regularnie? :0 ;-
                                                    ))) z calowaniem to chyba prawda (rozumiem, ze chodzi o problem calowania sie
                                                    przy powitaniu lub pozeganiu, tak?). wiekszosc moich znajomych caluje 3-krotnie
                                                    (lub tylko raz), ja tez tak robie, ale czy jest to polska norma? - nie wiem.
                                                    podobno w Niemczech caluje sie tylko dwukrotnie; raz w kazdy policzek.

                                                    ps2. przyslij mi kawelek sloneczka na weekend!
                                                  • Gość: europ do: mathilda IP: *.hwr.arizona.edu 11.06.01, 03:48
                                                    Czesc,

                                                    Szybko odgadlas moja zagadke. Ja probowalem odgadnac Twoje imie, ale na razie nie wiem. Mam
                                                    taki pomysl: Maria - Callas, Kuncewiczowa, Sklodowska (byla i ksiazka i film), a Oscara tez jakas dostala,
                                                    ale nie pamietam nazwiska.

                                                    > > Czy w Polsce tez je sie gesi jak jest graco? < - skad ten pomysl? ges?

                                                    Skad? Hm... nie wiem. Chyba z opowiadan Twaina, ale nie pamietam dokladnie. Bylo to tak: co podac
                                                    na stol, jak przychodza nieoczekiwani goscie, a w domu nie ma nic do jedzenia? Odp: ges. Wiecej
                                                    szczegolow nie pamietam. Ani zrodla.

                                                    Ale mi smaku narobilas ta pomidorowka. Tez jadlem czesto, jak bylem maly. Ale ostatnio, to nie
                                                    jadlem jej juz wieki cale. Ani rosolu. Mmmm... Chyba bede musial o tym pomyslec. Tylko, ze nie
                                                    chce mi sie zup gotowac, bo to trudne (chyba).

                                                    Serek nie byl wcale plesniowy, tylko swiezy, jak twarozek, tylko z koziego mleka. Pycha.
                                                    A doberman glupi - nie wie, co dobre.

                                                    > ps. klan - czy myslisz o tym polskim serialu-tasiemcu? ogladasz regularnie? :0

                                                    Jak sobie kupilem satelite, to ogladalem Klan dosc czesto. W zeszlym tygodniu ogladalem jakis
                                                    odcinek, bo byl tuz przed Krzyzakami, wiec sie zalapalem na koncowke. Krzyzakow nie chacialem
                                                    przepuscic, bo to klasyka. Ale teraz to ten film troche mi sie wydawal smieszny. Tacy ci ludzie
                                                    napuszeni, dialogi ani sredniowieczne, ani wiarygodne. Ale mimo to, milo sie ogladalo.

                                                    Skoro caluje sie nieparzysta ilosc razy, to tak jak z dawaniem kwiatkow. Ciekawe skad sie
                                                    wziely takie normy? Moze z zabobonow? Ze jak parzysta ilosc, to cos? Tylko co? Wiesz cos
                                                    na ten temat?

                                                    > ps2. przyslij mi kawelek sloneczka na weekend!

                                                    Wysylam CALE sloneczko jakie mam. A Ty - co z tym deszczem?

                                                    Pozdrawiam i caluje wielokrotnie (ale nieparzysta ilosc razy).

                                                    Marek
                                                  • Gość: mathilda do: Europ IP: *.centrala.pbk.pl 12.06.01, 11:16
                                                    witaj Marku,

                                                    odn. zagadki; spiewaczka jestem polska, a film jest o mojej imienniczce (ale to
                                                    zupelnie inna postac niz pozostale wspomniane przez mnie w zagadce). chcesz jutro
                                                    mala podpowiedz? Maria na pewno nie jestem. zgaduj dalej.

                                                    >co podac na stol, jak przychodza nieoczekiwani goscie, a w domu nie ma nic do
                                                    jedzenia? Odp: ges.< - dobra rada ;-). tylko co potem z ta gesia??? a co tam,
                                                    niech sie goscie martwia! ;-)
                                                    pomidorowka jest pycha! i szalenie latwa do zrobienia; trzeba tylko miec rosol,
                                                    dodac koncentrat pomidorowy, zabielic smietana, ugotowac kluseczki (najlepsze do
                                                    pomidorow dla mnie sa kolanka) i masz zupke ;-))). jedyny problem to ten rosol...
                                                    ja najwiekszka fanka gotowania nie jestem, ale rosolek trudny nie jest. wyglada
                                                    to mniej wiecej tak: bierzesz miesko - najlepiej mieszane, troche wolowego (np.
                                                    szponderek - nie pytaj dokladniej co to; szponderek to szponderek. i kropka) i
                                                    troche kurzego (2 skrzydelka) - dodajesz warzywa (marchewka, pietruszka, seler,
                                                    por), wszystko do garnka, zalewasz woda, + 2-3 listki laurowe i ze 2 ziarenka
                                                    ziela angielskiego i gotujesz na "wolnym ogniu". aha, i wczesniej trzeba lekko
                                                    osolic, tak "do smaku". jak zupka jest gotowa, to ja wyjmuje warzywa i weg (bo
                                                    nie przepadam za gotowanymi) i wybieram te "burzyny" (to chyba fachowe
                                                    slownictwo?), co sie porobily podczas gotowania. jejku, nie pisze juz o jedzeniu,
                                                    bo prawie dostalam slinotoku!!!

                                                    >Krzyzakow nie chacialem przepuscic, bo to klasyka.< - fakt, strasznie stary ten
                                                    film i jak go sie teraz oglada, to wydaje sie smieszny. ja najbardziej lubie
                                                    Potop i prawie zawsze ogladam jak TV powtarza, najczesciej okazji jakis swiat.

                                                    nie wiem, skad sie wzial ten zwyczaj nie parzystego calowania i nie parzystej
                                                    liczby kwiatow w bukiecie. raczej to nie przesad, tylko .... sama nie wiem, taki
                                                    obyczaj. a jak tam z kwiatkami w Arizonie - parzysta ilosc? a inne "przesady"? -
                                                    np. perly, podobno nie daje sie ich w prezencie, bo oznaczaja lzy. takie zwyczaje
                                                    i zabobony to osobny temat-rzeka. czy my Polacy (automatycznie zaliczam tutaj tez
                                                    Ciebie) jestesmy przesadni? chyba troche. ale czy bardziej niz inne narodowosci?
                                                    Ty wypowiedz sie na ten temat; czy uwazasz, ze Amerykanie sa bardziej od nas
                                                    przesadni? ja np. od studniowki do matury nie obcinalam wlosow, zeby sie nie
                                                    sciac na maturze :-). czarny kot nie wprawia mnie w poploch. jutro 13-go -
                                                    dobrze, ze to nie piatek;-) - mam wazne spotkanie wysokiego szczebla i szczerze
                                                    to troche sie denerwuje, ale chyba bardziej kalibrem spotkania niz data.

                                                    > Wysylam CALE sloneczko jakie mam. A Ty - co z tym deszczem? < - no wlasnie.
                                                    pamietasz, co pisalam ostatnio odn. prognozy pogody? nie sprawdzily sie
                                                    przepowiednie pani Chmurki! mialo padac w niedziele, nie padalo. mialo nie padac
                                                    wczoraj - padalo. wprawdzie byl to maly deszcz z wielkiej chmury, ale zimno bylo.
                                                    ktos tam slyszal, ze caly czerwiec bedzie nie ciekawy; malo slonca, czeste
                                                    przelotne opady, temp. tez nie rewelacyjna. przeciez, za 1,5 tygodnia zaczyna sie
                                                    kalendarzowe lato!!! a ja sie pytam kiedy byla wiosna??? chyba na poczatku maja,
                                                    a potem gdzies zmykla.
                                                    WYSYLAJ CODZIENNIE PO KAWALKU SLONCA AZ DO ODWOLANIA!!!

                                                    pozdrowienia i ***) - m.

                                                    ps. deszcz mam wczorajszy, bo dzisiaj jeszcze nie padalo :-0
                                                  • Gość: europ do: mathilda IP: *.hwr.arizona.edu 12.06.01, 12:46
                                                    Czesc tajemnicza nie-Mario:

                                                    Bardzo lubie Twoje listy. Sa takie.... normalne...

                                                    Wysylam nastepny dzien SLONECZKA i ciepelka. Niech Cie pali i grzeje... tylko pamietaj o
                                                    nakladaniu bloku przeciwslonecznego na buzie. (Czy tak sie to nazywa - tu jest to "sun block").

                                                    Mam kilka pisarek (Wanda Chotomska, Ewa Szelburg-Zarembina, Janina Porazinska, Hanna
                                                    Ozogowska), ale nie pokrywaja sie z Oskarkami (oprocz Ewy, ktora dostala kiedys, ale nie
                                                    pamietam kiedy i za co). Spiewaczka - Teresa, innych nie znam.

                                                    Wiec musze poczekac na Twoja podpowiedz...

                                                    > jedzenia? Odp: ges.< - dobra rada ;-). tylko co potem z ta gesia???

                                                    niech goscie zjedza...

                                                    Narobilas mi apetytu na pomidorowke - postanowilem zrobic. Wedlug Twojego przepisu.
                                                    Dam Ci znac jak wyszla. A kluseczki robisz czasami sama (zacierki albo lane), czy zawsze
                                                    makaron? Ja uwielbiam swojskie, ale prawie nigdy nie robie. Moja babcia robila najznakomitsze
                                                    lane kluseczki do zup. Warto bylo jechac do niej chocby dla tego smakolyku.

                                                    A warzywka gotowane lubie - zwlaszcza marchewke i kalarepke. Lubie tez zupe jarzynowa.
                                                    Mniam...

                                                    Tu prawie zadne z wielkich polskich ekranizacji nie leca. Krzyzacy to bylo calkowite zaskoczenie.
                                                    No nie - rok temu byla Ziemia obiecana. I Wesele. Ale to chyba wszystko.

                                                    Dzisiaj byly Zakazane piosenki. Fajne. Wiesz, ze nigdy w Polsce tego nie ogladalem. Chyba nie
                                                    bylo albo okazji, albo ochoty, albo obu.

                                                    W Arizonie, jak w calych Stanach, kwiatow sie zwykle nie daje. Jak kiedys poszedlem na obiad
                                                    i wreczylem pani domu bukiet kwiatow, to powstala konsternacja wsrod gosci. Ale pani
                                                    domu, Iranka, byla wniebowzieta. Powiedziala, ze nikt tego nigdy w USA nie zrobil.

                                                    Natomiast niektorzy czasami daja kwiatek w doniczce. Tak, tak! Nie zartuje. I koniecznie
                                                    z doczepiona kartka z zyczeniami (to, zeby nie trzeba bylo skladac osobiscie, i zeby byl
                                                    dowod, ze to od Ciebie). Z tym tez nie zartuje. Taki kraj i obyczaj.

                                                    Amerykanie sa przesadni... albo raczej powiedzialbym glupi. Na przyklad boja sie kosmitow.
                                                    Ze przyjada i Cie wezma. Nie rozumiem czego tu sie bac. No bo to przeciez bylaby super
                                                    sprawa, nie? Chyba, ze Cie zjedza. Ale jak maja rakiete czy cos takiego, zeby tu przyleciec,
                                                    to chyba nie po to, zeby sie pozywic.

                                                    Maja cale biuro federalne do spraw badania kosmitow. I inne do spraw zapobiegania porwaniom
                                                    przez kosmitow. Wyglada na zart prima-aprilisowy... ale nie jest.

                                                    Czarownice i wampiry to rowniez mocny przesad. Sa i koniec, nie ma dyskusji. I trzeba sie miec
                                                    przed nimi na bacznosci. Pewnie rzad ma jakies biuro do zwalczania czarownic. Ale o nim
                                                    nie wiem. No, bo nie wiem przeciez wszystkiego...

                                                    Dzieki za zaliczenie mnie (automatycznie) do Polakow. Nigdy nie bylem niczym innym.
                                                    Mam paszport polski, i tylko polski. I tak zostanie (z mojego wyboru).

                                                    Pozdrawiam i caluje (nieparzyscie),

                                                    Marek

                                                    P.S. Moze byc ten wczorajszy (a dzis juz przeedwczorajszy) deszcz. Zawsze lepszy rydz...

                                                  • Gość: mathilda do: Europ IP: *.centrala.pbk.pl 13.06.01, 10:20
                                                    witam Marku,

                                                    milo, ze podobaja Ci sie listy ode mnie.
                                                    wiesz, troche tego sloneczka doszlo, tzn. teraz swieci,
                                                    ale zapotrzebowanie jest spore, wiec wysylaj nie
                                                    ustajaco. ja wczorajszy deszczyk poslalam.
                                                    jeszcze sie w tym roku nie opalalam prawdziwym sloncem,
                                                    tylko sztucznym. a przy sztucznym nie trzeba sie niczym
                                                    smarowac przed (tzn. mozna, ale nie koniecznie), tylko
                                                    po jakims nawilzajacym balsamem. ale przy prawdziwym
                                                    plazowaniu o pamietam o kremie z wyzszymi faktorami czy
                                                    z sun block'iem. wlasciwie to w Polsce chyba wystarczaja
                                                    filtry przeciwsloneczne (faktory) - silniejsze lub
                                                    slabsze - total sun block jest raczej dla b.malych
                                                    dzieci. polskie slonce (ach, ten lokalny patriotyzm ;-))
                                                    to nie twoja arizonska patelnia ;-)

                                                    > Mam kilka pisarek (Wanda Chotomska, Ewa Szelburg-
                                                    Zarembina, Janina Porazinska, Hanna Ozogowska), ale nie
                                                    pokrywaja sie z Oskarkami (oprocz Ewy, ktora dostala
                                                    kiedys , ale nie pamietam kiedy i za co). Spiewaczka -
                                                    Teresa, innych nie znam.
                                                    Wiec musze poczekac na Twoja podpowiedz... < - jest
                                                    b.blisko rozwiazania zagadki, wlasciwie juz je podales
                                                    (patrz Twoja powyzsza lista imion). podpowiedz powinna
                                                    rozwiac watpliwosci. moj nick i moje imie maja tylko
                                                    jedna wspolna litere.

                                                    > Narobilas mi apetytu na pomidorowke - postanowilem
                                                    zrobic. Dam Ci znac jak wyszla. < - fajnie, oby sie
                                                    tylko udala, tzn. ze przepis podalam Ci OK. nie znaczy
                                                    to, ze byl nie sprawdzony - byl, byl..... pare razy.
                                                    kluseczek nie robie. bo, po pierwsze: nigdy nie
                                                    probowalam, a po drugie: dla mnie pomidorowka najlepsza
                                                    jest z makaronem kolanka lub rurki (zadne tam swiderki,
                                                    muszelki!). tez pamietam, ze w "dzieciectwie" babcia lub
                                                    mama robily lane kluski, ale jadlam je raczej z rosolem.

                                                    fuj, gotowane warzywka! nie lubic!!! no, chyba ze smak
                                                    mi kiedys zmieni.... ale jest cos gorszego - kminek! to
                                                    jeszcze wieksze fuj!!!

                                                    dzisiaj na TVPolonia jest 2.czesc Krzyzakow, ale ja
                                                    sobie ja daruje.

                                                    popatrz, popatrz, kwiaty dla pani domu z okazji
                                                    proszonego obiadu i jaka konsternacja! ;-))
                                                    pomysl z kwiatkiem w doniczce jest ciekawy. (BTW to w
                                                    Polsce tez sie z tym spotkalam, tylko ze wtedy doniczka -
                                                    z tym kwiatkiem oczywiscie - traktowana jest bardziej
                                                    jako prezent niz kwiatek-dodatek do prezentu). dajesz
                                                    doniczke, a potem przy okazji kolejnych odwiedzin
                                                    sprawdzasz, jak ma sie Twoj kwiatek i jego dobry stan
                                                    swiadczy o sympatii osoby nim obdarowanej do Ciebie ...
                                                    lub o jej "dobrej" rece do kwiatkow ;-))) ja wole
                                                    kwiatki ciete.

                                                    o UFO, czarownicach i wampirach napisze pozniej. biore
                                                    sie za ostatnie przegladanie papierow przed dzisiejszym
                                                    bliskim spotkaniem trzeciego stopnia. troche sie
                                                    denerwuje, wiesz, zeby wypadlo w porzadku. i zeby nie
                                                    trwalo za dlugo. i musze jeszcze wydebic od szefa dzien
                                                    wolnego na pojutrze (jutro swieto - Boze Cialo, wiec jak
                                                    uda mi sie z piatkiem, to bedzie dlugi weekend!!!).
                                                    trzymaj kciuki za pomyslnosc obu spraw. odezwe sie w
                                                    poniedzialek (mam nadzieje!).
                                                    pozdrawiam i :*** - m.

                                                    ps. male pytanie - kiedy rodaku wyjechales z Polski? 5,
                                                    10 lat temu? 10 to chyba nie....


                                                  • Gość: europ do: mathilda IP: *.hwr.arizona.edu 14.06.01, 11:23
                                                    Czesc, Ewo (?):

                                                    Wyszla Ewa, bo to jedyne imie z listy moich propozycji, ktore ma tylko jedna literke wspolna z Twoim nickiem.

                                                    Nie wiem, czy przeczytasz przed poniedzialkiem. Jesli nie, to bedziesz miala bardzo duuuuzy zapas zoltych
                                                    promykow, bo przesylam duuuuzo SLONECZKA na kazdy dzien tego dlugiego weekendu.

                                                    Po co chcesz sie opalac (niezaleznie od tego, czy prawdziwym, czy sztucznym sloncem)? Czy moda jest
                                                    na czekoladke? A moze zawsze byla? Tu nie ma potrzeby sie opalac, bo w drodze z samochodu do sklepu
                                                    juz mozna sie zabrazowic (albo zaczerwienic). Na dworzu zawsze uzywa sie blokow. Mowia, ze Tucson
                                                    to stolica raka skory. Wiec ludzie sa ostrozni. A ja moze troche zbyt ostrozny, wiec pozostaje bialy.

                                                    Kminku tez nie lubie. Oprocz jednej potrawy - guakamole. To taka pasta z avocado, pomidorka, czosnku
                                                    Powinien byc, ale ja czasem robie bez), no i przypraw, miedzy innymi kminku i papryki. Ale kminku tak
                                                    bardzo nie czuc, bo tonie w smrodku czosnku i ginie w pikantnosci papryki. Calosc jest bardzo smaczna.

                                                    > ps. male pytanie - kiedy rodaku wyjechales z Polski? 5, 10 lat temu? 10 to chyba nie....

                                                    Napewno nie 10. Ale 5 tez nie. Dam Ci taka zagadke. Zdazylem poza Polska zrobic takie rzeczy. Na samym
                                                    poczatku mieszkalem w Danii, bardzo krotko, tak krotko, ze nawet nie wiem, jak sie po dunsku nazywa chleb.
                                                    Potem w Niemczech - nie dosc dlugo, zeby sie dobrze nauczyc jezyka, ale dosc dlugo, zeby nie chciec tam
                                                    mieszkac na stale. Potem mieszkalem w Chicago, wystarczajaco dlugo, zeby sie przekonac, ze pogoda jest
                                                    paskudna i w lecie i w zimie. Potem bylem przez X lat w Nowym Meksyku, gdzie dorobilem sie magistra i doktora
                                                    (aha - i przyslowiowego garba). A od roku YYYY (suma sumy cyfr 5) pracuje w Arizonie. Czy wiesz juz kiedy
                                                    wyjechalem?

                                                    Pozdrawiam i ***,

                                                    Marek

                                                    P.S. Wlasnie otrzymalem wiadomosc, ze NSF zatwierdzila moj projekt w Turcji.
                                                  • Gość: mathilda Re: do: Europ IP: *.centrala.pbk.pl 25.06.01, 00:00
                                                    czesc Marku,
                                                    dlugo sie nie odzywalam. mogles myslec, ze rozmylam sie w gdzies w plataninie
                                                    sieci (bodajze hm, gdzies w dalszym miejscu podczas mojej nieobecnosci poruszala
                                                    ten temat, tzn. nietrwalosci e-korespondencji), ale nie.... wbrew pozorom nie
                                                    przedluzyl mi sie weekend, tzn. przedluzyl, ale z powodow nie najszczesliwszych
                                                    dla mnie. dokladnie w pierwszy dzien dlugiego weekendu (wywalczylam u szefa wolny
                                                    piatek - nawet gladko poszlo) - w czwartek - zmogla mnie jakas bakteria czy
                                                    wirus. probowalam sie domowymi sposobami wyleczyc, klnac pod nosem, ze tu wolne,
                                                    a ja w poscieli, ale nic z tego. w niedziele, mimo "kurowania sie" poprawy
                                                    zbytniej nie bylo, poszlam do lekarza i dostalam L4 na caly ubiegly tydzien.
                                                    dzisiejszy powrot do pracy powitalam wiec prawie z radoscia - nareszcie dostep do
                                                    swiata (internet!!! :-))). troche mi sie nazbieralo zaleglych spraw, musze sie z
                                                    nimi uporac. wiec jednak, ze zyje, osiagnelam juz 95% sprawnosci i nie watpliwe
                                                    odezwe sie.
                                                    pozdrawiam i *) - E.

                                                    ps. gratuluje rozwiazania zagadki. ten film, to Wszystko o Ewie, a Ewa z Oscarem
                                                    to Ewa Braun (za dekoracje do Listy Schindlera).
                                                    ps2. gratuluje zatwierdzenia projektu. Twoj sukces uczcze pomidorowka ;-),
                                                    wczoraj zrobilam ;-)))

                                                  • Gość: europ do: mathilda IP: *.hwr.arizona.edu 26.06.01, 00:00
                                                    Czesc, Ewo:

                                                    Musze Ci cos wyznac: Ewa to moje najulubiensze imie na swiecie... Ewa, Ewunia, Ewka, Ewunka...
                                                    Pisze to nie dlatego, ze chce Ci sie przypochlebic. To szczera prawda.

                                                    > dlugo sie nie odzywalam. mogles myslec, ze rozmylam sie w gdzies w plataninie sieci (hm, gdzies w
                                                    > dalszym miejscu poruszala ten temat, tzn. nietrwalosci e-korespondencji)

                                                    Cos takiego przyszlo mi do glowy, ale pomyslalem, ze to nie dlatego nie piszesz, tylko dlatego,
                                                    ze cos Ci wypadlo. I widze, ze to prawda.

                                                    Ta choroba to dlatego, ze nie wyslalem na czas wystarczajacej ilosci slonca. U nas wtedy nie
                                                    brakowalo. Natomiast teraz nadchodzi pora monsunow. Dzis na przyklad jest od samego rana
                                                    ciemno, pochmurno i nawet zaczelo kropic. W takich przypadkach mowi sie "hurra!"

                                                    Ja myslalem o ksiazce i filmie "Szalenstwa panny Ewy". Naprawde byla taka Ewa Braun? Wiem,
                                                    ze byla nieslawna Ewa Braun, zona pewnego Adolfa. Smieszne, ze facetka o dokladnie tym samym
                                                    nazwisku i imieniu zalapala sie akurat na "Schindlera".

                                                    Mam do Ciebie prosbe. Nie chce mi sie juz uzywac forum (chyba mnie znudzilo). Czy mozemy przeniesc
                                                    sie na e-mail? Moj adres krecha@poczta.gazeta.pl. Jesli nie chcesz, to mozemy zostac na forum.

                                                    Pozdrawiam i caluje.

                                                    Marek
                                                  • mathildae Re: do: Europ 26.06.01, 00:00
                                                    witaj Marku,
                                                    wiec przenosimy rozmowe na bardziej prywatny grunt, tak? ;-)zalozylam sobie
                                                    konto, pisz na adres: mathildae@poczta.gazeta.pl
                                                    pozdrawiam i do zobaczenia - mathilda
                                                  • Gość: Mania do Europ i Mathilda IP: 213.76.146.* 27.06.01, 00:00
                                                    To przykre, ze Was juz tutaj nie bedzie. Zaluje.
                                                    Lektura Waszych listow byla naprawde duza przyjemnoscia.
                                                    Zegnam Was obydwoje, i Ciebie, Marku Z., i Ciebie, Ewo.
                                                    M.
                                                  • Gość: mathilda Re: do Europ i Mathilda - do Manii IP: *.centrala.pbk.pl 27.06.01, 00:00
                                                    dziekuje za mile slowa, Maniu. mysle, ze niebawem sie spotkamy, gdzies tutaj na
                                                    forum.... wiec - do zobaczenia! - mathilda

                                                    Gość portalu: Mania napisał(a):

                                                    > To przykre, ze Was juz tutaj nie bedzie. Zaluje.
                                                    > Lektura Waszych listow byla naprawde duza przyjemnoscia.
                                                    > Zegnam Was obydwoje, i Ciebie, Marku Z., i Ciebie, Ewo.
                                                    > M.

                                                  • Gość: europ do: Mania IP: *.hwr.Arizona.EDU 27.06.01, 12:51
                                                    Myslalem, ze nikt oprocz nas tego nie czyta.

                                                    Pozdrawiam,

                                                    Europ
    • Gość: dh Re: poznam kobiete IP: 62.189.104.* 28.04.01, 22:01
      moj pseudonim to skrot od: dobry humor, bo probuje byc dzisiaj w dobrym humorze
      i lubie ludzi z poczuciem humoru. napisz czy jestes zainteresowany wymiana
      mysli ze mna tez, czy kobieta z W. ci wystarczy.
      • Gość: europ Re: poznam kobiete IP: 150.135.83.* 29.04.01, 07:12
        Czesc,

        Oczywiscie jestem zainteresowany.

        O czym myslisz teraz?
        • Gość: dh Re: poznam kobiete IP: 62.189.104.* 30.04.01, 17:29
          o sexie
          • Gość: europ Re: poznam kobiete IP: *.hwr.arizona.edu 02.05.01, 10:34
            Gość portalu: dh napisał(a):

            > o sexie

            Czy chcesz na forum o tym pisac?
            • Gość: dh Re: poznam kobiete IP: 62.189.104.* 03.05.01, 19:06
              a co boisz sie?
              • Gość: europ Re: poznam kobiete IP: *.hwr.arizona.edu 03.05.01, 22:01
                Tak, boje sie.
                • Gość: dh Re: poznam kobiete IP: *.host.btclick.com 04.05.01, 12:24
                  przynajmniej uczciwie. tak pozatym nie ze bym desperacko chciala na ten temat
                  pisac na forum. pytales o czym mysle, a nie o czym chialabym rozmawiac.
                  • Gość: europ Re: poznam kobiete IP: *.hwr.arizona.edu 05.05.01, 05:53
                    Czesc, dh:

                    No, uczciwie; taki juz jestem. A szczerze - to ja tez mysle o seksie. Chyba kazdy mysli. Nie? Tylko jakos na
                    forum glupio o takich intymnych sprawach pisac. A boje sie dlatego, ze Cie nie znam. Przeciez mozesz
                    byc facetem. Albo psem. No albo nawet i piekna kobieta.

                    O czym chcialabys pisac? Zaciekaw mnie jakims tematem...

                    Czy "dh" to Twoj permanentny nick? Zawsze masz dobry humor? Ja mam dzisiaj taki sobie, bo mi cos w
                    pracy nie wyszlo.

                    Pozdrawiam,

                    Europ
                    • Gość: dh Re: poznam kobiete IP: 62.189.104.* 05.05.01, 13:50
                      Gość portalu: europ napisał(a):

                      > Czesc, dh:
                      >
                      > No, uczciwie; taki juz jestem. A szczerze - to ja tez mysle o seksie. Chyba kaz
                      > dy mysli. Nie? Tylko jakos na
                      > forum glupio o takich intymnych sprawach pisac. A boje sie dlatego, ze Cie nie
                      > znam. Przeciez mozesz
                      > byc facetem. Albo psem. No albo nawet i piekna kobieta.
                      >
                      > O czym chcialabys pisac? Zaciekaw mnie jakims tematem...
                      >
                      > Czy "dh" to Twoj permanentny nick? Zawsze masz dobry humor? Ja mam dzisiaj taki
                      > sobie, bo mi cos w
                      > pracy nie wyszlo.
                      >
                      > Pozdrawiam,
                      >
                      > Europ

                      nie jestem facetem, ani psem, raczej piekna kobieta - choc mam sobie troszke do
                      zarzucenia. chcialabym pisac przede wszystkim o sobie (to moj ulubiony temat
                      (zart!)) poza tym o zyciu i o tobie bo cie jeszcze dobrze nieznam. powiedz mi o
                      co chodzilo w tym zarcie o reganie bo nie zrozumialam. chyba jestem "thick" jak
                      mowia tubylcy.
                      nie bede probowala cie zaciekawic - twoja prozba zabrzmiala jak prowokacja, albo
                      proba. a szczerze: mozesz uznac mnie za nudna bez wzgledu czy podejme wyzwanie i
                      niezaleznie jak bede sie starac wydac interesujaca.
                      dh - to nie jest moj permanentny nick. zmieniam od czasu do czasu moj nick na
                      forum. nie chce chyba byc wytropiona przez niezyczliwych i agresywnych. nie
                      zawsze mam dobry humor. nie czesto i nawet nie od czasu do czasu. wlasciwie
                      bardzo czesto nie mam dobrego humoru. przynajmniej przez ostatni miesiac- mialam
                      i mam troche problemow. staram sie myslec pozytywnie i znalezc zabawna strone
                      sytuacji ,ale nie zawsze sie to udaje.
                      dzisiaj zadziwiajaco mam niezlu humor - spalam bardzo dlugo, spotkanie z
                      wlascicielom domu w ktorym mieszkam przebieglo spokojnie (przyszedl po pieniadze)
                      i od rana mam uczucie ze musze cos w moim zyciu zmienic. nie bardzo jeszcze wiem
                      co i jak, ale napewno potrzebuj zmiany. moze to wiosna i ta odrobina slonca
                      wprowadzial mnie w taki nastroj.
                      powodzenia w pracy
                      a
                      • Gość: A Re: poznam kobiete i Reagana IP: *.pl 05.05.01, 14:48
                        Moge Ci wyjasnic sens tego dowcipu w zastepstwie kolegi z Forum, ktory zapewne
                        o tej porze jeszcze spi: byly prezydent Reagan jest chory; dotknela go choroba
                        pojawiajaca sie zwykle w wieku zaawansowanym, czyli tzw. choroba Altzheimera
                        (nie jestem pewna, jak to sie pisze). Powoduje ona m.in. zaniki pamieci.
                        • Gość: dh Re: poznam kobiete i Reagana IP: 62.189.104.* 05.05.01, 20:34
                          thanks
                      • Gość: europ Re: poznam kobiete IP: *.hwr.arizona.edu 05.05.01, 22:17
                        Witaj, dh:

                        Dobrze, ze jestes piekna kobieta - jaka to ulga po tych dniach niepewnosci!

                        Dobrze, ze chcesz pisac o swoim ulubionym temacie, czyli o sobie. Na pewno wiesz sporo na ten temat.
                        A co mozesz napisac o mnie?

                        Nie chcialem Cie prowokowac, kiedy napisalem, zebys zainteresowala mnie jakims tematem. Tak jakos
                        sie napisalo. A teraz, kiedy to przeczytalem, nie wygladalo to zbyt milo. Ale nie mialo byc niemile.

                        Nie koniecznie jestes "thick". Moze po prostu nie mialas informacji koniecznej do zrozumienia. Ktos
                        ponizej juz to wytlumaczyl, wiec nie bede powtarzac. Dowcip jest troche okrutny. Ale tez bardzo smieszny -
                        przynajmniej dla mnie.

                        > dh - to nie jest moj permanentny nick. zmieniam od czasu do czasu moj nick na
                        > forum. nie chce chyba byc wytropiona przez niezyczliwych i agresywnych.

                        Czyzbys miala na sumieniu jakies posty, o ktorych lepiej nie wiedziec czy nie pamietac? Chyba
                        prawie kazdy ma. Bo prawie kazdego ponosi od czasu do czasu. A tu jest prawie pelna anonimowosc,
                        wiec - hulaj dusza. Ale to nie jest takie wazne. Chyba, ze to codzienny nawyk.

                        > nie zawsze mam dobry humor. nie czesto i nawet nie od czasu do czasu. wlasciwie
                        > bardzo czesto nie mam dobrego humoru. przynajmniej przez ostatni miesiac- mialam
                        > i mam troche problemow

                        Co sie stalo w ostatnim miesiacu? Chcesz o tym pisac? Nie namawiam natretnie... ale jak chcesz sie
                        tym podzielic, to zamieniam sie we wzrok.

                        Ja tez staram sie myslec pozytywnie. Choc ostatnio nie wszystko sie udaje. I w pracy i w zyciu. Ale to
                        chyba normalne, ze cos sie wygrywa, a cos przegrywa. Dzieki temu zachowuje sie pewna rownowage. No
                        i czlowiek nie zepsuje sie sukcesami, jesli od czasu do czasu doswiadczy porazki. Takie to madre,
                        prawda? Zeby jeszcze mozna bylo w to uwierzyc i nie przejmowac sie tymi porazkami. Jest to mozliwe?

                        Napisz cos o sobie. Na przyklad, o czym myslisz kiedy zasypiasz? To znaczy, juz wiem, ze myslisz o
                        seksie. Ale moze o czyms innym tez? A czy miewasz sny? Ja mam tylko wtedy, gdy jestem w dolku, kiedy
                        cos, co wydaje mi sie wazne nie udaje sie. Zawsze dotyczy to spraw osobistych. Nigdy jeszcze nie
                        mialem snu odnosnie czegos w pracy. A wiec, jak jestem szczesliwy albo tylko w porzadku, to nigdy nic
                        mi sie nie sni. Jak to jest u Ciebie?

                        Pozdrawiam serdecznie,

                        Europ
                        • Gość: dh Re: poznam kobiete IP: 10.24.15.* / *.homechoice.co.uk 06.05.01, 13:14
                          Gość portalu: europ napisał(a):

                          > Witaj, dh:
                          >
                          > Dobrze, ze jestes piekna kobieta - jaka to ulga po tych dniach niepewnosci!
                          >
                          > Dobrze, ze chcesz pisac o swoim ulubionym temacie, czyli o sobie. Na pewno wies
                          > z sporo na ten temat.
                          > A co mozesz napisac o mnie?
                          >
                          > Nie chcialem Cie prowokowac, kiedy napisalem, zebys zainteresowala mnie jakims
                          > tematem. Tak jakos
                          > sie napisalo. A teraz, kiedy to przeczytalem, nie wygladalo to zbyt milo. Ale n
                          > ie mialo byc niemile.
                          >
                          > Nie koniecznie jestes "thick". Moze po prostu nie mialas informacji koniecznej
                          > do zrozumienia.
                          powinnienes napisac: jestem swiecie przekonany, ze nie jestes "thick". ale
                          wybaczam ci ten nitakt. tak - nie wiedzialm o chorobie Regana.
                          Dowcip jest troche okrutny
                          > . Ale tez bardzo smieszny -
                          > przynajmniej dla mnie.
                          > jest okrutny i smieszny.
                          > > dh - to nie jest moj permanentny nick. zmieniam od czasu do czasu moj nick
                          > na
                          > > forum. nie chce chyba byc wytropiona przez niezyczliwych i agresywnych.
                          >
                          > Czyzbys miala na sumieniu jakies posty, o ktorych lepiej nie wiedziec czy nie p
                          > amietac?
                          -nie
                          >
                          >
                          > Co sie stalo w ostatnim miesiacu? Chcesz o tym pisac? Nie namawiam natretnie...
                          > ale jak chcesz sie
                          > tym podzielic, to zamieniam sie we wzrok.
                          > chetnie, ale bardziej prywatnie no. moge napisac na twoj e-mail adres
                          > Ja tez staram sie myslec pozytywnie. Choc ostatnio nie wszystko sie udaje. I w
                          > pracy i w zyciu. Ale to
                          > chyba normalne, ze cos sie wygrywa, a cos przegrywa. Dzieki temu zachowuje sie
                          > pewna rownowage. No
                          > i czlowiek nie zepsuje sie sukcesami, jesli od czasu do czasu doswiadczy porazk
                          > i. Takie to madre,
                          > prawda? Zeby jeszcze mozna bylo w to uwierzyc i nie przejmowac sie tymi porazka
                          > mi. Jest to mozliwe?
                          >
                          > Napisz cos o sobie. Na przyklad, o czym myslisz kiedy zasypiasz? To znaczy, juz
                          > wiem, ze myslisz o
                          > seksie. Ale moze o czyms innym tez? A czy miewasz sny? Ja mam tylko wtedy, gdy
                          > jestem w dolku, kiedy
                          > cos, co wydaje mi sie wazne nie udaje sie. Zawsze dotyczy to spraw osobistych.
                          > Nigdy jeszcze nie
                          > mialem snu odnosnie czegos w pracy. A wiec, jak jestem szczesliwy albo tylko w
                          > porzadku, to nigdy nic
                          > mi sie nie sni. Jak to jest u Ciebie?
                          >
                          > Pozdrawiam serdecznie,
                          > obawiam sie ze nie zdorze opisac zadnego mojego snu, musze biegnac do pracy-
                          widzisz pracuje casami w niedziele - socks, ale jeszcze sie odezwe.
                          a


                          • Gość: europ do: dh IP: *.hwr.arizona.edu 06.05.01, 23:43
                            Czesc, dh:

                            Ja tez dzisiaj musze pracowac - pisze cos dla klienta. Co prawda pracuje w domu - ale praca to zawsze
                            jest cos, czego nie chce mi sie robic. Wiec, zeby zyskac na czasie (tzn. odsunac prace o chocby kilka
                            godzin) slucham sobie opere Eugeniusz Oniegin - jest swietna. Chyba jeszcze poukladam ksiazki albo
                            zagram w makao albo pojde na spacer albo...

                            Prosze, oto moj adres: krecha@poczta.gazeta.pl

                            Pozdrawiam,

                            Europ
                            • Gość: dh Re: do: dh IP: *.btopenworld.com 08.05.01, 17:59
                              Gość portalu: europ napisał(a):

                              > Czesc, dh:
                              >
                              > Ja tez dzisiaj musze pracowac - pisze cos dla klienta. Co prawda pracuje w domu
                              > - ale praca to zawsze
                              > jest cos, czego nie chce mi sie robic. Wiec, zeby zyskac na czasie (tzn. odsuna
                              > c prace o chocby kilka
                              > godzin) slucham sobie opere Eugeniusz Oniegin - jest swietna. Chyba jeszcze pou
                              > kladam ksiazki albo
                              > zagram w makao albo pojde na spacer albo...
                              >
                              > Prosze, oto moj adres: krecha@poczta.gazeta.pl
                              >
                              > Pozdrawiam,
                              >
                              > Europ

                              czesc.

                              nie wiem co mam napisac. czy aby nie wlazlam gdzies butami?
                              odnioslem wrazenie, ze sie jednak troszeczke tlumaczyles. twoje zdanie:
                              "Dalem dh swoj e-mail dlatego, zeby nie pisala na forum o tym, co jest dla niej
                              zbyt osobiste. Napisala, ze nie chce o tym pisac na forum. Czy nie kazdy ma prawo
                              do postawienia granicy prywatnosci? Kazdy ma."
                              wyglada tak jakbym poprosila cie o adres, bo chce pisac do ciebie o moich
                              osobistych sprawach.
                              nie wiem co o tym sadzic. nie chce wyciagac falszywych wnioskow, wiec moze
                              porozmawiajmy dluzej na forum, nim sie zdecyduje napisac do ciebie osobiscie.
                              a
                              przepraszam wszyskich za fatalna ortografie
                              pozdrowienia


                              • Gość: europ do: dh IP: *.hwr.Arizona.EDU 08.05.01, 20:49
                                Czesc, dh:

                                Nie przejmuj sie - nie wlazlas nigdzie z butami. To chyba tylko takie male nieporozumienia (czy
                                niedopowiedzenia).

                                Tlumaczylem komus dlaczego dalem Tobie moj e-mail, bo tak sie akurat zlozylo, ze tej osobie wydalo
                                sie to dziwne. A dalem Tobie moj e-mail dlatego, ze mialem wrazenie, ze tak chcialas. To wszystko. Nie
                                ma w tym zadnego glebszego sensu.

                                Pozdrawiam,

                                Europ
    • Gość: Małgoś Re: poznam kobiete IP: *.szczecin.ppp.tpnet.pl 29.04.01, 16:10
      Dlaczego Akurat pies? Zawsze mnie to interesowało.
      Witaj Europ, dziwne imię, ale ciekawe. szkoda że nie stawiasz żadnych wymagań,
      bo beż wymagań jest mniej ciekawie i piszą nawet takie jak ja :o))).
      • Gość: Europ Re: poznam kobiete IP: *.hwr.arizona.edu 29.04.01, 23:52
        Gość portalu: Małgoś napisał(a):

        > Dlaczego Akurat pies? Zawsze mnie to interesowało.
        > Witaj Europ, dziwne imię, ale ciekawe. szkoda że nie stawiasz żadnych wymagań,
        > bo beż wymagań jest mniej ciekawie i piszą nawet takie jak ja :o))).

        Czesc Małgoś:

        Czy to skrot od imienia "Malgosia" czy od czegos innego?

        Pies, bo jak pisalem ten watek, to przypomnialem sobie humor rysunkowy, ktory kiedys gdzies
        widzialem (chyba w "The New Yorker" ale nie jestem pewien). Pies siedzi na komputerze i pisze e-mail.
        Mowi do drugiego psa: Pst.... w Internecie nikt nie wie, ze jestes psem.

        Czy myslisz, ze nie spelnilabys wymagan, gdybym je postawil? Dlaczego? Oczywiscie juz postawilem
        dwa, nawet nie myslac o tym: jedno zawarte jest w tytule, a drugie w opisie.

        Napisz cos o sobie.

        Pozdrawiam,

        Europ
    • 123mi Re: poznam kobiete 03.05.01, 19:59
      ja bym chciala poznac faceta aby w wolnych chwilach poczytac jego
      maile . czsem wystukac dobry zart lub pogawedzic na powazny
      temat.podzielic sie opinia na muzyke i film
      • Gość: europ Re: poznam kobiete IP: 150.135.83.* 03.05.01, 22:10
        To moze taki zart na start:

        Ronald Reagan podchodzi w barze do kobiety, zeby ja poderwac.
        Zaczyna tak: czy przychodze tutaj czesto?

        Pozdrawiam,

        Europ
        • Gość: Mania Re: do Mathilda IP: *.pl 07.05.01, 19:43
          No i widzisz, wystarczyl jeden, wprawdzie nieprawdopodobnie dlugi weekend, zeby
          Europ zdazyl swe zainteresowanie skierowac na inna. Ba, nawet dal jej swoj
          adres i to zaledwie po kilku krotkich listach. No i po co bylo tak od razu
          wychodzic do niego z sercem na dloni? Oni tacy juz sa, chyba nie ma na to rady.
          Mezczyzna staly w zainteresowaniach (uczuciach) to zjawisko rownie
          nieprawdopodobne jak zywy mamut, na przyklad. Bo martwego chyba znalezc jeszcze
          mozna w pozbawionych wilgoci piaskach, o czym uczy nas paleontologia
          (hydrologia raczej nie, prawda?) Ten Europ to chlop na pewno sympatyczny i
          kulturalny, to widac. I czuc, ze cos go meczy, a to zwykle wywoluje w nas chec
          pocieszenia biedaczka. Ale rownoczesnie to tylko chlop, no chlop, jaka na to
          rada?!
          Wiem, na pewno przesadzam, bo cala ta "forumnowa" sytuacja nie kwalifikuje do
          tak "ciezkich" wnioskow. Ale zycie na pewno. I potem taki jeden z drugim Ci
          powie: wiesz, jestes wspaniala, zaslugujesz na kogos lepszego.
          Pozdrawiam wszystkich autorow postow. I juz dzis zaluje, ze tak milej lektury
          postow zapewne na dlugo juz nie starczy, bo jakos piszacy traca zapal. Szkoda.




          • Gość: europ Re: do Mania IP: *.hwr.Arizona.EDU 07.05.01, 22:06
            Witaj, Maniu:

            Skad taki pesymizm u Ciebie? I taka negatywna ocena mnie, na podstawie kilku postow? Postawilas
            mnie w sytuacji, w ktorej musze sie tlumaczyc. A nie bardzo czuje sie winny...

            Moze odpowiem konkretnie na Twoje konkretne mysli.

            Nie skierowalem swego zainteresowania WYLACZNIE na inna. Lubie ludzi wogole, a inteligentnych w
            szczegolnosci. I mysle, ze jest na tym forum sporo takich, ktorych warto poznac. Czy nie mozna
            korespondowac, rozmawiac, spotykac sie, przyjaznic sie z kilkoma osobami na raz? Mozna.

            Dalem dh swoj e-mail dlatego, zeby nie pisala na forum o tym, co jest dla niej zbyt osobiste. Napisala, ze
            nie chce o tym pisac na forum. Czy nie kazdy ma prawo do postawienia granicy prywatnosci? Kazdy ma.

            Mezczyzni nie maja wylacznosci na niestalosc zainteresowan i niestalosc uczuc. Wszyscy, i kobiety i
            mezczyzni, zmieniaja sie. Mysle, ze to dobrze, bo inaczej grozi stagnacja.

            Czy mnie cos meczy? Tak. Ale chyba nie wiecej, niz przecietnego czlowieka. Nie czuje sie szczegolnie
            doswiadczony przez zycie. A wprost przeciwnie, mysle, ze moje zycie bylo i jest proste i latwe, w
            porownaniu z zyciem niektorych ludzi, ktorych znam osobiscie. A meczy mnie duzo rzeczy, ktore sam
            widze, albo o ktorych dowiaduje sie z prasy czy telewizji czy nawet z tego forum. Czy ciebie nic nie meczy?

            Nigdy nie mialem intencji, zeby udawac "biedaczka" i spodziewac sie pocieszenia. Wie prosze - nie rob
            tego. Aha - nie udaje tez, ze jestem jakims macho. Nie jestem. Chyba jestem kims pomiedzy - a wiec w
            sam raz! -:)

            Twoje wnioski sa na wyrost. Nie sa one niczym poparte - no moze oprocz Twojej wyobrazni. Prosze, nie
            oceniaj czlowieka, ktorego nie znasz. Nie oceniaj go na podstawie tego, co wiesz o innych ludziach. Takie
            generalizacje NIE MOGA byc sprawiedliwe.

            Pozdrawiam serdecznie i przesylam duzo usmiechow!

            Europ
            • Gość: Mania Re: do Europ IP: *.pl 08.05.01, 21:02
              Ja nie chcialam mily Europ-ie, ja nie chcialam! Doba mija, a zadna kobieta sie
              nie odezwala! Czy to moja wina? A moze jednak nie moja...
              A moze korzystaja juz z Twojego e-maila? To by bylo jakies pocieszenie...
              Musze Ci wyjasnic jeszcze raz, bo przeciez od razu dalam znac, ze pisze o
              mezczyznach w ogole, a nie o Tobie konkretnie. Ty naprawde jestes sympatyczny. I
              inteligentny. A takich ludzi ja tez lubie "w szczegolnosci". I tez uwazam, ze
              jesli sie ich poznalo, to strata jest ich potem "zgubic". Ja zawsze takie
              zdarzenie przyjmuje jako osobista strate. Cos takiego wlasnie mnie ostatnio
              spotkalo i tej straty nie moge odzalowac. Moze wiec stad u mnie ten pesymizm. Bo
              przeciez jest cieplo, jasno przez caly dzien, same powody do zadowolenia z zycia.
              A propos watku o niestalosci ludzkiej; to fakt, Panta Rhei. I w tym kontekscie
              znowu pozwole sobie na osobista wycieczke - Ty chyba wiesz o tym dobrze.
              Przykro mi jednak, ze potwierdziles fakt, iz cos Ciebie meczy. Jak kazdego z nas,
              albo jak kazdego, ktory nie jest skrajnym egocentrykiem. To moze troche wredne,
              co teraz napisze, ale jednak ciesze sie, ze jest nas wiecej. I zgodnie z prosba -
              nie bede Cie pocieszac. Tym bardziej, ze stac Cie na zadowolenie z samego
              siebie :-)
              Dlatego m.in. bez zadnego przymusu i udawania - ja tez usmiecham sie do Ciebie.






          • Gość: mathilda Re: do Mani IP: *.centrala.pbk.pl 09.05.01, 09:44
            witam Maniu (to od Marianny?),
            dziekuje za troske. Twoj post wywolal mala burze w szklance wody. potem wszyscy
            tlumaczyli to nieporozumienie. i niech tak zostanie. to tylko (przynajmniej na
            razie) luzne rozmowy, choc na pewno interesujace.
            dziekuje raz jeszcze, pozdrawiam - m.

    • Gość: aqua Re: poznam kobiete IP: *.plock.cvx.ppp.tpnet.pl 16.05.01, 10:22
      A ja szukam inteligentnego meżczyznę do korespondencji, który zna pojęcie
      kindersztuba...
      • Gość: europ Re: poznam kobiete IP: *.hwr.Arizona.EDU 16.05.01, 23:51
        ... czyli, luzno, "dobre wychowanie" (chodzi zwlaszcza o wychowanie mlokosa)

        • Gość: aqua Re: poznam kobiete IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.05.01, 11:45
          Gość portalu: europ napisał(a):

          > ... czyli, luzno, "dobre wychowanie" (chodzi zwlaszcza o wychowanie mlokosa)
          >

          A owszem... mlokosa sie wychowuje po to by pozniej znal to pojecie.
    • Gość: Ania Re: poznam kobiete IP: *.lodz.pdi.net 17.05.01, 09:27
      Witaj,
      A ja chętnie poznam meżczyznę. I nawet nie chodzi mi o poważny lub mniej
      poważny związek. Tak po prostu.....poznam. Mam prawie 24 lat. Jestem podobnio
      atrakcyjną kobietą (podobno bo mam okazję widzieć siebie w różnych sytuacjach w
      których nie wyglądam aż tak atrakcyjnie) Myślę że mam bogate wnetrze, dwoistą
      naturę, czasami sama nie wiem jaka jestem i która natura to ja. Jestem otwarta
      na ludzi, ale z niektórymi mam problem z dogadaniem się. Ale jak już znajde
      wspólny jezyk to jest na prawdę OK!
      Pozdrawiam.
      • Gość: europ do: Ania IP: *.hwr.Arizona.EDU 19.05.01, 04:26
        Czesc:

        Dzieki za odpis na ten watek. Fajnie, ze nie walisz z grubej rury, ze chcesz poznac na zawsze itp.
        Znajomosc bez zobowiazan - pasuje jak ulal na internet.

        Jestes dwoista jak... jak co? Moze jak "gingko biloba"? A moze jak kobieta, ktora zmienna jest i basta?
        Napisz cos o sobie. Ale nie pisz, ktora z Was to pisze, zeby bylo tajemniczo.

        Co masz na mysli, ze z niektorymi ludzmi nie mozesz sie dogadac? Chyba wszyscy mamy z tym
        troche problemu. I dobrze. Bo gdyby bylo przeciwnie, to kazdy mialby sto milionow przyjaciol. I zycie
        byloby pieklem. No, bo kiedy tych przyjaciol odwiedzac, kiedy z nimi cos robic, jak ich jest tylu. A zadnego
        nie mozna zaniedbywac, bo to nie wypada.

        Pozdrawiam serdecznie.

        Europ
    • Gość: karolcia Re: poznam kobiete IP: 213.77.39.* 06.06.01, 15:16
      chciałabym sobie po prostu z kimś pogadać Karolcia
      • Gość: europ do: karolcia IP: *.hwr.arizona.edu 07.06.01, 11:16
        No to napisz cos o sobie, kobieto.
        Na przyklad, czy masz cos wspolnego z uchem albo z dynia?

        europ
    • Gość: hm Re: poznam kobiete IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 13.06.01, 22:41
      Czytam fragmentami od czasu do czasu Twoje rozmowy - i zastanawiam się czy po
      tych trzech miesiącach poznałeś kogoś kto okazał się TYM KIMŚ albo masz
      nadzieję że się okaże? Ja też od paru miesięcy , mniej więcej tak samo długo
      jak Ty kogoś szukam - ale to wszystko się tak rozmywa , a poza tym tak do końca
      nie jestem pewna - to jest takie nierealne. Codziennie dastaję jakieś maile ,
      codziennie ( z wyjątkami) ktoś dzwoni,czasem się z kimś spotykam kto wydaje mi
      się.....a potem przestaje mi się wydawać.Zaparłam się,uparłam się i
      postanowiłam....ale nie wiem czy nie łatwiej zrobić jest karierę polityczną
      albo jakąś inną... Niewątpliwie takie kontakty umilają życie , ale...
      • krecha do: hm 14.06.01, 10:37
        Czesc:

        Nie jest moim celem, zeby poznac TEGO KOGOS. Jedynie, zeby poznac kogos interesujacego, kogo mozna
        polubic. Mysle, ze to jest realne. Natomiast jesli chodzi o nadzieje, to nie mysle w ten sposob. Tzn. nie
        spodziewam sie niczego poza tym, co robimy (piszemy listy). Jak dlugo bedzie to trwac? Nie wiem. Nie
        spodziewam sie, ze bedzie trwac wiecznie. Ale tez nie wykluczam.

        Zgadzam sie, ze wiekszosc tych znajomosci sie rozmywa. Ale to nie jest takie inne, niz w normalnych
        (tzn. nieinternetowych) warunkach. Ilu ludzi, ktorych znasz stad czy z owad, spotykasz przez dluzszy
        czas na stopie towarzyskiej? A ilu z nich polubisz? Z iloma sie zaprzyjaznisz? Pewnie proporcje sa
        podobne i tam i tu (w internecie).

        > ... Codziennie dastaję jakieś maile ,
        > codziennie ( z wyjątkami) ktoś dzwoni,czasem się z kimś spotykam kto wydaje mi
        > się.....a potem przestaje mi się wydawać.Zaparłam się,uparłam się i
        > postanowiłam....ale nie wiem czy nie łatwiej zrobić jest karierę polityczną
        > albo jakąś inną... Niewątpliwie takie kontakty umilają życie , ale...

        Moze za bardzo Ci na tym zalezy, zeby TO znalezc. Za bardzo sie starasz, zbyt usilnie dazysz
        do jakiegos konkretnego celu. Wtedy latwo sie rozczarowac. Lepiej nie oczekiwac zbyt wiele.
        Wtedy latwo byc zadowolonym. Tak mysle.... A Ty?

        Pozdrawiam i zycze powodzenia.

        Europ
        • Gość: hm Re: do:Europ IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 14.06.01, 18:42
          Wiodocznie żle odczytałam Twój temat-ogłoszenie . Początek był bardzo
          konkretny , ale potem to Twoje może...może masz rację , może źle to
          zrozumiałam.Ale i tak nie odpowiedziałeś na moje pytanie?
          • Gość: europ do: hm IP: *.hwr.Arizona.EDU 17.06.01, 21:59
            Czesc,: hm:

            Ja mysle, ze wyraz "moze" jest najwazniejszym wyrazem kiedykolwiek wymyslonym.
            Cale nasze zycie to jedno wielkie moze. Dlatego, ze nic nie jest pewne. A wiec - moze.

            >.Ale i tak nie odpowiedziałeś na moje pytanie?

            Zadajac to pytanie postawilas mnie w niewygodnej sytuacji. Jak odpowiem "tak", to moze
            wygladac, ze jestem zarozumialy, pewny siebie. A jak odpowiem "nie", to bedzie wygladac,
            ze zadna z kobiet mi nie przypasowala. W obu przypadkach zarobie wielkiego minusa.
            Wiec wole nie odpowiadac na to pytanie.

            pozdrawiam,

            europ
            • Gość: hm Re: do: Europ IP: 217.99.92.* 18.06.01, 13:27
              Tak , wiem - masz rację w obu przypadkach
            • Gość: hm Re: do: Europ IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.01, 13:32
              Wiesz , jeżeli masz ochotę ze mną porozmawiać - sara_nic@poczta.onet.pl
    • Gość: kobieta Re: poznam kobiete IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 27.06.01, 15:06
      Witaj europ.
      Miło się zrobiło na Twoim forum. A już myślałam, że szukasz psychologa, niańki,
      kucharki, praczki, sprzątaczki, itp... czyli inaczej mówiac kogoś na stałe.
      Ale okazuje się, ze Twoje intencje są jak najbardziej korespondencyjne.
      Bardzo chętnie przyłacze się do dyskusji. Może opowiesz coś wiecej oswojej
      pracy - na pierwszy rzut oka wydaje się bardzo interesująca, albo coś czym
      mógłbys zainteresować "inteligentną" kobietę :-)))
      Pozdrowienia
      • Gość: europ Re: poznam kobiete IP: *.hwr.arizona.edu 27.06.01, 23:38
        Czesc, kobieto:

        Wlasnie wczoraj czy przedwczoraj postanowilem nie kontynuowac korespondencji na forum. A Ty
        teraz piszesz, ze jestes zainteresowana. Wiec jesli tak, i jesli nie masz nic przeciwko e-majlowi,
        to napisz na moj adres: krecha@poczta.gazeta.pl

        europ

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka