Dodaj do ulubionych

ciekawa jestem

01.08.05, 03:57
Najpierw króciutkie (?) opowiadanie, pózniej pytanie.

Kilka dni temu dalam sie wyciagnac przez córke i meza na... mecz zuzla
(zuzlu?) Najblizsza "naszemu" lasowi miejscowosc jest znana z dwóch powodów:
1.ogromna fabryka papieru 2.klub zuzlowy, jeden z najlepszych w kraju,
chociaz ostatnio juz nie na czele superligi. Tylko, ze mnie zuzel nigdy nie
rajcowal, nigdy nie moglam zrozumiec jak mozna fascynowac sie takim
halasliwym sportem, nigdy nie zadalam sobie trudu, zeby w ogóle zrozumiec o
co w tym wszystkim chodzi. Polowa rodziny polknela bakcyla i od lat chyba
dwóch na takie mecze od czasu do czasu sobie chodzi, a ja bronilam sie rekami
i nogami. Ale w koncu uleglam i... ogromnie mi sie podobalo!!! Chociaz kilka
razy chcialam jechac do domu, bo tzw. warunku atmosferyczne byly szalenie
niesprzyjajace, padalo , padalo i jeszcze raz padalo i w koncu tor
przypominal bajoro i zarzadzono przerwe, podczas której zdazylismy przemoknac
dokumentnie. Gdy zaczelo sie przejasniac przyjechal traktor, który mial tor
naprawiac, tylko, ze traktor sie zepsul, i przyjechal nastepny i wypychal
tego pierwszego-zawalidroge, pózniej przyjechal samochód naprawczy i pan
mechanik stwierdzil, ze zepsutemu traktorowi ktos zwedzil olej napedowy i
dlatego nie dziala, przyjechal wiec jeszcze inny traktorek z paliwem i
ciezarówka z tona(?)suchego gliniastego proszku, którym to proszkiem posypano
tor, zeby go doprowadzic do stanu uzywalnosci itd. Rozrywek wiec nie
brakowalo, tylko ze gdy w koncu wznowiono zawody bylo juz ciemno i glodno i
chlodno i w koncu sie poddalismy i szczekajac zebami wrócilismy do domu, w
piecu napalilismy, kota nakarmilismy. Ale jakichs osiem-dziewiec biegów
obejrzelismy i wrrrr, jaki ped! I jak sypalo w widownie zwirkiem. Ze nie
wspomne o biegach, w których udzial brali sami Polacy, choc w ramach ligi
szwedzkiej. Podsumowujac: swietna wycieczka, niezapomnane emocje i kupa
smiechu. A tak bardzo sie mialam ochoty!

Pytanie: czy zdarzylo sie Wam tak bardzo bardzo bardzo przed czym bronic,
czegos zapierac, czegos unikac jak ognia a gdy przyszlo co do czego, to
okazalo sie, ze nie chcielibyscie bez tego nowego doswiadczenia zyc? Czyli o
pozytkach plynacych z odlozenia na pólke swoich przesadów o czyms tam.
Oj, nie wiem czy zbyt jasno sie wyrazam, pora troche malo sprzyjajaca
intelektualnym wyzwaniom (tak, jestem w pracy...)

B ciekawa :)
Obserwuj wątek
    • staua Re: ciekawa jestem 01.08.05, 16:21
      U mnie tak bylo z wyjazdem do Brazylii. Poniewaz lubimy podrozowac, ale takie dalsze i dluzsze
      podroze ze zrozumialych wzgledow nie sa czeste i musza byc zaplanowane i przygotowane, dlugo sie
      zastanawialismy, gdzie pojechac w tym roku. Mihai bardzo naciskal na Brazylie, a ja bylam przeciwna,
      bo moglam zaproponowac kilka innych miejsc, ktore wydawaly mi sie duzo ciekawsze. Zgodzilam sie,
      bo poprzedni wyjazd byl moim pomyslem, wiec teraz on powinien wybrac, zeby bylo sprawiedliwie.
      Bylam jednak niezadowolona i nastawiona do tego wyjazdu nie najlepiej. Zaczelo sie to zmieniac juz,
      gdzy zaczelismy planowac dokladnie trase, a sama wyprawa przeszla moje najsmielsze oczekiwania i
      teraz marze o nastepnych wakacjach w Brazylii.
      Mysle, ze to pasuje do tematu...
    • dr.krisk Ameryka.... 01.08.05, 20:48
      Jadac po raz pierwszy do USA, mialem przeswiadczenie ze mi sie nie spodoba....
      Ze nie ma nic do zobaczenia, ze panie tego kultura niska i powierzchowna, ze co
      ja tam bede robil.... Wiem ze to glupie, ale mamusia zakazala mi klamac, to
      pisze jak bylo. To znaczy - jechalem chetnie, bo nowe przygody itp., ale
      spodziewalem sie Wielkich Rozczarowan.
      A tu wracz przeciwnie! Fakt, ruin rzymskich moze nie ma, ale zajrzec wglab
      Grand Canyon tez milo... ludzie raczej sympatyczni i bezproblemowi, cygara
      tanie i dobre, whisky takoz, luz i bezpretensjonalnosc. Lubie amerykanska
      technike: prosta i skuteczna (w magazynie z narzedziami Home Depot moge
      siedziec godzinami....), to ze tak wiele rzeczy zalatwia sie prosto i na
      telefon... No i ze jest tak duzo miejsca - jadac samochodem czasem naprawde
      warto pamietac o zabraniu paliwa, bo tu nie jak w Europie, ze co chwila to
      stacja...
      Nie jestem oczywiscie slepo zapatrzony w american style of life, niektore jego
      przejawy sa smieszne, inne wrecz nieprzyjemnie. Ale milo jest jadac w
      niedzielny poranek rowerem przez osade spotkac miejscowego szeryfa, ktory
      zawrzasnie na twoj widok "What's a nice day, sir!!" Czy komendant posterunku
      policji w Bolejewie tez by sie tak cieszyl?
      Lubie Stany, lubie male poludniowe osady z domami wyposazonymi w ganek, przed
      domem obowiazkowo pickup-truck, lodka, a czesto jeszcze motocykl. Przeciez
      trzeba miec w zyciu jakies przyjemnosci, prawda????
      KrisK
      • staua Re: Ameryka.... 01.08.05, 20:51
        Z Ameryka mialam podobnie! Zakladalam, ze jade do pracy, bo postdoc w USA to naturalna kolej
        rzeczy, ale ze mi sie nie spodoba na pewno i tylko praca bedzie ciekawa. Okazalo sie zupelnie inaczej
        :-)
        • dr.krisk No prosze! 01.08.05, 21:03
          Ciesze sie, ze ktos tez podziela moja sympatie do Ameryki. To nie jest takie
          popularne, bo niedawno spotkalem grupke mlodych ludzi, ktorzy wlasnie konczyli
          pobyt (tez postdoc) w USA i z ulga wracali do kraju. Mielismy zupelnie inny
          odbior tych samych przeciez miejsc, ludzi i rzeczy.
          Uprzejmosc Amerykanow byla dla nich sztuczna, zachowanie pretensjonalne,
          stosunki miedzyludzkie falszywe, zarcie calkowicie niejadalne, itp., itd..
          Troche dyskutowalismy, ale najwyrazniej woleli jednak Europe i okolice. Ja tez
          zreszta lubie europejski sznyt & wyrafinowanie, ale jednoczesnie mam upodobanie
          do prostoty i bezposredniosci.
          No i te genialne zolte buty robocze marki Brahma!!!
          KrisK
          • broch Re: No prosze! 01.08.05, 21:09
            Lubię Amerykę. Lubię Europę.
            Ameryka może być również wyrafinowana a Europa prosta. Taka możliwość wyboru
            bardzo mi się podoba.

            Czasem uprzedzenia są osadzone tak głęboko że nic zrobić się nie da (a propos
            młodych ludzi). Rozumiem też że i bez uprzedzeń można Ameryki (lub Europy) nie
            lubieć. Nie lubiącym mogę tylko współczuć męczarni jakie musieli przeżyć.
            • staua Re: No prosze! 01.08.05, 21:28
              Ja mysle, ze wszedzie mozna cos lubic, a czegos nie, istotne sa proporcje. Nie bedac uprzedzonym,
              oczywiscie...
          • staua Re: No prosze! 01.08.05, 21:25
            Znam mnostwo ludzi, ktorzy z ulga wracali, a nawet takich, ktorzy z postdocow pouciekali... Ale jest
            tez sporo takich, ktorzy zostali, i to niekoniecznie z krajow "imigranckich".
            Europejski sznyt i wyrafinowanie to ja juz soba reprezentuje ;-)
            • daria13 Re: No prosze! 02.08.05, 11:01
              Odkryłam FK mniej więcej rok temu. Wcześniej nawet nie przyszło mi do głowy,
              zeby zajmować się tak przyziemną czynnością jak forumowanie:). Powoli mnie
              wciągało, ale dopiero po kilku miesiącach odkryłam fascynację taką forma
              spędzania czasu wolnego (niewolnego zresztą też:). Teraz jak wiecie jestem już
              niemal uzależniona i aktywna czasami ponad miarę. FK i TWA wypełniły w moim
              zyciu pewna lukę, wśród znajomych niestety nie mam nikogo, z kim mogłabym tak
              ciekawie pogadać o książkach.
              W tej chwili, kiedy opowiadam komus o mojej nowej zabawce wiele osób wyraża
              zdziwienie, że chce mi się tak bezproduktywnie marnować czas, a o zaangażowaniu
              emocjonalnym wolę już w ogóle nie opowiadać, bo nikt z bliższych lub dalszych
              znajomych nie może tego zrozumieć;(.Forumowanie uważane jest za niegrożną
              fanaberię. W wielu przypadkach brak podjęcia próby zainteresowania się jakąś
              działalnością, czy hobby, powoduje odrzucenie tego w przedbiegach i w ten
              sposób pewnie tracimy często możliwość udziału w czymś, co mogłoby później
              stanowić dla nas nie lada frajdę.
              Czy Wy też spotykacie się z takim niezrozumieniem, kiedy opowiadacie o swojej
              fascynacji forumowaniem?
              Pozdrawiam serdecznie i gorąco, bo w Warszawie nadal upał. Lato w tym roku się
              spisało:)
            • nienietoperz Uprzedzenia (i nie) hamerykanskie 02.08.05, 11:29
              Z zainteresowaniem czytam zawsze rozwazania czesci zaoceanicznej TWA na temat
              tego, jak tam jest, czy inaczej, czy gorzej/lepiej i dlaczego. Od zawsze do
              Stanow chcialem pojechac na troche, i od zawsze mialem wewnetrzne poczucie, ze
              nie moglbym tam mieszkac dluzej. Plan kilkutygodniowej wizyty zostal
              zrealizowany (tydzien w Colorado + standardowy polnocny wschod), bylo ciekawie,
              ale wciaz pozostala we mnie watpliwosc, czy bylbym w stanie przetrwac tam
              dluzej. Pytanie jest o tyle nie-akademickie, ze jak to z akademickim zyciem
              bywa, duza czesc ludzi zajmujacych sie moja dzialka, pracuje na amerykanskich
              uniwersytetach, i w konsekwencji wyjazd na jakis czas jest jedna z opcji. Na
              rozne mysli z tym zwiazane naklada sie oczywiscie obcowanie z UKowskim
              srodowiskiem uczelnianym, i z jego przesmiesznym, wrecz obsesyjnym love-hate
              stosunkiem do Stanow.

              A na razie udalo mi sie dopiac, glownie przy pomocy znajomych, krotki wyjazd
              zawodowokonferencyjny do Bukaresztu. Ze wskazowkami od Stauy i Szpulkii w
              kieszeni, i z glebokim postanowieniem nauczenia (glownie siebie, troche innych)
              duzo, wyruszam juz za tydzien.

              Przy okazji, co sie czyta/czytac powinno z literatury rumunskiej? Na ostatnim
              wyjezdzie udalo mi sie przeczytac duza czesc Don Kichota, i pewnie ulegnie on
              zakonczeniu przed weekendem.

              Wasz
              nntpz
    • kwiecienka1 Kwiecienka i Warszawa 02.08.05, 12:51
      :-)
      Przez wiele lat broniłam się przed Warszawą, co więcej bez zastanowienia
      powtarzałam oklepane stereotypy że brzydka, że brudna, że wogóle be -
      oczywiście nie znając jej prawie (nie licząc kilkudniowej wycieczki w
      podstawówce). Aż tu nagle, rok temu, moja najlepsza przyjaciółka przeprowadziła
      się do Warszawy do pracy. No i żeby nie stracić superkontaktu zaczęłam ją tam
      odwiedzać (ona nie bardzo miała czas żeby mnie rewizytować) i zaczęłam poznawać
      wreszcie to miasto. Bardzo mi się tam spodobało i bardzo lubię teraz tam
      jeździć :-))) Paradoksalnie moja przyjaciółka lubi ją chyba nawet mniej, a na
      pewno nie czuje się z nią związana :-(
      Właśnie szykuję się do kolejnych kilkudniowych odwiedziń miasta i przyjaciółki,
      jadę w ten czwartek i nie wiem jeszcze kiedy wrócę (nauczyciele mają się dobrze
      w wakacje....). Już się cieszę, i to bardzo, i nie mogę się sobie nadziwić, że
      tak jej kiedyś nie lubiłam :-)))
      Pozdrawiam z upalnych Katosów
      Kwiecienka z Morelami
      • aaneta Re: Kwiecienka i Warszawa 02.08.05, 14:25
        To kiedy idziemy na piwo? Daria, co Ty na to?
        • daria13 Re: Kwiecienka i Warszawa 02.08.05, 15:48
          Jestem jak najbardziej za! Jeśli tylko Kwiecienka wykaże zainteresowanie i
          znajdzie czas, to może dojdzie do pierwszego minispotkania członkiń TWA! Jestem
          otwarta na propozycje!
          Mam przy okazji pytanie do Kwiecienki, co takiego jej się podoba w Warszawie,
          bo ja jakoś nie pałam zachwytem, ale faktem jest, że odkąd mieszkam na wsi, nie
          ciagnie mnie do stolycy i nie znam dobrze nowej Warszawy.
          Pozdrawiam i czekam na szczegóły:)
          • aaneta Re: Kwiecienka i Warszawa 02.08.05, 16:19
            Zanim Kwiecienka się określi w temacie naszego spotkania i Warszawy, pozwolisz
            Dario, że ja się wtrącę, ponieważ znam Warszawę z dwóch punktów widzenia i
            wydaje mi się, że od nich zależą uczucia, jakimi się ją darzy.
            Warszawa, do której się przyjeżdżało na chwilę, zwłaszcza z tzw. prowincji (w
            moim przypadku z Kielc), była wspaniała, zwłaszcza z uwagi na zawartość empików,
            kin itp. miejsc, do tego spacer po Starówce albo Łazienkach i pełnia szczęścia.
            Natomiast Warszawa, w której się mieszka, tzn. codziennie robi zakupy i porusza
            w zatłoczonych autobusach, że nie wspomnę o tramwajach, jest straszna.
            W związku z powyższym za chwilę wsiadam do metra, a na spotkanie proponuję
            Podkowę Leśną, właśnie sobie podczytuję w pracy "Pożegnania" Dygata i tak mnie
            naszło.
    • kwiecienka1 Re: ciekawa jestem 03.08.05, 00:00
      :-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
      Kwiecienka z radością wyraża zainteresowanie potencjalnym spotkaniem!

      Będę w Warszawie od czwartkowego wieczoru do... jeszcze nie wiem, ale na pewno
      dłużej niż 4 dni, tak więc mamy trochę czasu na to spotkanie :-)
      Nie mam specjalnych planów, mam dużo wolnego czasu i chętnie się z Wami spotkam.

      Jeśli chodzi o uczucia w stosunku do Warszawy - myślę, że Aneta ma rację :-)
      Bardzo lubię Warszawę, ale nie wiem czy chciałabym w niej mieszkać. No, może
      gdybym się zakochała...
      W Warszawie najbardziej lubię parki & ogrody i zamki & pałace :-) A o reszcie
      rzeczy, które mi się podobają (lub o tych, które nie) przy okazji spotkania :-
      )))
      pozdrawiam
      Kwiecienka Perspektywą Spotkania Ucieszona
      • beatanu Re: ciekawa jestem 03.08.05, 12:21
        O Jezuuuuuu, jak Wam zazdroszczę!!!
        Ja też chcę do W-wy!(chociaż jakieś tam stare przesądy i uprzedzenia o stolycy
        pewnie jeszcze mam;)
        Mam nadzieję, że Wam się uda spotkać i że fajnie się będziecie bawiły.

        Beata zazdrosna ale radosna :)))
        • aaneta Re: ciekawa jestem 03.08.05, 13:33
          Będziemy myślały o Tobie! Jakąś telepatię uruchomimy albo coś...
          Z Tobą też na pewno niedługo uda nam się spotkać.
          A może wpadniesz do nas już teraz? Daleko to z Twojej Uppsali? Skok przez morze
          i już!
          "To nic, że ze Szwecji". Kto umie to szybko powiedzieć, kilka razy pod rząd? A
          po piwie? Albo dwóch?
          Chyba mi przygrzało, ale nie przejmujcie się mną, ja tak mam czasami.
          Buziam.
          A.
          • staua Re: ciekawa jestem 03.08.05, 18:43
            Tez bym chetnie dolaczyla, zwlaszcza w Warszawie... Ale moze to pierwsze spotkanie bedzie wstepem
            do nastepnych!
    • kwiecienka1 Kwiecienka i spotkanie w Warszawie - do D & A 03.08.05, 21:31
      Dario i Aneto,
      jutro wieczorkiem przyjeżdżam do Warszawy i zostaję tam do wtorku
      jeśli wciąż macie ochotę na spotkanie zdecydujcie miedzy sobą gdzie i kiedy (bo
      wy z powodu pracy & rodziny macie mniej czasu do dyspozycji) i napiszcie do
      mnie tu lub na gazetowgo maila - ja jestem do dyspozycji od piątku do wtorku
      pozdrawiam
      Kwiecienka z Walizkami
      (bo wiozę dary z prowincji)
      • aaneta Re: Kwiecienka i spotkanie w Warszawie - do D & A 03.08.05, 22:15
        Kwiecieńko,
        zajrzyj do gazetowej skrzynki, proszę, bo od popołudnia czeka tam na Ciebie
        wiadomość. Proponuję w imieniu Darii i swoim piątkowe popołudnie, i proszę o
        jakieś namiary telefoniczne, żebyśmy mogły się dokładnie umówić.
        Stauo, o Tobie też będziemy myśleć, ale Tobie nie proponuję, żebyś wyskoczyła do
        Warszawy na ten weekend, bo jednak trochę masz za daleko. Ale na pewno kiedyś
        będziesz miała bliżej.
        A teraz już dobranoc, do usłyszenia jutro i zobaczenia pojutrze.
        Aneta
        • kwiecienka1 Do wszystkich 04.08.05, 12:25
          :-)))
          Nasze spotkanko już niedługo... Wiem, jestem niemożliwa, tak się chwalić...
          Obiecuję, że jeśli pojawi się alkohol to wypijemy wasze zdrowie (jeśli nie, to
          też sobie z tym jakoś poradzimy)
          Oczywiście, rozmowa zostanie nagrana a jej zapis przedstawiony członkom TWA :-
          )))
          Pozdrawiam z okropnie deszczowych Katowic
          Kwiecienka Walizkę Zamykająca
          • nienietoperz Re: Do wszystkich 04.08.05, 12:46
            Tylko sie dziewczyny nie pokloccie strasznie - wiecie jak to jest, internet
            relationships, wielkie oczekiwania, nadzieje, plany na przyszlosc, a potem
            nastepuje pekniecie banki mydlanej w kontakcie z rzeczywistoscia:-))

            Wisielczo Nie Calkiem Powazny
            nntpz
            • beatanu Re: Do wszystkich 04.08.05, 12:53
              Eh, chyba nie będzie tak źle ;)
              Trzymam kciuki i myślę o Was - prekursorkach TWA w raelu.
              Beata wybierająca się do pracy :)))
            • daria13 Re: Do wszystkich 04.08.05, 13:10
              Po pierwsze to nie randka w ciemno, żeby się nastawiać na bógwico, po drugie
              nasze poglady znamy już z grubsza i skoro się lubimy po licznych rozmowach w
              sieci, nie widzę powodu, żebyśmy nagle przestaly się lubić w realu, bo niby za
              co? Za krzywe nogi, albo pieprzyk na nosie?:))))
              Ja, jeśli mam obawy, to jedynie o to, jak wypadnę w oczach drogich koleżanek, a
              nie jak one mi się spodobają, bo co do tego nie mam wątpliwości:) A ponieważ
              być może wszystkie tak myślimy, to z pewnością nikt nie poczuje cienia
              zawodu:)))
              W Warszawie też dzisiaj popaduje, ochłodziło się znacznie, ale jutro ma być
              lepiej i mam nadzieję, że pogoda nas nie zwiedzie i planujemy z Anetą spotkanie
              w Łazienkach, skoro mają być parki i pałace:)
              Pozdrawiam drżąca z niecierpliwości:)
            • aaneta Re: Do wszystkich 04.08.05, 16:27
              Drogi Nienietoperzu, nie kracz, proszę, bo chociaż wrona też nie nietoperz, to
              jednak powodów do takiego czarnowidzenia nie ma, zgodnie z tym, co napisała
              Daria powyżej. A jeśli kraczesz dlatego, że Ci smutno albo zazdrość, że Cię nie
              będzie z nami, to zapewniam Cię, że o Tobie też pomyślimy. Troszeczkę. ;)
              • nienietoperz Re: Do wszystkich 04.08.05, 17:06
                Krakalem Nie Calkiem Powaznie, jak nie omieszkalem zaznaczyc.
                Zycze Wam nad wyraz przyjemnego zlotu i oczekuje wymiany wrazen po powrocie
                do gniazdek domowych (jesli juz tak w terminologii ornitologicznej).


                Wasz
                nntpz

                A tak przy okazji, znam dwa udane (i 0 nieudanych) malzenstwa zawarte droga
                sieciowa, takze nie ma sie czego obawiac:-)
                • dr.krisk Wpadam na chwile... 04.08.05, 20:57
                  Milego spotkania!
                  KrisK
                • aaneta Re: Do wszystkich 04.08.05, 21:01
                  No dobrze już, dobrze, wiem, że żartowałeś.
                  Ale gniazdka domowe bardziej mi się kojarzą z elektrycznością niż z ornitologią,
                  he, he.
                  A że dzisiaj jestem w nastroju czepialskim, to jeszcze zapytam, jak się zawiera
                  małżeństwo drogą sieciową? Tylko tam pytam, bo nie mam zamiaru zawierać
                  małżeństwa, ani drogą sieciową, ani jakąkolwiek inną, a jeżeli już, to raczej
                  nie z Darią ani z Kwiecieńką, ale ciekawa jestem. Poza tym pozwolę sobie
                  zauważyć, że każde małżeństwo przez jakiś czas jest udane.
                  A za życzenia dziękuję, postaramy się z Darią i Kwiecieńką, nawet chyba nie
                  będziemy musiały się specjalnie wysilać, żeby było przyjemnie, bo my takie
                  przyjemne jesteśmy raczej.
                  No to pa.
                  • nienietoperz Re: Do wszystkich 05.08.05, 11:49
                    Skrrrot myslowy, grrr, slusznie wylapany.
                    Malzenstwa obadwa byly zawarte droga tradycyjna, ale znajomosci zostaly
                    zawiazane przez serwisy internetowe typu : 'Bogart seeking Bergman'.
                    Udane = oczywiscie udane na razie, staz kilkuletni.
                    Co ciekawe i niezgodne ze stereotypem, w jednym przypadku w sieci szukal polowki
                    nasz kolega, ktorego Nienietoperzowa uwaza za nader atrakcyjny, interesujacy i
                    pociagajacy egzemplarz plci meskiej (a ja po prostu lubie).

                    Przyjemnego,
                    nntpz.
                    • braineater Re: Do wszystkich - Petycja 05.08.05, 12:19
                      Jako samozwańczy załozyciel tego foruma od wszystkich trzech pań domagam się
                      pisemnej relacji opisującej dzisiejsze spotkanie, pod groźbą relegacji z
                      forum :)
                      Format A4 do 3000 znaków bez spacji, do dnia 07.08.2005 nalezy złozyc w
                      niniejszym watku.
                      Podpisano
                      braineater wymagający.
                      • aaneta Re: Do wszystkich - Petycja 05.08.05, 12:47
                        Nie wiem wprawdzie jak się robi A4 na forum, ani jak się liczy znaki, zwłaszcza
                        bez spacji, ale obiecujem że zrelacjonujem. Ja, niżej podpisana, bo już wiem, że
                        Darii nie będzie, poinformowała i przeprosiła, więc oczywiście nieobecna
                        usprawiedliwiona, natomiast Kwiecieńka co najmniej do niedzieli ma być w Wawie,
                        więc proszę w jej imieniu o prolongatę, bo przecież nie po to jest na gościnnych
                        występach w stolycy, żeby przy kompie siedzieć.
                        Z poważaniem
                        Aneta zdyscyplinowana
                        • daria13 Re: Do wszystkich 05.08.05, 21:46
                          Żeby nikt z Was nie podejżewał mnie o wymigiwanie się ze spotkania z jakiegoś
                          błahego powodu,powiem tylko krótko, że Julka wczoraj w nocy wylądowała w
                          szpitalu i pozostanie tam na czas bliżej nieokreślony, minimum 3-4 dni, bo musi
                          zostać na obserwacji. Nie będę na razie pisała o przyczynie tego wylądowania,
                          bo nie chciałabym Was przygnębiać w piątkowy wieczór. Sprawa niestety wygląda
                          dość poważnie, ale niczego nie da się jeszcze określić konkretnie. Osobnym
                          tematem, na który kiedyś może sobie pogadamy jest polska służba zdrowia i
                          stosunek do pacjenta. Powiem tylko krótko - ZGROZA!.
                          Pozdrawiam wszystkich serdecznie podwójnie smutna; z powodu Julki i z powodu
                          niemożności wzięcia udziału w pierwszym spotkaniu TWA. Mam nadzieję, że Aneta
                          wszystko nam jutro dokładnie zrelacjonuje i że to spotkanie zaowocuje
                          następnymi w bliskiej przyszłości:)
                          • beatanu Dario! 05.08.05, 23:00
                            Nikt (tzn ja:) nie podejrzewa(-m) Cię o wymigiwanie się ze spotkania. Tylko
                            tak jakoś smutno się zrobiło, i to bynajmniej nie z powodu odwołanej randki
                            trójcy TWA... Trzymam kciuki za Julkę, z nadzieją, że to jednak nic poważnego i
                            że niebawem zdrowa wróci do domu.
                            Trzymajcie się!
                            B:)
                          • dr.krisk Tak bywa.... 06.08.05, 01:45
                            U mnie tez spore klopoty rozmaitej natury (stad rzadkie pisanie na TWA) - ale
                            to wszystko minie. Bo wszystko prosze panstwa mija......
                            Zycze Julce (ladne imie) i tobie pomyslnego zakonczenia calej tej niemilej
                            sprawy zdrowotnej. Bedzie dobrze!
                            KrisK
                            • staua Re: Tak bywa.... 06.08.05, 01:57
                              Dolaczam do zyczen zdrowia i trzymam kciuki za Julke!!!!
                              • broch Re: Tak bywa.... 06.08.05, 06:52
                                Również dołączam się do życzeń szybkiego powrotu do zdrowia Julki. Mam nadzieję
                                że odzyska siły przed pójściem do szkoły.
                            • aaneta Re: Tak bywa.... 06.08.05, 16:40
                              KrisKu, na kłopoty są sposoby, jednym z nich są pozytywne fluidy wysyłane przez
                              przyjaciół, co niżej dokumentuję. Więc myślimy o Tobie i Twoje kłopoty też na
                              pewno znajdą rozwiązanie, oby jak najszybciej, żebyś miał więcej czasu i ochoty
                              na pisanie tutaj, bo tęsknimy za Tobą bardzo. Przynajmniej ja.
                              :)))
                              A.
                              • dr.krisk Dzieki! 06.08.05, 17:11
                                Nieduze te moje klopoty tylko dokuczliwe i czas zajmujace. Wymagaja kontaktow z
                                firma ubezpieczeniowa oraz policja (nie, nie obawiajcie sie - nic nie
                                przeskrobalem!), i to jeszcze w jezyku mi raczej jednak obcym jeszcze....
                                Meczace.
                                Zawsze, jak mi sie jakis takich rzeczy nazbiera, cos nie wyjdzie, itp. tlumacze
                                sobie ze przeciez za jakies 50 lat nie bedzie to mialo najmniejszego znaczenia.
                                I najczesciej przestaje sie tak przejmowac.
                                Pozdrawiam - KrisK
                          • aaneta Dario! Nie bądź smutna, proszę... 06.08.05, 16:34
                            To nam było wczoraj smutno bez Ciebie, ale już się nie smućmy, bo to nic nie da,
                            oprócz tego, że będzie jeszcze smutniej.
                            Bardzo nam przykro z powodu Julki, ale głowa do góry, wszystko będzie dobrze.
                            Wiem, że nie zawsze jest łatwo mieć to przekonanie, przerabiałam to na własnej
                            skórze, ale powtarzałam sobie to bez przerwy i poskutkowało. Cud się zdarzył.
                            Możecie sobie o tym poczytać tu:
                            www.hedfirst.com/forum/viewtopic.php?t=91&postdays=0&postorder=asc&start=0&sid=a610dd9276ad8abe124101532acbafbb
                            Tym, którzy skorzystali z linka wyjaśniam, że Czaro to mój Cezar, a piszę o tym
                            dlatego, że jestem głęboko przekonana, że takie pozytywne myśli, słowa i inne
                            fluidy pomagają w takich sytuacjach bardzo bardzo, więc my też możemy pomóc
                            Julce i Darii myśląc o nich i podtrzymując na duchu.

                            W tych okolicznościach trochę trudno mi pisać o moim wczorajszym spotkaniu z
                            Kwiecieńką, ale szanowny kolega Braineater dał nam trochę czasu na dojście do
                            siebie i uporządkowanie wrażeń, więc pozwolę sobie skorzystać. Obiecuję, że
                            więcej napiszę jutro. Teraz tylko mogę Was zapewnić, że spędziłyśmy bardzo miłe
                            popołudnie i wieczór, choć bardzo nam Was wszystkich brakowało. Jestem jednak
                            przekonana, że kiedyś uda nam się spotkać w większym gronie, i to nie raz.
                            Myślę, że zrobiłyśmy dobry początek, a nawet więcej niż dobry, bo jeszcze
                            dzisiaj mnie nogi bolą po wczorajszym spacerze. A miałyśmy sobie tylko grzecznie
                            posiedzieć w Łazienkach przy piwie...

                            Pozdrawiam wszystkich, a szczególnie mocno Darię i Julkę. 3majcie się,
                            dziewczyny, będzie dobrze!
                            Aneta
                            • beatanu Aneto, 06.08.05, 19:05
                              poczytałam i... popłynęły mi łzy i właściwie nie wiem dlaczego, czy dlatego,że
                              dopiero teraz tak NAPRAWDę do mnie dotarło, co w ubiegłym roku przeżywałaś Ty,
                              co przeżywał Cezar i jego brat, czy dlatego, że tyle w nas ( = ludziach w ogóle)
                              ciepła i troski, że jak przyjdzie co do czego, to zatrzymujemy się w biegu, gdy
                              trwoga, to może niekoniecznie do boga, tylko właśnie do najbliższych, do
                              przyjaciół, czy dlatego, że znów zaktualizowało się banalne cholernie
                              stwierdzenie, że mamy tylko jedno życie i że szkoda czasu na marnowanie
                              tegoż...

                              Kochani, patetycznie się robi, ale może czasami po prostu potrzebujemy uderzyć
                              w poważny ton, a taki niekoniecznie musi być smutny...
                              Myślę o Was TWA-owicze - i o tych z problemami i bez (są tacy?) i przesyłam jak
                              najcieplejsze serdeczności i fluidy pozytywne i.... LUBIę WAS BARDZO !!!!

                              Beata adorująca na całego :)))
                            • daria13 Re: Kochani! 06.08.05, 20:54
                              Choć nie znamy się osobiście, wszystkie Wasze ciepłe słowa dodają mi
                              niezmiernie dużo otuchy! Jesteście wspaniali i za wszystko bardzo Wam
                              serdecznie dziękuję w imieniu swoim i Julki!
                              Młoda ma się już dobrze, najgorsze mamy, mam nadzieję, za sobą, w szpitalu musi
                              pozostać na obserwacji i na przeróżnych badaniach. Nie chcę wchodzić w
                              szczegóły, ale powiem tylko, że był moment, kiedy przeżywałam podobny niepokój
                              jak Aneta, bo to też niestety problemy neurologiczne, ale na szczęście
                              tomografia komputerowa nic nie wykazała. Kiedy będziemy mieli diagnozę, to może
                              Wam więcej napiszę, ale teraz nie chcę Was niepokoić. Wiem, że jesteście
                              myślami z nami, Wasze życzenia i ciepłe słowa przekazałam Julce i ją to też
                              ucieszyło:)O problemach Cezara widziałam już wcześniej, więc teraz tylko raz
                              jeszcze chcę jej pogratulować niezwykle dzielnego syna! Mam nadzieję, że Julka
                              też będzie zawsze miała w sobie dużo optymizmu i tego będę jej uczyć.
                              Jak wszystko się już trochę unormuje, postaram się ułożyć jakoś sensownie wątek
                              dotyczący naszej drogiej służby zdrowia, bo jest to temat mnie osobiście
                              cholernie bulwersujący i męczący. Są lekarze, którym powinno się odbierać prawo
                              wykonywania zawodu, ze względu na karygodny stosunek do pacjenta i jego
                              rodziny. Jak ja ich czasami nienawidzę!
                              Nie mogę się doczekać relacji Anety.
                              Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za wszystko!!!!!
                              Wasza wciąż trochę smutna, ale wdzięczna D.
                              • aaneta Re: Kochani! 06.08.05, 21:58
                                Pluję sobie w brodę, bo nie pomyślałam wcześniej, że możesz się zasugerować
                                historią Cezara i w związku z tym odczuwać większy niepokój. Inna sprawa, że
                                tego niepokoju, a nawet strachu, po prostu nie da się uniknąć, nie ma na to
                                rady, zwłaszcza że, tak jak piszesz, lekarze często nie potrafią rozmawiać z
                                pacjentami ani z ich rodzinami. A przecież w takich sytuacjach niezbędna jest
                                zarówno pomoc medyczna, jak i odpowiednie podejście. Dlatego my tutaj staramy
                                się jak możemy i cieszymy się, że możemy Wam pomóc przynajmniej tak, słowami
                                otuchy i pocieszenia. Tak jak mojego Cezara wspierało wiele osób, czasami
                                zupełnie nieznanych albo przebywających daleko, każde kolejne ciepłe słowo miało
                                magiczną moc. Dzięki temu Cezar trzymał się tak dzielnie, czego i Julce życzymy.
                                Tak, coraz bardziej jestem przekonana, że optymizm i pogoda ducha to najlepsze
                                lekarstwo. Bedzie dobrze!
                              • nienietoperz Re: Kochani! 08.08.05, 11:41
                                Wyrazy otuchy z drugiej strony malej wody. Na pewno bedziecie wkrotce cala
                                rodzina w 100% kondycji, ze zdrowa Julka i spokojna reszta.
                                A a propos sluzby zdrowia, w trakcie naszej wizyty w Polsce w styczniu tez
                                zdarzylo nam sie powaznie przestraszyc stanem zdrowia naszej lepszej polowy
                                (okazalo sie, ze cokolwiek to bylo, minelo bez sladu, czego zyczymy Julce).
                                Proba uzyskania pomocy doprowadzila Nienietoperzowa, kobiete skadinad lagodna i
                                raczej cicha, w dodatku wowczas w marnym stanie fizycznym, do krzyczenia na
                                szpitalnym korytarzu: Konowaly!
                                Wasz
                                nntpz
                                • dr.krisk Konowaly..... 08.08.05, 19:53
                                  nienietoperz napisał:


                                  > Proba uzyskania pomocy doprowadzila Nienietoperzowa, kobiete skadinad lagodna
                                  i
                                  > raczej cicha, w dodatku wowczas w marnym stanie fizycznym, do krzyczenia na
                                  > szpitalnym korytarzu: Konowaly!
                                  Ze sluzba zdrowia mialem nie tak dawno mocno i bolesnie do czynienia: umieral
                                  moj Ojciec. I do dzis zaluje, ze paru mlodym aroganckim lekarzom nie dalem po
                                  prostu w ryj (i kopa). Za co? Za niedbalosc, niechlujnosc, niekompetencje,
                                  chamstwo w stosunku do zrozpaczonych ludzi. I zeby bylo jasne: jestem raczej
                                  trzezwo patrzacym na swiat kriskiem, i rozumiem ze ludzie maja swoje lepsze i
                                  gorsze dni, ze lekarze sie sa bogami ino takimi ludzmi jak my, nie wymagam
                                  specjalnego traktowania, itp.
                                  Porazajaca byla ich nieumiejetnosc zorganizowania czegokolwiek, to my,
                                  przerazona rodzina, musielismy za nich myslec.... Po zrobieniu tomografii
                                  zdjecia trzymane byly w pamieci komputera przez tydzien - potem je skasowano!
                                  Nikt nie wpadl na to ze moza zrobic kopie na CD (nawet na koszt pacjenta).
                                  Nienawidze lekarzy. Wielu z moich znajomych to tez lekarze, kilku z nich lubie -
                                  ale zawsze zastanawiam sie jacy sa w pracy.
                                  A moze to taka specyfika pracy? Moze nie moze byc inaczej?
                                  Na razie ciesze sie, ze zdrowie mi dopisuje i ni emusze (odpukac) wchodzic z
                                  nimi w blizszy kontakt.
                                  KrisK
                                  P.S. Ktos moze sie poczuc urazony tym co napisalem, przykro mi ale na razie tak
                                  czuje. Moze jeszcze za wczesnie.
                                  • broch Re: Konowaly..... cd 08.08.05, 20:24
                                    Moj ojciec mial zawal, matka wezwala pogotowie, lekarz przyszedl, stwierdzil ze
                                    ojcu najlepiej zrobilby spacer i poszed. Momentalnie po wyjswciu lekarza (dzieki
                                    Bogu, ze tak szybko), ojciec dostal ciezkiego zawalu. Matka wybiegla z domu i
                                    zdazyla zawrocic karetke. Mowi ze nie krzyczala, chciala tylko aby ojciec przezyl.

                                    "Nienawidze lekarzy."
                                    Moj dziadek byl lekarzem, mial biblioteke wypchana ksiazkami fachowymi w kilku
                                    jezykach, do konca praktyki uczyl sie i uczyl innych. Caly czas poswiecal
                                    chorym, jesli chory nie mogl przyjsc, to dziadek szedl do niego. Ironia jest ze
                                    umarl na skutek bledu lekaraskiego.


                                    Dzisiaj chyba jest takich lekarzy niewielu. Moim zdaniem lekarz i nauczyciel to
                                    zawody ktore absolutnie nie maja prawa do pomylek podobnie jak saperzy. Tyle ze
                                    w wypadku pomylki sapera on sam ponosi kare, za pomylki lekarzy i nauczycieli
                                    placa inni.

                                    Uwazam ze jest roznica miedzy konowalami a lekarzami. Pierwsza grupa to ok 90%
                                    ludzi ktorzy pokonczyli AM.
                                    Na taka sytuacje sklada sie kilka przyczyn: w sumie nie najwyzszy poziom
                                    uczelni, brak odpowiedzialnosci karnej i finansowej, brak faktycznej konkurencji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka