Dodaj do ulubionych

Biedna Otylia....

02.10.05, 11:00
Ojejku, jak zobaczyłam ten jej samochód....
Co się dzieje na drogach, ludzie? I na dodatek coś prześladuje naszych
sportowców.
Przykro mi z powodu jej brata.
Mam nadzieje że Otylia się pozbiera po tym wszystkim. Trzymam za nią kciuki...
Obserwuj wątek
    • miszkamyki Re: Biedna Otylia.... 02.10.05, 11:06
      no właśnie to się dzieje na naszych drogach - niedoświadczeni kierowcy w zbyt
      szybkich samochodach pędzą po śmierć
      szczescie ze nie zabila wiecej ludzi
      absolutnie nie jest mi jej zal
      • dzidzia_bojowa Re: Biedna Otylia.... 02.10.05, 11:24
        No przecież nie zrobiła tego specjalnie!!! Biedna Otylia, do końca życia będzie
        cierpieć. A przestrogą dla wariatów drogowych to na pewno nie będzie, jeździli,
        jeżdżą i jeździć będą za szybko. Niestety!
      • mnietka.kokietka Re: Biedna Otylia.... 02.10.05, 11:24
        rozumiem że bylaś/eś na miejscu i wiesz dokładnie co się stało i dlatego
        uważasz że masz prawo kogoś tak osądzać.

        Każdemu ktoś stracił kogoś bliskiego w takich okolicznościach, należy się
        współczucie a nie osądy.
        • romy_sznajder Re: Biedna Otylia.... 02.10.05, 11:28
          mniecia, Elżbieta Cybulska, prokurator, orzekła, że to MUSIAŁA być za duża
          prędkość, bo gdyby jechała wolniej zatrzymałaby sie spokojnie na poboczu.
        • miszkamyki Re: Biedna Otylia.... 02.10.05, 12:59
          nie, nie bylam na miejscu ale jak policja podaje, ze jechala 150-180 km na
          godzine i wyprzedzala sznur samochodow to ja nie bede jej zalowac, wprost
          przeciwnie powinna uwazam, ze powinna trafic do wiezienia, tak jak trafilby
          jakis anonimowy sprawca podobnego wypadku
          Otylia nie tylko zabila brata ale lamiac szereg przepisow stworzyla powazne
          zagrozenie na drodze, ciekawe czy tez bys sie nad nia tak uzalała, gdyby
          przywaliła w samochód, którym podróżowałaby twoja rodzina
          • mnietka.kokietka Re: Biedna Otylia.... 03.10.05, 10:16
            nie użalam się, poprostu uważam że najłatwiej jest oceniać i potępiać gdy
            samemu nie było się w takiej sytuacji.
            a ja ciekawa jestem gdy byłabyś matką takiej osoby - czy tak łatwo rzucałabyś w
            nią kamieniem.
            • mnietka.kokietka Re: Biedna Otylia.... 03.10.05, 10:18
              ps: co do kary, uważam że wystarczającą karą dla kogokolwiek w takiej sytuacji
              jest świadomośc tego co zrobiła i życie z własnym sumieniem.
              a to że argumentujesz że media o czymś poinformowały niestety nie jest
              równoznaczne z tym że wiesz dokładnie co się stało.
      • romy_sznajder Re: Biedna Otylia.... 02.10.05, 11:26
        trudno jej będzie z tym zyc.
        ale rzeczywiście: niezła bryka, duża prędkość...nieciekawie.
        brat miałby dzis urodziny, rodzice pewnie załamani.
        a ona ma oczywiście psychologa sportowego. ktos pomyślał o jej rodzinie?
        normalnie, jak młody człowiek jedzie za szybko i powoduje wypadek - wszyscy
        wieszaja na nim psy, a tu inaczej: biedna otylia, taka tragedia....
        nie wiem, nie wiem.
        • mnietka.kokietka Re: Biedna Otylia.... 02.10.05, 11:28
          tak, tylko żadne z nas na miejscu nie bylo eh.
          wiem jakie sa drogi, kierowcy i co to jest wypadek.
          niemniej sadze ze psycholog napewno obejmie opieka cala rodzine.
          zreszta. poprostu jej wspolczuje. bo potepienie i tak niczego nie zmieni.
          • romy_sznajder Re: Biedna Otylia.... 02.10.05, 11:34
            pewnie.
            ale zastanawiałam sie nad czymś takim: ona jest 1983 rocznik.
            i tyle w jednym, krótkim dotąd życiu.
            była na szczycie i zabiła brata.
            to jest takie ..karmiczne? rzadkie, na pewno.
            • mnietka.kokietka Re: Biedna Otylia.... 02.10.05, 11:38
              romy romy - powiedz więcej.
            • xemxija Re: Biedna Otylia.... 02.10.05, 11:44
              Tez sobie tak o tym pomyslalam, Romy. Znaczy podobnie.
              • romy_sznajder Re: Biedna Otylia.... 02.10.05, 11:51
                ale co więcej, mniecia?
                o wypadku? wiem z GW, wciąż uaktualniają.
                a o tym zadziwiającym zyciorysie? no sama popatrz: dziewczyna ma dwadzieścia
                jeden lat. zaraz dwadzieścia dwa.
                co ja robiłam w tym wieku? prześlizgiwałam sie na studiach, udawałam, ze pracuje
                i chodziłam na imprezy. a o niej wie cały świat. dobry to człowiek, z ta
                licytacja co zrobiła. umie zdobywac społeczne poparcie w zboznym celu. ciężko
                pracuje, nie krzywdzi nikogo. i jak ma jej sie przytrafić nieszczęście - to nie
                złamana noga, czy ręka, tylko nieszczęście z grubej rury, nieszczęście na miarę
                poprzednich sukcesów.
                ona zyje w innej skali.
                nie wiem, jak inaczej to ująć.
                maksymalne sukcesy i maksymalne nieszczęscia. przyczynic sie do smierci członka
                rodziny, nie umiem sobie wyobrazić większego dramatu.
                • mnietka.kokietka Re: Biedna Otylia.... 02.10.05, 11:58
                  rozumiem. chodziło mi tylko o rozwinięcie myśli.
                  może to właśnie tak jest z sukcesem. że huśtawka ma większy ciężar po jednej i
                  drugiej stronie.
                  a my szarzy ludzie jakoś sobie tak balansujemy po środku....
                  zawsze fascynowała mnie historia klanu kennedych np. wiec dlatego prosiłam
                  żebyś powiedziała coś więcej.
                  • romy_sznajder Re: Biedna Otylia.... 02.10.05, 12:03
                    ale własnie ona nie była nigdy ani z wyjątkowej rodziny, ani z jakiejś stajni.
                    normalna dziewczyna. moze, gdyby gdzieś w stanach żyła. to nie.
                    ale widać pewna prawidłowość: zeby osiągnąć sukces, trzeba tyrac latami, żeby
                    było nieszczęscie - wystarczy chwila.
                  • aasiek Re: Biedna Otylia.... 02.10.05, 12:05
                    Tylko, że wiecie... To takie przygnębiające. Już nie potrafie o tym pisać.
                    Ciągle jakieś wypadki. Najpierw Arek, potem jeszcze większa (choćby ilościowo)
                    tragedia z tym autokarem... I tylko człowiek na chwilę odetchnął, znowu wypadek.
                    I dziś rano znowu.
                    • romy_sznajder Re: Biedna Otylia.... 02.10.05, 12:07
                      o kurcze, rzeczywiście. to jest znowu prawo serii, tak jak było w lecie z
                      katastrofami samolotów. co chwilę nastepna.
                      • mnietka.kokietka Re: Biedna Otylia.... 02.10.05, 12:16
                        dokładnie.
                        nieszczęścia chodzą parami?
                        roma - nie chodziło mi o rodziny, tylko o sukces, o jego wagę. Ilekroś słyszy
                        się o tym że ktoś naprawdę sławny,ambitny itp. ktoś kto miał talent, pracował,
                        dotknął sławy dotknął śmierci lub nieszczęścia w dosyć szczególny sposob.
                        Dlatego mówiłam o Kennedych, bo ich to na każdym kroku.
                        • romy_sznajder Re: Biedna Otylia.... 02.10.05, 12:20
                          a rzeczywiście. analogia idealna.
                          a może... to hipoteza robocza... a moze z za szybkiego tempa życia to sie
                          dzieje? ja nie mówię o zamachach, ale weź, tak żyć....z treningu do szkoły, ze
                          szkoły na trening, wywiad dla prasy, trening... nie ma czasu, zeby usiąść na
                          tyłku i pokontemplować. az ci zycie w końcu kaze zwolnić. dość drastycznie.
                          • romy_sznajder Re: Biedna Otylia.... 02.10.05, 12:26
                            tylko 'normalnych' ludzi tez to spotyka.
                            a pamiętacie, jak stracił syna seweryn krajewski? żona nie wyrobiła na zakręcie,
                            a dziecko zdaje sie siedziało z boku własnie. to jest koszmar.
                            • mnietka.kokietka Re: Biedna Otylia.... 02.10.05, 12:32
                              tak, normalnych też. Dlatego ja nicholery nie mogę zrobić prawa jazdy. Poprostu
                              przerażają mnie samochody...
                              • romy_sznajder Re: Biedna Otylia.... 02.10.05, 12:35
                                nadmiar wyobrażni, nie? uh.
                                • mnietka.kokietka Re: Biedna Otylia.... 02.10.05, 12:42
                                  nie tylko, ale jakoś poprostu się bronie tego jak ognia. A każdy mi miauczy ze
                                  już dawno powinnam... nie wiem. Widać jednak ze to kierowca ma wieksze szanse
                                  niż pasażer więc....
                                  • aga_ata Re: Biedna Otylia.... 02.10.05, 12:57
                                    Ale to była jej wina, wyprzedzanie nie jest rzeczą łatwą i dobry kierowca jadąc
                                    takim samochodem jak ona zrobiłby to w bezpieczny sposób. Niemniej zabiła
                                    własnego brata i na pewno tego jej współczuję, ale sama jest sobie winna i
                                    najbardziej żal mi właśnie Szymona, miał dopiero 19 lat.
                                    • romy_sznajder Re: Biedna Otylia.... 02.10.05, 13:02
                                      > najbardziej żal mi właśnie Szymona, miał dopiero 19 lat.

                                      nie miał. dziś by miał.
                                      • aga_ata Re: Biedna Otylia.... 02.10.05, 15:23
                                        To tym bardziej
    • korniszo_on Re: Biedna Otylia.... 02.10.05, 17:37
      A mnie najbardziej żal tego, że teraz ta dziewczyna nie ma nic a nic spokoju.
      Nawet kamery w szpitalu ją pokazują. Po co? Komu to potrzebne? Czy Was (nas)
      interesuje jak wygląda mistrzyni po wypadku? Stało się coś strasznego z której
      by strony na to nie patrzeć. A teraz wszystkie gazety i inne media będą drążyły
      temat w nieskończoność. I jak się ma dziewczyna uporać z problemem wiedząc, że
      każdy kogo spotka wie co jej się przytrafiło.
      • romy_sznajder Re: Biedna Otylia.... 02.10.05, 17:45
        koszty popularności. przeciez to nasza motylia....
        ruda ślaska zbiera krew dla otyli, pap pisze, ze otyli ULEGŁA wypadkowi...
        przyjechali rodzice otylii, a nie otylii i sebastiana.

        osobom publicznym często wolno więcej, ale czasem powinny być pod lupą.
        mam nadzieję, ze będa drążyły, bo własnie słyszałam, ze juz ściemniają z
        prędkością...
        • aga_ata Re: Biedna Otylia.... 02.10.05, 19:41
          wg niektórych źródeł dochodzi już do 180 km/h ...
          • romy_sznajder Re: Biedna Otylia.... 02.10.05, 19:52
            ...a niektóre zeszły do 150...
            • aankaa jeszcze trochę 02.10.05, 21:03
              i okaże się, że głównym winowajcą jest drzewo (hołubione przez ekologów)
              rosnące na poboczu ...

              ---
              aankaamałpagazetakropkapeel
              • romy_sznajder Re: jeszcze trochę 02.10.05, 21:11
                hehe, czytałam kiedyś w 'metrze' felieton niemca, albo francuza, który sie
                dziwił drzewom na poboczach, jako typowo polskim wynalazkom.
              • feber Re: jeszcze trochę 02.10.05, 21:36
                taaa, o tych drzewach na interii pisali
    • paprotka-gd Re: Biedna Otylia.... 02.10.05, 22:12
      Jaki ból dla Otyli , że spowodowała śmierć brata .
      A czy w tej samej sytuacji gdyby ofiarami brawury stałi się inni
      ludzie może i dzieci czy ten ból i wyrzuty sumienia były by
      mniejsze ?
    • mnietka.kokietka Re: Biedna Otylia.... 03.10.05, 10:34
      no i proszę, zgodnie z życzeniem, Otylii postawią zarzuty nieumyśle
      spowodowanie śmierci brata.
      • drzejms-buond Re: Biedna Otylia.... 03.10.05, 10:40
        jak znam POLSKĄ LOGIKĘ, okaże się że wszystkiemu winne było DRZEWO!!
        tak jak to było w przypadku Krawczyka...

        a akcja usuwania całych połaci lasów i starodrzewów przydrożnych w polsce idzie
        w najlepsze!!
        ciekawe,ze na drogi pieniędzy nie mają a na wycinkę-owszem...?

        szkoda dziewczyny i szkoda jej brata...ale winna jest niestety ONA...
        nikt jej nie kazał jechać 200/h i to jeszcze wyprzedzać kilku ciężarówek na
        raz...
        nie w każdej dziedzinie życia można być MISTRZEM
        • feber Re: Biedna Otylia.... 03.10.05, 10:41
          swiete slowa Dzejms
          • agata_christie Re: Biedna Otylia.... 03.10.05, 15:19
            Nie zgodzę się! Jestem człowiek lasu, nawet nie wykluczam tego, że jestem
            druidem. Ale drzewa przy drodze to bzdura. Nie wiem jak w Polsce, ale w CCCR
            sadzili je po to, by przejeżdżający nie widzieli jak wygląda kraj, taka zasłona
            dymna. Drogi służą do jeżdżenia i trzeba przyjąć do wiadomości, że nie
            poruszamy się obecnie furmanką czy kuniem oraz że wzrastają codzienne potrzeby
            przemieszczania się, niekonieczne dla rozrywki raz do roku na wakacje. Nie
            rozgrzeszam poszczególnych szarżujących kierowców jeśli faktycznie przeginają.
            Ale spróbujcie dwa razy w tygodniu wlec się 300 km dwupasmową drogą za sznurem
            tirów, które złośliwie nie wpuszczają między siebie wyprzedzających.

            Otylia jest winna i sama to wie. Brałam kiedyś udział w wypadku, gdzie lekko
            ucierpiał pieszy i choć wszyscy od początku mówili mi, że to nie moja wina, od
            policji do samego poszkodowanego i jego żony to ja tam swoje wiedziałam, bo
            kierowca jest zawsze winny. Mój wujek wpadł w poślizg na plamie oleju i stuknął
            w auto na poboczu czemu z pewnością nie mógł zapobiec a wpadł w kliniczną
            depresję, pomimo wyroku uniewinniającego. Ja tej dziewczynie nie zazdroszczę,
            sama na jej miejscu z pewnością żałowałabym, że to ja przeżyłam.

            • around_the_sun Re: Biedna Otylia.... 03.10.05, 15:24
              Jestem tylko człowiekiem, zdarzało mi sie przebiegać przez ulicę na czerwonym
              świetle, albo niekoniecznie po pasach, jeździć z nadmierną szybkością też. O
              innych głupstwach nie wspominając. Nie mnie osoądzać czy wszyscy wołający WINNA
              • around_the_sun Re: Biedna Otylia.... 03.10.05, 15:28
                uuuu, poleciało, dokończę wątek, czy wszyscy zawsze postepują tak akuratnie i
                przepisowo? Gdybym miała samochód z takimi mozliwościami i świadomość, że jeśli
                złapie mnie policja to poproszą co najwyżej o autograf, czy tez nie
                próbowałabym jechac szybciej niż powinnam? Nie ręczę za to. Codziennie tysiącom
                ludzi sie najzwyczajniej udaje, Otylii nie udało się ten jeden raz.
                Bardzo, bardzo mi Jej żal, a osądzać nie miałabym odwagi.
                • agata_christie Re: Biedna Otylia.... 03.10.05, 15:35
                  Moja babcia mieszkała w miejscowości, przez którą puścili drogę "tranzytową"
                  bez żadnej kładki. Ludzie truchtali i trup słał się gęsto gdy byłam dziecięciem
                  i ściele się do dziś dnia. Oczywiscie że ich wina, bo bez wyobraźni wbiegają na
                  jezdnię. Ale nie wiem na ile mi by wyobraźni starczyło, gdybym kilkanaście razy
                  dziennie musiała odczekać 10 minut na większą dziurę w sznurze samochodów.
                • agata135 Re: Biedna Otylia.... 04.10.05, 16:44
                  Ludzie przecież ta kobieta kompletnie bez wyobrażni kierowcy <prawo jazdy od
                  rroku.>Wyprzedzała Kolumne tirow przed wzniesieniem z szybkością 180 km na
                  wąskiej szosie bez poboczy!!!jestem kierowcą rajdowym i nigdy bym sobie na to
                  nie pozwoliła MUSIAŁO w tym czacie nadjechać coś z przeciwka jeżeli nie
                  pomyślała o tym przed zaascynowana szybkim samochodem popisując się przed bratem
                  to tteraz niema już brata ą ma zasrane życie bo już się z tego nie podniesie
                  koniec karjery , oskarzenie prokuratury o nieumyślne itd. Szkoda była cudowna i
                  bardzo ją lubiłam.
              • xemxija Re: Biedna Otylia.... 03.10.05, 19:30
                A ja sie oduczylam wyprzedzac zaraz na poczatku mojej kariery kierowcy.
                Jechalam wczesnym rankiem, mgla byla, no i wiadomo, zaraz po odebraniu prawa
                jazdy to sie czlowiek czuje jak mistrz kierownicy, i ja tez glupia torba,
                mialam taka opinie o sobie. Ze lepszego kierowcy to ze swieca szukac. No i w
                tej mgle beztrosko zabralam sie do omijania autobusu stojacego na przystanku. W
                polowie dlugosci autobusu dostrzeglam swiatla pojazdu z przeciwka. Cudem
                zdazylam wjechac przed autobus, cudem. A jeszcze uswiadomilam sobie, ze
                przeciez mogli tam byc pasazerowie tego autobusu, przechodzacy na druga strone
                ulicy, przeciez nie zauwazylabym ich w tej mgle. Mialam wiecej szczescia niz
                rozumu wtedy, ale od tamtej pory bardzo nie lubie wyprzedzac. Bardzo. I tamto
                wydarzenie nauczylo mnie, zeby na drodze najpierw pomyslec a potem zrobic.
            • romy_sznajder Re: Biedna Otylia.... 03.10.05, 16:05
              Agata, to chodzi troche o cos innego. O to, jak sie ją traktuje.
              o to, co powiedział jej terner.
              o to, ze ona jest cholerną święta krową, święta niemal, niewiniątko.
              trener mówi, ze to nie jej wina; że jej rodzice mowią: -najważniejsze, zeby ONA
              żyła.
              ze palnął zdanie w rodzaju: -Otylia myślała, ze zdąży pod fiatem uno, - czym
              sugeruje, ze ona to uno widziała [!!!], kiedy zaczynała wyprzedzać!
              że wszyscy mówią, jaka to była świetna kierowca, taka opanowana i mysląca.
              • magda_b Re: Biedna Otylia.... 03.10.05, 16:11
                i jeszcze ta żaloba w całej Rudzie Śl. Sorry, ale tego to już kompletnie nie
                rozumiem. Rozumiem, że zginął człowiek, młody, prawdopodobnie dobrze się
                zapowiadający,ale gdyby nie to że był bratem olimpijki, nikt by tego nie
                rozdmuchiwał. Ile anonimowych osób ginie, ile rodzin przeżywa swoje tragedie
                przez takich nieodpowiedzialnych kierowców...Cud, że nikt inny nie zginął.
                • drzejms-buond Re: Biedna Otylia.... 03.10.05, 16:47
                  moją niedoszłą teściową facio rozjechał na śmierć, na pasach, na czerwonym
                  świetle...
                  nawet mu nie zabrali prawa jazdy... śmierć wyceniono na 1.500 zł...
                  tak więc i otylia sobie poradzi z wymiarem kary...
                  co do psychiki nie mam tej pewności...

                  ale od drzew łapy precz!!! niech zostaną tam gdzie są....!!!
                  • paula245 Re: Biedna Otylia.... 03.10.05, 17:01
                    Hmm,Przypomina mi sie jak James Dean prosil w telewizji amerykanska mlodziez zeby nie
                    jezdzila za szybko.Niedlugo potem sam sie zabil.Wszyscy kadza o bezpieczenstwie,zdrowym
                    stylu zycia.Otylia tez mowila:pij mleko.Tylko co z tego wyszlo?
                    Wg mnie zostala juz osadzona.Nie otrzasnie sie z tego do konca zycia.
                    • romy_sznajder Re: Biedna Otylia.... 03.10.05, 17:05
                      > Wg mnie zostala juz osadzona.

                      na forach może tak. w mediach zupełnie nie, pomijając moze komentarz pacewicza.
                      • drzejms-buond Otylia.... 03.10.05, 17:20
                        ale co tu jest do osądzania?

                        można osądzić czy słusznie zrobiła...?ale tu to chyba nie pasi...?
                        więc o co to całe larmo?

                        stało się..se la vie...
                        życie to dziwka..
                        A NIE MÓWIŁEM? mówiłem...
                        • romy_sznajder Re: Otylia.... 03.10.05, 17:22
                          czy winna, czy nie winna. trener mowi, ze niewinna.
                          • drzejms-buond Re: Otylia.... 03.10.05, 17:30
                            aaaaaaaaaa no jak trener mówi...
                            wsjo wparjatkie..prawilno..


                            to on był przy tym wypadku?
                            • romy_sznajder Re: Otylia.... 03.10.05, 17:31
                              myślami....
                          • around_the_sun Re: Otylia.... 03.10.05, 17:39
                            Każdy na ten temat COŚ mówi.
                            Jakie to ma znaczenie?
                            Ani Ona, ani nikt inny tego nie chciał.
                            Wielu rzeczy NIE chcemy, a SIĘ ZDARZAJĄ.


                            A DRZEWA UMIERAJĄ STOJĄC.
                            • romy_sznajder Re: Otylia.... 03.10.05, 18:22
                              around, ja sie nie zgadzam na postawę: ona nie chciała tak szybko jechać.
                              mam ostrą alergię na piratów drogowych.
                              • around_the_sun Re: Otylia.... 03.10.05, 18:35
                                Ale przeciez nie ona jedna jechała za szybko, codziennie się to dzieje na
                                wszystkich drogach, dlaczego akurat na niej skupia się cała afera z za szybko
                                jeżdżącymi kierowcami?
                                Bo akurat Jej dotknęła tragedia?
                                To jeszcze Jej dowalić? Chociażby miedialnie?
                                Ja tego naprawdę nie rozumiem.
                                Miałam do czynienia z pacjentami po wypadkach, czasami umierali, czasami były
                                to dzieci.
                                A obok leżeli sprawcy tych wypadków, też poturbowani.
                                I co? Miałam ich walić po pyskach?
                                Ukamienować?
                                Nie, udzielałam im pomocy.
                                Sądził ich sąd.
                                Ja w swoim osobistym odczuciu uważam, że leżącego kopać nie należy, tym
                                bardziej, że cierpi pewnie bardziej niz jesteśmy to sobie w stanie wyobrazić.
                                I nie wiem dlaczego akurat tu, na tym forum aż tak dogłębnie musimy drążyć ten
                                temat?
                                I dlaczego akurat tu musimy koniecznie orzekać o Jej winie?
                                • tween_peaks Re: Otylia.... 03.10.05, 19:19
                                  sport.interia.pl/news?inf=672533
                                  Parę nowych faktów. Ja też jej współczuję, bo też zdarza mi się przekraczać
                                  dozwoloną prędkość. I podobno nie wyprzedzała sznuru samochodów, tylko 2.
                                • romy_sznajder Re: Otylia.... 03.10.05, 20:01
                                  > dlaczego akurat na niej skupia się cała afera z za szybko
                                  > jeżdżącymi kierowcami?

                                  bo jest znana.

                                  > I co? Miałam ich walić po pyskach?
                                  > Ukamienować?
                                  > Nie, udzielałam im pomocy.

                                  udzielałas im pomocy, bo masz taka pracę.
                                  mnie sie zdarzyło kiedys dac po pysku kolesiowi, który sie w knajpie
                                  przechwalał, jak to po paru głebszych wsiada i jedzie.
                                  zawsze, jak jade z kims i ktos ów przekracza prędkość jakos drastycznie to
                                  najpierw pytam, czy ma poduszke powietrzna dla pasażera. na ogół czują ironie i
                                  zwalniaja. a jak nie, to prosze, żeby sie zatrzymali, bo chce wysiąść. zwłaszcza
                                  w szczerm polu to działa.

                                  > I dlaczego akurat tu musimy koniecznie orzekać o Jej winie?

                                  nie orzekam, bo winna złamania przepisów jest ewidentnie.
                                  wkurza mnie postawa mediów, a do furii doprowadziła wypowiedź jej trenera.

                                  Chciałam być dobrze zrozumiana. rozumiem, ze to koszmar - patrz moje posty
                                  wyżej. rozumiem, ze to człowiek, ze dobry człowiek itd.
                                  Ale to nie zmienia faktu, ze jechała, jak wariatka.
                                  Widziałas okładke SE? Minister musi dac kase na nowe drogi?! Ile jeszcze osób
                                  zginie? pyta gazeta. A otylia robi za... ofiarę. nie sprawce.
                                  To, ze jej ciezko nie zmienia faktu, ze jechała w sposob karygodny. I jeśli
                                  uwazasz, ze na codzien nie zwracam na to uwagi, to wyasniam: zwracam. jak jasna
                                  cholera.
                                  • around_the_sun Re: Otylia.... 03.10.05, 21:53
                                    Może czytamy inne wiadomości, ale wielokrotnie spotykam się ze stwierdzeniem,
                                    że Otylia jest sprawcą.
                                    Nie neguję tego ani ja, ani media.
                                    OFIARĄ jest SPORTOWIEC, człowiek który ciężką harówą doszedł do czegoś
                                    wielkiego,
                                    obawy o Jej zdrowie wynikają z tego, że może teraz przepaść to, co tą ciężka
                                    pracą osiągnęła.
                                    Pewne pojęcia dobrze jest rozgraniczać.
                                    Otylia- człowiek, Otylia- pływaczka.
                                    I pozwól Romy, że będę miała prawo do własnego zdania nawet jeśli Twoje
                                    postrzeganie tej sprawy jest inne.
                                    Jest mi tej dziewczyny w zwyczajny ludzki sposób żal.
                                    Będzie żyła z tym piętnem po kres swoich dni.
                                    Bardzo Jej współczuję.
                                    I to chciałam wyrazić a nie przekrzykiwać się w racjach czy nie racjach,
                                    bo zupełnie nie o to mi chodzi.
                                    • romy_sznajder Re: Otylia.... 03.10.05, 22:01
                                      ???
                                      gdzie ja Ci bronie prawa do własnego zdania???
                                      moje potrzeganie sprawy jest wielostronne.
                                      a odnosze się do wypowiedzi trenera, pisałam o tym dwukrotnie, teraz zacytuje:

                                      - Otylia jest rozsądna. Sądziła, że zmieści się przed jadącym z naprzeciwka
                                      fiatem uno i wróci na drogę. Samochód miał silnik o pojemności 3,5 litra.
                                      Jechali spokojnie. Dopiero jak zaczęła wyprzedzać i widziała, że może się nie
                                      zmieścić, przycisnęła gaz. Stąd taka prędkość, gdy wypadła z drogi - mówi Słomiński.

                                      - Bałem się, że kiedyś może do tego dojść. Żyjemy za szybko. Nie można żyć
                                      normalnie przy takim nasileniu wyjazdów - dodaje trener polskich pływaków. -
                                      Jednocześnie nie można zabronić młodzieży, by czerpała przyjemność z jazdy
                                      samochodem, bo dźwiganie rzeczy na dworzec i jeżdżenie pociągiem to było dobre
                                      kiedyś. A że fantazja ich ponosi - to inny temat. Tłumaczę jej, że chciała jak
                                      najlepiej i to nie jej wina, że doszło do tragedii. Nastąpił zbieg
                                      nieszczęśliwych wypadków: zła droga, tiry jadące jeden za drugim, życie na
                                      walizkach, jej chęć, żeby jak najszybciej zobaczyć się z rodziną. Jak zachowują
                                      się jej rodzice? Cały czas są razem z nią. Nie odwrócili się, nie oskarżają jej.
                                      Nawet im to do głowy nie przyszło. Powtarzają, żeby tylko ona była zdrowa, by ją
                                      wyciągnąć, by jej pomóc. To twardzi ludzie - kończy Paweł Słomiński.

                                      sport.gazeta.pl/sport/1,35335,2948589.html
                                  • xemxija Re: Otylia.... 03.10.05, 22:26
                                    romy_sznajder napisała:

                                    > To, ze jej ciezko nie zmienia faktu, ze jechała w sposob karygodny.

                                    Dokladnie. Tez jej wspolczuje, bo nie wiem jak sie mozna pozbierac po czyms
                                    takim. Ale nie wiem, czy zaszalala tak pierwszy raz, czy bylo przedtem wiele
                                    razy. Mnie wystarczyl raz, zebym wiecej tego nie zrobila.
                                    A stac mnie na wspolczucie dla niej tylko dlatego, ze nie zabila nikogo z mojej
                                    rodziny, ze to nie dotyczy mnie osobiscie. Watpie czy umialabym ja zrozumiec i
                                    zalowac, gdyby zabila kogos, kogo kocham. I w ogole dotyczy to kazdego
                                    kierowcy, ktory spowodowal wypadek z ofiarami w ludziach.
                                    • mnietka.kokietka Re: Otylia.... 03.10.05, 23:34
                                      od sądzenia jest sąd. oraz rodzina.

                                      Nie zwracam się z podejściem żeby jej jeszcze bardziej dowalić bo jest 'znana'.
                                      Że pewnie sądziła że może jechać zybciej lepiej bo cośtam. Bo trzeba byłoby
                                      czytac w jej własnych myślach. To że jest znana, to dzięki ciężkiej pracy, a
                                      nie np. fałszowaniu na Sopocie (!) za to należy jej się respekt a nie pretensje.

                                      Jej karą do końca życia będzie jej sumienie. Bezwzględu na to czy jest
                                      osobą 'medialną czy nie.
                                      • xemxija Re: Otylia.... 04.10.05, 00:01
                                        A kto tu respektu nie ma dla jej osiagniec sportowych?
                                        Kazdy jeden ma, zapewne.
                                        Trenowala, pracowala to i ma.
                                        Ale co to ma do tego wypadku? Ja calkiem nie wiem.
                                        Rownie dobrze taki wypadek mogl spowodowac swietny chirurg. Ktory codziennie
                                        ratuje ludzkie zdrowie i zycie, a nie pisza o nim w gazetach.
                                        • mnietka.kokietka Re: Otylia.... 04.10.05, 00:17
                                          No ale mieć pretensje ze akurat o niej mówią, bo jest sławna, to zaprzeczenie
                                          samo w sobie.
                                          • drzejms-buond O ! tylia.... 04.10.05, 10:32
                                            !!!!!!STOP PIRATOM DROGOWYM !!!!!!






                                            jakkolwiek byliby sławni i majętni
                                            • around_the_sun Re: O ! tylia.... 04.10.05, 10:39
                                              Trener Otylii: W głowach wielu ludzi wyrok już zapadł

                                              - Nie szukam usprawiedliwienia dla tragedii, która wydarzyła się w sobotę. Ten
                                              wypadek w jakiś makabryczny sposób wpisuje się, niestety, w nasz tryb życia -
                                              mówi w wywiadzie dla "Życia Warszawy" Paweł Słomiński, trener Otylii
                                              Jędrzejczak.

                                              - Mamy coraz mniej czasu dla siebie, swoich bliskich. Zawodnicy każdą wolną
                                              chwilę między treningami chcą wykorzystać po to, by mieć jakieś osobiste
                                              radości. Otylia najlepiej czuje się zawsze w rodzinnym domu i do niego pędziła,
                                              gdy tylko mogła - powiedział trener polskich pływaków.

                                              - Wiele razy drżałem, gdy Otylia zmęczona siadała za kierownicą i mówiła, że
                                              jedzie do domu. Przestrzegałem ją, by na siebie uważała. Sport zabrał jej to,
                                              czym może cieszyć się zwykły człowiek – częste obcowanie z matką i ojcem. Teraz
                                              podnoszą się głosy, że w sobotę jechała jak szalona, a ja ją jeszcze bronię -
                                              dodał Paweł Słomiński.

                                              - Nie zamierzam mówić teraz, że nie złamała prawa, że nie jechała za szybko, że
                                              nie zachowała ostrożności. Przeraża mnie jednak to, jak media wypaczają cały
                                              przebieg wydarzeń. Czytam, że jej auto pędziło 180 km/h. Naoczni świadkowie
                                              mówią, że poruszała się w kolumnie TIR-ów. One nie mogły jechać aż tak szybko.
                                              Nikt nie czeka na ustalenia policji, na spokojną ocenę tego, co się stało. W
                                              głowach wielu ludzi wyrok już zapadł - zakończył Słomiński.
                                              • romy_sznajder Re: O ! tylia.... 04.10.05, 11:12
                                                > - Nie zamierzam mówić teraz, że nie złamała prawa, że nie jechała za szybko, że
                                                > nie zachowała ostrożności.

                                                Wczoraj mówił.
                                              • scoutek Otylia 04.10.05, 11:22
                                                wszyscy sie juz nagadaliscie na ten temat, nie mialam czasu wczesniej...
                                                powiem tylko tyle, ze Otylia jest ofiara.... jest ofiara wlasnej glupoty,
                                                niedojrzalosci i nieostroznosci..... cokolwiek nie powiemy, ona prowadzila
                                                samochod, ona naciskala na gaz ... zal mi jej, wspolczuje bardzo, bo wlasciwie
                                                zycie sie jej skonczylo... na jej miejscu wolalabym nie zyc...

                                                byla kiedys taka propozycja, aby mlodym kierowcom przez dwa lata po otrzymaniu
                                                prawa jazdy nie wolno bylo wozic pasazerow....
                                                w swietle tego, co sie stalo zastanawiam sie czy nie byloby to rozsadne....
                                                • miszkamyki Re: Otylia 05.10.05, 11:41
                                                  I oto piec dni od zdarzenia znalezli sie swiadkowie i juz zaczynaja wybielac
                                                  Otylie... bez komentarza
                                                  Zaś trenerowi naszej "mistrzyni" wcale się nie dziwie, ze probuje ja za wszelka
                                                  cene usprawiedliwiac (chociaz w wywiadzie z durczokiem mowil takie bzdury, ze az
                                                  przykro bylo tego sluchac) Otylia to jego kura znosząca złote jajka - nieprędko
                                                  zdarzy mu się kolejny zawodnik zdolny do walki o najwyższe światowe laury, więc
                                                  w jego wielkim również finansowym interesie jest przekonać nas a zwłaszcza samą
                                                  Otylię, że winni są wszyscy tylko nie ona.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka