Dodaj do ulubionych

Truwaje Wszelkie (nie tylko) Antykwaryczne

11.10.05, 21:45
Skoro już wprowadziłam słowo truwaj (patrz wątek ankieta) do Torby vel Trupy
proponuję wątek ten poświęcić truwajom wszelkim okołokulturowym wyszperanym
gdzieś, wygrzebanym w odmętach niepamięci, olśnieniom chwilowym, albo
permanentnym.
I jako pierwsza śmiem zapytać, Szanowne Koleżeństwo, czy ktoś miał może do
czynienia z filmem "Baśń o ludziach stąd"?
Obserwuj wątek
    • brunosch Re: Truwaje Wszelkie (nie tylko) Antykwaryczne 11.10.05, 21:56
      Truwaj Wieloletniej Adoracji - Śledź Otrębus Podgrobelski: Wstęp do
      imagineskopii. Wyd. 1. Kraków, WL 1974 i wszystkie następne.

      Jest to poważna praca naukowa, z całym przynależnym jej warsztatem naukowym
      (tabele, wykresy, plansze, przypisy, bibliografie i indeksy), dotycząca
      powiększania wyobraźni poprzez filowanie przez przeziór. Autor porusza problem
      użycia imagineskopu na przestrzeni dziejów cywilizacji, widząc w
      imagineskopowaniu jedyny lek na nędzę naszej Egzystencji.
      ___
      Samobójcy są czasami bardzo wybredni. Wiem coś o tym.
      • braineater Re: Truwaje Wszelkie (nie tylko) Antykwaryczne 11.10.05, 22:33
        Śelex jest cudem, ale legenda głosi, że to nie jego jedyny text - tyle, że
        nastepnych również nie odnalazłem.
        Mój truwaj, autor kompletnie nie rozpoznany w Polsce, po anglijsku tez się na
        niego przed ztruwajowaniem nie natknąłem, czyli pan Damon ruynyon, którego
        jesen tekst wrzuciłem do ś.p. wątku 'opowiadanko na weekend". Jak dla mnie
        odkrycie wielkie, cieszące mnie niezmiernie, między innymi tym, że prócz ludzi,
        którym go podrzucałem, jeszce nikt publicznie go nie obwieścił:)
        P:)
        • brunosch szukaj pod Musiał Jacek 11.10.05, 22:49
          ale w BN jest tylko o immunologii, znaczy lekarz...
      • agni_me Re: Truwaje Wszelkie (nie tylko) Antykwaryczne 11.10.05, 22:35
        Dzięki temu, lat sto na mazurach padło: misiek, czy mógłbyś teleportować ten
        trampek w stonę przezióru, bo imagineskop nierówno leży - i było to zdanie,
        które zmieniło agniowy świat.
        • brunosch czym jest imagineskopia 11.10.05, 22:44
          udało mi się udowodnić, gdy prof. Opacki kazał nam wygłosić wykład.
          Wygłosiłem... Z dodaniem kilku przemyśleń własnych - m.in. na temat wpychania
          atomu węgla (pierwszy z lewej i od góry) cząsteczki celulozy drewna świerka
          beskidzkiego przez kwas łowynasowy. Nie ukrywam, Opacki spojrzał na mnie innym
          okiem ;)
          • mamarcela Re: czym jest imagineskopia 11.10.05, 22:53
            Popieram, popieram. A propos czy ma ktoś e-booka? Od lat truję o teorii
            imagineskopii jednemu znajomemu w Australii i może by w końcu zobaczył , o czym
            tak truję. Bo tak to nijak nie kuma.
            Podsyłam link do rzeczonego filmiku:
            ww2.tvp.pl/tvppl/1261,2004012077119.strona%20-%20ludzie%20stad
            Jakość fatalna, ale daje wyobrażenie o treści.
            • brunosch Mamarcello, 11.10.05, 23:42
              Wstęp (wydanie trzecie) długi czas leżał na Koszykach. W Empiku sprawdzić nie
              zawadzi, choć miewają go w dziale Ezoteryka i diety makrobiotyczne :)
              • mamarcela Re: Mamarcello, 12.10.05, 08:21
                Dzięki. Tylko mi sie skanować nie chce (leniwa z natury jestem okrutnie)-
                awstralijczyk taki więcej wirtualny, a jak wiadomo książki papierowe nie
                wchodzą do kompa. Skoro więc odkryłam niemal fanclub to myslałam, że może juz
                ktoś to zrobił. Znaczy się zeskanował (w charakterze rzecz jasna "kopii
                zapasasowej", żeby nie było wątpliwości). Pzdrw :)
    • 3promile Re: Truwaje Wszelkie (nie tylko) Antykwaryczne 12.10.05, 12:49
      Truwaj prywatny mój wywiedziony jest z niemieckiego materializmu wulgarnego;
      teza o tym, że myśl jest wydzieliną mózgu zaskakująco przystawać zaczęła do
      rzeczywistości...

      Wasz
      Zapluty Promil reakcji
    • mamarcela Baśń o ludziach stąd 12.10.05, 14:46
      Czyżby naprawdę nikt nie widział, nie słyszał, nie ma zdania? Chociażby
      takiego: "Głupia jesteś mamarcelo, że ci się podoba". A ja myślałam, że są tu
      różni zakręceńcy.
      No więc wodzę na pokuszenie

      www.ayoy.pl/basn/
      I nadmieniam:
      1.nie cierpie współczesnego polskiego kabaretu. Różne dańce, tyńce, drozdy ło
      jezu. hbo na stojaka - tak sobie piekło wyobrażam.
      2. pazurstwo tzw. również bleee
      3.sitcomy doprowadzają mnie do łez zażenowania
      4.film wynalazło jakiś czas temu dziecię moje starsze i od tej pory jest
      oglądany regularnie w celu łyknięcia dawki optymizmu.
      • aaneta Re: Baśń o ludziach stąd 12.10.05, 15:29
        Witaj, Mamarcelo, wreszcie mam okazję i wolną chwilkę, żeby Cię powitać
        serdecznie bardzo. Beata się nie pochwaliła, ale to my Cię tu telepatycznie
        ściągnęłyśmy ;)
        A co do "Baśni o ludziach stąd", to moje dzieciątka wynalazły ten film, kiedy
        chyba wiosną ubiegłego roku był w telewizorze, a potem oglądały go na okrągło
        przez jakiś czas i mówiły wyłącznie tekstami z niego. Ja sama, ponieważ byłam
        wtedy gościem w domu, nie obejrzałam go nigdy w całości, zwłaszcza że gra tam
        taki jeden gostek, którego widywałam w telewizji wrocławskiej i strasznie mnie
        wkurzał, jak zresztą wszystko we Wrocku. Stanowczo wolę jednak stary dobry
        kabaret Potem.
        • mamarcela telepatia 12.10.05, 16:23
          Witaj Aaneto, czuję się jak julia roberts w notting hill, albo jakaś inna doda
          elektroda. I am famous i kto by pomyślał?
          Czemu nie lubisz wrocka? Ja nie byłam w nim na dłużej od lat 20, ale z czasów
          licealnych mam miłe wspomnienia. Miałam wówczas tzw. fianca studiującego tamże
          i jeździłam koleją na wagary. Koło dworca były upojne lody cytrynowe, wówczas
          jeszcze dość rzadkie. I na tym samym dworcu odkryłam swoją namiętność do kul
          śnieżnych.Było to miejsce, gdzie przesiadałam sie w dziecięctwie podczas
          podrózy nad Bałtyk. Pozdrawiam serdecznie.
          • aaneta Re: telepatia 12.10.05, 18:50
            Pewnie, że jesteś famous, trudno Cię nie zauważyć: Piszesz Przydługie Posty i
            piszesz pięknie, poprawnie i mądrze, co nawet na FK nieczęsto się zdarza. W
            każdym razie jesteś z tych, co znają Józefa.
            A co do Wrocka i mojej niechęci do niego, to pisałam już o tym tu i ówdzie,
            tylko nie pamiętam, czy prywatnie, czy publicznie, więc opowiem od początku:
            rzucił był mię tam los, a właściwe tzw. kariera zawodowa, całkiem niedawno temu,
            a że moje dzieciątka (synowie, nie mylisz się) zostały w Wawie, więc nie byłam
            tam obciążona obowiązkami domowymi, za to pracą jak najbardziej, ale i tak
            mogłam sobie trochę Wrocka pooglądać, nie tylko turystycznie. No i stwierdziłam,
            że poza Rynkiem, Ostrowem Tumskim i Parkiem Szczytnickim jest ohydny - brudny,
            śmierdzący i źle zorganizowany (tu Braineater powinien mnie poprzeć, choć może
            będzie miał inne argumenty). Długo by opowiadać, w każdym razie wyjeżdżałam tam
            zachęcona opowieściami o tym, jakie to piękne miasto, i rozczarowałam się
            okrutnie. Wiem, że jestem jedną z niewielu osób, którym się Wrocek nie podoba,
            ale ta większość to albo ci, którzy mieszkają tam od dawna, więc mają sentyment,
            albo ci, którzy wpadają tam tylko na chwilę i widzą tylko to, co warto zobaczyć.
            Ciekawe, co powie nasza Kawa za jakiś czas, he, he...
            • mamarcela Re: telepatia 12.10.05, 20:29
              Aneto !Wyszłam z szafy (dosłownie)i zajrzałam do komputera. O matko! Pierwsze
              słowa Twojego postu powaliły mnie po prostu na kolana. A ja myślałam, że tu
              biją. Głupia byłam, czy co? No, ale zawsze macie Brocha, żeby mi się całkiem w
              głowie nie przewróciło.
              W szafie byłam w celach naprawczych, bo tak się niestety składa, że o facetach
              mojego życia (syn, były, inni byli, bracia cioteczni, nawet kumple serdeczni)
              można powiedzieć cytując "Baśń o ludziach stąd": "Gdybyś nie był taki dupa to
              byłby z ciebie fajny facet.", a o kobietach też niestety: "Gdybyś nie był taki
              facet to byłaby z ciebie fajna dupa". Młody jest młody więc mam nadzieję, że
              wyrośnie. Pracujemy nad tym obie z córką.
              Wracam do szafy. Pzdr.:)
              mamarcela ciągle spłoniona i na kolanach

              • aaneta Re: telepatia 12.10.05, 23:10
                He, he, faktycznie, Broch z pewnością nie należy do tych, co znają Józefa.
                A co do wychowywania Młodego, to możesz go przysłać do moich młodych na
                szkolenie z zakresu wyższej techniki naprawiania szaf i innych talentów
                niezbędnych fajnym facetom.
                Córkę też możesz przysłać, wygląda mi na kolejną potencjalną synową ;)
      • daria13 Re: Baśń o ludziach stąd 12.10.05, 15:57
        Nie moge skomentować, bo mój pracowy komp odmawia pokazania i jeszcze straszy,
        że poskarży się mojemu szefowi:))
        Nie wiem, czy mój domowy komp mi pozwoli, bo jest z kolei słabej mocy, ale
        spróbuję, bo mi smaka narobiłaś.
        Co do kabaretu, to zgadzam się w całości, z wyjątkiem wszak jednym, o którym
        osobny wątek nawet założyłam, czyli MUMIO. Znasz może?
        • mamarcela Re: Baśń o ludziach stąd 12.10.05, 16:42
          mumia nie znam, bo ja do czasów odkrycia Baśni na sam dźwięk słowa kabaret
          dostawałam alergii wziewnej. Chociaż kłamię, bo film Fossa wielbię
          nieustająco, a jeśli chodzi o przedwojenne kabarety to też mam coś do
          powiedzenia. Baśń natomiast tchnie takim optymizmem, że oglądamy ją z córką mą
          przynajmniej 2xw miesiącu. To oczywiście nie jest tzw. dobry film, ale jest to
          film wyjechany w kosmos, jak powiedziałoby dziecię moje, chyba, że to już nie
          modne wyrażenie. Polecam wszystkim wielbicielom inżyniera Mamonia. Zerknij
          zresztą na ten drugi link. Jak widzisz dzieci Aanety też się baśnią nawiedziły
          (-li, chyba?). Jeśli bywasz w Wawie w okolicach Starego Miasta to Ci mogę
          zostawić w miejscu umówionym. Pzdrw. :)
    • nienietoperz Re: Truwaje Wszelkie (nie tylko) Antykwaryczne 27.10.05, 14:32
      Czekajac na kontynuacje wiesci Mamarcelich lub wizji Braineatrzych chcialbym
      sie z Wami podzielic najswiezszymi truwajami antykwarycznymi.
      Truwaje zwiazane sa z miejscowym znajomym Stefanem, ktory pomimo bycia w
      nieimponujacym wieku lat trzydziestu paru zdaje sie byc ewidentnym reliktem
      klasy inteligenckoarystokratycznej z czasow dosc odleglych. Stefan posluguje
      sie swobodnie niemieckim, francuskim, angielskim i wloskim, slucha przy
      sniadaniu muzyki, przy ktorej uszy nienietoperze slabna z wysilku (tacy
      Schoenberg czy Cage to pikusie drobne), mieszka w XVIIwiecznej kamienicy
      wypelnionej ksiazkami w jezykach wyzej wymienionych i nie wymienionych - oprocz
      tego bedac zasadniczo matematykiem.
      Truwaje Stefanopochodne pojawily sie przy okazji mojej wyprawy do Strasbourga -
      Monsieur S. jako inteligent uczynny postanowil podzielic sie ze mna posiadanym
      przewodnikiem (zastrzegajac sie, ze nie jest to najnowsze wydanie). W ten oto
      sposob znalazlem sie w posiadaniu Baedekera 'Nord-Ouest France', wydanego w
      Paryzu w roku 1908. Rozkosz sprawil
      mi juz pierwszy akapit dotyczacy przewidywanych kosztow podrozy, zakonczony
      trzezwa uwaga, ktora przytocze tu w nieudolnym tlumaczeniu wlasnym: 'Sprawe
      nalezy sobie zdawac rzecz jasna z faktu, iz w wypadku podrozy w towarzystwie
      dam wydatki beda nieporownywalnie wyzsze'.
      Przyjemnosc lektury nie zostala zaklocona przeoczonym przez Stefana faktem, ze
      w roku 1908 Strasbourg jako stolica Alzacji byl czescia cesarstwa niemieckiego
      raczej niz Republiki Francuskiej, a wiec w Baedekerze sie nie znalazl. Niemniej
      jednak, kiedy Monsieur S. okolicznosc te skojarzyl, pojawil sie w okolicy
      nienietoperzej i, sumitujac sie wielce, wreczyl truwaj nr 2 w postaci
      przewodnika 'Continental Travels - Germany', wydanego tym razem w Londynie w
      roku 1845. Wrodzona taktownosc (plus desperacka chec przyjrzenia sie truwajowi
      drugiemu) nie pozwolila mi nadmienic, ze
      w roku 1845 Strasbourg byl miastem francuskim, a wiec w 'Continental Travels -
      Germany' tez sie raczej trudno go spodziewac. Co prawda podroz do centrum
      Alzacji odbylem w zwiazku z tym bez przygotowania teoretycznego, wiem juz za to
      np. jak w Prusiech przeliczano ilosc, wiek i plec pasazerow na ich laczna wage,
      a nastepnie wyznaczano przy pomocy tej ostatniej ustalano minimalna liczbe
      koni, jaka nalezalo wypozyczyc turystom w celach przemieszczania sie z miasta
      do miasta (zaleca sie ogolnie podrozowanie z wlasnym powozem). I inne takie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka