daria13
17.10.05, 16:10
Ci, którzy znają mnie nieco dłużej wiedzą, że mam wrodzoną niechęć do
inwektyw. Tak zostałam wychowana i już się raczej nie zmienię, choć coraz
częściej narażam się przez to na śmieszność i podejrzenie o pruderię. Jestm
już za stara, żeby się zmienić i muszę żyć z piętnem dewotki, ale nie
przestanę się zżymać na dżwięki wszechobecnego bluzgu. Nie to, że na przykład
w autobusie biję parasolką panienki, których co drugim słowem jest ku.., ale
jakoś tak nie mogę sie przyzwyczaić. I tak zachodzę w głowę, dlaczego
słownictwo, które kiedyś przynależało wyłącznie do marginesu, tak bardzo się
rozprzestrzeniło. Zrozumcie mnie dobrze; nikogo z tego powodu nie potępiam,
ale jedynie próbuję zrozumieć dlaczego tak się dzieje.
Liczę na to, że mnie oświecicie i może oswoicie.
Pozdrawiam:)