Dodaj do ulubionych

Dlaczego przeklinamy?

17.10.05, 16:10
Ci, którzy znają mnie nieco dłużej wiedzą, że mam wrodzoną niechęć do
inwektyw. Tak zostałam wychowana i już się raczej nie zmienię, choć coraz
częściej narażam się przez to na śmieszność i podejrzenie o pruderię. Jestm
już za stara, żeby się zmienić i muszę żyć z piętnem dewotki, ale nie
przestanę się zżymać na dżwięki wszechobecnego bluzgu. Nie to, że na przykład
w autobusie biję parasolką panienki, których co drugim słowem jest ku.., ale
jakoś tak nie mogę sie przyzwyczaić. I tak zachodzę w głowę, dlaczego
słownictwo, które kiedyś przynależało wyłącznie do marginesu, tak bardzo się
rozprzestrzeniło. Zrozumcie mnie dobrze; nikogo z tego powodu nie potępiam,
ale jedynie próbuję zrozumieć dlaczego tak się dzieje.
Liczę na to, że mnie oświecicie i może oswoicie.
Pozdrawiam:)
Obserwuj wątek
    • nienietoperz Re: Dlaczego przeklinamy? 17.10.05, 16:21
      Nie przeklinamy.
      nntpz
    • eva.68 Re: Dlaczego przeklinamy? 17.10.05, 16:32
      O! Ja Cię bardzo dobrze rozumiem. I choć zdarza mi się
      powiedzieć 'cholera', 'niech to szlag'itp. to już trochę grubszy kaliber ciężko
      mi przez usta przechodzi a i w uszy kłuje. Nie potrafię np. opowiadać tzw.
      brzydkich dowcipów, bo kiedy dochodzę do miejsca koniecznego użycia
      odpowiedniego słowa coś mi się zacina i dowcip leży. I w moim przypadku to nie
      jest kwestia wychowania. Wprawdzie mnie tak mówić nie pozwalano, ale zdarzało
      mi się słyszeć różne rzeczy w mniej lub bardziej przykrych okolicznościach w
      domu właśnie.
      Powody coraz powszechniejszego stosowania wulgarnego języka są zapewne
      przeróżne. Takie mamy czasy? Przeklinają rodzice, rówieśnicy, bohaterowie
      filmów, książek... Za moich czasów <o matko, ale brzmi! :-)> młodzieżowych z
      ekranu czy książki nie bluzgało tak często jak obecnie. Zastanawia mnie też
      dlaczego dziewczyny współczesne są tak wulgarne językowo? Czasem bardziej niż
      ich koledzy.
      Pozdr. :-)
    • beatanu Re: Dlaczego przeklinamy? 17.10.05, 16:35
      daria13 napisała:
      >Zrozumcie mnie dobrze; nikogo z tego powodu nie potępiam,
      > ale jedynie próbuję zrozumieć dlaczego tak się dzieje.

      A ja potępiam :( A teraz wyjaśnienie: Punkt wyjścia podobny jak Twój Dario:
      wychowana w domu bez przekleństw w przekonaniu, że przeklina tzw margines, a
      już na pewno nigdy i przenigdy grzeczne dziewczynki jak ja:) Dopiero na
      studiach uświadomiłam sbie, że grzeczną dziewczynką nie jestem i, że gdyczuję
      potrzebę rzucić k...ą, to robię to i już. Bo przekleństo jet dla mnie formą
      ekspresji, która - NIENADUżYWANA! - spełnia swoje zadanie. Rozładowuje
      napięcie, zmniejsza ból (fizyczny też) albo wściekłość paskudną. Krótko,
      intensywnie i... koniecznie po polsku (szwedzkie przekleństwa nie mają dla mnie
      tego ciężaru gatunkowego...) Dlatego nie mam nic przeciwko używaniu przekleństw
      jako wykrzykników. Ale bluzganie nieustanne (którego nasłuchałam się znów
      trochę podróżując środkami komunikacji miejskiej w W-wie i Krakowe całkiem
      niedawno) jest czymś innym. Przynajmniej dla mnie. Przejawem zubożenia
      słownictwa na przykład. Przejawem braku wyczulenia na wytrzymałość
      (tolerancję?) odbiorcy komunikatu. Nie rozumiem dlaczego przekleństwa stały się
      chlebem powszednim. Nie mam planu naprawy. Zresztą byłaby to walka z
      wiatrakami. Strasznie trudno sterować rozwojem języka...

      Podsumowując: prekleństwa: tak! nadużywanie przekleństw: nie!
      B
    • yoma Re: Dlaczego przeklinamy? 17.10.05, 16:35
      Z powyższych wypowiedzi wynika, że należałoby spytać, dlaczego NIE
      przeklinamy ;)
      • braineater Re: Dlaczego przeklinamy? 17.10.05, 16:53
        ja natomiast posługuję się bluzgiem permamentnie (do tego stopnia, że jeśli
        wygłaszam jakiś referacik albo wykład prowadzę, to oklaski od znajomych
        dostaję, że udało mi się tak długo mowić i nie użyc ani jednego WYRAZU:) i z
        lubością, uwielbiam polski język rynsztoka za jego kwiecistość, ładunek
        emocjonalny i czystość. I to ostatnie to nie jest żart, bo w dzisiejszym
        języku, i to podejrzewam nie tylko polskim, poza bluzgiem nie ma juz
        praktycznie słów niezawłaszczonych, nie opatrzonych znaczeniami z którymi nie
        chcę się zgadzać, nie powiązanych z jakimś marketingiem i propagandą.
        Zobaczcie, co zrobiono z takimi słowami jak 'miłość', 'ojczyzna' czy z tymi
        wszystkimi wyrazami, które z założenia miały nieśc pozytywny przekaz. Nie ma
        ich, nie istnieją, a jesli ktoś ich używa, to naraża się jedynie na kiwanie
        główką, chyba, że wyraxnie zaznaczy ironiczny kontekst. Bluzg jest czysty
        bowiem jest zrozumiały na najprostszym poziomie - wyraża dokładnie to, co chcę
        wyrazić, nie opatrując mojej wypowiedzi milionem przypisów, dodatkowych den i
        skojarzeń. Bluzg jest piękny bo trafia dokładnie tam gdzie ma trafiać, nie
        zmusza do kilkugodzinnej refleksji nad tym 'co autor miał na mysli' Bluzg jest
        po prostu moim podstawowym sposobem komunikacji ze światem, a piętrowa wiązanka
        w mistrzowskim wykonaniu może wzbudzić te same uczucia co perfekcyjnie napisany
        poemat.
        P:)
        • nienietoperz Re: Dlaczego przeklinamy? 17.10.05, 17:20
          Brainy drogi,
          w jakim celu w zwiazku z tym starasz sie bluzgiem nie jechac w Twaczym gronie?
          Moze dlatego, ze tu nie musisz martwic sie, ze inaczej interlokutor Cie nie
          zrozumie, ze wysilek mozgowy zwiazany z przetrawieniem polszczyzny nie
          opatrzonej sterta banalnych drogowskazow nie wyczerpie go dokumentnie zanim
          dotrzesz do sedna swojej wypowiedzi. W celu uproszczenia komunikatu zdarzalo mi
          sie wiazankami rzucac, dokladnie zreszta w specyficznej sytuacji - podczas gry
          w karty na wysokim poziomie, kiedy mi zalezalo, a psychiczne napiecie w parze
          trzeba bylo rozladowac szybko i mozliwie ograniczajac straty zwiazane z
          dlugotrwalym przekomarzaniem sie.
          W olbrzymiej wiekszosci kontaktow miedzyludzkich z jakimi mam do czynienia
          takiej koniecznosci nie ma.
          Nota bene uwolnienie sie od koniecznosci sluchania monotonnych, wciaz tych
          samych, bluzg od mlodziencow i dziewczat w autobusach jest jednym z duzych
          plusow pobytu za granica. Nie chodzi o to, ze tu mniej bluznia; po prostu flug
          w jezyku nieojczystym jest odbierany czysto na poziomie rozumowym, uszu,
          przynajmniej moich, nie kaleczy.
          Z pozdrowieniami,
          nntpz
          • braineater Re: Dlaczego przeklinamy? 17.10.05, 17:51
            nie bluzgam tu nietoperzu, ponieważ TWAcze towarzystwo, składa się z ludzi
            rozumiejących słowa oraz ich okreslone znaczeenia. Niestety jest to jedno z
            nielicznych miejsc gdzie tak jest. I nie bluzgam jeszcze dlategoż, że wiem, iż
            wielu ludziom stąd mogłoby to przeszkadzać.
            Natomiast w codziennym kontakcie z drugim człowiekiem - czy to pracowym czy
            domowym, jeśli jesteś wśród ludzi, którzy rozumieją określony kontekst takiej
            jechanki, bluzg jest naprawde najbardziej precyzyjną forma porozumiewania się.
            Pozdrowienia:)
            • noida Re: Dlaczego przeklinamy? 17.10.05, 18:23
              Wyobrażam sobie, jak klient wchodzi do braineaterowej księgarni i pyta
              niesmiało "Czy jest nowa książka Masłowskiej?" A Brainy odpowiada mu wtedy
              najbardziej precyzyjną formą porozumiewania się w pracy, czyli stekiem
              przekleństw ;-) Skruszony człowiek nie śmie nie kupić i oddala się szybkim
              krokiem w stronę zachodzącego słońca... rzeczywiście skuteczne :D
              • braineater Re: Dlaczego przeklinamy? 17.10.05, 18:50
                sie czepiasz:) (słusznie)
                mówię o kontakcie pracownik i pracownik a nie pracownik kontra nasz pan, klient
                choc czasmi by sie przydąło, oj przydało:)
    • gatta13 Re: Dlaczego przeklinamy? 17.10.05, 18:11
      Jako przecinków nie używam, ale czasem, jak mię jakiś po drugiej stronie biurka wkurzy niemiłosiernie, żegnam go słodko uprzejmym "do widzenia" uzbrojonym w usmiech numer pięć, po czem wychodzę do tzw. "pomieszczenia socjalnego", mocno drzwiami za sobą trzaskając, daję upust swoim uczuciom, nie bacząc na śniadających tam ewentualnie współpracowników, a następnie juz uspokojona i zrelaksowana wracam do pracy. :)) Dodam jeszcze, że podobno jestem najbardziej cierpliwa ze wszystkich "obsługiwaczy", więc wybaczcie mi, proszę, gwałtowne odreagowywanie. Nie zdarza mi się zbyt często.
      ;)
      • daria13 Re: Dlaczego przeklinamy? 17.10.05, 19:26
        Dokładnie takiej odpowiedzi spodziewałam się po koledze B. Górnolotna ideologia
        do bluzgu:) Mój drogi, czy myślisz, że młodzieńcy i panienki z autobusu, którzy
        posługują się takim językiem też używają go w tym celu, aby doprecyzować swój
        przekaz? Bluz to najczystsza forma wypowiedzi? Litości. Używanie wulgaryzmów to
        nic innego jak moda (oby przejściowa) i nic więcej. To pięknie, że umiesz tak
        ładnie ubrać w słowa swoją potrzebę podążania za tą modą, ale nie zmienia to
        faktu, że permanentne używanie bluzgu zubaża nasz język.
        "Bluzg jest piękny bo trafia dokładnie tam gdzie ma trafiać," czyli gdzie?
        W tej chwili inwektyw używają niemal wszyscy; dzieci, młodzież, margines, osoby
        w wieku średnim, a czasami osoby nobliwe. Tym ostatnim przytrafia się to
        rzeczywiście w sytuacjach skrajnych, takich o których pisały dziewczyny, ale
        zdaża się to coraz częściej i coraz mniej osób uznaje to za dziwne.
        Napisałam wyżej, że tego nie potępiam, bo już chyba na to za póżno, zbyt
        powszechne się to stało, ale polubić tego nie polubię raczej nigdy. Nawet
        biorąc pod uwagę tak wyrafinowaną argumentację, jak Twoja Brainy;)
        A Wy dziewczyny, mamy dorastających latorośli, jakie dajecie przyzwolenie na
        takie wysławianie się przez nie w domu?
        P.
        • beatanu Re: Dlaczego przeklinamy? 17.10.05, 19:41
          daria13 napisała:
          > A Wy dziewczyny, mamy dorastających latorośli, jakie dajecie przyzwolenie na
          > takie wysławianie się przez nie w domu?

          Dokładnie w takim zakresie, w jakim i ja i mąż używamy wulgaryzmów - w chwilach
          emocji negatywnych tzn rzadko. My spokojne ludzie som :)

          Poza domem tych wulgaryzmów jest więcej (przyznaje w mini-wywiadzie młodsza
          córka, starszej nie ma chwilowo w domu). Nigdy nie słyszałam dziewczyn
          przeklinających po polsku, no ale jak są wściekłe to bluzgają językiem bliższym
          duszy, czyli jednak szwedzkim... A gdyby kiedyś zaczęły rzucać mięsem (mówi się
          tak jeszcze?)w języku matczynym to nie będę mogła zwalić ani na ulicę ani na
          złe towarzystow w szkole, bo polskiego uczą się przede wszystkim ode mnie...

          Pozdrawiam cieplutko i antywulgarnie
          B
        • 3promile Re: Dlaczego przeklinamy? 17.10.05, 19:46
          Się wtrącę, bo nie zdzierżę!
          Pomijając banalną kwestię, iż nic nie spełni ekspresyjnej funkcji języka tak,
          jak słowo dosadne, chciałbym zauważyć, że:

          1/ przebywając w wymuszonym obszarze kulturowo obcym ( ekipa remontowa w
          mieszkaniu, mechanik w warsztacie, komisariat policji itd.), trzeba z tymże
          środowiskiem wejść w relacje, żeby osiągnąć sukces w pożądanej aktualnie
          dziedzinie,
          2/ żyjemy w czasach skrótu (esemesy, maile, billboardy zum Beispiel), a w tych
          czasach skrót myślowy ujęty w karby jednej jedynej ku... jest wręcz niezbędny.


          Ale żeby nie było tak łatwo, należy równie wysoko cenić bluzg wyniosły, jak
          bluzg "interpunkcyjny" piętnować.

          Pozdrowienia
          • blue.berry Re: Dlaczego przeklinamy? 17.10.05, 19:52
            przyznaje sie.
            przeklinam
            i to koszmarnie.
            od zawsze
            kiedy sie denerwuje
            a denerwuje sie czesto
            szczegolnie w pracy
            ale w domu tez mi sie zdarza
            raz na jakis czas staram sie to zmienic
            ale nie wychodzi

            ot i tyle
            • daria13 Re: Dlaczego przeklinamy? 17.10.05, 20:50
              Czyli linia podziału na użytkowników i zwolenników inwektyw przebiega
              pokoleniowo, co dowodzi w jakimś sensie słuszności mojej tezy, jaką są wymogi
              mody. Tak, wiem że zarzucicie mi uproszczenie, ale jeśli bluzg tak doskonale
              wyraża emocje i jest tak ekspresyjny, to dlaczego starsze pokolenie
              inteligentów nigdy go nie używało (albo nader rzadko).
              Umówmy się tak: ja rozumiem i z konieczności akceptuję,ale proszę Was o takie
              samo zrozumienie dla staroświeckich, niemodnych osób, którym to czasami
              przeszkadza, zwłaszcza używane "przestankowo".
              Aha, najbardziej na świecie nie znoszę słowa "zajebisty",bo już na zawsze
              kojarzyło mi się będzie z Wiśniewskim i jego nieszczęsną Mandaryną, a także im
              podobnymi osobnikami. To silniejsze ode mnie;)
              Pozdrawiam:)
              • brunosch Re: Dlaczego przeklinamy? 17.10.05, 21:20
                Obawiam się, że to nie moda, lecz ubożuchność języka. Bo czym innym rzucić sobie
                krwawym mięsem gdy już całkowicie nic nie wychodzi, a czym innym zasłyszany
                dialog w parku. Nawet nie podsłuchany, bo panienki rozmawiały bardzo donośnie. Z
                tych wszystkich zj, k., ch., prd., wynikało, że jedna drugiej zwierzała się z
                miłości do kolegi klasowego, a ta druga potwierdzała, że obiekt wart jest
                głębszego uczucia. Dziewczyny były tak na oko 17 letnie.
                Co do zmiany pokoleniowej i różnicy wysławiania się - to chyba efekt
                odwulgaryzowania przekleństw. W filmach, spektaklach teatralnych, literaturze
                bladź jest wszechobecna. Czyli zatarła się różnica między językiem artystycznym,
                a językiem nawet nie ulicy, ale rynsztoka. I niestety szybko stał się wzorcowy
                (czy może nawet obowiązujący) dla nasto- i dwudziestolatków.
    • noida Re: Dlaczego przeklinamy? 17.10.05, 21:46
      A mnie zastanawia, jakimiż do Braineater przekleństwami potrafi rzucać przez
      dłuższy czas. Mnie osobiście przychodzi do głowy około 7 wyrazów brzydkich, od
      których można ewentualnie tworzyć nowe formy gramatyczne. Ile można powtarzać
      te same 7 słów? Natomiast gdyby w.w. rzucał czymś w
      rodzaju "nożeszkurzanogawielokrotniewgoleńkopanadrzwiamistrzaskanagrabiamipołama
      nacholerajednanieziemskopoobijananadodateknaksiężycwysłanayyyyyy" to byśmy byli
      skłonni pewnie uznać tę jakże malowniczą twórczość.
      To raz.
      A w kwestii wychowania oraz przeklinania- mnie się w domu nigdy nie wyrwało nic
      gorzej niż "kurna", bo moja mamusia przeklinania nie uznaje zupełnie. Natomiast
      poza domem zdarza mi się owszem przeklinać, nie jakoś bardzo i dość rzadko.
      Kiedys przeklinałam więcej, ale teraz jestem dorosła i już nie muszę. Znaczy
      bezpośredniego przełożenia to nie ma.
      To dwa.
      Ostatnio natomiast spotkałam dziewczę, mieszkające na stałe w Kanadzie,
      władające językiem polskim od dziecka, używającyc go jednak dość wybiórczo,
      mianowicie połowę słów zastępując różnymi formami gramatycznymi słowa "je..ć".
      Wydało mi się to bardzo zastanawiające. Czyżby zapomniała reszty wyrazów na
      obczyźnie?
      To trzy.
      Następnie Darii teoria o modzie. Nie uważam, że jest "moda na przeklinanie", a
      w każdym razie nie bardziej niż istnieje "moda na ateizm", "moda na sex przed
      ślubem", "moda na oglądanie telewizji zamiast czytania Trylogii". Moim zdaniem
      to nie jest moda, tylko znak czasów. Po prostu wszelakie bariery obyczajowe
      pękły wraz z rewolucją seksualną w USA, a że do nas to dopiero teraz dociera to
      i tak mamy szczęście. W tej chwili nie ma już wypada-nie wypada. Nie ma
      przynależności do klas. Stąd wszystko wolno, przeklinać też. Zwłaszcza w
      miastach, gdzie anonimowość itp. Akurat o tym mogłabym dłuższe wypracowanie
      wysmarować, bo to studiowałam poniekąd, ale nie chcę zanudzać.
      To cztery.
      I pięć.
      Język ewoluuje. Prorokuję, że słowo "zajebisty" za 20 lat będzie równie
      powszechnie używane jak teraz "fajnie". Już teraz na przykład dla mnie nie jest
      to w ogóle przekleństwo. Jest to po prostu synonim "superekstrafajny". Hm,
      pewnie na mnie spadną gromy, ale co ja na to poradzę. Tak właśnie jest.
      Podejrzewam, że o ile nastolatki z parku uznałyby "ku..wa" za przekleństwo,
      to "zajebisty" nie. O ile pamiętam niegdyś słowo "kobieta" również było
      obraźliwe. Właściwym było "niewiasta". A zatem wszystko płynie.

      Z kulturalnym pozdrowieniem-
      Noida.
      • braineater Re: Dlaczego przeklinamy? 17.10.05, 22:26
        Braineater potrafii przez 15 minut bluzgać nie powtarzając się ani razu i
        zawsze kończąc bluzganie owe człowiek wie o co chodzi i dlaczego brain bluzga.
        Maryś toże nie wyobraża się niebluzgajacej bo a) bluzg to bluzg - bez bluzga
        niektóre wypowiedzi nie miałyby sensu w ogóle b) bluzgi co poniektóre
        przepięknie brzmią - tu mówię o języku polskim - naprawdę powiinniśmy być dumni
        z brzmienia naszych bluzgów c) uwielbia ten wyraz zaskoczenia na twarzach ludzi
        pt. "taka ładna dziewczynka a tak bluzga" albo "taka nieletnia dziewczynka a
        tak bluzga" - oba wyrazy twarzy są przezabawne naprawdę strasznie.
        Podsumowując bluzg jest bluzg i bez bluzga jakoś tak nudno cokolwiek by było a
        męża swego maryś podziwia że TU się ogranicza.
        Pozdrawiam
      • braineater Re: Dlaczego przeklinamy? 17.10.05, 22:30
        i jeszcze ja sie dorzucę noideczko z odpowiedzią na Twoje pierwsze pytanie -
        podstawowy słownik polskiej obsceny ma 300 stron i naprawde nie wyczerpuje
        całości tego tematu. A kunsztownie skonstruowany bluzg może obyć się w ogóle
        bez wyrazów uważanych za obraźliwe.
        I jeszce jedno - tropy do bluzgów na poziomie mistrzowskim, i moje uwielbienie
        dla tłumaczeń Jerzego Czecha - tego od Kysia po polsku - spróbuj sięgnąć do
        dwóch ksiązek - Lodu Sorokina, i Uwaga Orgazm Aleszkowskiego - w pierwszej jest
        20 stron rosyjskiego mat'u przełożonego na polski tak, że pozieleniałem z
        zawiści, druga jest po prostu 80-90 stronicowym bluzgiem, w którym ni jedna
        obelga sie nie powtarza:)
        Literatura kształci na różnych poziomach:)
        Pozdrowienia:)
        • noida Re: Dlaczego przeklinamy? 17.10.05, 22:39
          Co potwierdza moją teorię, że bluzg bluzgowi nierówny i że Ty pewnikiem
          przeklinasz arystokratycznie.
          Zwyczajne "ku..wa, ch..j" spod budki z piwem to nie dla Ciebie. Nie miałam
          nigdy w ręku słownika polskiej obsceny, ale obstawiam, że z tym, czym posługuje
          się młodzież współczesna zaiste niewiele ma on wspólnego.
      • daria13 Re: Dlaczego przeklinamy? 17.10.05, 22:50
        Dzięki Noida:) O takie podsumowanie mi chodziło, bo też coś takiego chodziło mi
        po głowie, tylko nie do końca byłam pewna, czy tak jest w istocie.Pękanie
        barier, hmmmmm. A jak daleko można z tym pójść?
        "Zaje.." to słowo, które 20 lat temu było bardzo wulgarnym wulgaryzmem. Wiem,
        że dziś nie jest, ale dlaczego mój znacznie młodszy kolega,który używa tego
        słowa nagminnie, bardzo się stropił, kiedy go upomniałam, że może w rozmowach z
        profesorami mógłby jednak zaniechać użycia. Próbował nawet zaprzeczać, że on
        niby z profesorami to nigdy. Skoro to nie wulgaryzm, to czemu się zawstydził?
        Wiem, że kiedy Ci wszyscy profesorowie wymrą, to słowo nie będzie już
        wulgaryzmem, ale z pewnością moje dzieci, przyjeżdżając do mnie w odwiedziny,
        nie będą go używały nawet, kiedy wejdzie do słownika jako słowo niewulgarne, bo
        wiedzą, że ja go po prostu nie cierpię.
        Pozdrawiam:)
        • noida Re: Dlaczego przeklinamy? 17.10.05, 23:30
          W takim razie specjalnie dla Ciebie przesuwam datę wyewoluowania
          słowa "zajebiście" w słowo niewulgarne za na 100 lat :-) Wtedy, nawet jeśli
          ktoś z nas będzie jeszcze żył, to będziemy głuchymi starymi prykami i będzie
          nam wszystko jedno ;-)
      • nienietoperz Re: Dlaczego przeklinamy? 18.10.05, 09:22
        Ad. 3
        Przypomniala mi sie dedykacja do 'God of small things', gdzie Arundhati Roy
        dziekuje swojej mamie miedzy innymi za to, ze nauczyla ja czekac i nie odzywac
        sie pierwszej w towarzystwie starszych. Przeprowadzilem na temat dluga dyskusje
        z kolega, ktory spedzil pare lat w USA i twierdzil ze pani Roy senior musiala
        byc idiotka, toksyczna matka, i tak dalej. A Waszym zdaniem?
        Czy naprawde uwazacie, ze nie ma juz wypada - nie wypada?
        Rozumiem, ze przynajmniej oficjalnie nie ma juz klas. Troche mi zal, ze ma to
        oznaczac obowiazkowy brak klasy.
        Zrzedzacy przedstawiciel pokolenia Darii,
        nntpz
        • braineater Re: Dlaczego przeklinamy? 18.10.05, 10:17
          Oczywiście że jest wypada - nie wypada, tyle, że nie ograniczone jakimś
          sztucznie stworzonym konwenansem a własnym wyczuciem taktu. Nie robię czegoś
          dlatego, że wypada tak zrobić jeśli nie jestem sam z siebie przekonany, że
          powinienem. W drugą strone to też działa. Natomiast 'nie odzywanie się nie
          pytanym', zdążyło na ten świat sprowadzić parę nieszczęść - Niemcy też się w 39
          nie pytani nie odzywali, czym sie to skończyło, wiemy. Mam coś do powiedzenia
          to to mówię i nie interesuje mnie czy ktoś się z tym zgadza czy nie - najwyżej
          mogę sie potem pokłócić, uznać mój błąd i ewnentualnie przeprosić, ale nie będę
          przecież milczał tylko dlatego, że ktoś sobie wymyślił, że nie powinienem się
          odzywać. Nie odzywam się tylko wtedy, kiedy wiem, że nic nie mam do powiedzenia
          lub rozmawiam ze specjalistami w jakims temacie - wtedy słucham i się uczę.

          Ale zdecydowanie jestem zdziwiony waszym dość konserwatywnym podejściem do
          świata i ludzi. Może z wiekiem mi to przejdzie:)

          Pozdrowienia:)
          • eva.68 Re: Dlaczego przeklinamy? 18.10.05, 10:33
            To się nazywa różnica pokoleń? ;-)
            Generalnie się zgadzam, że to kwestia taktu i wyczucia. Bo już z własnym
            przekonaniem można by dyskutować. Jest tylu ludzi, którzy posiadają mocno
            ugruntowane przekonanie, że powinni się wypowiadać a my, słuchając, mamy
            przekonanie dokładnie odwrotne. Kwestia to delikatna i zależna od tylu
            parametrów, że nie będę zabierać miejsca, bo ja z Pisaniem Przydługich Postów
            mam trochę problem.
            P :-)
          • noida Jeszcze o wypada-nie wypada. 18.10.05, 14:24
            To znaczy oczywiście wypada-nie wypada jest. Ale granica przebiega gdzie
            indziej. Nie ma już jednego odgórnego wypada- nie wypada. Kiedyś każdy
            wiedział, gdzie jego miejsce- służby w kuchni, pani na salonach. W tej chwili w
            zasadzie nie ma już pań, a nawet jeśli są, to ze swoimi służacymi bywają na Ty
            i nie wymagają ślepego posłuszeństwa.

            Teraz po prostu każdy sam sobie wybiera, co mu wypada a co mu nie wypada. Jeśli
            chciałby byc częścią inteligencji- będzie czytał książki i kończył studia, i
            zapewne będzie umiarkowanie przeklinał (oprócz braineatera, który jest chlubnym
            wyjątkiem potwierdzającym regułę), jeśli zaś zapragnie być przedstawiecielem
            klasy robotniczej będzie się w przekleństwach ćwiczył od kołyski. Oczywiście to
            jest bardzo uproszczone, co ja piszę, ale ogólnie chodzi o to, że coś nie
            wypada tylko wtedy, kiedy my sami uznamy, że nie wypada. Nie zależy to od
            nakazów odgórnych. W tym sensie nie ma już norm.

            Natomiast jeśli chodzi o nie odzywanie się wyłącznie ze względu na szacunek dla
            wieku- otóż z przykrością stwierdziłam jakieś 3 lata temu, że niestety dorośli
            wcale nie bywają mądrzejsi od młodzieży tylko z racji tego, że są dorośli, i
            było to dla mnie duże rozczarowanie, bo liczyłam na to, że jednak może niektózy
            z wiekiem mądrzeją. Jedni są mądrzy w wieku młodym i wtedy zazwyczaj z wiekiem
            mądrzeją, inni są głupi z młodości i z wiekiem mądrzeją, a jeszcze inni (a jest
            ich spora grupa) są głupi w młodości i tak już im zostaje. Najwyżej zaczyna im
            się wydawać, że zmądrzeli...
            Za zarozumiałość w tej kwestii też mi się pewnie dostanie, ale co tam.

            Noida Przemądrzała.
        • beatanu Re: Dlaczego przeklinamy? 18.10.05, 10:35
          nienietoperz napisał:

          > Ad. 3
          > Przypomniala mi sie dedykacja do 'God of small things', gdzie Arundhati Roy
          > dziekuje swojej mamie miedzy innymi za to, ze nauczyla ja czekac i nie
          odzywac
          > sie pierwszej w towarzystwie starszych. Przeprowadzilem na temat dluga
          dyskusje

          Ponieważ "Bóg rzeczy małych" to jedna z najpiękniejszych książek jaką
          kiedykolwiek przeczytałam i ponieważ panią Arundhati Roy wielbię, i ponieważ
          nie utknęła mi w pamięci dedykacja, i ponieważ bardzo mnie to zaciekawiło....
          (więcej "i" chwilowonie będzie) sięgnęłam po książkę. Dedykacja brzmi jak
          następuje: "Dla Mary Roy, przy której dorastałam. Która nauczyła mnie mówić
          przepraszam, gdy chciałam jej publicznie wejść w słowo. Która kochała mnie na
          tyle mocno, że pozwoliła mi odejść od siebie(...)" - reszta dedykacji nie
          dotyczy matki.

          Nie wiem, jak jest w oryginale - ale przecież to jak najbardziej zrozumiałe, że
          nie przerywamy innej osobie w połowie zdania (tutaj akurat wiek, uważam nie
          odgrywy roli, gdy z rozpędu przerwę np. córce - to też ją przepraszam, podobnie
          jak ona mnie... Nie widzę w tym nic dziwnego. )

          Byłam wychowana bardzo autorytarnie ale taką koncepję wychowania przyjęli moi
          rodzice, takie mieli wzorce ze swojego dzieciństwa, nie wiem czy w ogóle tak
          dużo się nad tym zastanawiali... Nigdy nie nazwałam ich toksycznymi rodzicami,
          może datego, że takie pojęcie pojawiło się całkiem niedawno :) Wychowuję swoje
          dzieci o wiele bardziej świadomie (przynajmniej tak mi się wydaje). Ale to nie
          znaczy, że wylewam dziecko z kąpielą. Tak więc odrzucając wiele zasad
          obowiązujących w moim dzieciństwie (wspominane już tutaj wielokrotnie "dzieci i
          ryby głosu nie mają) nie neguję potrzeby szanowania starszych. Dziewczyny
          ustąpią miejsce w tramwaju starszej kobiecie, ale też powiedzą na głos swoje
          nie zawsze do końca popularne zdanie na temat czegoś tam i nie milczą, tylko
          dlatego, że nie powinno się poddawać w wątpliwość autorytetu osoby mędrzejszej
          doświadczeniem życiowym.

          Mam nadzieję, że można zachować klasę będąc nieudupioną od samego początku
          (sorry za wulgaryzm) jednostką.

          A wracając do drugiej części dedykacji pani R. przecież to jest najpiękniejsze
          świadectwo, które można wydać swoim rodzicom! Kochacie mnie, ale jednocześnie
          rozumiecie, że jestem osobą odrębną, jestem niezależnym od was bytem, nie macie
          mnie na własność, akceptujecie mnie taką jaką jestem, pozwalacie mi odejść...

          Nie wszyscy rodzice to potrafią...

          Serdeczności
          B

    • kwiecienka1 Re: Dlaczego przeklinamy? 18.10.05, 08:17
      garść wyznań od Kwiecienki:
      na swoim terenie, czyli w domu & na uczelni jestem dość grzeczna i raczej nic
      nie wyprowadza mnie z równowagi (studentów zaraz po lekcji mam gdzieś...) a to
      jest głównym powodem ażeby pojawiły się przekleństwa
      na obcym terenie, tzn. w nowym otoczeniu, czasem nieznanym, czasem ciut
      bardziej stresującym od czasu do czasu wypsnie mi się jakiś średniego kalibru
      wyraz, no, ale też bez przesady...
      problem z psychą Kwiecienki pojawia w momencie pojawienia się na horyoncie
      osobników rodem z Bałkanów (ewentualnie w momencie fizycznego przekroczenia
      granicy i wejścia w ich świat)... ależ oni potrafią! i to jest zaraźliwe,
      niestety! Chorwaci/Bośniacy/Serbowie bluzgają od małego i to strasznie - łączą
      wszelkie brzydkie słowa dodając nawet do tego własną lub cudzą matkę czy (o
      zgrozo) Bozię! Powyższy problem dotyczy wszystkich Bałkańców - tzn. np.: na
      uczelni państwo profesorostwo też nieźle potrafi na bluzgać i to w kontaktach
      ze studentami... No i Kwiecienka, chcąc niechcąc, upodabnia się do
      większości... Potrafię tak zasunąć, że rozumiem tylko co drugie słowo, serio :-
      ))) Nie dałabym rady tego przetłumaczyć - nie znam tylu róznych przekleństw po
      polsku :-))) No, ale chyba jeśli wejdziesz między wrony... Tam tego się tak nie
      odczuwa, jest na to większe przyzwolenie społeczne.
      Do różnych już czasem reakcji zato zdążyłam się przyzwyczaić kiedy tutaj, w
      Polsce, moi znajomi z juga & ja (inni Polacy) spotykamy się gdzieś i
      mimowolnie... większość ludzi jednak wyłapuje te swojsko brzmiące wyrazy... no
      i potem te spojrzenia w warszawskich kawiarniach & pubach...
      pozdrawiam
      Kwiecienka Zajefajna
      • mamarcela Re: Dlaczego przeklinamy? 18.10.05, 10:53
        mamarceli stosunek do tak zwanych bluzgów jest abwiwalentny i bardzo złożony:
        1. bluzgu naszego powszechnego ulicznego nie znosi, gardzi nim, czemu nawet
        czasami daje wyraz publicznie
        2. także samo nie cierpi wszelkich bluzgów okołoseksualnych i to nawet takich,
        które w swej istocie bluzgami nie są - oczywiście mamarcela wie, że wszystkie
        bluzgi są odseksualne, ale niektóre już nabrały bardziej ogólnego znaczenia
        3. co nie znaczy bynajmniej, że mamarcela nigdy, ale to przenigdy brzydkich
        słów nie uzywała, bo obracała się swego czasu w towarzystwie takich nieco
        starszych (a wówczas młodszych) brainów, którzy o kulturze, sztuce oraz życiu
        nadawali za pomocą kunsztownego bluzgu i wtedy chcąc nie chcąc (jak Kwiecieńka
        przy Bałkańcach) mową taką przesiąkała. Z tamtych to czasów zostało mamarceli
        przeświadczenie, że niektórzy to potrafią (przeklinać z wdziękiem i klasą), a
        niektórzy nie i niech tak pozostanie
        4. od czasu do czasu mamarcela lubi sobie poprzeklinać w towarzystwie swoich
        kulturalnych i eleganckich koleżanek, sącząc jakiś wytworny napój wyskokowy.
        Spotkania takie traktowane są przez wszystkie spotykające się panie
        terapeutycznie i w niczym nie wpływają na ich codzienne daily activities.
        5. przez większość czasu mamarcela nie przeklina w ogóle, także w pracy, bo
        generalnie pracuje w domu. Do komputera i zwierząt domowych używa neologizmów
        obraźliwych acz kompletnie abstrakcyjnych: kot zrzucający garnki bywa nazywany
        dziwką tartaczną,a pies kretynem słodkowodnym, albo aborygenem ogoniastym.
        6.mamarcela jako samotna matka dzieci i zwierząt domowych od czasu do czasu
        czuje, że albo jej natychmiast jakaś żyłka pęknie, albo kogoś walnie, albo...
        I wtedy rzuca mięsem. W obecności nieletnich. Wyrodna matka. Toksyczna. I o
        dziwo zawsze jest to to samo przekleństwo i zawsze tylko jedno. Mało oryginalne
        zresztą. Do k...nędzy - ryczy mamarcela, a dziecko młodsze na to "Mamo, nie
        przeklinaj". Przepraszam, synku - mówi mamarcela, kontynując swój monolog, co
        prawda juz bez brzydkich słów, ale w dalszym ciągu mało dla dzieci pochlebny.
        po czym atmosfera się oczyszcza i wszyscy są zadowoleni, że mają juz to za
        sobą. W teori przemocy następna faza nazywa sie fazą miesiąca miodowego i
        nieuchronie prowadzi do tego, że jakieś dwa tygodnie później mamarcela znowu
        ryczy i wszystko zaczyna się od początku. Dzisiaj właśnie punktualnie o 7.13
        nastąpiła eskalacja mamarcelinej przemocy wobec dzieci, zaczynającej się od 'Do
        k... nędzy mam tego dość", a kończącej na "piekielny sybaryto". Przy czym
        ostatnie słowo ubodło dziecię moje młodsze w samo jestestwo i długo trzeba mu
        było tłumaczyć, kto zacz ten sybaryta.
        Cały 6 pkt. dowodzi, że mamarcela jest fatalną matką, ale także, iż czasami
        lepszy pojedynczy bluzg niż inne formy przemocy domowej, jak np. stosowane
        przez moją mamę permanentne obrażanie się.
        7. słowa typu zajebisty, pierdoła, upierdliwy itp. o dziwo mamarceli nie
        drażnią. Może dlatego, że w takim języku ostatnio pracuje.
        8. Anegdotyczny. Specjalnie dla Nienietoperza w klimatach tizanierkowo -
        bulneżowych. Otóż kiedy mamarcela była młoda, powabna i błękitnooka bywała w
        różnych miastach południowego zachodu Jewropy, gdzie narażona bywała
        niejednokrotnie na uciążliwe zaloty uliczne różnych krewkich młodzieńców i ich
        wujków. Przyczepiał się taki jeden z drugim i łaził za mamarcelą, ględził coś
        tam i ogólnie mało szkodliwy, ale namolny był. Nie pomagały hasła "Spadaj,
        koleś", ani przyspieszanie kroku. Wtedy mamarcela odkryła, że znacznie łatwiej
        jest się od takiej namolnego oblecha wyabstrachować, jeśli się pod nosem,
        szeptem rzuciło parę bluzgów. On do ciebie "Mademoiselle bla , signorita bla",
        a ty mu "odejdź stąd paskudny troglodyto" - tylko trochę inymi słowy i rzecz
        jasna po polsku. Z tym to zwyczajem mamarceli wiąże się anegdota, która choć 20
        lat minęło wciąż powoduje kraśnienie mamarcelinych jagód. Rzecz miała miejsce
        w szarym wówczas Gdańsku Wrzeszczu. Mamarcela tuz po powrocie z zagranic, cała
        paryska, promenowała ulicą Grunwaldzką i wówczas na jej drodze stanął pewien
        młody człowiek urzeczony szykiem paryskim mamarceli, wbijając w nią zachwycone
        spojrzenie. I wtedy mamarcela, kretynka jedna, której wszystkie znane języki
        zmelanżowały się w tym momencie w głowie (rzadko bowiem z tak bezinteresownym
        zachwytem miewa się do czynienia)usmiechnęła się do rzeczonego młodego
        człowieka i zupełnie nie wiedzieć czemu, może z przyzwyczajenia po dłuższym
        pobycie zagranicą, a może z nerwów, rzuciła półgłosem, cichutko owo "Odejdź
        stąd paskudny troglodyto". Zapominając, że tenże jako rodak, zrozumie nie tylko
        okrutność przekazu, ale także paskudną dosadność użytych słów. Ideał sięgnął
        bruku. Zachwyt w oczach zmienił się w rozczarowanie, a nawet pogardę, z
        młodzieńczej piersi wyrwał się jęk zawodu. A mamarcela pozostała ze
        świadomością, że może już nigdy (never, jamais, nikogda, giamai) przenigdy
        takiego zachwytu w niczyich oczach nie zobaczy. I tak też się stało. Dobrze
        jej, paskudzie jednej.
        9. mamarcela czasami przeklina w językach obcych. I od wielu lat uzywa
        magicznej formułki, stanowiącej przeciwieństwo owej opisanej w pkt.8. Formułka
        brzmi "Would you like to fuck of, please" i znakomicie skutkuje wobec wielu
        naszych rodaków, którzy wychodzą z domu li i jedynie po to, żeby sie do kogoś
        przyczepić, komuś nabluzgać, albo skrytykować bezinteresownie. Zarówno
        klasyczni menele, jazgoczące babcie, jak i przedstawiciele subkultur po takim
        dictum tracą rezon na czas dostatecznie długi, aby mamarcela odaliła się
        pospiesznie, ale z wrodzoną dystynkcją. Można uzywać innych języków - działa
        jeszcze lepiej.
        10.pozdrawiam
        mamarcela pisząca zdecydowanie przydługie posty
        • mamarcela wielkie przeprosiny 18.10.05, 11:01
          Wiem, wyrzucicie mnie stąd. Przegięłam. Z długością. Grafoman ze mnie. Nie
          czytajcie. Sorki wielkie. Culpa mea.
          mamarcela z głową w popiele
          • beatanu Re: wielkie przeprosiny 18.10.05, 11:29
            mamarcela napisał:

            > Wiem, wyrzucicie mnie stąd.
            To ja już teraz, tak na wszelki wypadek głosuję za NIEWYRZUCANIEM mamarceli z
            TWA. Przynajmniej nie za przydługo przydługie posty :)))
            B
          • aaneta Re: wielkie przeprosiny 18.10.05, 11:38
            Słusznie się kajasz, przegięłaś na maksa.
            Jak można tak bezczelnie opowiadać o tym, że się potrafi bluzgać o godzinie 7:13
            czy coś koło tego, i to jeszcze w takim dniu, jak dzisiaj - u mnie (na tej samej
            szerokości geograficznej, długości zresztą też) o tej godzinie było jeszcze
            prawie zupełnie ciemno, a ja usiłowałam zmobilizować się do tego, żeby wstać z
            wyrka, udało mi się dopiero o 7:18, a po tak traumatycznym przeżyciu nie byłam w
            stanie nawet powiedzieć "hej" mojemu dziecięciu, które właśnie wychodziło do
            szkoły, jedynie chyba coś wymruczałam i pomachałam ręką, ale nie jestem pewna,
            bo jeszcze spałam.
          • aaneta Re: wielkie przeprosiny 18.10.05, 11:40
            mamarcela napisał:

            > Wiem, wyrzucicie mnie stąd. Przegięłam. Z długością. Grafoman ze mnie. Nie
            > czytajcie. Sorki wielkie. Culpa mea.
            > mamarcela z głową w popiele


            Mamarcelo, a dlaczego Ty jesteś rodzaju męskiego, hę?
            • mamarcela Re: wielkie przeprosiny 18.10.05, 11:47
              A istnieje słowo grafomanka? Istnieje, ale tak jakoś - grafoman lepiej brzmi.
              No dobra, grasfoman ze mnioe rodzaju żeńskiego.
              • aaneta Re: wielkie przeprosiny 18.10.05, 12:11
                mamarcela napisał:

                > A istnieje słowo grafomanka? Istnieje, ale tak jakoś - grafoman lepiej brzmi.
                > No dobra, grasfoman ze mnioe rodzaju żeńskiego.

                He, he, nie o to mnie się rozchodziło ;)
                Spójrz na pierwszy wiersz mojego postu, to się wpisuje automatycznie po
                włączeniu "odpowiedz cytując".
                • beatanu Re: wielkie przeprosiny 18.10.05, 12:24
                  aaneta napisała:
                  > Spójrz na pierwszy wiersz mojego postu, to się wpisuje automatycznie po
                  > włączeniu "odpowiedz cytując".

                  Ha! jeszcze jeden przykład na to, że żyjemy w społeczećstwie w którym normą i
                  wzorcem jest mężczyzna... Ale nie mam zamiaru wzniecać kolejnej dyskusji
                  feministycznej, za chwilę biegnę do pracy :)

                  B
                  • aaneta Re: wielkie przeprosiny 18.10.05, 12:29
                    beatanu napisała:

                    > aaneta napisała:
                    > > Spójrz na pierwszy wiersz mojego postu, to się wpisuje automatycznie po
                    > > włączeniu "odpowiedz cytując".

                    Akurat tu się, Beato, muszę z Tobą nie zgodzić, bo to się wpisuje automatycznie,
                    ale w zależności od tego, jak się ktoś zadeklarował płciowo przy zakładaniu.
                    Więc dyskusja tym razem może być na temat ciekawszy niż tylko feminizm ;)
                    • beatanu Re: wielkie przeprosiny 18.10.05, 12:32
                      Aaaa to przepraszam. Zwracam honor! I teraz już naprawdę muszę lecieć!
                      B
                    • mamarcela oświadczenie 18.10.05, 12:55
                      Wielce mnie zadziwiłas Aneto swoim postem, bo ja nawet nie pamietałam, że
                      musiałam jakieś deklaracje płciowe składać, a i paranoi internetowej chyba nie
                      posiadam, i kryptofacetem z całą pewnościa nie jestem. Szok. Ale potem wlazłam
                      do swej skrzynki sprawdziłam danei przypomniałam sobie, że rejestrował mnie
                      synek mój ulubiony, który to zresztą przy takim a nie inym nicku obstawał, i
                      powpisywał swoje dane pomieszane z moimi i kompletnie wymyślonymi.
                      Niniejszym oświadczam, że mamarcela jest białą heteroseksualna kobietą, co nie
                      znaczy, że ma coś przeciwko czarnym homoseksualnym mężczyznom, ani żadnym innym
                      konfiguracjom cech powyższych
                      mamarcela zadeklarowana płciowo z pozdrowieniami
                      • aaneta Re: oświadczenie 18.10.05, 13:01
                        A miał być to tylko żart... W każdym razie dziękuję za poważne potraktowanie tematu.
                        • mamarcela Re: oświadczenie 18.10.05, 13:08
                          No, mogłam się domyslić, że wszyscy będą sobie ze mnie po tym 200 stronnicowym
                          poście kpić i dworować. :)
                          • blind_librarian Re: oświadczenie 18.10.05, 13:28
                            mamo i marcelo albo i marcela mamo
                            jak raz jeszcze się za posta pokajasz, to Cie władzą od boguf mi daną na
                            tydzień zabanuję:)
                            W chwili wolnego czasu jak i kaprysy umotywowanego możesz sobie tutaj nawet
                            powieść zamieścić i zobaczy Pan, że jest to dobre.
                            Pozdrowienia:)

                            • aaneta Re: oświadczenie 18.10.05, 13:32
                              Jak zobaczy Pan, skoro jest blind?
                              • braineater Re: oświadczenie 18.10.05, 13:37
                                na zasadzie ' i 8 dnia stworzył Pan mamemarcelę i jej posty i zobaczył, że jest
                                to dobre'
                                Może być też Pani - w zależności od preferencji:)
                                • aaneta Re: oświadczenie 18.10.05, 13:39
                                  Aaaaa, ten Pani/Pan... :)
                                • nienietoperz Poparcie od ludu 18.10.05, 13:41
                                  Absolutnie - im wiecej i dluzej Mamarceli tym lepiej.
                                  Jak Mamarcela przepraszac nadal bedzie za to, ze jej wiecej i dluzej jest, to
                                  nalezy karnie wklejac dlugie cytaty z rzeczonej bialej niewiasty
                                  heteroseksualnej do kazdej Twaczej wypowiedzi.
                                  I wtedy dopiero zobaczy.
                                  Z uklonami
                                  nienietoperz
                            • mamarcela do blind braina 18.10.05, 13:40
                              Dzieki Ci o panie o dwóch nickach na b. Jeśli jeszcze mi tego ebuczka o
                              spiderku (o ku..weńka), o którego się nachalnie dopraszałam, przyślesz w końcu,
                              to będę wiedziała, że mnie nie lekceważysz.
                              :)
                              • braineater Re: do blind braina 18.10.05, 13:44
                                Nie dotarł?
                                byłem śfięcie przekonany, że już na Twym dysku leży, bo nie dostałem żadnej
                                zwrotki, że mail niedoszedłszy...
                                Nadrobię wieczorem, jak przy domowym komputrze zasiędę.
                                Przepraszam raz jeszce i pozdrawiam.
                                • eva.68 do mającej marcela 18.10.05, 14:18
                                  Mamarcelo Droga, Kokieteryjna Biała Kobieto Heteroseksualna, odpuść nam już i
                                  nie dawaj się długo upraszać! Posty Pisz Przydługie, bo Bardzo są Pożądane, co
                                  powyżej udowodniono.
                                  Pozdr. :-)
                                  • noida Re: do mającej marcela 18.10.05, 14:39
                                    A poza tym są ciekawe i śmieszne. Coś czuję, że jako matka będę podobnie
                                    toksyczna ;-)
                                  • stella25b moje k... 18.10.05, 14:40
                                    Wiem doskonale ze, Mamarceli w dlugosci i szerokosci postu nie przebije ale
                                    swoj udzial w taaakim temacie chce koniecznie miec.
                                    Przeklinam i to naprawde miesiscie w czasie wspinania. Wtedy to rodza sie w
                                    mojej glowie przerozne dodatki do pospolitej i wyswiechtanej kurwy. Brzmi to
                                    czesto calkiem poetycko, a ze przeklinam w jezyku ojczystym, to znajomi, ktorzy
                                    tego jezyka nie znaja, czesto pytaja, czy ja wierszem gadam.

                              • beatanu do blind braina jeszcze raz 20.10.05, 10:53
                                ale i nie tylko...

                                Swiezutko otwarte forum w temacie:
                                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=34434
                                Ciągle sluchająca 41KaZika, w której to płycie aż roi się słów powszechnie
                                uważanych za obraźliwe :)
                                • nienietoperz 41 20.10.05, 11:00
                                  A, maestro Kazik ma (u mnie przynajmniej) przyzwolenie spoleczne.
                                  41 bardzo w porzadku, moi faworyci to 'Nasza kompania', 'George W.' i moze
                                  jeszcze 'Krysia'.
                                  Chociaz marudzac i nosem krecac, nie sadze, zeby przetrwala w nienietoperzowym
                                  otoczeniu muzycznym tak dlugo, jak 'Kult' czy 'Spokojnie'. W pazdzierniku
                                  przezywalismy kolejny nawrot uczuc do wyzej wymienionych.
                                  Z uklonami,
                                  nntpz
                                  • beatanu Re: 41 20.10.05, 11:27
                                    nienietoperz napisał:

                                    > A, maestro Kazik ma (u mnie przynajmniej) przyzwolenie spoleczne.
                                    > 41 bardzo w porzadku, moi faworyci to 'Nasza kompania', 'George W.' i moze
                                    > jeszcze 'Krysia'.
                                    > Chociaz marudzac i nosem krecac, nie sadze, zeby przetrwala w
                                    nienietoperzowym
                                    > otoczeniu muzycznym tak dlugo, jak 'Kult' czy 'Spokojnie'. W pazdzierniku
                                    > przezywalismy kolejny nawrot uczuc do wyzej wymienionych.
                                    > Z uklonami,
                                    > nntpz

                                    Moje przyzwolenie (społeczne) Kazik też ma :)

                                    Jestem jego zagorzałą fanką odkąd kiedyś, w smętnawych latach osiemdziesiątych
                                    powalił mnie piosenką "Do Ani". Jeszcze dzisiaj przechodzą mi ciarki, gdy
                                    słucham tego desperackiego wyznania... Dzięki Tobie Toperzu przypomniałam
                                    sobie, że dawno tych najstarszych pieśni (piosenka młodych wioślarzy!) nie
                                    odkurzałam (bo mam je niestety tylko na kasetach, a te poszły już prawie
                                    zupełnie w odstawkę...)
                                    41 słucham po raz pierwszy, zresztą "od końca", bo dopiero po wrzucenia płyty
                                    do kompa załapałam, że jest jakaś płyta nr 1... Więc na razie się nie
                                    wypowiadam, ale podejrzewam, że piosnka pt. George W. Buh kocha Polskę też
                                    będzie należała do moich ulubionych... Uwielbiam Kazika za trafność spostrzeżeń!

                                    Beata Pozdrawiająca Nieustannie
                                    • nienietoperz Re: 41 20.10.05, 11:44
                                      Przy 'Do Ani' kazdy chyba mniej lub bardziej wzdychal w latach gornych i
                                      chmurnych.
                                      Swoja droga brainetaer kiedys zapowiadal przeprowadzanie wywiadu z wieszczem,
                                      jesli mnie pamiec nie myli?
                                      • braineater Re: 41 20.10.05, 11:53
                                        zapowiadał i przeprowadził, ale mu ścieli 3/4 z braku miejsca i zostały
                                        pierdoły:
                                        www.ultramaryna.pl/wydarzenie.php3?id=6672
                                        A co do sentymentów lat niedawnych, to braineater wiernym wyznawca jest Wódki,
                                        Ławeczki, Królowej życia i króla, oraz całej sesji Rozmowy s catem, ze
                                        szczegolnym uwzglednieniem Piosenki o Smutnym Rumunie.

                                        P:)
                                        • nienietoperz Re: 41 20.10.05, 12:15
                                          Kiedy juz sie tak dzielimy ulubionymi Kazikowymi fragmentami to...
                                          'Wielki taniec', 'Wodka', 'Psalm 151'
                                          a z nowszych zdecydowanie
                                          'Nie doroslem do swych lat'.

                                          Skoro Superboryna raczyla ojcu sciac 3/4, moze udalo by sie zdobyc zezwolenie
                                          na publikacje obcinkow w Trupie?
                                          • beatanu Re: 41 20.10.05, 12:36
                                            Jak wszyscy, to wszyszcy , babcia też :)

                                            Spokojnie, Oddalenie, Tato Kazika - w całości!
                                            Wspmniana wcześniej Piosenka młodych wioślarzy, Polska, Umarł mój wróg, 12
                                            groszy, Nie ma towaru w mieście, Gdybym wiedział to co wiem, Kochajcie dzieci
                                            swoje.... i pewnie jeszcze dziesiątki innych, ale chwilowo zapomnianych.

                                            B
                                            • griszah Re: Kult! 21.10.05, 15:16
                                              Mnie zaś powalało "Posłuchaj to do ciebie", "Krew Boga" no i "Do Ani" of kors.
                                          • braineater Re: 41 20.10.05, 14:16
                                            ja chętnie, tyle, że jakieś bzdury prawne mnie wiążą, że nie mogę upubliczniać
                                            bez zgody supermłyna:(
                                            • stella25b 12 groszy 20.10.05, 16:39
                                              Dostalam w prezencie. Na poczatku nie przekonywala mnie ta plyta, pozniej
                                              spodobaly mi sie niektore jej utwory. "Harcerke" "Zagubilem sie w miescie"
                                              przypisalabym Elektrycznym gitarom, no chyba ze Kazik ma cos z nimi wspolnego,
                                              gdyz ja za bardzo sie w tych polskich wykonawcach nie wyznaje.
    • staua Re: Dlaczego przeklinamy? 20.10.05, 16:43
      Dolaczam do grona nieprzeklinajacych - chyba najgorszym przeklenstwem, jakiego uzywam, jest
      "kurcze". Jestem prawdopodobnie osoba wychowana analogicznie do Amerykanek mowiacych "S...ugar".
      Moj maz za to przeklina w bardzo barwny sposob, na ogol prowadzac samochod. Niestety ostatnio
      rumunskie soczyste zwroty sa powoli zastepowane przez angielskie, troche mi zal...
      • griszah Re: Dlaczego przeklinamy? 21.10.05, 15:33
        Ja także staram się unikać rzucania mięskiem (właściwie nie pamiętam abym
        kiedykolwiek użył na głos słów k..., sp..., ch.. itp., itd). Mówiąc szczerze
        mam jakąś taką blokadę wewnętrzną, która mi to uniemożliwia. Raczej w potrzebie
        używam mniej dosadnych określeń jak mi coś nie pasuje. A propos przekleństw i
        wyzwisk pamiętam świetny kawałek z "Trzech towarzyszy" Remarque'a gdy główny
        bohater wpada na jakiegoś gościa i zaczynają się obrzucać wymyślnymi epitetami
        w stylu "ścierwi kirkucie" lub "emerytowany pomywaczu świńskich koryt" i w
        trakcie tego specyficznego "pojedynku" na wyzwiska orientują się, że trafili na
        godnego siebie przeciwnika i rozstają się grzecznie pełni wzajemnego szacunku.
        Także jak już trzeba kogoś zwymyślać to z ułańską fantazją.
        Pozdrawiam.
    • e.mes Re: Dlaczego przeklinamy? 21.10.05, 15:16
      W "Modlitwie za Owena" bodajże jeden z dowódców powiedział: "Nie przeklinam, bo
      Wasze życie może zależeć od zrozumienia słów, które wypowiadam"
      I ja się z tym zgadzam. Może nie z takim patosem, ale chodzi o to, by się
      nawzajem zrozumieć.
      Mam wrażenie, że przekleństwa stały się obecnie modne, naprawdę. Nawet ludzie
      wysoko postawieni muszą sobie czasem zakląć, żeby być bardziej wiarygodni. Ja
      mam tylko nadzieję, że jeszcze nadejdą czasy, kiedy kultura słowa zaknebluje
      usta przeklinaczom.
      • daria13 Re: Dlaczego przeklinamy? 21.10.05, 15:40
        Dziękuję, kimkolwiek jesteś, o nieznajoma/my!
        Pozdrawiam:)
    • kawa_malinowa Re: Dlaczego przeklinamy? 21.10.05, 18:15
      A ja przeklinam, ale nie dużo. Wychodząc za założenia, że można wypowiedź
      nieco doprawić, ale kilka grzybów w zupie za dużo i będzie niezjadliwa.

      Przeklinam, bo użytwając języka, kreujemy siebie.

      I przeklinam, bo czasami nie da się inaczej... Chociaż najczęściej robię to w
      myślach.
      • mamarcela Re: Dlaczego przeklinamy? 21.10.05, 18:37
        A ja mamarcelim zwyczajem anegdotycznie.
        Dla tych, co przeklinają i nie przeklinają, bo słowo, o którym będzie mowa jest
        w swym źródłosłowie przekleństwem, a przecież w istocie nim nie jest. Dario,
        wybacz, bo będzie musiało paść w całej swej okazałości.
        Anegdota jak zwykle prawdziwa chociaż mamarcela była wówczas za ścianą.
        Wyobraźcie sobie zajęcia z teorii literatury. Wieczór. Listopad, albo marzec w
        każdym razie paskudnie. I śpiąco jak cholera. Większość grupy podsypia mniej
        lub bardziej jawnie. Pani profesor - wybitna specjalistka w tej dziedzinie -
        charakteryzuje się kształtami raczej obłymi za to wybitnie wiotką duszą. Kocha
        swoja dziedzinę wiedzy i uwielbia zdrobnienia. Do uszu pogrążonych w letargu
        studentów dochodzą nagle jej słowa "Kto z państwa na ochotnika zrobi analizkę
        tego wierszyczka?" Cisza. "No, kto? Metaforki..." Nagle z młodej zbolałej
        piersi kogos z ostatniego rzędu wyrywa się bolesny jęk: "O kurweńka."
        I jak tu czasami nie przekląć.
        Pzdrw. :)
    • dr.krisk Prywatna wojna dra KrisKa z grubijanstwem.... 24.10.05, 20:43
      Popieram calkowicie, bo przeklinania nienawidze! Nie chodzi mi tu wcale o
      jednorazowe uzycie slow grubych w sytuacjach, kiedy inaczej nie mozna:
      - nagle odkrycie, ze po zmontowaniu naprawianego silnika zapomnielismy zalozyc
      simeringi!!! I dawaj apiac od poczatku!!!!
      - wylanie calej betoniarki zaprawy obok taczki... a tu wieczor i juz mielismy
      konczyc robote...
      - i gdy w ogole jakos tak do dupy wszystko jest i na sztorc.

      Nienawidze tylko jak bluzgi uzywane sa na zasadzie wypelniacza jezykowego,
      nosnika do ktorego przyczepia sie informacje. Na uczelni walcze tym stale,
      podejrzewam ze mam juz opinie jakiegos upierdliwca, ale nie moge wytrzymac gdy
      np. wsiada razem ze mna do windy grupa mlodziankow i zaczyna rzucac miechem.
      Podejrzewam, ze kiedys za to dostane po mordzie gdzies w ciemnym kacie, ale co
      tam! Nie bede udawac, ze to mnie nie rusza. Rusza mnie strasznie, bo to
      schamienie jest po prostu, i obraza jezyka i boska tez!!!!
      • kwiecienka1 Re: Prywatna wojna dra KrisKa z grubijanstwem.... 25.10.05, 12:35
        drKrisK napisal:
        Na uczelni walcze tym stale, podejrzewam ze mam juz opinie jakiegos
        upierdliwca, ale nie moge wytrzymac gdy np. wsiada razem ze mna do windy grupa
        mlodziankow i zaczyna rzucac miechem.

        U nas, na polskich uczelniach, to niedopuszczalne, a przynajmniej studenci
        wiedzą, że wchodząc do widy z wykładowcą nie powinni przeklinać i z reguły
        wytrzymują tę minutę... I tak też zostałam wychowana...

        Wyobraźcie więc sobie moje zaskoczenie kiedy w windzie na uniwersytecie w
        Zagrzebiu usłyszałam dwóch PROFESORÓW (starszych panów) - uszy mi mało co nie
        odpadły, toż to były dwie chodzące skarbnice przekleństw i do tego absolutnie
        nie krępował ich fakt, że w windzie są studenci (chowaccy i polscy)...
        O języku studentów już nie wspomnę... zawsze bawiły mnie codzienne słyszane
        zachwyty " Jak Ty/wy ładnie mówisz/mowicie po chorwacku, my tak nie umiemy" -
        ładnie: tu w sensie nie przeklinając, używając wielu miłych i ładnych słów i do
        tego nie ciągle tych samych... Fakt, język chorwacki (nota bene bardzo
        zróżnicowany odmianowo: chorwacki & bośniacki, i dialektalnie: trzy główne
        dialekty i do tego gwary wyspiarskie) jest w codziennym uzyciu strasznie ubogi -
        zubożony poprzez przekleństwa i mało wyszukane słownictwo... ale co robić?
        przecież to ich język, jeśli oni nie dbają o jego czystość to my (kroatyści) tu
        niewiele zdziałamy :-)))
        przepraszam za ten mini-wykład o czystości obcego języka (no bo co to was
        obchodzi)
        to było tak dla porównania, żebyście wiedzieli, że jeszcze nie jest z nami (z
        polskim) tak źle... naprawdę, może być gorzej...
        pozdrawiam
        Kwiecienka Wcale nie Purystka Językowa
    • nienietoperz Korekta 26.10.05, 12:55
      Przy okazji zarzekania sie co do starannego unikania bluzgow wszelkich
      zapomnialem dodac, ze w mojej pracy maturalnej znalazlo sie wdzieczne okreslenie
      "do dupy". Co prawda wylacznie jako cytat, ale zawsze.

      Skruszony
      nienietoperz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka