marquis
20.11.05, 19:40
1. Niestety, nigdy się do poezji nie przekonałem na tyle, by czytać dla
przyjemności. Zdecydowanie preferuję prozę i to taką rozbuchaną. Może dlatego,
że poezja - zwłaszcza współczesna, bo do tej "starej" z rytmem, rymem i formą
oraz jasnym przekazem nie mam żadnych uprzedzeń - wydaje mi się zbyt
skondensowana. Taki czysty spirytus zamiast dobrze rozwiniętego wina ;)
2. A troszkę z innej beczki (inspiracja dyskusją o kiczu):
Nie podoba mi się też koncepcja pisania bez zachowania jakichkolwiek form, ot
taki "free style". Czyli podobna tendencja jak w sztuce czy muzyce poważnej.
Wydaje mi się, że rezygnacja z formy to w wielu przypadkach wynik braku
umiejętności warsztatowych. Tak, zaraz pojawią się głosy, że przecież chodzi o
wyrażenie siebie, a formy są krępujące, ograniczają swobodę twórczą. A pewnie,
że ograniczają. Rolą artysty/poety/muzyka jest znaleźć wyraz dla swojej
indywidualności w ograniczających go ramach. Tak uważam, może konserwatywny
jestem, ale mam już dość eksperymentów jakichś nawiedzonych "tfu!-rców",
którym "się wydaje". Dawnym mistrzom jakoś przez setki lat się udawało, nie
szli na łatwiznę!