dr.krisk
13.12.05, 00:04
Zawsze kiepsko znosiłem powroty do domu... To znaczy sytuację, gdy po wielu
miesiącach pobytu w jakimś miejscu musiałem sie spakować, posprzątać
mieszkanie, oddać klucz i wrócić. Siedzę teraz przed komputerem, za oknem
mgła jak mleko w worku foliowym (mdła i brudna), i myślę sobie o tym jak
powoli gdzieś na drugim końcu świata moje odciski palców na klamce zacierane
zostają przez inne ręce, jak ktos inny rozpiera sie dumnie na mojej byłej
kanapie oraz jezdzi moim byłym rowerem.....
Zastanawiam sie, czy jeszcze kiedyś wrócę do tamtego miasta, czy odnajdę
tamte smaki, zapachy, klimaty i nastroje. Coraz bardziej prawdopodobne jest
że nie zdążę. Że będzie to kolejne miejsce, które zatrze całkowicie ślady
mojej w nim bytności, że tam też przestanę istnieć. Coraz więcej jest takich
miejsc.