Dodaj do ulubionych

O wyjazdach......

13.12.05, 00:04
Zawsze kiepsko znosiłem powroty do domu... To znaczy sytuację, gdy po wielu
miesiącach pobytu w jakimś miejscu musiałem sie spakować, posprzątać
mieszkanie, oddać klucz i wrócić. Siedzę teraz przed komputerem, za oknem
mgła jak mleko w worku foliowym (mdła i brudna), i myślę sobie o tym jak
powoli gdzieś na drugim końcu świata moje odciski palców na klamce zacierane
zostają przez inne ręce, jak ktos inny rozpiera sie dumnie na mojej byłej
kanapie oraz jezdzi moim byłym rowerem.....
Zastanawiam sie, czy jeszcze kiedyś wrócę do tamtego miasta, czy odnajdę
tamte smaki, zapachy, klimaty i nastroje. Coraz bardziej prawdopodobne jest
że nie zdążę. Że będzie to kolejne miejsce, które zatrze całkowicie ślady
mojej w nim bytności, że tam też przestanę istnieć. Coraz więcej jest takich
miejsc.
Obserwuj wątek
    • brunosch Re: O wyjazdach...... 13.12.05, 00:16
      Może zdarzy Ci się zrobić kolejne odciski palców Zupełnie Gdzie Indziej? Może
      zatrzesz czyjeś, obce?
      Co do odnajdywania śladów, smaków i zapachów - tych nie odnajdziesz, chyba że we
      własnej pamięci. Tak to już jest.
    • eva.68 Re: O wyjazdach...... 13.12.05, 09:18
      Bardzo sentymentalnie, nostalgicznie i... smutno jakoś.
      Ale przemijanie ma też dobre strony.
      P:)
      • stella25b Re: O wyjazdach...... 13.12.05, 12:42
        Oj nostalgicznie sie zrobilo. Czyzby ten przedswiateczny czas tak na nas
        wplywal?
        Krisku, a nie boisz sie konfrontacji ze "starymi stronami" w nowej wersji?
        Wszystko ulega zmianie. Mozesz juz nie spotakac tego "starego miejsca", na jego
        miejscu bedzie nowe. Czy nie lepiej pozostawic w pamieci to stare- tam jest
        bezpieczne od jakichkolwiek zmian.
        • dr.krisk nie... 13.12.05, 14:05
          stella25b napisała:


          > Krisku, a nie boisz sie konfrontacji ze "starymi stronami" w nowej wersji?
          Właśnie że nie - kiedyś o tym już pisałem, ale powtórze; lubię po dłuższym
          czasie powrót do miejsca ,które kiedyś dobrze znałem. Lubię odnajdywać
          zapamiętane miejsca i znaki szczególe tych miejsc, odnotowywać nieuchronne
          przecież zmiany. Powrót oznacza, że żyję i jestem. Ale kiedys przecież
          przestanę powracać. Wtedy miejsca te będą mogły z ulgą wymazać ostatnie znaki
          porozumienia pomiędzy kriskiem a np. via Corsica 5/6.
          • daria13 Re: nie... 13.12.05, 14:13
            A jakież to znaki chciałbyś po sobie zostawić? No może gdybyś był wielkim
            architektem, albo co najmniej dobrym fachofcem budownictwa, to jakieś budowle
            mniej lub bardziej monumentalne. Ale tak, to chyba tylko zostaje sadzić drzewa,
            albo jak marynarz, w każdym porcie zapłakaną, tęskniącoą dziewczyne, albo
            jeszcze lepiej, jakiegoś potomka:)))Ale to jakoś mi do Ciebie nie pasuje,
            chociaż... A dziewczyny to pewnie jakoweś tam w świecie płaczą, oj płaczą:))
            Serdecznie pozdrawiam:)
            • griszah Re: nie... 13.12.05, 14:21
              daria13 napisała:
              >A dziewczyny to pewnie jakoweś tam w świecie płaczą, oj płaczą:))
              Sprytnie, sprytnie ;) Dario chcesz naciągnąć drKriska na zwierzenia z jego
              sercowych podbojów :).
              • dr.krisk Płaczące dziewczyny... 13.12.05, 14:34
                Nie przypominam sobie. Starannie unikam komplikowania sobie życia (jeszcze mi
                jakiś chlipiących niewiast brakuje!), bo według mnie jest już ono wystarczająco
                skomplikowane i bez tego :)
                Co do śladów mojej bytności tu-i-tam, to oczywiście nie wydrapuję
                gwoździem "bylem tu - Krisk", chodzi mi raczej o prozaiczne puste butelki,
                niedopałki, odciski spoconych paluchów na szybie, ślady butów na wypastowanej
                podłodze i takie inne zwykłości codzienne. O zapomniany zeszyt na półce,
                ołowek.... Ślady znikające dość szybko, po kilku miesiącach jestem już tylko
                bytem wirtytalnym.....
                • daria13 Re: Płaczące dziewczyny... 13.12.05, 15:13
                  W to, że takich dziewczyn nie ma nie wierzę. Znając Ciebie można się
                  spodziewać, że długo nie zabawisz w ojczyźnie i pewnie za pare miesięcy, albo i
                  wcześniej, znów gdzieś wyjedziesz i ja będę pierwszą, która za Tobą zapłacze. A
                  wiem, że nie jestem jedyną w Trupie, która się tak zachowa:) Prawda dziewczyny?
    • beatanu Re: O wyjazdach...... 13.12.05, 15:30
      dr.krisk napisał:
      >i myślę sobie o tym jak
      > powoli gdzieś na drugim końcu świata moje odciski palców na klamce zacierane
      > zostają przez inne ręce, jak ktos inny rozpiera sie dumnie na mojej byłej
      > kanapie oraz jezdzi moim byłym rowerem.....

      Krisku drogi, a może inaczej, a może odwrotnie? Pomyśl, że Twój ślad pozostał w
      pamięci ludzi, których tam spotkałeś, z którymi pracowałeś, niekoniecznie muszą
      to być pochlipujące niewiasty ;) Bo nie wierzę, że wiodłeś totalnie pustelniczy
      tryb życia... Na rowerze jeździ ktoś inny, ślady po tłustych (serwetek w USA
      niet?) paluchach z szyby zmyto i niedopałki wyrzucono, ale gdzieś ktoś tam
      sobie idzie nucąc pod nosem usłyszaną rano melodyjkę i nagle zdaje sobie
      sprawę, że tę melodię kojarzy z pewnym wielbicielem whisky z dalekiego kraju,
      zaraz, zaraz, z Finlandii to ... nie! z Polski onże był z Polski! A jaka
      szkoda, że już wyjechał, a taki swojski gość, i porozmawiać i pomilczeć z nim
      można było... I takie ludzkie cygara palił, eh!

      No i co, przecież taki scenariusz jak najbardziej możliwy?
      Mam nadzieję, że mgła brudna zniknęła w ciemności. Mam nadzieję, że weselsze
      nachodzą Cię myśli.

      A przeminiemy wszyscy.

      I rymnęło mi się na koniec, ale tak zostawiam i już!
      Beata pozdrawiająca ciepło :)
      • griszah Re: O wyjazdach...... 13.12.05, 16:08
        beatanu napisała:

        >Krisku drogi, a może inaczej, a może odwrotnie? Pomyśl, że Twój ślad pozostał
        w pamięci ludzi, których tam spotkałeś
        Jestem pewien Krisku, że np. ten dudziarz coś go spotkał w upalne popołudnie
        Cię zapamięta - przecież mało nie zemdlał w wrażenia, że ktoś go docenił -
        takie rzeczy się pamięta. Być może on też ma tam jakieś swoje amerykańskie TWA
        i założył wątek: "Spotkanie w upalne popołudnie" i opisał spotkanie z Polakiem
        zainteresowanym dudami ku uciesze współAmerTwaczy.:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka