Dodaj do ulubionych

nie umiem...

14.12.05, 21:03
ogladac ludzi czytajacych w autobusach "zawieszonych" na drazku i ich manewrow w czasie ostrego zakretu... stresuje mnie ta podloga w blocie posniegowym, kurzu czy czym innym (wczoraj byla kaluza mleka)... nie umiem zrozumiec tych wszystkich "mod" na Tolkiena, Fielding czy Rowling... czy ludzie sa az tak ograniczeni? a moze to ja jestem inna? :) pozdr.
Obserwuj wątek
    • zapalniczka ups.. 14.12.05, 21:07
      nie tu mialo byc... ale tez wezcie sobie do serca ;P
    • braineater Re: nie umiem... 14.12.05, 21:23
      czołem Zapalniczko:)
      A wiszenie w autobusach w trakcie intensywnej lektury, wymaga zaledwie kilku
      cwiczeń na prawidłowy balans ciałem, oraz w miarę sprawnego błędnika. Reszta
      przychodzi z wiekiem, jak np umiejętnośc przewracania kartek (pojedyńczo!!!)
      czubkiem kciuka, jak w miarę stałe 'wgłebienie w dłoni (pomiedzy kciukiem a
      palcem wskazującym) w którym mozna bezproblemu umościć nawet 500 stronicową
      knige w formacie kieszonkowym, zapewniając tejże odpowiednią stabilność, oraz
      jak umiejetnośc, mimo bycia pogrązonym w lekturze, wypatrzenia w
      najodleglejszym krańcu tramwaju, niewinnej staruszeczki, która na 15 minut
      przed przystankiem cichutkim posapywaniem zaczyna zdradzać chęć opuszczenia
      miejsca siedzącego. Umiejętności błyskawicznego abordażu i permanentnej
      okupacji w/w miejsca, nabywa człowiek już w podstawówce:)


      P:)
      • zapalniczka Re: nie umiem... 14.12.05, 21:32
        ale jaki wstyd gdy potem trzeba w bibliotece oddac:
        a) ksiazke upackana bo upadla
        b) ksiazke rozklejona z powodu wspomnianego kciuka
        c) sklamac ze zaginela, zostala skradziona, pozyczona wujkowi przyjaciolki mamy itp.
        • braineater Re: nie umiem... 14.12.05, 21:36
          wymieniłaś 3 z miliona powodów dla których nie korzystam z bibliotek:P
          P:)
          • zapalniczka Re: nie umiem... 14.12.05, 21:46
            moze Cie jakos zachece:
            a) panie bibliotekarki sa jak wino im starsze tym lepsze ;P
            b) panow bibliotekarzy prawie nie ma wiec nie trzeba sie wdziewczyc a mozna skupic sie na wlasciwym celu wizyty - przyjmijmy ze jestes chwilowo lewicowy (chociaz kto tam wie...)
            c) fajnie sie rozsiasc miedzy najmniej odwiedzanymi regalami i nawet sprobowac wszamac tam kanapke - byle nie w folii aluminiowej!
            d) mozna cos milego na rewersie napisac, jakis wierszyk, kwiatuszek namalowac - od razu milej... :P
            ... wiecej grzechow nie pamietam :P
        • pinos Re: nie umiem... 15.12.05, 11:03
          Książka nigdy mi się nie utopiła, nigdy nie upadła w autobusie, a niestety
          rozklejają się tylko moje ;o/
          Czytanie w autobusie fajne jest.
          • zapalniczka Re: nie umiem... 15.12.05, 11:09
            to Twoje zdanie, ja jednak jestem odmiennego :)
    • agni_me Re: nie umiem... 15.12.05, 00:43
      "... nie umiem zrozumiec tych wszystkich "mod" na Tolkiena, Fielding czy
      Rowling... czy ludzie sa az tak ograniczeni? a moze to ja jestem inna?"

      Ludzie są ograniczeni aż tak. A ty jesteś inna i zupełnie wyjątkowo
      nieograniczona.

      Zawsze fajnie się tu wraca ;-)
      • zapalniczka Re: nie umiem... 15.12.05, 10:59
        moze i zle to nazwalam i przypadkiem moglam Cie urazic... chodzilo mi o to ze zawsze robie na przekor dlatego nigdy tych autorow nie czytalam... :)
        • pinos Re: nie umiem... 15.12.05, 11:04
          Na złość mamie odmrożę sobie uszy?
          Chyba nie ma czym się chwalić...
          • zapalniczka Re: nie umiem... 15.12.05, 11:08
            coz taka mam nature, smieszy mnie tzw. efekt banana - rzuca cos na lade, niewiadomo co a wiekszosc towarzystwa przepycha sie w celu wydarcia...
            • pinos Re: nie umiem... 15.12.05, 12:15
              nie chodziło o Tolkiena - któy był godzien czytania na długo przed filmem,
              Fielding i Rowling (swoją drogą wrzucenie ich razem do jednego wora
              jest....dziwne). I w kwesti Tolkiena, to akurat świetnie wiadomo "co to"... Mój
              dziadek opowiada piękną historię, o tym jak to po przeczytaniu Tolkiena po
              rosyjsku, polował na pierwsze polskie wydanie... a poniewaz mogły kupować tylko
              instytucje, to nabył je na Bibliotekę Instytutu Paleobiologii PAN...

              Więc spluń na mody, i przeczytaj, bo warto - ale tylko w tłumaczeniu
              Skibniewskiej.
              • ydorius Re: nie umiem... 15.12.05, 12:25

                A jeżli mimo wszystko bardziej mierzi Cię moda, to poczytaj sobie Silmarillion.
                Prędzej sfilmują Biblię niż tę książkę ;-)

                m,
                .y.

                ----------------------------------
                What is home without Pinezka's Potted Meat?
                Incomplete.
                wzgórza jak słonie chore na łuszczycę
                • zapalniczka Re: nie umiem... 15.12.05, 14:29
                  nie jest tak, ze nie przeczytam, bo z pewnoscia kiedys tak bedzie :) nie mowie ze sa to ksiazki bylejakie... chociaz chyba niektorzy przeprowadzili tu jakis zmasowany atak w obronie Tolkiena :) po prostu musze zawsze na odwrot :)
                  • ydorius Re: nie umiem... 15.12.05, 14:42

                    Ale ja to akurat dobrze rozumiem, bo też mam na odwyrtkę :-)
                    Jak wokół czegoś za dużo szumu się robi, to mnie od tego odrzuca. Cóż.
                    Ale Tolkiena poznałem (ech, kiedy to było) w kilka wieczorów na Otrycie, w
                    Starej Chacie Socjologa, a dookoła Bieszczady :-) Tam można się było bez trudu w
                    tym zakochać, trochę później przeczytałem - i było to na długo zanim Peter
                    Jackson, słynny autor Martwicy mózgu, zabrał się za JRR.
                    Natomiast już wiem, że przez dłuugi czas nie wrócę do Narnii. No trudno. Ale
                    jakoś tak mam :-)

                    m,
                    .y.

                    ----------------------------------
                    What is home without Pinezka's Potted Meat?
                    Incomplete.
                    wzgórza jak słonie chore na łuszczycę
                    • zapalniczka Re: nie umiem... 15.12.05, 14:44
                      ahhh... Narnia :) zabawy w szafie, zasypianie w szafie... poszukiwania rodzicow... to byly czasy :)
                      • ydorius Re: nie umiem... 15.12.05, 14:54

                        Heh, a mój Silmarillion wygląda jakby się po nim przejechała cała zajezdnia, bo
                        czytałem na drzewie. Znaczy wdrapywałem się na drzewo, gromadziłem odpowiednią
                        ilość jabłek (łatwo jest zajść o jedno jabłko za daleko), siedziałem na drzewie
                        i czytałem. Przyznasz, ze autobus w tych warunkach to pestka (jabłczana). :-)

                        m,
                        .y.

                        ----------------------------------
                        What is home without Pinezka's Potted Meat?
                        Incomplete.
                        wzgórza jak słonie chore na łuszczycę
        • ydorius Re: nie umiem... 15.12.05, 12:11

          Tolkiena do tego nie mieszać proszę. Można było przeczytać już 50 lat przed
          ekranizacją (czyt.: zanim pojawiły się plastikowe figurki Gandalfa w Happy Meal :-P)

          A co do czytania w autobusie (jak również w wannie czy na rowerze) to tylko
          kwestia wprawy (a że czasem jednak książki się topią - też nie korzystam z
          bibliotek. Swoją drogą, trzeba brać pod uwagę, że mieszkanie może zostać
          zalane/spalone/okradzione. Gdyby wziąć na serio wszystkie zagrożenia, które
          czyhają na osoby czytające - a jest tych zagrożeń więcej, bo lekturożercy z
          większej ilości niebezpieczeństw zdają sobie sprawę - należałoby w ogóle nie
          czytać, ino się w grób polożyć i darnią nakryć)

          m,
          .y.

          ----------------------------------
          What is home without Pinezka's Potted Meat?
          Incomplete.
          wzgórza jak słonie chore na łuszczycę
    • blue.berry Re: nie umiem... 15.12.05, 09:50
      ... zrozumiec ideii polaczenia tych dwoch tematow:)

      przez lata czytelnictwa tramwajowo-autobusowego nie zdarzylo mi sie upuscic
      ksiazki na ziemię. ani tez znaczaco rozgiac, zagiac, pogiac, tudizez zgubic:)))

      mody na konkretne ksiazki sa podobne do tych na konkretne piwo czy buty. czesc
      spoleczenstwa lubi miec pomysl podsuniety pod nos. a poniewaz na podsuwaniu pod
      nos pomyslow niezle sie zarabia zawsze znajda sie tacy co beda podsuwac. ot i
      cala filozofia:)
      • zapalniczka Re: nie umiem... 15.12.05, 11:04
        bardzo dobrze ze nigdy Ci sie nie zdarzylo, jednak ja jako "doswiadczony" podroznik srodkami komunikacji miejskiej, zauwazylam to nie raz, niestety :( moze to kierowcy owych linii sa tak bezczelni i za wszelka cene probuja doprowadzic aby na swiecie znalazla sie malo oczytana mlodziez ;P a swoja droga mogliby jakies ochraniacze i kaski ofiarowac przy drzwiach, bo latam pozniej jak choragiewka na wietrze :)

        Twoja filozofia ma rece i nogi :)
    • noida Re: wyjście 15.12.05, 13:12
      Albo weź ze sobą książkę i patrz w książkę ;-)
      Nie musi być przeciez modna Fielding. Może być niewielki i poręczny tomik
      wierszy Audena.
    • zapalniczka Re: wyjście 15.12.05, 14:30
      co z Wami ludzie? nie moge zamiescic tu swojego zdania, nie podoba mi sie i juz... czuje sie jakbym wymordowala wasze rodziny...
      • noida Re: wyjście 15.12.05, 14:37
        Zaraz, zaraz... na głupie pytanie głupia odpowiedź. Ty się zachowujesz tak,
        jakby ludzie czytający w tramwajach pomordowali Twoje rodziny to i my się
        wczuliśmy w klimat. Przyznasz, że problem wydaje się doprawdy błachy? Ludzie
        czytają tam, gdzie mają czas i możliwość. Dla niektórych tylko ta godzina w
        tramwaju jest czasem, kiedy w spokoju (względnym) można poczytać. I po co zaraz
        jakimiś modami się zasłaniać? Ludzie czytają, bo lubią, co lubią i kiedy lubią.
        Wolność w tym kraju panuje, wolność.
        Poza tym lepiej, żeby czytali Tolkiena niż to obrzydłe Metro.

        Uprzejme pozdrowienia-
        Noida Obrończyni Czytaczy Tramwajowych.
        • zapalniczka Re: wyjście 15.12.05, 14:45
          uspokoj sie!
          • noida Re: wyjście 15.12.05, 14:53
            Ja jestem spokojna. To Ty się denerwujesz nie wiadomo o co.

            Zaproponuj może alternatywny sposób spędzania czasu dla osób, które siedzą w
            autobusach po 1,5 h jak ja czy Daria, zamiast się niepotrzebnie denerwować.
            Swój niepokój wykorzystaj w sposób twórczy, a być może miliony potwornych
            podróżnych czytających w autobusach również skorzystają na tym?
            • brunosch Re: wyjście 15.12.05, 15:05
              > Zaproponuj może alternatywny sposób spędzania czasu dla osób, które siedzą w
              > autobusach po 1,5 h jak ja czy Daria,

              Noido, póki co to może podrzucę kilka niebanalnych pomysłów:
              - wyplatanie koszyków?
              - bicie monet i medali okolicznościowych?
              - doskonalenie układów tanecznych z Puszczy Białej?
              - skrobanie ryb?
              - preparowanie preparatów?

              hehe, to może już lepiej niech ludzie czytają ;)

              PS Los mnie zetknął raz w autobusie z jazgotliwą jednostką, wygodnie rozpartą na
              siedzeniu, która piskliwym głosem pomstowała na czytającego (kilka metrów dalej)
              kolesia. Konkluzja była taka: "co za cham! czyta i czyta! "
              Zapalniczko, może jeździsz autobusem 522?
              • noida Re: wyjście 15.12.05, 15:11
                Ooo, chętnie bym podoskonaliła układy taneczne z Puszczy Białej, gdybym tylko
                wiedziała, jakie to są układy!
                Brunosch, normalnie dziś ziejesz jadem ;-) Zupełnie jak ja nad odkurzaczem :-)
                • staua Jeszcze jedno 15.12.05, 17:01
                  Brunosch, a na jakim odcinku jezdzisz 522? To byl kiedys jeden z autobusow, ktorymi jezdzilam
                  najczesciej... (obok 180, 131, 159, 162)
              • staua Re: wyjście 15.12.05, 17:00
                Hehe, ja proponuje preparowanie preparatow :-)
                Od Nowego Roku odnowie znajomosc z komunikacja miejska i juz sie ciesze na czytanie w drodze do
                pracy, bardzo mi tego teraz brakuje, no, ale prowadzac samochod juz NAPRAWDE nie da sie czytac
                (chociaz moze ktos ma jakis patent?)
                Zapalniczko, a co powiesz na robotki reczne? To chyba popularne zajecie autobusowe wsrod pan...

                Serio, pytanie bylo tak glupie (prowokacja? Bo inaczej mozna to tylko uznac za post pietnastolatki w
                okresie buntu na sile), Twoje pozniejsze wypowiedzi takze, ze nie mialam ochoty nic odpisywac, ale
                Brunosch sprawil, ze nie wytrzymalam...
      • daria13 Re: wyjście 15.12.05, 14:47
        Czytam w autobusach od zawsze, gdybym nie czytała właśnie tam, nie czytałabym
        prawie wcale, bo pracuję, mam na głowie dom, a w domu dzieci, którym poświęcam
        większość wolnego czasu, bo teraz potrzebują tego najbardziej i jak im teraz
        tego nie dam, to potem mogę obudzić się z ręką w nocniku;) Na dojazdy do i z
        pracy tracę codziennie ok. półtorej godziny. Tracić ten czas na bezmyślne
        gapienie się w okno , byłoby moim zdaniem, totalnym marnotrawstwem. Człowiek
        wprawiony nigdy nie upuści książki, toż to świętość, a rozklejają się wyłącznie
        książki źle sklejone, ale to przytrafia im się też podczas czytania w zaciszu
        domowym.
        To, że dużo młodych ludzi czyta w autobusach jest zjawiskiem bardzo pozytywnym
        i zaprzeczającym żywo statystykom o nieczytaniu przez młodzież. A czyta
        naprawdę spora część moich współtowarzyszy niedoli podróżujących autobusami.
        Nie jestem w stanie zrozumieć Twoich frustracji związanych z widokiem ludzi
        czytających w autobusach i myślę, że albo Twój problem jest nieco wydumany,
        albo rzeczywiście samo podróżowanie środkami lokomocji miejskiej jest nie dla
        Ciebie.
        Pozdrawiam
        • zapalniczka Re: wyjście 15.12.05, 14:51
          matko jedyna, czy napisalam ze czytanie jest zle? czy napisalam ze ludzie co czytaja w autobusie sa idiotami itp.? nie napisalam ze nie lubie na to patrzec gdy spada komus ksiazka, po czym ta osoba goni ja po autobusie, zeby dzwignac ubabrana... tak samo nie lubie jak ktos siada z workiem czipsow i tlustymi paluchami przerzuca strony... tak ciezko to pojac?
          • nienietoperz Re: wyjście 15.12.05, 15:03
            Dosc ciezko.
            To znaczy trudno zrozumiec co Ci przeszkadza - czy to, ze ludzie czytaja w
            autobusach (jak napisalas najpierw), czy to, ze brudza ksiazki (jak napisalas
            potem)? I jaki zwiazek ma jedno z drugim?
            Jedynym wiekszym minusem mojej przesiadki na rower (sa tez plusy) jest wlasnie
            brak porannych 35 i wieczornych 30 minut w lodzkim Ikarusie obowiazkowo z
            tekstem przed oczyma. Czasem z ksiazka do zajec, w ktorych sie mialo
            uczestniczyc/ktore sie mialo prowadzic. Czasem z gazeta. Najczesciej z
            beletrystyka.
            Kiedy chodze po miescie piechota sam, tez czesto czytam. Gwarantuje Ci, ze mozna
            wyrobic sobie nie tylko nawyk nieupuszczania ksiazek, ale i wymijania ludzi bez
            zbytecznego podnoszenia wzroku.
            Po prostu wszyscy z nas lubia czytac, a nie wszyscy pracuja w ten sposob, zeby
            czytac mogli lezac na kanapie z muzyka powazna w tle i lampka szampana pod reka.
            I tyle.

            Pozdrowienia,
            nntpz
    • zapalniczka jest tu ktos? 15.12.05, 14:56
      kto mnie rozumie? najwidoczniej zle rodzice mnie wychowali, mowiac zeby szanowac co nie Twoje i dbac o wlasne...
      • braineater Re: jest tu ktos? 15.12.05, 15:03
        heh
        to Ci sie oberwało na dzieńdobry:)
        Ale my nie jesteśmy tacy straszni na jakich się szczerzymy, tyle, że dotknęłaś
        tematu tabu - ze to tabu, to tez się dopiero z tego wątku dowiedziałem, ale co
        tam:)
        P:)
        • noida Re: jest tu ktos? 15.12.05, 15:17
          No przepraszam, to nam się oberwało od ograniczonych, którzy w błoto poślizgowe
          rzucają książki przede wszystkim z biblioteki, bo przecież swoje to na pewno
          trzymają pod kloszem w domciu.
          Jaki tam zaraz temat tabu? Jakby to był temat tabu, to byśmy odmówili zeznań!
          Po prostu wielu z nas (w tym, jak rozumiem, również Ty) czytuje w autobusach,
          jak również Tolkiena oraz Rowling i skoro nam na samo dzień dobry uświadomiono
          nam naszą ograniczoność to czemu mamy się nie zdenerwować?

          Nigdy w życiu mi się nie zdarzyło książki z biblioteki upuścić, a czytuję nie
          tylko w autobusach, ale również w wannie i nad obiadem.
          Zresztą książka to nie relikwia święta i dopóki można jej używać (czyli
          odczytać) to wszystko jest ok.
          Widocznie jestem źle wychowana, bo mnie to w ogóle nie rusza.

          Noida- Burak.
          • zapalniczka Re: jest tu ktos? 15.12.05, 15:23
            dlaczego wkladasz mi w usta slowa ktorych nie powiedzialam?
            • noida Re: jest tu ktos? 15.12.05, 15:24
              Widocznie się niejasno wyraziłaś, bo nie ja jedna Cię tak zrozumiałam.
          • braineater Re: jest tu ktos? 15.12.05, 15:25
            Właśnie napisałem 3 ekranowego posta, po czym doszedłem do wnioska, że no
            poco.:)
            Zamiast tego wszyscy dostają pojednawczego buziaka:

            img374.imageshack.us/img374/5420/cmok8is.gif
            P:)
            • noida Re: jest tu ktos? 15.12.05, 15:27
              Brain, traktujesz nas z góry!

              Noida Chora i Obrażona.
      • ydorius Re: jest tu ktos? 15.12.05, 15:09

        Odpowiem tak.
        Czasem idę ulicą i wszystko mnie wkurwia. Ludzie, śnieg, błoto, pogoda, brudne
        powietrze, niesprawiedliwość na świecie, skrzypiące wózki sklepowe, wycie
        samochodów i rozwrzeszczane bachory. I wątpię czy ktoś mnie w tym rozumie.
        Oczywiście ten stan nie jest permanentny. Zazwyczaj jednak podchodzę do
        otaczającego mnie świata z życzliwością.
        I teraz tak, odpowiadam po kolei.
        - Ludzie wiszący na drążku - są mi obojętni
        - Książki wpadające w błoto/do wanny/do kosza na śmieci (przez przypadek)/ do
        zlewu pełnego naczyń - zazwyczaj są mi obojętne. Mam - jak napisałem w innym
        miejscu - dość liberalny stosunek do własności, nie przeszkadza mi na przykład,
        ze ksiażka wraca w stanie nieco gorszym niż wymaszerowała. Ważne, ze ktoś miał z
        niej radość.
        - pogoda - stresuje mnie umiarkowanie. Zazwyczaj po prostu więcej śpię.
        - mody - i tu rozumiemy się bez słów.

        tyle w kwestii wspólnoty doświadczeń, jak sądzę.
        Co do szanowania cudzego i dbania o własne. Tak, ale na litość, nie róbmy z tego
        religii (lepiej już zrobić opium dla ludu) :-)

        m,
        .y.
        ----------------------------------
        What is home without Pinezka's Potted Meat?
        Incomplete.
        wzgórza jak słonie chore na łuszczycę
        • zapalniczka Re: jest tu ktos? 15.12.05, 15:27
          kazdy czlowiek sie od siebie rozni i to jest dobre :) ja jestem taka, tak postrzegam pewne sprawy ale nie jest to powod do kpin... myslalam ze co jak co mam tu do czynienia z ludzmi elokwentnymi ale najwyrazniej bardzo sie pomylilam... widocznie niektorzy w ten sposob lecza swoje kompleksy poprzez nasmiewanie sie... dziekuje za mile przyjecie :) tworzcie sobie dalej ta enklawe akrobatow... pozdrawiam :)
          • noida Re: jest tu ktos? 15.12.05, 15:38
            Słuchaj Zapalniczko. To co napisałaś nie zabrzmiało zbyt pozytywnie. Nie dziw
            się zatem, że ludzie odebrali to tak, jak odebrali. Sama napisałaś- ludzie są
            różni od siebie i to jest dobre. Ale jednocześnie oceniłaś tych, którzy wiszą w
            tramwajach itd. i wcale nie wyglądało to na wyrażanie opinii.
            My, tak samo jak Ty, mamy prawo do wyrażenia opinii. Akurat nam wiszenie w
            tramwajach nie przeszkadza, co ma się nijak do naszej elokwencji.
            Skończmy więc może te przepychanki.
            Temat, który zadałaś był dość błachy i raczej niewart takiej dyskusji, która
            się nad nim rozpętała.

            Ja rozumiem, o co ci chodzi, ale rozumiem to dopiero od posta "jest tu ktoś?",
            bo wcześniej mi się zdawało, że masz coś do wszystkich czytających w środkach
            komunikacji publicznej. I zdaje się, że nie ja jedna tak to zrozumiałam.

            A zatem może ja się przyznam do błędu- niepotrzebnie na Ciebie naskoczyłam, mam
            dziś podły humor i lekka głupota Twoich zarzutów trochę mnie zdenerwowała.

            A Ty przyznaj, że sformuowałaś posta w taki sposób, że niektórzy nie
            zrozumieli, o co Ci chodziło i wybacz im, że poczuli się przez Ciebie obrażeni.
            I rozejdziemy się w pokoju, skoro już sobie idziesz z naszej enklawy akrobatów.

            Noida Wciąż Nie w Humorze, Ale Skłonna Do Negocjacji.
    • noida Re: jest tu ktos? 15.12.05, 15:38
      Ja też przepraszam.
      Jakoś mnie zwykle takie rzeczy nie ruszają, ale dziś jestem wybitnie niemiła.
    • nienietoperz In Noida's defence 15.12.05, 15:41
      Braineatku,
      tym razem wypada wziac Noide w obrone. Widzisz, masz pelne prawo probowac sie
      milo zgadzac, uznawac, ze skoro napisales cos zabawnego i odpisano Ci, ze
      niszczysz czyjes rzeczy, a potem klamiesz w zwiazku z tym(przejrzyj posty
      wyzej), to nie chce Ci sie wykladac Twojego zdania, jest Ci wszystko jedno, chce
      Ci sie pogodzic i wszystkich pocieszyc.
      Nie do konca rozumiem dlaczego mialbys niemniej podsumowywac wszystko i
      wszystkich haslem Ogolna Najebianka?

      Nienietoperz

      O.N. mowiacy nie (jak Wam juz mam nadzieje wiadomo),
      ale mowiacy tez nie zgodzie na cokolwiek, zeby tylko milo bylo.
      • braineater Re: In Noida's defence 15.12.05, 15:46
        Musi jakiś wirus w powietrzu, ale chyba nie potrafię się dziś przejąc jakąs
        zaangażowana dyskusją, z uzyciem wielu argumentów za i przeciw, tudziez
        racjonalno-logicznym udowadnianiem swoich racji.
        Wolę sie do Was radosnie wyszczerzyć
        :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
        ))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

        A ogólna najebianka była li jedynie moja prostacką refleksją po przeczytaniu
        wszystkich postów - zapewne błędną:)

        Pozdrawiam:)
        • brunosch Re: In Noida's defence 15.12.05, 15:53
          Ty się nie szczerz.
          Sam z pewnością należysz do tych, co to najpierw wiszą na rurce w autobusie,
          potem martensami wdeptują książkę w błoto pośniegowe i jakby tego było mało
          jeszcze polewają mlekiem! A wszystko to z braku jakiegokolwiek szacunku dla
          własności swojej, obcej, kolektywnej i paraspółdzielczej.
          I obrażasz tym samym uczucia wszystkich tych, co nie umią na to patrzeć.
          ;D
          :)))
    • nienietoperz In Lighter's defence 15.12.05, 15:55
      W odroznieniu od Braineatera jestem chyba dzis w nastroju bojowym:-)

      Brunoschu, Twoj post powyzszy zieje zlosliwoscia w sposob kompletnie
      nieuzasadniony. Poza tym lamie cos co proponuje nazwac

      Zelazna Zasada Brocha:

      oceniam, czesto surowo, wylacznie posty i wyrazone opinie, nigdy nie osoby.

      Przyjrzyj sie postom Noidy wyzej, moze zrozumiesz, o co chodzi.
      Argument typu nie umiesz pisac - nie pisz, wyklucza z potencjalnych uczestnikow
      tutejszej wymiany mysli na przyklad mnie: niewatpliwie brak mi zarowno
      doswiadczenia, celnosci stylu, latwosci wyrazania mysli, jakiegokolwiek
      wyksztalcenia humanistycznego, autorytetu - czego jeszcze sobie zyczysz.
      Logicznie wnioskujac, powinienem przestac pisac na TWA cokolwiek. Byc moze bylo
      to Twoja intencja; jesli nie, to nie formulujesz swoich wypowiedzi precyzyjnie:-)

      Uklony,
      nntpz
    • staua Re: elokwentna Zapalniczko 15.12.05, 17:08
      Ja odebralam post Zapalniczki jako debiut osoby pragnacej za wszelka cene zaistniec na forum.
      Nie ma nic zlego w BYCIU innym, jesli sie naprawde nim JEST, ale wtedy nie trzeba tego manifestowac
      przy pomocy takich postow, jakby Zapalniczka pisala jak Ydo, to nie byloby problemu.
      A jakos trudno sie przekonac, ze tak wyalienowana i wyrafinowana osoba przedstawia sie ogolowi
      szerszemu niz to akurat forum, zaczynajac od "kurde" (wiem, ze to na pewno tez miala byc subtelna,
      niezrozumiala dla przecietniakow aluzja do czegos, czego nie jestem w stanie pojac, ale wyglada, jak
      wyglada)
      • nienietoperz Stauo, 15.12.05, 17:47
        nie polemizowalem z Brunoschowa ocena tresci postow naszej nowej kolezanki - tu
        nie ma specjalnie o czym pisac. Chcialem wylacznie wyrazic niechec wobec sposobu
        wyrazania tej oceny.
        Pozdrowienia,
        nntpz
        • staua Re: Stauo, 15.12.05, 17:50
          Ten post znalazl sie wtym miejscu troche przypadkowo, mial podsumowac moje mysli o tym watku,
          niekoniecznie Twoja odpowiedz Brunoschowi, z ktora, jezeli chodzi o sedno (ocenianie nie osoby, a
          jedynie jej postow) zgadzam sie, oczywiscie.
    • blue.berry :)) 15.12.05, 17:54
      czy ja mam jakowes deżawu czy po prostu co pewien czas wpada tutaj ktos,
      zaklada watek o czyms, a potem udwoadnia TWA ze sa wodolejcy, zlosliwcy i
      majacy o sobie zbyt wygorowane mniemanie:)
      wdasz sie czlowieku w dyskusje - zle, bo lejesz wode, jestes zlosliwy i masz
      inne zdanie
      ominiesz post zbywajac go milczeniem - zle, bo masz zadarty nos, jestes
      przekonany o wyzszosci wlasnej i olewasz innych
      ja rozumiem ze najbardziej oczekiwana opcja bylaby pelna i szybka zgoda z
      podanym tematem, niezaleznie od tego czy ma on sens, czy jest o czyms i tym
      podobne.
      coz kiedy czasem podana teza nie podopada pod gusta ogolu?
      :)))

      droga zapalnicznko - na tym forum co jakis czas pojawia sie ktos nowy.
      zazwyczaj pierwsze wpisy sugeruja jaki jest, co ma do powiedzenia i czy bedzie
      sie go lubic, akceptowac a moze zostanie milym i uroczym worgiem:) taka to
      specyfika forum prywatnych stworzonych przez grupe podonych sobie osob. to
      forum jest otwarte bo kazdy moze do niego dolaczyc jesli zechce. a to czy sie
      tu zadomowi tak naprawde zalezy od niego samego.
      pozdrawiam
      • noida Re: :)) 15.12.05, 17:57
        Blue, w końcu jest się Towarzystwem Wzajemnej Adoracji, nie? Ile to spraw
        ułatwia ;-)
    • noida Re: elokwentna Zapalniczko 15.12.05, 17:55
      Zapalniczko, skoro odrzucasz dłoń wyciągniętą do Ciebie przez mnie, po
      uprzednim przyznaniu się do błędu to pozostaje mi tylko powiedzieć, że nie
      musimy się czynić forum zamkniętym- jak widać towarzystwo klaunów cyrkowych
      stosuje subtelne metody eliminacji - ci, którym się tutaj nie podoba, sami
      odchodzą, wyrzuciwszy z siebie uprzednio wiele słów gorzkich oraz epitetów.
      No cóż, jak widać nazwa TWA zobowiązuje ;-)

      Noida Małostkowa i Komiczna.
      • zapalniczka Re: elokwentna Zapalniczko 15.12.05, 18:00
        przeapraszam ale niedoczytalam Twojego watku... bo robie w miedzyczasie mnostwo innych rzeczy... wszystko ok :) nie ma jak solidarnosc jajnikow ;P
    • nienietoperz Drodzy wszyscy! 15.12.05, 18:04
      Jesli nie bedzie protestow spolecznych w ciagu najblizszych 10 minut, chcialbym
      usunac ten watek w calosci (albo ktorykolwiek z adminow), podobnie do tego, jak
      usunalem wypowiedz zapalniczki w nowym 'watku'.
      Wasz
      nienietoperz
      • blue.berry usuwaj Wacpan! wstydu oszczedz:)) 15.12.05, 18:09

      • noida Re: Drodzy wszyscy! 15.12.05, 18:12
        A zastanawiałam się, kto to zrobił :-)
        Usuwaj, usuwaj. Zatrzyjmy ślady po demaskatorskich działaniach i taplajmy się
        dalej we własnym sosie.
      • blind_librarian Re: Drodzy wszyscy! 15.12.05, 18:50
        Wyzwiska, inwektywy, tudzież wzajemne okładanie się chujami nie do końca sa tym
        o co chodzi na forum. Ale z drugiej strony wycięcie tego wątku potwierdza, że
        zapalniczka miała rację - stajemy sie ksenofobiczni i mało uodpornieni na
        ataki 'z zewnątrz'. A to już dośc niebezpieczny objaw jest. Bo ja rozumiem, że
        można się było z zapalniczkowym postem niezgadzać, ale to chyba nie powód by
        hurmem się rzucić i urządzić 'rozdzióbią nas kruki, wrony' v. 2.0.

        Pozdrawiam.
        • noida Re: Drodzy wszyscy! 15.12.05, 19:05
          Nikt nie urządził "rozdziobią nas kruki, wrony" v. 2.0. Raptem dwa dni temu
          dołączył do na kubissimo i obeszło się bez żadnych walk. Był też wątek o
          chmielewszczyźnie i nikt się wtedy rejtanem nie rzucał, a też miło nie było.

          Nie sądzę, że stajemy się ksenofobiczni. Zaczęła się nasza znajomość mało
          przyjemnie, bo też i mało przyjemny był post powitalny Zapalniczki. Ja mówiłam-
          ludzie źle zrozumieli, co Zapalniczka miała na myśli i stąd nieporozumienie.
          Wyciągnęłam rekę do przeprosin, a i nienietoperz próbował łagodzić. Niestety,
          jedyne, czego się dowiedzieliśmy, to że jesteśmy komiczni i małostkowi. O ile
          ja zauważyłam, to w tej dyskusji brały zasadniczo udział jakieś 3 osoby, reszta
          TWA wstrzymała się od głosu, lub też ich nie było, więc proszę nie stosować
          odpowiedzialności zbiorowej.

          Szczerze mówiąc nie widzę powodu do szat darcia ani w jedną, ani w druga stronę.
          Proponuję ponownie przeprosić, podać Zapalniczce rękę i, jeśli będzie chciała
          zostać- odczepić się od niej, a jeśli będzie chciała odejść to pozwolić jej
          odejść w pokoju.

          A posty w stylu "co wam jest, sexu wam trzeba?" można moim zdaniem bez
          większych sentymentów wywalić do kosza, gdzie ich miejsce, bo są wyłącznie
          prowokacją i nie mają nic wspólnego z rozsądkiem.

          Czy ktoś mnie rozumie? I co na to sama Zapalniczka?
          • beatanu Re: Drodzy wszyscy! 15.12.05, 19:08
            noida napisała:
            > Czy ktoś mnie rozumie?

            Rozumiem jak najbardziej i chwała Ci Noido (i Nienietoperzowi) za wycięgnięcie
            ręki ! Patrz niżej.

            beata właśnie wrócona na kompa łono (a łon to łono posiada?)
          • quarantine Re: Drodzy wszyscy! 15.12.05, 19:09
            Ja Cię rozumiem i jestem za.
        • beatanu Re: Drodzy wszyscy! 15.12.05, 19:05
          Dopiero teraz włączam, się do dyskusji (praca i te rzeczy :) i... nie poznaję
          TWA. Skąd tyle zaciekłości i ataków ad personam? Nakręcilićmy spiralę agresji i
          sami dosaliśmy nią po zębach. Głosuję za przywróceniem wątków (nie wiem sama
          jak to się robi). Możemy się kłócić i nie zgadzać ze sobą, ale róbmy to z
          wyczuciem. please! Uważam, że ani stwierdzenie "nie umiesz pisać - nie pisz",
          ani "seksu wam zabrakło" nie przystoją TWa-czom. Ani zasiedziałym, ani
          debiutantom.

          To tyle.
          • staua Re: Drodzy wszyscy! 15.12.05, 19:44
            Rozumiem, aczkolwiek podejrzewam, ze wyciagniecie reki nie zostanie docenione w tym wypadku.
            • zapalniczka Re: Drodzy wszyscy! 15.12.05, 19:57
              to spojrz kilka watkow wyzej... nie naleze do osob konfliktowych, ale jak ktos na mnie naskakuje to nie mam zamiaru siedziec cicho, moze dla kogos moje slowa tez byly obrazliwe dlatego przepraszam, tylko sie bronilam, nie wiem czy bede tutaj pisywala, bo sie Was boje... ;P
              • staua Re: Drodzy wszyscy! 15.12.05, 19:59
                Bac sie nie ma czego... nie bylo naskakiwania specjalnego (zobacz wspomniany watek o stylu
                Chmielewskiej), na argumenty odpowiadaj argumentami, reszte ignoruj, a bedzie OK. Nie uciekaj, bo tu
                jest fajnie!
                Aha, watek= calosc pod glownym postem, pojedyncze wypowiedzi w watku to posty (chyba o to Ci
                chodzilo)
                Pozdrawiam!
                • marquis Dlaczego tylko argumenty??? 15.12.05, 20:09
                  Przepraszam, ale jeśli ktoś nie lubi np. ludzi czytających w tramwaju i chce się
                  tym poglądem podzielić z innymi, to ma przytaczac również argumenty? No przecież
                  nie wsyztsko da się uargumentować. Wiele rzeczy lubimy lub ich nie lubimy i te
                  nasze upodobania nie potrzebują argumentów. Inna sprawa, że nie powinno się moim
                  zdaniem podejmować dyskusji z poglądem, który nie może być uargumentowany.
                  • staua Re: Dlaczego tylko argumenty??? 15.12.05, 20:12
                    Nie, ale ktos inny moze napisac, ze lubi i dlaczego. W tym watku akurat wiecej osob lubilo, co
                    doprowadzilo do rozpaczy Zapalniczke, o argumentach pisalam w kontekscie temat/ osobiste
                    wycieczki.
                    W poscie ponizej masz absolutna racje, wina byla obustronna.
              • marquis Re: Drodzy wszyscy! 15.12.05, 20:06
                Nie ma się czego bać. Fakt, że niektórzy są czasem strasznie upierdliwi i nie
                pozwalają na wyrażanie sądów mało precyzyjnych i potem odkręcanie, co kto miał
                na myśli trwa dłużej niż sama dyskusja na temat :) Żyjmy i pozwólmy żyć (to się
                tyczy TWAczy!!!), myślę, że nie powinno się naskakiwać na kogoś za to, że ma
                jakiś kontrowersyjny pogląd - w tym wypadku myślę o Twoim poglądzie na temat mód
                literackich czy czytania w tramwaju. Myślę, ze to powinno pozostac bez ostrych
                komentarzy, bo nikt nie ma monopolu na wyrokowoanie, co jest słuszne a co nie,
                co jest dobre a co nie. Po prostu niepotrzebnie wywiązała się nieprzyjemna
                rozmowa, w której obie strony są potrosze winne.
    • marquis Re: nie umiem... 15.12.05, 19:19
      POwiem tak: mnie też irytuje mnóstwo rzeczy, nie lubię pewnych typów ludzi,
      pewnych zachowań, gustów itp. Ale nie głoszę tego wszem i wobec, bo takie opinie
      ZAWSZE, bez względu na towarzystwo, wywołują burzę. No chyba, że jest się w
      gronie ludzi, którzy cię doskonale znają, albo ludzi którzy nie odważą się
      sprzeciwić (czasem jedno i drugie). Jakbym miał upublicznić, jakie rzeczy
      doprowadzają mnie do pasji, tobym się nie wytłumaczył przez najbliższych tysiąc
      postów ;))) Zostawmy niektóre poglądy dla siebie, tak jest wygodniej, zdrowiej,
      lepiej. Ja naprawdę rozumiem, co chciałaś powiedzieć w tym wątku, nie mam
      pretensji, a że cię poniosło? Cóż, wszystkich czasem ponosi, wystarczy na to
      przymknąć oko i jest spokój :)
      • blue.berry nie umiem i nie rozumiem 15.12.05, 19:58
        a ja tak sobie przeczytalam wszystko jeszcze raz i teraz to juz naprawde nie
        rozumiem.
        kolezanka nowa zapodala jakas tam teze. na ta teze otrzymala odpowiedzi. troche
        bylo o jednym, torche bylo o drugim ale w zasadzie bylo przyjaznie i z
        przymrozeniem oka.
        na co kolezanka napisala:
        "co z Wami ludzie? nie moge zamiescic tu swojego zdania, nie podoba mi sie i
        juz... czuje sie jakbym wymordowala wasze rodziny..."
        i w sumie chyba od tego sie zaczelo i chyba tego wlasnie nie rozumiem. bo tak
        naprawde nikt nie zanegowal tezy kolezanki. po prostu ktos tam sie nie zgodzil
        z potepieniem czytania w srodkach komunikacji, ktos podronil sobie tolkiena,
        ktos napisal o tomiku wierszy.
        no i wszyscysmy sie dowiedzili ześmy klaunki i niedorobieni. i jeszcze na
        dodatek dostalismy ochrzan ze nie potrafimy przyjac nowej osoby. a ja powiem
        tak - kazdy ma takie przyjecie na jakie zasluguje. caly czas pojawiaja sie
        tutaj nowe osoby i jakos przebiega to bezkrwawo i wcale nie ksenofobicznie.
        pannica chciala powalczyc sobie to i pare osob jej to umozliwilo. to jej wybor
        przedstawienia wlasnej osoby. nie bylo tutaj ani zadnej spirali agresji ani
        butowania bezbronnej lezacej osoby. jak dla mnie wszytsko sie odbylo za zgoda i
        wrecz na prosbe zalozycielki watku ktora umiejetnie podsycala ogien pod wymiana
        zdan (bo dyskusja z tego zadna).
        co wynika z tego - byc moze to ze ze zdaniem kazdej nowej osoby nalezy
        grzecznie sie zgadzac nawet jak wypisuje banialuki bo inaczej wychodzimy na
        ksenofobow i agresorow. no nie wiem. i jakos nie wydaje mi sie.
        powtorze raz jeszcze - kazdy ma takie powitanie jakie sam sobie przygotuje.
        ja swoje powitanie wspominam bardzo milo.
        • marquis Re: nie umiem i nie rozumiem 15.12.05, 20:02
          Ja tylko dodam, że nie uważam, żeby jakos specjalnie tutaj Zapalniczka
          poobrażała TWAczy. Ot, wywiązała się ostra wymiana zdań, troche pepperoni
          zamiast wanilii, ale obyło się przecież bez krwi.
        • staua Re: nie umiem i nie rozumiem 15.12.05, 20:03
          Otoz to - byl blad logiczny, bo przeciez nie wszyscy sie zgadalismy z Zapalniczka i ze soba nawzajem,
          a potem Zapalniczka stwierdzila, ze musimy sie wszyscy zgadzac, bo inaczej naskakujemy na
          odmienca.
          Hm.
          Zapalniczko, przepraszam, ze wysunelam teze, ze jestes mloda (to dlatego, ze ja sie zachowywalam
          podobnie jako nastolatka). Czy mam racje? Bo z tego moze wynikac Twoje poczucie, ze jest tu jakis
          konflikt.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka