Dodaj do ulubionych

postanowienia noworoczne

27.12.05, 12:03
Kumpel przysłał mi smsem liste swoich postanowien noworocznych:
1. znalexc milosc zycia
2. nie popasc w alkoholizm :)
3. dostac literackiego nobla...

Zaczęłam się nad tą magią postanowień zastanawiać i utwierdziłam się w
przekonaniu, ze chyba nie warto sie zmuszac, zeby sobie cokolwiek obiecywac.
Bo, jak znam siebie, to i tak nic z tego nie będzie. Coś sobie obiecam (a
poza tym co ja sobie mogę obiecać: i tak chudnę, fajek nie chce rzucać, więc
nie bardzo mam o czym myśleć, co nie znaczy, że się lubię), a potem będę to
odkładać do każdego kolejnego jutra, albo złamię się przy pierwszych
problemach. Szkoda nerwów.
A poza tym - pewnych rzeczy nie postanowic. Można się starać, gryźć palce i
czekać...

k.
Obserwuj wątek
    • kubissimo Re: postanowienia noworoczne 27.12.05, 20:12
      moje postanowienia dotycza glownie jezykow
      1. odnawiam sluby z jezykiem niemieckim, zanim ostatecznie mi uschnie i odpadnie
      2. biore sie wreszcie za hiszpanski, bo to jednak wstyd nie hablać :)

      poza tym przyjme z pokora to co rok przyniesie, czy to bedzie milosc zycia, czy
      literacki nobel. nie jestem wybredny :)
      • braineater Re: postanowienia noworoczne 27.12.05, 20:44
        postanawiam (jak co roku) niczego nie postanawiać, bo po co mam sie sam
        okłamywać.
        kontakty z urzywkami utrzymac w wieloletnio sprawdzonej normie
        kontakty z ksiązkami utrzymywac w standardowo zawyżonej formie
        kontakty z pcia przeciwną inna niż Żona, utrzymywac z dystansu:)

        P:)
        • braineater P.S 27.12.05, 20:44

        • braineater P.S.2 z textem (ten wyżej jest bez:) 27.12.05, 20:45
          Odnowić kontakt ze Słownikiem Ortograficznym i przypomnieć sobie, jak pisze
          się 'używki':)
          P:)
          • kubissimo Re: P.S.2 z textem (ten wyżej jest bez:) 27.12.05, 21:41
            moze po prostu przepisz 100 razy? :)
          • braineater tadam! 31.12.06, 21:07
            wsio się sprawdziło:)

            P:)
      • noida Re: postanowienia noworoczne 04.01.06, 22:38
        Widzę, że masz z językami podobnie jak ja :-) z tym, że ja właśnie
        postanowiłam, że dam sobie spokój z tym niemieckim, bo jeśli przez 12 lat się
        nie nauczyłam to już się chyba nie nauczę...
        Ale hablanie pozostaje ;-) Zdecydowanie lepiej mi wchodzi...
    • naked_royal_family_member po co? juz mowie 27.12.05, 22:36
      prosze spojrzec tutaj, na rysunek z 20 lutego 2003:

      www.lodz.mm.pl/~lisu82/SwiatGarfielda/komiksy/2003-02.html
      oto dlaczego warto posiadac cele jasno okreslone!
    • dr.krisk Moja słaba silna wola.... 28.12.05, 07:18
      Z tymi postanowieniami to jest mój stały problem życiowy. Jak byłem malutki
      (tak ze dwadzieścia parę lat) to nawet mi się udawało - może postanowienia
      miałem bardziej realistyczne?
      Teraz to już lepiej nie mówić: żyję w stałym kołowrotku spraw codziennych, a
      może straciłem wiarę w sens bycia wymagającym względem siebie? To takie
      męczące....
      Tak więc żadnych zobowiązań noworoczych ani planów sześcioletnich podejmowac
      nie będę. Pamietam jak skończyła idea centralnego planowania.
      • aaneta Re: Moja słaba silna wola.... 28.12.05, 09:45
        Chcesz powiedzieć, że z postanowień noworocznych się wyrasta? Ja właściwie nie
        wiem, jak to jest, bo nigdy żadnych postanowień, noworocznych ani żadnych innych
        nie robiłam, całe życie improwizuję i dobrze mi z tym.
        Ale to raczej nie jest kwestia bycia lub niebycia wymagającym względem siebie,
        tylko tego, na jakim etapie życiowym się jest. Chociaż rzeczywiście jedno z
        drugim jest związane, bo jak się już coś w życiu zrobiło, to już można sobie
        pozwolić na trochę luzu. A i wiarę w sens postanowień i planów się traci, jak
        się zauważy, że tylko niektóre z nich można zrealizować niezależnie od warunków
        zewnętrznych. Np. postanowienie kawowego kolegi, że znajdzie miłość swego życia,
        czy ma sens? Przecież to nie zależy od niego. To znaczy trochę zależy, ale nie
        do końca. Więc takie postanowienia to prosta droga do desperacji, frustracji i
        niespełnienia.
      • itek1 Re: Moja słaba silna wola.... 28.12.05, 12:56
        Konkluzja doktora jest sluszna badz nie, nie mnie o tym sadzic, lecz opis stanu
        terazniejszego zalatuje mi mocno defetyzmem. Czyzby zycie to byla prosta
        wypadkowa przymusu i koniecznosci?
    • beatanu Re: postanowienia noworoczne 28.12.05, 11:31
      Nie praktykuję obiecywanek noworocznych bo... nie wiem, życie i tak toczy się
      ciut inaczej wyznaczonym torem i po jakiego grzyba obarczać się nowymi
      wyrzutami sumienia. Wystarczą te (wyrzuty), które duszę zalegają już od
      dawna :)

      Ale właśnie teraz, przywalona kilogramami zakurzonych papierzysk, starymi
      butami i nikomu niepotrzebnymi pamiątkami z lat minionych postanowiłam sobie
      nie otaczać się dobrami materialnymi, nawet jeżeli tymi dobrami są wyłącznie
      interesujące wycinki z gazet... I tak (prawie)nigdy do nich nie wracam...

      Beata - niewolnik przedmiotów robiąca brutalne czystki wsród notatek, wycinków
      i artykułów różnych.
      • kubissimo Re: postanowienia noworoczne 28.12.05, 15:44
        mow mi bracie
        podpisane:
        zbieracz wycinkow :D
        • niedzielna Re: postanowienia noworoczne 02.01.07, 20:21
          Ha, a ja właśnie postanowiłam zacząć zbierać wycinki :)
    • kwiecienka1 Re: postanowienia noworoczne 28.12.05, 12:59
      ja tam niczego nie postanawiam bo i tak potem (czasami już w okolicach lutego)
      życie wsio werefikuje albo wywraca do góry nogami
      nakreślam sobie tylko tak ogólnie co bym chciała w danym roku zrobić - na
      przykład w tym: kontynuować niemiecki (może i za granicą) i pojechać gdzieś na
      choćby krótkie wakacje (możliwe, że to połączę) - ale jeśli mi to nie wyjdzie
      to trudno...
      w końcu uczę się i odpoczywam dla przyjemności, nie z obowiązku :)
      (jeść &) pić, czytać i obcować z płcią przeciwną będę raczej tyle co zawsze - w
      tych kwestiach nowych postanowień nie będzie :)))
      pozdrawiam
      Kwiecienka i Poświąteczne Porządki

    • marquis NIE PALĘ! 04.01.06, 22:31
      Rzucanie palenia - podejście trzecie. Już dwa razy się udawało i niestey dwa
      razy powracałem po kilku tygodniach do zgubnego (choć jakże przyjemnego) nałogu.
      Samopoczucie mam oksymoroniczne ;)))
      • marquis Re: NIE PALĘ! 06.01.06, 23:01
        A wsparcia TWAczy jak nie było tak nie ma :( Ja się trzymam dzielnie, tak czy
        owak :)
        • beatanu Re: NIE PALĘ! 07.01.06, 00:12
          marquis napisał:

          > A wsparcia TWAczy jak nie było tak nie ma :( Ja się trzymam dzielnie, tak czy
          > owak :)

          Wsparcia nie ma, bo co drugi TWAcz albo pali, albo podpala (jak ja wczoraj, a
          fuj!) Musisz sobie radzic sam, bo to TY rzucasz :)
          Trzymaj sie dzielnie!

          B
        • mamarcela Re: NIE PALĘ! 07.01.06, 17:14
          No, dobra wspieram, żeby nie było, że nie wspieram.

          Zawsze, jak zachce Ci się zapalić powiedz sobie, że na pewno Ci się uda skoro
          nawet mamarceli się udało.
          I juz ponad rok wolną kobietą jest.

          Szczególy i rady konkretne potrzebne? Bo mogę takowymi służyć.
          pozdrawiam
          • monikate marquisie! 07.01.06, 18:22
            I ja Cię wspieram, ja! Niepaląca!
            Pomyśl, ile pieniędzy oszczedzisz! :) Jako osoba praktyczna, radzę wrzucać do
            świnki bądź pudełka, bądź wazonu tyle kasy, ile codziennie wydajesz na
            papierosy. Wrzucać, zapomnieć, wyjąć za rok. No, za pół roku! Zobaczysz, jaka
            to frajda! Ile sobie przyjemności zafundujesz za te pieniądze!
            • marquis Re: marquisie! 08.01.06, 08:59
              Otó to, mam takowy słoik przygotowany i systematycznie wrzucam (uwzględniłem
              nawet te 10-15% podwyżki). A ponieważ przepalałem 200-250 zł miesięcznie, to na
              koniec roku będzie w słoiczku coś koło 2500-3000 zł :))) Na same przyjemności :)
          • marquis Re: NIE PALĘ! 08.01.06, 08:57
            Na razie daję sobie radę. Wkurzają mnie tylko dolegliwości gastryczne i
            osłabienie ogólne wynkające z braku nikotyny, ale wiem, że to przechodzi
            (rzucałem juz dwa razy z sukcesem - niestety krótkotrwałym).
            • monikate Re: NIE PALĘ! 08.01.06, 11:06
              :) Dolegliwości wnet miną! Dasz radę!
              Cieszę się, że słoik wcześniej naszykowałeś :) Dla mnie kasa zawsze jest dużą
              motywacją :)
            • braineater Markizie! 31.12.06, 21:11
              i?:)

              P:)
    • dr.krisk Moje głowne postanowienie noworoczne.... 04.01.06, 22:38
      Postanowiłem być lepszy dla siebie. Nie będę więcej przeciążać dra KrisKa
      pracą, stawiać mu niemożliwych do realizacji zadań, porównywać z
      lepszymi/mądrzejszymi/sprytniejszymi osobnikami, obcinać mu wydatkow na rzeczy
      niezbędne (wiadomo co), tłumaczyć że nie wypada, nie wolno i tak dalej.
      Przecież to całkiem sympatyczny chłopina, i po co go tak męczyć?????
      Dziś kupiłem mu nowe części rowerowe, i pozwoliłem wylegiwać się na kanapie,
      oraz obserwowac ptaszki w karmniku.
      Sprawozdanie z badań poczeka.
      • dr.krisk Moje drugorzędne postanowienie noworoczne... 04.01.06, 22:58
        Postanowiłem nie brać udziału w TWaczowych dyskusjach kłótliwych, jako
        uczestnik oraz jako rozjemca. Po co mi to? Jak ktoś musi dać upust to niech
        daje - ale beze mnie.
        O.
        KrisK
        • mamarcela Re: Moje drugorzędne postanowienie noworoczne... 04.01.06, 23:08
          Czyli, drogi doktorze, exlusive internet w wersji ciumciającej? Li i jedynie.
          pozdrawiam nieustająco
          • dr.krisk Eee tam... 04.01.06, 23:15
            Pomiędzy ciumcianiem a wypominaniem "a on powiedzial...." jest może
            morzliwości, droga mamarcelo.
            I ja w tym morzu lubie się pluskać.
            Też pozdrawiam. Jak kot? Śpi?
            • mamarcela Re: Eee tam... 04.01.06, 23:21
              Wiem, wiemm, ale dzisiaj jestem fanką ciumciania. A do rozmów netowych mam
              podobny jak doktor stosunek. Przynajmniej staram się, bo czasami ze mnie "zła
              niunia" wychodzi.
              Kot rezyduje na zsuniętych ze sobą toaletce i szafce od patefonu (obie z lat
              20' XX w.)Tak sobie wybrał. Tam śpi, tam je i tam jest ciumciany po brzuszku.
              :)
              • blue.berry Re: Eee tam... 05.01.06, 09:20
                chce schudnac 7 kilo, a przynajmniej 5.
                a co!
                • daria13 Re: Eee tam... 05.01.06, 09:41
                  blue.berry napisała:

                  > chce schudnac 7 kilo, a przynajmniej 5.
                  > a co!

                  Ja też chcę, ale jak to zrobić, jeśli jest się łasuchem (zwłaszcza na słodycze)
                  i cierpi się na chroniczną niechęć do ćwiczeń fizycznych?
                  Może masz jakiś patent?
                  Pozdrawiam:)
                  • blue.berry Re: Eee tam... 05.01.06, 09:57
                    nie mam:))))
                    tym bardziej ze slodyczy nie jadam, piwem sie nie poje, tluszczu tez nie
                    spozywam. wlasciwie wydawaloby sie ze odcielam z menu wszystko co ma w sobie
                    jakiekolwiek kalorie:))) waga drgnela na przestrzeni 2 kilo po czymz godnoscia
                    wrocila do poprzedniego stanu:)))
                    aktualnie opcja jest taka ze w tym roku (mimo wielkiej niecheci) wage bede
                    zwalczac za pomoca cwiczen fizycznych. co ma o tyle sens ze wlasciwie nie tylko
                    waga jest problemem, problemem jest rowniez ogolne zwiotczenie i opadniecie na
                    skutek grawitacji calego organizmu:))))
                    co z tego bedzie - nie mam zielonego pojecia ale moge informowac na biezaco:))
                    • mamarcela forum imydż nam się zrobiło, ale co tam 05.01.06, 10:40
                      wyznanie intymne mamarceli
                      otóż mamarcela też by chciała schudnąć troszeczkę tu i tam, ale
                      sama idea odchudzania kłóci się z filozofią życiową mamarceli i wielokrotnymi
                      deklaracjami składanymi w przeszłości "Będę tłusta i radosna, ale odchudzać nie
                      będę sie nigdy (nikogda, never, jamais)."

                      deklaracje te wynikały z przesłanek następujących:
                      1. mamarcela uważa, że osoby tłuściutkie (a juz szczególnie misiowaci faceci)
                      są z reguły sympatyczniejsze, bardziej pogodne i lepiej tańczą
                      2. przez większość swojego dorosłego zycia mamarcela była osoba szczupłą, z
                      tendencjami do bycia "chudą, brzydką i złośliwą" według nomenklatury Quarantynki
                      3. niemal wszystkie kobiety, z którymi dane było się zetknąć mamarceli w
                      sytuacjach pracowych, towarzyskich i urlopowych ustawicznie sie odchudzały,
                      zadręczając całe otoczenie tym faktem i wpędzając normalne nieodchudzające się
                      kobiety w kompleksy ("jejku, skoro H. zjadła jedna malutką kanapkę, to może
                      wstyd żebym ja po 9 sięgała.")
                      4. mamarcela jeść uwielbia, a jej metabolizm wymaga porcji kalorii takiej samej
                      jak drwal, górnik, albo i jeszcze większej
                      5. mamarcela od lat nie jada mięsa, smalcu itp. i w związku z tym porcje, które
                      zjada są jeszcze bardziej imponujące (dla facetów) i kompromitujące (w oczach
                      koleżanek).

                      filozofia życiowa mamarceli została poddana próbie w ciągu ostatniego roku,
                      kiedy to po zakończonym sukcesem rzuceniu palenia okazało się, że po fazie
                      chorowania (organizm sie przestawiał) i chudnięcia (po co jeść, skoro nie można
                      potem zapalić), nastąpiła faza radosnego tłuścienia (znowu ładne słowo).


                      faktem niezaprzeczalnym jest, że mamarcelin charakter w wyniku w/w zdecydowanie
                      się poprawił, wrodzona złośliwość oklapła, a w jej miejsce pojawiła się nawet
                      niejako jowialność (z gatunku chmielewskich).

                      ale dobroduszna tłustość mamarceli jest jednak ustawicznie wystawiana na próbę
                      podczas zaglądania do szafy, gdzie pysznią się bojówki w rozmiarze 36,
                      spodenki rozmaite w rozmiarze 27, bluzeczki S i kurteczki number ten.
                      to be fat and happy or not to be fat and happy

                      mamarcela z dylematem moralnym
                      • niedzielna Re: forum imydż nam się zrobiło, ale co tam 02.01.07, 20:33
                        > ale dobroduszna tłustość mamarceli jest jednak ustawicznie wystawiana na
                        próbę
                        > podczas zaglądania do szafy, gdzie pysznią się bojówki w rozmiarze 36,
                        > spodenki rozmaite w rozmiarze 27, bluzeczki S i kurteczki number ten.


                        E tam, bojówki. Nie ma nic gorszego niż za ciasny znienacka (wszak minął tylko
                        rok!) nieelastyczny w najmniejszym stopniu kombinezon narciarski. Jeszcze nie
                        odważyłam się sprawdzić. Na szczęście śniegu nie ma.
                        A co do odchudzania, nie ma nic bardziej wzmagającego apetyt niż dietetyczne
                        postanowienia noworoczne. Powinno się to uwzględnić w terapii anoreksji.


                        Z noworocznym pozdrowieniami i licznymi nadziejami zwiazanymi z TWA, generalnie
                        pulchna i generalnie zadowolona (wciąż przed zajrzeniem do szafy),
                        N.
    • kawa_malinowa Re: postanowienia noworoczne 05.01.06, 13:45
      a jednak. obicuje sobie odrobine szacunku dla samej siebie... tylko jakos mi to
      nie idzie. sytuacj sie komplikuje po jednym dniu trzymania sie w pionie.

      to pisalam ja,
      cholerna Antygona, ksiezniczka dunska
      • kwiecienka1 Re: postanowienia noworoczne 08.01.06, 09:56
        zapomniałam!!!
        w tym roku powinnam napisać (a przynajmniej zacząć pisać) pracę dyplomową na
        filozofii...
        pozdrawiam
        Kwiecienka i Mroźny Krakówm o Poranku
        • kwiecienka1 Re: postanowienia noworoczne 08.01.06, 20:36
          wiem, wiem
          za 4 dziesiąta a ja piszę o poranku
          - to przez to, że studiowanie w Krakowie zobowiązuje... miałam długą noc...
          no, ale wszystko skończyło się przyzwoicie
          grzecznie wróciłam już do Katowic i zaraz zabieram się za zmywanie
          pozdrawiam
          Kwiecienka na Zmywaku
          • wqrwiony Re: postanowienia noworoczne 11.01.06, 00:46
            Podszywacz się nie zgłosił, chociaż go prosiłem.

            Kończę w związku z tym działalność na forum z dniem jutrzejszym.
            To jest moje postanowienie noworoczne.
            • wqrwiony Re: postanowienia noworoczne 25.02.06, 14:09
              wqrwiony napisał:

              > Podszywacz się nie zgłosił, chociaż go prosiłem.
              >
              > Kończę w związku z tym działalność na forum z dniem jutrzejszym.
              > To jest moje postanowienie noworoczne.

              Chuj w dupę podszywaczowi jak mawia bender

              Postanowienie postanowiłem złamać tym bardziej, że czasem Was podglądam, a
              przecież nie chcę żeby voyeryzm mnie się utrawalił, skoro już okazłało się,ze
              bwam exhibicjonistą to wystarczy zboczeń.

              w tym miejcu chciałem jeszcze wyrazić swoje moralne poparcie dla tanich (ale
              tanich a nie "tanich") alkoholi.

              Saluto Wataha! jak mawia Geppard albo inny Grzech
              • daria13 Re: postanowienia noworoczne 25.02.06, 16:58
                Witaj z powrotem! Fajnie, że jesteś:)
                P:)
                • wqrwiony Re: postanowienia noworoczne 25.02.06, 20:01
                  :)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka