e_wok
30.12.05, 20:57
Juz od tygodnia nie biore prochow na zasypianie i czuje sie jak mloda
bogini :-) Ta cholerna chemia wyzerala mi mozg. Z perspektywy wlasnie
dopijanego drugiego kieliszka wina - ja wam mowie - nigdy przenigdy nie
dajcie sie uzaleznic od prochow zasypiajacych. Zaczyna sie niewinnie - mozna
sobie spokojnie przespac caly lot, zamiast zastanawiac sie bez konca, gdzie
upchnac nogi, a potem langsam langsam sie czlowiek uzaleznia i caly cykl
dobowy sie przewala do gory nogami. Koszmar zupelny. Ale teraz znowu jest
piknie - zapisalam sie na angielski i na aerobic, zaczynam nawet mniej wiecej
umiec myslec, ktora to umiejetnosc, wydawalo mi sie, zupelnie zatracilam. Tak
se przedsylwestrowo bajam, bo moja osobowosc maniakalno depresyjna wlasnie
zafundowala sobie euforie, z czego wypada sie cieszyc, to nie bede dusic w
sobie :-))