Dodaj do ulubionych

welcome to the real world :/

02.01.06, 07:23
jednak opcja Sylwestra w sobote i Nowego Roku w niedziele jest bledna juz w
samym zalozeniu
zeby 2 stycznia wypadal tak od razu w poniedzialek??
oj oj
bez sensu
czesc pracy :/
Obserwuj wątek
    • dr.krisk Całkowicie się zgadzam! 02.01.06, 09:58
      Tu jest jakiś błąd w założeniu! Tak od razu wrzucić człowieka oszołomionego
      wielką ilością dwutlenku węgla i wody (głowny składnik "szampanuff" marki
      Postsowietskoje Igristoje) w wir pracy i marnej płacy.
      A gdzie tydzień (co najmniej) na refleksje natury ogólnej, podsumowania i
      przemyślenia?????
      W rok 2006 wszedłem z wielkim garbem Niedokończonych Prac...
      • kubissimo Re: Całkowicie się zgadzam! 02.01.06, 11:21
        ja mialem pyszna hiszpanska cavę
        Igristoje to klasyka ;) ale w pazdzierniku Hiszpanie przekonali mnie do swojej
        produkcji
        • dr.krisk Cava... 02.01.06, 12:40
          Nieźle!
          Ja od lat nasączam się hiszpańskim Freixenetem - polecam! Tanio i wykwintnie
          (zwłaszcza odmiana brut).
          • kubissimo Re: Cava... 02.01.06, 15:22
            o, to moze Ty mi powiesz, co oznacza brut?
            • mamarcela Re: Cava... 02.01.06, 15:27
              Sorki, że się wtrącę - brut - bardzo wytrawny. Słowo używane w tym znaczeniu
              chyba tylko przy szampanie. Źródłosłów jeśli mnie pamięc nie myli o
              francuskiego - nie oszlifowany. :)
              • daria13 Re: Powrót do rzeczywistości 02.01.06, 15:43
                tym trudniejszy, że po 8 dniach wolnych, osładzam sobie dzisiaj słuchając w
                pracy Toma Waitsa i muszę powiedzieć, że jego głos świetnie się komponuje z
                moim stanem;). Nie jest tak źle.
                Pozdrawiam szczególnie ciepło wszystkich zmęczonych:)
              • kubissimo Re: Cava... 02.01.06, 16:33
                wtracaj sie smialo :)
                czy mozna zalozyc, ze brut = brutalnie wytrawny? ;)
                • dr.krisk Jak najbardziej! 02.01.06, 21:55
                  Brutalnie i bezkompromisowo wytrawny.
                  To z owym szampanem brut można wcinać tartinki z kawiorem - próba popijania
                  owego przysmaku słodkawą cieczą o nazwie Cin-Cin (albo innym wynalazkiem) to
                  zbrodnia niesłychana!
                  Ale ja zamiast szampana wolę włoskie spumante: podobno nieco inaczej się je
                  robi, natomiast smak jakoś bardziej mi pasuje. Zwłaszcza tanich spumante z
                  dolnych półek w supermarketach: obowiązkowo plasticzany korek oraz wymyślna
                  etykietka!
                  • kubissimo Re: Jak najbardziej! 02.01.06, 22:03
                    oj, pamietam taka impreze, na ktorej po kilku butelkach wina ktos wytoczyl
                    spumante. ojacie
                    scielo tak mocno, ze chcac wyjsc z domu (czyt. zejsc na parter i isc na
                    przystanek) zaczalem sie wspinac do gory
                    od tej pory nieufny jestem wzgledem spumente ;)
                    • dr.krisk To te zdradzieckie bąbelki!!! 02.01.06, 22:33
                      Dlatego też wolę imprezowe alkoholia mocne - wiem czego sie moge po nich
                      spodziewać. A takie spumante to zabawa odbezpieczonym granatem - ani się
                      człowiek nie spostrzeże jak głośno skomentuje gust odzieżowy żony szefa,
                      oświadczy się tlenionej pannicy o imieniu Żaneta, w krótkich żołnierskich
                      słowach streści swoje poglądy polityczne oraz kto Polskę rozkrada - i zanim nas
                      wywalą na zbity pysk, mamy już opinię ochlapusa i łajzy.
                      Dlatego też zalecam ostrożność oraz rozwagę.
                      Wiem co mówię, bom na własnych błędach się uczył ;((((
                      • mamarcela Zdradziecki sok pomarańczowy! 02.01.06, 22:58
                        Dawno temu wybrałam sie na sylwestra z kolegą do jego znajomych. Oprócz tegoż
                        kolegi nie znałam nikogo. Na dworze był ostry, suchy mróz z takich, co to pić
                        się chce. Toteż zaraz po przybyciu na imprezę przyssałam się do dzbanka, w
                        ktorym jak mniemałam znajdował się sok pomarańczowy. I to był właściwie koniec
                        tego sylwestra. Bo co prawda tlenionej pannicy o imieniu Żaneta się nie
                        oświadczyłam, gustów odzieżowych niczyich nie skomentowałam, a że były to lata
                        późnej komuny to nikt sie nad rozkradaniem Polski nie zastanawiał, bo to
                        wiadome było. Powiem więcej zachowałam całkowita trzeźwość umysłu i nawet
                        umiejętność składnego mówienia. Tylko nogi mi odjęło, a że młoda wówczas byłam
                        i wstydliwa to udawałam, że lubię tak sobie siedzieć w kątku.
                        A najgorsze w tym było to, iz podczas owej imprezy w moim zyciu pojawił się na
                        chwilę jako sen złoty facet, który prawdopodobnie był mężczyzną mojego życia,
                        ale nigdy nie miałam sie o tym przekonać, bo nie mogłam za nim pognać w
                        osnieżone Krakowskie Przedmiescie z powodu chwilowego braku zdolności
                        poruszania się.
                        I oczywiście nigdy więcej itd. Od tej pory nie pijam soku pomarańczowego
                        pochodzącego z nieznanego źródła.
                        A propos, czy doktor widział, co robi whisky na obrazku, który specjalnie dla
                        dottore umieściłam w życzeniach?
                        • dr.krisk Oczywiście! 02.01.06, 23:33
                          mamarcela napisała:

                          > A propos, czy doktor widział, co robi whisky na obrazku, który specjalnie dla
                          > dottore umieściłam w życzeniach?
                          Pewnie - i od razu dziękuję! Choć musze powiedzieć, że owa baryłeczka whisky
                          single malt obecnie na stałe zagościła w mych snach.....
    • staua Re: welcome to the real world :/ 02.01.06, 17:05
      U nas, poniewaz Nowy Rok byl w niedziele, wolny dzien przelozono na
      poniedzialek, wiec do pracy obowiazkowo dopiero jutro, ha! (ja ide do nowej)
      • marquis Re: welcome to the real world :/ 02.01.06, 23:35
        Do nowej? A co z badaniami? Dalej będziesz się zajmowac tym samym? Skąd
        pomysł/przymus zmiany mijesca zatrudnienia?
        • broch Re: welcome to the real world :/ 03.01.06, 02:00
          osobiste przyczyny staua wyjasni, ale w nauce, jesli myslisz o karierze,
          siedzenie w jednym labie to samobojstwo (= nikt Cie nie chce = slaby/a jestes
          oraz not enough experience). Doswiadczenie z kilku labow ulatwia rozpoczecie
          niezaleznej kariery (= doswiadczenie)
          • marquis Re: welcome to the real world :/ 03.01.06, 09:48
            No tak, te wspaniałe realia pracy badawczej w USA, ech...
    • dr.krisk Uprzejmie informuję, że nie mogę jeszcze jakoś.... 03.01.06, 13:22
      .. dojść do siebie: robić mi sie okropnie nie chce, a tu skrzynka emailowa
      pełna pogróżek od rozmaitych osobników oczekujących na jakies opracowania,
      wyniki i wykresy. Namolni strasznie!
      Nawet jednemu wysłałem jakąs sinusoidę, to się obraził. Na żartach się nie zna.
      Totez się ukrywam starannie, telefonów nie odbieram, żywię się resztkami ze
      Świąt, za dnia leżę schowany za choinką (tylko zaczyna już opadać i igły
      strasznie za kołnierz się sypią...) - może się odczepią??????

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka