Dodaj do ulubionych

Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pytań.

04.01.06, 22:25
Tutaj każdy ma szansę się skompromitować oraz narobić sobie obciachu.
Prezentujemy nie tyle swoją głupotę, co brak gustu ;-) czyli przyznajemy się,
jakie beznadziejne książki nam się podobały, na jakich idiotycznych filmach
płakaliśmy (bo się autentycznie wzruszyliśmy) oraz przy jakich kawałkach
muzycznych dygamy, chociaż ogół uważa je za szeroko pojęte badziewie.
Przyznajemy się tylko do tego, co nam się podoba, a nie do tego, co wszyscy
uważają za wspaniałe a my nie rozumiemy dlaczego.

Zaczynam ja:
- podoba mi się kawałek Sugarbabes "Too lost in you", chociaż zdecydowanie w
wersji bezteledyskowej
- jestem ukrytą fanką Justina Timberlake'a (zarówno muzyki jak i wyglądu...)
- z wypiekami na twarzy czytuję Harry'ego Pottera
- podobał mi się film "Cruel intentions" i to na poważnie a nie na śmiesznie
- jak również "Królestwo niebieskie"
- lubię hamburgery z MacDonalda
- i parówki

Teraz Wy.
Obserwuj wątek
    • marquis Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 04.01.06, 22:34
      Ale co tutaj robi Harry Potter? Chyba że o te wypieki chodzi :)
    • brunosch Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 04.01.06, 22:37
      1. Wyrażam niezgodę na nazywanie Sapkowskiego "pisarzem literatury rozrywkowej".
      Twierdzę, że pisze świetne powieści polityczne, a kto tego nie rozumie, ten jest
      kiep!
      2. Lubię nie tylko secesję, ale ewidentne "bezguścia" typu: Nimfa w łodzi,
      grającą na lirze z gołąbkiem na ramieniu. Mamarcelo, jeszcze raz ukłony!!!
      3. Harrego Pottera oglądam z zachwytem wyjąc nad ekranizacją Wiedźmina. Tzn.
      Wiedźmin filmowy tylko po pijaku i to niebagatelnym. Wtedy śmieszy i straszy.
      4. Lubię też straszne wierszyki, ponure rymowanki, najlepiej jak z trupem.
      Ballada odpustowa koi moje nerwy.
      ***
      Jak sobie co przypomnę, to dodam.
      • wqrwiony Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 05.01.06, 00:02
        ja nie muszę się kompromitować bo parę dni temu, ktoś już próbował mi pomóc w
        tym przeprowadzając akcję na zburaczenie
        ..........
        ..........
        i korgującą mi poziom IQ (może w górę):

        Geje nie mogą tworzyć kultury w tym kraju. Geje nie mogą tworzyć żadnej
        kultury. Należy zakazać gejom, nałożyć ogórne sankcje na gejowską działalność
        tym podludziom w imię dobrego imienia zdrowych obywateli tego kraju. Geje nie
        mogą działać w obrębie kultury, skażać jej swym zjełczałym świnskim życiem.
        Należy stworzyć urząd w którym każdy działający w obrębie kultury, każdy
        artysta, działacz kutlturowy w tym kraju będzie badany przez psychologa, w
        celu uzyskania oświadczenia o hetereseksualności (czyt. zdrowiu). To nie
        będzie kosztowne, wizyta nie bedzie czasochlonna natomiast przyniesie
        pozytywny i niezbedny efekt w tym kraju.
        Pozostaje pojęcie "marginesu" w obrebie ktorego geje mogliby dzialac. Nalezy
        to tez zlikwidowac, to bedzie karalne niczym nielegalne dzialalnosc np
        handlarzy narkotykow.

        wszystko juz zaplanowalem. calosc koncepji, szczegolowe rozwiazania
        przedstawie pozniej.

        licze na powazna dyskusje.

        pozdrawiam LUDZI

        Dodam jeszcze, zeby ostatecznie się pognębić, że w związku z powyższym okazałem
        daleko idącą podejrzliwość i, że ona mnie nie opuszcza, bo chyba wyznaję teorię
        spiskową.
        Jestem małostkowy strasznie, no nie?
        • staua Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 05.01.06, 00:14
          Kto to napisal? Na jakim forum?
          • wqrwiony Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 06.01.06, 20:55
            To co powyżej znalazłem via wyszukiwarka na oślej ławce, był jeszcze temat
            bluzg do którego zdążyłem zajrzeć zanim został anihilowany.

            Zagranie było cwane ale nie na tyle, żebym nie potrafił tego (d)ocenić.
            W związku z czym zmieniła się również konwencja. To już nie jest zabawa to
            kwestia poważniejsza (w innym przypadku olał bym sprawę)
            Podszywaczu zapraszam na maila w celu uratowania opini mojej o Tobie i twojej o
            sobie samym.
            I tylko tyle w ramach motywacji, bo każda inna presja niż moralna zniweczyłaby
            sens mobilizacji a ja w tej chwili chciałbym już tylko zapobiec kolejnemu
            rozczarowaniu.
            • staua Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 07.01.06, 05:32
              Nic nie rozumiem z tego drugiego cytatu...
              Moze poczytam osla lawke, widze, ze tam fajne rzeczy mozna znalezc, ludzie sie bawia jezykiem
              polskim calkiem niezle!
              • wqrwiony Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 07.01.06, 19:15
                Bo to nie cytat. Zwracam się do gościa wprost.
                Tu i w tym miejscu, mimo, że uderzył w innej przestrzeni forum i w inny mój
                nick. Celem był ten.
                • staua Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 09.01.06, 03:34
                  Skad wiesz, ze ta osoba przeczyta to tutaj? Jest tutaj? (poglebia to moja paranoje w takim razie).
                  Pozdrawiam!
                  • wqrwiony Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 09.01.06, 19:56
                    staua napisała:

                    > Skad wiesz, ze ta osoba przeczyta to tutaj? Jest tutaj? (poglebia to moja paran
                    > oje w takim razie).
                    > Pozdrawiam!

                    przynajmniej latwiej będzie mi znieść, przez współdzielenie, moją własną.
                    Podszywacz jest wśród nas.

                    pozdrawiam nieparanoicznie w ten mroźny styczniowy wieczór AD 2006
      • staua Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 05.01.06, 00:13
        O tak. Ekranizacja Widzmina jest straszna (obejrzalam trzy dni temu). Szkoda. Chyba nie zdecyduja sie
        na kontynuacje...
    • beatanu o płakaniu na filmach 05.01.06, 00:04
      Nie wiem, czy to wielki obciach, bo wiele moich kumpelek i przyjaciółek tak ma.
      Płaczemy namiętnie i wzrusza nas prawie wszystko, co pokażą na kinowym ekranie.
      A zwłaszcza, gdy ma to związek z dziećmi. I takie płakanie po urodzeniu dziatw
      nasiliło się BARDZO. Szczytem (dla mnie) było opłakiwanie losu osieroconego
      przez ojca-lwa małego lwiątka z disneyowskiej kreskówki... I wściekałam się, że
      mnie producenci słodkich do bólu bajeczek tak emocjonalnie wymanewrowali ale
      śliozy i tak się lały. Aż się moje czteroletnie wówczas i siedzące mi na
      kolanach dziecię zdziwiło, dlaczego jej na głowę coś kapie...

      Parę tygodni byłam z dorosłą już prawie latoroślą na "Jabłkach Adama" i
      szlochałyśmy wsystkie pięć, bo tyle nas w salce kinowej było. Same kobiety.
      Szloch się roznosił, bo tak nas mało było... Ale film, uważam, wcale nie jest
      do dupy oj nie, wręcz przeciwnie!

      Nie przypominam sobie jakichś innych obciachowych rzeczy - no może oprócz tego,
      że lubię oglądać zdjęcia z widoczkami i z kwiatuszkami. Nawet te najbardziej
      kiczowate. I sama takie produkuję i już nawet nimi tak wielu ludzi nie męczę ;)

      B
      • staua Re: o płakaniu na filmach 05.01.06, 00:13
        Placze na filmach.
        Boje sie horrorow (pisalam juz o tym).
        Lubie haft krzyzykowy i robotki na drutach!
        • beatanu o robótkach ręcznych 05.01.06, 10:05
          staua napisała

          > Lubie haft krzyzykowy i robotki na drutach!

          To robótki ręczne też są obciachowe? Nie wiedziałam... Ale to znaczy, że
          dołączam do grupy :) Wdziergałam z życiu co najmniej kilkanaście swetrów,
          najwięcej zrobiłam ich w czasie studiów (sic!), uwielbiam zwłaszcza takie z
          wrabianiem skomplikowanych wzorów. Ostatnim projektem jest cóś pięknego,
          obszerne kurtkopodobne wdzianko inspirowane starymi malunkami na jeszcze
          starszych skrzyniach wiejskich, dzieło norweskiej projektantki (bliżej mi
          nieznanej). Dziergam to cóś już od czterech lat i został tylko jeden rękaw, ale
          nie mogę się zań zabrać...

          I szalenie imponują mi osoby, które potrafią haftować! Sama nigdy nie
          próbowałam, ale chciałabym się nauczyć...

          A horrorów nie oglądam programowo, bo autentycznie się boję. Ale o tym też już
          kiedyś, podobnie jak Staua, pisałam.
        • marquis Re: o płakaniu na filmach 06.01.06, 15:21
          Również płaczę na filmach, po co się hamować?
      • aaneta Re: o płakaniu na filmach 05.01.06, 09:17
        A kto powiedział, że "Jabłka Adama" są do dupy? Na pewno nie ja ani Noida, wręcz
        przeciwnie.

        Oj, ja ostatnio też płaczę na filmach i nie tylko, i dobrze mi z tym, gorzej
        było, kiedy mnie nic nie ruszało i nie mogłam płakać (albo sobie nie pozwalałam).

        Natomiast co do kompromitacji to przypomniała mi się w tej chwili tylko jedna,
        natury kulinarnej, mianowicie przyznaję się bez bicia do rzeczy strasznej: sos
        pomidorowy do spagetti robię na smalcu. Wiem, że to całkowite zaprzeczenie idei
        kuchni włoskiej, profanacja, herezja i w ogóle, ale tak jest nasmaczniej, moim
        zdaniem, no co ja poradzę, że tak lubię?
        • beatanu Re: o płakaniu na filmach 05.01.06, 10:10
          aaneta napisała:

          > A kto powiedział, że "Jabłka Adama" są do dupy? Na pewno nie ja ani Noida,
          wręc
          > z
          > przeciwnie.

          Nie, no - nikt tak nie powiedział... (oprócz recenzenta z Dagens Nyheter, który
          filmem do końca zachycony nie był, ale co on tam wie:) Ale w kontekście, tzn w
          sąsiedztwie disnejowskiej kreskówki, na której też się wzruszyłym, a której za
          wielkie dzieło filmowe nie uważam, "Jabłka Adama" mogły sparawiać wrażenie
          filmu słabego. Dlatego podkreśliłam, że takim filmem nie są. Te jabłka. Chyba
          mącę, ale może mnie ktoś rozumie?

          B jeszcze nieobudzona
          • noida Re: o płakaniu na filmach 05.01.06, 10:40
            Ta disney'owska kreskówka to był straszny wyciskacz łez! Byłyśmy na tym z
            koleżanką pod pretekstem zabierania do kina jej młodszego brata i obie
            ryczałyśmy jak bobry ;-)
            Ja rozumiem o co chodzi!
          • aaneta Re: o płakaniu na filmach 05.01.06, 10:54
            Przyznaję, że nie rozumiem, ale ja też jeszcze nie obudziłam się na dobre, więc
            może dlatego :)

            Może chodzi Ci o to, że nie jest to taki klasyczny wyciskacz łez jak ta
            disnejowska kreskówka, tzn. że jest to film "słaby" do płaczu?

            A. dociekliwa mimo że niedospana
            • beatanu Re: o płakaniu na filmach 05.01.06, 12:27
              aaneta napisała:
              > Może chodzi Ci o to, że nie jest to taki klasyczny wyciskacz łez jak ta
              > disnejowska kreskówka, tzn. że jest to film "słaby" do płaczu?

              Coś w tym rodzaju :)))
              Nie klasyczny wyciskacz łez, tylko bardziej odjechany twór i do śmiechu i do
              płaczu. A ja takie filmy uwielbiam!

              Beata już obudzona ogarnianiem mieszkania i postępującymi przygotowaniami do
              przyjęcia na 9 osób. Bo w zsekularyzowanej Szwecji święto Trzech Króli jest
              dniem wolnym od pracy i tak przy okazji zaprosiliśmy paru przyjaciół na małe
              conieco :)
        • kubissimo Re: o płakaniu na filmach 05.01.06, 13:20
          tam na filmach...
          ja regularnie sie wzruszam przy programie... DOM NIE DO POZNANIA (Extreme
          Makeover), bo wlasciciele przerobionych domow tak ladnie placza z radosci, ze
          mi sie udziela :)
    • kubissimo Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 05.01.06, 00:28
      bardzo lubię paprykarza szczecińskiego :)
      nie wierzę w prąd
      • nienietoperz Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 05.01.06, 11:08
        Paprykarz szczecinski zostal przeze mnie ostatnio spotkany w okolicznosciach
        niespodziewanych - znajomi przeprowadzili sie do 'miedzynarodowej' dzielnicy i w
        ramach eksperymentow zywieniowych robia zakupy w lokalnym sklepiku z zywnoscia
        swiata. W efekcie zostalismy przez nich poczestowani ostatnio tajemniczy
        wschodnioeuropejskim pate rybim, ktore szybko zostalo zdemaskowane jako
        paprykarz szczecinski (z Sandomierza, ma sie rozumiec). Lza sie w oku zakrecila...
        Poza tym lubie, prawdopodobnie tez ze wzgledow sentymentalnych, tak zwana
        konserwe turystyczna. Oraz tragicznie marnuje czas grajac w stare mizerne
        strategiczne gry komputerowe.

        Wasz
        nienietoperz
        • beatanu o paprykarzu szczecińskim 05.01.06, 12:29
          Przyznaję, że nie znam paprykarza szczecińskiego... Czyżby to różnica
          pokoleniowa, czy tylko fakt, że do N. Huty nie dowieźli?

          beata wychowana na konserwie turystycznej i pasztecie mazowieckim
          • nienietoperz Re: o paprykarzu szczecińskim 05.01.06, 12:51
            Mogli nie dowiezc, chociaz autorytatywnie z racji niedostatecznego wieku
            wypowiedziec sie nie moge.
            W ramach niesienia oswiaty kaganca:
            paprykarz szczecinski, jak sama nazwa wskazuje, jest pastociapa sporzadzona w
            Sandomierzu czy innym Toruniu, skladajaca sie z (oryginalny, wygooglowany sklad):
            rozdrobnionego mięsa ryb, ryżu,
            koncentratu pomidorowego, cebuli, oleju roślinnego, soli oraz przypraw.

            Powszechny w sklepach w czasie agonijnego komunizmu i powijakow swietej pamieci
            III RP.


            • mamarcela Re: o paprykarzu szczecińskim 05.01.06, 12:58
              Otóż oświadczam, że paprykarz szczeciński pod nazwą TM "paprykarz szczeciński"
              występował nagminnie, choć nie tak łatwo było go upolować, w warszawie w latach
              80". Spożywany był zarówno na ciepło, jak i na zimno na tzw. kanapkach.
              Oświadczam również, że wielkiemu szokowi uległam, kiedy go kilka lat temu znowu
              na półkach ujrzałam. Zresztą może on był tam zawsze, tylko moje oczy ku innym
              rejonom półek dążyły.
              pozdrawiam
              starszy referent do spraw paciai wszelakich mamarcela
              • diffie Re: o paprykarzu szczecińskim 05.01.06, 13:07
                Wedle pierwotnej receptury - był znakomity. I ma swoją historię, por:
                www.historia.szczecin.pl/articles.php?id=38
            • kubissimo Re: o paprykarzu szczecińskim 05.01.06, 13:04
              to rozdrobnione mieso rybie to szczyt optymizmu
              tajemnica poliszynela jest, ze tam sa mielone rybie dzioby i pazury ;)))
              • daria13 Re: o paprykarzu szczecińskim 05.01.06, 13:34
                Ale mi narobiliście smaku. Ja nie jadłam paprykarza od niepamiętnych czasów
                właśnie dlatego, że mi maż obrzydzał takimi opowiastkami w stylu szpony i
                dzioby, tudzież niezdrowe konserwy, ale teraz bym chetnie zjadła, dla samego
                porównania na ile się ów produkt zmienił.
                Natomiast ide o każdy zakład, że pewnie nikt z Was nie gustuje w wątróbkach
                rybnych, też w puszcze, które uwielbiałam we wczesnej młodości, potem była
                czarna plama na rynku, aż wreszcie na początku lat 90 wróciły na pólki sklepów
                rybnych. Ze świeżą bułeczką i masełkiem - niebo w gębie. Nikt z moich znajomych
                niestety nie podziela mojego entuzjazmu, wręcz przeciwnie, napawa ich to
                obrzydzeniem, nie wiedzieć czemu.
                Aha, czy ktoś z Was pamięta konserwę zza wschodniej granicy z rybą o nazwie
                Sajra? Pamiętam, że była dawnymi czasy dostępna i tania, a gdy przed kilku laty
                znów pojawiła się na naszym rynku osiągnęła cenę ok. 7 zł, co jak na puszkę
                rybną nie jest mało, a ryba jest naprawdę dobra.
                Pozdrawiam w wielkim dylemacie, co dziś kupić na kolację:)
                • mamarcela Re: o paprykarzu szczecińskim 05.01.06, 13:37
                  wątróbki rybne z twarogiem, cebulką (najlepiej szalotką, ale może być czerwona
                  lub cukrowa), lubczykiem i dużą ilością ostrych przypraw. zdecydowanie tak.
                • brunosch jah! wątróbki! 05.01.06, 15:04
                  coś pysznego! Zwłaszcza podziabane widelcem na miazgę z dużą ilością soku
                  cytrynowego i do tego świeże pieczywo - nie ma nic lepszego!
                  • aaneta Re: jah! wątróbki! 05.01.06, 15:29
                    O! Na to bym nie wpadła! Za to wczoraj odkryłam sardynki w sosie cytrynowym,
                    tzn. w oleju z dodatkiem olejku cytrynowego. Pycha!
                • marquis Re: o wątróbkach rybnych 06.01.06, 15:27
                  Fuuuuuuuuuuuuuu!
                  przepraszam Dario, po prostu na myśl, że ryba w ogóle ma jakąś wątróbkę, słabo
                  mi się zrobiło. Cóż, no nie znam się na anatomii zwierząt, nigdy rybiej watróbki
                  nie widziałem, lubię drobiową i wieprzową, jeśli już. I żadnych innych podrobów:
                  płuc, nerek, mózgu - nie tknę...
              • beatanu Re: o paprykarzu szczecińskim 05.01.06, 15:48
                Wielbiciele paprykarza szczecińskiego!

                Dziękuję za informacje wszelkie. Utwierdzam się w przekonaniu, że paprykarza
                nie jadłam (no chyba, że w stanie wskazującym i nie pamiętam). Może dlatego, że
                nigdy nie przepadałam za konserwami rybnymi - oprócz czegośtam (makreli?) w
                sosie pomidorowym. Bo śledzie, to już zupełnie inna historia...

                Beata nieznająca też wątróbek rybich :(
                • kubissimo Re: o paprykarzu szczecińskim 05.01.06, 17:10
                  powszchnie wiadomo, ze sledz to nie ryba
                  tak jak kura to nie ptak
      • brunosch Prąd elektryczny ?! 05.01.06, 14:11
        Drodzy Państwo!
        natrętnie wmawiana pogłoska twierdzi, że nie dość, że prąd robią w elektrowni,
        to jeszcze że on albo stały jest, albo zmienny. Przy czym dość mętnie tłumaczy
        się tę jego dwulicowość. A rzecz jest prosta:
        Prąd bierze się ze ściany. Są tam nawiercone takie dziurki i one muszą być
        zatkane, bo inaczej cały wypłynie na podłogę i kto to będzie zbierać?!
        Prąd stały jest od ściany do pstryczka. Od pstryczka do żarówki jest zmienny, bo
        albo świeci, albo nie. Nieprawdaż?
        Tłumaczenie że prąd ma charakter falowy jest błędne, bo gdyby tak było, to jakby
        się ucho do ściany przyłożyło, to by szumiało. Jak w muszli.
        A jedyny szum w muszli jest wtedy, jak się wodę spuści.
        Tak zwane elektrownie, linie przesyłowe, słupy i druty to próba omamienia
        Ludzkości i przesądy światło ćmiące.
    • braineater Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 05.01.06, 09:06
      - uwielbiam kiczowatą pornografię - od obrazków pokątnych z ubiegłych stuleci,
      po epokę niemych filmów (ta wspólczesna już duzo mniej, bo jest za mało
      amatorska, acz pornograficzną wersję Władcy Pierścieni pod tytułem DreamQuest
      polecam w ciemno każdemu, bo jest jednym z najzabawniejszych filmów jaki w
      życiu widziałem, bo wszystko jest pieknie patetyczne, jak byc powinno i
      okraszone efektoma specjalnymi na poziomie Xenny:)
      - zbieram teksty i nagrania hardkorowego śląskiego disco-polo, śpiewanego gwarą
      (inna mutacja tego zboczenia to tropienie osiedlowych kapel hip-hopowych i
      zbieranie ich kaset - ale tylko jesli średnia wieku w tychże jest w okolicach
      14/15 lat:)
      - się wzruszam na tragicznych reportażach o zwierzętach, i długo z
      masochistyczna przyjemnością ogladałem Animalsów
      - od czasu do czasu mam odjazd na chodzenie w kwiecistych koszulach i
      skórzanych spodniach
      - parówki moge jeść na okragło
      - uwielbiam fastfoody
      - tak jak Kubi nie wierzę w prąd i fale radio-telewizyjne, a do tego nie wierzę
      w statki i samoloty:)

      Wiecej grzechów nie pamietam:)
      P:)
      • daria13 Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 05.01.06, 10:15
        Czy tu przyznajemy się do upodobań obecnych, czy tez do wszelkich, jakie się w
        naszym zyciu przewijały?
        Współcześnie to już się przyznawałam do lubienia Przyjaciół i mimo, że mnie
        pocieszaliści, że to nie powinien być powód do wstydu, to ja jednak uważam
        gatunek sitcomowy za zdecydowanie niski.
        Natomiast mam sobie sporo do zarzucenia z dawnych czasów, kiedy miałam fazę na
        czytanie wyłacznie fantasy i po przeczytaniu wszystkiego co najlepsze w tym
        gatunku, sięgałam po rzeczy zdecydowanie słabe, wrzucałam i trawiłam wtedy
        wszystko, co wpadło mi w ręce w bibliotece, zdarzały się też słabe horrory typu
        mastertonowego. Teraz całkiem mi prawie przeszło, bo jednak szkoda mi czasu na
        słabe lektury mając w planach tyle pozycji wartościowych, które kiedyś mnie
        ominęły.
        Zdarza mi się teraz czasami sięgnąć po fantasy kiedy Julka coś przeczyta i mnie
        namówi, tak jak było jakiś czas temu z Barkerem.
        Muzycznie na szczęśćie od lat nie mam sobie wiele do zarzucenia:)
        P:)
      • beatanu Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 05.01.06, 10:18
        braineater napisał:
        > - tak jak Kubi nie wierzę w prąd i fale radio-telewizyjne, a do tego nie
        wierzę
        >
        > w statki i samoloty:)

        Oj, łobuzy w was - Kubissimo i Braineater! W prąd nie wierzą, a z dobrodziejstw
        takowego korzystają pełną gębę;)

        Jeżeli niewiara w coś = niezrozumienie i nieogarnięcie rozumem (a dusza? a
        dusza?) jak toto może działać, to przyłączam się do grupki ateistów
        fizykalnych (termin wymyślony naprędce, więc nie najlepszy, ale może być,
        dopóki ktoś nie zaproponuje innego). Tylko, że ja jednak w prąd i statki
        wierzę. Ale w samoloty - never!

        B
        • kubissimo Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 05.01.06, 13:13
          no ale pradu nie ma
          nie ma i juz
          jest nielogiczny

          dobrodziejstwa dzialaja dzieki magii
      • marquis paruffki 06.01.06, 15:30
        Również uwielbiam paróweczki, byle były dobrze przyprawione (tj. słone, a nie
        mdłe) i miały odpoiwiednią twardość (a nie takie mamałygi jak te parówki dla
        dzieci), nalepiej lekko wędzone. Też mógłbym jeść na okrągło, mimo tych
        mielonych ponoc kopyt, oczu, ścięgien, napletków i innych....
    • diffie Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 05.01.06, 11:38
      Ja z kolei, po latach głębokich badań, doszedłem do wniosku, że dnia 25 marca
      1984 roku Papież ubrał się w czarny strój Wielkiego Nazirejczyka i oddał hołd
      niedokończonej piramidzie Iluminatów, na co oczywiście mam dowody, choćby
      dokumentację fotograficzną. Wietrzę piękny, światowy spisek ! P :)
      img205.imageshack.us/my.php?image=19847cw.png
    • daria13 Re: Noida, 05.01.06, 11:52
      jak Cię lubię bardzo, tak Timberlejka nie umiem Ci wybaczyć. Jak do tego
      doszło, jak to możliwe?
      Mimo wszystko pozdrawiam:))))
      • noida Re: Noida, 05.01.06, 12:31
        Ja nie wiem, jak do tego doszło... Metodą indoktrynacji zapewne ;-) Muzycznie
        to mam gust zdecydowanie spaczony, lubię muzykę taneczną w ogóle, wszystkie
        housy, drum'n'basy, electro, w ostateczności również dance. Lubię ją do
        tańczenia a nie do słuchania w domu, ale jednak. Jeśli Cię to pocieszy to
        akurat Justin chyba bardziej mi się podoba z wyglądu niż z muzyki, a to już
        chyba jest do wybaczenia ;-) W końcu każda potwora...
        • daria13 Re: Noida, 05.01.06, 13:13
          No coś Ty! To ja już chyba prędzej zrozumiałabym upodobanie w muzyce niż w
          urodzie pana T. Fuj, gogusiowaty wymoczek. Nieno.
          Ja myslałam, że Ty lubisz prawdziwych mężczyzn w czarnych golfach, tudzież w
          kurtkach z demobilu:)))
          A jeśli chodzi o muzykę, to ja też nie gardzę hausem czyli takimi rytmami
          bujakowymi, jak to nazywa Brainy, ale wolę instrumentalnie niż wokalnie.
          P:)
          • mamarcela Droga Dario 05.01.06, 13:34
            ośmielę się napisać, że strasznie głupio gadasz, wypominając Noidzie tegoż
            justina t. po pierwsze degustibus itd. po drugie degustibus w kwestiach damsko-
            męskich jeszcze bardziej. po trzecie degustibus w sprawach damsko-męskich
            platoniczno-plakatowych jeszcze bardziej niż bardziej. ot co!
            całą duszą i sercem popieram uwielbienie Noidy dla rzeczonego justina t.
            (chociaż go nie podzielam). bo właśnie takie uwielbienia pozwalaja kobietom
            wystrzec się kardynalnych błędów w życiu realnym.
            weźmy przykład z własnego podwórka - ja mam doskonały gust jeśli chodzi o
            mężczyzn, przynajmniej teoretycznie. natomiast jeśli chodzi o mężów mam gust
            fatalny. straszliwy. kompromitujący bardziej niż cokolwiek ktokolwiek w tym
            wątku umieści. kompromitujący do tego stopnia, że gdyby możliwe było
            samozapalenie ze wstydu to, by po mnie sam popiół został bez żadnego diamentu
            inside. tak kompromitujący, że własne dzieci się ze mnie śmieją, a dorastająca
            córka wszelkie próby nauk umoralniających z mojej strony kwituje; "a bo ty to
            się mamo znasz? popatrz na ..." i co najgorsze ma rację.
            tak beznadziejnie kompromitujący, że nawet w lustro nie śmiem patrzeć, bo
            własne odbicie się ze mnie śmieje.
            i to by było na tyle w kwestii timberlików
            mamarcela, która popiera timberliki, kutchery, robbie williamsy i inne pokraki
            i zafascynowanie niewieście nimi
            • daria13 Re: Droga Dario 05.01.06, 13:55
              Chyba mnie zawstydziłaś Mamarcelo:(. Ja upodobania platoniczno-plakatowe
              rozumiem świetnie i tez popieram, nawet do lat późnych, ale jakoś tak do
              wizerunku Noidy, pięknej, młodej, mądrej kobiety (ale pocumkałam po brzuszku,
              aż mi wstyd;) jakoś ten Justin nijak nie pasował. Teraz się kajam i o
              wybaczenie proszę.
              Z drugiej strony nijak nie mogę złapać koincydencji między kochaniem się w
              ikonach popkultury, aktorach i innych pięknisiach, a dokonywaniem mądrych
              wyborów życiowych partnerów. No nijak.
              Skoro to wątek samokrytyczny to ja mogę się w takim razie przyznać, że podobał
              mi się swojego czasu Antonio B.(wiem, co teraz o mnie myślicie), w takim
              Desperado na ten przykład. Ale to był wyjątek w moich upodobaniach, bo z reguły
              podobają mi się faceci o urodzie nienarzucającej się; ostatnimi czasy mój
              największy idol i facet, który mnie naprawdę kręci to Kevin Spacey.
              Pozdrawiam i zachęcam wszystkich do przyznawania się do swoich mniej lub
              bardziej ukrytych fascynacji urodą tudzież wdziękiem znanych gwiazd, może być
              śmiesznie:)
              • braineater Re: Droga Dario 05.01.06, 14:24
                Żeby sie Noideczka nie czuła paskudnie w temacie plakatowym, to u mnie na
                ścianach wisiało, po kolei:
                Limahl
                A-Ha
                Modern Talking
                Morbid angel
                Paradise Lost
                Slayer
                i Sepultura, co skończyła okres plakatowego zachwytu muzycznego.
                Potem dośc długo wisiały panienki z playboy'a
                a ostatnio wisza trzy pornograficzne grafiki Gustave Dore'a:)

                P:)
              • mamarcela Re: Droga Dario 05.01.06, 14:35
                a ja niestety widzę i tu znowu posłużę się własnym przykładem. gdybym w
                młodości zamiast nawiedzać sie mądrymi książkami, słuchać przygnębiających
                kawałków i czekać na uczucie od pierwszego wejrzenia (z tej drugiej strony, bo
                ja zawsze mało kochliwa byłam) ponapalałabym się trochę na jakiś popkulturowych
                pięknisiów to może nie popełniłabym kilku kardynalnych błedów życiowych i może
                moje dzieci nie miałyby głupiego ojca. nie dałabym się zwieść opowieściom o
                wielkich miłościach aż po grób, tylko zastanowiłabym się, o czym będziemy
                rozmawiać. i znowu moje dzieci nie miałyby głupiego ojca.
                a jak już bym sie ponapalała (gdybym się napalała) to może rozejrzałabym sie
                dookoła i zobaczyła, że tak naprawdę to najbardziej na świecie kochał mnie
                jeden z moich kumpli. który mi zresztą wówczas tego nie powiedziałby pod karą
                śmierci, bo się mniej bał jak smoczycy jakiejś. czemu ja się mu nie dziwię???
                i za którym ja od lat tęsknię t jak wariatka, bo go strasznie lubiłam, bo
                miałam z nim o czym gadać, bo był dla mnie dobry, bo zawsze był przy mnie, gdy
                go potrzebowałam, bo był najlepszym przyjacielem jakiegokiedykolwiek miałam i w
                ogóle. tak.
                bo te wszystkie ochy i achy, i bukiety z róż są może miłe, ale w gruncie rzeczy
                to "przesądy światło ćmiące", że wieszcza i brunoscha z wątku o pstryczku
                elektryczku zacytuję.
                mamarcela zadumana i ekshibicjonistyczna do bólu trzewi
              • aaneta Re: Droga Dario 05.01.06, 14:39
                Ależ Antek Bandzioras zwany Bandziorro, jak najbardziej! I to wcale nie jest
                śmieszne ani wstydliwe! A w "Desperado" to już w ogóle! Chociaż ostatnio wolę
                Russella Crowe i Heatha Ledgera, Clive Owen też mógłby być :)
                • quarantine Re: Droga Dario 05.01.06, 14:46
                  A mnie podoba się Keanu Reeves, Jeremy Irons oraz Antony Hopkins. Antony
                  głównie za obłędną dykcję.
                  • daria13 Re: Droga Dario 05.01.06, 15:49
                    quarantine napisała:

                    > A mnie podoba się Keanu Reeves, Jeremy Irons oraz Antony Hopkins. Antony
                    > głównie za obłędną dykcję.

                    O, ten zestaw też zły nie jest. Do tego jeszcze starszy Sean Connery.
                    P:)
              • beatanu o idolach 05.01.06, 14:56
                daria13 napisała:
                > Pozdrawiam i zachęcam wszystkich do przyznawania się do swoich mniej lub
                > bardziej ukrytych fascynacji urodą tudzież wdziękiem znanych gwiazd, może być
                > śmiesznie:)

                Kto działał mi na hormony? Po koli:
                Janusz Gajos jako Janek (od przedszkola po jakąc 3-4 klasę)
                Stanisław Mikulski jako Kloss (jak wyżej)
                później nie pamiętam
                John Lennon (koniec podstawówki + całe liceum i...)
                Dustin Hoffman (jak wyżej, bez wielokropka)
                później znów długo nic
                Viggo Mortensen - wszędzie i do dzisiaj:)
                Joakim Berg - wokalista szwedzkiego zespołu Kent, od lat wielu po dziś i jutro
                www.rockmusica.net/palsa/photos/0006kent.jpg
                To chyba wszystko. Bo o pani w przedszkolu i Zdzisławie Sośnickiej, i koleżance
                z gimnastyki wyrównawczej i o Juliette Binoche zwłaszcza w parze z Johnny
                Deepem to może inną razą ;)
                • eva.68 Re: o idolach 05.01.06, 15:39
                  Viggo M. jak najbardziej. I Sean Connery (wyłączając Bondy - czas zdecydowanie
                  mu służy). I Pierce Brosnan. I Brad Pitt czasami. I Johny Deep. I Jeremy
                  Irons.I...
                  A głosem działa na mnie Gordon Haskel np. A kiedyś Cohen ale to przeszłość.
                  I jeszcze Robert Kasprzycki. I bardzo podobał mi się Seweryn K., dawno temu.

                  Tyle na już (ale namieszałam ;)).
                  P:)
                • daria13 Re: o idolach 05.01.06, 16:22
                  beatanu napisała:
                  > Viggo Mortensen - wszędzie i do dzisiaj:)
                  Dla mnie Viggo tylko jako Aragorn i to bardzo nawet. Bez brody nie do przyjęcia
                  z tą kwadratową szczęką i dziurką w brodzie.
                  Miłości dziecięce i wczesnomłodzieńcze bardzo zbliżone (bez Lennona). Dustina
                  uwielbiałam, a jest to najlepszy dowód na to, że nie ideały urody, ale głębie
                  psychologiczno-intelektualne zawsze mnie w facetach brały (cokolwiek to
                  znaczy:).
                  P:)
                • mamarcela Re: o idolach 05.01.06, 19:44
                  Kilku ich jest. Przeważnie już wymienionych.
                  Ale przede wszystkim Colin Firth. Zawsze i szczególnie na mokro (wiem, wiem już
                  o tym było).
                  I kompletnie nie rozumiem dlaczego, bo ani specjalnie przystojny i mocno
                  fajtłapowaty.
                  Chyba ten akcent. :)
                  • chihiro2 Re: o idolach 28.07.06, 16:49
                    A mnie sie podoba:
                    - Adrien Brody
                    - Vincent Cassel
                    - Jeremy Irons (choc troche za stary dla mnie)
                    - Dermott Mulroney
                    Jeszcze paru by sie znalazlo...
          • noida W kwestii wymoczka ;-) 06.01.06, 11:55
            Droga Dario, no co ja Ci poradzę, że strasznie mi się podobają tacy wymoczeni
            blondyni. Im jaśniejsi tym lepiej, rudzi też wchodzą w rachubę. Do typu bardzo
            jasnych blondynów, którzy mi się podobają należą: ww. Justin, Woody Harrelson,
            Matthew McConaughey oraz Ewan McGregor, którego jednak nie nazwała bym
            wymoczonym. Aha, no i oczywiście mój ulubiony Tobey Maguire bez podbródka.

            Typy Banderasów nie robią za to na mnie najmniejszego wrażenia, mogą wywijać
            bronią czy tam gitarami a ja nic zupełnie.

            Bardzo jestem ciekawa, co masz na myśli mówiąc "prawdziwych mężczyzn w czarnych
            golfach, tudzież w kurtkach z demobilu:)))" bo prawdę mówiąc nie jestem sobie w
            stanie zwizualizować nikogo w tym typie. Podasz jakiś przykład?
            • aaneta Re: W kwestii wymoczka ;-) 06.01.06, 12:12
              A to polecam Ci niejakiego Paula Bettany, ten to albinos prawie! Ewan McGregor
              też jest niezły, tylko że ostatnio jakoś rozmienił się na drobne, nawet nie
              ostatnio, tylko od dobrych paru lat. A tak się dobrze zapowiadał :(
            • daria13 Re: W kwestii wymoczka ;-) 06.01.06, 12:59
              noida napisała:
              >> Bardzo jestem ciekawa, co masz na myśli mówiąc "prawdziwych mężczyzn w
              czarnych
              >
              > golfach, tudzież w kurtkach z demobilu:)))" bo prawdę mówiąc nie jestem sobie
              w
              >
              > stanie zwizualizować nikogo w tym typie. Podasz jakiś przykład?

              Bo to bardzo cienka aluzia była:))) Facet w czarnym golfie to intelektualista i
              jakoś tak od początku wyobrażałam sobie Braina w czarnym golfie, więc tak
              docelowo miałam na myśli naszego ojca-założyciela, natomiast facet w kurtce z
              demobilu to przecież nasz drogi dottore, którego, mimo że nie udało nam sie
              zobaczyć, to i tak jest ideałem (i ja pamiętam te porównania z Brucem
              Willisem:)))).
              Reasumując: ja nie lubię ani wymoczków, ani Banderasów (to była przelotna
              fascynacja) ale przeciętnej urody facetów z "tym czymś", czyli wspomniany Kevin
              S.
              Pozdrawiam serdecznie wyrozumiała wobec lubienia wymoczków:)))
              • 3promile Re: W kwestii wymoczka ;-) 06.01.06, 13:49
                O przepraszam! Jak tylko przeczytałem o "prawdziwych mężczyznach w czarnych
                golfach, tudzież w kurtkach z demobilu", to od razu przed oczami ukazał mi się
                Zbyniek Cybulski w pełnej krasie!

                PS. Posiadam i golf czarny, i kurtkę z demobilu (Bundeswehry). Oczekuję
                propozycji ;-)
                • mamarcela Re: W kwestii wymoczka ;-) 06.01.06, 13:54
                  Promiś, ja Cię nie chcę martwić, ale kurtkę Bundeswerhy ma teraz co drugi
                  polski harcerz. Wiem, bom sama naszywki bundeswehry odpruwała, a w ich miejsce
                  zethapowskie przyszywała. :(
                  Ale czarny golf to już jest coś. :)
                  • 3promile Re: W kwestii wymoczka ;-) 06.01.06, 13:58
                    Ale ja mam tę kurtkę od 1987. roku, moja droga! I to jest coś! Gdybyś ty
                    widziała, jakaż ona pięknie spłowiała jest! Te warmińskie zimy, te grudniowe
                    sztormy bałtyckie, te tatrzańskie kaprysy meteorologiczne - czytasz z tej
                    kurtki, niby ze sztambucha!
                    • mamarcela Re: W kwestii wymoczka ;-) 06.01.06, 14:09
                      A przepraszam. W takim razie zwracam honor i pozostaje pod wrażeniem.
                      Ogromnym.
                      A dziadka w wermachcie też szanowny pan posiadasz? :)
                      • 3promile Re: W kwestii wymoczka ;-) 06.01.06, 14:12
                        Nie planuję w najbliższej (ani w dalszej) przyszłości wstąpienia na szybką
                        ścieżkę kariery politycznej, w związku z czym czuję się zwolniony z obowiązku
                        odpowiedzi na tak prowokacyjnie postawione pytanie!
                        • mamarcela Re: W kwestii wymoczka ;-) 06.01.06, 14:26
                          To ja od razu wyznam chociaż też nie planuję, ale żeby nie było domysłów - od
                          razu wyznam:
                          Pierwszy mąż mojej babci (co to jej na oczy w życiu nie widziałam) zginął w
                          Oświęcimiu i moja babcia wyszła za mąż po raz drugi za faceta, którego trzecią
                          żoną była. Jak babcia umarła to jej drugi mąż ożenił się po raz czwarty z
                          własną służącą. I właśnie pierwszy mąż czwartej żony drugiego męża mojej babci
                          (co to jej na oczy nie widziałam) był w wermachcie. Są na to dokumenta.
                          Tak, że ja nawet planować nie ośmieliłabym się.
                          mamarcela zlustrowana
                          • 3promile Re: W kwestii wymoczka ;-) 06.01.06, 14:31
                            Ach te "Polskie drogi"... Drogi kręte, zawiłe, niełatwe. Drogi zawiane śnieżycą
                            burz dziejowych, drogi przekwalifikowane do trzeciej kolejności odśnieżania na
                            mocy zdrady jałtańskiej, drogi pogmatwane jak genetyczna hybryda Kmicica i
                            Chełmickiego, ech...
              • braineater O k...! 06.01.06, 22:28
                mać w dodatku!
                Nienawidze golfów, nie ubiorę tego paskudztwa na siebie za żadne pieniądze.
                Proszę mnie skreslić z listy!
                <szalików tez nienawidzę, i płaszczy, i peleryn, i fularów, i kapeluszy i
                garniturów i fraków i spodni na kańcik.
                Jako yntelektualista ubieram się w gacie sztruksowe z krokiem przy kostkach,
                bluzy z kapturem i parki, ewentualnie w goretexy sportowe.
                NIENAWIDZĘ GOLFÓW I WYPRASZAM SOBIE KOJARZeNIE MNIE Z CZYMS TAKIM!!!!
                Tyle:)

                P:)
                • daria13 Re: O k...! 07.01.06, 00:06
                  braineater napisał:
                  > NIENAWIDZĘ GOLFÓW I WYPRASZAM SOBIE KOJARZeNIE MNIE Z CZYMS TAKIM!!!!

                  Wybaczenia proszę. Ja z innej epoki jestem i dlatego mam wypaczone skojarzenia.
                  To się nie powtórzy przenigdy.
                  Skądinąd ciekawa jestem jak innym kojarzy się intelektualista, jeśli nie w
                  czarnym golfie, w okularach jak musztardówki i do tego szczytem elegancji
                  byłaby fajka, ale jeśli nie fajka, to z pewnością papieros jeden za drugim.
                  Ja właściwie bardziej podejrzewałam, że kolega oprotestuje tego
                  intelektualistę, a nie tak prozaiczną rzecz jak golf:)))
                  Pozdrawiam i dobrej nocy życzę:)
                • chihiro2 Re: O k...! 28.07.06, 16:54
                  Zaden porzadny mezczyzna nie nosi golfow :)
      • kubissimo Re: Noida, 05.01.06, 13:14
        ej no, ale Justin jest obledny :)))
    • kawa_malinowa Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 05.01.06, 13:55
      1. Samotnosc w sieci mnie naprawde wzruszala. Mialam pietnascie lat jakos i z
      przyjaciolka czytywalysmy te ksiazke namietnie ....
      2. Uwielbiam Madonne.
      3. PLacze na bajkach Disneya i komediach romantycznych.

      :)
    • 3promile Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 05.01.06, 15:48
      No nie wiem, jak to wam delikatnie jakoś... W każdym razie trzymajcie się mocno
      czegoś stabilnego! Jedziemy!
      1/kino - Filmy z Bruce'em Lee. Wszystkie.
      2/muzyka - Abba, Bee Gees, Pussycat i reszta tego klimatu 70's
      3/literatura - Daenikeny i inne takie; poza tym wszystko, co dotyczy
      templariuszy, albigensów i Sang Reala - na długo przed Brownami!
      4/malarstwo - Hieronim Bosch (chociaż Jeroen Anthoniszoon van Aken też ładnie
      brzmi) - "Ogród rozkoszy ziemskich" (skrzydło prawe, naturelmą)
      5/kulinaria - pomimo sporych umiejętności, częściowo zawodowych, pomimo
      znajomości kuchni włoskiej, fhhhancuskiej, chińskiej (głównie Kanton), pomimo
      tego wszystkiego jak widzę, czuję prawidłowy bigos, to płaczę ze szczęścia...

      Promillus ludicus

      PS. Wierzę w prąd, nie wierzę w Timberlejka!
      • daria13 Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 05.01.06, 16:03
        > 1/kino - Filmy z Bruce'em Lee. Wszystkie.
        > 2/muzyka - Abba, Bee Gees, Pussycat i reszta tego klimatu 70's

        Zawsze sobie Ciebie wyobrażałam jako człowieka młodego, załóżmy w wieku Braina
        co najwyżej, ale te upodobania filmowo-muzyczne chyba muszą świadczyć o wieku
        starszym, bo żeby to lubić trzeba mieć sentyment osobisty, inaczej nie da się
        tego wytłumaczyć. Zwłaszcza, że na Abbę i Bee Gees były jakieś próby odkopania
        z archiwów, ale o zespole Pussycat może wiedziec tylko ktoś w moim
        zaawansowanym wieku. A dla przykładu takie kapele jak Slade, Seet czy Bay City
        Rollers (nie pamiętam pisowni) kolega zna?
        Pozdrawiam nieźle rozbawiona:)
        • 3promile Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 05.01.06, 16:10
          Kolega zna. Kolega wychowywał się na AC/DC, Deep Purple, Black Sabbath i tak
          dalej, więc kremplinowe dzwony, owłosione klaty, dyszkant wokalisty i całą
          kulturę dicho miał głęboko w... pogardzie i dopiero niedawno kolegę naszło.
          Podobno mam kryzys wieku średniego, ale muszę przyznać, że dobrze mi z tym
          kryzysem - do twarzy i w ogóle.
      • beatanu Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 05.01.06, 16:06
        E, no nie jest tak źle! Fałszywy alarm. Chwyciłam się mocno krzesła na którym
        siedziałam i... podpisuję się pod punktem 2 (chociaż może bez Pussycat) a już
        szczególnie pod 4 (uwielbiam Boscha i gdy dane mi było zpbaczyć ciut w
        oryginale w Brukseli to... prawie się popłakałam ze szczęścia). A bigos
        prawdziwy (czyli taki jakim go robię:) uwielbiam!

        B:)
        • mamarcela Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 05.01.06, 16:27
          Jejku, a czy ktos pamięta film taki
          www.filmweb.pl/Film?id=6783
          bidżisy i alice cooper śpiewali beatles
          latałam na niego namiętnie i wielokroć w wieku młodzieńczym
          chociaż tak poza tym to też bardziej hardcorowa byłam
          pozdrawiam :)
          • daria13 Re: Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band 05.01.06, 22:41
            Nie wiem jak u innych, ale u mnie link nie działa, za to wiem że chodzi Ci o
            film/musical o tytule jak w tytule powyższego posta. Byłam po wielokroć:)
            Piosenki znałam na pamięc, a muszę dodać,że Beatelsów nigdy nie wielbiłam, ale
            w wykonaniu Bee Gees to i owszem.
            Kurcze, ale mi błogo na wspomnienie tych lat:)
      • aaneta Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 05.01.06, 16:08
        Z tym Pussycatem to nie podpuszczasz? Bo ja te panienki uwielbiałam w
        szczenięcych latach, ba, wzruszałam się do łez, zwłaszcza takim jednym numerem
        pt. Bad Boy bodajże, a kiedy chciałam niedawno spróbować, jak by to teraz na
        mnie zadziałało, czy też popłakałabym się, ale ze śmiechu, to nie mogłam nigdzie
        znaleźć. Bo o ile Abba i Bee Gees jeszcze jakiś poziom reprezentują, o tyle ten
        Pussycat to kicz straszliwy.
        A co to Sang Real, czy ma to coś wspólnego z albigensami?
        • aaneta Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 05.01.06, 16:10
          Już wiem, co to Sang Real, od czego są gugle.
          • marquis Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 06.01.06, 15:42
            A to nie czytałas Kodu Leonarda? Wiedziałabyś od razu ;) Zresztą, w książce też
            byś się domyśliła na 100 stron przed bohaterami :)
            • aaneta Kod Leonarda? 06.01.06, 15:57
              marquis napisał:

              > A to nie czytałas Kodu Leonarda? Wiedziałabyś od razu ;) Zresztą, w książce też
              > byś się domyśliła na 100 stron przed bohaterami :)

              Ano nie czytałam. Ale za to oglądałam "Fisher Kinga" ;) W każdym razie nie
              wiedziałam, że to to samo, co Święty Graal, ja trochę niedouczona jestem.
              Oczywiście tylko w pewnych kwestiach :)
              • marquis Re: Kod Leonarda? 06.01.06, 21:25
                No tak mi się przypomniało, bo tam się pojawiło słowo "Sang Real" co mi się od
                razu skojarzyło ze świętym Graalem :)
        • 3promile Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 05.01.06, 16:15
          Widzę, że moja miłość do zjawiskowych dziewcząt spod znaku Pussycat powodują
          lekki odruch niedowierzania, więc poprę mój afekt dodatkiem w postaci.. no sam
          nie wiem, jak to przetrzymacie... kto pamięta The Rubbets z wykastrowanym
          najprawdopodobniej wokalistą? "Łap, szułaryłary łap"
          • daria13 Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 05.01.06, 16:27
            Rubbetsów pamiętam, wokalista występował w takim śmiesznym bodajże kaszkieciku.
            Skąd Ty to wszystko teraz wytrzasnąłeś. Ja uważam, że te Twoje upodobania to
            czysta perwercha i chęć epatowania sama nie wiem czym:
            Pozdrawiam pozostając pod wrażeniem:)
            • 3promile Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 05.01.06, 16:32
              "chęć epatowania sama nie wiem czym:"
              A niby skąd masz wiedzieć, skoro ja sam nie wiem? Czasem zdarza mi się puścić na
              imprezie coś w tym stylu wplecione pomiędzy housowe czy funkowe bity i co? I
              parkiet się buja jak ta lala! Coś w tym musi być...

              Incydentalny DJ Promil
          • beatanu Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 05.01.06, 16:28
            3promile napisał:
            kto pamięta The Rubbets z wykastrowanym
            > najprawdopodobniej wokalistą? "Łap, szułaryłary łap"

            To ci od Sugare baby love? To podnoszę łapę. Pamiętam :)
            • blue.berry Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 05.01.06, 16:43
              3promile - gdyby caly swiat sie tak kompromitowal jak Ty to padol ziemski bylby
              szczesliwym i pieknym miejscem:)

              ogolnie stwierdzam ze macie jakies zbyt wygorowane mniemanie lub tez wrecz
              przeciwnie:) wiekszosc kompromitujacych rzeczy wyzej wymienionych zadna miara
              nie jest kompromitujaca. zadną miarą!

              na ta okolicznosc mic nie napisze po po uczynieniu rachunku sumienia nie
              znalazlam nic kompromitujacego. do ponad polowy wyzej wymienionych rzeczy
              przyznaje sie bez bicia. i wcale nie uwazam tego za kompromitacje.
              bo co jest kompromitujacego w tym ze od lat kocham sie w Jonnym Deepie i
              zbieram wszytskie jego filmy. bo ja uwazam ze nic:))
              • mamarcela do jagódki 05.01.06, 16:46
                No, sorki, ja sie zwierzyłam z naprawdę potężnej kompromitacji osobistej:) Aż
                mi glupio z tego powodu.
                A Johnego też bardzo lubię. A co nie wolno mi?
                pozdrawiam
                mamarcela skompromitowana
                • eva.68 Re: do jagódki 05.01.06, 17:02
                  Mamarcelo Droga! Gwiazdom wszystko wypada. ;)
                • blue.berry do mamarceli 05.01.06, 17:33
                  a ta potezna kompromitacja osobista to wątróbki rybne z twarogiem czy
                  kompromitujacy mezowie?:))))))))))))))
                  zartuje oczywiscie
                  mysle jednak sobie ze temat ktory tutaj zapodalas jest na tyle powazny
                  szczegolnie ta kwestia ukochanego przyjaciela) ze nijak sie ma do rubasznego
                  watku o niewierze w prad oraz milosci do timberlejkow.

                  ale to moja osobista paranoja bo ja takie akurat tematy jak niespelnione
                  milosci i niewykorzystane szanse traktuje wielce powazne. pewnie dlatego ze mam
                  powody:)))

                  a zreszta nie napisalam ze wszytskie tutaj kompromitacje nie sa kompromitacjami
                  tyle ze czesc:))
              • noida Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 06.01.06, 12:00
                No właśnie o to chodzi, żeby się przyznać do takich głupot :-) Przecież nie
                będziemy sobie robić wyznań nie wiadomo jakich tutaj. Takie rzeczy to można na
                privie i to też nie zawsze.

                A takie wyskoki w świat kultury niskiej, do których jako ludzie "wykształceni i
                yntelektualiści" nie chcemy się za bardzo przyznawać, to całkiem miło sobie
                opowiedzieć :-)
          • eva.68 Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 05.01.06, 16:58
            I ja pamiętam. A wiek zaawansowany uważam za zdecydowanie korzystny. I zupełnie
            niekompromitujący. ;)
            P;)
          • diffie Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 05.01.06, 17:35
            Uściślając, Promilowi chodzi o śliczną piosenkę zespołu "The Rubettes" pt.
            "Sugar Baby Love". No odlot po prostu ...
            img211.imageshack.us/img211/8779/ba1b9ss.jpg
            img211.imageshack.us/img211/896/rubettes8cv.jpg
            img211.imageshack.us/img211/5027/rubettesalt22wd.jpg
      • diffie Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 05.01.06, 17:04
        Jestem szczerze przekonany, że w latach siedemdziesiątych szwedzki pop był
        najlepszy.
        img499.imageshack.us/img499/5959/garvis6gz.jpg
        img499.imageshack.us/img499/7031/gertjonnys9yw.jpg
        img499.imageshack.us/img499/170/hjarterfem9zt.jpg
        img286.imageshack.us/img286/1051/ingelindqvists4nh.jpg
        img286.imageshack.us/img286/8583/ivanhenrys6ri.jpg
        img380.imageshack.us/img380/3923/kjellbrooz4so.jpg
        img380.imageshack.us/img380/1662/musikanterna1ix.jpg
        • mamarcela Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 05.01.06, 17:08
          dzięki Diffie - jednak chyba Ivan Henrys biją wszystko, przynajmniej wizualnie.
          Aż chciałoby się zaśpiewać "Gdzie są chłopcy z tamtych lat?" Cudni.
          i jak Ty to tak szybko robisz?
          pozdrowienia
          mamarcela obśmiana jak norka
          • diffie Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 05.01.06, 17:11
            Mamarcelko miła, mam niezłego sercza, polecam:
            www.alltheweb.com/
            P :)
            • mamarcela Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 05.01.06, 19:46
              Dzięki. Już przetestowany i dodany.
              Do ulubionych.
              Pzdrw.
              • mamarcela Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 05.01.06, 19:49
                BTW - Dodatek do głupich pyt?
                U mnie w wordzie słowo "pyta" było kiedyś podkreślane, że niby nieprzyzwoite, a
                tu nikt nie protestuje?

                "Nie obchodzi mnie to ani trochę, ileś tam już żon zamordował. Grunt, że nie
                żyją."
          • monikate Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 05.01.06, 17:16
            Już pisałam w wątku o kiczu:
            "Samotność w sieci";
            "Titanic" + przypisana do tegoż piosenka w wykonaniu upojnej Celine Dion "My
            heart..."
            Poza tym kuchenne makatki haftowane (tylko gdzie takie kupić można?);
            -obrazki z puszystymi kotkami;
            -nimfy i łabędzie po stawie pływające łajbą w kształcie muszli;
            -szklana kula s przesypującym się śniegiem;
            -w porywach desperacji "Powiedz" Michała Wiśniewskiego i S-ki;
            oj, jeszcze by się niejedno znalazło...
        • kubissimo Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 05.01.06, 17:20
          o nie, umarlem :)))
          a dysponujesz moze rowniez jakimis empeczy? :D
          • daria13 Re: Wielka miłość plakatowa:)))) 05.01.06, 21:23
            W bardzo, bardzo wczesnej młodości zakochałam się w piosenkarzu o wdzięcznym
            imieniu i nazwisku David Cassidy.I było to tym śmieszniejsze, że słyszałam
            przypadkowo tylko jedną piosenkę w jego wykonaniu, raz w życiu, teledysków
            wszak wtedy nie było, ale mnie najbardziej zachwycał jego wygląd, a zwłaszcza
            fryzura. Zbierałam namiętnie jego zdjęcia, a nie było to wonczas łatwe, bo
            czasopism Bravo ani Popcorn nie było, zdobywałam więc jego zdjęcia z
            przeszmuglowywanych przez rodziców koleżanek Bravo z zagranicy lub też
            kupowałam takie małe zdjęcia na bazarze Różyckiego na Targowej, bo był to
            jedyny chyba punkt, gdzie można było kupić zdjęcia idoli w formacie lusterkowym
            (czy ktoś z Was miał takie lusterko kieszonkowe z wizerunkiem gwiazdy? Ja
            miałam z Bardotką, a kupowało się je na odpustach). Kurcze, jak ja kochałam
            tego Cassidy, nawet wtedy twierdziłam, że jak będę miała syna to napewno nazwę
            go David:))) Ależ to były śmieszne czasy.
            Przed chwilą znalazłam różne strony z Davidem i prawie się popłakałam ze
            śmiechu na wspomnienie swoich fascynacji:
            images.google.pl/images?hl=pl&q=david%20cassidy&btnG=Szukaj+w+Google&lr=lang_pl&sa=N&tab=wi

            Pozdrawiam nieźle ubawiona:)
            • brunosch syndrom Gniatkowskiego 05.01.06, 22:24
              w rodzinie krąży opowieść o wielkiej miłości młodzieńczej mojej stryjenki.
              Kochała się na zabój w Januszu Gniatkowskim, piosenkarzu, śpiewającym takie
              słodkie piosenki jak Appasionata. Operował aksamitnym, gardłowym barytonem, co
              Ciotkę wpędzało w pełną onirię. Wyobrażała sobie (epoka była przed-telewizyjna),
              że jest on morderczo przystojnym, wysokim i szczupłym brunetem i że na jej widok
              zejdzie ze sceny i... Poszła więc na jego koncert i wróciła z płaczem - okazał
              się być korpulentnym kurduplem, mocno łysiejącym.
      • noida Bigos. 06.01.06, 12:03
        Z tym bigosem to waćpan przesadził. Bigos nie jest w żadnej mierze obciachowy.
        Obciachowym byłoby, gdybyś pan potrafił zrobić i bigos i te wszystkie
        zagraniczne cuda a płakał nad mrożoną lasagne ;-)
      • eeela Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 08.02.06, 17:37
        4/malarstwo - Hieronim Bosch (chociaż Jeroen Anthoniszoon van Aken też ładnie
        > brzmi) - "Ogród rozkoszy ziemskich" (skrzydło prawe, naturelmą)

        Jezusie Maryjo!!! Et ceteri sancti!!! Dlaczego nalezy sie wstydzic Boscha??? Ja
        nie wpisalam!!!
    • kwiecienka1 Jak zwykle na końcu... 05.01.06, 22:45
      u mnie to leci tak:
      * też parówki i wątróbka (najchętniej jednak wieprzowa) z jabłuszkiem
      (wątróbka, nie parówki)
      * ABBA zawsze poprawia mi humor
      * lubię czytać babskie gazetki, nie tylko te najdroższe i najbardziej trędi
      * mogę startować do Wielkiej Gry z Pancernych, Psa i Klossa
      * w zimie sypiam w piżamce kupionej na bazarku (w lecie bardziej naturalnie,
      saute)
      * pół życia kochałam się w portugalskich piłkarzach, a zwłaszcza w jednym...
      * częściej chodzę do KFC niż do McDonalda bo tam mogę zbierać punkty... wogóle
      zawsze i wszędzie (no, prawie) zbieram wszelkie punkty, gratisy i paragony,
      które mogę na coś wymienić (żebyście widzieli moją kuchnię...)
      * związane z powyższym - mam ogromna kolekcję kubków: poczynając od gratisów
      (Nescafe, Jacobs...), regionalnych (z Chorwacją, z Eurodisneylandem...),
      śmiesznych (w krówki, w skarpetki...) aż po firmowe (Oriflame, SMG KRC...)

      więcej na razie nie pamiętam, ale i tak nawet jak sobie coś przypomnę to nie
      napiszę bo przestaniecie mnie lubić
      pozdrawiam
      Kwiecienka Obciachowa
      • dr.krisk Przypomniało mi się! 05.01.06, 23:03
        kwiecienka1 napisała:


        > * lubię czytać babskie gazetki, nie tylko te najdroższe i najbardziej trędi
        A ja czasem lubie sobie poczytać jakąs Gazetę Dla Mężczyzn: wiecie - najnowsze
        spinki od Gucciego, małe szybkie czerwone samochody, przepisy na befsztyk i
        szybki seks, i takie tam głupoty. Nic mnie to nie interesuje (po co komu szybki
        seks, co to spieszę się czy jak?), ale lubię przez chwile pobyc kimś innym niz
        jestem. Jakimś przodującym pi-arem, asertywnym i pracoholicznym. Slipy od
        Arkadiusa, skarpetki od Prady.
        Po czym z ulgą wracam do mojej kriskowej rzeczywistości.
    • dr.krisk Głupie komedie.... 05.01.06, 22:50
      Nie wiedziec czemu okropnie śmieszą mnie zupełnie przecież nieśmieszne komedie
      duńskie z gangiem Olsena w rali głownej. Oraz Jaś Fasola.
      Takoż jego (Jasia znaczy) włoski odpowiednik, niejaki Fantozzi.....
      Srasznie to głupie wszystko jest, ale ja to uwielbiam. Abstrakcyjny humor,
      idiotyczne miny, przerysowanie itp.
      Natomiast smacznie śpię na intelektualnych kumediach - Wodny Alien w ogóle mnie
      nie śmieszy.

      Z kompromitujących gustów kulinarnych: czasem (rzadko) lubię się nażreć w
      fastfoodzie. Obojętnie jakim, byle tylko było dużo i byle jak! Potem moge przez
      miesiące całe żywić się profitrolkami w kremie łososiowym (tak przynajmniej
      myślę, nigdy nie próbowałem..).
      • daria13 Re: Głupie komedie.... 05.01.06, 23:05
        Kategorycznie zaprzeczam określeniu komedii z gangiem Olsena jako nieśmieszne.
        Śmieszne i to jak diabli. Podobnie jak perypetie rodziny Homolków rodem z
        Czechosłowacji:)
        Spawił mi doktor wielką radochę przyznając się do lubienia Jasia Fasoli, bom
        już kiedyś nieśmiało napomykała o Czarnej Żmiji, ale nie było odzewu. Ja Jasia
        wielbię właśnie we wcieleniu historycznym. Zainteresowani wiedzą w czym rzecz,
        niezainteresowani mogą się zainteresować:)
        Wiele osób gardzi szczerze Rowanem Atkisonem, zupełnie nie wiedzieć czemu, bo
        humor przez niego prezentowany, choć może niewybredyn i niewyrafinowany, ale
        jakże zabawny jest, a o to wszak w komedii chodzi. Co nie zmienia faktu, że
        miłością bezgraniczną i bezkrytyczną, zawsze i wszędzie, darzyć będę Monty
        Pythona, żeby nie było:)
        P:)
        • dr.krisk Czarna Żmija! 05.01.06, 23:12
          O tak! Nawet nabyłem kilka czasopism kobiecych - dodawali owa Czarną Żmiję jako
          gift. Przy okazji z wypiekami na twarzy wgłębiłem sie w meandry życia
          osobistego niejakiej Górniak Edyty, bo du zo wtedy o tej kobiecie pisali: że
          cierpi przez ludzi niedobrych, co ją na języki wzięli!
          Jaś Fasola oraz Fantozzi to moi ulubieni bohaterowie. Usiłują biedaki jakos
          wpasować się w ten świat niełatwy, ale najwyraźniej nie z tego oni świata są.
          Im bardziej wysilają intelekt i niewielkie zasoby sprytu, tym bardziej chleb
          spada masłem do dołu.....
          Ale Czarna Żmija to już inny gatunek....
          • daria13 Re: Czarna Żmija! 05.01.06, 23:29
            A którego Jasia w meandrach historii dottore lubi najbardziej? Średniowiecznego
            z handlarzem relikwiami, czy oświeceniowego ze słownikiem, czy może tego z
            okresu wojennego z przepisem na szczura w wykonaniu nie mniej śmiesznego
            Boldricka, wiernego sługi?
            Sama będąc niezdecydowana pozdrawiam serdecznie:)
            • dr.krisk Nie wiem... 05.01.06, 23:44
              daria13 napisała:

              > A którego Jasia w meandrach historii dottore lubi najbardziej?
              Wszyscy oni Jasiowie śmiesza mnie niezwykle. Boldrick wcinający potrawkę ze
              szczura - rzecz przepiękna.
              Natomiast w Polsce nieznany jest Fantozzi: oszałamiająco odjazdowa kreacja
              Paolo Villaggio. Mały nieatrakcyjny grubas (to naprawde nie jest żadna aluzja
              polityczna!!!!), pracujący jako nikt (czyli ksiegowy) w Megakorporacji,
              pomiatany bezlitośnie przez szefów, obdarzony wyjątkowo nieatrakcyjną żoną.....
              Momentami prześmieszny, ale czasem zaczynam się zastanawiać, na ile w każdym z
              nas jest tego Fantozziego.
              Moi włoscy przyjaciele dziwili się mojej fascynacji Fantozzim - nie rozumieli,
              że jest mi bliski ze względu na podobieństwo losu.... No ale oni nie stali
              przez miesiąc noca w kolejce społecznej po pralkę.
          • noida Re: Czarna Żmija! 06.01.06, 11:58
            Moje ulubione Czarne Żmije to te z królową. Na drugim miejscu te z księciem
            Walii a na trzecim średniowiecze. Niestety, nie widziałam części wojennej, bo
            zabrakło dla mnie kobiecych czasopism...

            Jaś Fasola jako taki nie budzi mojego zbytniego entuzjazmu, bo mi go żal...
            Fantozziego nigdy nie widziałam :-(
    • kwiecienka1 Przypomniało mi się... 06.01.06, 13:26
      więc dodaję (jednak):
      * też Jaś Fasola vel Czarna Żmija (średniowiecze w szczególności, choć Żmija &
      Boldrick w okopach I Wojny Światowej...)
      * jakieś 15 lat temu dałabym się pokroić za New Kids On The Block
      * mam ojca antysemitę
      * nie umiem jeździć na rowerze (co już wiecie)
      * większość czasu przed telewizorem (jeśli już) zabiera mi TVN Style i National
      Geographic: filmy o katastrofach lotniczych (szczególiki techniczne) i innych
      wybuchach, zawaleniach, pożarach (szczególiki architektoniczno-konstrukcyjne)
      pozdrawiam
      Kwiecienka i Wędzona Makrela
      (lubi ktoś?)
      • eva.68 Re: Przypomniało mi się... 06.01.06, 13:49
        kwiecienka1 napisała:
        > Kwiecienka i Wędzona Makrela
        > (lubi ktoś?)

        Moje dziecko.:) Ja bym też lubiła, gdyby nie było w niej ości. Znajduję je
        nawet w filetach.:(
        P:)
      • beatanu Re: Przypomniało mi się... 06.01.06, 15:41
        > Kwiecienka i Wędzona Makrela
        > (lubi ktoś?)

        Uwielbiam wędzoną makrelę!

        Beata bez makreli ale z resztkami z wczorajszej imprezy :)

        • wqrwiony Re: Przypomniało mi się... 06.01.06, 21:14
          Boldrick to jedno z moich wstydliwszych alter ego:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=99&w=8045253&v=2&s=0
          a propos woody'ego
          humor allena trafia do mnie i dotyczy to większości jego komedii,
          intelektualizm jego chyba bardziej polega na monotemacie kompleksu okularniętego
          intelektualisty marzacego o prostolinijnych wyborach macho niż na wyrafinowaniu,
          fakt że zrobił kilka rzeczy w których starał się pokazać coś więcej niż komedię
          pomyłek i nie zawsze mu wychodziło
          ale to reminiscencje odległe, kiedyś dwójka cały cykl jego filmów pusściłA
          "było nas trzech, rosłych jak dęby braci " i na 1,2 i na końcu wybiega allen
          • wqrwiony też mi się przypomniało mi się... 06.01.06, 21:30
            sława o urodzie TWArzowiczek niesie się od jakiegoś czasu głośnym echem i obija
            tam i ówdzie, jakieś formalne wymogi są żeby wejść w album i móc pokontemplować
            ich krasę?
            • 3promile Re: też mi się przypomniało mi się... 06.01.06, 21:35
              Pisz na Berdyczów, tfu!, na brajna, on udziela dyspensy...
            • daria13 Re: też mi się przypomniało mi się... 07.01.06, 12:24
              Zwracam jedynie uwagę, że Album TWARZE służy nie tylko do oglądania i napawania
              się, ale też do umieszczania, więc proszę sobie nie myśleć i po nasyceniu
              wzroku urodą odważnych i innymi ciekawymi zdjęciami, koniecznie coś też nam
              pokazać.
              Pozdrawiam mroźnie, słonecznie i serdecznie:)
              • wqrwiony Re: też mi się przypomniało mi się... 07.01.06, 19:44
                szukam właśnie i znalazłem
                img314.imageshack.us/img314/1301/rysunekdorotki8vl.jpg
                mam jeszcze jedno na kompie z autorką powyższego portretu ale stare
                i zobione tak jak większość z zaskoczenia, więc nie widać wiele prócz opalenizny
                na smukłych nogach i gołym kartonie,
                mam za to Colombinę która robi wrażenie, tylko chwilowo gdzieś się schowała

                • daria13 Re: też mi się przypomniało mi się... 07.01.06, 20:30
                  Myślę, że po takiej prezentacji Brainy powinien Cię wpuścić na TWARZE:))
                  Nie wiem jak innym, ale mi się niezmiernie podoba. Opalone i smukłe nogi zostaw
                  do pokazania w Albumie:)
                  Fajnie, że jesteś.
                  P:)
                  • wqrwiony Re: też mi się przypomniało mi się... 08.01.06, 21:07
                    zlazłem colombinę, fajna jest i bardzo ją lubię, kiedyś nawet wszystkie gołe
                    baby wyrzuciłem dla niej z twardziela:
                    img312.imageshack.us/img312/3682/colomb28xz.jpg
                    Dziękuję Ci Dario za to, że znosisz moje miny dzielnie,
                    img313.imageshack.us/img313/6352/jpg8db.jpg
                    przyjmij w dowód wdzięczności:
                    img313.imageshack.us/img313/4779/kwiatek5fk.jpg
                    • daria13 Re: też mi się przypomniało mi się... 08.01.06, 22:05
                      Dziękuję:)
                      A co do min, to ja jakoś nie potrafię się oprzeć ich urokowi. Taka słabość:))
                      Pozdrawiam w mroźny, ale piękny wieczór:)
          • wqrwiony Re: Przypomniało mi się... 11.01.06, 23:55
            a to jeszcze wstydliwsze
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=99&w=16265743&v=2&s=0

            tu byłem bardzo niegrzeczny w dodatku wspierałem moralnie kwaśniewskiego i busza
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=6811674&a=6811837
            tu gości potencjalnych oduczam proszenia o cukier do kawy
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=16313975&a=16330535

            tu podszywacz tłumaczy dlaczego mi krzywda się nie stała i apeluje o etos pracy
            tak żeby admin usłyszał

            • Re: pytanie do admina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
            Gość: do ajron mena 30.12.05, 02:58 + odpowiedz

            nikt ci idioto nie ma prawa podać czyichś danych tylko dlatego że ktos pod tym
            samym nikiem zrobił jeden temat na forum w którym napisał stek bzdur w żaden
            sposób nie naruszajacy np twojej anonimowosci itd. po prostu wulgarny bluzg z
            uzyciem nika pod ktorym ty raz na 3 miesiece cos napiszesz na tym forum.
            Tak więc swoje podwórkowe nawyki ajron menie i wieśniacze zajawki typu "dam cos
            za ujawnienie personaliow tej mendy" zostaw dla siebie bo robisz z siebie
            posmiewisko jak twoja kolezanka mellina.

      • ash3 Re: Przypomniało mi się... 07.01.06, 11:34
        kwiecienka1 napisała:


        > Kwiecienka i Wędzona Makrela
        > (lubi ktoś?)

        Marzę o wędzonej makreli (sklep, w którym moge ja nabyc ma za długie kolejki do
        kas etc. na mój obecnie ograniczony czas). To chyba na zasadzie: smakuje i nęci
        to, co trudne do zdobycia;-) Ale poważnie: b. lubię wędzona makrelę!
        • kwiecienka1 Re: Przypomniało mi się... 08.01.06, 20:29
          oooo, a przepraszam, że tak znienacka się wtrącę: wolno Ci?
          bo myslałam, że matkom karmiącym wędzonego nie wolno...
          chyba, że nie karmisz, to sie wycofuję
          pozdrawiam
          Kwiecienka i Sądy o Karmieniu Zachwiane
          • mamarcela makrela i karmienie pierwsią 08.01.06, 21:02
            że sie znowu wtrące
            chociaz jak dowodzą panowie w inym wątku to nawet na karmieniu pierwsia sie
            jako istoty ułomne nie znamy, ale
            ja karmiłam w sumie trzy lata, wpieprzając wszystko jak leci (oprócz cytrusów
            przez pierwsze trzy miesiące)
            i nigdy, przenigdy żadne z moich dzieci nie miało alergii, kolki, ani żadnego
            innego cholerstwa

            co z nich wyrosło to jest zupełnie inny sabdżekt
            mamarcela matka toksyczna także w kwesti karmienia pierwsią własną
            • beatanu Re: makrela i karmienie pierwsią 08.01.06, 21:20
              Jeszcze jedna taka, co karmiła długo i radośnie, jedząc (dużo i też radośnie) i
              makowce i czosnek (uwielbiam!), wspomnianą już makrelę i inne wody mineralne z
              bąbelkami. O truskawkach nie wspomnę :) I dziecka przeżyły i mają się całkiem
              dobrze.

              Z pozdrowieniem dla matek karmiących i nie, B wszystkożerna.
              • stella25b Re: makrela i karmienie pierwsią 10.01.06, 00:11
                Ja takze karmilam. A z drugim Malym to bylo nieco cyrku gdyz to dziecko z 6
                tego miesiaca ciazy. Wiec najpierw bylo odciaganie mleka, pozniej zamrazanie go
                na min. 3dni aby zarazki padly i dopiero potem karmienie najpierw pipeta,
                pozniej butelka a kiedy juz mial dosc sily to w koncu piersia.
                A makrele tez lubie.
    • noida Przyszło mi do głowy jeszcze jedno... 08.02.06, 00:28
      Nie śmieszą mnie dowpicy o Chucku Norrisie :-(
      • braineater Re: Przyszło mi do głowy jeszcze jedno... 08.02.06, 09:28
        Jeszcze nie spotkalem nikogo, kogo poza redakcja Trojki by smieszyły...
        Choć wczoraj się via forum dowiedziałem, że to taki Stallone dla ubogich:P

        P:)
        • mamarcela Re: Przyszło mi do głowy jeszcze jedno... 08.02.06, 09:43
          A to żeście mnie pocieszyli moi najdrożsi, bo ja już myślałam,że ja jakaś
          uwsteczniuona jestem. Z racji braku poczucia humoru, wieku podeszłego i w
          ogóle, że nie "nadanżam". W kompleksy nawet zaczynałam wpadać - kompleks
          Edypa, "Kompleks Portnoya', kompleks Chucka Norrisa - ładnie brzmi.
          pozdrawiam odwilżowo
          mamarcela z kawą expresso wzbogaconą odrobinką czekolady pomarańczowej(la festa
          za 60gr) - tylko nie mówcie Anecie, bo mnie zabije jak nic i nawet nie zdążę
          umrzeć z powodu chemizacji organizmu.
          • aaneta Re: Przyszło mi do głowy jeszcze jedno... 08.02.06, 11:00
            Dorosła jesteś, wiesz, co robisz ;)
            Ale mi nie mów, że to czekolada, i że pomarańczowa.
            • mamarcela Re: Przyszło mi do głowy jeszcze jedno... 08.02.06, 12:16
              Może nie czekolada, może nie pomarańczowa, ale jako dodatek do kawy z włoskiego
              srebrnego ekspresiku genialneeee. I smakuje dokładnie tak jak w opisie -
              czekoladowo i pomarańczowo. Efekt trudno osiągalny metodami naturalnymi. :)
              A poza tym
              "Wszystko co najbardziej lubię robić, jest albo niemoralne, albo nielegalne,
              albo tuczące" (Alexander Woolcott)
              i/lub chemicznie przetworzone (mamarcela)
              pozdrawiam
              mamarcela też już powoli przetworzona, albo przepotworzona
      • beatanu Re: Przyszło mi do głowy jeszcze jedno... 08.02.06, 09:41
        noida napisała:

        > Nie śmieszą mnie dowpicy o Chucku Norrisie :-(

        To ja powiem tak: nie wiem kto to Chuck Norris...
        To znaczy już wiem, bom się w końcu jako guglówka zadeklarowała :)
        I kojarzę tego pana ze stanem półświadomości o 3-4 nad ranem w trakcie nocnych
        dyżurów sprzed ery Internetu - bo wtedy zdarzało się, że dogorywałam przed TV,
        hacząc zamykające sią oko na panu Norrisie. Ponieważ o tej nieludzkiej porze
        Texas Ranger był (i jest?) pokazywany w szwedzkiej TV. Więc chyba to już nie
        kategoria filmowa B tylko C i D, albo jeszcze dalej w głąb alfabetu...
        • mamarcela Re: Przyszło mi do głowy jeszcze jedno... 08.02.06, 09:59
          Dowcipy o tym nieszczęśniku dotarły do mojej świadomości dopiero kiedy trafiły
          pod strzechy tzn. do podstawówek i zaczął je Młody przynosić. Zdumiona
          zapytałam Młodej, a ona mi na to, że u niej w szkole to już od dawna, ale ona
          oczywiście jest ponad to. A moja biedną głowę nurtuje problem - dlaczego Chuck
          Norris i dlaczego akurat teraz, bo przecież nie dość, że do klasa F i 3/4 to
          na dodatek staroć okrutna, od wieków się po telewizorze pęta i chyba nikt tego
          nie ogląda oprócz najbardziej zdesperowanych.
          Ja rozumiem dowcipy o "Bay watch" - kiedyś na wakacjach obejrzałam jeden
          odcinek to chyba ze dwa miesiące dochodziłam do siebie (Pamela w futrzanych
          butach na plaży, węgorz elektryczny wielkości ciężarówki, topienie ratowników
          poprzez wciąganie ich do wody po kostki i takie tam).
          Więc pytam, co komu ten nieszczęśny Chuck uczynił i dlaczego ja nic o tym nie
          wiem?
          P:)
          mamarcela lubiąca wiedzieć
          PS. Jak numero due przyniosło pierwsze dowcipy to też nie wiedziałam o kim zacz
          one.
          • braineater Re: Przyszło mi do głowy jeszcze jedno... 08.02.06, 10:03
            Nie wiem, na ile jest to spiskowa teoria dziejów (to już Kubi by musiał
            sprawdzić:), ale ponoc jest to jedna z form kampanii promocyjnej arcydzieła
            literatury wspomnieniowej, jakim nięwatpliwie jest świeżo opublikowana
            autobiografia tegoż tuza filmów akcji.

            P:)
            • stella25b Re: Przyszło mi do głowy jeszcze jedno... 08.02.06, 12:19
              W kraju na zachod od Odry czegos takiego brak.
              • mamarcela Do Stelli 08.02.06, 13:01
                Po pierwsze masz szczęście,
                po drugie przenosząć tę modę na niemiecki grunt masz szansę zostać ABSOLUTNĄ
                PREKURSORKĄ :)
                pozdrawiam
                • noida Re: Do Stelli 08.02.06, 16:43
                  A ja myślałam, że to światowa tendencja... Wydawało mi się niemożliwe, żeby tak
                  głupia moda nie została wynaleziona przez Amerykanów :-(
                  • staua Re: Do Stelli 08.02.06, 17:19
                    Zostala. Potem ja przeniesiono na polski grunt:
                    www.chucknorrisfacts.com/
                    • daria13 Re: Norrisomania 08.02.06, 18:53
                      A ja niestety znam sporo ludzi, którzy śmieją się z tych dowcipów. To głównie
                      koleżanki i koledzy u mnie w pracy (żeby nie było pracuję w wydawnictwie). Ale
                      najgłośniej śmieje się mój 10-letni syn, który nota bene Chucka nigdy nie
                      widział w żadnym filmie i myślę sobie, że jest to dowcip właśnie na poziomie
                      dziesięciolatków. Taka moda,co zrobić?
                      P:)
    • eeela Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 08.02.06, 17:27
      Mam nadzieje, ze ohydne potwarze na Harry'ego Pottera i Sapkowskiego, jakie w
      watku na pewno padly niejednokrotnie, zostawaly natychmiast przez kogos
      prostowane (nie przeczytalam jeszcze calego watku i nie wiem).
      Co by tu:
      1. Nieludzko bawi mnie chamski, prymitywny dowcip (tzn. powszechnie uznawany za
      takowy, bo ja rozrozniam chamski prymitywny i chamski prymitywny w wyrafinowany
      sposob ;-D) - no nic na to nie poradze. Na forach polonijnych dziala niejaki
      Soup_Nazi, na jego posty reaguje dzikimi i konwulsyjnymi wybuchami smiechu (i
      jak ja mam sprawiac wrazenie, ze pracuje wowczas...)
      Probka:
      "Jajco szmoku. Lejem na takich gulastych niemotow jak ty szeroka parabola
      cieplego moczu przez the English Channel."

      2. Uwielbiam tanie produkcje filmow sztuk walki: "Zabojca Szoguna", wszystkie 3
      czesci "Chinskich Duchow" - umieram przy nich ze smiechu.

      3. Lubie irlandzka folkowa muzyke - o rany, do tego to juz sie nikomu nie
      przyznaje, bo samej mi sie zle kojarzy z niemadra, a nieludzko "wczuta"
      mlodzieza ;-)))

      4. Uwielbiam ekranizacje "Lord of the Rings", mimo posiadania szeregu
      teoretycznych zastrzezen.

      Na pewno jeszcze bym cos znalazla, ale nie chce zbyt dlugiego posta pisac :-D
      • eeela Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 08.02.06, 17:44
        > Mam nadzieje, ze ohydne potwarze na Harry'ego Pottera i Sapkowskiego, jakie w
        > watku na pewno padly niejednokrotnie, zostawaly natychmiast przez kogos
        > prostowane (nie przeczytalam jeszcze calego watku i nie wiem).

        Juz przeczytalam. Wyjawszy wstep nikt sie nie przyznaje ani nie buntuje. To ja
        tylko chcialam zaznaczyc, ze w mojej opinii HP to dobra dziecieca literatura, a
        Sapkowski to dobra literatura ogolnie. I nie odczuwam potrzeby wstydzenia sie :-)

        Ogolnie, wyjawszy moze ten folk irlandzki, raczej sie niczego nie wstydze :-)
        • aaneta a właśnie, Sapkowski 08.02.06, 18:57
          Chyba w ogóle nie było tu o nim mowy, ani w tym wątku, ani w żadnym innym.
          Szkoda, ale jeszcze wszystko przed nami :)
          • annabellee1 Re: a właśnie, Sapkowski 08.02.06, 19:43
            Ha. A mnie smieszy Chuck Norris.Ale ja blondynka jestem.
            • kolata3 .... 28.07.06, 13:57
              Nie wiem czy to normalne, ale jakoś... podobają mi się... geje (a jestem
              kobietą) :) Tacy sympatyczni... no nie??

              A co do wzruszania się na filmach, to dotyczy mnie to, szczególnie gdy
              oglądam "Dom nie do poznania"

              Pozdrawiam:)
    • chihiro2 Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 28.07.06, 15:47
      Gdy mialam kilka lat (wiek 7-10 lat) ogladalam z kolezanka cala pornograficzna
      prase rodzicow moich i jej i czytalysmy ksiazki porno jej rodzicow ("Cats" i
      jakies niemieckie pisma, ksiazek moi rodzice nie mieli). Nie umialam sobie
      wyobrazic zwrotu "wchodzi w nia" (zastanawialam sie, czy facet zmniejsza sie
      jak krasnoludek i wchodzi caly?), ale poza tym wszystko nam sie podobalo.
      Oczywiscie mowilysmy, ze to obrzydliwe itp., ale kazda wizyta u niej czy u mnie
      okraszona byla studiowaniem lektur. I uwazam, ze zadnego zlego wplywu to na
      mnie nie mialo, wrecz przeciwnie :)
      Dziwie sie tylko, ze nie probowalysmy nic same, nie calowalysmy sie nawet...
      • tupot Re: Wątek kompromitacyjny. Dodatek do głupich pyt 02.08.06, 11:47
        hehe, co mi przypomina historię, jak to na nasze podwórko "wprowadziły się"
        dwie siostry, których ulubioną zabawą była zabawa "w gwałt". Szybko wciągnęły w
        nią mnie i moje 2 siostry. Miałam wtedy jakieś 11-12 lat. Wstydzę się tego
        bardzo za każdym razem kiedy sobie przypomnę,heh. Starsza z nich (starsza ode
        mnie o jakieś całe 2-3 lata) wybierała jedną z nas, prowadziła w jakieś mniej
        lub bardziej ustronne miejsce (aczkolwiek to czego wstydzę się najokrutniej
        miało miejsce pod drzewem pomiędzy dwoma blokami, gdzie KAŻDY mógł nas zobaczyć
        i pewno tak było) i udawała, że ją gwałci. Z reguły rzucała ofiarę na ziemię,
        kładła się na niej i podskakiwała. Czasami urozmaicała to duszeniem ofiary i
        zatykaniem jej ust ręką. W czasie "gwałtu" reszta dziewczynek czekała niedaleko
        na swoją kolej i dyskretenie odwracała wzrok!!!! To jest dopiero żenujące,
        hehe. Jej, się zrobiłam czerwona jak burak....hehehe.
        Kiedy już nie chciałyśmy się w to bawić (czułyśmy, że to jakieś chore) to nas
        straszyły, że kiedy robi się im przykrość to "wypływają im oczy" i potem
        trzeba im je włożyć z powrotem. W ten sposób zmuszały nas do zabawy w "gwałt"
        całe wakacje. Co ciekawe, zaraz po nich wyprowadziły się z miasta. Ciekawe
        dokąd... Spotkaliście? Rudawe takie były, piegowate.... :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka