Dodaj do ulubionych

nieszkodliwe narkotyki, czy możliwe?

15.01.06, 18:00
Wszystkie kultury i społeczeństwa mają swoje odurzacze. Zawsze byli i będą
osobnicy, którzy będą to robić pomimo kosztów, zagrożenia karami itd.

A może zamiast zaostrzania kar i walki z wiatrakami lepiej się zastanowić czy
nie dałoby się wyprodukować nieszkodliwych narkotyków. Takich substancji,
które dawałyby fajne nakrotykowe efekty (gdyby nie były fajne nikt by ich nie
brał), ale nie powodowałyby uzależnień, kaca, wycieńczenia organizmu, braku
zainteresowania innymi rzeczami niż nimi samymi

ciekawe

ukłony
HO
Obserwuj wątek
    • zettrzy Re: nieszkodliwe narkotyki, czy możliwe? 15.01.06, 18:28
      narkotykowe efekty to wlasnie uzaleznienie i brak innych zainteresowan - po coz
      innego sie odurzac niz w celu ucieczki od nas samych?
      • hedonista.oswiecony Re: nieszkodliwe narkotyki, czy możliwe? 15.01.06, 18:32
        na przykład po to żeby poczuć coś innego niż zwykle ale nie mieć "kosztów"...
        • zettrzy Re: nieszkodliwe narkotyki, czy możliwe? 15.01.06, 19:02
          "cos innego niz zwykle" nie brzmi zbyt precyzyjnie - ja tam codziennie budzac
          sie rano czuje cos innego niz zwykle
          narkotyki sluza do rozmaitych celow, czasem dosc przyziemnych, natomiast
          "koszta" sa nieuniknione z przyczyn biologiczno-chemicznych, ktore znam w dosc
          ogolnych zarysach, wiec nie bede w nie wnikac
    • truten.zenobi Re: nieszkodliwe narkotyki, czy możliwe? 15.01.06, 19:57
      są 2 rodzaje uzaleznienia.
      uzaleznienie fizyczne działa szybko ale tez daje się w miare "łatwo" leczyć
      (odtrucie)
      uzaleznienie psychiczne człowiek uzaleznia się powoli ale nie ma na
      to "pigułki".

      Tak naprawde nie ma "bezpiecznych" narkotyków, ale..
      no własnie czy czesto skutki zwalczania narkotyków nie przewyższają skutków ich
      zarzywania (np. jest to świetne źródło finansowania dla przestępców)

      Czy każdy narkotyk jest zły dlaczego wóda jest OK a trawka be,
      narkotykiem tez jest czekolada, czyli czemu jest legalna sprzedaż (i reklama)
      tych narkotyków dzieciom?

      A może poprosu mamy chory sposób podejścia do narkotyków i uzywek, zamiast je
      zwalczać to może powinnismy nauczyć się jak bezpiecznie uzywać?
      • hedonista.oswiecony Re: nieszkodliwe narkotyki, czy możliwe? 15.01.06, 23:23
        słusznie, takie konkluzje też są bliskie moim przemyśleniom... choćby dlatego,
        że całe to zwalczanie to pic na wodę fotomontaż ;) Kto chce ten kupi, jak nie
        tu to tam, więc nie dlatego ludzie nie biorą.

        Tak czy owak myśl, że możliwe jest produkcja substancji dającej kopa, ale bez
        negatywnych skutków mi się po prostu spodobała. Bo przecież nigdy
        nie "wyprodukujemy" społeczeństwa bez uzależnień więc może powinniśmy także
        pomóc producentom narkotyków, ale podciąć gałąź na której siedzą?

        Może to nie możliwe, ale latanie też kiedyś było niemożliwe

        ukłony
        • truten.zenobi Re: nieszkodliwe narkotyki, czy możliwe? 16.01.06, 08:24
          Takim narkotykiem mogą być substancje zawarte w marihuanie. Z tego co gdzieś
          czytałem prowadzi się prace nad użyciem tych substancji jako leku
          antydepresyjnego.
          I myślę że takich substancji jest wiele tyle że u osób słabszych będą one
          wywoływać uzależnienie psychiczne, jak to mawiał Onufry Zagłoba „miód tylko
          tęgiej głowie służy”.

          Z drugiej strony osoby „podatne” albo wpadną w szpony mafii albo znają inne
          uzależnienie np. alkohol komputer hazard.

          Tak wiec nie wierzę by jakikolwiek kraj wprowadzał zakazy dotyczace narkotyków
          kierując się dobrem obywateli. Mam nadzieję że jest to tylko zwykła głupota
          urzednicza!
          • christopher_frank Re: nieszkodliwe narkotyki, czy możliwe? 16.01.06, 10:45
            Nie da się wyprodukowac nieszkodliwych narkotyków. Po pierwsze każda zmiana
            percepcji wiąże się z niszczeniem komórek nerwowych. Obojętnie czy jest to
            marihuana, heroina, czy alkohol.
            Po drugie narkotyki wpływają na ośrodek nagrody w mózgu. To za sobą pociąga
            uzależnienie psychiczne, nieuchronnie. Więc albo narkotyk nie będzie działał,
            albo będzie uzależniał.
            Kiedyś byłem zwolennikiem zalegalizowania marychy, szczególnie po pobycie w
            Amsterdamie. Chociaż podczas 2 tygodni przypaliłem raptem ze dwa razy (no,
            pięknie pachnący hasz ze Sri Lanki) to jednak widziałem, że zupełnie inna jest
            kultura wprowadzania sobie THC do organizmu. Teraz nie jestem już przekonany,
            że w Polsce wyglądałoby to tak samo. Podobnie jak alkohol jest legalny i u nas
            i we Francji, a jednak kultura picia całkiem różna.
            • hedonista.oswiecony ośrodek nagrody 16.01.06, 10:56
              słusznie, że problemem być może to właśnie, w końcu bez pobudzenia ośrodka
              nagrody narkotyk nie działa i już. Ale są jeszcze skutki, przecież taki seks
              też ogromnie tenże pobudza, a jednak nie powoduje kaca, niemożności kontynuacji
              życia społecznego, wywiązywania się z obowiązków. Bezpieczne narkotyki
              musiałyby układ nagrody pobudzać, ale nie niszczyć innych ludzkich cech. Nie
              wiem jak, ale o coś takiego się mi rozchodzi
              ukłony
              HO
              • christopher_frank Re: ośrodek nagrody 16.01.06, 16:21
                Od seksu też można się uzależnić :)
                Jest jednak jedna bardzo znacząca różnica: nie zawsze można. A to z powodu
                wydolności organizmu, a to norm społecznych - przecież nie będziesz pieprzył
                wszystkiego co się rusza, ani walił konia w każdej sytuacji.
                Narkotyki natomaist mają to do siebie, że ich użycie jest bardzo proste.
                Wszystkie inne sposoby pobudzania ośrodka nagrody wymagają starań. Stąd
                narkoman woli ćpać niż uprawiać seks.
                Słyszałem o eksperymencie, w którym wszczepiono małpie elektrodę w ośrodek
                nagrody i nauczono, że pobudzi przyjemność, gdy wciśni przycisk. W krótkim
                czasie małpa wycofała się kompletnie z życia, przestała jeść i pić, tylko
                wciskała przycisk...
                • hedonista.oswiecony Re: ośrodek nagrody 16.01.06, 16:58
                  ja to samo o szczuramch słyszałem, że ponoć padały z głodu ;), ale nie znam
                  źródeł więc może to tylko bujdy.

                  A co do tematu to ciągle rozchodzi mi się o możliwość, a nie udowodnienie, że
                  to niemożliwe. Łatwiej bowiem rozprawiać o tym co znane niż o nowym ;)

                  Zatem jakie cechy musiałbyby mieć bezpieczne narkotyki, aby bezpiecznymi być?

                  ukłony
                  • christopher_frank Re: ośrodek nagrody 16.01.06, 19:22
                    Ja podważam samo założenie, że moga być bezpieczne narkotyki. To nielogiczne,
                    quod erat demonstrandum :)
                    Jeśli chodzi Ci o uboczne efekty zdrowotne to proszę bardzo: trawkę nawet jak
                    się przedawkuje to nie schodzi się z tego łez padołu, uzależnić się jest
                    trudno, choc znane mi są i takie przypadki. Bezpieczne?
                    • hedonista.oswiecony Re: ośrodek nagrody 16.01.06, 21:11
                      ale to nie jest tożsame z definicji tylko ze względu na skutki. Jak dotąd znane
                      narkotyki mają skutki uboczne i to ze względu na nie się je zakazuje. Gdyby ich
                      nie miały to sens zakazu by zniknął, a z nim i zakaz. Może trzeba
                      temat "odtabić" i zająć się rzetelnymi badaniami bo (może się powtarzam) ale
                      latać kiedyś też nie potrafiono...
                      ukłony
                      • christopher_frank Re: ośrodek nagrody 16.01.06, 22:38
                        No, dobrze, wyobraźmy sobie coś, co pobudza ośrodek nagrody, a przy tym jest
                        kompletnie nieszkodliwe dla organizmu. Najprostsze rozwiązanie - elektroda
                        wszczepiona w mózg. I guzik...
                        Reszta już znana.
                        Problem nie leży w używkach, ale w użytkowniku.
                        • hedonista.oswiecony Re: ośrodek nagrody 16.01.06, 22:42
                          czyli to co alkohol robił z indianami (nie znali go więc uzależniał jak nas
                          kokaina czy w formie cracku) to tylko kwestia biologii, tylko długotrwałe
                          używanie oswaja substacje i manipulacje choćby przybliżające go panowania nad
                          nimi są bez sensu?
                          ukłony
                          • zettrzy Re: ośrodek nagrody 17.01.06, 03:30
                            długotrwałe
                            > używanie oswaja substacje

                            nie mozna "oswoic" substancji tak jak nie mozna "oswoic" krwawienia po zadaniu
                            rany - mozna tylko nauczyc innych reakcji na pojawienie sie rany, jeden bedzie
                            krzyczal, inny mdlal a jeszcze inny z zimnym spokojem obserwowal te rane, ale
                            krew sie bedzie lala tak samo w kazdym przypadku
                            alkohol nie uzaleznial Indian ani mniej ani wiecej niz bialych, podobnie kokaina
                            uzaleznia nas tak samo jak innych - sa tacy ktorzy bez wachniecia nie moga
                            przezyc dnia, a sa tacy ktorych nie bierze w ogole (moge sama siebie podac tutaj
                            za krolika)
                            • hedonista.oswiecony jak jest, jak być może 17.01.06, 08:06
                              no nie wiem, ale ciągle mi się wydaje, że się poruszamy w ramach tego co znamy,
                              że tak jest, że uzależnia... to wiemy. Ale może istnieją sposoby aby z danej
                              substancji wyciągnąć to co w niej pożądane, a skutki uboczne osłabić choćby.
                              Weźmy taką marychę. Więcej się pisze o jej właściwościach przeciwbólowych. A
                              totalne jej zakazywanie nie pozwoliłoby uczynić z niej żadnego pożytku.

                              A skoro istnieją ludzie, którzy się nie uzależnią, a tylko część w uzależnienie
                              popada to znaczy, że zakaz jest bez sensu. Bo hazard jest dozwolony choć
                              rujnuje wielu ludzi. Ale to już chyba inny temat.

                              ukłony
                              • zettrzy Re: jak jest, jak być może 18.01.06, 06:55
                                istnieja ludzie ktorzy sie nie uzalezniaja poniewaz ich prog akceptacji obcych
                                chemikaliow jest wyzszy niz norma - tacy sie nie upija, bo zanim alkohol zacznie
                                dzialac na osrodki w mozgu za przeproszeniem wyrzygaja go, no wiec

                                to samo odnosi sie do innych narkotykow, taki typ nie doswiadczy zadnych
                                odmiennych stanow swiadomosci tylko bol glowy, przeziebienie czy jakie sa tam
                                skutki uboczne

                                ten sam typ bedzie wymagal duzo wiekszych dawek wszystkich lekow, bo normalne
                                nie zadzialaja

                                ale takich ludzi jest bardzo niewielu, wiec to ze ktos sprobowal czegos i sie
                                nie uzaleznil nie jest argumentem ze ktos inny tez sie nie uzalezni
                                • hedonista.oswiecony Re: jak jest, jak być może 18.01.06, 08:36
                                  jasne, ale nie chodzi o tempo uzależniania ale o pomyślenie takich substancji,
                                  które dadzą przyjemność bez kosztów ;) Jeśli nie umiemy czegoś zwalczyć (a nie
                                  umiemy) to powinniśmy podejść do tego w sposób dorosły i chwycić byka za rogi.
                                  Jednym ze sposobów może być właśnie poszukiwanie sposobu na pozbycie się
                                  skutków ubocznych. Sam zakaz w tym ani nie pomoże, ani nie usunie narkotyków ze
                                  społeczeństa.
                                  ukłony
                      • truten.zenobi "sens zakazu" to kasa, kasa, kasa, kasa, kasa, ka 18.01.06, 08:04
                        .. kaaa$$$$$a...
                        > Jak dotąd znane
                        > narkotyki mają skutki uboczne i to ze względu na nie się je zakazuje. Gdyby
                        > ich nie miały to sens zakazu by zniknął, a z nim i zakaz.

                        To tylko oficjalna wersja polityków! Już pomijając szkodliwość różnych innych
                        używek czy myślisz że oni tak naprawdę martwią się naszym zdrowiem?
                        Weź taki przypadek od wielu lat ZUS odbiera ludziom należne im świadczenia i
                        pozostawia bez środków do życia. Czy myślisz że którykolwiek polityk
                        odpowiedzialny za to się tym przejmuje?


                        Tak naprawdę zioło jest obce naszej tradycji i kulturze! Nie jest powszechne, i
                        łatwo wmówić ludziom że jest tak samo niebezpieczne jak np. „klej”
                        Ktoś zgrabnie to ujął pijakami łatwo rządzić (są agresywni, pobudzeni,
                        ogłupieni), po trawce ludzie są wyluzowani i niezbyt podatni na populizm i
                        patriotyczną propagandę (wyrzeczenia).
                        • hedonista.oswiecony Re: "sens zakazu" to kasa, kasa, kasa, kasa, kas 18.01.06, 08:41
                          nie wiem czy ludzie po wódzie i ziółkach są tak bardzo różni? Weź pod uwagę, że
                          wielu użytkowników łączy jedno z drugim, choć to prawda, że zioło wyluzowuje. Z
                          drugiej strony weźmy takiego Witkacego czy Raya Charlsa. Goście zrobili po
                          dragach coś czego normalnie by nie zrobili bo narkotyki zmieniają percepcję.
                          Nie tylko oni zresztą... Dla mnie walka z narkotykami to don kichoteria bo nie
                          da się wyegzekwować zakazu, którego ludzie nie chcą. Jedyne co dzięki temu
                          rośnie to mafia.
                          ukłony
                          • truten.zenobi Re: "sens zakazu" to kasa, kasa, kasa, kasa, kas 18.01.06, 17:17
                            > Jedyne co dzięki temu
                            > rośnie to mafia.

                            Tu właśnie tkwi sedno problemu. bo czym tak naprawdę różni się narkotyk
                            nielegalny (amfetamina) od legalnego (etanol - dobrze napisałem, nie
                            pomyliłem? ;))

                            pewnie wielu sie marzy prohibicja bo to oznacza łatwe pieniadze.

                            jakoś "tanie wina" były zawsze dostępne i nikomu specjalnie to nie
                            przeszkadzało że na dłuższą metę skutki są takie same jak po "twardych"
                            narkotykach
                        • zettrzy Re: "sens zakazu" to kasa, kasa, kasa, kasa, kas 18.01.06, 15:31
                          truten.zenobi napisał:

                          > Ktoś zgrabnie to ujął pijakami łatwo rządzić (są agresywni, pobudzeni,
                          > ogłupieni), po trawce ludzie są wyluzowani i niezbyt podatni na populizm i
                          > patriotyczną propagandę (wyrzeczenia).
                          >

                          po trawce ludzie sa dokladnie tak samo agresywni i oglupieni jak po alkoholu,
                          byc moze nawet bardziej, chociaz to takze kwestia indywidualnej reakcji na
                          substancje

                          zwiazek miedzy podatnoscia na populizm i wyrzeczenia i trawka nie istnieje - ci
                          ktorzy lubia sobie wdechnac sa rownie niepodatni przed jak i po; zreszta alkohol
                          dziala identycznie - ktos jest podatny na propagande lub nie niezaleznie od tego
                          czy pije czy nie
                          szczerze mowiac, jedyna roznica jaka udalo mi sie zaobserwowac polega na tym ze
                          pijak ewentualnie wytrzezwieje i zachowuje sie wtedy normalnie a cpun przebywa
                          permanentnie w stanie wiekszego lub mniejszego zawieszenia
                          • truten.zenobi Re: "sens zakazu" to kasa, kasa, kasa, kasa, kas 18.01.06, 17:21
                            nie czyję sie kompetentny by Twardo dyskutować o wpływie różnych substancj. ale
                            mówię o swoich spostrzeżeniach. pewnie to cecha indywidualna ale osoby palące
                            nigdy przy mnie nie były agresywne, po wódzie różnie bywało.

                            ale ja bardzej stawiam sprawę dlaczego jedne narkotyki są legalne inne nie. ich
                            działanie tak naprawde jest zbliżone na dłuższą metę.
                          • krecilapka Re: "sens zakazu" to kasa, kasa, kasa, kasa, kas 20.01.06, 08:29
                            > po trawce ludzie sa dokladnie tak samo agresywni i oglupieni jak po alkoholu,
                            > byc moze nawet bardziej, chociaz to takze kwestia indywidualnej reakcji na
                            > substancje

                            Mylisz sie. Zupelnie inaczej dziala na organizm alkohol i trawa. Alkohol w
                            ludziach powoduje zwiekszona brawure, trawa nie. Jak to w ogole porownywac?
                            Kierowca pod wplywem THC, jest niebezpieczniejszy bo ma zaklocona percepcje ale
                            jedzie _wolniej_. Osoba pijana ma sklonnosci do szybszej niz zwykle jazdy.
                            Klopot w tym, ze wiekszosc ludzi laczy te dwie uzywki razem, za kierownica to
                            juz mieszanka zabojcza. Trawa nie powoduje fizycznego uzaleznienia, tylko
                            psychiczne (podobnie jak tyton), alkohol jak powszechnie wiadomo moze powodowac
                            fizyczne. Zuepelnie rozne czesci mozgu sa pobudzane w przypadku tych uzywek. No
                            po prostu inne sa.
                            Tylko zeby byla jasnosc - nie nawoluje do legalizacji "marychy".
              • zettrzy Re: ośrodek nagrody 17.01.06, 03:25
                hedonista.oswiecony napisał:

                Ale są jeszcze skutki, przecież taki seks
                > też ogromnie tenże pobudza, a jednak nie powoduje kaca, niemożności kontynuacji
                > życia społecznego, wywiązywania się z obowiązków.

                oj...
                chyba nie wiesz co to naprawde seksowny seks
                • hedonista.oswiecony Re: ośrodek nagrody 17.01.06, 08:07
                  hm... nie wiem? Kto mógłby mi zatem pokazać?
                  • zettrzy Re: ośrodek nagrody 18.01.06, 06:57
                    tego sie nie da pokazac, tego mozna wylacznie doswiadczyc, ale jak i dlaczego
                    jedni doswiadczaja a inni nie nikt nie wie, stad koncept "chemii" ktory ma
                    wyjasnic oddzialywanie miedzy dwoma wybranymi jednostkami

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka