Dodaj do ulubionych

Kuchenne drzwi...

05.11.02, 08:23
Bywa i tak, ze wejście jest drzwiami kuchennymi...
Czasem te kuchenne drzwi służą za wejście główne, albo najważniejsze wyjście
dla najważniejszego gościa...
Tylko właśnie czy to gość jeśli najważniejszy i czy godzi się i on i Ty na te
kuchenne drzwi i moze nawet jakieś schody?
...
trudny
Obserwuj wątek
    • sabba Re: Kuchenne drzwi... 05.11.02, 10:07
      trudny2002 napisał:

      > Bywa i tak, ze wejście jest drzwiami kuchennymi...
      > Czasem te kuchenne drzwi służą za wejście główne, albo najważniejsze wyjście
      > dla najważniejszego gościa...
      > Tylko właśnie czy to gość jeśli najważniejszy i czy godzi się i on i Ty na te
      > kuchenne drzwi i moze nawet jakieś schody?
      > ...
      > trudny


      Wazny gosc to mily gosc, kochany gosc? Szef pracowy to wazny gosc a ukochana to
      wazny czy kochany? A moze jedno i drugie? A moze gosc to gosc... Chcesz goscia
      zintymnic tymi kuchennymi drzwiami czy go ocalic? Przed niemilymi
      niespodzinakmi? Waza sie slowa...
      Pozdr.
    • kathy38 Re: Kuchenne drzwi... 05.11.02, 10:31
      Tak myślę, że mało gdzie można spotkać kuchenne drzwi. Najprościej w telewizji,
      w amerykańskich serialach. Tam akcja często toczy się w kuchni. I coś w tym
      jest, bo kuchnia to serce całego domu. Mówi się wszak o cieple domowego
      ogniska.
      Oficjalny gość wejdzie "na pokoje", tam zostanie przyjęty. Przyjaciel domu
      posiedzi w kuchni, pooddycha atmosferą domowego ciepła. A kuchenne drzwi to
      drzwi prosto do serca.
      Pozdrawiam
    • adam.67 Takie tam jesienne refleksje Adama... 05.11.02, 10:53
      cóż za fenomen: w tak prozaicznej rzeczy jest jakaś tajemnica...
      kuchenne drzwi to nie tylko drzwi do kuchni. to byłoby zbyt proste, zbyt
      banalne. bo kuchnia jako kuchnia par excellance jest banalna. Ale dopiero to,
      co i kto ją wypełnia - tworzy ten fenomen.

      Drzwi kuchenne są więc furtką do tajemnic domu. Ile tajemnic powstaje, żyje i
      umiera w kuchni? któż to wie... nikt tego pewnie nie badał...

      Kuchenne drzwi do domu... ale domu przez duże D. Nie sypialni, nie poczekalni,
      nie przechowalni. Nie tam, gdzie mijamy się w codziennej gonitwie za mrzonkami,
      ułudą, fatamorganą... Nie tam, gdzie kuchnia służy tylko do napełniania naszych
      ciał pokarmem i spłukiwania pomyj naszego jestestwa. Nie tam wreszcie, gdzie
      kuchnia jest martwa, bo wtedy drzwi kuchenne są odpowiednikiem wieka trumny.
      Smutne to. Ale jakże prawdziwe... jak chyba wszystkie egzystencjalne pytania o
      sens tego, co nas dotyczy.
      Taki dom jest trudny (bez aluzji do PT. Gospodarza), kto z nas ma taki dom
      naprawdę? kto nie ma? kto wie jak go stworzyć i prowadzić?
      Oto pytania... rzucam je więc przed progiem drzwi kuchennych? Któż odpowie?
      • trudny2002 drzwi kuchenne to wejście...... 05.11.02, 12:25
        Ale drzwi kuchenne to też wyjście. czasem jedyne. Czasem najlepsze, a czasem
        ostateczne.
        Kuchnia, to rzeczywiście jest COŚ.
        Oczywiście w kuchni się warzy, ale też się waży...kuchnia ma poza wszystkim
        jeszcze swój zapach...ten pokojowy często bywa wytworzony, spreparowany na
        jakąś potrzebę. Czasem waniliowy, czasem opiumowy, czasem krochmalonej
        pościeli, a czasem zwyczajnie tych kosmetyków jakich używa w miarę lub
        nadmiarze użytkownik....czasem para... .
        Ten kuchenny to prawdziwy zapach ważenia i warzenia i zawsze ma swoją wagę,
        tajemnicę i jakąś osobliwą moc. Nawet jeśli to tylko bigos albo pieczone
        drożdżowe bułeczki...
        ...
        U mojej babci w kuchni , choć ona sama tego nie lubiła, to wszyscy jakoś lubili
        posiadywać...i ja też. A dziwne może , ale wielu moich ówczesnych znajomych
        także...czy więc kuchenne drzwi są drzwiami ze swoim magnetyzmem, którego
        potrzebuje każdy i pewnie wszyscy?
        ...
        Teraz też ma drzwi kuchenne. Tylko że te prowadzą do ogrodu...ogródka. A tam
        juz jesień, jeszcze tylko kot goni za poniewieranymi wiatrem liśćmi, a reszta
        powoli zasypia.
        Z ogródka wyjścia nie ma...
        trudny
        • adam.67 Re: drzwi kuchenne to wejście...... 05.11.02, 14:39
          O tak. Wyjście ostateczne. Wyjście, które nigdy nie będzie wejściem. Drzwi z
          umarłą klamką. Albo bez klamki wogóle... ale to się źle kojarzy. Brak klamek.

          Zapach kuchni i zapach domu. Dwa światy, dwa zapachy? a może nawet więcej
          zapachów... jest coś w zapachu kuchni, coś, co się zapamiętuje na długo, może
          na zawsze? Lubię zapach kuchni. Ale dobrej, takiej przyjaznej, ten dreszczyk
          znanego a jednak nieznanego. Są ludzie, którzy odgradzają te zapachy. Może mają
          rację... bo mieszanka zapachów nie każdemu odpowiada...
          Chciałbym, aby w moim domu kuchnia miała zapach... taki jaki lubię, coś ziołowo-
          przyprawowego, egzotyka, kawa, której nie piję i herbata której zapach
          uwielbiam.
          Zapachy sztuczne... jeśli mają coś w sobie to w porządku. Chemia nie. Nigdy.
          Takie to odległe, jakieś irracjonalne.
          Kiedyś pisałem coś o starych domach, starych piecach, o naszych Babciach
          kochanych... i były też kuchnie staromodne, z piecem kaflowym, gdzie nieraz
          chleb gościł domowy i cieszył nasze usta.

          Drzwi kuchenne do ogródka. czy to te same drzwi co kiedyś? dziwny ten ogródek,
          z którego nie ma wyjścia, taki jakiś smutny. Na wiosnę będzie weselszy,
          zobaczysz to na twarzy tego kota co za liśćmi goni...


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka