Dodaj do ulubionych

Skąd się biorą dzieci?

22.01.06, 13:27
Fragment artykułu:
-----------------------
Szwedzcy socjaldemokraci i konserwatyści zgadzają się w jednej kwestii - że
kluczem otwierającym wrota raju wysokiej dzietności jest równouprawnienie

Podczas gdy słynący z rodzinności Włosi, Hiszpanie i Polacy mają coraz mniej
dzieci, "zimni i nierodzinni" Szwedzi mają ich coraz więcej. W Sztokholmie
trudno nie potknąć się o wózek. W wielu centralnie położonych kawiarniach
spragnieni spokoju goście poczują się tak, jakby przez pomyłkę wpadli do
żłobka: przy stolikach pełno mam z gaworzącymi maluchami.

Statystyczna warszawianka nie ma już nawet jednego dziecka, tymczasem
szwedzkie miasta przeżywają baby boom. Rekordowy pod tym względem był rok
2004, kiedy w Sztokholmie liczba urodzeń była najwyższa od 50 lat. Szwedzki
współczynnik dzietności wynosi obecnie 1,75 i oblicza się, że w najbliższej
przyszłości podniesie się do 1,85 (dla porównania w Polsce współczynnik ten
wynosi 1,22, we Włoszech - 1,25, w Hiszpanii - 1,24).
------------------------
Całość:
kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,3120847.html
Ciekawe czy rządzący w Polsce kiedykolwiek dojdą do podobnych wniosków - że
równouprawnienie sprzyja dzietności?
Moim zdaniem - nie przyznają tego nigdy, bo dla nich ważniejsza jest ideologia
i retoryka antyfeministyczna, która pomaga budować "wyrazistą postawę
polityczną", która pomaga wygrywać wybory, a to z kolei nie ma nic wspólnego z
chęcią rozwiązywania rzeczywistych problemów.

Rozdawanie prezentów w postaci "becikowego" jest opłacalne wyborczo, budowanie
systemu wspomagające zatrudnianie kobiet i usuwanie barier dyskryninujące
kobiety na rynkach pracy - to już jest niebezpieczne wyborczo.
Dlatego, polska populacja będzie się starzeć i zmniejszać.

A jak Wy uważacie?

Kłaniam się nisko.
Obserwuj wątek
    • hiperrealizm Hmmmm 22.01.06, 14:13
      diabollo zaznaczam że opieram się tylko na twoim poście (tekstu zasadniczego
      nie czytałem)
      =======================
      Czy zastanowiłeś się gdzie na świecie współczynnik dzietności jest najwyższy?
      Tak się jakoś dziwnie składa że przym pod tym względem wiodą państwa
      afrykańskie i azjatyckie (zwłaszcza muzułmańskie). Także w USA rodzi się dość
      dużo dzieci.
      W Europie prym wiedzie Irlandia, GB i Francja.
      Jak myslisz co to ma współnego ze szwedzkim modelem?
      • maria421 Re: Hmmmm 22.01.06, 15:17
        Dzieci biora sie z kapusty. Inaczej nie byloby tylu glebow na swiecie.

        (Z forum Humorum)
    • kora3 Re: Skąd się biorą dzieci? 22.01.06, 17:48
      Bede się upierać przy swoim zdaniu :)Dzietności sprzyja najbardziej stabilizacja
      polityczna pańśtwa i materialna obywateli. Oczywiście mówię tu o krajach
      cywilizowanych, gdzie antykoncepcja i płodność nie są ograniczane wzgledami
      religinymi (jak kraje muzułmańskie), czy polityczno gospodarczo ideologicznymi
      (Chiny, dawniejsza Rumunia, czy III Rzesza). Poijam też kraje afrykańskie o
      niskiej dostepnosci do antykoncepcji iwiedzy ogólnej z tego zakresu.
      Normalny, myslacy i w peni władz umysłowych człowiek decyduje się na tyle
      dzieci, ile w perspektywie ma szansę wychować. Myslę oczywiscie o statystycznym
      człowieku, bo sa i tacy ludzie, którzy wcale nie chcą mieć dzieci. Na pewno
      niezdrową jest sytuacja, kiedy pracujacy normalnie i cięzko ludzie (para) nie
      mogą zdecydować sie na dziecko ze względów materialnych:( I rozgranizcmy jedna
      ważną rzecz:) Sporo oszołomionych demagogów mówi, ze kobiety odkladają
      maciezryństwo ze względu na "karierę". Powiedzmy sobie wprost - to nie jest
      prawda :) To BYWA prawda, bywa i to rzadko. O karierze można mówić w pzrypadku
      aktora, wolnego zawodu, artysty, naukowca, zcy naprawdę zdolnego, czy wybitnego
      specjalisty w jakieś zdiedzinie. No nikt mi nie wmówi, e kobitka co buty w
      sklepie spzredaje, albo w banku jest kasjerka nie ma dzieci , bo "kariera" -
      smiechu warte. Oszołomom sie myli karira z egzystencją :( Człowiek, który chce
      mieć co jesć, gdzie mieszkać i nie ubierać sie wyłącznie w lumpeksie nie jest
      karierowiczem! To zadna "kariera" nie pzrymierać głodem! Normalne jest zatem, że
      kobieta po studiach chce podjąc pracę, bo nie po to uczyła się 10 lat ;-) by od
      razu rezygnować z mozliwości rozwoju zawodowego. Ale sporo kobiet, ktore maja
      jakas tam prace, czesto ponizej swoich ambicji i kwalifikacji zawodowych nie
      decyduje sie na chciane macierzyństwo nie z powodu "kariery", ale z barzdo
      prozaicznego powodu materialnego. Jeśli oboje z partnerem/mezem pracują i
      starcza im ledwo na życie, starcza na życie, albo starcza na w miare dostatnie
      życie - to perspektywa rezygnacji na dłuższy zcas z zarobków partnerki/żony musi
      budzić dylemat co do podejmowania takiej decyzji. Ozcywiście, zaarz ktos
      napisze, ze dziecko/dzieci to poswiecenie, coś za coś, można zrezygnowac z tego
      zcy tamtego. Jasne, ale bez przesady. Bez pzresady tym bardziej moi Państwo, ze
      dziecko, niestety tez kosztuje i to sporo! A wiec mamy tu nastepujące problemy:
      odpada pensja partnerki/żony, pojawia sie nowy człowiek z koniecznościa sporej
      inwestycji oraz koniecznośc z rezygnacji zcasem z "fanaberii" typu hobby, a
      czasem z podstawowych rzeczy (co jest dla kogo podstawowe to dyskusyjne i kazdy
      ma prawo do określenia sobie tego sam). Do tego dochodzi perspektywa tego, że po
      maciezryński trzeba bedzie zatrudnić nianię (chyba, ze są dziadkowie, a nie
      zawsze sa i nie zawsze chcą zajmowac sie wnukami), nie zawsze pewny powrót do
      pracy żony/partnerki, rosnące koszty utrzymania zdiecka, niepewna sytuacja
      polityczna, a pzrez to gospodarcza i zawodowa rozdiców, w tym także ojca. To
      faktycznie sporo ludzi odstrasza i trudno sie dziwić w sytuacji, kiedy najlepiej
      pracujący i najuczciwszy człowiek może stracić prace z nia na dzień.
      Oszołomieni szowiniści juz znaleźli sposób :) hehe. Wymyślili, że jesli kobiety
      nie bedą pracować to wiecej miejsc pracy bedzie dla mężczyzn :) Jak bezsensowne
      to dla gospodarki - nie pomyśleli. Taki podział eliminowałby drastycznie barzdo
      zdolnych ludzi, z dużym potencjałem intelektualnym, dobrych fachowcó itepe,
      jakimi sa kobiety (naturalnie - nie wszystkie). Poza tym niektóre zajęcia tak,
      zcy siak nie dawalyby takiej kasy dla faceta, by rodzine utrzyamc. pomijam już
      pozałowania godny fakt, że w takiej sytuacji rozsądniej byłoby, by kobiet nie
      kształcić na studiach niepłatnych na koszt państwa, bo to nieekonomiczne skoro z
      załozenia maja siedziec w domu :) Wiadomo, ze w takiej sytuacji z rynku , przy
      takim uregulowaniu prawnym musiałyby wycofać sie firmy, w których statucie jest
      brak dyskryminacji płciowej, w tym duże zachodnie koncerny.
      • hiperrealizm Dzietności sprzyja 22.01.06, 18:04
        niskie bezrobocie (w państwach uprzemysłowionych).
        • kora3 :) 22.01.06, 23:25
          a wiec stabilizacja zawodowa obywatela i polityczno - gospopdarcza państwa :)
          • hiperrealizm Re: :) 23.01.06, 08:35
            kora3 napisała:

            > a wiec stabilizacja zawodowa obywatela i polityczno - gospopdarcza państwa :)
            ==============================================================================
            Żadna stabilizacja! Tylko łatwość zdobycia pracy! Utrata pracy nie powinna być
            tragedią! Przy niskim bezrobociu sama świadomość tego że zawsze będzie można na
            utrzymanie swoje i rodziny zarobić wpływa bardzo pozytywnie na ludzi.
            Przy wysokim bezrobociu wystarczy mniej lub bardziej realna groźba utraty pracy
            by wstrzymać się z powiekszaniem rodziny.
            • kora3 Re: :) 23.01.06, 09:19
              hiperrealizm napisał:

              > kora3 napisała:
              >
              > > a wiec stabilizacja zawodowa obywatela i polityczno - gospopdarcza państw
              > a :)
              > ==============================================================================
              > Żadna stabilizacja! Tylko łatwość zdobycia pracy! Utrata pracy nie powinna być
              > tragedią! Przy niskim bezrobociu sama świadomość tego że zawsze będzie można na
              >
              > utrzymanie swoje i rodziny zarobić wpływa bardzo pozytywnie na ludzi.
              > Przy wysokim bezrobociu wystarczy mniej lub bardziej realna groźba utraty pracy
              >
              > by wstrzymać się z powiekszaniem rodziny.
              >

              Jak zwał tak zwał Hiper :) Stabilizacja polityczno - fgospoarcza pańśtwa =
              niskie bezrobocie. Niskie bezrobocie = stabilizacja zawodowa obywatela,
              swiadomośc, ze praca zależy wyłącznie od nas i można ją zmioenić, łatwo znaleźć
              inną itepe :)
    • gumpel Re: Skąd się biorą dzieci? 22.01.06, 22:27
      No, więc jestem zszkokowany. Byłem dotychczas przekonany, że im większa bieda i
      zacofanie, a jednocześnie bardziej "tradycyjne" stosunki rodzinne tym większa
      dzietność. Jeśli Szwedom udało się przełamać ten schemat to WIELKA rzecz. Choć
      szczerze pisząc chciałbym jeszcze mieć jakieś potwierdzenie, że ten wynik nie
      został wyśrubowany przez imigrantki z Kurdystanu i Afryki ...
      • nauma Re: Skąd się biorą dzieci? 24.01.06, 10:27
        Gdybym miał razem z Lubą takie warunki jak w Szwecji, z góry zaplanowałbym
        trójkę dzieci. Póki co jesteśmy coraz bardziej pewni, że poprzestaniemy na
        jednym...
        • a000000 Re: Skąd się biorą dzieci? 24.01.06, 11:01
          Bo Ty, Naumo, należysz do ludzi MYŚLĄCYCH i wiesz, że dziecku nalezy zapewnić
          wykształcenie, byt, rozwój. Dlatego swoją dzietność wiążesz z warunkami
          ekonomicznymi.

          Jest w narodzie spora grupa ludzi niemyślących. Biedota, która uważa, że skoro
          Bóg dał dziecko, to da na dziecko. Patologia, która przejmuje sie jedynie tym
          czy będzie miał co wypić i zapalić, a kobieta jest po to aby użył ilekroć
          przyjdzie mu fantazja. W tych kręgach dzietność ma się odwrotnie proporcjonalnie
          do rozumu.

          W kręgach rozumnych najważniejsza jest stabilizacja ekonomiczna. W kręgach
          nierozumnych - pojęcie stabilizacji ekonomicznej jest nieznane. A sytuacja
          nieosiągalna.

          Jest jeszcze trzecia kategoria ludzi - dobrze finansowo ustawionych, ale
          preferujących własne rozrywki i wygody. Ci będą mieli jedno dziecko w
          charakterze laleczki do rozpieszczania i pieniądze na zagraniczne wycieczki. Ta
          grupa ostatnio robi się dość liczna. Ale cóż, podejrzewam , że jest to cena
          postępu cywilizacyjnego.

          Diabollinku, pytasz mnie skąd się biorą dzieci? No wiesz, taki duży i nie wie?
          Bociany przynoszą!!
          • kora3 Re: Skąd się biorą dzieci? 24.01.06, 13:07
            • Re: Skąd się biorą dzieci?
            a000000 24.01.06, 11:01 + odpowiedz

            Bo Ty, Naumo, należysz do ludzi MYŚLĄCYCH i wiesz, że dziecku nalezy zapewnić
            wykształcenie, byt, rozwój. Dlatego swoją dzietność wiążesz z warunkami
            ekonomicznymi.

            Jest w narodzie spora grupa ludzi niemyślących. Biedota, która uważa, że skoro
            Bóg dał dziecko, to da na dziecko. Patologia, która przejmuje sie jedynie tym
            czy będzie miał co wypić i zapalić, a kobieta jest po to aby użył ilekroć
            przyjdzie mu fantazja. W tych kręgach dzietność ma się odwrotnie proporcjonalnie
            do rozumu.

            W kręgach rozumnych najważniejsza jest stabilizacja ekonomiczna. W kręgach
            nierozumnych - pojęcie stabilizacji ekonomicznej jest nieznane. A sytuacja
            nieosiągalna.

            Zgadzam się tu z Azercią !!!!


            Jest jeszcze trzecia kategoria ludzi - dobrze finansowo ustawionych, ale
            preferujących własne rozrywki i wygody. Ci będą mieli jedno dziecko w
            charakterze laleczki do rozpieszczania i pieniądze na zagraniczne wycieczki. Ta
            grupa ostatnio robi się dość liczna. Ale cóż, podejrzewam , że jest to cena
            postępu cywilizacyjnego.

            A tu sie zgadzam, ale tylko w części. Ludzie, którzy chcą mieć dziecko(dzieci) i
            niekoniecznie w związkuz tym rezygnować z siebie, własnych planów zar owno
            osobistych, jak i zawodowych, czy zwyczajnych przyjemnosci nie są powtorami
            godnymi potępienia Azerciu, a niestety tak to zabrzmiało w Twoim poście:(
            Niekoniecznie musza wychowac dziecko, czy dzieci na okropnych egoistów. W tym,
            ze człowiek za własne zarobione (nie ukradzione) pieniądze chce sobie pojechać
            na wycieczkę za granicę, kupić nowy sprzęt do hobby, czy kolekcję obrazów np.,
            czy piękne ubrania, czy spędzić miesiąc na farmie piękności nie ma ludzie nic
            złego moim zdaniem. Jeśli przy tym zapoewnia rodzinie byt, nie wynosi z domu na
            hobby, nie kradnie i nie oszukuje to CO W TYM ZŁEGO? Czy nikt nie pomysli o tym,
            że o licznie dzieci decyduje nie tylko "kariera" hehe, czy "wygodictwo", ale i
            wiele innych wzgledów z których nikt obowiazku spowiadać sie nikomu nie ma. Sa
            to wzgledy zdrowotnie, emocjonalne, rodzinne itepe. Zresztą rodzice, którzy
            własnie mają na wyhjazdy z dzieckiem, na uprawianie wspólnego hobby, czy wspólną
            pasje, tworza z dziecmi czestokroć mocniejsze wiezy niż ci zaharowani od switu
            do nocy w pogoni za pieniazdem na normalne życie. Zresztą prawie każdy człowiek,
            który musi odmówić sobie wszystkich przyjemności czuje się chyba trochę
            sfrustrowany, nawet jesli nie chce sie do tego pzryznać. A dziecku chyba lepiej
            z pogodnym, niż z sfrustrowanym rodzicem. Jajk sądzicie?

            Korcia
            "Nie zdechniemy tak szybko, jak sobie roi śmierć"
            • a000000 Re: Skąd się biorą dzieci? 24.01.06, 13:31
              hehehe, Korciu! a czy ja wartościuję dane postawy? Ja tylko stwierdzam, że istnieją.
              • kora3 Re: Skąd się biorą dzieci? 24.01.06, 13:32
                a000000 napisała:

                > hehehe, Korciu! a czy ja wartościuję dane postawy? Ja tylko stwierdzam, że istn
                > ieją.

                No wiesz, ale z 'tonu" mozna wywnioskować :) Ty,m bardziej, jak to ma być zaraz
                "rozpieszczona laleczka" z takiego dziecka :)
                • a000000 Re: Skąd się biorą dzieci? 24.01.06, 13:52
                  Korciu! laleczka do rozpieszczania. To jest coś innego niż rozpieszczona laleczka.
                  • kora3 Re: Skąd się biorą dzieci? 24.01.06, 15:57
                    a000000 napisała:

                    > Korciu! laleczka do rozpieszczania. To jest coś innego niż rozpieszczona lalecz
                    > ka.

                    nooo już dobra, dobra ....:)
                    A tak nawiasem mówiąc to obserwuję w swoim niedalekim otoczeniu ludzi, którzy
                    mają dzieci w wieku różnym. I mam takie spostrzeżenie, ze właśnie ci rodzice,
                    którzy z powodu dziecka nie zezygnowali całkiem z siebie, którzy mając malucha
                    moga nadal się rozwujać , pracować, a także bawić znajdują ogromna przyjemnośc w
                    posiadaniu dziecka:) Tymczasem ci, którzy faktycznie zrezygnowali z siebie
                    bywają zgorzkniali "Ja to tylko z tym dzieckiem siedzę w domu", "Zobaczycie, jak
                    bedziecie mieli swoje dziecko nie bedzie Wam tak do śmiechu" to ostatnie zdanie
                    usłyszeli ostatnio moi znajomi. JAkież było zdziwienie dziewczyny mniej wiecej w
                    ich wieku (ok.30 stki), gdy usłyszała : "Ależ my MAMY dziecko, roczne ! Jest
                    SUUUUPER być rodzicami:D" .. coś w tym jest nie ??
                    • a000000 Re: Skąd się biorą dzieci? 24.01.06, 16:15
                      Wiesz, na to nie ma reguły. Wszystko zależy od stopnia zaangażowania w
                      macierzyństwo. Są ludzie, którzy wszytko oddadzą dzieciom (moja śp mama).
                      Poświęciła swoje wykształcenie, ambicje zawodowe i NIGDY nie żałowała.

                      A są ludzie, którzy mają TYLKO jedno dziecko bo: (to z autopsji!!!!) musiałby
                      się dzielić z "tym drugim"!!! I chowają takiego egoistycznego paniczyka -
                      języki, muzyka, konie, baseny i....samotność. Bo musiałby się dzielić! Mieści Ci
                      się to w głowie?
                      To wszystko zależy od tego, co w danym życiu ważniejsze: mieć czy być.

                      A czasem ludzie nie mają dzieci, bo najzwyczajniej nie odczuwają takiej
                      potrzeby. Takie przypadki też bywają. Całkowicie sie poświęci dla innych, działa
                      , pomaga, klepie biedę..., co zarobi to rozda.
                      Wielka jest różnorodność postaw ludzkich. Nie ma reguły.

                      • kora3 Re: Skąd się biorą dzieci? 24.01.06, 23:53
                        a000000 napisała:

                        > Wiesz, na to nie ma reguły. Wszystko zależy od stopnia zaangażowania w
                        > macierzyństwo. Są ludzie, którzy wszytko oddadzą dzieciom (moja śp mama).
                        > Poświęciła swoje wykształcenie, ambicje zawodowe i NIGDY nie żałowała.

                        Może nie załowała, a moze załowała :) a nie powiedziała.. Jesteś pewna, ze nie
                        było w Jej życiu jednej chwilki, w której pomyslała, że szkoda,z e nie ..... tu
                        wpisać to, czego nie osiągneła. I to nie ma nic wspólnego z "załowaniem, ze się
                        miało dzieci" tylko z załowaniem, ze się po prostu od razu przekreślio w zwiazku
                        z nimi siebie. Czasem jest tak, ze nie ma wyboru - jest zdiecko chore, z
                        problemami i naprawee rozdice MUSZA poświęcic całych siebie, zrezygnować z
                        wlasnego wyksztalcenia, ambicji, hobby, ba nawet z dbania o własne zdrowie :(
                        niestety ...
                        Bywa jednak i tak, ze rodzice po prostu LUBIA 'męczeństwo" macierzyństwa, zcy
                        bycia ojcem :( Nie pisze teraz o Twojej Mamie, tylko o ludziach ktorych znam..
                        "Nie moge się nigdzie ruszyc, bo mam zdiecko, calymi dniami sie nuuudze w domu"
                        - myślalam,z e dziecko - maluszek .. :) Tymczasem .. hehe 9 - latek :) , a w
                        poblizu czekająca z pomoca babcia gotująca obiady, sprzątajaca i zakochana we
                        wnuczku. Mama tak naprawdę nie chce iśc do pracy, nie chce nic poczytać, oglada
                        seriale, narzeka i tyje ...Na wszystko ma odpowiedź: "bo ja mam zdiecko" ok,
                        aleco ma rzec mama 0,5 roczniaka ktora po miesiącu od porodu wróciła do cięzkiej
                        i wymagającej dyspozycyjności pracy ? ta dzioewczyna ma zcas przeczytać coś,
                        iśc na aerobic, ubrac się i uczesać porządnie, pośmiac . No jak to jest ?

                        >
                        > A są ludzie, którzy mają TYLKO jedno dziecko bo: (to z autopsji!!!!) musiałby
                        > się dzielić z "tym drugim"!!! I chowają takiego egoistycznego paniczyka -
                        > języki, muzyka, konie, baseny i....samotność. Bo musiałby się dzielić! Mieści C
                        > i
                        > się to w głowie?

                        Znam kilka osób tak chowanych :) Wyrosi na rózne osoby, z różnym podejsciem do
                        zycia. W hippice i anuce jezyjków obcych i plywaniu nie widze nic złego , a
                        wrecz przeciwnie to dobra inwestycja na pzryszłosć: miłośc do zwierzat i nauka
                        jak onie dbać, znajomośc jezyków, sport...Niewąłściwa jest tylko postawa
                        "musiałby sie dziecić " :(

                        > To wszystko zależy od tego, co w danym życiu ważniejsze: mieć czy być.

                        Azerciu, sama wiesz, ze w zdisiejszym świecie rzeba troche miec, by być ... Sama
                        podkreślasz,z e rozsądni ludzie maja tyle dzieci, by zapewnic im godziwy byt.
                        Uważam takze , ze wyksztalcenie np.

                        >
                        > A czasem ludzie nie mają dzieci, bo najzwyczajniej nie odczuwają takiej
                        > potrzeby. Takie przypadki też bywają. Całkowicie sie poświęci dla innych, dział
                        > a
                        > , pomaga, klepie biedę..., co zarobi to rozda.

                        Niekoniecznie, moz e też wydawac na swoje i parnera (o ile taki jest)
                        przyjemności .. Nawet jeśli to egoizm to nikomu tak nie szkodzi ...nawet jeśli
                        nie pomaga .

                        > Wielka jest różnorodność postaw ludzkich. Nie ma reguły.

                        Dokladnie ...
                      • maria421 Jestem matka jedynaczki:-) 25.01.06, 10:06
                        a000000 napisała:

                        > A są ludzie, którzy mają TYLKO jedno dziecko bo: (to z autopsji!!!!) musiałby
                        > się dzielić z "tym drugim"!!! I chowają takiego egoistycznego paniczyka -
                        > języki, muzyka, konie, baseny i....samotność. Bo musiałby się dzielić! Mieści
                        C
                        > i
                        > się to w głowie?
                        > To wszystko zależy od tego, co w danym życiu ważniejsze: mieć czy być.

                        Azerciu, jak wiesz, mam tylko jedna corke. Pierwsza ciaza byla pozamaciczna,
                        druga ciaza skonczyla sie cesarskim cieciem i silnym krwotokiem po porodzie.
                        No i tak sie stalo, ze mam jedna "laleczke", ktora jako nastolatka miala konie,
                        tenisa, zagraniczne podroze itp.

                        Azerko, same te "luksusy" nie sa w stanie zepsuc dziecka, jezeli sie dziecku
                        oprocz "luksusow" przekazuje jeszcze inne wartosci i jezeli uczy sie je w
                        jakiej hierarchii stoja te wartosci.
                        Rowniez jedynaka mozna nauczyc dzielic sie z innymi. Mozna nauczyc go, ze ma
                        oszczedzac spodenki, bo jak z nich wyrosnie, to damy je biedniejszym dzieciom.
                        Mozna nauczyc je dzielic sie z biedniejszym kolega czy kolezanka.

                        Najwiekszym luksusem jedynaka jest to ze nie dzieli z nikim milosci jaka
                        dostaje od rodzicow.
                        • kora3 Re: Jestem matka jedynaczki:-) 25.01.06, 10:17
                          maria421 napisała:

                          > Najwiekszym luksusem jedynaka jest to ze nie dzieli z nikim milosci jaka
                          > dostaje od rodzicow.

                          Ale ma pecha w innym względzie , nie dzieli z nikim miłosci braterskiej i
                          siostrzanej :( Ja jestem jedynaczką naminalną i z wyboru mam sisotrę i brata -
                          ciotecznych, ale jakl rodzonych - to dzieci sióstr mojej Mamy :) Z siostra sie
                          niemal wychowałam i choć cała trójka jest w sumie jedynakami nie widzę, by nie
                          umieli sie dzielić czymkolwiek i ja i oni. Kwestia wychowania
          • diabollo Re: Skąd się biorą dzieci? 24.01.06, 21:13
            a000000 napisała:

            > Bo Ty, Naumo, należysz do ludzi MYŚLĄCYCH i wiesz, że dziecku nalezy zapewnić
            > wykształcenie, byt, rozwój. Dlatego swoją dzietność wiążesz z warunkami
            > ekonomicznymi.
            >
            > Jest w narodzie spora grupa ludzi niemyślących. Biedota, która uważa, że skoro
            > Bóg dał dziecko, to da na dziecko. Patologia, która przejmuje sie jedynie tym
            > czy będzie miał co wypić i zapalić, a kobieta jest po to aby użył ilekroć
            > przyjdzie mu fantazja. W tych kręgach dzietność ma się odwrotnie proporcjonalni
            > e
            > do rozumu.
            >
            > W kręgach rozumnych najważniejsza jest stabilizacja ekonomiczna. W kręgach
            > nierozumnych - pojęcie stabilizacji ekonomicznej jest nieznane. A sytuacja
            > nieosiągalna.
            >
            > Jest jeszcze trzecia kategoria ludzi - dobrze finansowo ustawionych, ale
            > preferujących własne rozrywki i wygody. Ci będą mieli jedno dziecko w
            > charakterze laleczki do rozpieszczania i pieniądze na zagraniczne wycieczki.


            Czcigodna A000000,
            Wybacz moją śmiałość ale zadam przewrotne pytanie (na jedno nawet znam odpowiedź):
            Ile urodziłaś dzieci?
            Do której kategorii sama się zaliczasz?

            Kłaniam się nisko.

            PS. Jeżeli idzie o to skąd się biorą dzieci to też stanowczo wyznaję wyższość
            teorii o bocianach nad teorią o kapuście.
            • a000000 Re: Skąd się biorą dzieci? 25.01.06, 09:55
              Nie jest dla nikogo tajemnicą, że mam tylko jedno dziecko. Nie zaliczam sie do
              żadnej z głównych kategorii, gdyż przy jednym pozostałam ze głównie względów
              zdrowotnych ORAZ ekonomicznych.

              Bardzo mnie złości ludzka głupota, gdy bieda aż piszczy, bezrobocie od lat
              kilku, renty inwalidzkie, a dzieciaków jak u milionera. Nawet w drodze natępne.
              KURNA!!! Bałwan jeden, do pracy to się nie nadaje, ale dzieci robić to owszem.
              Takich bym kastrowała. To jest skandaliczny brak odpowiedzialności.

              A Ty Diabollo? Dlaczego tylko jedno dziecko? Będą następne?
              • diabollo Re: Skąd się biorą dzieci? 26.01.06, 22:35
                a000000 napisała:

                > Nie jest dla nikogo tajemnicą, że mam tylko jedno dziecko. Nie zaliczam sie do
                > żadnej z głównych kategorii, gdyż przy jednym pozostałam ze głównie względów
                > zdrowotnych ORAZ ekonomicznych.

                Coż to zatem za klasyfikacja, która nie pasuje nawet do autora?

                > Bardzo mnie złości ludzka głupota, gdy bieda aż piszczy, bezrobocie od lat
                > kilku, renty inwalidzkie, a dzieciaków jak u milionera. Nawet w drodze natępne.
                > KURNA!!! Bałwan jeden, do pracy to się nie nadaje, ale dzieci robić to owszem.
                > Takich bym kastrowała. To jest skandaliczny brak odpowiedzialności.

                "Nie sądźcie abyście nie byli sądzeni."
                Jeżeli tych ludzi wychowywano "w duchu wartości chrześcijańskich", gdzie
                antykoncepcja jest ciężkim grzechem to nie powinniśmy się dziwić.
                Dziwić może fakt, że ciągle edukacja seksualna w polskich szkołach to ciągle
                temat wielce kontrowersyjny.

                >
                > A Ty Diabollo? Dlaczego tylko jedno dziecko? Będą następne?

                "W życiu wszystko jest możliwe, ale nic nie jest pewne. Pewna jest tylko śmierć."

                Kłaniam się nisko.
                • a000000 Re: Skąd się biorą dzieci? 26.01.06, 23:48
                  Diabollo, przecież moja kwalifikacja była natury bardzo ogólnej. Ja siedzę na
                  gałęzi bocznej.

                  Nie osądzam, tylko się wkurzam.
    • diabollo Re: Skąd się biorą dzieci? 27.01.06, 20:29

      Jeszcze jeden artykuł w tym temacie:

      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,3133199.html
      Fragment:
      "Dane GUS pokazują, że małżeństwa bezdzietne stanowiły w 2002 r. 22 proc.
      wszystkich gospodarstw domowych, matki z dziećmi 17,2 proc. (wzrost o niemal 6
      punktów od 1970 roku!), ojcowie z dziećmi 2,2 proc., partnerzy bez dzieci 0,8
      proc., a partnerzy z dziećmi 1,1 proc. Małżeństwa z dziećmi to dziś tylko 56
      proc. wszystkich gospodarstw, podczas gdy w 1970 r. było to niemal 70 proc.
      Tradycyjny model rodziny znajduje się, nawet u nas, w głębokim odwrocie. Liczba
      nowo zawieranych małżeństw spada i zawierane są one coraz później. A mniej
      małżeństw oznacza mniej dzieci.

      Dla osób przyzwyczajonych do świata, w którym tradycyjna rodzina była najwyższą
      wartością, świadczy to o kryzysie rodziny. Jednak rodzina - tak jak każdy inny
      element życia społecznego - nigdy nie była instytucją niezmienną."

      Kłaniam się nisko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka