andorinha 22.01.06, 19:00 kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,3120847.html co o tym myslicie? czemu w Polsce rodzi sie tak malo dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
wegia Re: dzieci :o) 22.01.06, 20:45 Ja na przykład bardzo się boję. Odpowiedzialności, braku czasu dla siebie, utraty pracy. Kto wie, może inny myślą w ten sam sposób:) Odpowiedz Link Zgłoś
singelka Re: dzieci :o) 22.01.06, 22:43 bo sytuacja na rynku pracy jest taka jaka jest niestety... ja na przykłąd bardzo bym chciała mieć dzieci, ale nie ma kadydata odpowiedniego....:)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
conejito13 Re: dzieci :o) 23.01.06, 10:09 no... artykul to wyjasnia!;) niestety... odniose sie tylko do hiszpanii, bo troche porownan polska-hiszpania jest w artykule. gdyby nie cudzoziemcy imigranci to mysle, ze nie przypadaloby 1.24 dziecka tylko 0.5. glownie rodza sie dzieci obcokrajowcow. dlatego jakikolwiek przyrost w ogole jest. sama sie zastanawiam kiedy, kiedy, kiedy... pewnie wkrotce, tylko jakim kosztem...? wszyscy wiedza, ze najlepiej byloby mieszkac w skandynawi, ale nie wszyscy moga/chca;);) Odpowiedz Link Zgłoś
andorinha Re: dzieci :o) 23.01.06, 14:23 a mi sie zaczyna wydawac ze te wszystkie trudnosci widzi sie przed...a jak juz dziecko jest to jakos sie uklada...nie wiem :-) taka mam nadzieje mi chyba najbardziej szkoda tego luzu jeszcze tyle bym chciala odwiedzic i zrobic. poza tym czasami sie zastanawiam jak to bedzie z tym trzecim kims. a jak nie bedzie fajny/a? Odpowiedz Link Zgłoś
czarneoczy Re: dzieci :o) 23.01.06, 15:12 w takich warunka to chętnie i trójkę bym miała... a jak na razie nad pierwszym się zastanawiam. I tak mam fory w porównaniu do wielu dziewczyn bo wiem, że po powrocie z macierzyńskiego (a i nawet wychowawczego krótkiego) moje biureczko będzie na mnie czekać... i to jest polityka prorodzinna a nie 1000 becikowego... Odpowiedz Link Zgłoś
conejito13 Re: dzieci :o) 23.01.06, 17:05 nie no jasne, ze jak juz jest, to na smietnik nie pojdzie. ale poki nie ma i ma sie na to wplyw to mysli sie jak dorosly czlowiek a nie gowniara za przeproszeniem (choc znam mlode dziewczyny, ktore potrafia cos tam z siebie wykrzesac rozumnego). podejscie 'jakos tam bedzie' nie jest rozwiazaniem. bo dla mnie oznacza to, ze kto inny zaplaci za wszystkie wydatki zwiazane z moim dzieckiem oraz bedzie sie nim zajmowal, kiedy mnie nie ma w domu (czyli caly dzien). abym mogla miec dziecko musialabym zmienic jakos plan dnia (czyt. poszukac innej pracy). co wbrew twierdzeniu 'jakos to bedzie' nie jest takie proste. jesli calkiem ja rzuce, to klops total. wiec kolo sie zamyka. mysle, ze to wszystko zalezy od podejscia, checi zaangazowania sie w zycie dziecka, jego rozwoju i wychowania. rowniez priorytety danej osoby to podstawa przy podejmowaniu tego typu decyzji. dlaczego np. podrozowanie ma byc na drugim planie, jesli wlasnie na to masz w tym momencie zycia ochote? nie wszyscy musza koniecznie w tym samym czasie (lub w ogole) miec dzieci. konsekwencje tych decyzji rowniez ponosza osoby zainteresowane (tzn. w poznym wieku trudnosci z zajsciem w ciaze, we wczesnym - no... sami wiemy, co tu sie rozwodzic;). nie ulegam presjom, zyje swoim zyciem, nie osadzam innych i nie chce, zeby mnie osadzali. Odpowiedz Link Zgłoś
andorinha Re: dzieci :o) 23.01.06, 18:02 ok zgadzam sie w sumie z Toba ale... ;-) piszesz ze to Twoje dziecko i ze ktos musialby zaplacic...w sumie to nie ktos tylko ty z oszczednosci, partner/maz/ojciec dziecka, ew. jakis dodatek/zasilek od panstwa (i w moim i pewnie w twoim wypadku nie bylaby to jednorazowa kretynska zapomoga, ale zasilek wyplacany przez 18 lat). Ja chyba piszac 'jakos to bedzie' mowilam o swojej sytuacji, a sytuacja jest taka ze glownie przez to ze mieszkamy w kraju "trzecim" kontaktu finansowego z zadnym czlonkiem naszej rodziny nie mamy od ponad 4 lat. Kiedy maz byl jakis czas bez pracy to ja nas utrzymywalam i nie wydaje mi sie jakims strasznym zeby prze jakis czas bylo na odwrot. Moj maz zglasza chec przynajmniej polrocznego urlopu wychowawczego... chyba chodzilo mi raczej nie o kwestie finansowe a raczej kwestie planow... bo czasami kiedy widze ze ludzie robia z dziecmi tyle fajnych rzeczy to sie zastanawiam czemu mi sie wydaje ze jak juz sie ma to kaplica :-) podrozowac sie nie da, koniec ze wspinaczka, koniec ze spaniem pod namiotem czy rowerami.. no tak sie w sumie dziele jakimis tam przemysleniami, bo zgadzam sie ze kazdy robi tak jak uwaza. tyle ze zastanawiam sie nad tym w swietle uplywajacego czasu i debaty nad malejacym przyrostem ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
conejito13 Re: dzieci :o) 24.01.06, 11:13 ja o tym placeniu to pisalam tak dla przykladu, bo duzo pisza (szczegolnie mlode dziewczyny), ze zdaja sie na laske (nie wiem czyja) i twierdza 'jakos tam bedzie', co ogolnie mozna tlumaczyc: rodzice dadza kase, nie ma co sie przejmowac. tak czy siak to mnie nie dotyczy. dlatego jeszcze nie mam dzieci, bo mysle o tym, co potem. nie tylko o tym, aby miec na pierwsze pieluchy, albo o tym, ze rodzice mi beda pomagac. cale moje dorosle zycie, jakiekolwiek plany i decyzje podejmowalam, tylko i wylacznie majac na wzgledzie moje wlasne srodki i sile. nie licze na pomoc innych, jesli ja bede miala - super, jesli nie - nie skonam z rozpaczy. roznica polega na tym, ze ja nie licze na pomoc (pewnie ja otrzymam) a sa tacy, ktorzy tylko i wylacznie na to sie nastawiaja i bez obcej reki nie daja sobie rady. czy ja tak chce? nie. naturalnie nie czekam az bede miala fortune trumpsa, ale zwyczajnie zapewnione wystarczajace srodki i checi. chyba tego ostatniego mi glownie brakuje, choc zdaje sobie sprawe z uplywajacego czasu. na cale szczescie dla mnie, tutaj wiekszosc moich kolezanek ma dzieci sporo po 30-tce, wiec poki co nie panikuje. jedynie ja robie sie coraz bardziej wygodna, coraz mniej chce mi sie isc na ustepstwa i rezygnowac z wlasnych planow i uciech. no, ale moze strzala instynktu macierzynskiego nawiedzi mnie kiedys tam, to wam opowiem jak jest:) poki co, czytam o pociechach kruger i jesli ona zyje, to i ja przezyje:):) Odpowiedz Link Zgłoś
beti76 Re: dzieci :o) 24.01.06, 21:33 Conejit - zgadzam sie z tobą w 100% z jednym - robimy sie coraz bardziej wygodne. A pojawienie się malca to przede wszystkim dla kobiety rezygnacja w bardzo dużej części z siebie. Ale jakoś to się dogrywa. KWestie finansowe pomijam ze znanych już względów - nie ma co powtarzać dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś