karmarys
24.01.06, 15:20
na swoja obrone moge tylko powiedziec, ze zwykle tego nie robie i przydarzylo
mi sie calkiem niespodziewanie i przyznam ucieszylo mnie to najpierw, bo
myslalem, ze juz nie potrafie albo co. Problem polega na tym, ze milosc
nieodwzajemniona ma przeciwny skutek: zamiast zaliczac cudne odloty lapiemy
totalnego dola a trudno cos takiego zaliczyc do zachowan hedonistycznych.
tak wiec mysle, ze jedyny sposob na powrot do zycia radosnego to sie odkochac.
czy moze wlasnie nie??? moze to jest po prostu cena jaka trzeba zaplacic za te
bajeczne odloty?