kowianeczka 15.02.06, 09:55 Mathiasie, 81 kartek zapisanych, dwie wyrwane ze srodka, jedna potargana plus okladki - slowem pierwszy 84 brulion zapisany. Zakladam nastepny, byc mogl notowac swoje... wynurzenia:D kowianeczka Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kowianeczka Re: plastusiowy pamietnik/ II zeszyt 15.02.06, 10:06 Nim przyjdziesz, a dzisiaj to nie wiem, czy masz zmiar, zastanawiam sie, czy ktos z forumowiczow oglada olimpiade. Tyle mowilo sie o sporcie, o zainteresowaniach..Hmmm...a moze dlatego, ze Polska nie zdobyla jeszcze zadnego medalu, nawet brazowego i zainteresowanie igrzyskami zimowymi wzrosnie, gdy Polacy zdobeda jakikolwiek krazek,w przciwnym razie waznijesze sa inne sprawy..? kowianeczka Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: plastusiowy pamietnik/ II zeszyt 15.02.06, 10:55 Kowianeczko, no przeciez zaraz komus przyloze! Mnie biednego polaczka od sprzatania podlog i kradziezy samochodow zmuszaja od obdzwaniania komisji EU, zeby wszystko przygotowac, jak ja mowic nie moge, bo misie cos do grdyki przykleilo. Tepe te Szkopy jak nic i biednego polaczka wykorzystuja. Dobrze, ze Panie w komisji jak zwykle rozgarniete, bo chlopy to ciulizna straszna zwlaszcza tepaki- Wissenschafter. Ide kopac (nie tu, tu misie nie chce, tu tylko jeden temat obowiazuje).Idzie o 3 banki na Finanzhilfen des Europäischen Parlaments für Öffentlichkeitsarbeit 2006. Jeszcze do wtorku musze zrobic Ungarische Geschichte 1944-89- Kirche, Staat und Religion. Robota bardzo fajna, ale towrzystwo..Ech, rzy(zn)c! M.S. Odpowiedz Link Zgłoś
kowianeczka Re: plastusiowy pamietnik/ II zeszyt 15.02.06, 11:33 No prosze, a ja myslalam, ze Niemcy to kraj samych Kantow, Schopenhauerow i Einsteinow ze srednia IQ 140?:)))))))). Czyzbys nie lubil teoretykow zycia (ze swita akadeii i uniwersytetow), ktorzy na haslo komisja Europejska sikaja w gatki niczym niektorzy z kraju Mickiewiczow, Slowackich i Kopernikow ze srednia IQ 150? :))))) kowianeczka nie majaca problemu z delegowaniem (czyt. spychaniem) zajec na innych:) Odpowiedz Link Zgłoś
kowianeczka Re: plastusiowy pamietnik/ II zeszyt 15.02.06, 14:34 Ide jesc, mimo choroby cosik mi skrzeczy w brzuchu. Moj maz wczoraj zrezygnowal z kolacji sluzbowej, przyszed do domku, ugotowal pyszna kolacje (kazalam na dwa dni strawy nawarzyc, bym mogla dzis odgrzac). kowianeczka Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: plastusiowy pamietnik/ II zeszyt 15.02.06, 15:18 Kowianeczko, odpowiedzi na niektore dzisiaj postawione pytania znajdziesz tu www.zwierciadlo.pl/index.php?pid=2&c=2&rok=2006&numer=2 w dwoch miejscach "Temat miesiaca" oraz "zycie wewnetrzne". Ja oczywiscie zadam Tobie pytanie i co dalej, skoro pewien poziom wiedzy jest juz znany. I co dalej? Co do kontynuacji rozmow to : 1)nie chce misie juz, strata czasu, mozemy wymieniac sie tu na tow. lub na prywie. wole palstusiowy pamietnik. 2)gdyby misie chcialo to i tak nie moge pisac, bo po zalogowaniu nie watek otwiera sie kilka munut (jesli w ogole). Buziak M.S. Odpowiedz Link Zgłoś
kowianeczka Re: plastusiowy pamietnik/ II zeszyt 16.02.06, 10:52 Mathias, masz ochote dzisiaj wpasc na forum, czy tez zarazilam Cie grypa i nie ruszysz dzisiaj lopatka;)? kowianeczka Odpowiedz Link Zgłoś
kowianeczka Re: plastusiowy pamietnik/ II zeszyt 16.02.06, 11:33 jest szansa, ze przez moment, gdy tutaj bede podaruja sobie prueklenstwa i bluzgi i zajma sie normalnym pisaniem, niby zgodnie z zainteresowaniami. kowianeczka Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: plastusiowy pamietnik/ II zeszyt 16.02.06, 12:16 Troszeczke chce misie ruszyc kopytkiem. M.S. Odpowiedz Link Zgłoś
ala-a Re: plastusiowy pamietnik/ II zeszyt 16.02.06, 12:30 Ein Biologe, ein Physiker und ein Mathematiker stehen vor einem Aufzug. Sie beobachten wie ein Mann und eine Frau in den Aufzug einsteigen. Die Tür schliesst sich und der Aufzug fährt nach oben. Einige Zeit später hält der Aufzug wieder auf ihrer Etage und es steigen eine Frau, ein Mann und eine dritte Person aus dem Aufzug aus. Darauf sagt der Biologe: "Dies Phänomen erklärt sich durch die natürliche Vermehrung". Der Physiker meint daraufhin: "Das stimmt nicht. Das ist ein Messfehler!" Der Mathematiker meint: "Das ist auch nicht richtig. Wenn jetzt noch eine Person in den Aufzug steigt, ist keiner mehr drin." Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer 16 luty 2006 16.02.06, 14:09 Kilka dni wczesniej znalazlem se nowa zabawe, chociaz dopiero dziasiaj zrozumialem jak mnie kreci i krecic bedzie. Praca przy lopacie, gdy pol kraju zasniezone wcale mnie nie bawi, pensja niska, bo kto "za jedno euro" plus ubezpieka wyzyje, miesnie wiotkie, mecza sie szybko, choc miesnie w opuszkach zgrabialych paluchow stosownie wymodelowane od podnoszenia do geby kieliszka. Oto wstepne zaloty milosne do administracji zostaly zakonczone, niebawem przechodze do czynow. Bedziemy teraz bawic sie w berka rozbieranego.Bedziemy gonic sie po formach, raz oni mnie, raz ja ich. Raz pacnie mnie jabbur scinajac leb hydrze, raz ja wyrosne mu spod stop i bec w czapke z pomponem. Jabbur nosi wylacznie czapki z pomponem, ktore mu zrobila mama na drutach. To tyle, musze pomyslec jak go poderwac, by poczul na plecach przez cweterek rownie wydziergany przez mame moj nieswiezy oddech:) Plone..hmmm M.S. Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: plastusiowy pamietnik/ II zeszyt 16.02.06, 16:25 Niezle co: [haGalil Notausgabe - www.hagalil.com] Ein dänisches Fischerboot in Jerusalem: Manchmal ist es sehr schwer ein Mensch zu sein Gestern brachten wir einen Text Einsteins über neue Medien und Chancen wahrer Demokratie. Heute möchten wir auf einen zweiten Text Einsteins hinweisen. Hier geht es um den Umgang mit einer totalitären Bedrohung, um Zivilcourage und um ein kleines Land, dessen Bevölkerung sich erfolgreich daran machte, seine jüdische Bevölkerung zu retten. Die Geschichte vom dänische König, der den gelben Stern als erster trug und dessen Beispiel alle Dänen nachahmten, nachdem die deutschen Besatzer die Juden zur Kennzeichnung zwingen wollten, ist wohl nur eine Legende, die den Widerstand der Dänen symbolisch und inspirierend festhalten wollte. In Wahrheit brauchten die Dänen keinen beispielhaften König, der ihnen den Weg gewiesen hätte. Sie nutzten ihre eigene Phantasie und Courage, um fast alle Juden erst zu verstecken und danach mit Booten ins freie Schweden zu retten. In Jerusalem gibt es deshalb einen Platz, den Kikar Dänemark. Dort befindet sich neben dem Supermarkt mit der besten rumänischen Pastrami und einer der ältesten Filialen von "Sami Burekas" ein aus Eisen nachgebildetes Boot. Nach dem Einkauf haben wir uns hier gerne eine Kartoffel- oder Spinattasche in Blätterteig gegönnt, während unser Sohn auf dem dänischen Fischerboot schon mal auf sein adriatisches Kapitänsdiplom übte. Dänische Beschaulichkeit also, am Freitagmittag, mitten in Jerusalem, kurz vor dem Wettkampf um einen Sitz- oder mindestens Stehplatz in einem der mit Einkaufskörben und Menschen vollgestopften Stadtbusse der Linien 13, 20, 23 oder 27 nach Kirjath haJowel. Alle gleich gut und alle gleich voll. Vollgestopfte Busse in Jerusalem sind übrigens etwas wunderbares, und zu verdanken haben wir dieses Wunder unter anderem dem Mut der Dänen. Daran habe ich mich erinnert, als die Rufe "Tod den Dänen" immer lauter wurden, als die dänische Flagge vor der Al-Aksa Moschee zum Fußabstreifer wurde und dänische Mitarbeiter in internationalen Hilfsorganisationen von der Regierung in Kopenhagen aufgefordert wurden, ihre rot-weiße Flagge am Revers zu verstecken. Deshalb haben wir unsere Eingangsseite während der Notausgabe mit dem "Dannebrog" geschmückt. Und deshalb haben wir die Karikaturen der Aarhuser "Jyllands Posten" gezeigt. Nicht weil diese Karikaturen so gelungen sind. Sie sind plump und dumm und die Motive im Stab der "Jütländer Post" waren sicher nicht ehrenwert. Könnte ich dänisch, wäre ich wohl kaum ein Leser dieser konservativen Tageszeitung. Wären sie mir aufgefallen, hätte ich die Karikaturen genervt weggeblättert, vielleicht kritisiert. Ein billiger Gag ist es nicht Wert, Menschen zu beleidigen, und beim Thema Selbstmordattentäter empfinde ich grundsätzlich einen Würge- und keinen Lachreiz. Als aber vier Monate nach der Veröffentlichung in der Jyllands Posten, drei Monate nach Veröffentlichung in Al-Fajr und zwei Tage nachdem sich der Herausgeber der "Post" entschuldigt hatte, die Wogen so hoch schlugen, dass Dänen in der gesamten islamischen Welt um ihr Leben bangen mussten, galt es nicht mehr auf religiöse Empfindsamkeiten hinzuweisen, sondern auf die Gefährdung menschlichen Lebens. Diese Relationen scheinen viele aus den Augen zu verlieren. Im Osten wie im Westen. Es geht nicht um Bilder - und das ist der Grund für das Gebot "Du sollst Dir kein Bild machen". Der Mensch soll sich eben nicht niederwerfen, denn der höchste Wert ist nicht G'ttes Heiligkeit sondern das menschliche Leben. So sieht es jedenfalls G'tt, der Heilige, gelobt sei er. Und so lesen wir im Talmud, dass wir, sollten wir uns je entscheiden müssen, zwischen den Geboten, die den Dienst an G'tt befehlen und jenen, die den Dienst am Menschen befehlen, wir uns für den Dienst am Menschen entscheiden müssen. Albert Einsteins Rede über Dänen und andere Gerechte unter den Völkern der Welt können Sie hier als mpg anhören oder als Text nachlesen: www.hagalil.com/archiv/2006/02/060215.htm www.juedische-musik.de/sound/geschichte/einstein/denmark.mp3 Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: plastusiowy pamietnik/ II zeszyt 16.02.06, 16:26 PARYŻ 1. „Zaufanie polskich władz do Unii Europejskiej kończy się na relacjach gospodarczych” "Le Figaro",13.02.2006, Aude Marcovitch, "Europa pozostawia Polaków sceptykami". "Le Figaro" pisze o antyeuropejskim nastawieniu Polaków i o porozumieniu zawartym przez trzy anty-europejskie ugrupowania, które w ten sposób uzyskały większość parlamentarną. Marek Jurek, Marszałek obecnego parlamentu i prawa ręka PiS, rozczarowany odrzuceniem preambuły nawiązującej do chrześcijaństwa w projekcie konstytucji europejskiej, uważa, że Europa nie posiada bazy moralnej, na której spoczywa chrześcijaństwo. Andrzej Lepper lider Samoobrony, broni rolnictwo przed konkurencją europejską. Rzecznik Ligii Polskich Rodzin, Piotr Ślusarczyk, uważa, że Unia jest sztucznym wytworem, wynikiem wielkiej i niepotrzebnej biurokracji. Henryka Bochniarz, prezes Leviatanu, oświadczyła, że sytuacja ekonomiczna od dawna nie była aż tak niepewna, pod kreślając jednocześnie, że nowi przewodniczący szybko się uczą pragmatyzmu politycznego. I rzeczywiście od podpisania układu, Lepper nie proponuje już renegocjacji traktatu akcesyjnego. W udzielonym dla "Le Figaro" wywiadzie Lepper podkreśla, że Unia karze Polskie rolnictwo za dobrą produkcję, a przydziały na produkcje mleka i cukru są nie do zaakceptowania. Polska potrzebuje dwa razy więcej środków głownie, aby zainwestować w rolnictwo ekologiczne. W tej dziedzinie, Polska może być bardzo konkurencyjna. Lepper przyznaje, iż podziela punkt widzenia José Bové, który sprzeciwia się rozwijaniu wielkich sieci dystrybucyjnych w sektorze spożywczym. Marek Jurek też jest nastawiony pozytywnie do otwarcia rynku europejskiego, a Premier zapewnił w ubiegły czwartek, że zawarty przez partie układ nie zmieni polityki zagranicznej Polski, w tym relacji z Unią. Eugieniusz Smolarek, prezes Ośrodka Stosunków Międzynarodowych, zaznacza, że większość Polaków popiera Unię, ale jednocześnie Polacy czują się nierówno traktowani w stosunku do starych państw członkowskich. Wiceminister Rolnictwa, Andrzej Kowalski podkreśla, że Hiszpania i Grecja przystąpiły do Unii na lepszych warunkach, i że Unia powinna być cierpliwsza wobec nowych państw członkowskich. Minister Finansów, Zyta Gilowska, uważa również, że Polska potrzebuje czasu przed wprowadzeniem euro. Korespondentka "Le Figaro" pisze, że zaufanie Polski do Unii kończy się na relacjach gospodarczych ponieważ sprawy ochrony kraju woli powierzyć innym. W obronie przed groźbą (która prześladuje Polaków) ze strony Rosji, Polska liczy na Amerykanów i NATO. Marek Jurek, twierdzi że w Rosji obserwuje się pewne zjawiska, które przypominają okres ZSRR, zaś głównym partnerem Polski w polityce zagranicznej są Stany Zjednoczone. Radek Sikorski podziela tę opinię, twierdząc, że relacje transatlantyckie są kluczowe dla bezpieczeństwa na świecie. Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: plastusiowy pamietnik/ II zeszyt 16.02.06, 16:27 Miodzio: Wywiad A. Leppera: "Potrzebujemy dwa razy więcej europejskich dodatków rolniczych" "Le Figaro",13.02.2006. W udzielonym dla "Le Figaro" wywiadzie, Andrzej Lepper na pytanie czy jest zadowolony z warunków przyjęcia Polski do Unii, odpowiada, że nie sugeruje renegocjacji traktatu, chociaż pewne artykuły traktatu powinny być poprawione, aby Polska mogła w pełni wykorzystać swoje zdolności produkcyjne w rolnictwie i przemyśle. Unia karze Polskie rolnictwo za dobrą produkcję, przydziały na produkcje mleka i cukru są nie do zaakceptowania. W odpowiedzi na pytanie czy 27 miliardów euro przyznanych Polsce na lata 2007- 2013 nie jest suma wystarczającą, Lepper pokreśla, że jest to suma za niska, aby osiągnąć poziom rozwoju wymagany przez Unię, Polska potrzebuje dwa razy więcej. Lepper przypomina, że w 2004 roku Polska otrzymała tylko 59,5 miliardów euro ze 100 miliardów obiecanych. Dodatkowe pieniądze mogłyby być wykorzystane do rozbudowy infrastruktury gospoda rstw rodzinnych i ekologicznych, które mogą być konkurencyjne na rynku unijnym, gdyż produkty polskie są zdrowsze. Na pytanie, czy jest bliski pozycji Francji w sprawie rolnictwa, Lepper przyznaje, iż podziela punkt widzenie José Bové, który sprzeciwia się rozwijaniu wielkich sieci dystrybucyjnych w sektorze spożywczym. Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: plastusiowy pamietnik/ II zeszyt 16.02.06, 16:27 PRAGA 1. Działania Javiera Solany w krajach islamskich - "W czyim imieniu on przemawia?” "MF Dnes", 15.02.06, "W czyim imieniu mówi Solana?", Jirzi Pehe. "Wysoki Przedstawiciel UE ds. Wspólnej Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa Javier Solana (S.) podróżuje po krajach islamskich, które zapewnia, że UE nie dopuści, aby powtórzyły się przypadki znieważania islamu. Podejmowane przez S. starania, aby wyciszyć emocje wywołane publikacją karykatur są zrozumiałe, lecz zarazem jego działania (a tym samym także działania całej UE) rodzą niepokojące pytania. Przede wszystkim nie jest jasne, w czyim imieniu S. przemawia. UE nie ma rzeczywistej wspólnej polityki zagranicznej, a tym bardziej wspólnej polityki medialnej, nie mówiąc, że coś takiego jak "polityka medialna" zgodnie, z którą instytucje unijne decydowałyby, co media mogą lub nie mogą publikować, byłaby w demokratycznym społeczeństwie sprawą mocno problematyczną. N ie jest także jasne, jak S. może obiecywać, że UE "nie dopuści, aby powtórzyło się znieważanie islamu". W jaki sposób chce tego dokonać? Przecież chodzi o działania "prywatnych osób" podejmowane w wolnych mediach. S. dał do zrozumienia, że UE mogłaby np. domagać się od stowarzyszeń dziennikarskich w krajach członkowskich przyjęcia kodeksu etycznego, który wykluczałby możliwość publikowania karykatur znieważających religie. Z jakiego jednak powodu organizacje te miałby się zastosować do zaleceń UE? A nawet, gdyby się do nich zastosowały, to dopóki istnieje wolność słowa, z pewnością znajdą się dziennikarze, którzy takie kodeksy będą interpretować "po swojemu". S. poparł także idee, która zrodziła się na gruncie Organizacji Konferencji Islamskiej, aby ONZ wpisała do katalogu praw człowieka zakaz znieważania religii - to bardzo cienki lód. Aby bowiem takie "prawo człowieka" służące zapobieganiu znieważania religii nie pozostało tylko w sferze deklaracji - tak, jak to jest z innymi prawami człowieka - w jaki spo sób miałyby być egzekwowane? Co więcej Europa i USA wcale nie są największymi źródłami tego, co muzułmanie nazywają świętokradztwem, które należy zdusić w zarodku. Gazety i inne media w świecie islamskim (o podręcznikach nie wspominając) są pełne zniewag pod adresem wielkich religii Zachodu - chrześcijaństwa i judaizmu. Czy ONZ dysponuje instrumentami, aby na dyktatorskich reżimach w krajach muzułmańskich wymusić przestrzeganie proponowanej normy? Nie ma. Tego typu normy i tak przestrzegałyby tylko demokratyczne kraje Zachodu. To zaś oznaczałoby, że na półkę musiałby powędrować film Milosza Formana "Amadeusz", w którym Salieri pali figurkę Jezusa Chrystusa. Dyplomatyczne zabiegi S. - jakkolwiek wynikające z godnych pochwały pobudek - jedynie utwierdzają wielu Europejczyków w przeświadczeniu, że UE jest bezzębną organizacją, która w razie kryzysu potrafi się tylko się głupio podlizywać. Prezydent Pakistanu P. Musharaf (M.) stwierdził, że nie rozumie "jak człowiek cywilizowany może wykorzystywać wolność słowa do znieważania tak dużej grupy ludzi". Gdyby UE miała kręgosłup, S. musiałby się zapytać, co M. i inni przywódcy islamscy mają zamiar zrobić, aby irański prezydent Ahmiadineżad przestał poddawać w wątpliwość holocaust i proponować przeniesienie Izraela na Alaskę, co M. sądzi o oświadczeniu przedstawicieli palestyńskiego Hamasu, którzy odmawiają Izraelowi prawa do istnienia? Czy przedstawiciele Organizacji Konferencji Islamskiej objeżdżają Europę, aby przepraszać za te wypowiedzi? Publikowanie karykatur z pewnością znieważa uczucia wielu muzułmanów, ale cała spraw od początku jest wykorzystywana do celów politycznych. Zamiast wystąpić w obronie Danii i innych krajów, które stały się ofiarami przejawów fanatyzmu, organizowanych przez fundamentalistów i niedemokratyczne reżimy w świecie islamskim, Wysoki Przedstawiciel UE objeżdża kraje muzułmańskie, gdzie w naszym imieniu składa nierealistyczne obietnice, do czego nie ma od obywateli krajów członkowskich żadnego mandatu." Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: plastusiowy pamietnik/ II zeszyt 16.02.06, 16:28 Różnice w kulturze politycznej między Polską a pozostałymi krajami GW "Hospodarske noviny", 15.02.06, "Czy Europa Środkowa pójdzie w ślady Polski?", Jirzi Pehe. Znany czeski politolog, były doradca prezydenta Vaclava Havla wskazuje i ocenia różnice w kulturze politycznej między Polską a pozostałymi krajami Grupy Wyszehradzkiej. "Zwycięstwo konserwatywno-populistycznego PiS i jego późniejsza decyzja o pozyskaniu dla swoich rządów poparcia ze strony skrajnie prawicowych ugrupowań Samoobrony i LPR stały się impulsem do sformułowania całego szeregu spekulacji, czy RCz, Słowacja i Węgry pójdą w ślady Polski. We wszystkich wymienionych krajach w br. (2006) mają się odbyć wybory. Niektórzy analitycy i politycy z Europy Środkowej twierdzą, że dotkliwa porażka demokratycznej lewicy w Polsce jest zapowiedzią określonego trendu. Przecież - podobnie jak lewica w Polsce - czeska i węgierska socjaldemokracja również oskarżane są przez prawicę o korupcję, postkomuni styczny klientelizm i mentalność, z którymi jakoby trzeba raz na zawsze skończyć. Wprawdzie obie partie wprowadziły swoje kraje do UE, lecz znów - tak jak w Polsce - znaczna część czeskiej i węgierskiej populacji podziela wyrażane przez prawicę wątpliwości wobec UE. Tu jednak podobieństwa się kończą. Pierwsza zasadnicza różnica między Polską a pozostałymi krajami tzw. Wyszehradu polega na tym, że Polska ma w kontekście europejskim zupełnie inne ambicje niż małe kraje Europy Środkowej. Dlatego także Polacy w znacznie większym stopniu byli podatni na hasła obrony interesu narodowego i własnej wyjątkowości, wzgl. mesjanizmu niż by to było możliwe w sąsiednich krajach. Z jednej strony Polska jest głęboko zakorzeniona w katolicyzmie, z drugiej strukturą swojej gospodarki różni się od pozostałych krajów wyszehradzkich. Wpływowa polska wieś i związane z nią chłopskie lobby nie mają porównywalnego odpowiednika w pozostałych krajach Europy Środkowej - dotyczy to zwłaszcza wysoko uprzemysłowionej i zurbanizowanej RCz. Polskie nawoływanie do moralnej odnowy, która opierałaby się na tradycyjnych wartościach wspieranych przez Kościół Katolicki i wieś, również nie znalazłyby porównywalnego odzewu w żadnym innym kraju Europy Środkowej. W czeskich warunkach mamy do czynienia także z innymi odmiennościami. Czeska socjaldemokracja jest partią jedyną w swoim rodzaju w świecie postkomunistycznym, nie powstała, bowiem w drodze transformacji z dawnej partii komunistycznej. CSSD możemy obwiniać o to, że w jej szeregach jest dużo byłych komunistów, ale znajdziemy ich także w największym ugrupowaniu prawicowym (chodzi o ODS). Oznacza to jednak, że CSSD ma zupełnie inny rodzaj legitymizacji, niż postkomunistyczne partie lewicy, które po upadku komunizmu powstały w innych krajach. Na Słowacji jest również inna sytuacja niż w Polsce. Obecny rząd prawicowy może być po wyborach zastąpiony przez gabinet lewicowy także dlatego, że słowacki eksperyment z przemianą partii komunistycznej w Partię Lewicy Demokratycznej (SDL) nie powiódł się i dzi ś głównym przedstawicielem słowackiej lewicy - ugrupowanie Smer (Kierunek) - jest formacją zupełnie nową i pomimo swojego postkomunistycznego populizmu coraz bardziej aspiruje do tego, aby stać się klasycznym ugrupowaniem socjaldemokratycznym, nie mającym nic wspólnego z partią komunistyczną. Relatywnie dobra pozycja demokratycznej lewicy na Węgrzech ma swoje źródło w tym, że transformacja partii komunistycznej w ugrupowanie socjaldemokratyczne dokonała się jeszcze w ostatnich latach ery komunistycznej, co po upadku komunizmu umożliwiło znacznie większą otwartość lewicy wobec liberałów, zarówno wewnątrz własnego ugrupowania, jak i w ramach koalicji rządowej. Kolejną poważną różnicą między Polską a RCz i Węgrami jest wielka niestabilność politycznego spektrum w Polsce i relatywnie duża stabilność systemu politycznego w RCz i na Węgrzech. Zmienny system słowacki jest pod tym względem bardziej podobny do polskiego. Ani w RCz ani na Węgrzech nie powstało żadne nowe ugrupowanie podobne do tych, które ostatnio poj awiły się w Polsce. Nie powstała też żadna "moralna" alternatywa, którą wyborcy mogliby poprzeć w nadziei, że kraj zmieni się od podstaw. Innymi słowy, czeskiej ODS i węgierskiemu FIDESZ-owi trudno jest krytykować socjalistyczne rządy za korupcję i oferować radykalną odnowę, bowiem ich własne rządy także ponoszą odpowiedzialność za obecny stan rzeczy. Na Słowacji natomiast alternatywę wobec ugrupowań tworzących koalicję rządową stanowi "nie ubrudzony udziałem we władzy" Smer. Czeska, węgierska czy słowacka prawica nie zdobędą kapitału politycznego porównywalnego do zysków prawicy w Polsce, jeśli będą zbytnio kłaść nacisk na "tradycyjne" wartości, nacjonalizm czy postawy antyeuropejskie. Sytuacja małych krajów jest inna niż sytuacja Polski, która chce nie tylko korzystać z europejskiej solidarności, lecz także współdecydować o polityce europejskiej w taki sposób, aby odzwierciedlała ona jej interesy. Poza tym trzy pozostałe kraje wyszehradzkie mają bardziej nowoczesną strukturę społeczną niż Polska. Przeciwko radykalnym zmianom w RCz i na Węgrzech przemawia także specyficzna kultura polityczna, której korzenie tkwią jeszcze w czasach Austro- Węgier. Jej charakterystyczną cechą jest niezadowolenie społeczeństwa z polityki jako takiej, lecz zarazem znaczny stopień tolerancji wobec polityki gabinetowej, klientelizmu i korupcji. Innymi słowy, tego, co doprowadziło w Polsce do moralnego rozgoryczenia, którego efektem była polityczna rewolucja par excellance, nie należy raczej oczekiwać w RCz czy na Węgrzech, gdzie panuje swego rodzaju polityczny cynizm. Paradoksalnie jest on znacznie bardziej zbliżony do obecnego europejskiego standardu niż polski idealizm." Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: plastusiowy pamietnik/ II zeszyt 16.02.06, 16:32 Juz czytalas z innego serwisu, ale wrzuce Srebrnousty Józef Zych Laureatem X edycji plebiscytu Radiowej "Trójki" Srebrne Usta za rok 2005 został poseł PSL Józef Zych. Tuż za nim uplasowali się: Andrzej Lepper i Donald Tusk. Wyniki ogłoszono w środę w Warszawie. Laureatów wybierają słuchacze III Programu Polskiego Radia. Nagradzane są najbardziej zaskakujące, bulwersujące, zabawne i trafne wypowiedzi polskich polityków. Józef Zych otrzymał 40 proc. głosów słuchaczy. Doceniono go za wypowiedź: "wysoki Sejmie, nie po raz pierwszy staje mi ... Przychodzi mi stawać przed Izbą ...Wysoki Sejmie staje mi w pamięci pan poseł Iwiński" "Nie po raz pierwszy zdarza mi się, że jestem ofiarą intryg politycznych" - żartował Zych odbierając nagrody - statuetkę oraz srebrnego laptopa. Szef PO Donald Tusk, który zajął trzecie miejsce podkreślił, że niefortunna wypowiedź Zycha wzbudziła na sejmowej sali wielką wesołość. "Weseli byli jednak tylko niektórzy; u większości posłów słowa Józefa Zycha wzbudziły wielką zazdrość" - skomentował. Sam Tusk wywalczył sobie trzecie miejsce za słowa: "Polska naprawdę nie jest skazana na moherową koalicję. Polska nie jest skazana na tę smutną koalicję". Przewodniczący Samoobrony Andrzej Lepper, który nie pojawił się na środowej uroczystości, zajął miejsce drugie dzięki wypowiedzi skierowanej do Donalda Tuska: "To, co pan tu powiedział dzisiaj, to już takiego populizmu i takiej demagogii to ja nawet nie potrafię powiedzieć". W jego imieniu statuetkę odebrała posłanka partii Leppera - Genowefa Wiśniowska. Wśród nominowanych w tegorocznej edycji znaleźli się również m.in. b. premier Marek Belka, który na pytanie Romana Giertycha o znajomość z Markiem Dochnalem odpowiedział, że zna go "niemal tak dobrze, jak Jennifer Lopez". Inny nominowany Ryszard Kalisz zasłynął wypowiedzią: "łącznie w ubiegłym roku Centralne Biuro Śledcze zabezpieczyło 88 kilogramów marihuany, 53 kilogramy heroiny, 17,5 tysiąca tabletek SLD". O Srebrne usta walczyli także Roman Giertych, Lech Kaczyński, Bronisław Komorowski, Kazimierz Marcinkiewicz i Wojciech Olejniczak. Pomysł "Srebrnych Ust" zrodził się na początku 1992 roku. Jego pomysłodawczynią jest dziennikarka "Trójki" Beata Michniewicz. Konkurs nazywa się "Srebrne Usta" w myśl przysłowia: "Mowa jest srebrem, a milczenie złotem". Po raz pierwszy statuetkę przyznano w 1992 roku prezydentowi Lechowi Wałęsie. Zdobywcami "Srebrnych Ust" byli także Jerzy Owsiak, Ewa Wachowicz, Waldemar Pawlak, Grzegorz Kołodko, Henryk Goryszewski, Zyta Gilowska oraz Renata Beger. Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: plastusiowy pamietnik/ II zeszyt 16.02.06, 16:34 Grupa Sanitec zainwestuje 100 mln zł w Kole Sanitec Koło zbuduje nową fabrykę ceramiki łazienkowej w Kole. Fabryka powstanie obok istniejącego zakładu i nowoczesnego Centrum Dystrybucji. Zakład zostanie objęty Łódzką Specjalną Strefą Ekonomiczną. Korzyści wynikające z funkcjonowania w Łódzkiej SSE doceniło dotychczas kilkadziesiąt firm, angażując w inwestycje na jej terenach kapitał o wartości ponad 3,35 mld zł i tworząc ponad 8 800 nowych miejsc pracy. "Fabryki Sanitec w Polsce (Koło, Włocławek, Mińsk Mazowiecki i Ozorków) osiągają bardzo dobre wyniki,” powiedział Lennart Sunden, CEO Sanitec Corporation. Lennart Sunden Prezes firmy Sanitec "Bardzo istotny dla podjęcia nowej decyzji o inwestycji jest też fakt, że polski rząd zdecydował o możliwości udzielenia znaczącej pomocy publicznej, rozszerzając na Koło obszar Łódzkiej SSE. W naszych decyzjach liczy się też życzliwy klimat dla Sanitec, stworzony w Kole przez miejscowe władze.” Koszt inwestycji wyniesie około 100 mln zł. Zostanie ona zrealizowana na terenie utworzonej w Kole podstrefy Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Uruchomienie produkcji planowane jest na pierwsze półrocze 2007. Dzięki budowie nowej fabryki, moce produkcyjne w Kole wzrosną z 1 miliona do 2 milionów sztuk. Oznacza to, że łącznie z zakładem we Włocławku, produkcja Sanitec Koło w Polsce w yniesie ponad 3 miliony sztuk ceramiki rocznie. Inwestycja przyczyni się do znacznego zmniejszenia bezrobocia w Kole (obecnie ok. 22%). Bezpośrednie zatrudnienie znajdzie tu około 250 osób, a nowe miejsca pracy powstaną również w firmach kooperujących z zakładem. W regionie Europy Środkowo - Wschodniej, poza Polską, Sanitec kończy już budowę fabryki wyrobów akrylowych w miejscowości Dymer pod Kijowem. W Rosji została natomiast podpisana umowa joint-venture z rosyjską firmą Santek, jednym z największych graczy na tamtejszym rynku. "Nowa fabryka oraz rozbudowa centrum logistycznego powstają z myślą o zwiększeniu eksportu do krajów Europy Środkowo - Wschodniej i usprawnieniu obsługi naszych odbiorców w Polsce i regionie,” powiedział Marek Kukuryka, Prezes Zarządu Sanitec Koło. "To z Koła wysyłane są transporty m.in. na Ukrainę, do Rosji, Czech i całej Europy Zachodniej. Potrzebujemy większych mocy produkcyjnych, by obsłużyć rosnący eksport.” Budowa fabryki w Kole rozpocznie się w II kwartale 2006 roku a pierwsze sztuki ceramiczne zejdą z linii produkcyjnych za rok. Umywalka Varius 60 x 51 cm produkowana w Kole wchodzi w skład najnowszej serii ceramiki łazienkowej. Obecnie kończy się wyposażanie nowych hal Centrum Dystrybucji w Kole. Budowę rozpoczęto w lipcu 2005. Powierzchnia magazynów, w stosunku do tych istniejących, wzrosła ponad dwukrotnie. Na powierzchni 12 000 m2 będzie składowana ceramika łazienkowa, kabiny prysznicowe oraz wyroby akrylowe i meble. W Kole rozbudowano także powierzchnie odkładcze oraz podwojono liczbę ramp załadunkowych. Łącznie Sanitec będzie tam dysponował 12 nowoczesnymi dokami, w tym kilkoma z ruchomymi platformami rozładunkowo-załadunkowymi, które umożliwią obsługę samochodów i naczep bez względu na ich wysokość. Wdrożenie systemu zarządzania magazynowego (WMS), opartego o terminale radiowe i czytniki kodów kreskowych jeszcze bardziej usprawni procesy logistyczne. Kolskie Centrum Dystrybucji jest zintegrowane z systemem logistycznym Grupy Sanitec i jest jednym z siedmiu takich ośrodków w Europie. Po zakończeniu rozbudowy fabryki łączna suma inwestycji Sanitecu w naszym kraju wyniesie blisko 100 mln euro. Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: plastusiowy pamietnik/ II zeszyt 16.02.06, 16:37 Unudzon juz, ide se. Rady dla żony prezydenta W artykule ze stołecznego Metropolu Wiesław Gałązka wypowiada się na temat wizerunku Marii Kaczyńskiej. Jego zdaniem „Potrzebny jest pomysł na pierwszą damę. W przypadku Kaczyńskiej zagubiono się, nikt nie zadbał o jej przygotowanie”. Mówi, że prezydentowa powinna przejść specjalne szkolenie z dyplomacji, odradza jej brawurę. Specjalista radzi jej też zwrócenie większej uwagi na styl ubierania. „Przed Marią Kaczyńską stoi nie lada wyzwanie. Za wzór ma cenioną na całym świecie żonę lubianego męża stanu z opcji politycznej obcej jej mężowi” – komentuje Agata Miazek, autorka artykułu. Dziennikarz Newsweeka Piotr Zaremba mówi, ze jeszcze nie wiadomo, jaki model pierwszej damy wybierze Kaczyńska, ale jego zdaniem: „Z pewnością nie będzie to model bizneswomen”. Źródło: Metropol, Lwica, ale jeszcze nie salonowa, Agata Miazek, 15.02.06, s. 8 16.02.2006 Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: plastusiowy pamietnik/ II zeszyt 17.02.06, 09:42 A tak cieszylem sie, ze nasz mlodzi i prezni :) administratorzy zaczna zarabiac tak jak winnych krajach Europy i bedzie ich na urlop na granica :( Dosc, ze GW placi na rynku najgorzej (bo niby lider i zaszczytem jest pracowac u nich), to jeszcze chlopakom premie obetne i do roboty ciezszej i wydajmniesjzej zagonia. I znow przez Niemca:) Na chwilem tylko Prasa / Agora Coraz słabsze wyniki Agory 17.02.2006 Grupa Agory miała w IV kwartale 2005 roku 8,5 mln zł zysku netto wobec 38,8 mln zł zysku netto w IV kw. 2004 roku. Przychody Agory wzrosły w tym czasie do 329,2 mln zł z 277,6 mln zł przed rokiem i były zgodne z oczekiwaniami na poziomie 327 mln zł. Przychody z reklam grupy Agory wzrosły w IV kwartale o 8,1 proc. do 196,1 mln zł. Zysk operacyjny grupy Agory wyniósł w ostatnich trzech miesiącach zeszłego roku 12,3 mln zł, podczas gdy w IV kwartale 2004 roku było to 44,1 mln zł. W przypadku zysku netto grupy Agory za IV kwartał rynek nie miał jednak jednolitego zdania, ponieważ prognozy tej pozycji (z 13 biur maklerskich) wahały się w przedziale od straty netto na poziomie 13 mln zł do 32,3 mln zł zysku netto. Średnia prognoz ankietowanych przez PAP biur maklerskich wskazywała, że Agora miała w IV kwartale 2005 roku 12,6 mln zł zysku netto, 20,6 mln zł zysku operacyjnego, 47,8 mln zł EBITDA oraz 327 mln zł przychodów. W całym 2005 roku zysk netto grypy Agory wyniósł 125,6 mln zł i wzrósł wobec 2004 roku o 83,9 proc., natomiast zysk operacyjny zwiększył się o 83,2 proc. do 150,8 mln zł. Przychody grupy wzrosły o 20,1 proc. do 1,2 mld zł, przy czym jej wpływy z reklam wzrosły 10,8 proc. do 711,6 mln zł. "Nie sposób narzekać na wyniki roku 2005. Zespół Agory osiągnął istotny wzrost przychodów i zysków. Wyniki 2005 ustawiają Agorę w korzystnej pozycji startowej do zmierzenia się z wyzwaniami, które nas czekają w 2006 roku" - powiedziała prezes Agory Wanda Rapaczyńska. – To bardzo duży spadek. Ten trend może się utrzymać co najmniej do momentu wejścia na rynek nowego dziennika Axel Springer Polska. Jeśli jego debiut uda się, będzie to naprawdę trudny rok dla Agory – mówi dla "Gazety Prawnej" Andrzej Szymański, analityk BZ WBK. Średnia sprzedaż egzemplarzy "Gazety Wyborczej" w 2005 r. wzrosła o 2,7 proc., podczas gdy cały rynek dzienników spadł o 2,4 proc. (nie uwzględniając "Nowego Dnia"). Analitycy podkreślają, że debiut dwóch dzienników spowoduje wzrost kosztów obrony pozycji Gazety Wyborczej. Na budowę pozycji Nowego Dnia – wprowadzonego na rynek w listopadzie poprzedniego roku. Jak na razie, projekt nie spełnia oczekiwań wydawcy. Miał sprzedawać średnio 250 tys. egz., a jest dużo gorzej. W grudniu średnia sprzedaż wyniosła 177,8 tys. egzemplarzy, ale w styczniu – już tylko 160 tys. egz. Jeszcze gorzej jest w lutym. Według informacji GP, od 1 do 7 lutego gazeta sprzedawała średnio 130 tys. egz. Udział "Gazety" w rynku reklamy dzienników wyniósł 41 proc. Przychody ze sprzedaży kolekcji wyniosły 181 mln zł, a zysk operacyjny przedsięwzięcia wyniósł 22 mln zł. W 2005 roku dzienniki i internet przyniosły 939,8 mln zł przychodów ze sprzedaży (wzrost o 23,1 proc.), czasopisma 89,9 mln zł (spadek o 2,2 proc.), reklama zewnętrzna 143,3 mln zł (wzrost o 26,4 proc.), radio 57 mln zł (wzrost o 14,9 proc.). Zysk EBITDA dzienników i internetu wyniósł 227,1 mln zł (w 2004 205,5 mln zł), czasopism 5,4 mln zł (minus 6,5 mln zł), reklamy zewnętrznej 26,6 mln zł (plus 5,6 mln zł). Natomiast radio miało ujemny wynik EBITDA na poziomie 5,7 mln zł, podczas gdy rok wcześniej wynik też był ujemny, ale na poziomie 0,5 mln zł. WYDATKI NA REKLAMĘ W IV KW. 05 WZROSŁY O 12 PROC. Według szacunków Agory w IV kwartale 2005 r. wydatki na reklamę były o 12 proc. wyższe niż przed rokiem i wyniosły około 1,7 mld zł. Największą popularnością cieszyła się reklama telewizyjna, na którą wydano w tym okresie o około 13 proc. więcej niż przed rokiem. Agora poinformowała, że niższy od oczekiwanego przyrost wpływów z reklamy w IV kwartale 2005 r. zanotowały dzienniki (4,5 proc.). "Ten niepokojący trend na rynku prasy codziennej to efekt dużego spadku wydatków w największych branżach: motoryzacji i finansach" - podała spółka. "Spadek ten po części wynika z wysokiej bazy w czwartym kwartale 2004 r. (reklamodawcy samochodów i produktów finansowych wydali na reklamę w tym okresie rekordowo wysokie kwoty). Mniejsza też była dynamika wzrostu wydatków na reklamę sieci handlowych, pracy i komunikatów" - dodała. Dynamicznie wzrósł natomiast segment reklamy zewnętrznej, który dzięki - jak podaje Agora - wzmożonej konkurencji na rynku gazet codziennych oraz telefonii komórkowej. Outdoor zarobił o 31 proc. więcej niż rok wcześniej w IV kwartale. Wydatki na reklamę w radiu wzrosły o 13 proc. Spółka podała, że największy wzrost aktywności wykazali reklamodawcy branż: telekomunikacji, finansów oraz sieci handlowych. Istotnie skurczyły się natomiast budżety reklamowe branż: motoryzacyjnej i budownictwa. Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: plastusiowy pamietnik/ II zeszyt 17.02.06, 11:50 z pamietnika rozbojnika: Dzsi krotko, bo ani ochoty ani czasu, ale gdybym po zerknieciu nie skomentowal nie bylbym soba:) A zatem obgadajmy innych. Zapytalas mnie kowianeczko czy wg mnie kobiety z forum kobieta FoKa czyli inaczej czy na FoCe:)) sa kobietami z poczuciem humoru. Odpowiem: sa, maja poczucie humoru (nawet kilka razy zasmialem sie serdecznie a siarczyscie), ale tylko wtedy gdy poluzuja sobie obroze na szyi. Zbyt mocno sobie ja same zapinaja, potem dychac nie moga- wtedy smieszne to juz nie jest. Pytanie drugie o rywalizacje kobiet. Otoz jedna z uczestniczek zarzekala sie, ze nie dba o rywalizacje , bo nie widzi sensu, zreszta nie ma z kim, a rywalizacja ewentualnie z druga kobieta godzi w jej honor (jakos tak bylo sformulowane). Zgadzam sie calkowicie!- tyle w kwestii teorii, a teraz kilka przykladow jak teoria przystaje od praktyki. Pamietasz (bbyyylaaa jesiien lalala) , pamietasz watek o Wenezueli i pomocy dla USA? Caly swiat komentowal, ale "swiatlej" wiadomosc umknela, bo nie znalazla info w swych newsletterach i Ty info zamiescilas wierzac, ze chodzi tu o pokazanie prawdy, goracych wiadomosci ze swiata. Tak jak w przypadku rozpoczecia II wojny swiatowej, tak w przypadku szeroko omawianego i pokazywanego w roznych TV tematu w swiecie na forum wymownie zmilczano tematy i fakty historyczne (do dzis wspolczuje mieszkancom W, bo maja zal do historykow). Byloby inaczej, gdyby temat podlinkowala oczywiscie inna osoba. Patriotyzm, chec szukania obiektywnych praw historycznych, dbalosc i zainteresowanie przeszloscia? G-o-w-no- prawda!, zarowno w przypadku rzekomego patriotyzmu i przywizania do ojczyzny jak i udawania, ze dziennikarstwo mogloby byc zawodem tej osoby z racji zainteresowania. Bullshit jeszcze raz! dluzszego komentowania oczywistos i ewidentne zaklamanie nie wymagaja. Inny przyklad: w mojej rodzinie i wsrod moich znajomych pije sie bardzo duzo wina, mowi sie o winie, duzo kupuje. Od dostawcow z winnic dostajemy mnostwo prezentow (dobry klient znaczy sie), jestesmy czesto zapraszani na rozne degustacje. Niegdy o sobie nie powiem znawca wina, bo to tak jakby kosmonauta powiedzial, ze zwiedzil caly wszechswiat. Znam jednak prawdziwych koneserow (moja zona chocby), ktorzy im wiecej wiedza na temat tym skromniej a super ciekawie o winach, winnicach, wlascicielach opowiadaja. Wpadam sobie kiedys na forum wino, rzadko zagladam- chyba rozumiesz dlaczego- ja jestem tym, ktory spozywa. No, ale wpadam na forum wino i rzucam jakies luzne zdanko moze dwa, zupelnie bez znaczenia, bez mowienia co mysle- ot tak po prostu. Kilka minut pozniej pojawia sie uczestnik, ktory do swojej pacy pacyny pisze w ten sposob, by wskazac uczestnikom (niby mnie), kto tu na forum wino "rzadzi" to raz; dwa by skazac, kto tu niby na tym forum ma monopol na wiedze (czytaj "autorytet) w kwestii win. Nie skomentowalem, usmiechnlaem sie w duchu. Opa wiedzial, nie skomentowal, kiedys bylo mu glupio w takich sytuacjach ( przyrownujac: chlop bierze w towarzystwo kobite, ta wali gafe za gafa inni milcza spuszczajac oczy i zmienijac temat, a ta dalej tokuje jak nakrecona. wyjsc nie wpada, zmienionego tematu pociagnac sie nie da- no wiocha jak tralala). Teraz juz nie wstydzi sie, bo wyszedl z zalozenia, ze jestem odpowiedzialny tylko za to co na pisze JA. Zdrowe podejscie, ktore cenie i rowniez stosuje. Tyle w kwestii teorii i praktyki w odnisieniu rywalizacji kobiety, rywalizacji ktorej podobno nie ma, a na ktorej uprawianiu wbrew zapewnieniom niektore kobitki wychodza jak Zablocki na mydle. By podsumowac jednoznacznie: w tym wypadku "teoria ma sie do praktyki tak jak c-h-u-j do palca" jak mawial pewien goral spod samiuskich Tater. A co jeszcze? Acha. dla mnie drobiazg, ale poprosze orgullosa (zauwazylem, ze nas czytuje), zeby nie pisal ani literki do Ciebie, poniewaz jego oblubienica wirtualna - wybacz za dosadnosc- ale tak to wlasnie to od kilku godzin dnia dzisjeszego wyglada- ZESRA SIE ZARAZ Z ZAZDROSCI! Orgulosie- prosze wiec o nie pisanie, pozwol, ze kowianeczka bede opiekowal sie tylko ja...albo rozmawiaj z nia - jesli masz tylko odwage, bo ze pozwolenia nie masz to jest jasne jak slonce. pozdrawiam Kowianeczke oraz naszego goscia, Bez dobioru, M.S. Kölaniam sie, M.S. Odpowiedz Link Zgłoś
kowianeczka Re: plastusiowy pamietnik/ II zeszyt 20.02.06, 16:27 Hej M.S. w ciagu ostatnich 6 minut plus pisanie rozejrzalam sie po forum. Tak jak zapowiadalam- zaczynam nowy projekt, wiec czasu bede miec mniej, by go marnotrawic. Poza tym wiosna niebawem! Hopla! Co do Twoich awantur z..to nie jest moj problem, nie sadzisz? Zyjesz tak jak chcesz, Twoi wirtualni interlokutorzy zyja dokladnie tak samo. Chcesz cos zmienic? Zmieniaj a nie czekaj, ze ktos za Ciebie podejmie decyzje- w koncu to Twoje zycie. Chcesz je spedzic w necie? Spedzaj- Twoj wybor, ale nie oczekuj, ze poza prawdziwie uzaleznionymi od Ciebie wciagniesz w to bagno jeszcze mnie. Ja niekiedy tradycyjnie zajrze- bede miec wiecej czasu i ochote- napisze. Widzisz- ja gleboko wierze, ze zycie jest jeszcze przede mna, a to co jest przede mna NIE BEDZIE przyklejeniem sie do fotela i wielogodzinnym sleczeniem na forum, otyloscia, bolami krzyza, kolan, wielkim garbem i wiecznym niezadowoleniem ze wszystkich dookola. Zycie jest zbyt krotkie, zbyt nieodgadnione i ciekawe, by marnotrawic je na powtorki ze znanej a niezwykle przewleklej, obrzydliwej choroby forumowej. Zycze wszystkiego dobrego i wybacz, ale Twoje rozsterki sercowe z jakas wirtualna dama to Twoja sprawa i nie walcz o moje prawa, czy tez nie nazywaj mnie powodem swojego niezdecydowania. Ja mam na imie kowianeczka a nie "wymowka od prawdziwego zycia" lub "ucieczka od decyzji" nawet w tym wirtualnym i zabawowym swiecie. Po prostu wchodzac po przerwie na forum i widzac ciagle pretensje i obwinianie sie szosty rok z rzedu nie chce brac w tym udzialu. A Ty? Rob co chcesz, ale jak powiedzialam- argumentuj decyzje nie mna lecz prawda- ktora jak wiemy (poza owa dama) wyglada nieco inaczej. Tyle ode mnie. Wierze, ze z racji odybytych rozmow i pewnego rodzaju wirtualnego zzycia zyczysz mnie i mojej rodzinie, ktora kocham ponad wszystko- wszystkiego najlepszego. Tobie tez zycze wszystkiego najlepszego. Nie! Nie zegnam sie, bede pisywac jak zwykle, ale widzisz w normalnym realnym zyciu ludzie nie rozmawiaja 20 h dziennie nt swoich wad i zalet. Oni zyja, czytaja ksiazki, chodza na basen, do teatru, jedza, spia, kochaja sie. Tego nie da sie zamienic na zaden wirtual. Do nastepnego naszego zobaczenia- mam nadzieje sympatycznego, pelnego zartu i usmiechu :)! kowianeczka Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: plastusiowy pamietnik/ II zeszyt 21.02.06, 10:47 Chcialbym, zebys byla tak samo nieszczesliwa i uzalezniona jak ja- moglibysmy sie wowczas lepiej zrozumiec- no wiesz Ty pod wozem ja na Tobie, lub ja pod wozem, Ty na wozie..:) M.S. (wpadlem sie odniemczyc, chwila i pedze dalej) Odpowiedz Link Zgłoś
kowianeczka Re: plastusiowy pamietnik/ II zeszyt 21.02.06, 13:45 Oj Mathiasie, Mathiasie- jedno z nas musi byc romantyczniejsze rozwazniejsze ..i roztropniejsze:) Czy juz zaczelo sie przeszukiwanie archiwum, czy duma i godnosc osobista nie pozwola?:D kowianeczka Odpowiedz Link Zgłoś
kowianeczka Re: plastusiowy pamietnik/ II zeszyt 21.02.06, 14:28 Slonko:) ja juz musze isc, bo mam popoludniu wazny event i musze sie przygotowac, ale Ty pisz Mathiasku- nie porzucaj nadziei i nalogu:))). Zajrze jutro (jesli bede mogla) i przeczytam. Licze na calkowita spontanicznosc, ale oczywiscie uzgodnione wersje po serii zapytan tez moga byc. Wazne, zeby sie krecilo , a jeszcze wazne zeby krecilo sie prawdziwie:))))) Tez Cie caluje w poliko:* Tymczasem sie oddale:)))) kowianeczka Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: plastusiowy pamietnik/ II zeszyt 21.02.06, 15:24 Buziaki, buziaki- masz u mnie, ale na chwile zajalem sie tematem hali katowickiej. No nie mozna tak! Kuwra! M.S. Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer oglaszam Kowianeczko 21.02.06, 15:35 ze absolutny .chu.j mentalnym sekretarkom. To sprzatania, kuwra niech sie biora a nie do polityki. Na c.h.uj chodzily do szkol?! Pierd.olo.ne gnojstwo i syf!! Chrezslicjasnki dekalog lub sluzenie prawdziue i sparwiedliwosci - kuwra dobrze, ze nie spotykamy sie wrealu, bop nie wiem, co bym teraz zrobil. Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: plastusiowy pamietnik/ II zeszyt 21.02.06, 18:51 BERLIN "Polska. Nieprzyjemna wizyta" "Der Spiegel" z 20.02. informuje, że prezydent Iranu Mahmud Ahmedineżad, który uważa za "mit" zamordowanie 6 milionów Żydów przez nazistów, chce wysłać do Polski delegację badaczy. Zespół ten ma pojechać do byłych niemieckich obozów koncentracyjnych i "ponownie policzyć", czy Żydzi rzeczywiście tak bardzo ucierpieli w czasach panowania nazistów, jak twierdzą zachodni historycy. Rezultat wyprawy jest już zapewne przesądzony, obawia się Włodzimierz Borodziej, historyk z Uniwersytetu Warszawskiego. "Nawet jeśli przybyliby w dobrych zamiarach, nie wyobrażam sobie, by mogli znaleźć coś, co umknęło w międzynarodowych badaniach ostatnich 50 lat". Jarosław Mensfelt z muzeum w obozie koncentracyjnym Auschwitz zapowiedział, że zamierza zamknąć delegacji drzwi przed nosem. "Nasze zasady pozwalają zabronić dostępu do archiwum tym, którzy zaprzeczają Holocaustowi". Wizyta z Iranu stawia jednak w delikatnej sytuacji polsk i rząd. Zabronić wjazdu delegacji jest niebezpiecznie, w końcu w dalszym ciągu 1400 polskich żołnierzy stacjonuje w Iraku. Mogliby stać się celem dla tłumów, jak duńskie ambasady i siedziby firm po opublikowaniu karykatur Mahometa. Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: plastusiowy pamietnik/ II zeszyt 21.02.06, 18:52 BERLIN "Inicjatywa duchownych" "FAZ" z 18.02., Michael Jeismann Polski historyk Robert Żurek opisuje w najnowszym numerze "Dialogu" jedną z pierwszych prób pojednania między Niemcami Zachodnimi a Polską, podjętą po II wojnie światowej. Okazją ku temu były obchody tysiąclecia chrztu Polski. Wbrew szerzonemu wówczas w PRL obrazowi Niemiec jako wroga, polscy biskupi w liście do biskupów niemieckich przypomnieli o okresie dobrego sąsiedztwa między Niemcami i Polakami, o roli tych pierwszych w chrystianizacji i europeizacji Polski w średniowieczu oraz o cierpieniu niemieckich wypędzonych. "Przebaczamy i prosimy o przebaczenie" – ta próba pojednania była sprzeczna ze stanowiskiem komunistów. Polscy duchowni uważani byli za zdrajców. "Reżim nieustannie obwiniał biskupów o zdradę polskiej racji stanów na korzyść Niemiec. Ataki ułatwiał dodatkowo opór Watykanu, który odmawiał uregulowania stosunków kościelnych na ziemiach nad Odrą i Nysą Łużycką przed ostatecznym wyjaśnieniem politycznej przyszłości tych terenów". Polscy biskupi zmuszeni byli zmienić formułę pojednania. R. Żurek twierdzi, że polscy biskupi wydając ten list przeliczyli się pod wieloma względami. Z jednej strony nie docenili głęboko zakorzenionych, antyniemieckich resentymentów polskiego społeczeństwa, z drugiej zaś przecenili gotowość do pojednania ze strony biskupów niemieckich. W liście z 5 grudnia 1965 chęć ta nie przejawiła się ponieważ, jak twierdzi R. Żurek, naraziłoby to na szwank dobre kontakty z politykami CDU. Inicjatywa pojednania biskupów była według R. Żurka utopijna i dlatego wykraczała poza ówczesne czasy. W czasopiśmie "Wschód – Zachód. Europejskie perspektywy" Karl – Joseph Hummel nakreślił przebieg polsko-niemieckiego porozumienia od 1945 roku. Już przed listem biskupów zauważyć można było pojedyncze inicjatywy, jak np. spotkanie dziennikarzy niemieckich i polskich w Wiedniu w 1957 roku oraz współpraca niemieckich i polskich biskupów Döpfnera i Kominka. Podczas gdy jedność narodu i wyznanie były dla Polski sprawami oczywistymi, to Niemcy dbały o rozdzielenie polityki od religii. Dopiero 10 lat później, gdy w centrum zainteresowania znalazły się Europa, wspólnota narodów i prawa człowieka, straciła na znaczeniu argumentacja historyczna i roszczeniowa. Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: plastusiowy pamietnik/ II zeszyt 21.02.06, 18:53 Teraz to juz zwykla ciuchcia BUDAPESZT "Pociąg pośpieszny z Warszawy zatrzymał się" "Népszabadság" z 18.02., E. Aczél Parę dni temu wicepremier i minister Finansów Z. Gilowska dała do zrozumienia, że zrealizowanie obietnic PiS z kampanii wyborczej nie będzie możliwe z braku funduszy. Oznacza to, że nadal utrzymane zostaną w 2007 r. trzy progi podatkowe, nie będzie uproszczonego systemu podatkowego dla osób fizycznych, nie będzie opodatkowania prorodzinnego oraz ulg dla rodzin wielodzietnych oraz wielu innych rzeczy. Do stworzenia nowych miejsc pracy rząd może przyczynić się tylko poprzez zmniejszenie o 3 % obciążeń ZUS-owskich w części dotyczącej funduszu emerytalnego. Na Węgrzech Orbán obiecuje 10%. Rząd K. Marcinkiewicza w ciągu 2-3 miesięcy obciążył budżet całym szeregiem pozaplanowych socjalnych wydatków i dlatego Gilowska była zmuszona oświadczyć, że program "solidarności społecznej", ogłoszony w kampanii wyborczej PiS, załamał się. Jak wiadomo, przebiegli bracia Kaczyńscy (przewodniczący partii i jego brat, prezydent), ze skaptowaną z liberalnej PO minister finansów, zrezygnowali z tego, z czego nie zrezygnowaliby ich zwolennicy... Obietnice wyborcze nie zostały jednak wycofanie, "trzeba nad nimi jeszcze trochę popracować". Wszystko jasne. Mamy szczęście, że wydarzenia te miały miejsce jeszcze przed wyborami parlamentarnymi na Węgrzech. Scenariusz jest nam przedstawiony. Podczas ubiegłorocznych wyborów parlamentarnych w Polsce najlepiej wypadły te partie (skrajnie prawicowe, ultrapopulistyczne, chrześcijańsko-nacjonalistyczne, antyunijne), które składały najwięcej obietnic... żadna z nich nie była jednak zainteresowana zasadniczym pytaniem: skąd wziąć na to pieniądze? Historia przekazuje nam coś, co może nas spotkać w przyszłości... W Polsce toczy się brutalna walka polityczna. Wyrugowana z władzy liberalna PO pragnie poprzez swoje propozycje ustaw zmusić PiS do takiego zmniejszenia podatków, które, jak wiedzą liberałowie, "powali na kolana cały b udżet". W tym przedsięwzięciu partnerami PO są skrajne siły prawicowe i lewicowe, które oprócz rozdawnictwa nie mają nic do zaproponowania. Takie i podobne "mikropoglądy" panują w polskiej polityce, podczas gdy nie ma żadnego "makropomysłu" w jaki sposób za pomocą fiskalnych środków spowodować szybszy rozwój kraju. Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: plastusiowy pamietnik/ II zeszyt 21.02.06, 18:56 A to cudne, tylko jak Polacy wroca pod swoje strzechy nikt nie kupi piwa, ktore nie daje sie do picia ani twarogu, ktory jest nieznany i nigdy nie zostanie zamieniony z mascapone. Jedynie jalowcowka u suszona krakowska sa dobre, ale o tym wiedza tylko Polacy i te wiedze tradycyjnie dla siebie zatrzymaja, bo brzydza sie reklama i kazda inna dzwignia: HAGA "Polaków cieszą sklepy pełne twarogu i Tyskiego" "NRC Handelsblad" z 18.02., Frits Balstesen Zalew pracowników sezonowych, stęsknionych za ojczyzną, prowadzi do rozkwitu polskich supermarketów. Od 2004 r. drastycznie wzrasta liczba Polaków pracujących w Europie Zachodniej. Sprytni przedsiębiorcy zakładają sklepy z polskimi produktami, takimi jak kiełbasa, piwo, słodycze i chleb. Wzrasta ilość polskich supermarketów prowadzonych przez Polaków. Holenderski supermarket C1000, w jednej z haskich dzielnic jako pierwszy sklep rodzimy wprowadził kilka półek z polskimi produktami spożywczymi. W pobliżu sklepu mieszka wielu Polaków pracujących w okolicznych zakładach ogrodniczych. Próbna sprzedaż ma potrwać kilka miesięcy. Właściciel jednego z polskich sklepików planuje rozpocząć również działalność hurtową na tym polu. To według niego nie odkryta jeszcze żyła złota. Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: plastusiowy pamietnik/ II zeszyt 21.02.06, 18:57 a z nielubianej przeze mnie Austrii, poza Irvingiem, ktory nieco inaczej widzi historie: WIEDEŃ "Polski cyrk państwowy" "Der Standard" z 15.02., Gabriele Lesser Prezydent Polski znowu chciał rozwiązać parlament. Giełda poniosła straty, posiedzenia kryzysowe odbywały się jedno za drugim, radio i telewizja podawały informacje w wydaniach specjalnych. Lech Kaczyński chciał wygłosić orędzie do narodu i poinformować o swojej decyzji w sprawie rozwiązania parlamentu. Jednak rzecznik prasowy prezydenta poinformował, że Prezydent przesunął swoje orędzie o godzinę. Wzmogła się fala spekulacji. Nikt nie wiedział, co się dzieje za kulisami. Bądź co bądź usytuowana po prawej stronie LPR i populistyczna Samoobrona zawarły z PiS pakt stabilizacyjny. W ten sposób narodowi konserwatyści utworzyli niezbędną większość parlamentarną i spełnili warunek Prezydenta. Dlaczego w związku z tym Prezydent zamierzał mimo to rozwiązać parlament? O dziewiątej wieczorem Prezydent odwołał alarm. Grzecznie siedział przed flagą narodową i zap owiedział, że nie rozwiąże Sejmu. Winą za cały powstały chaos ostatnich miesięcy obarczył konserwatywno - liberalną PO, która w jego opinii nie chciała wejść do rządu, mimo że obywatele życzyli sobie koalicji PiS-PO. I tak PiS, do której należy także Prezydent, musi rządzić sama. W przeciągu ostatnich 100 dni czyniła to wspaniale, ale teraz pakt stabilizacyjny kładzie szczególną odpowiedzialność na partie, które go co prawda podpisały, ale nie znalazły się w rządzie. Dopiero następnego dnia stały się jasne kulisy tego "cyrku", jak Polacy nazywają te ustawiczne, bezsensowne tarcia na szczytach władzy. Rządząca PiS zaproponowała przeprowadzenie reformy podatkowej, która znacząco odbiega od deklaracji przedwyborczych. Z szeroko zapowiadanej obniżki podatków nie pozostało prawie nic. Obydwaj populistyczni sygnatariusze paktu stabilizacyjnego oświadczyli, że podczas sejmowego głosowania poprą projekt reform zgłoszony przez opozycyjną PO, która w dalszym ciągu chce obniżki podatków. W tej sytuacji przewodniczący P iS Jarosław Kaczyński zadzwonił do swojego brata bliźniaka w pałacu prezydenckim, w następstwie czego ten zaczął znowu grozić przyśpieszonymi wyborami. I rzeczywiście braciom Kaczyńskim udało się znowu właściwie ustawić Romana Giertycha i Andrzeja Leppera. Podpisali oni aneks do paktu stabilizacyjnego, który ich partiom zabrania nie tylko głosowania za projektami ustawowymi opozycji, lecz także za propozycjami zmian w projektach zgłoszonych przez PiS. "Polska w roli zakładnika" "Der Standard" z 15.02., Josef Kirchengast Bracia bliźniacy Kaczyńscy objęli rządy z obietnicą stworzenia czystej i uczciwej Polski, tzw. IV Rzeczpospolitej. To, co bracia czynią od chwili swojego zwycięstwa w wyborach parlamentarnych i prezydenckich, stoi w zapierającej dech sprzeczności z wcześniejszymi zapowiedziami. Stawia w cieniu wszystko to, do czego w tzw. grach politycznych przyzwyczajeni Polacy byli od czasu obalenia komunizmu, a nie było tego mało. Najnowszym przykładem (prawdopodobnie tylko przejściowym), a jednocześnie też punktem kulminacyjnym są wydarzenia wokół orędzia prezydenta. We wspólnej grze, jaką opanować mogą tylko bliźniaki, Jarosław - prezes rządzącej PiS i Lech - Prezydent państwa, zdyscyplinowali populistyczno - ekstremistyczne partie, na których parlamentarne poparcie są zdani. Wykorzystali w tym celu instrument orędzia prezydenta do narodu, zastrzeżonego dla szczególnych sytuacji. Głowa pa ństwa ogłosi nowe wybory, zapowiedział jeden brat, a drugi brat w końcu tego nie uczynił. Ale groźba odniosła skutek. Opozycyjna PO mówi o cynicznej grze o władzę. I pewnie tak jest. Gra o władzę, w której państwo wzięte zostało jako zakładnik i która ma niewiele wspólnego z chrześcijańskimi ideałami wyznawanymi przez bliźniaków-aktorów. Jest to także gra, która jak pokazują ostatnie sondaże polaryzuje społeczeństwo polskie. Wg dziennika "Gazeta Wyborcza" 41% społeczeństwa uważa demokrację i prawa człowieka za zagrożone od chwili zwycięstwa wyborczego partii Kaczyńskich. Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: plastusiowy pamietnik/ II zeszyt 21.02.06, 18:59 Czytu czytu myslu myslu PRZEGLĄD Dobry start Angeli Merkel Koalicja konserwatystów i socjaldemokratów funkcjonuje bez znaczących zgrzytów. Ale wszystkie pochwały przypadają chadekom, a zwłaszcza kanclerce Krzysztof Kęciek Zbliża się sto dni nowego rządu Niemiec. Alians konserwatystów i socjaldemokratów funkcjonuje bez znaczących zgrzytów. Ale wszystkie laury i pochwały przypadają chadekom, a zwłaszcza kanclerce Angeli Merkel. Socjaldemokraci są coraz bardziej sfrustrowani, "czarnoczerwony” gabinet zaś nie zaczął jeszcze rozwiązywać coraz bardziej palących problemów kraju. Angela Merkel, uważana wcześniej przez niektórych za nieśmiałą, szarą mysz ze Wschodu, stała się najbardziej lubianym politykiem Republiki. Nawet Helmut Kohl czy Gerhard Schröder w swych najlepszych latach nie byli tak popularni. Jej chłodny, rzeczowy i pragmatyczny styl rządzenia zdobył powszechne uznanie. Media prześcigają się w pochwałach pod adresem szefowej rządu, mówią o "cudzie Merkel”. Komentator "Pforzheimer Zeitung” napisał z entuzjazmem: "Republika z Angelą Merkel na czele przeżywa swe upojne dni”. Sterniczka rządu harmonijnie współpracuje z socjaldemokratycznym wicekanclerzem Franzem Münteferingiem, który jest tak że ministrem ds. pracy i spraw socjalnych. Zdaniem publicystów nad Renem i Szprewą, obywatele mają dość "heroicznych” polityków, medialnych "gwiazdorów" w rodzaju byłego kanclerza Schrödera czy ministra spraw zagranicznych, Joschki Fischera. Tygodnik "Der Spiegel" napisał, że serca ludzi podbiła kobieta polityk, która zachowuje się przed kamerami jak przeciętny człowiek, niekiedy ma plamy na ubraniu, porusza się zaś jakby napędzana silnikiem elektrycznym. Jak zauważył polityczny magazyn "Cicero", teraz nadszedł czas banalnej normalności. Merkel i Müntefering przypominają "federalnych rodziców", którzy pracowicie pochylają się nad rachunkami, aby wyliczyć, na co ich dzieci będzie jeszcze stać. Obserwatora z Polski, gdzie nawet partie prawicowe nie potrafią się ze sobą porozumieć, może dziwić to dobre współdziałanie niemieckich "czarnych" z "czerwonymi". W RFN obowiązuje zasada, że polityczne umowy powinny zostać dotrzymane, koalicji rządowej zaś nie zawiera się na kilka miesięcy. Dlatego Merkel nie dąży do zerwania sojuszu i nowych wyborów, aczkolwiek chadecy odnieśliby w nich przypuszczalnie świetne zwycięstwo. Niektórzy politycy CDU domagali się, aby czas eksploatacji elektrowni atomowej został przedłużony. Sprzeciwiła się temu szefowa rządu, wskazując, że należy respektować postanowienia układu koalicyjnego, przewidujące stopniowe wycofanie się z energetyki nuklearnej. Tym samym potencjalny konflikt w rządowym sojuszu został zażegnany. Ale, jak ujął t o brytyjski dziennik "The Times", "cud Angeli Merkel" może zamienić się w miraż. Błyskotliwe sukcesy kanclerka odnosi przede wszystkim na polu polityki zagranicznej, na którym stała się szybko wysoko cenioną, wytrawną damą stanu. Kanclerka złożyła udane wizyty w Waszyngtonie, Moskwie i Paryżu, przyczyniła się do zażegnania kryzysu finansowego w Unii Europejskiej. Na Bliskim Wschodzie wezwała palestyński Hamas do wyrzeczenia się przemocy i zaapelowała do irańskich mułłów, aby zrezygnowali z niebezpiecznych planów nuklearnych. (Fakt, że poucza ich kobieta, szczególnie rozsierdził ajatollahów, jeden z irańskich dygnitarzy porównał Merkel do Hitlera). Kanclerka pragnie najwidoczniej przywrócić klasyczną równowagę polityczną, naruszoną przez Schrödera – nieco zmniejszyć dystans wobec Waszyngtonu, nieco zwiększyć wobec Francji i Rosji. Chce być dobrym partnerem prezydenta Putina, ale bez gorących uścisków czy wspólnych przejażdżek saniami. Socjaldemokratyczny minister spraw zagranicznych, uważany za kontynua tora linii schröderowskiej, FrankWalter Steinmeier, szybko znalazł się w cieniu utalentowanej szefowej rządu. Dziennikarze zwracają wszakże uwagę, iż za granicą łatwo o triumfy, lecz najwyższy czas zająć się czyszczeniem krajowej stajni Augiasza. Zwłaszcza socjaldemokraci domagają się coraz natarczywiej, aby Merkel "wysiadła wreszcie z samolotu". Irytacja "towarzyszy" wynika z faktu, iż wszelka chwała za dotychczasowe osiągnięcia koalicji spływa na chadeków, a zwłaszcza na szefową rządu. Gdyby obecnie w Niemczech odbyły się wybory, CDU/CSU mogłaby liczyć na 41% głosów, SPD tylko na niespełna 30%. "Nie może być tak, że CDU opala się na pokładzie słonecznym, podczas gdy socjaldemokraci harują w maszynowni", protestował sekretarz generalny SPD, Hubertus Heil. Członek prezydium partii, Ludwig Stiegler, posłużył się inną metaforą: "My w kuchni obieramy cebulę, a oni tam z przodu inkasują napiwki". Socjałowie liczą, że kiedy kanclerka zabierze się wreszcie do rozwiązywania problemów kraju, zostanie "odczarowana ". Frustracja SPD jest tym większa, że partia ma ogromne problemy z określeniem własnego profilu. Angela Merkel porzuciła reformatorskie liberalne hasła kampanii wyborczej. Pod jej egidą CDU wzięła kurs na centrum, sprawy socjalne stały się najważniejszą troską chadeków. Kanclerka zaczyna kłopotać się o płace minimalne i zasiłki dla rodziców. Różnice między dwoma największymi ugrupowaniami politycznymi Niemiec nagle stały się ledwie dostrzegalne. Irytuje to aktywistów SPD, którzy uważają, że hasło "sprawiedliwości społecznej" powinno się kojarzyć wyłącznie z ich partią. Wielu socjaldemokratów niepokoi polityka Münteferinga, który najwidoczniej zmierza do wprowadzenia niezbędnych reform, nie zawsze troszcząc się o interes partii. Znamienne, że to wicekanclerz wystąpił z inicjatywą, która bynajmniej nie pasuje do socjaldemokratycznych ideałów. Zaproponował, aby przedłużenie wieku emerytalnego do 67 lat nastąpiło już w 2029 r., a nie, jak przewiduje umowa koalicyjna, w 2035 r. W SPD wywołało to konsternację. Popularna prasa zaczęła straszyć czytelników opowieściami o schorowanych hutnikach czy artretycznych dekarzach, którzy będą zmuszani do pracy ponad siły także w podeszłym wieku. Ale Angela Merkel przybyła do Bundes tagu, aby zademonstrować solidarność z Münteferingiem, którego bezlitośnie atakował za ten pomysł "czerwony" Oskar Lafontaine, były przewodniczący SPD, obecnie lider antyglobalistycznej Partii Lewicy. Czołowi socjaldemokraci zastanawiają się, czy to "tulenie się" Angeli Merkel z wicekanclerzem nie zaszkodzi partii. "Zbawcą", który pomoże SPD znaleźć wyraźne oblicze, miał się stać nowy przewodniczący, były premier Brandenburgii, Matthias Platzeck. Ale ten, aczkolwiek sympatyczny i promieniujący życzliwością, okazał się na razie politykiem bezbarwnym, pozbawionym zdolności przywódczych. Platzeck usiłuje wyprofilować się jako mąż stanu hojnie wspierający rodziny, co ma skłonić Niemki do bardziej intensywnej prokreacji. "Dawniej wołaliśmy: Praca, praca, praca! Teraz krzyczymy: Dzieci, dzieci, dzieci!", irytują się socjałowie starszej daty. Ale Ministerstwa Rodziny i Oświaty znajdują się w rękach chadeków, toteż przewodniczący SPD ma niewielkie pole do działania. Komentatorzy przewidują, że prawdziwe niebezpie czeństwo dla "czarnoczerwonej" koalicji może nadejść po 26 marca. W tym dniu odbędą się wybory do parlamentów SaksoniiAnhalt, BadeniiWirtembergii i NadreniiPalatynatu. Zwłaszcza elekcja w tym ostatnim landzie ma kluczowe znaczenie. Jeśli socjaldemokraci poniosą klęskę, sytuacja partii stanie się dramatyczna. Wtedy SPD będzie musiała uczynić wszystko, aby wyprofilować się w koalicji, tym bardziej że miejsce "jedynego, prawdziwego obrońcy maluczkich" zamierza zająć Partia Lewicy Lafontainea. Po 26 marca gabinet Merkel może wpaść w potężne turbulencje. A rząd przecież właściwie nawet nie rozpoczął dzieła koniecznych reform. Brytyjski dziennik "The Economist" napisał, że gospodarka Niemiec może właściwie liczyć tylko na cud. Bezrobocie w styczniu Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: plastusiowy pamietnik/ II zeszyt 21.02.06, 19:01 Na dzis aniolku to juz ostatni przeglad prasy:) NEWSWEEK Spis wrogów PiS Prawo i Sprawiedliwość szło do władzy jako rycerska drużyna Kaczyńskich. Zaprawiona w wielu bojach, zwarta, podobnie myśląca, a przede wszystkim bezwzględnie lojalna wobec swoich przywódców. Ale gdy Kaczyńscy objęli władzę, szybko się okazało, ze wierni rycerze niekoniecznie nadają się na wysokie stanowiska państwowe. Ze potrzebni są najemnicy. Często o poglądach niemających wiele wspólnego z programem PiS, za to fachowi i kompetentni. I co ważne, podwyższający społeczne notowania rządu - jak kochany przez Polaków Zbigniew Religa lub uspokajający warszawskie salony i rynki finansowe Stefan Meller oraz Żyta Gilowska. Dla braci Kaczyńskich najemnicy mają jeszcze jedną zaletę - nie stoi za nimi żadna siła polityczna, mogą więc być w każdej chwili usunięci i wymienieni albo na podobnych sobie najemników - szefa resortu spraw zagranicznych Stefana Mellera miał wszak zastąpić Jacek Saryusz-Wolski, albo na swoich ludzi - Andrzeja Mikosza zastąpił w resorcie skarbu Wojciech Jasiński. Bo dla PiS najemnicy są ciałami obcymi. Polityczny organizm partii Kaczyńskich ich odrzuca - szef MSZ Meller jest od początku ostentacyjnie marginalizowany, a pomysły Gilowskiej publicznie dezawuuje Ludwik Dom. Za plecami każdego z nich stoją aniołowie stróże, zwani też komisarzami politycznymi - czyli wiceministrowie z czysto partyjnego rozdania. Za Mellerem - Anna Fotyga, protegowana Lecha Ka-czyńskiego, ruchy Gilowskiej bacznie obserwuje Cezary Mech, Religę punktuje Bolesław Piecha. Między innymi dlatego samotni ministrowie o poglądach innych niż dominujące w PiS nie mają szans na samodzielność i realizację własnych pomysłów. A jeśli tylko dojdzie do jakiegoś wstrząsu społecznego czy politycznego, to ich pierwszych rzuci się na pożarcie. Właściwie powinni byli łatwo przewidzieć, że sielanka nie będzie trwała zbyt długo. Pominięty przy ustalaniu składu Rady Bezpieczeństwa Narodowego Meller nie wytrzymał i zaniósł premierowi dymisję (później ją wycofał). Gilowska, która odważyła się samodzielnie zaprezentować publiczności swe pomysły (koniec kas fiskalnych dla drobnych przedsiębiorców, likwidacja akcyzy na kosmetyki), natychmiast została sprowadzona do parteru przez drugiego wicepremiera Ludwika Dorna. I choć ostatecznie premier Kazimierz Marcinkiewicz opowiedział się raczej za minister finansów, to sygnał dla wszystkich był wyraźny - pani wicepremier za bardzo się rozpycha, dlatego w każdej chwili może zarobić kuksańca. Ale właśnie Żyta Gilowska, niedawna gwiazda Platformy Obywatelskiej, jak dotąd najlepiej sobie radzi z PiS-owską nieufnością. Systematycznie próbuje szukać wsparcia nie w gmachu Ministerstwa Finansów, ale tam, gdzie najbardziej go potrzebuje - w klubie partii. Z powodzeniem. Z rozmów z parlamentarzystami PiS wynika, że Gilowska ich po prostu urzekła. Zaczęła mówić ich językiem, łamie bariery, skraca dystans. Potrafi żartować, zakląć, kiedy trzeba, pokazać, że nie chce być outsiderem. To procentuje. - Żyta daje temu rządowi impuls. Ma pomysły, cięty język, dobrze mówi, potrafi wytłumaczyć, o co jej chodzi - uważa Paweł Poncyliusz, poseł PiS. Gilowska dobrze wie, że sama sympatia nie wystarczy. Pozbawiona zaplecza jest łatwym celem dla swych przeciwników wewnątrz partii. Dlatego podczas negocjacji dotyczących swojego wejścia do rządu postawiła twarde warunki. Zażądała stanowiska wicepremiera; nie zgodziła się, by sekretarzem stanu (czyli pierwszym jej zastępcą) w Ministerstwie Finansów został Cezary Mech, e konomista, który tworzył program gospodarczy PiS. Miejsce to zajęła Elżbieta Suchocka-Roguska - apolityczna urzędniczka, w resorcie od 15 lat, . pracująca przy wszystkich dotychczasowych budżetach. I dobra znajoma byłego wiceministra finansów Wojciecha Misią-ga, z którym Gilowska pracowała w poprzedniej kadencji Sejmu nad reformą finansów publicznych. Posadę rzecznika prasowego pani Żyta zaproponowała doradcy zarządu PO Łukaszowi Pawłowskiemu, ale ten odmówił. Ostatecznie do jej pustego gabinetu politycznego wszedł Marek Haj-bos, młody człowiek, który wcześniej dbał o kalendarz... Donalda Tuska. - Nikt nie idzie chętnie do zdrajców. A poza tym Żyta jest trudna... - stwierdza lakonicznie jeden z posłów PO. Bywa nawet bardzo trudna. Przekonali się o tym pracownicy resortu, którzy w pierwszy dzień witali ją okrzykami i oklaskami, teraz zaś narzekają na chimeryczne, a czasem histeryczne zachowania szefowej. Wytykają jej próżność i samouwielbienie. Trudno w to nie wierzyć. Przed miesiącem Polsak pokazał, jak pani wicepremier co rusz przerywała konferencję, bo fotografowie robili jej zdjęcia z lewej strony. Gilowska zaś chciała być fotografowana tylko z prawej, bo w lewym oku pękło jej naczyńko krwionośne. Choć wicepremier Dorn przytarł Gilowskiej nosa, ta się nie poddaje. Lada dzień w resorcie finansów ma dojść do wymiany części wiceministrów, być może do kierownictwa resortu trafi znów Wojciech Misiąg. Pani wicepremier planuje też delegować swych ludzi do Banku Gospodarstwa Krajowego, kontrolowanego przez ministra finansów. Gilowska zadomowiła się już w rządzie Marcinkiewicza. Na dzień dobry zażądała w Kancelarii Premiera pokoju najbliżej gabinetu szefa rządu. Dostała. Co więcej, wydaje się, że premier jest w stanie znieść wiele fochów pani wicepremier. To było krótko po jej wejściu do rządu - premier z kilkoma współpracownikami spacerował w okolicach swojej kancelarii. Nagle Gilowska zahaczyła o kamień leżący na ścieżce. Potknęła się, prawie upadła. -Jeśli nie jesteśmy w stanie posprzątać własnego podwórka, to jak chcemy zreformować cały kraj ?! - krzyknęła. Jej towarzysze usiłowali rozładować złość pani wicepremier żartami. Bezskutecznie. Wtedy Kazimierz Marcinkiewicz, zachowując kamienny wyraz twarzy, posłał po porządkowych i nakazał im zrobić porządek z wystającym kamieniem. Robotnicy go usunęli, pani wicepremier z wolna się uspokajała. Dla Gilowskiej premier jest gotów wyrwać nie tylko wystający kamień. W końcu pomaga mu ona zrealizować plany liderów PiS, którzy chcą prosocjalną partię otworzyć na bardziej liberalne środowiska. - Żyta ma dać twarz. I nawet jeśli nie obniży podatków, to wszyscy długo będą wierzyli, że to w końcu zrobi. Po tylu latach dla ludzi przekaz jest bowiem jasny: Żyta to niższe podatki - opisuje taktykę PiS poseł PO Zbigniew Chlebowski. Żyta Gilowska bez obniżania podatków zapewne przeżyje. Co musi się więc wydarzyć, by jej zdroworozsądkowe poglądy na ekonomię zmusiły ją do powiedzenia "dość"? - Będzie akceptowana tak długo, jak długo Jarosław Kaczyński będzie uważał, że jej propozycje nie szkodzą, a pomagają PiS - prorokuje jeden z bliskich współpracowników liderów tej partii. Ale do konfliktów może dojść jeszcze wcześniej - np. podczas prac nad budżetem na 2007 r., czyli w drugiej połowie bieżącego roku. Po pierwsze dlatego, że Gilowska już dziś wysyła jasny sygnał - to ja zbuduję ten budżet, a nie Kancelaria Premiera. Premier zaś od dawna chce przenieść prace nad strukturą dochodów i wydatków państwa właśnie do swojej kancelarii. Poza tym pani wicepremier raczej nie pozwoli rozdąć wydatków i zwiększać bez granic deficytu budżetowego. Próbą charakteru będą dla niej niektóre projekty ustaw zawartych w pakcie stabilizacyjnym. - Na podkopywanie niezależności banku centralnego i świadczenia dla bezrobotnych, którzy stracili pracę nie z własnej winy, to ona już się nie zgodzi! - przewiduje Chlebowski. W końcu w grę wchodzi wszystko, co Gilowska zrobiła i mówiła przez ostatnie lata. Ministrem się tylko bywa, a reputację bardzo łatwo zepsuć. Kiedy więc powie "nie" i trzaśnie drzwiami? Czy może najpierw skorzysta z dyplomatycznego doświadczenia Stefana Mellera, który - choć jego pozycja jest dużo słabsza niż Gilowskiej - już Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: plastusiowy pamietnik/ II zeszyt 21.02.06, 19:01 Kiedy więc powie "nie" i trzaśnie drzwiami? Czy może najpierw skorzysta z dyplomatycznego doświadczenia Stefana Mellera, który - choć jego pozycja jest dużo słabsza niż Gilowskiej - już pokazał, jak można walczyć o swoje, i zaszantażował premiera złożeniem dymisji. Ta nominacja od początku budziła wiele sceptycyzmu w szeregach PiS. Było oczywiste, że zwolennik szybkiego wejścia do strefy euro, absolutnie przekonany do jak najszybszej integracji z Europą, nie znajdzie wspólnego języka z często eurosceptycznymi parłamentarzystami PiS. Z braćmi Kaczyńskimi dzieliły go poglądy na temat Iraku (chciałby wycofania stamtąd wojska) czy szybkiego wprowadzenia euro w Polsce (zawsze był za). Meller nie wtopił się w ten rząd i żadnym gestem nie pokazuje, by kiedykolwiek zamierzał to zrobić. - Bywa przeczulony na swoim punkcie i na dodatek, jak to człowiek ze środowiska Unii Wolności, uważa się za świętą krowę - politycy rządzącej partii nie przebierają w słowach. Inny dodaje: - Nie wiem, dlaczego Meller chciał odejść z MSZ, ale też nie wiem, dlaczego w ogóle dostał ten resort. Odpowiedź jest jednak oczywista - PiS nie miał lepszego kandydata, bo Radek Sikorski objął fotel szefa MON. Meller - prawdopodobnie rekomendowany przez prof. Władysława Bartoszewskiego - choć reprezentował inne poglądy - miał atuty, jakich nie mają PiS-owscy politycy: doświadczenie, wiedzę i wysokie noty na warszawskich salonach. I to zdecydowało, ale od początku było jasne, że Meller nie będzie budował w swym resorcie żadnej IV Rzeczypospolitej, bo jest jednym z beneficjentów poprzedniej epoki. Najpierw dyrektor departamentu MSZ, potem dwukrotnie wiceminister, aż wreszcie ambasador w Rosji i we Francji. Kojarzony ze środowiskiem UW, która w MSZ podzieliła się wpływami z lewicą, nigdy nie widział potrzeby przeprowadzenia rewolucji w tym resorcie - zamkniętym na nowe kadry, pozbawionym jasnych kryteriów awansów, zależnym od politycznych mocodawców. Wszystko to sprawia, że MSZ traktuje się nie jak resort, a jak zawodową korporację. - Właściwie nikt z nas nie mógł oczekiwać, że Meller, reprezentant tej korporacji w najczystszej postaci, będzie chciał z nią walczyć - mówi jeden z posłów rządzącej partii. Ale gdy Meller przez dłuższy czas blokował nominację na sekretarza stanu dla Anny Fotygi, żarty się skończyły. - Prezydentowi się nie odmawia - mówi jeden z wysokich rangą urzędników resortu. Skutki walki o niezależność natychmiast odczuł na własnej skórze, bo drobne gesty - np. zapowiedź wycofania garstki ambasadorów skompromitowanych współpracą ze służbami PRL - nie zyskały mu większej przychylnpści. Najpierw spotykały go drob ne afronty (np. nikt z MSZ początkowo nie znalazł się w tworzonym w Kancelarii Premiera zespole ds. Polonii). Potem spięcia stały się ostre. Meller nie został powołany do Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Przeciekające _ do mediów pogłoski o szukaniu następcy Jacek SaryuszWolski z PO przyznał, że proponowano mu fotel szefa MSZ tylko osłabiały pozycję ministra. Dlatego napisał prośbę o zwolnienie z zajmowanej funkcji. Według ustaleń "Newsweeka" stało się to trzycztery tygodnie temu. Premier dymisję schował do sejfu i zaczął łagodzić rozgoryczenie szefa MSZ. Po pierwsze, z powodu braku pomysłu na następcę. Po drugie, ze względu na wizerunek rządu, z którego już ubył jeden minister skarbu a ciągłe rekonstrukcje gabinetom wyjątkowo nie służą. Niektórzy politycy PiS twierdzą dziś, że Meller od początku wiedział, iż dymisja nie zostanie przyjęta, a ostentacyjny gest miał umocnić jego pozycję. Odejście tak ważnej postaci z rządu jeszcze bardziej osłabiłoby gabinet Marcinkiewicza (pakt stabilizacyjny nie był wtedy jeszcze podpisany), a na to nikt nie mógł sobie pozwolić. Pierwsze starcie wygrał Stefan Meller. Prezydent już zapowiedział, że powpła go do RBN, a podczas ubiegłotygodnidwego expose w Sejmie politycy opozycji i rządu głównie wychwalali jego zasługi. Pytanie, jak długo może potrwać to zawieszenie broni? I jak wiele dyplomatycznych sztuczek ma jeszcze w zanadrzu doświadczony dyplomata, który dobrze wie, że wytrwa w gabinecie Marcinkiewicza tak długo, jak długo liderzy PiS będą go potrzebowali? To doświadczenie, jakiego Mellerowi z pewnością powinien pozazdrościć kolejny rządowy outsider, Zbigniew Religa. Jest z punktu widzenia PiS prawdziwym skarbem w rządzie, bo wraz z premierem wciąż zajmuje najwyższe lokaty w rankingu ulubieńców Polaków. Poza napięciami z PiSowskim wiceministrem, które od dawna nie wychodzą poza ministerstwo, nie ma z nikim większych zatargów. Przyczyna tego jednym głosem mówi opozycja jest jasna: nikomu nie podpada, bo nic nie robi. Jak twierdzi Ewa Janik, posłanka SLD z komisji zdrowia, w tej kadencji komisja zajmowała się dwiema drobnymi nowelami i tylko jedną ustawą o ZOZach. Ale nawet ustawy o ZOZach nikt z ministerstwa nie bronił. No bo kto i w imieniu kogo ma bronić, jeśli w samym resorcie nie bardzo wiadomo, kto rządzi? Religa czy Piecha PiSowski komisarz w ministerstwie. Wygląda więc na to, że Religa to najlepszy nabytek tego rządu także z innego powodu: od dawna jest wyjątkowto popularny, a jego zawodowego autorytetu nikt nie kwestionuje, i nie ma już wielkich ambicji. Nie myśli, że stoi dopiero u progu kariery, i nie rozpycha się w rządzie łokciami. Posłanka PO^Ewa Kopacz wieszczy: Obawiam się, że ludzie przestaną go w końcu postrzegać jako wspaniałego lekarza i wielki autorytet, a zaczną jako kolejnego ministra, który7 niewiele mógł. Dodajmy: niewiele mógł, bo trzymał go za gardło komisarz oddelegowany przez PiS. Kiedy Religa mówi: decentralizować Narodowy Fundusz Zdrowia, Piecha odpowiada zlikwidować go i niech ministerstwo dzieli pieniądze. Minister chce posyłać rządowi i parlamentowi ustawę o ratownictwie medycznym, jego zastępca twierdzi: za szybko, projekt niedopracowany. Piecha chce Wojciecha Sośnierza na prezesa NFZ, choć wie, że to ostatnia kandydatura, jaką podpisze minister, bo Sośnierza nigdy nie lubił. To Piecha chodzi ze swymi pomysłami prosto do kierownictwa PiS, gdzie znajduje przychylne ucho. Religa zaś może się poskarżyć najwyżej Jarosławowi Pinkasowi, podsekretarzowi stanu, jedynemu człowiekowi, którego ściągnął do resortu. Nie potrafi zaakceptować realiów życia politycznego, które kieruje się innymi prawami niż działanie zespołu operacyjnego. Wysoki rangą pracownik ministerstwa opowiada: Profesor chce, żeby mu powiedzieć: to jest czarne, a to jest białe. Uważa, że nie ma czasu na dyskusje, bo pacjent wcześniej umrze. Do tego nie lubi ustaw i papierów. Trudno mu wytłumaczyć, że ministerstwo to nie szpital, a Piecha nie jest usłużną instrumentariuszką, która poda mu narzędzia. Do mocnego spięcia między ministra mi może dojść już w najbliższych tygodniach. Czy Piesze uda się zmusić Religę do odwołania Piotra Błaszczyk (związanego dawniej z producentami leków), dvTektora departamentu polityki lękowej? Piecha zabiega o to od tygodni i alarmował już nawet kierownictwo PiS. Czy wymusi też usunięcie obecnego szefa NFZ Jerzego Millera? I w końcu: kto nada ostateczny kształt ustawom wychodzącym z Ministerstwa Zdrowia? Niewykluczone, że charakter ministra i pokojowe nastawienie do świata pozwolą mu przetrwać w rządzie. Liczy na to kierownictwo PiS, które wie też, że na tykającej bombie, jaką jest polska służba zdrowia, można posadzić tylko kogoś, kto przez długi czas będzie niekwestionowanym autorytetem. Dla PiS Religa ma jeszcze jedną wartość. Ministra od serca niezręcznie będzie atakować Platformie Obywatelskiej. To w końcu Donald Tusk w trakcie kampanii prezydenckiej, gdy dziennikarze pytali go o spraw zdrowotne, usuwał się sprzed kamer i oddawał głos "największemu autorytetowi w dziedzinie reformy służby zdrowia". Będzie głupio. Jeśli jednak minister będzie opowia Odpowiedz Link Zgłoś
kowianeczka Re: plastusiowy pamietnik/ II zeszyt 21.02.06, 21:30 Dobry artykul, ale niedokonczony jeszcze:) Jestem zmeczona i nos mam zawilsy:) na przycisku uijk, w tej dziurce pomiedzy wpadl mi byl. Ide spac, ale drugie piwko dopije do konca! Coz to byloby za picie bez picia?:) Db na noc ka a do za Odpowiedz Link Zgłoś
rainer_calmund MS 21.02.06, 22:16 M.S. jednak nie wyswiadczysz mi przyslugi? Przeciez nie prosze Cie o wiele, prosze wlasnie o tak niewiele, o tak niewiele. Chodz raz badz takim jakim chcialby widziec Cie Twoj pies. Bardzo Cie prosze. R.C. Odpowiedz Link Zgłoś
rainer_calmund Re: MS-ps 21.02.06, 22:19 Nie rozumiesz o czym mowie. Mowimy o dwoch roznych rzeczach. Mowie o prosbie, o to Cie tylko prosze. To wszystko, czego chcialbym od Ciebie. Nie myl prosze dwoch pojec. R.C. Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: MS 22.02.06, 12:12 Reinerze, czytam, ze zrozumiales o co chodzi. Najpierw podziekuje za zrozumienie, mimo mi, ze nie musimy tracic zbyt wiele czasu na wyjasnianie intencji. Jak sam oceniasz sprawa jest prosta i juz _niedowracalna_- - w tym miejscu chcialbym podkreslic, abys nie podjemowal zadnych prob majacych na celu zmiane stanowiska. dzialanie beda bezskutecznei, beda tez niepotrzebnie zaogniac sytuacje. Gdy zdarzenia nie beda Twoim udzialem a ja bede bezposrednim ich obiektem wiesz co zrobie- moja rekacj nie jest dla Ciebie juz tajemnica, niezaleznie czy ja aprobujesz, czy negujesz. Twoj tez , jak wierze, wolny wybor, czy bedzisz mial ochote ze mna rozmawiac- pamiataj drogi Kolego, ja zawsze znajde sobie temat, ktory mnie zaciekawi, do ktorego sie dopisze, i w ktorym podejme dyskusje (tylko jesli bede mial cokolwiek do powiedzenia- oczywiscie). Klaniam sie i musze juz isc, do zas! M.S. Odpowiedz Link Zgłoś
ala-a Re: MS 22.02.06, 13:05 vanderbilt napisał: > Ich bin dabei und mit. > ich bin gleich um die Ecke;)) wie immer;) Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: Mati;) 22.02.06, 17:40 Pomyslilas adres, mati jest bodajze pietro wyzej. Nie sprawdzalem, ale pewnie tak jest. M.S. Odpowiedz Link Zgłoś
ala-a Re: Mati;jasie) 22.02.06, 19:08 mathias_sammer napisał: > Pomyslilas adres, mati jest bodajze pietro wyzej. Nie sprawdzalem, ale pewnie > tak jest. > > M.S. nic nie pomylilam;) Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer z serii: "tja.." 22.02.06, 18:28 Nadwyżka budżetu po styczniu 2006 r. wyniosła 704 mln zł wobec planowanej na cały rok kwoty deficytu 30.546,7 mln zł - podało Ministerstwo Finansów. Wydatki państwa wyniosły 18.754,6 mln zł, czyli 8,3 proc. kwoty 224.695,4 mln zł planowanej na 2006 rok. Dochody budżetu państwa wyniosły 19.458,6 mln zł, czyli 10,0 proc. planu wynoszącego 194.148,7 mln zł. Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: z serii: "tja.." 22.02.06, 18:28 Liczba mieszkań oddanych do użytku spadła w styczniu 2006 r. o 27,8 proc. wobec podobnego okresu 2005 roku oraz o 53,6 proc. wobec grudnia 2005 r. i wyniosła 8 tys. 599 - podał Główny Urząd Statystyczny (GUS). W ciągu dwunastu miesięcy 2005 r. oddano 114 tys. 391 mieszkań, tj. o 5,8 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2004 r Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: z serii: "tja.." 22.02.06, 18:29 Ceny towarów i usług konsumpcyjnych w styczniu wzrosły o 0,7 proc. w stosunku do stycznia 2005 r., a w porównaniu z grudniem 2005 r. ceny wzrosły o 0,2 proc. - podał GUS. Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: z serii: "tja.." 22.02.06, 18:30 tu dodam podwojne tja.. W 2005 r. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości rozdysponowała łącznie 630 mln złotych na realizację programów pomocowych, wspierających rozwój sektora małych i średnich przedsiębiorstw. Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: z serii: "tja.." 22.02.06, 18:30 Deficyt w obrotach bieżących w grudniu 2005 r. wyniósł 410 mln euro wobec deficytu 654 mln euro w listopadzie - podał NBP. Analitycy spodziewali się deficytu na poziomie 505 mln euro. Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: z serii: "tja.." 22.02.06, 18:31 Sejm przyjął poprawki Senatu do budżetu na 2006 r. Posłowie zwiększyli m.in. środki dla centralnych instytucji państwowych i przeznaczyli 20 mln zł na finansowanie Świątyni Opatrzności Bożej. Tekst budżetu został przekazany do Kancelarii Prezydenta. Odpowiedz Link Zgłoś
wesola_kicia nie bijcie:) ja z pytaniem 22.02.06, 18:32 jeśli można spytać to ile już kartek zostało napisanych? Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: nie bijcie:) ja z pytaniem 22.02.06, 18:35 ta wg licznika jest 54 M.S. Odpowiedz Link Zgłoś
wesola_kicia Re: nie bijcie:) ja z pytaniem 22.02.06, 18:42 dzieki miło się czyta Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer a tu z serii moich 22.02.06, 18:34 ulubionych czyli jak zla informacje dobrze sprzedac, zeby czytajacy pozytywnie myslal (jesli sie nie zaglebi w tresc)! Polska w czołówce zagranicznych partnerów handlowych Białorusi spoza WNP Białorusko-polskie obroty handlowe wzrosły w 2005 r. o 18,5 proc. i sięgnęły 1,4 mld dolarów. Polska plasuje się na trzecim miejscu wśród partnerów handlowych Białorusi spoza Wspólnoty Niepodległych Państw - poinformował w Mińsku rzecznik białoruskiego MSZ Andrej Papou. Podsumowując wyniki polsko-białoruskiej współpracy gospodarczej w zeszłym roku, rzecznik podkreślił, że odnotowuje się jej "odczuwalną dynamikę". Jak zaznaczył Papou, Białoruś ma dodatnie saldo handlowe z Polską, sięgające 268 mln dolarów. Polska importuje z Białorusi głównie produkty petrochemiczne, skroplony gaz, nawozy potasowe, kazeinę, drewno, energię elektryczną i wyroby metalurgiczne. Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: a tu z serii moich 22.02.06, 18:36 Ta informacja tez z tej samej serii- spojrz na to: Polska zyskuje na popularności wśród brytyjskich turystów 345,1 tys. turystów brytyjskich odwiedziło Polskę w 2005 r., prawie o 100 tys. więcej niż w 2004 roku, co oznacza wzrost o 39,7 proc. - powiedział PAP dyrektor Polskiego Ośrodka Turystycznego (POT) w Londynie Jerzy Szegidewicz, powołując się na wstępne dane Instytutu Turystyki w Warszawie. Nieco wyższy procentowy przyrost z roku na rok wystąpił w ubiegłym roku tylko w przypadku turystów z Irlandii. Przyjechało ich do Polski o 47,7 proc. więcej niż w 2004 roku. Ten procentowy wzrost zniekształca jednak baza porównawcza - w liczbach bezwzględnych Irlandczyków jest 9 razy mniej niż Brytyjczyków (39,7 tys). Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer 23 .02.2006 23.02.06, 10:20 Odmiotlem podworko, wystawilem kubly ze smieciami, zeby koledzy je opustoszyli:), po mleko i bulki poszlem, sniadanie zara zjem, ale gazete z Polski ino przed chcialem przeczytac. I co widze?! Widze, ze znow banda nierobow, zlodziei i polskich nieduacznikow daje znac o sobie. No znerwowalem sie po byku. Lepia do mnie sie nie zblizac poki mi nie minie. Zreszta wzienem dodatkowa fuche (dwa sasiednie podworka), wiec czas na denerwowanie sie polska trescia zoladkowa skurczy sie jak nadmuchany a otworzony dziurka do gory balonik. Nic to! Bandda, banda! i jeszcze raz banda za przyzwoleniem pozostalej ciemnej tabaki na ecku. M.S. Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: plastusiowy pamietnik/ II zeszyt 24.02.06, 12:38 BERLIN "Nowa siła Warszawy" "Die Welt" z 23.02., Michael Stuermer Polska pozwala Amerykanom zainstalować na swoim terytorium potężny radar, ale nie wiadomo przeciwko komu jest on skierowany. Kilka tygodni później Putin ogłasza, że rosyjscy technicy wynaleźli rakiety, które mogą oszukać każdy radar. Prace Pentagonu nad systemem antyrakietowym oznaczają definitywne odejście od układu ABM, który od 1973 r. zapewniał strategiczną stabilizację w czasach zimnej wojny. Polska została członkiem NATO i UE nie po to, aby pozwolić Berlinowi, Paryżowi czy też Brukseli na wyznaczanie kierunków jej polityki. Zakup samolotów F-16 był sygnałem, że dla Polski w NATO najważniejszy jest sojusz z USA. Polacy zaangażowali się też w Iraku, a wkrótce obejmą dowództwo ISAF w Afganistanie. Z coraz większą złością Polska spogląda na bliskie relacje istniejące pomiędzy Berlinem, Paryżem i Moskwą. Projekt gazociągu północnego odebrany został w Polsce jako policzek. Jedn ocześnie Polska wykorzystuje swoje relacje z USA do wzmocnienia swojej pozycji w Europie, a wobec Rosji – do niezależnej polityki bezpieczeństwa, również w sensie politycznym. Elementem tej postawy było m.in. ujawnienie przez ministra Sikorskiego planów Układu Warszawskiego w wypadku ataku nuklearnego. Minister Sikorski chce, aby Polska rozwinęła swoje siły ponad swoją pozycję w Europie. Do tego niezbędne są specjalne relacje z USA. Jeśli chodzi o przewodzenie w Europie, to na Polskę można liczyć. Trzeba jednak przy tym pamiętać, że nie chodzi tu tylko o zmieniony układ sił i sprzęt wojskowy, ale o obraz historii i wizję przyszłości tych, którzy "przychodzą z zimna". Zdaniem ministra Sikorskiego brakuje obecnie wspólnej europejskiej świadomości, a kraje zachodnie "nie wchłonęły" do tej pory polskiej historii, nieszczęść i cierpienia w czasach komunizmu. Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: plastusiowy pamietnik/ II zeszyt 24.02.06, 12:40 CHICAGO "Polacy szukają lepiej płatnej pracy" "Chicago Tribune" z 19.02., Tom Hundley Każdego roku Polska traci ok. 30 tys. pracowników, w większości młodych i dobrze wyedukowanych, którzy migrują do Wielkiej Brytanii, Irlandii oraz Szwecji. Trzy wymienione kraje były jedynymi wśród członków UE, które nie wprowadziły ograniczeń imigracyjnych w stosunku do 10 nowo przyjętych w 2004 roku państw. Fala migracji z Europy Wschodniej stanowiła dodatkowy impuls dla wzrostu gospodarczego w Wielkiej Brytanii i Irlandii. Najniższa z krajów UE stopa bezrobocia w Irlandii wynosząca 4.2 procent spadła kolejne 0.2 procent pomimo napływu 160 tys. pracowników z Europy Wschodniej w ciągu ostatnich 20 miesięcy. Wolny przepływ siły roboczej przyniósł więcej korzyści niż kosztów, a tym samym zachęcił innych członków UE do otwarcia swoich rynków. Migracje pracowników, obok wypełniania luk w europejskim rynku pracy stanowią także swoisty zawór bezpieczeństwa dla takich krajów jak Polska, w których stopa bezrobocia przekracza 18 %, czy też Łotwa i Litwa gdzie bezrobocie nie jest wprawdzie tak wysokie, ale minimalna stawka za godzinę pracy wynosi mniej niż 1 dolar. Obecnie analitycy zaczynają się jednak obawiać, że taka sytuacja wkrótce spowoduje drenaż mózgów w Europie Wschodniej. Najbardziej zagrożone są zawody medyczne. Zachodnioeuropejskie, w szczególności brytyjskie firmy rekrutujące pracowników, mając na celu uzupełnienie braków w krajowym systemie opieki zdrowotnej obrały za cel polskich lekarzy, dentystów i pielęgniarki. Podstawowa płaca lekarza w Polsce wynosi ok. 450 dolarów miesięcznie. Większość lekarzy pracuje na co najmniej 2 etatach. Ok. 3 procent ze 140 tys. polskich lekarzy wystąpiło już o certyfikaty unijne i jeśli ta liczba będzie się nadal powiększać Polska wkrótce stanie przed problemem niedoboru lekarzy. Brytyjskie dane statystyczne wskazują, że ok. 80% nowoprzybyłych ze Wschodu to osoby w wieku 18-34 lata. Polscy informatycy r ównież stanowią łakomy kąsek dla Zachodu. Polscy studenci od lat dominują w międzynarodowych konkursach programistycznych. Co więcej, ponad 300 polskich informatyków pracuje dla zaawansowanych technologicznie firm kalifornijskich. Wydaje się jednak, że są to przykłady tylko kilku branż. Mające swoją siedzibę w Stanach Zjednoczonych, firmy "wysokich technologii" zakładają w Polsce swoje centra, aby móc czerpać z krajowych informatyków. W zeszłym roku IBM otworzył w Warszawie laboratorium rozwoju oprogramowania, a Microsoft Bill'a Gates'a ogłosił swoje plany odnośnie utworzenia 40 osobowego centrum pomocy technicznej. Jednakże polski sektor technologiczny pozostaje nadal słabo rozwinięty. Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer 27 lutego 2006 27.02.06, 10:06 Kowianeczko, jestem po rozmowie z kilkoma mlodymi Polakami. Powiedzieli "spieprzylismy te wybory" musimy czekac i zmarnotrawic nastepne 3,5 roku. Na pytanie czy pojda do wyborow odpowiedzieli, ze tak beda szybko biec do urn, ze pierwsi odhacza sie na listach w lokalach wyborczych. Oto jak Polacy ucza sie demokracji i nie tylko rozumieja ale nawet doceniaja swoje prawa do glosowania :))) M.S. Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: 27 lutego 2006 27.02.06, 10:29 Wyobraz sobie kowianeczko, co mnie na forum przy poniedzialku spotyka. Otoz dostalem list w ktorym osobie posiadajacej kilkaset nickow mam powiedziec, ze jakis dodatkowy nick nalezy nie do jej wybranego wirtualnego narzeczonego, ktory chodzi za mna i jeczy, bym znow uratowal(???!!!)mu dupsko, lecz do mnie i mam przeprosic, bo owa wielonikowa postac bez tozsamosci ma problem, przezywa, cierpi, cos juz k.urwa znow boli. Przeczytalem jeszcze, ze obie postacie , ktore nic innego w zyciu nie robia tylko wisza na forum traktuja to miejsce jako wlasny dom. No chyba do reszty ociuleli! Jezeli wciaz nie rozumiesz to odpowiem- mam w dupie przezywania i cierpienia Twojej znajomej. Jesli chcesz jej oszczedzic bolu z tytulu wirtualnego uczestnictwa innych osob w necie to ja zabierz do reala i tam ja chron. Nic prostszego niz w realu przekonac ja, by miala do Ciebie zaufanie. A teraz nie zawracaj mi glowy swym wirtualnym problemem, bo czasy nadstawiania karku, by siedzaca od lat na forum osoba zrozumiala na czym polega uczestnictwo na listach dyskusyjnych sie juz skonczyly. Mozesz pisac co chcesz, moge byc kazdym, nawet Bogiem- nie bede zaprzeczal ani potwierdzal. Szkoda mi czasu a i wylogowuje mnie non stop z tego zafajdanego forum. Jedno jednak przy okazji tej sytuacji rozumialem, ze Twoje zycie jest dla Ciebie gowno warte. Skoro tak wiecej jest nie bede tracicl czasu na kgoos, kto siebie traktuje jak najwiekszy zyciowy spam. M.S. Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: 27 lutego 2006 27.02.06, 13:04 Kowianeczko, dzis okazalem sie byc brutalem, ale musialem- na Boga musialem!:) Otoz zranilem pewna w sobie zakochana osobe. wierze jednak, ze szybko otrzepie swa siersiuche na klacie:) i przejdzie nad tym stanem do porzadku dziennego. Zaloty zalotami, ale nie sadzilem, ze z takiego fikimiki moze powstac tyle nadziei, tesknota i czekanie na mnie :( Nie, nie pisze o tych wszystkich innych kobietach na peczki, ktore za wszelka cene staraja sie zawrocic mi w glowie. Pisze o tej jednej (poza Toba slonko), ktora mnie lubi i cierpi przez mnie. No ale przeciez wie, ze mam rodzine, ze nie porzuce rodziny dla jakiegos wirtualnego figofagokawamarago. Ona nie chce zreszta bym porzucal, ona wie, ze jestem szczelsiwy, ale chcialaby, abym wpadal od czasu do czasu na forum, bo jestem jej swiatelkiem w tunelu:) I co mam zrobic z tak wilekimi we mnie pokladanymi nadziejami? Przeciez od razu wiadomo, ze musi byc rozczarowanie skoro nadzieje tak wielkie. i jeszcze te kobiece peczki.....Ojoj, moja meskosc mnie przeraza:)))))))))))) napisalem czyssto po lacku, chcialbym zeby mnie zrozumiala:) M.S. Odpowiedz Link Zgłoś
kowianeczka M.S. 28.02.06, 09:50 Zagladales juz na forum Romantica..? Zajrzyj.............:) Poza tym, przeczytalam kilka newsow i zastanawiam sie dlaczego mnie coraz mniej dziwi.. kowianeczka Odpowiedz Link Zgłoś
kowianeczka 28 lutego 28.02.06, 12:10 Moge? --- Wygladam przez okno robiac mala przerwe w pisaniu. Znow pada snieg. Kiedy przyjdzie wiosna? Chce zalozyc rekawiczki , wziac grabki i pokopac w moich grzadkach kwiatowych. Wiele roslin przemarzlo tej zimy. Za tydzien , dwa tygodnie, gdy tylko tylko sie ociepli bede musiala wykopac ich pozostalosci i pochowac je w specjalnie do tego celu postawionym na zewnatrz roslinnym krematorium. A mialy byc zimnolubne i zimotrwale. kowianeczka Odpowiedz Link Zgłoś
kowianeczka jak omijac watki? Prosty sposob 28.02.06, 12:38 Wiesz Mathiasie, jak nalezy omijac watki, ktore na forum publicznym sa kierowane do jednej osoby? Wiem, wiem, ze to absurd i w takiej sytuacji powinny takie listy znalezc sie korespondencji prywatnej, ale co robic jesli autorzy kochaja wiwinsekcje? Na chwile porzucilam stary zardziewaly klucz, ale przynioslam z powrotem, bo jak wiesz czas to pieniadz:) Dam przyklad "czysty"(choc moge mnozyc i mnozyc) eDonkey do maupa kowianeczka Odpowiedz Link Zgłoś
kowianeczka Re: 28 lutego 28.02.06, 13:34 Oddale sie na strone ("du kannst dich entfernen":)), musze cos dokonczyc, co gryzmole caly czas na boku, ale teraz musze poszukac danych wiec potrzebuje dwoch rak:). Na pewno czytales wpisy pod dzisijeszymi aferami. Z uwaga sledzilam rowniez watek o biciu dzieci. Na razie to wszystko! Buzka kowianeczka Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: M.S. 28.02.06, 14:38 Zaraz zajrze, ale nie moge isc z pustymi rekami, zaraz cos stosownego znajde. M.S. Odpowiedz Link Zgłoś
kowianeczka Re: M.S. 28.02.06, 17:01 mathias_sammer napisał: > Zaraz zajrze, ale nie moge isc z pustymi rekami, zaraz cos stosownego znajde. > > M.S. No wlasnie, bo ja jem przy< sasiednim stole, ale sciagalam maile i wpadlam na forum swiat. Bylabym Ci niezmiernie wdzieczna, gdybys zrobil dla mnie streszczenie max na pol strony. nie jestem wymagajaca, a wiesz, ze cenie swoj czas i Twoje zaangazowanie. kowianeczka Odpowiedz Link Zgłoś
kowianeczka Re: M.S. 28.02.06, 17:11 Zebys widzial jak mi brzuch wydelo, a mialam jesc skromniej, by kiloskow nie przybywalo...hmmm Moze by tak kilka kalorii na forum spalic? Troche mi sie nie chce, bo od najedzenia zrobilam sie leniuch:) kowianeczka Odpowiedz Link Zgłoś
kowianeczka Re: M.S. 28.02.06, 17:24 No zobacz ile dzisiaj prasy dla Ciebie przynioslam, teraz moge lezec do gory najedzonym brzuchem, a Ty bedziesz mi czytal bajki:)))) O Jasiu i Malgosi juz znam , brzydkiego kaczatka znaja wszyscy (podobno ma leciec dzisiaj wieczorem w wersji porno- tez znam), o Dziewczynce z Zapalniczka jakbym miala nie znac!, znam tez oczywiscie Ksiezniczke na ziarnku fasolki. Chcialabym posluchac nowej bajki:) kowianeczka Odpowiedz Link Zgłoś
kowianeczka fajrent abent 28.02.06, 17:45 Pomalu musze podniesc swoj odloczek i czulki i ruszyc w kierunku domostwa. Ale obzarlam sie dzisiaj okrutnie. Moze przetrawie troszku zanim dojde do domu. Ruch to zdrowie:)))) kovianeczka Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: fajrent abent 28.02.06, 19:06 81 strona Tez moge juz isc do domu. swieze: ale nie wysla boWiadomość nie została wysłana, powód: . Zbyt dużo znaków binarnych w treści. Polska - największy z nowicjuszy w UE wywołuje Brukseli coraz silniejsze irytacje Odpowiedz Link Zgłoś
kowianeczka Re: plastusiowy pamietnik/ II zeszyt 28.02.06, 12:44 PARYŻ Komentarze francuskiej prasy nt,. wizyty Prezydenta L. Kaczyńskiego w Paryżu "Le Monde", 23.02.2006, Henri de Bresson, "Paryż przyjmuje nowego Prezydenta Polski, Lecha Kaczyńskiego". W ocenie "Le Monde", pierwszeństwo, jakie przyznano wizycie Prezydenta w Paryżu (podróż do Berlina planowana jest na 8 marca) świadczy o woli Polski odbudowy partnerskich stosunków z Francją. Okazją do wzmocnienia stosunków będzie również majowe spotkanie przywódców Francji, Niemiec i Polski w ramach Trójkąta Weimarskiego, które wyraźnie zyskało na znaczeniu od 2004 roku. Gazeta przypomina decyzję Jarosława Kaczyńskiego, przewodniczącego Prawa i Sprawiedliwości, o podpisaniu sojuszu z populistami i ultrakatolikami, zaznaczając, że Pakt Stabilizacyjny zawarty z Samoobroną i Ligą Polskich Rodzin pozwolił uniknąć koalicji z liberalną Platformą Obywatelską. "Le Monde" podkreśla, że władze w Paryżu nie skomentowały zmian w Polsce, chociaż odbiły się one szerokim e chem, zwłaszcza we francuskich mediach. W opinii gazety, podpisany sojusz zakłada wyraźnie eurosceptyczną koncepcję obrony interesu narodowego. Gazeta przypomina, że w styczniu Polska blokowała porozumienie w sprawie zredukowanych stawek VAT do chwili, gdy spełniono jej postulaty. Zdaniem dziennika, podczas rozmów z Prezydentem Chirakiem, Prezydent Kaczyński położy nacisk na zniesienie przez Francję ograniczeń w dostępie Polaków do francuskiego rynku pracy. "Le Figaro", 24.02.2006, Arielle Thedrel, "Francja-Polska: wizyta-pojednanie" oraz wywiad tej samej dziennikarki "Traktat Europejski nie ma żadnych szans na przyjęcie w Polsce". "Le Figaro" poświęca całą szpaltę wizycie prezydenta L. Kaczyńskiego w Paryżu. Zaznacza się, że będzie to czwarta zagraniczna podróż Prezydenta Polski (po Watykanie, Waszyngtonie i Pradze), której celem jest przede wszystkim odnowa bilateralnych kontaktów Polski i Francji. Gazeta informuje, że podczas rozmowy z Prezydentem Chirakiem, Prezydent Kaczyński omówi problematykę związ aną z otwarciem francuskiego rynku pracy dla Polaków, wzmocnienie współpracy w ramach Trójkąta Weimarskiego, przyszłość Traktatu Konstytucyjnego, politykę wobec wschodnich sąsiadów Polski i bezpieczeństwo energetyczne Europy. Zdaniem dziennika, kryzys w stosunkach polsko-francuskich, który miał miejsce w 2003, gdy Polska poparła interwencję amerykańską w Iraku, należy już do przeszłości. Polska zapomniała również o reprymendzie, jakiej udzielił jej prezydent Chirac ("Polska straciła okazję, aby milczeć"). Gazeta przypomina, że od roku Polskę i Francję łączą wspólne cele dotyczące zwłaszcza polityki rolnej oraz kwestii związanych z kulturą. "Le Figaro" przypomina, że bracia Kaczyńscy są niechętni Europie z uprawnieniami ponadnarodowymi. Opowiadają się za "Europą narodów." Nie chcą również wejścia Polski do strefy euro. Gazeta cytuje wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego, który stwierdził, że "obrona interesów narodowych będzie na porządku dziennym" oraz że "partnerzy Polski powinni brać to pod uwagę." Dziennik prz ypomina, że bracia Kaczyńscy zadziwili całą Europę podpisując na początku lutego Pakt Stabilizacyjny z dwoma skrajnymi ugrupowaniami: Samoobroną i Ligą Polskich Rodzin, które postulują renegocjację Traktatu Akcesyjnego. Braci Kaczyńskich wspiera imperium medialne ojca Rydzyka, którego potęga przeraża nawet Episkopat Polski. W wywiadzie udzielonym "Le Figaro" Prezydent Kaczyński wyraża nadzieję na konstruktywne spotkanie z prezydentem Francji. W kwestii Traktatu Konstytucyjnego, prezydent określa się jako zwolennik opracowania nowego tekstu, który uwzględniałby różnice w poziomie rozwoju, tradycjach i oczekiwaniach poszczególnych krajów. Dodaje, że dla Polaków symptomatyczne było odrzucenie dokumentu przez Francję i Holandię. Odpowiadając na pytanie dotyczące partnerstwa ze Stanami Zjednoczonymi, Lech Kaczyński zaznacza, że dzięki uczestnictwu w wojnie w Iraku Polsce udało się osiągnąć cele polityczne, choć, jak przyznaje, oczekiwania dotyczące udziału Polski w odbudowie Iraku były dość naiwne. Prezydent Kacz yński wyraził również nadzieję, że do spotkania z Prezydentem Putinem dojdzie jeszcze w tym roku. Prezydent akcentował, że w stosunkach polsko-rosyjskich Polska chce być pragmatyczna, ale nie zapominając o bolesnej przeszłości. Komentując podpisanie Paktu Stabilizacyjnego z Samoobroną i Ligą Polskich Rodzin, Prezydent oświadczył, że jest świadomy, iż fakt ten wywołał mieszane uczucia wśród innych członków UE. Przypomniał jednocześnie, że te dwa ugrupowania nie weszły do rządu, zaś Prawo i Sprawiedliwość realizuje swój program wyborczy. Kaczyński dodał, że jego wizja świata odbiega od wizji ojca Rydzyka. Określił siebie jako umiarkowanego konserwatystę, ale, jak dodał, by realizować swój program potrzebuje sojuszników, dzięki którym będzie mógł oczyścić aparat państwa z byłych funkcjonariuszy reżimu komunistycznego. "Les Echos", 24.02.2006, Stéphane Dupont, "Przyszłość "Trójkąta" Francja - Polska - Niemcy zależy od wizyty w Paryżu Prezydenta Kaczyńskiego". W opinii "Les Echos", podczas dzisiejszego spotkania w pałacu Elizejskim Prezydent, Kaczyński, jeden z najbardziej "upartych" partnerów europejskich, ma zamiar wyrazić swój sprzeciw, co do większości wielkich projektów europejskich. Prezydent Kaczyński uosabia "nową Europę" tak cenną dla Stanów Zjednoczonych. Jak zaznacza gazeta, ten konserwatywny nacjonalista nie kryje swojego sprzeciwu wobec jakiejkolwiek integracji politycznej promowanej przez partnerów europejskich. Bez oporów wyraża również niechęć wobec ambicji pary francusko- niemieckiej kierowania Unią Europejską. Zaznacza też przy każdej okazji wyższość sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi. Prezydenci będą dyskutować o kontrowersyjnych tematach: dyrektywie usługowej oraz otwarciu rynku pracy dla pracowników ze Polski. Prezydent chce również porzucenia Konstytucji w obecnym kształcie, czemu dał wyraz m.in. w wywiadzie dla agencji AFP przed kilkoma dniami. Trudnym tematem rozmów będzie sprawa przyszłości Trójkąta Weimarskiego, w którego użyteczność wątpi Prezydent Polski. Gazeta cytuje wypowiedź L. Kaczyński ego dla AFP, w której zaznaczył on, iż "trzeba jasno określić jego rolę". I dodał, że "nie chce działać w imieniu innych krajów Europy Środkowej bez ich wyraźnego i precyzyjnego mandatu". Gazeta zaznacza również, iż wprowadzenie euro nie jest priorytetem polityki Kaczyńskiego. Przewiduje on zorganizowanie referendum i ewentualne wprowadzenie euro dopiero w 2010 roku. Autor artykułu zaznacza jednak, że obawy Brukseli i wielkich europejskich stolic, co do usztywnienia stanowiska Warszawy w kwestiach europejskich, należy relatywizować. Według przytoczonej wypowiedzi Piotra Nowiny-Konopki, jest to przede wszystkim polityczna retoryka. Akcentuje on, iż większość Polaków jest pro-europejska, zaś integracja gospodarcza jest "maszyną trudną do zatrzymania". Przypomina również, że Warszawa pomogła w uzyskaniu kompromisu w sprawie budżetu UE, mimo, iż zredukował on fundusze strukturalne dla nowych państw członkowskich. "La Tribune", 24.02.2006, Alain Baron: "Paryż i Warszawa szukają zgody w kwestiach europejskich". "La Tribune" przypomina, że dzisiejsze spotkanie będzie pierwszym kontaktem bilateralnym Lecha Kaczyńskiego, jako prezydenta, z J. Chirakiem, choć nie ich pierwszym spotkaniem. Gazeta przypomina ostatnie kontakty polsko-francuskie: wspólne działania na rzecz osiągnięcia kompromisu budżetowego oraz przebieg pierwszego, udanego, polsko-francuskiego szczytu w Arras. W ocenie "La Tribune", obecne relacje polsko-francuskie są dobre - Francja jest pierwszym inwestorem w Polsce, jej czwartym dostawcą i drugim klientem. Paryż z uznaniem odnotował również fakt, że polski prezydent jedną z pierwszych wizyt zarezerwował dla Francji, wprawdzie po Waszyngtonie, ale przed Berlinem. Dużo zależy od przebieg Odpowiedz Link Zgłoś
kowianeczka Re: plastusiowy pamietnik/ II zeszyt 28.02.06, 12:46 HELSINKI Euro rysuje się nad Polską w przyszłym dziesięcioleciu Taloussanomat, Kirsi Hyytiäinen, korespondencja z Warszawy, 23.2.06. Minister finansów Zyta Gilowska chętnie snuje opowieści o Polsce. Taką właśnie opowiastką odpowiada na pytanie, kiedy Polska będzie gotowa wprowadzić walutę euro. "Dopiero co nauczyliśmy się jeździć na rowerze, a wy już pytacie, kiedy będziemy latać helikopterem. W międzyczasie musimy się przecież jeszcze nauczyć prowadzić samochód. Ale szybko się uczymy. Błagam, nie pytajcie nas o datę przystąpienia do strefy euro." Tymi słowami mianowana nieco ponad miesiąc temu na stanowisko ministra Gilowska usiłowała stonować atmosferę na spotkaniu z dziennikarzami zagranicznymi w Warszawie. Polska jest jedynym krajem w grupie nowych członków Unii Europejskiej, który nie wyznaczył jednoznacznego kalendarza wprowadzenia euro. Estonia chce to uczynić w 2007, a Węgry i Czechy w 2010 roku. Gilowska ocenia, że Polska może przystąpić do poważnych negocjacji nad wspólną walutą za około dwa i pół roku, czyli w 2008 r. "Do tego czasu potrzebny nam będzie okres przejściowy. Obecnie musimy przeanalizować, jakie zmiany powinniśmy wprowadzić do naszej polityki gospodarczej. W przyszłym roku trzeba będzie zrealizować reformy konieczne przed wprowadzeniem euro". Gilowska przedstawiła uzasadnienie wniesionej przez Polskę skargi do Trybunału Wspólnot Europejskich w związku z decyzją Komisji Europejskiej aprobującą fuzję włoskiego banku Unicredito i niemieckiego HVB. Reperkusje połączenia obydwu banków byłyby szeroko odczuwalne w Polsce. HVB jest bowiem właścicielem polskiego banku BPH, a Unicredito banku Pekao. Fuzja oznaczałaby powstanie gigantycznej instytucji finansowej i zagroziła pozycji PKO Banku Polskiego, który z lidera na rynku spadłby na drugą pozycję. Polska jest drugim dopiero państwem członkowskim UE składającym w Trybunale protest przeciwko fuzji przedsiębiorstw. "Według oceny Komisji fuzja nie zagrozi konkuren cji. Polski rynek bankowy jest jednak wysoce skonsolidowany. Zderzają się tu interesy Unii Europejskiej i interesy narodowe, które my jako państwo zobowiązani jesteśmy chronić", powiedziała Gilowska. Na kontach w bankach zagranicznych operujących w Polsce spoczywa już 80 % polskich kapitałów, a trzy największe banki kontrolują ponad 50 procent rynku. Przy zakupie Pekao Unicredito obiecał, że nie będzie już przejmował innych banków w Polsce. Gilowska wyraziła nadzieję, że podążając za przykładem Polski także inne kraje członkowskie będą bardziej otwarcie odwoływać się do Trybunału od postanowień Komisji w sprawie fuzji przedsiębiorstw. "W tym przypadku nie mieliśmy innej alternatywy. Oczekuję szybkiego rozstrzygnięcia sporu", stwierdziła Gilowska. Premier Kazimierz Marcinkiewicz przypomina tym którzy pytają o termin przystąpienia Polski do strefy euro, że nie wszystkie stare kraje UE wprowadziły wspólną walutę. "Premier Szwecji pytał nas, po co mielibyśmy spieszyć się do euro. Nie mamy powodów, aby kłamać: po prostu nie jesteśmy jeszcze do tego gotowi. Przed nami wiele jeszcze do zrobienia w sferze zniwelowania deficytu finansów publicznych i uporządkowania kwestii zadłużenia. Przejście na euro byłoby bardzo korzystne nie tylko dla nas, ale i dla zagranicznych inwestorów". Polska waluta utrzymuje się w cenie, a za euro trzeba zapłacić prawie cztery złote. Minister Gilowska przyznaje, że Polska może być zadowolona z silnej pozycji waluty narodowej. "Trzeba jednak przyznać, że tracą na tym eksporterzy". Obejmując stanowisko ministra finansów Gilowska zadeklarowała, że jej naczelnym zadaniem będzie sprzyjanie tworzeniu nowych miejsc pracy w kraju, w którym w wyniku restrukturyzacji gospodarki bezrobocie osiągnęło najwyższy w Unii Europejskiej wskaźnik i dochodzi do 18 procent. "Musimy zbudować nową sieć dróg i poprawić nasze struktury z myślą o inwestorach zagranicznych. Konieczna jest redukcja kosztów pracy i podniesienie dzięki temu atrakcyjności inwestycyjnej Polski. Mając na względzie inwestycje zagraniczne pow inniśmy także ustabilizować sytuację polityczną". Odpowiedz Link Zgłoś
kowianeczka Re: plastusiowy pamietnik/ II zeszyt 28.02.06, 12:48 BERNO 1. W Szwajcarii o spotkaniu Prezydenta L. Kaczyńskiego z Prezydentem V. Klausem „Neue Zürcher Zeitung" z 24.02, Ulrich Schmid: Wybór Lecha Kaczyńskiego na Prezydenta Polski został odebrany w zachodniej części Europy z rezerwą. Z sukcesu L. Kaczyńskiego cieszył się jednak z pewnością Prezydent Republiki Czeskiej, Vaclav Klaus. Kaczyński oraz Prawo i Sprawiedliwość, podobnie jak Klaus, mają sceptyczne nastawienie do UE i zdecydowanie odrzucają dalsze pogłębienie współpracy w ramach Wspólnoty. Ta nowa polsko-czeska harmonia była zauważalna podczas pierwszego spotkania głów obu państw w Pradze. Jej kulminacją był wspólny apel prezydentów o stworzenie nowego dokumentu dot. przyszłości Europy. Obaj politycy za zbędne uważają kontynuowanie procesu ratyfikacji traktatu konstytucyjnego i dostrzegli o wiele wcześniej niż ich zachodni odpowiednicy, że po nieudanych referendach we Francji i Niderlandach projekt traktatu to martwy dokument. Tym pilniejsze jest opracowanie nowego dokumentu, który zdefiniuje przyszłość UE w bardziej rozsądny i przemyślany sposób. Prezydent Klaus uważa, że wraz z L. Kaczyńskim mogliby podjąć takie wyzwanie. Klaus odrzuca przy tym zarzuty o swój eurosceptycyzm i podkreśla, że jest euroracjonalistą. Do tego tonu dołącza się Prezydent Kaczyński. Dla Polski UE ma wielką wartość i polskie członkostwo to niewątpliwie sukces. Jednak odrzucony projekt traktatu konstytucyjnego zawierał „elementy koordynacji", które budziły obawy o utratę wywalczonej przez 16 laty polskiej suwerenności. Obaj prezydenci mają w swoich krajach coś do powiedzenia w temacie polityki zagranicznej. Jednak Klaus jest na swojej pozycji o wiele bardziej wyizolowany niż Kaczyński. Wywodzący się z Demokratycznej Partii Obywatelskiej Klaus musi współpracować z zasiadającymi w koalicyjnym rządzie socjaldemokratami, natomiast Kaczyński ma oparcie w samodzielnie rządzącym PiS. Ponadto, Republika Czeska jest krajem o wiele bardziej he donistycznym niż Polska. Ani katolicyzm, ani protestantyzm nie mają tu takiego wpływu na politykę, jaki ma katolicyzm w Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
kowianeczka Re: plastusiowy pamietnik/ II zeszyt 28.02.06, 12:49 Bardzo ciekawa jestem: Niemiecka analiza polskiej polityki zagranicznej - "Polska bez głowy wobec UE" "Handelsblatt", wydanie internetowe z dn. 22.02.06., "Polska bez głowy wobec UE", Reinhold Vetter. Podczas wizyty w Berlinie w drugim tygodniu marca prezydent Kaczyński będzie proszony przede wszystkim o wyjaśnienie polskiej polityki wobec UE. W obecnej sytuacji trudno będzie prezydentowi dać konkretne, a przede wszystkim przekonywujące odpowiedzi, ponieważ polityka polskiego rządu wobec UE jest "dziwnym tworzywem, składającym się z niewiedzy i zarozumiałości, sceptycyzmu i myślenia roszczeniowego, braku pomysłu i działania bez głowy". Ważną przesłanką wskazującą na chaos panujący w polskiej polityce wobec UE było wygłoszone w Sejmie przemówienie ministra Mellera nt. głównych kierunków polskiej polityki zagranicznej i reakcje, z którymi się spotkało. Bowiem z jednej strony Meller potwierdził swoje europejskie nastawienie, określając członkostwo Polski w UE jako element decydujący o szybkim rozw oju kraju. Opowiedział się też za wspólną polityką zagraniczną i bezpieczeństwa, a także za przyjęciem nowych państw oraz za otwartą debatą nt. Traktatu Konstytucyjnego. Z drugiej strony jednak przemówienie nie zawierało żadnych konkretów, co do treści Traktatu. Bez odpowiedzi pozostały też pytania o termin przystąpienia Polski do systemu Schengen oraz przyjęcia euro. Symptomatyczne było tło towarzyszące wystąpieniu Mellera. Sala obrad Sejmu była w połowie pusta, a spośród przewodniczących partii i frakcji obecny był jedynie szef SLD. Przemówienia wysłuchali też Prezydent Kaczyński i część gabinetu premiera Marcinkiewicza. Poprzez swoją nieobecność wielu posłów PiS, LPR i Samoobrony pokazało, że polityka zagraniczna, a w szczególności stanowisko Polski wobec UE, nie są dla nich tematem. Dyskusja nt. expose ministra Mellera też niewiele pokazała. Pełne sprzeczności wystąpienie Mellera ponownie pokazało, że jest on "obcym ciałem" w narodowo konserwatywnej ekipie, chociaż prezydent Kaczyński i premier Marcinkie wicz na razie go chronią. Meller nie dysponuje żadnym politycznym zapleczem, dzięki któremu mógłby wzmocnić swoją pozycję. Pracownicy kancelarii premiera nie szczędzą upokorzeń ani jemu ani jego resortowi, a przy nominacjach na ambasadorów Meller mógł tylko częściowo postawić na swoim. W kuluarach PiS ciągle dyskutuje się nt. ewentualnego następcy Mellera. Problem polega jednak na tym, że brak kandydata, który umiałby, choć w jakimś stopniu poruszać się na międzynarodowych parkietach. Kandydatem takim nie jest też Paweł Zalewski, szef sejmowej komisji ds. polityki zagranicznej. PO ma nadzieję, że Meller pozostanie na stanowisku przez kolejne trzy miesiące. W końcu jego pozycja uległa pewnej stabilizacji po wizycie w Warszawie doradcy prezydenta Putina ds. zagranicznych, dzięki której udało się doprowadzić do lekkiego odprężenia w stosunkach polsko-rosyjskich. Prezydent Kaczyński planuje teraz spotkanie z prezydentem Putinem. "Brak głowy" rząd ujawnia wtedy, gdy musi zająć stanowisko w sprawach unijnych. Zdzi wienie całej UE wywołała postawa polskich przedstawicieli w Brukseli, którzy wbrew wyraźnej opinii ministra Mellera blokowali przedłużenie ulgowej stawki VAT dla dziewięciu nowych krajów członkowskich. Kompromis został przyjęty dopiero dzięki aktywnej postawie prezydencji austriackiej. W kwestiach polityki zagranicznej polskie władze zachowują się naiwnie, jak "nowo narodzone dziecko". Eksperci ds. UE wskazują na brak profesjonalizmu. PiS brakuje osób z doświadczeniem międzynarodowym. Ponadto Polsce brakuje obecnie koncepcji w sprawach międzynarodowych, bo PiS nastawiona jest na kwestie wewnętrzne. W każdym razie negatywne podejście premier Marcinkiewicza do Traktatu Konstytucyjnego ulega zmianie. Jeszcze niedawno premier uważał, że to projekt stracony. W międzyczasie jednak zarówno premier jak i pracownicy jego kancelarii zrozumieli, że jeśli nie chcą zaszkodzić pozycji Polski w Europie, muszą się włączyć do dyskusji o prawnomiędzynarodowych podstawach UE. Tego poglądu nie podziela jednak większość posłów P iS, którzy nadal uważają, że podstawą działania przyszłej UE powinien być traktat z Nicei. Nie zastanawiają się przy tym, jak w takim wypadku miałaby działać UE powiększona o kolejnych członków. Przemówienie ministra Mellera pokazało, że Polska może zrealizować swoje interesy w dziedzinie polityki zagranicznej, w tym interesy gospodarcze, tylko wtedy, gdy w UE będzie postrzegana jako partner samodzielny, ale jednocześnie kooperatywny i odpowiedzialny. Odnosi się to w szczególności do unijnej polityki wobec Ukrainy, Białorusi i Mołdowy, której Polska jest orędowniczką. Również w dążeniu do zmodyfikowanej polityki UE w zakresie dostaw energii Polska nie osiągnie wiele, jeśli nie będzie otwarta na dialog. Odpowiedz Link Zgłoś
kowianeczka Mathiasie, boje sie 28.02.06, 13:20 ze niebawem przyjdziesz i zrobisz rozrobe, boje sie, ze sie zdenerwujesz i tym razem bedziesz podawal adresy zamieszkania do co poniektorych. A tak myslalam, ze dzisiaj bedzie spokojnie. kowianeczka Odpowiedz Link Zgłoś
kowianeczka Re: Mathiasie, i jeszcze odpowiedz 28.02.06, 13:25 Wiem, przeciez wiem, acz nie rozumiem, niektore kobiety za Toba laza. Lazikuje ja, ale to tak naturalne, jak karmienie przez matke swojego dziecka:) kowianeczka Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: Mathiasie, boje sie 28.02.06, 14:37 Czesc Slonko, nie mam czasu, a co u Ciebie poza sniegiem na przedwiosniu? M.S. Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: plastusiowy pamietnik/ II zeszyt 01.03.06, 08:58 Wydarlem dwie ostatnie strony. Zrobilem z nich male samoloty. Wypuscilem je przez okno. Zeszyt sie skonczyl. M.S. Odpowiedz Link Zgłoś