Dodaj do ulubionych

ZDRADA.....

17.02.06, 06:47
...moim zdaniem jest niewybaczalna i głupia bo nie da sie jej ukryć. prędzej
czy później wychodzi na jaw i niszczy wszystko co łączy(ło) ludzi. lepiej od
razu powiedzieć " robię to i to"
Obserwuj wątek
    • pietruszka282 Re: ZDRADA..... 17.02.06, 08:16
      No wiesz, nie sądzę, żeby ktoś opowiedział się za tym, że zdrada jest ok i ją
      poleca. Zlinczowaliby go tutaj, jak nic. Moje zdanie jest takie: jak ma sie
      ochotę na skok w bok, to albo trzeba umieć później trzymać język za zębami,
      albo jak ktoś się na to nie nadaje, to po prostu wyklarować sobie obecna
      sytuację i dopiero przechodzić do rzeczy. A kwestia, czy jest wybaczalna, czy
      nie.... hmmmm... to chyba kwestia indywidualna. Z autopsji wiem, że jednak
      jest :)
    • villamos Re: ZDRADA..... 17.02.06, 08:36
      jest wybaczalna, tylko co zostaje ;)?
      • pietruszka282 Niech... 17.02.06, 09:13
        ... ci, co niedoświadczyli takiej sytuacji się nie wypowiadają. Bo mędrców moze
        byc wielu, ale to wszystko o kant du.. rozbić, kiedy faktycznie stanie się oko
        w oko z taką sytuacją. Człowiek niekiedy może się zdziwić, że jego reakcja i
        postepowanie jest inne niż przewidywał. W moim przypadku, (o paradoks!)
        zyskałam, i to wiele :)
        • villamos Re: Niech... 17.02.06, 09:20
          Sugerujesz, że samniesam oraz ja nie doświadczyliśmy? A może "wiesz" ;) !?
          • daisy7733 Re: Niech... 17.02.06, 09:39
            a doświadczyliście że tak niedyskretnie zapytam?
            • pietruszka282 Ej... 17.02.06, 09:46
              ... nie wymieniłam z imienia czy nazwiska, napisałam ogólnie. Coś taki
              wrażliwy? Nie odbieraj wszystkiego tak osobiście :)
              • villamos Re: Ej... 17.02.06, 09:52
                Słaba obrona, ale przyjmuję ;)

                Napisałaś "niech... się nie wypowiadają" - to miało być profilaktycznie, żeby
                takowych odstraszyć?? He he. To nie moja wrażliwość osobista, tylko wyczucie,
                że gdzieś daleko czai się skłonność do oceniania a priori, a na to jestem
                cięty ;)
                • pietruszka282 Re: Ej... 17.02.06, 10:14
                  Patrz villamos - tez jestem cięta na tych, co coś mi wpierają, lub, nie daj
                  boże, osądzają po kilku słowach. Coś te Twoje wyczucie, przy piątku szwankuje
                  ;-)
                  • beautiful.day.monster To ty sie pietruszka wypowiadasz... 17.02.06, 10:20
                    czyli zdradziłaś albo zostałaś zdradzona?

                    Tak?
                    • pietruszka282 monster.. 17.02.06, 10:31
                      ... znasz przysłowie :"Ciekawość to pierwszy.... " Znasz. No. To nie badź taki
                      ciekawski ;-P

                      • beautiful.day.monster A to co ciebie interesuje co,.,,,,. 17.02.06, 11:04
                        inni sądzą o zdradzie, takiej, śmakiej, czy owakiej, albo w ogóle o
                        czymkolwiek.

                        Nie bądź taka ciekawska :)))
                        • pietruszka282 Ale... 17.02.06, 11:16
                          ... ja nie zadaje bezpośrednio pytań, bo skoro się nie znamy zbytnio, to po
                          prostu nie wypada tak z grubej rury dawać. Ja tylko sobie czytam i ewentualnie
                          dodaję cos od siebie :)
                          • daisy7733 Re: Ale... 17.02.06, 11:28
                            a jak ktoś się zna zbytnio to może zadawać pytania?
                            zaznaczam że nie oczekiwałam odpowiedzi na to bezpośrednie pytanie
                            • pietruszka282 Wydaje mi się..... 17.02.06, 11:36
                              że jak ktoś się zna zbytnio to ma większe prawo pytać. Jeśli mówimy o, bądź co
                              bądź ważnej sprawie. Bo gdyby ktoś zapytał, czy lubię kawę, czy nie, to nie
                              widzę problemu, aby odpowiedzieć. Może waga roztrząsanego pytania, postu jest
                              istotna?

                              ps. swoją drogą, zaczepialska z ciebie daisy7733 :)
                          • beautiful.day.monster A ja ... 17.02.06, 11:31
                            se tak czytam i ewentualnie zadaje bezpośrenie pytania osobie, która w jakiś
                            sposób staraja się wpływać na przebieg dyskusji, określając jakiejś kryteria i
                            jednoczesnie sankcje za ich nie/spełnienie.

                            To sobie sprawdziłem, twoje własne kryteria a ty...

                            To co zdradziłaś, byłaś zdradzona, czy opuszczasz ten wątek?

                            A poza tym miłego dnia. :)
                            • pietruszka282 Re: A ja ... 17.02.06, 11:32
                              Miłego :)
                              • beautiful.day.monster Rozumiem ... 17.02.06, 11:43

                        • samniesam Re: A to co ciebie interesuje co,.,,,,. 17.02.06, 14:21
                          ja włśnie doznałem co to znaczy byc NAPRAWDĘ zdradzonym. moja "żona" nie
                          potrafiła utrzymać smsów i posytów zdala ode mnie. nie szukałem, nie
                          sprawdzałem ale dostałwm info o tym co się dzieje i.....
                          • pietruszka282 No i co z tym.... 17.02.06, 14:42
                            ..fantem zrobiłeś? Awantura? Spakowałeś się, czy ją? Czy jednak wybrałeś drogę
                            milczenia i cierpienia w samotności?
                            • samniesam Re: No i co z tym.... 17.02.06, 14:48
                              na początek awantura a teraz jestem na etapie pakowania się ale jeszcze ja
                              pomecze
                              • daisy7733 Re: No i co z tym.... 17.02.06, 14:49
                                ale pomęczysz w sensie awantury czy żeby została?
                                • pietruszka282 Re: No i co z tym.... 17.02.06, 14:52
                                  Skoro on sie pakuje, to nie może męczyć aby została, co innego gdyby to ona
                                  szła z torbami. Więc pomęczy ją zapewne w kwestii awantury lub psychicznie, aby
                                  zobaczyła, co traci.
                                  A swoja drogą, to co małżonka na to, jak oświeciłeś ją w temacie, że wiesz?
                                  Speszyła się, zwaliła winę na ciebie czy dzielnie się wszystkiego wypiera?
                                  • samniesam Re: No i co z tym.... 17.02.06, 14:54
                                    mowi ze nic nie rozumiem, ze to nie tak... no i sie wypiera
                                    • pietruszka282 Re: No i co z tym.... 17.02.06, 14:55
                                      No to jak nie tak, to jak? Co tu się wypierać, jak dowody istnieją.... ech..
                                      tak jak mówiłam, zdradzać trzeba umieć i tyle.
                                      A spotykała się z nim, czy tylko by net ?
                                      • samniesam Re: No i co z tym.... 17.02.06, 14:59
                                        niby tylko net ale dotarłem do info typu "chciałabym się do ciebie
                                        przytulić"itd.
                                        • pietruszka282 Re: No i co z tym.... 17.02.06, 15:05
                                          Powiem teraz brutalnie: skoro się nie spotkali, skoro nic nie było w sensie
                                          seksienia, to jeśli ci jeszcze zależy na niej- to chłopie zrób coś. Bo skoro
                                          szukała urozmaicenia w necie, widać w realu coś nie zagrało u was. Ja ciebie
                                          nie oskarżam - broń cie panie boże - ale zazwyczaj tak jest. W każdym bądź
                                          razie u mnie było. Pomyśl i przemyśl sprawę. Bo wyprowadzic się - łatwo. Gorzej
                                          wrócić. A skoro dajesz sobie jeszcze jedną noc, tzn. że też chcesz cos z tym
                                          zrobić.
                                          • samniesam Re: No i co z tym.... 17.02.06, 15:09
                                            gdyby nic miedzy nimi nie było to by nie chciała sie do niego przytulać i nie
                                            kapalaby sie dla niego w olejkach(dla mnie nie potrafi). a najgorsze jest to ze
                                            to jeden z nas
                                            • olowa Re: No i co z tym.... 17.02.06, 15:13
                                              co znaczy "jeden z nas"? bo nie rozumiem....
                                              • malmoni20 Re: No i co z tym.... 17.02.06, 15:15
                                                czy miałes na myśli to, że to ktoś Ci znany, jakis kolega?
                                                • samniesam Re: No i co z tym.... 17.02.06, 15:18
                                                  jeden z nas to gosc ktory czesto siedzi na forum gazety
                                                  • malmoni20 Re: No i co z tym.... 17.02.06, 15:41
                                                    a wiesz który?
                                                  • samniesam Re: No i co z tym.... 17.02.06, 15:52
                                                    wiem i wiem ze nas czyta i dlatego sie ukryl
                                                  • malmoni20 Re: No i co z tym.... 17.02.06, 15:56
                                                    jak wiesz to powiedz, jak juz zacząłes to postaw kropke nad i :)
                                                  • samniesam Re: No i co z tym.... 17.02.06, 15:59
                                                    nie bo jak powiem ktory to jest to zdradze jego, ja, i siebie a oni nie wiedza
                                                    kim jestem
                                                  • malmoni20 Re: No i co z tym.... 17.02.06, 16:02
                                                    to w zasadzie co chciałes osiągnąć swoim postem? teraz wszyscy bedą snuć domysły
                                                  • daisy7733 Re: No i co z tym.... 17.02.06, 16:03
                                                    a żonka i tak wie że to Ty
                                                    no i poinformuje tego drugiego
                                                  • samniesam Re: No i co z tym.... 17.02.06, 16:06
                                                    ona nie wie kim jestem(chyba) a postem chcialem sie poprostu wygadac
                                                  • daisy7733 Re: No i co z tym.... 17.02.06, 16:08
                                                    rozumiemy (przynajmniej ja)
                                                    mam nadzieję że trochę Ci to pomogło
                                                  • malmoni20 Re: No i co z tym.... 17.02.06, 16:08
                                                    teraz to sie z nami drażnisz "wiem ale nie powiem"
                                                  • samniesam Re: No i co z tym.... 17.02.06, 16:13
                                                    nie draznie sie z wami- nie potrafie zdradzic(nawet wroga)
                                                  • malmoni20 Re: No i co z tym.... 17.02.06, 16:18
                                                    jak bys naprawde chciał pomocy to są inne fora, tu sie wiekszosc ludzi zna i
                                                    3/4 domyśla sie o kogo może chodzić
                                                  • samniesam Re: No i co z tym.... 17.02.06, 16:23
                                                    a ty wiesz o kogo chodzi?
                                                  • malmoni20 Re: No i co z tym.... 17.02.06, 16:28
                                                    napisałam że ja sie moge tylko domyślać, ale jak zacząłeś wątek dokończ :)
                                                  • samniesam Re: No i co z tym.... 17.02.06, 16:34
                                                    a ja napisalem,ze nie zdradzam. jak chcesz to zapraszam na meila
                                                  • malmoni20 Re: No i co z tym.... 17.02.06, 16:38
                                                    moim zdaniem jak zacząłeś na forum, to powinienes tez tu skończyć, ale jak nie
                                                    chcesz to napisz mi na meila gazetowego :)
                                                  • beautiful.day.monster A ja się zupełnie nie domyślam o kogo chodzi.... 17.02.06, 19:03
                                                    To taka dziecinna zabawa w kotka i myszkę. Chciałem sie tylko wygadać, ale te
                                                    świnstwa działy sie na waszym forum. To jeden z was. !!!???

                                                    Słuchaj to takie forum, że tu ludzie lubią się do siebie poprzytulać. Dziś
                                                    monster przytulał ludzika, a kilka dni temu kicie. Vill, adams też przytulaja
                                                    dziewczyny, co więcej dziewczyny też sie przytulają, i to same do siebie. Jakoś
                                                    tak chłopaki się do siebie nie przytulają.

                                                    Jak chcesz, to ciebie też przytulimy, tzn może dziewczyny. Tylko jak
                                                    powiedziałeś już tyle, to teraz musisz powiedzieć kim jesteś.

                                                    Bo tu sie walczy z trolostwem

                                                    :))
                                                  • daisy7733 Re: A ja się zupełnie nie domyślam o kogo chodzi. 17.02.06, 19:30
                                                    no i wyszło szydło z worka! mamy tutaj tylko trzech facetów (ale ubogo) i w
                                                    dodatku czasami same siebie przytulamy!
                                          • daisy7733 Re: No i co z tym.... 17.02.06, 15:14
                                            zgadzam się - może warto powalczyć? dać drugą szansę?
                                        • sweetassugar Re: No i co z tym.... 17.02.06, 15:08
                                          hmm
                                          tego to sie już wyprzeć nie można
                                  • daisy7733 Re: No i co z tym.... 17.02.06, 15:08
                                    fakt jakoś źle mi się literki poskładały ;)
                                    • pietruszka282 Re: No i co z tym.... 17.02.06, 15:23
                                      Oj tam... w necie ponoć można wszystko gadać, nawet dla kogoś kąpać się w
                                      olejkach i tam inne bzdury. Bo kto to sprawdzi, czy faktycznie tak jest? Pisze
                                      się to, co kogo kręci. A Ty daj w mordę tamtemu, że ci żonkę wyrywa a żonkę
                                      prywatną zaskocz swoim zachowaniem. Podziała. I wieczorową porą uswiadom, co
                                      chciała stracić.
                                      • samniesam Re: No i co z tym.... 17.02.06, 15:26
                                        zonce juz nie raz udowodnilem co traci a gdyby to byl tylko net to nie pisalaby
                                        o wtulaniu sie w niego
                                        • pietruszka282 Re: No i co z tym.... 17.02.06, 15:31
                                          Mogę zrozumieć, że czujesz się zraniony i rozgoryczony. Ale jak będziesz
                                          roztrząsał i rozkładał to co przeczytałeś na czynniki pierwsze, to się tylko
                                          będziesz nakrecać. A jak zależy ci na związku- zrób coś. Twój wybór.
                                          • pietruszka282 a propo's tego gościa 17.02.06, 15:32
                                            .. to on na tym forum bywa? A czy Twoja żonka tu bywa?
                                            • samniesam Re: a propo's tego gościa 17.02.06, 15:34
                                              zonka jest stala bywalczynia
                                      • samniesam Re: No i co z tym.... 17.02.06, 15:33
                                        pietruszka282 napisała:

                                        > Oj tam... w necie ponoć można wszystko gadać, nawet dla kogoś kąpać się w
                                        > olejkach i tam inne bzdury. Bo kto to sprawdzi, czy faktycznie tak jest?
                                        Pisze
                                        > się to, co kogo kręci. A Ty daj w mordę tamtemu, że ci żonkę wyrywa a żonkę
                                        > prywatną zaskocz swoim zachowaniem. Podziała. I wieczorową porą uswiadom, co
                                        > chciała stracić.
                                        a w morde to bardziej jej sie nalezy bo to ona wiedziala co robi a on mogl
                                        niewiedziec ze ona ma meza
                                        • pietruszka282 Re: No i co z tym.... 17.02.06, 15:41
                                          Nie sądzę, aby ukrywała fakt, że ma ciebie. I do bani jest, jak dwoje chodzi po
                                          tych samych stronach. Ale nic to. Kończąc swoje amatorskie rady i porady - nie
                                          rób niczego, z czego bedziesz sie później wstydził. Zachowaj sie byle jak, ale
                                          się zachowaj.I w mordę nie dawaj, bo wtedy będę zmuszona wkroczyć i ci oddać
                                          ;-0 A jak będziesz chcial pogadać, to wiesz gdzie mnie szukać.
                                • samniesam Re: No i co z tym.... 17.02.06, 14:52
                                  niech meczy sie payrzac mi w oczy i jak zasypiam w drugim pokoju
                  • villamos Re: Ej... 17.02.06, 10:21
                    Czyli w dobrych intencjach powycinamy się nawzajem :)? Bo wiesz, patrzymy na
                    siebie z bardzo daleka, zza swoich wyczuć.. Ok, jasne; co nie zmienia mojego
                    zdania, że nie ma sensu uprzedzać ewentualnych postów tych, którzy czegoś nie
                    doświadczyli. Dajmy im się wypowiedzieć, zawsze mamy prawo do ciętej riposty :>
                    • pietruszka282 Ok 17.02.06, 10:30
                      Wszak Ty tu jesteś szefem :)
    • olowa Re: ZDRADA..... 17.02.06, 09:58
      czy niewybaczalna? - nie zgodzę się,
      czy głupia? - nie wiem czy dlatego, że nie da się jej ukryć (zwłaszcza, że da
      się) jest głupia...
      co najwyżej jest niemoralna(dla ludzi, którzy moralność posiadają), jest
      bolesna (często również dla zdradzającego), jest...zakazana i dlatego wielu po
      nia sięga.
      Znam przypadki, że nie zniszczyła, a wręcz przeciwnie - unaoczniła mimo
      wszystko ważność związku i była momentem zwrotnym.
    • sweetassugar Re: ZDRADA..... 17.02.06, 10:11
      jest wybaczalna ale zazwyczaj pozostawia jakąś zadrę w sercu, która niekiedy
      nie pozwala w pełni ponownie zaufac drugiej osobie
      pozostaje 1% niepewności, kiedy partner nie przychodzi na czas do domu, nie
      dzwoni o ustalonej porze że może jednak sytuacja dzieje sie ponownie
      • olowa Re: ZDRADA..... 17.02.06, 10:12
        niepewność jest zawsze, nikomu nie ufa się bezgranicznie...nie ludziom
        • villamos Re: ZDRADA..... 17.02.06, 10:23
          ale można bezgranicznie ufać swojemu wyobrażeniu człowieka; tak łatwiej.
          podejrzliwość zabija. byleby czynić wszystko ze świadomością potencjalnych
          konsekwencji.
          • olowa Re: ZDRADA..... 17.02.06, 10:32
            ja nie stwarzam sobie nigdy w/w wyobrażenia aczkolwiek nie myślę też o
            ustawicznej podejrzliwości...chociaż..nie ufa sie nawet sobie samemu do końca
        • sweetassugar Re: ZDRADA..... 17.02.06, 10:28
          Ale ciągła niepewność niszczy psychicznie i emocjonalnie
          Bo jeżeli nie można ufać najbliższej osobie to komu???
          • pietruszka282 Re: ZDRADA..... 17.02.06, 10:34
            Sobie. I swojej intuicji.
            • olowa Re: ZDRADA..... 17.02.06, 10:46
              ale też nie do końca
            • sweetassugar Re: ZDRADA..... 17.02.06, 10:52
              Ufam sobie i własnej intuicji a ona mi podpowiada: zaufaj drugiej osobie
              Hmm i co wtedy ufam ale nie bezgranicznie mimo, że tak czuję całym sercem
              Wtedy chyba nie będę działać w zgodzie ze sobą???
              • villamos Re: ZDRADA..... 17.02.06, 11:03
                Lepiej ufać, wtedy jestm łatwiej i radośniej. A że czasem (bardzo rzadko)
                człowiek się przejedzie.. trudno.
                • beautiful.day.monster Vill , a jesteś pewny 17.02.06, 11:06
                  że bardzo rzadko ..... :|
                  • villamos Re: Vill , a jesteś pewny 17.02.06, 12:01
                    monster, jestem pewny (ale nie naiwny ;>)
                    • beautiful.day.monster Przeczytaj jeszcze raz, co napisałeś... 17.02.06, 12:30

                      A napisałeś:

                      >Lepiej ufać, wtedy jestm łatwiej i radośniej. A że czasem (bardzo rzadko)
                      >człowiek się przejedzie.. trudno.

                      Nie sugeruje, że autor, czyli Will Ty wykazuje naiwność, raczej wyraża brak
                      możliwości wyboru, i stwierdza słusznie, że pozostaje nam ufać bo tak jest nam
                      łatwiej. Ja tylko skromnie zwróciłem uwagę skąd ta pewność autora, ze te
                      niemiłe sytuacje zdarzają się bardzo rzadko.

                      :))
                • olowa Re: ZDRADA..... 17.02.06, 11:08
                  ufać, że będzie dobrze...na wypadek rozczarowania przejedziemy się na zaufaniu
                  w sytuację, w stan rzeczy...a nie na zaufaniu w człowieka i na nim samym
                  • sweetassugar moim zdaniem 17.02.06, 11:16
                    nie mozna tego rozgraniczać
                    przeciez ufamy że bedzie dobrze ale wiarą obdarzamy konkretną osobę
                    nie sytuację, to z człowiekiem wiążemy pewne nadzieje a sytacja w której on
                    się znajdzie albo udowodni nam, że warto było wierzyć albo nie
                  • sweetassugar nie każdego 17.02.06, 11:17
                  • beautiful.day.monster Strasznie to filozoficzny ... 17.02.06, 11:41
                    olowa napisała:

                    > ufać, że będzie dobrze...na wypadek rozczarowania przejedziemy się na
                    zaufaniu
                    > w sytuację, w stan rzeczy...a nie na zaufaniu w człowieka i na nim samym

                    ... i wysoce przebiegły sposób myślenia. Tym milej że powstał w głowie kobiety
                    i do tego, jeśli ufać zdjęciu, pięknej, tylko co tak naprawdę zyskujesz myśląc
                    w ten sposób.

                    Masz @
                    • olowa Re: Strasznie to filozoficzny ... 17.02.06, 11:48
                      wszakże kobiety przebiegłe są z natury...
                      co zyskuję...mniejszy ból po takiej przejażdżce
                      • beautiful.day.monster Czyżby.... 17.02.06, 12:08
                        przecież to nie chodzi właśnie o sutuacje tego typu, bo one pewnie zdarzają się
                        na świecie średnio co sekundę, tylko o to że w takiej sytuacji uczestniczy ktoś
                        komy ufamy.

                        Bardzo sprytnie chciałaś uciec od bólu, ale to pozorna ucieczka.

                        Ale, ale, jak pamiętam to Ty nie masz tego problemu, Ty raszej jestś z jego
                        drugiej strony. Dla Ciebie to antyproblem. :)))
                        • olowa oj, oj... 17.02.06, 12:45
                          nie inputuj niczego, czego nie jesteś pewien...
                          z którejkolwiek strony się jest - problem jest.

                          jestem dziś mocno rozkojarzona...- dostałeś @?
                          • beautiful.day.monster Nie amputuje niczego.... 17.02.06, 12:55
                            przypominam sobie.... a moze powiedziałaś coś kiedyś na wyrost i tak zostało?
                            • olowa Re: Nie amputuje niczego.... 17.02.06, 12:56
                              nie amputuj:))
                              a może za dużo sobie dopowiedziałeś...?
                              • beautiful.day.monster A może? 17.02.06, 13:01
                                *
        • samniesam Re: ZDRADA..... 17.02.06, 14:51
          ja ufałem i kolejny raz się zawiodłem
    • gosiak_75 Re: ZDRADA..... 17.02.06, 11:02
      jest takie powiedzenie: "nie czyń komuś tego co tobie nie miłe".
      • pietruszka282 nie potrafię.... 17.02.06, 11:12
        .... bezgranicznie ufać, bez względu na przeszłość. Po prostu wolę przyjąć
        postawę asekuracyjną niż sie prędzej czy później przejechać. Facet to facet.
        Taka jego natura.

        ps. już przeczuwam, co się będzie działo ;-)
        • sweetassugar pardon to powinno byc tutaj - nie każdego 17.02.06, 11:18
          • olowa Re: pardon to powinno byc tutaj - nie każdego 17.02.06, 11:19
            hm...chyba każdego....
            • sweetassugar nie mogę sie zgodzić 17.02.06, 11:25
              są osoby niezależnie od płci, które nie zdradzają i już
              • olowa Re: nie mogę sie zgodzić 17.02.06, 11:27
                bo nie idą z kimś do łóżka?
                nie myślą o tym?
                są różne odmiany, kolory i rodzaje zdrady...
                w myślach też można:(
                • sweetassugar ale na mysli nie mamy wpływu 17.02.06, 11:39
                  bo one przychodza spontanicznie, bez naszej kontroli zazwyczaj
                  natomiast czy te myśli wprowadzimy w czyn to już inna kwestia
                  • olowa Re: ale na mysli nie mamy wpływu 17.02.06, 11:42
                    zdrada psychiczna...brrr
                    • sweetassugar kobietę bardziej boli niż faceta 17.02.06, 12:06
                      to fakt
                      • olowa Re: kobietę bardziej boli niż faceta 17.02.06, 12:46
                        mit
                        • sweetassugar a mi wydaje się 17.02.06, 12:59
                          choc w tym temacie powinni się wypowiedziec panowie, którzy zostali zdradzeni,
                          że zdrada fizyczna dla faceta godzi w jego poczucie męskości, dumę itp,
                          natomiast zdrada emojonalna cóż boli mniej bo to znaczy że kobieta nadal całej
                          siebie nie oddała innemu
                          śledząc wątki powyżej gdzie wysnuwa się obraz mężczyny jako zdobywcy wynika, że
                          facet nie lubi sie dzielić z tym co jego w tym wypadku kobietą
                          nieładnie to zabrzmiało ale chyba tak jest
                          • villamos Re: a mi wydaje się 17.02.06, 13:05
                            w zdradzie najbardziej boli to, że naruszona jest bliskość, a raczej częściowo
                            oddana komuś innemu; że ktoś dysponuje jakimś elementem atrakcyjności tak
                            mocnym, że warto dla niego zaryzykować związek [mówiąc brutalnie: ma lepsze
                            atuty]; no i w końcu zdrada jest często rezultatem, a nie przyczyną. w takim
                            kontekście trudno mówić, który z ww. rodzajów zdrady boli bardziej, one są
                            inne, ale obydwa ważne.
                            • sweetassugar powiem krótko 17.02.06, 13:36
                              są ludzie bardziej atrakcyjni od naszego partnera i to nie jest grzechem (w
                              moim mniemaniu)jeśli kobiecie podoba się inny mężczyzna i vice versa
                              przeciez nie można mieć uczuć na wyłączność i zabronić drugiej osobie czuć tego
                              co czuje na widok kogos innego
                              to jest normalne że ktos inny nam sie podoba, podziwiamy jego piękno wewnetrzne
                              czy zewnetrzne ale na tym koniec
                            • ludzik_ta tak wtrącę... 17.02.06, 13:50
                              czasem ten ktoś (ta trzecia osoba) nie ma lepszych atutów, jak to nazywasz
                              zdrada bywa podyktowana rozpaczą...

                              tak, to naruszenie bliskości, intymności...
                              • sweetassugar Re: tak wtrącę... 17.02.06, 14:53
                                rozpaczą???
                                możesz rozwinąć tę myśl
                                • ludzik_ta nie 17.02.06, 15:15
                                  Musiałabym mówić o sobie, a to forum ;)
        • olowa Re: nie potrafię.... 17.02.06, 11:22
          tu nawet nie chodzi o facetów...o ludzi w ogóle.
          może jakiś złoty środek między asekuracją a bezgranicznym zaufaniem (które
          chyba nie istnieje...wmawiamy je sobie)
          • pietruszka282 Re: nie potrafię.... 17.02.06, 11:25
            Mnie chodzi o facetów. Z babkami się nie zadaję. Może i zadaję, ale nie
            spoufalam, bo wywindowały mnie gorzej niż faceci.
            • villamos Re: nie potrafię.... 17.02.06, 12:05
              Nie znam "natury" facetów, więc trudno mi się wypowiadać... [z mojej strony nie
              będzie się "działo" :>]. W ogóle nie znam natury ludzi. Człowiek to człowiek.
    • ludzik_ta Re: ZDRADA..... 17.02.06, 12:31
      ..wywraca życie do góry nogami, o ile życie ma nogi. boli...jeśli jest się tym,
      który zdradził, też.

      nic już nie jest takie samo.
      • beautiful.day.monster Ludziku, Ty żyjesz ... 17.02.06, 12:40

        Przytul monstera :)))
        • ludzik_ta Znasz piosenkę o "Młynku kawowym"? 17.02.06, 12:46
          On nie ma ręki ani głowy i nie może przytulić.
          Ty możesz przytulić ludzika, pozwalam.
          • beautiful.day.monster Nie będę się przytulał do ... 17.02.06, 12:52
            Ludzika bez głowy ;|
            • ludzik_ta Nie gadaj tyle, 17.02.06, 13:02
              tylko przytul ;)

              P.S. Nie przechodziła tędy Litania?
              • beautiful.day.monster No dobra... 17.02.06, 13:14
                przytulam Ludzika, ale tak lekutko, żeby mu rączki i nózki nie odpadły, i
                główka się nie urwała. @

                :D
    • mumuja Re: ZDRADA..... 17.02.06, 18:07
      Napisałeś, że to netowa zdrada. Pewne, że boli jak realna, jednak gdybym była w
      takiej sytuacji, głęboko zastanowiłabym się nad tym, czy chcę uciąć wszystko z
      powodu mojego bólu.
      Chciałabym się dowiedzieć od partnera, co było powodem (zwykła
      krótkowzroczność, czy braki emocjonalne,intelektualne, seksualne w związku, czy
      jeszcze zupełnie coś innego). Oczekiwałabym szczerej rozmowy. Gdyby partner
      zdobyłby się na taką, zastanawiałabym się nad przyszłością (rozwojem) tego
      związku (a tym samym wybaczeniem).

      Napisałeś:"lepiej od razu powiedzieć " robię to i to" - a to akurat cholerna
      pułapka tak zwanej szczerości - jestem szczera, więc mogę robić wszystko. Nie
      możesz mi później zarzucić, że nie uprzedziłam. Druga osoba się na to godzi,
      więc nie może narzekać, bo przecież WIE o zdradzie, a właściwie o układach
      pierwszej. No bo skoro był taki układ, to przecież nie są to zdrady, lecz
      u r o z m a i c e n i a . . . A zostają zgliszcza...

      p.s. mam wrażenie, że wiem, czyim jesteś mężem...cholera..
      • samniesam Re: ZDRADA..... 17.02.06, 23:16
        wiec czyim?
        • beautiful.day.monster Zgadnijcie kim jestem??? 18.02.06, 00:01
          Podobno chciałeś się wygadać, a odbywają się tu jakies zawody.
          Zgadnijcie czyim jesem męzem?

          Potem będziemy zgadywać twoje imię?

          A potem coś tam znowu.....

          Moze gdybyś był długonogą blondynką to byśmy zgadywali, a tak to nam sie nie
          chce.
    • olowa Re: ZDRADA..... 20.02.06, 09:40
      czytałam, śledziłam sobie...brrrrr, ale to niemożliwe...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka