Dodaj do ulubionych

niewesoło.

20.02.06, 11:33
dlaczego jest tak ciężko?????
czy można się dogadać z zazdrosnym tyranem nie tracąc siebie...?
Obserwuj wątek
    • gosiak_75 Re: niewesoło. 20.02.06, 11:38
      a czy zazdrosny tyran ma podstawy do zazdrości?
      • olowa Re: niewesoło. 20.02.06, 11:43
        nie miał przez 2 lata! moja lojalność i uczciwość po dziś dzień jest
        wynagradzana podejrzeniami na każdym kroku.
        -Ogranicza mnie we wszystkim!
        -jest sfrustrowany swoimi niepowodzeniami i za cholerę nie jest w stanie
        cieszyć się niczym, co dotyka mnie
        -najchętniej widziałby mnie całymi dniami w fartuszku skaczącą nad nim
        -był w stanie podnieść już na mnie rękę
        ...idę za jakimś błędnym ciosem...
        • pietruszka282 Re: niewesoło. 20.02.06, 13:58
          Powiem brutalnie i może Ci sie nie spodobać: czasami same sie godzimy na pewne
          sytuacje. Nie zareagujemy raz, drugi i partner myśli że dane zachowanie jest
          normalne i akceptowane. Wyznaję zasadę, że jak coś mi nie pasuje, z czymś się
          nie godzę - od razu wnoszę sprzeciw, aby nie było nieporozumień. Unikam w ten
          sposób chorych sytuacji.
          Nie widzę ŻADNEGO usprawiedliwienia na przemoc.
          Pozdrawiam ciepło

          • olowa Re: niewesoło. 20.02.06, 14:02
            Ile ja już tych sprzeciwów wniosłam...ale to zawsze oznaczało początek wojny!!!
            A obecny brak podejmowania walki przynosi chyba jeszcze gorszy skutek (zmiana
            zachowania budzi kolejne podejrzenia...).Obłędne to wszystko i tylko krzyczeć
            przez płacz mi się chce!!!!!
            • malmoni20 Re: niewesoło. 20.02.06, 14:08
              Moja znajoma, jak jej mąż zaczął stosowac wobec niej przemoc fizyczną,
              zareagowała stanowczo, po prostu rozwiodła sie z nim, nie chciała by jej
              córeczka patrzyła jak tatuś bije mamę,
              • olowa Re: niewesoło. 20.02.06, 14:11
                żeby to było takie łatwe...
                Panuje przkonanie, że właśnie rozwód to jest pójście na łatwiznę...żeby
                walczyć...ale nie mam sił! już...
                • daisy7733 Re: niewesoło. 20.02.06, 14:14
                  rozwód to łatwizna?
                  no cóż chyba lepiej się rozwieść niż dostawać lanie
                  no chyba że to lubisz
                • malmoni20 Re: niewesoło. 20.02.06, 14:14
                  nie zawsze rozwód jest pójściem na łatwiznę, teraz wyżywa sie na Tobie, a jak
                  kiedyś dziecko go zdenerwuje?
    • olowa Re: niewesoło. 20.02.06, 14:36
      nie ma nikogo...to wreszcie popłakałam sobie...tak dawno tego nie robiłam...
      • pomysl.po.wypiciu Re: niewesoło. 20.02.06, 15:04
        ekshibicjonizm?? plakanie na forum "bo nikogo nie ma" przecie zawsze ktos jest
        a jak nie ma w danej chwili to przyjdzie i przeczyta :|
        • pietruszka282 pomysł - 20.02.06, 15:19
          .. a może jej chodziło o to, że np.w domu nikogo nie ma i może pobuczeć sobie?
          Bez zadawania zbędnych pytań typu "dlaczego?" Daj dziewczynie spokój.
          • pomysl.po.wypiciu pietruszka 20.02.06, 15:26
            mozliwe trzeba by sie zapytac
        • olowa Re: niewesoło. 20.02.06, 15:27
          nikogo nie ma w pokoju....
          • olowa Re: niewesoło. 20.02.06, 15:31
            cholera...i to w pracy...
            nie pamiętam takiej słabości jaką wykazałam się dzisiaj
            przepraszam Was za ten nastrój, za tego posta
            • malmoni20 Re: niewesoło. 20.02.06, 15:40
              nie ma za co przepraszać, każdemu się zdarzają gorsze dni, oby było ich jak
              najmniej :)
              • olowa Re: niewesoło. 20.02.06, 15:45
                a gorsze miesiące?
                (mnie zdarzają się lepsze dni, a wtedy głośno się chwalę...tak ich mało)
    • wesola_kicia Re: niewesoło. 20.02.06, 15:20
      co się stało:)
    • mumuja Re: niewesoło. 20.02.06, 16:39
      Olowa, mafia z Bema tylko czeka na zlecenie...

      poważnie: znam klimat. O mały włos wpakowałabym się w coś podobnego, coś mi
      jednak kurczę nie grało.

      Jeśli Twoje pytanie nie było retoryczne, to odpowiem: NIE. NIE MOŻNA się
      dogadać. Zresztą sama podkreślasz, że próbowałaś. Bezskutecznie.
      Nie warto trzymać się złudnych nadziei.
      • mumuja Re: niewesoło. 20.02.06, 16:42
        Jeszcze raz powtórzę:

        NIE WARTO tracić ani kawałka swojej energii na beznadziejną walkę!
        • olowa hmmm.... 21.02.06, 11:46
          nadzieja jednak wciąż jest...
          raz bardziej daje o sobie znać, a niekiedy, niestety, wszystko bierze w łeb!
          chyba dopóki jeszcze się tli - będę trwać przy niej.
          • mumuja Re: hmmm.... 21.02.06, 16:11
            Przypuszczam, że wiesz co robisz.
            Nadzieja wciąż jest, a granice są przed Tobą. Czasami lepiej jednak jest do
            nich dojść i je przekroczyć. Grunt to wiedzieć dobrze, czego się chce.

            A Twojego postu na pewno nie traktowałabym jako objawu słabości, jak to
            wcześniej nazwałaś, lecz jako potrzebę wsparcia. Ale oczywiście mogę się mylić.
            • olowa nie mylisz się... 21.02.06, 16:22
              aczkolwiek słabość wczoraj też mnie dopadła...
              dziś już jest kapkę lepiej...

              Przemiana, zmienność, nietrwałość - oto trójca człowieka świadomego.
              • mumuja Re: nie mylisz się... 21.02.06, 16:28
                daj sobie czas...
                i swoje wsparcie dla siebie samej :-)
                pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka