staua
27.02.06, 20:55
czyli moze obiecany powrot do tematyki forum?
. Nie jest to watek sugerujacy kolejna lekture forumowa, bo nie mam pewnosci, czy powiesc ta
zostala przetlumaczona na polski, czy nie, i czy sa plany tlumaczenia (ktos wie?).
Ksiazka przelezala na mojej polce dobre pol roku, nim zdecydowalam sie, ze nadszedl jej czas. I gdy
zaczelam, pierwsze strony prawie spowodowaly, ze odlozylam ja z powrotem. Wojna w Iraku, 9/11,
niekoniecznie sa to tematy, o ktorych ksiazke (powiesc w dodatku) chcialabym czytac. No, ale Henry
Perowne patrzacy na samolot w plomieniach zaczal na szczescie rozmyslac o swoim zyciu i to
sprawilo, ze jednak nie zrezygnowalam. Bardzo sie z tego ciesze.
Do polowy ksiazki (kiedy to doswiadczylam drugiego przelomu w jej lekturze) czytalo mi sie
przyjemnie, aczkolwiek musze przyznac, ze czulam pewien niedosyt. Bo swietne retrospekcje,
rodzinne perypetie i tlo wspolczesne to duzo, ale jednak chyba nie az tak duzo, zeby ?Saturday? bylo
dzielem dajacym McEwanowi prawo do miana ?najlepszego wspolczesnego pisarza anglojezycznego?
(z okladki). Ale mniej wiecej w polowie nastepuje spotkanie z Baxterem, ktore calkowicie zmienilo
dalszy bieg wydarzen oraz sprawilo, ze ?Saturday? z ciekawej lektura stala sie wydarzeniem.
Mistrzowskie dawkowanie napiecia, wszystko na swoim miejscu, wszystkie opisy potrzebne. Wczoraj
skonczylam jednoczesnie z uczuciem ulgi (wreszcie odpoczne od adrenaliny) i zawodu (nie dowiem
sie, co bylo dalej). Nawiasem mowiac, powiesc ta swietnie nadaje sie na scenariusz filmowy (jeden
dzien, to dosc juz zuzyte ramy czasowe w filmach, ale tutaj potrzebne bedzie wiele wycieczek w
przeszlosc). Zastanawiam sie tylko, jak ?Saturday? przetrwa probe czasu, bo wydaje mi sie, ze
zamiarem autora bylo nadac wydarzeniom tam opisanym uniwersalny wymiar, ale chyba tylko czas
pokaze, jak mu sie to udalo.
Nienietoperz czytal, wiem, czy ktos jeszcze? Dodam, ze "Atonement" zamowilam dopiero
przedwczoraj w Amazon, bo jedyna ksiazka McEwana, jaka czytalam (wczesne liceum chyba) byl
"Betonowy Ogrod", ktory tak mna wstrzasnal, ze nie siegalam po niego az do teraz.