Dodaj do ulubionych

głupie pytania część kolejna

03.03.06, 17:53
1. Co to jest projektor multimedialny i dlaczego jest tak niezbędny w
szkołach?
2. Co to jest audyt?
Obserwuj wątek
    • kwiecienka1 Re: głupie pytania część kolejna 03.03.06, 17:58
      1. Co to jest projektor multimedialny i dlaczego jest tak niezbędny w
      szkołach?
      pojęcia nie mam, brzmi fajnie i chciałabym go mieć, zwłaszcza, że nic nie mam,
      ni do muzyki, ni do filmów - i jak tu uczyć? :(

      2. audyt = kontrola, analiza czegoś
      stosunek osobisty: negatywny

      pozdrawiam
      Kwiecienka i Ostatnie Łyczki Kawy



      • staua Re: głupie pytania część kolejna 03.03.06, 18:07
        Projektor multimedialny to chyba taki wyswietlacz, ktory podlacza sie do
        komputera np. do prezentacji PowerPoint, wyswietlania na duzym ekranie filmow
        DVD itd.
        Audyt to kalka "audit". jak napisala wyzej kwiecienka, moze byc np. BHP :-)
    • braineater Re: głupie pytania część kolejna 03.03.06, 18:07
      Projektor - możesz go wpiąc w klaptopa i puszczać dzieciom albo filmy,
      albo .pps'y, albo obrazki w .jpgach, albo DVD. Przydaje się bardzo, bo robi
      wrazenie kina, co dzieciaki uspokaja - bo telewizja wrazenia na nich nie robi
      żadnego:)

      P:)
      • zdanka1 Re: głupie pytania część kolejna 03.03.06, 18:11
        Pytanie brzmi - skąd wziąć w szkole laptopa, jesli nie ma sie ochoty przyciągnąć
        swojego?:)))))))))))))))))))))))
        • brunosch Re: głupie pytania część kolejna 03.03.06, 18:22
          odpowiedź nr 1. Ze sklepu. Rozpisuje się przetarg i się kupuje.
          Dyrekcja się cieszy i z tej radości (bo drogi taki laptop, aż strach!) chowa go
          do szafy w swoim gabinecie, a klucz wrzuca do morza.
          Odpowiedź nr 2. Z szafy w gabinecie Dyrekcji. Ale to graniczy z unpossiblem.
    • brunosch Re: głupie pytania część kolejna 03.03.06, 18:18
      ad 1. Takie projektory to niezbędny wydatek z racji maturalnych prezentacji ;)
      Uczeń ma obowiązek przez kwadrans zabawiać komisję egzaminacyjną, a jak wybrał
      sobie temat z pogranicza sztuk, to musi mieć z czegoś wyświetlać, nawet
      fragmenty filmów, czy utworów muzycznych.
      Piękne to i niezbędne, szkoły ostatni grosz zdzierają z Komitetów
      Rodzicielskich, bo mają obowiązek mieć. Inną stroną jest to, że na samym mieciu
      się kończy, bo często nie ma programu do puszczania obrazków. To znaczy nie ma
      wyobraźni, że aby działało to jest konieczny jakiś power point do tego.
    • wqrwiony Re: głupie pytania część kolejna 03.03.06, 23:02
      dlaczego kurwa, żesz mać jutro będę miał całą sobotę zjebaną?
    • wqrwiony Re: głupie pytania część kolejna 03.03.06, 23:04
      to było pytanie retoryczne, jakby co
    • ben-oni Re: głupie pytania część kolejna 04.03.06, 00:13
      Dlaczego pan z TV nazywa audiotele konkursem (zabawą) interaktywnym. Jak się ma
      moja aktywność do "ich" aktywności???
      • wqrwiony Re: głupie pytania część kolejna 04.03.06, 00:51
        głupie pytanie
        • ben-oni Re: głupie pytania część kolejna 05.03.06, 12:46
          Brdzo Yntelektualna odpowiedź... możesz sobie ją wsadzić, usiąść na niej i mieć
          mądre d...
    • kubissimo Re: głupie pytania część kolejna 05.03.06, 11:06
      kolejny raz pytanie lingwistyczne:
      jak sie nazywaja te papierowe kratki do jajek. takie kwadratowe na bodajze 25
      sztuk, ktore sa czasem uzywane do wyciszania jakichs pomieszczen
      ktos sie mnie kiedys zapytal, jak to bedzie po wlosku, a ja zdurnialem, bo nie
      wiem nawet jak to sie nazywa po polsku, a chyba jest na to ja jakies jedno slowo
      • melqiades Re: głupie pytania część kolejna 05.03.06, 11:31
        kubissimo napisał:

        > kolejny raz pytanie lingwistyczne:
        > jak sie nazywaja te papierowe kratki do jajek. takie kwadratowe na bodajze 25
        > sztuk, ktore sa czasem uzywane do wyciszania jakichs pomieszczen
        > ktos sie mnie kiedys zapytal, jak to bedzie po wlosku, a ja zdurnialem, bo nie
        > wiem nawet jak to sie nazywa po polsku, a chyba jest na to ja jakies jedno slow
        > o

        Czyż nie chodzi o "wytłaczanki"??? ;) Definicja nieco mnie zmyliła w
        pierwszym momencie - z tego co pamiętam z dzieciństwa
        pojemność tego jakże przydatnego ustrojstwa to dwa mendle czyli coś jakby
        30 sztuk. A o zastosowaniu wygłuszającym nie słyszałem :P
        • kubissimo Re: głupie pytania część kolejna 05.03.06, 12:16
          wydawalo mi sie, ze one sa kwadratowe, stad liczba 25
          a slowo wytlaczanka jakos mi nie pasuje
          chyba sie skonsultuje z pania ekspert na bazarze ;)
          • agni_me Re: głupie pytania część kolejna 05.03.06, 12:44
            www.dinopol.pl/

            Bogowie, nawet nie przypuszczałam, ze można tak ładnie pokazać pakowanie jajek.
            Ciekawa jestem, co na to pani ekspert. :-)

            • melqiades Re: głupie pytania część kolejna 05.03.06, 12:49
              No cóż... "wytłaczanki transportowe na jajka"... fajne...
              trochę uprościłem do nazwy używanej potocznie i na bazarach ;)
              • agni_me nie ma co robić sobie jaj z wytłaczanek ;) 05.03.06, 13:02
                "Wytłaczanki transportowe (Huhtamaki) są tradycyjnym opakowaniem przeznaczonym
                do przechowywania i transportu większej ilości jaj. Specjaliści z firmy
                Huhtamaki poświęcili wiele uwagi aby stworzyć wytłaczankę o odpowiednim
                kształcie, zapewniającą jednocześnie maksymalną ochronę jajka przed
                uszkodzeniem. Głównym priorytetem podczas tworzenia wytłaczanki było
                zapewnienie odpowiedniej elastyczności przy zachowaniu dobrej stabilności i
                kształt. Takie połączenie gwarantuje odporność na uderzenia i wstrząsy, które
                tak często występują w transporcie delikatnych jaj."

                Na miejscu jajek byłabym dumna z tego ile uwagi i starań poświęcili specjaliści
                Huhtamaki, by jajkom było wygodnie i bezpiecznie.
    • braineater Re: głupie pytania część kolejna 28.03.06, 17:12
      naprawdę głupie, a nie mam się kogo zapytać:
      skąd się biorą proktolodzy?
      bo ja rozumiem, ze ginekologia może być powołaniem, stomatologia również, ale
      proktologia? Czy moje podejrzenie, że jest to specjalizacja dla tych którzy
      mają wybór, albo lecisz ze studiów albo do końca zycia grzebiesz się w cudzych
      pupach, jest prawdziwe?

      P:)
      • monikate Re: głupie pytania część kolejna 28.03.06, 17:59
        Proktolog to jakby podspecjalizacja lekarza specjalisty-gastrologa. Taki chyba
        niby lepszy i bardziej doświadczony gastrolog to jest. Wnioskuję z tego, że mój
        licealny kolega, lekarz gastrolog właśnie, dr nauk medycznych i profesor
        nadzw., kierownik kliniki AM, ą, ę, wywiady w prasie, przyjmuje jako proktolog
        w centrum gabinetów prywatnych, takich bardzo tip top. Więc jeśli cieszący się
        opinią dobrego lekarza kolega Grześ grzebie w cudzych pupach to może raczej
        nobilitujące zajecie to jest? A że powołanie trzeba mieć to inna sprawa... Mnie
        już grzebanie w cudzych zębach wydaje się obrzydliwe, a do dopiero w drugim
        końcu! Cóż, różne są zboczenia :)
        • kubissimo Re: głupie pytania część kolejna 28.03.06, 19:54
          powolanie do badan per rectum?
          niewyobrazalne ;)
          • monikate Re: głupie pytania część kolejna 28.03.06, 19:56
            No, ja tego też nie rozumiem, ale widocznie są tacy, co je odczuwają. Ktoś w
            końcu musi to robić :)
          • klee Re: głupie pytania część kolejna 14.05.06, 21:56
            To chyba i tak lepsze od bycie powołanym do wyciągania kupek nie z dupek, jak
            to miała Maryjka z "Prezydentek" Wernera Schwaba. ;-]
    • kubissimo Re: głupie pytania część kolejna 28.03.06, 19:56
      chuchnijcie na reke
      jezeli chuchamy cala buzia to czujemy cieplo
      ale jezeli dmuchamy tak jakby sie zdmuchiwalo swieczki na torcie (via maly
      dziobek), to oddech jest chlodny
      czemu tak jest?
      • dr.krisk Efekt rozpręzania się powietrza. 28.03.06, 23:04
        kubissimo napisał:

        > chuchnijcie na reke
        > jezeli chuchamy cala buzia to czujemy cieplo
        > ale jezeli dmuchamy tak jakby sie zdmuchiwalo swieczki na torcie (via maly
        > dziobek), to oddech jest chlodny
        > czemu tak jest?
        Powietrze przechodząc przez "mały dziobek" jest spręzane, a potem jak go
        opuści - rozpręzane. Rozpręzając sie obniża teperature, patrz rownianie gazu
        doskonałego PV/T=const. Na podobnej zasadzie działają spręzarki w lodówkach...
        • kwiecienka1 Re: Efekt rozpręzania się powietrza. 29.03.06, 10:49
          ufff,
          przez chwilkę pomyślałam, że w mojej lodówce siedzi Kubi i chucha przez
          dziubek :)
          ale po drugim przeczytaniu tekstu pojęłam sens - "na podobnej zasadzie..."
          i dobrze, bo ja taka nieubrana po domu chodzę...
          pozdrawiam
          Kwiecienka i Braki w Fizyce
          (nie mylić z fizycznymi!)
    • obly Re: głupie pytania część kolejna 29.03.06, 07:56
      Audyt to jest taka grupa smutnych ludzi którzy potrzebują udowodnić twojemu
      Dyrektorowi że to co w ostatnim roku zostało kupione dla szkoły jest bez sensu
      i z naruszeniem prawa zamówień publicznych a ponadto wykazać niegospodarność w
      użytkowaniu. Dlatego pewnie Dyrektorzy szkół wszystkie dobra chowają do swoich
      szaf i wyjmujątylko do grupowych zdjęć jak Pawlak telewizor i te "mydelniczke"

      audyt to jest po prsotu kontrola której wprowadzone wnioski mają uchronić
      wszelkie instytucje przed nieefektywną pracą ;))) więc dyrekcja broni sięprzed
      trakimi zarzutami, u nas na przykład praca "pod ewentualny audyt" to ok 20 %
      obowiązków służbowych i tony papieru hej ;)))
    • griszah Re: głupie pytania część kolejna 29.03.06, 11:16
      Po trzech miesiącach przymusowej absencji netowej nazbierało mi się głupich
      pytań oj nazbierało.
      Dlaczego trzeba strząsać termometr - taki domowy pod pachę? Skoro rtęć w nim
      zwiększa swoją objętość pod wpływem temperatury i słupek "skacze" samoistnie to
      proces ten powinien przebiegać też w drugą stronę - a nie przebiega i trzeba
      się namordować żeby go zbić do dołu. A na termometrze za oknem to działa w
      drugą stronę - tam wprawdzie chyba w środku nie jest rtęć tylko taki
      niebieskawy płyn ale hula sobie w górę i w dół bez interwencji człowieka tylko
      w miłej symbiozie z temperaturą.
      Małżonka jest aktualnie chora więc tak mnie naszło medyczno-fizycznie.
      Pozdrawiam.
      • chihiro2 Re: głupie pytania część kolejna 29.03.06, 11:22
        A propos termometrow: ostatnio moj ukochany byl chory, a ze nie mielismy
        termometru wybralam sie takowy zakupic. I tu niespodzianka - w UK nie ma
        termometrow rteciowych. Sa takie przykladane na czolo (dla dzieci) i digitalne
        (dla doroslych). Wiele jest modeli tych digitalnych. Kupilam jeden,
        najprostszy, i wiecie co? Fajny jest!
        • beatanu Re: głupie pytania część kolejna 29.03.06, 13:11
          A mnie z kolei zdziwiło, że w Polsce jeszcze są termometry rtęciowe :( mam
          nadzieję, że nie sprzedaje się nowych, bo to w każdym razie niezgodne z
          przepisami Unii.

          W Szwecji wycofano takie ze sprzedaży już na początku lat 90-tych, prowadzono
          zbiórkę starch i apelowano o wymianę rtęciowych na elektroniczne.
          Rtęć to ponoć jeden z najpaskudniejszych trucicieli w naszm środowisku. Nie
          znam szczegółów, może jakiś chemik-ekolog wyjaśni dlaczego?
          • ash3 Re: głupie pytania część kolejna 29.03.06, 13:24
            beatanu napisała:

            > A mnie z kolei zdziwiło, że w Polsce jeszcze są termometry rtęciowe :( mam
            > nadzieję, że nie sprzedaje się nowych, bo to w każdym razie niezgodne z
            > przepisami Unii.

            Są, są. Na wyposażeniu szpitali także, nie mówiąc o aptekach w sprzedazy dla
            ludnosci. Ale elektroniczne tez są. tylko np. te dla dzieci (wkładane do uszu)
            koszmarnie drogie: grubo ponad 200 zł.

            >
            > W Szwecji wycofano takie ze sprzedaży już na początku lat 90-tych, prowadzono
            > zbiórkę starch i apelowano o wymianę rtęciowych na elektroniczne.
            > Rtęć to ponoć jeden z najpaskudniejszych trucicieli w naszm środowisku. Nie
            > znam szczegółów, może jakiś chemik-ekolog wyjaśni dlaczego?

            Tutaj pewna chemiczka-ekolożka odpowiada również na to pytanie. Pozowlę sobie
            podlinkować www.pinezka.pl/content/view/476/212/
            • beatanu Re: głupie pytania część kolejna 29.03.06, 13:35
              ash3 napisała:
              Są, są. Na wyposażeniu szpitali także, nie mówiąc o aptekach w sprzedazy dla
              > ludnosci. Ale elektroniczne tez są. tylko np. te dla dzieci (wkładane do uszu)
              > koszmarnie drogie: grubo ponad 200 zł.

              O zgrozo!
              Wiem, że jest w Polsce o wiele więcej problemów ekologicznych niż wyciekanie
              rtęci do gleby, ale akurat w tej dziedzinie tak wiele można zrobić... Jakaś
              kampania, jakieś dopłaty państwowe do zakupu nowych termometrów... Eeee, mutno
              mi się zrobiło.

              Tutaj termometry "douszne" też są drogie (kosztują sześciokrotnie więcej
              niż "zwykły" pod pachę).

              Dzięki za pinezkowego linka!
    • obly Re: głupie pytania część kolejna 25.04.06, 14:40
      chcę wiedzieć czy czytaliście:

      Wszędzie małe ołtarzyki, Rebeca Wells

      i chcę wiedzieć czy sie podobało, ja nie czytałem. bardzo ostrożny jestem w
      wybieraniu książek.
      mój ulubiony autor to Jerofiejef ale Wienia
      • mamarcela Re: głupie pytania część kolejna 25.04.06, 15:49
        A kto te ołtarzyki stawia? Bo ja wczoraj właśnie nabyłam na Koszykach za 9 PLN -
        "Boskie sekrety siostrzanego stowarzyszenia ya-ya". czytałam to kilka lat temu
        i myslałam, że nikt oprócz mnie. Sympateczna książka. To jest dobre
        słowo "sympatyczna", podnosząca na duchu, bezpretensjonalna, ale nic ponadto.
        Zresza przeczytam jeszcze raz i może skoryguję ocenę. Raczej dla kobiet i
        uwielbiaczek Fannie Flagg i filmu "Stalowe magnolie".
        :-)
    • kubissimo muchy 13.05.06, 20:26
      czemu muchy jak potluczone lataja w kolko na srodku pokoju?
      • chihiro2 Re: muchy 13.05.06, 20:48
        Moga miec klaustrofobie.
        • kubissimo Re: muchy 14.05.06, 00:11
          a klaustrofobia objawia sie kreceniem sie pod zyrandolem? ;)
          • staua Re: muchy 14.05.06, 04:39
            Czy tak samo lataja, jak jest dzien i swiatlo jest wylaczone?
            • 3promile Re: muchy 14.05.06, 09:28
              Przede wszystkim. Obsrywają śpiące żyrandole niemożebnie.
            • kubissimo Re: muchy 14.05.06, 10:14
              w nocy muchy spia
              lataja w ciagu dnia przy zgaszonym swietle
          • chihiro2 Re: muchy 14.05.06, 10:21
            Moze. W strachu i panice muchy moga zrobic wszystko...
            • karolinka_k10 Ciepłe krzesło... 14.05.06, 12:03
              Pytanie zaczerpnięte z "Odkrycia nieba" Mulischa, ktore wlasnie mam przyjemnosc
              czytac. Pozwolcie, ze zacytuje:
              "Jak to sie dzieje, ze krzeslo, na ktorym przed chwila ktos siedzial, wydaje ci
              sie cieple, natomiast nigdy nie jest tak z krzeslem, z ktorego ty sam wlasnie
              sie podniosles?"
          • klee Niektórym tylko jedno w głowie 14.05.06, 21:55
            No, one nie latają na środku pokoju, tylko pod żyrandolem. A ja jestem tym
            lataniem zgorszony, bo właśnie przeczytałem, że upodobały sobie to podżyrandole
            jako miejsce ich schadzek i dlatego tak się tam kotłują. A mądrzy ludzie
            zaobserwowali, że mimo tej ruchliwości, to porządek tam panuje większy niż na
            syryjskim skrzyżowaniu pod takim żyrandolem.

            Ale żeby tak całe życie dla seksu przelatać...? Choć aż tak bardzo się od nas
            chyba nie różnią, bo niektórzy z nas to też ino pod latarnią.

            Moje pytanie - na czym to polega, że kubo(wato)ść osobników typu "kubissimo"
            większa jest od cechującej osobników typu "kuba". Pewne obserwacje już mam
            poczynione... Odpowiadać na to pytanie zabrania się rzeczonym osobnikom oraz
            muszym samcom i psom na baby też.
            • klee Jeszcze jedno 14.05.06, 22:41
              Jestem w potrzebie (nie tej muszej :-P), a nie wiem, gdzie to pytanie zapodać.
              Pytam tu, bo forum śmieszne, a Forumowicze mądrzy. Nie będzie chyba aż tak
              bardzo nie na temat, bo trochę głupie, chociaż na poważnie - czy ktoś
              ma "Wiedzę i Życie" (1/1997) i byłby gotów odsprzedać? Zapłacę każdą cenę (w
              granicach muszego rozsądkku, naturalnie)!
            • kubissimo Re: Niektórym tylko jedno w głowie 14.05.06, 23:01
              heh
              spokojnie. nie bede odpowiadal. ja nawet pytania nie rozumiem :D
              • klee No tak 14.05.06, 23:06
                Przecież ani Włoch z Ciebie, ani italianista. ;-) Ale żebyś się jednak okazał
                na coś użyteczny, mógłbyś mi chociaż tę "Wiedzę i Życie" załatwić. Opłaci Ci
                się. Nie dość, że sporo gotówki wpadnie za egzemplarz, to jeszcze zmienią Ci
                nick na "carissimo". :-D
                • kubissimo Re: No tak 14.05.06, 23:19
                  Przecież ani Włoch z Ciebie [no tu nie bede polemizowal], ani italianista [a
                  chcesz sie umowic na solo za gorka?] ;)
                  • klee Włosi górą :-D 15.05.06, 01:55
                    Gdybyś był Włochem, to bym się zastanowił, czy nie dać Ci się pobić, a tak to
                    mi się nie opłaca. Dostać w papę od italianisty? Żadna z tego korzyść. ;-) A
                    może Ty jesteś italianissimo, co? Przyznaj się.
                    • kubissimo Re: Włosi górą :-D 15.05.06, 07:12
                      rozumiem, ze wziales do serca te 'głupie pytania' z tytulu watka ;)
                      • klee Nie inaczej :-D 15.05.06, 11:13
                        Chcę być na temat, w temacie i zgodnie z tematem. Jako jedyny chyba...
                        • kubissimo Re: Nie inaczej :-D 15.05.06, 21:28
                          widzisz, gdybys byl doczytal o co chodzi w glupich pytanich, to bys wiedzial,
                          ze w glupich pytaniach zadajemy pytania o rzeczy ogolnie uwazane za oczywiste,
                          ktorych my akurat nie wiemy i bardzo wstydzimy sie zapytac
                          nie chodzi o taki hard core jak np. JAK DZIAŁA PRĄD? bo wszyscy wiedzą, że
                          prądu nie ma, bo jest nielogiczny. ale takie rozne drobiazgi typu: "jak sie
                          robi trojkolorowa paste do zebow" to juz mozna :)
                          • klee Nie rozmawiaj już ze mną dłużej, co? ;-P 15.05.06, 21:44
                            Doczytywać ani nie było czego (nie odsyłaj mnie do 1. części), ani nie było po
                            co, bo o jakie pytania chodzi można się łatwo zorientować po pytaniach
                            przecież. :-) Tylko że ja kurat miałem ochotę kierować się tytułem, a nie
                            przyjętą konwencją. Pewnie dlatego, żem głupi lub niedostoswany... Bo też
                            myślałem, że w takich wątkach chodzi o pogadanie; przecież odpowiedzi na takie
                            pytania można znaleźć w kilka chwil. A w sprawie pasty (czy to do zębów, czy
                            czekoladowej - tę wolę :-D) trójkolorowej polecam Galileo, o ile szprechasz i
                            masz TV oczywiście. ;-)

                            Bajka! :-)
                            • staua Re: Nie rozmawiaj już ze mną dłużej, co? ;-P 15.05.06, 23:22
                              Dziwna wymiana zdan.
                              Klee, a dlaczego chcesz byc akurat niesporczakiem, a nie np. mszywiolem albo jakas szkarlupnia?
                              Podoba Ci sie to slowo czy liczysz na to, ze nikt go nie zna?
                              • klee O Klee dziwnym pragnieniu 16.05.06, 00:06
                                No to się chyba dobrze tu wpisuje, nie? Bo forum też dziwne. I świat dziwny, i
                                ja dziwny. :-)

                                Dlaczego chcę być niesporczakiem, powiedzieć nie mogę, a szkoda, bo odpowiedź
                                mogłaby - jak sądzę - okazać się dziwniejsza niż cokolwiek tutaj. ;-)

                                Nie, słowo mi się nie podobało, i to bardzo, i nawet uznaliśmy ze znajomą, że
                                będziemy na przekór mowie ojczystej stosować kalkę z angielskiego i mówić: miś
                                wodny. Uznała ta znajoma, że skoro są lwy morskie, to mogą być i niedźwiedzie
                                wodne. ;-) Ale od jakiegoś czasu jestem już z tym słowem oswojony, więc na
                                powrót stalem się grzeczny językowo.

                                No, myślę, że ludzie tego słowa nie znają, fakt. To akurat chyba nie dziwi, bo
                                słowo - mówiąc oględnie - powszechne w języku ogólnym nie jest. ;-) Jeszcze dwa
                                miesiące temu też go nie znałem. No ale na pewno nie liczę na to, że jest jak
                                jest, tylko świadom tego jestem po prostu i właśnie dlatego wyjaśnienie tej
                                niewiadomej wlokę za sobą w swojej wizytówce gazetowej:
                                www.antoranz.net/CURIOSA/ZBIOR4/C0405/06-QZD00095_Tardigrada.HTM ,
                                gdziekolwiek bym się tu nie pojawił. :-)

                                Pytanie Twoje o tyle dziwne nie jest, że "swojskie", o tyle jest, że
                                oceniające. Czy ta sympatyczna ocena uzsadniona, to już nie mnie oceniać. Mnie
                                za to oceniać - i bardziej to wolę - pytających na podstawie stawianych przez
                                nich pytań. ;-)

                                Jest taka piosenka, wiesz, o powodach, dla których niektórzy mogliby chcieć być
                                niesporczakami, ale o powodach, dla których ja chciałbym się jednym z tych
                                stworzonek stać, śladu tu nie ma.

                                I wish I were a waterbear
                                Then I'd be comfy anywhere
                                In a vacuum, boiled or frozen
                                Centuries of happy dozing
                                Pressure never leaves you in despair
                                When you're a waterbear

                                I wish I were a waterbear
                                Politically so unaware
                                No more fashion, pain or gain
                                'Cos with a microscopic brain
                                Your heaven is a clump of moss to share
                                When you're a waterbear

                                I wish I were a waterbear
                                A mighty mite with time to spare
                                Never have to prove your worth
                                A minor impact on the Earth
                                And little need for water, food or air
                                That's why I really want to
                                Be a waterbear.....(sing along!)

                                Jak oceniasz stopień dziwności mojej odpowiedzi w skali od mniej niż kuba do
                                kubissimo?
                                • klee Zmieniłem sygnaturkę 16.05.06, 00:11
                                  A raczej ją uzupełniłem. Z Twojej inspiracji i dla Ciebie. :-) Tylko nie pisz,
                                  że masz to gdzieś. Takich rzeczy pisać naprawdę nie trzeba. ;-)
                                  • staua Re: Zmieniłem sygnaturkę 16.05.06, 03:21
                                    Dziekuje za uzupelnienie. Dlaczego zakladasz, ze moglabym napisac, ze mam to gdzies? Bo
                                    wiedzialam, czym sa niesporczaki? No coz, takie mam wyksztalcenie. A Ty masz chyba mase
                                    kompleksow... W kazdym razie, odpowiedz pierwsza oceniam na piu kuba :-) Moze byc? (nie mam
                                    akcentow).
                                    • klee Kompleksowe zakompleksienie 16.05.06, 12:28
                                      staua napisała:

                                      > Dziekuje za uzupelnienie. Dlaczego zakladasz, ze moglabym napisac, ze mam to
                                      gd
                                      > zies?

                                      Cóż, takiego założenia nie robiłem, bo staram się jednak ludziom żadnych
                                      intencji nie przypisywać. W zdaniach typu: "Tylko nie mów...", zawsze jest w
                                      domyśle: "gdybyś powiedzieć chciał". No ale nawet gdybym je zrobił, to dziwne
                                      by to nie było, nie? Przecież się nie znamy.

                                      > Bo
                                      > wiedzialam, czym sa niesporczaki?

                                      Nie wiedziałem, że wiesz, choć można się było domyślać.

                                      > No coz, takie mam wyksztalcenie.

                                      Si, si, kompleks wykształcenia się już ujawnił w poprzednim zdaniu, a nawet w
                                      poprzednim poście. :-]

                                      > A Ty masz ch
                                      > yba mase
                                      > kompleksow...

                                      A jaki na przykład?

                                      Wyłączam się. Ale jeśli Ty się jeszcze nie wyłączasz, to chętnie usłyszałbym
                                      jeszcze odpowiedź na pytanie, jaki jest sens w zaczepianiu ludzi na forum,
                                      tylko po to, by powiedzieć coś nieprzyjemnego zaczepianemu (pomijając
                                      oczywiście kompleksy/frustracje zaczepiającego).
                                      • staua Re: Kompleksowe zakompleksienie 16.05.06, 16:10
                                        No, wlasnie nie wiem, jaki jest sens - a to Ty chyba zrobiles z Kubissimo. Zreszta niesympatycznie sie z
                                        Toba rozmawia, wiec masz racje - wylaczam sie i nie bede Cie wiecej zaczepiac.
                                      • staua Re: Kompleksowe zakompleksienie 16.05.06, 17:49
                                        Poczytalam sobie Twoja strone, ciekawa, chyba mamy wiecej wspolnego, nic mi sie wydawalo, choc
                                        mam mieszane uczucia (mam nadzieje, ze nie uznasz tego postu za kolejna zlosliwosc, bo i powyzsze
                                        nie byly zlosliwe w zamierzeniu, nie wiem, dlaczego tak je odebrales, stad przypuszczenie, ze masz
                                        kompleksy, bo nie bylo sie przed czym bronic...)
            • marquis pytanie do stauy (chyba) 16.05.06, 16:29
              Czy to prawda, że szkło jest cieczą???
              • griszah Re: pytanie do stauy (chyba) 16.05.06, 16:34
                Podobno szkło jest cieczą przechłodzoną (tak mówią - cokolwiek to znaczy) - jak
                się odpowiednio długo poczeka (pewnie kilkaset lat) to spłynie z okien i tyle
                go będziemy widzieli :).
                • staua Re: pytanie do stauy (chyba) 16.05.06, 16:40
                  technicznie tak, choc podobno niektorzy wyrozniaja odrebny stan skupienia - szklisty. Niewiele jednak
                  wiem na ten temat.
                • ben-oni Re: pytanie do stauy (chyba) 17.05.06, 14:13
                  Z tego co mnie uczono na chemii to szkło z czasem nie spłynie lecz się utleni.
                  Bo szkło się utlenia, tylko bardzo powoli (mętnieje wtedy i robi się niezwyle
                  kruche).
              • staua Re: pytanie do stauy (chyba) 16.05.06, 17:26
                Marquis, zajrzyj do poczty, znalazlam cos, co chyba moze odpowiedziec na Twoje pytanie.
                • marquis Merci beaucoup :) n/t 16.05.06, 19:52
    • wqrwiony Re: głupie pytania część kolejna 21.05.06, 21:02
      jaką płeć ma ben-oni?
      • mamarcela :))) 21.05.06, 23:20
        That is a question!
        • 3promile Re: :))) 21.05.06, 23:22
          That's a challenge!
    • griszah PLN 22.05.06, 11:39
      Złoty (zł, potocznie złotówka, aktualny kod ISO 4217 PLN)
      ISO 4217 to międzynarodowy standard zawierający trzyliterowe kody oraz nazwy
      walut, przyjęty przez Międzynarodową Organizację Normalizacyjną (ISO).
      Pierwsze dwie litery kodu to dwuliterowy kod ISO 3166-1 alfa-2, trzecia to
      zazwyczaj inicjał nazwy własnej waluty. Stosowanie kodów ISO 4217 likwiduje
      problemy spowodowane używaniem przez różne kraje nazw takich jak dolar, frank
      czy funt na określenie narodowej waluty.
      A teraz pytanie: skąd się wzięło to N na końcu PLN? Powinno być Z na mój rozum.
      P.
      • braineater Re: PLN 22.05.06, 11:50
        PoLish New w odróznieniu od Polish Old, czyli złotówy przedenominacyjnej? O
        tyle wniosek uprawniony, że jest to skrót ktory pojawił sie po odcięciu zer.

        P:)
        • griszah Re: PLN 22.05.06, 12:13
          Faktycznie - skrót pojawił się po denominacji. (Bywało się tym milionerem,
          bywało)
          • staua Re: PLN 22.05.06, 17:20
            Tak, to znaczy "nowy" - tak samo maja teraz w Rumunii, skrot lei to RON.
    • kubissimo Re: głupie pytania część kolejna 23.05.06, 20:28
      czym sie roznia procenty od punktow procentowych?
      • klee No i jak tam, no i co tam? :-) 23.05.06, 23:26
        Są jacyś socjologowie na sali? Bo mnie interesuje, czy "punkt procentowy" to
        jest dla Was termin (quasi)naukowy.

        A tak już poza socjologią, to procent się chyba od punktu procentowego nie
        różni, ale "procent" na pewno różni się od "punktu procentowego". :-)
        • klee Uściślenie 24.05.06, 12:45
          Nie wiem, czy ktoś zechce coś jeszcze napisać, więc uściślę, co napisałem, bo
          domyślam się, że tak zapodane, jak zapodane zostało, może nie dla wszystkich
          być komunikatywne.

          Jak sobie przejrzałem konteksty, to wychodzi mi, że procent i punkt procentowy
          nie różnią się w tym sensie, że mają to samo odniesienie, dentotat, odsyłają do
          tego samego elementu świata pozajęzykowego, ale te dwa wyrażenia różnią -
          cechami składniowymi, stylistycznymi, tekstowymi - ponieważ czasem, w
          niektórych kontekstach, lepiej użyć jednego niż drugiego.

          A socjologów naprawdę nie ma?
          • amber.mhm O procentach i punktach procentowych 24.05.06, 15:42
            Klee dlaczego tak głośno przywołujesz akurat socjologów?

            A przechodząc do pytania. Procent i punkt procentowy to nie jest to samo.
            Matematycznie różnica jest zasadnicza.
            Procent to ułamek, część jakiejś całości (dokładnie setna część).
            Punkt procentowy jest natomiast wartością nominalną służącą do określenia
            zmiany wartości, kóra jest już wyrażona w procentach.

            Na przykładzie będzie to wyglądało następująco:

            Stopa oprocentowania lokaty bankowej wynosiła 10% (to tylko taki przykład!).
            Bank podniósł ją o 2 punkty procentowe, czyli będzie wynosiła 12%.

            Gdybyśmy powiedzieli, że bank podniósł stopę oprocentowania o dwa procenty to
            wynosiłaby ona tylko 10,2% ---> 2% liczone od 10%, inaczej 2/100 x 10/100, bo
            procent to ułamek (czyli procent od procentu).
            Natomiast te dwa punkty procentowe stanowią wzrost o 20% od wartości
            początkowej ---> bo 2 stanowi 20% z 10.

            A jak jest to używane potocznie, to każdy sam słyszy w radiu lub telewizji.
            • klee No właśnie po to :-) 24.05.06, 16:16
              amber.mhm napisała:

              > Klee dlaczego tak głośno przywołujesz akurat socjologów?

              A właśnie po to, żeby usłyszeć coś podobnego, tj. jakie jest rozumienie tych
              słów jako terminów. :-) A że pomyślałem o terminach socjologicznych, to pewnie
              dlatego, że wyrażenie "punkty procentowe" pojawia się w języko ogólnym
              zazwyczaj, kiedy mowa o statystykach.

              > A przechodząc do pytania. Procent i punkt procentowy to nie jest to samo.
              > Matematycznie różnica jest zasadnicza.
              > Procent to ułamek, część jakiejś całości (dokładnie setna część).
              > Punkt procentowy jest natomiast wartością nominalną służącą do określenia
              > zmiany wartości, kóra jest już wyrażona w procentach.
              >
              > Na przykładzie będzie to wyglądało następująco:
              >
              > Stopa oprocentowania lokaty bankowej wynosiła 10% (to tylko taki przykład!).
              > Bank podniósł ją o 2 punkty procentowe, czyli będzie wynosiła 12%.
              >
              > Gdybyśmy powiedzieli, że bank podniósł stopę oprocentowania o dwa procenty to
              > wynosiłaby ona tylko 10,2% ---> 2% liczone od 10%, inaczej 2/100 x 10/100,
              > bo
              > procent to ułamek (czyli procent od procentu).
              > Natomiast te dwa punkty procentowe stanowią wzrost o 20% od wartości
              > początkowej ---> bo 2 stanowi 20% z 10.
              >
              > A jak jest to używane potocznie, to każdy sam słyszy w radiu lub telewizji.

              A to nie jest takie oczywiste. "Procent" ma kilka znaczeń, m.in. te przytoczone
              przez Ciebie. I teraz, jak to tak pięknie z punktu widzenia matemtayki
              wyłożyłaś, to stwierdzam, że ten "punkt procentowy" jest synonimem więcej niż
              jednego tylko "procenta". No ale referencja jest, jak pisałem, ta sama. W
              każdym razie, nie wiem, jak z matematycznego punktu widzenia, ale z językowego
              problem jest interesujący, jest co badać.
              • amber.mhm Re: No właśnie po to :-) 25.05.06, 09:06
                klee napisał:

                I teraz, jak to tak pięknie z punktu widzenia matemtayki
                > wyłożyłaś, to stwierdzam, że ten "punkt procentowy" jest synonimem więcej niż
                > jednego tylko "procenta".

                Hmm, ale w tym wszystkim nie chodzi o ilość, tylko o jakość ;) O samą istotę
                zjawiska.
                Po prostu "punkt procentowy" nie jest wartością procentową, tylko nominalną,
                czyli patrząc na działania matematyczne mamy tutaj do czynienia z dodawaniem.
                Natomiast w przypadku wartości procentowych występuje mnożenie.
            • kubissimo Re: O procentach i punktach procentowych 24.05.06, 21:07
              bez przykladu bym nie zrozumial
              tym bardziej dziekuje :)
              • amber.mhm Re: O procentach i punktach procentowych 25.05.06, 09:07
                You're welcome.
    • kubissimo Re: głupie pytania część kolejna 25.05.06, 00:58
      czy papuzki nierozlaczki sprzedaja na sztuki, czy na pary? ;)
      • klee Rozwaliłeś mnie tym pytaniem :-P 25.05.06, 01:53
        I niech już żadne damy w obronie Kubissimo nie stają, bo On wie, o co chodzi,
        wie, że to żaden atak. ;-]

        A w ogóle to mnie rozczulił, a nie rozwalił. ;-)
    • ash3 Flagi 26.05.06, 08:57
      Dlaczego strajkujący oflagowują flagami w barwach narodowych miejsca objęte
      strajkiem?
      • griszah Re: Flagi 26.05.06, 16:56
        1. bo tak!
        2. bo jak wisi flaga to najczęściej jest jakieś święto państwowe a jak jest
        święto państwowe to się nie pracuje :).
        • kwiecienka1 autopilot 26.05.06, 17:15
          dlaczego samolot nie może startować i lądować na autopilocie skoro i tak leci
          na nim całą trasę? przecież dobrze zaprogramowany autopilot powinien bez
          problemu podnieść i posadzić maszynę...
          pozdrawiam
          Kwiecienka i Powrót do Życia
    • griszah Huragany 30.05.06, 13:59
      Kto nadaje imiona huraganom? (Huragan Pafnucy zbliża się do Hawajów!).
      • lola999 Re: Huragany 01.06.06, 02:33
        Liste imion tworzy Swiatowa Organizacja Meteo, tu jest troche wiecej:
        serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34180,2891491.html
        listy imion na najblizsze lata:
        www.nhc.noaa.gov/aboutnames.shtml
        • griszah Re: Huragany 01.06.06, 08:52
          O kurna - myślałem, że jest w tym więcej przypadkowości a tu już wszystko
          ustalone na kilka lat naprzód. Dziękuję za info.
    • kubissimo Re: głupie pytania część kolejna 29.06.06, 10:57
      czym wlasciwe roznia sie: jogurt, maślanka i kefir?
      • beatanu Re: głupie pytania część kolejna 29.06.06, 11:15
        różnią się kulturą :)

        Poczytaj tutaj
        kobieta.gazeta.pl/poradnik-domowy/1,48637,1702182.html
    • ash3 Re: głupie pytania część kolejna 29.06.06, 11:08
      Zauważyłam to niedawno: pod drzewami liściastymi, a nawet pod roslinami
      doniczkowymi, widać - odpowiednio na chodniku lub parapecie - takie mokro-tłuste
      plamy. Jakby coś wyciekało z liści albo jakby roslina się pociła tłustymi
      kroplami. Czy ktoś wie, co to takiego i skad się bierze?
      • beatanu Re: głupie pytania część kolejna 29.06.06, 11:17
        ash3 napisała:
        Czy ktoś wie, co to takiego i skad się bierze?

        To może być spadź ( znasz miód spadziowy pyszny?)
        pl.wikipedia.org/wiki/Spad%C5%BA
        B :)
    • ash3 Re: głupie pytania część kolejna 05.07.06, 12:38
      Czy ktoś wie, czy po Zachecie można bez przeszkód poruszać się z wózkiem z
      dziecięciem? Zakładam że tak, ale może ktoś miał jakieś negatywne doswiadczenia?

      Jednoczesnie dziekuję Beatanu za wyjaśnienie pochodzenia spadzi;-)
      • kubissimo Re: głupie pytania część kolejna 05.07.06, 18:46
        szczerze mowiac Zacheta kojarzy mi sie przede wszystkim z gigantyczna klatka
        schodowa, ale na stronie pisza, ze wejscie dla osob niepelnosprawnych jest z
        tylu, wiec mysle, ze matkę z dzieckiem tez wpuszcza ;)
        • ash3 Re: głupie pytania część kolejna 05.07.06, 19:46
          Chcialam wtargać dziecię po tych schodach z przodu i... dalej założyłam, że
          poruszać się będę po parterze. Od tyłu też zdaje się są schodki, ale oczywiście
          sprawdze to wejście, może podjazd też jest. Dzięki!
    • staua Re: głupie pytania część kolejna 05.07.06, 19:12
      Czy macie poczucie nierzeczywistosci, jakiegos zakrecenia, kiedy polozycie sie
      na lozku w poprzek? Ja sie wtedy dziwnie czuje, co jest przeciez absurdem, bo
      rownie dobrze moglabym miec lozko ustawione w ten sposob i wtedy byloby
      normalnie.
      • 3promile Re: głupie pytania część kolejna 05.07.06, 19:41
        Nie trzeba się kłaść w poprzek - wystarczy położyć się na nie swojej połowie
        łóżka - normalnie inny świat!
        • staua Re: głupie pytania część kolejna 05.07.06, 19:49
          Zgadzam sie, tez jest nieswojo. Wczoraj po prostu polozylam sie w poprzek i
          czulam sie tak dziwnie, niesamowite.
          (to pytanie chyba pobilo rekord glupoty, ale nie moglam sie powstrzymac)
      • ash3 Re: głupie pytania część kolejna 05.07.06, 19:48
        Nie, nie mam. Uwielbiam leżeć na łózku w poprzek, na skos, "do góry nogami" -
        prawdę mówiąc to moja ulubiona pozycja do czytania.
        • staua Re: głupie pytania część kolejna 05.07.06, 19:50
          Ja czytam tylko w pozycji "normalnej", jak zasypiam, to ksiazka stacza sie na
          podloge, zamykam oczy i spie...
        • 3promile Re: głupie pytania część kolejna 05.07.06, 19:55
          Ja czytam leżąc na brzuchu, łapka prawa zwisa, a książka na podłodze. Wszystko
          jest fajnie, dopóki kocicy, zwanej dalej sopocką dziwką, się nie znudzi
          nicnierobienie i sopocka dojdzie do wniosku, że trzeba pańciowi zwielokrotnić
          szelest kartek, skoro pańcio to tak lubi...
          • staua Re: głupie pytania część kolejna 05.07.06, 19:57
            Tez tak kiedys czytalam, teraz tylko na plecach, z jmilionem poduszek od glowa
            (prawie siedzac).
            • 3promile Re: głupie pytania część kolejna 05.07.06, 19:59
              A ja coraz częściej czytam e-booki; na początku szło opornie, ale cóż - trening
              czyni mistrza ;)
            • ash3 Re: głupie pytania część kolejna 05.07.06, 20:05
              O, to fajna pozycja. Np szpitalne łózka mają opcję podnoszenia wezgłowia - dość
              dobre do czytania własnie. Ostatnio widzialam łóżko "prywatne", wł. materac z
              taką opcją regulowania wysokości wezgłowia - bardzo fajne (można było też
              podnosić nogi).
              • 3promile Re: głupie pytania część kolejna 05.07.06, 20:08
                Bardzo gud ajdija - pani jednoznacznie podnosi elektrycznie wezgłowie i
                podnóżek, więc już wcale nie musi mówić, że ją głowa boli ;)
        • beatanu Re: głupie pytania część kolejna 06.07.06, 00:35
          ash3 napisała:

          > Nie, nie mam. Uwielbiam leżeć na łózku w poprzek, na skos, "do góry nogami" -
          > prawdę mówiąc to moja ulubiona pozycja do czytania.

          Ha! Też tak mam! Gdy leżę i czytam, najczęściej przerzucam się na skos łóżka,
          albo właśnie "do góry nogami" (na tzw. Pippi Långstrump, pamiętacie, że spała z
          nogami na poduszce?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka