16.03.06, 08:04
wizytacji rodziców
kurcze jak są te swoje 800 km ode mnie to sa tacy fajni
ale teraz siedza u mnie ( nie wiadomo kiedy pojadą:) i kazdy dzien to dla
mnie zagadka, co tez tym razem zastanę we własnym domu
1,2 dzien spoko - klimatyzowali sie chyba bo nic nie robili
3 dni wpadam po pracy i co widzę- w oknach "nowe" firanki
pomaranczowe - dodam że w zielonym pokoju, łzy w oczach mi staja ale nic,
zwracam uprzejmie uwagę ze firany mi się nie podobaja I nichuja nie pasują,
mama oczywiscie czerwienieje na twarzy, wydyma policzki, zrywa firany i
mamrota pod nosem, ja wzdycham i staram się nie kłocic
dzien 4 - wracam do domu - a tu na ścianach tandente gadżety (jakas maska
clowna), pozawieszane ( w moim domu!!) na nowiuśkich ścianach powbijane
gwoździe, wisi biały plastikowy zegar z reklama ryb (aaaaaaaaaaa), wiszą
złote dzwonki, jakis kurwa anioł ( ściągam gówno ze ścian, rozpaczając nad
pocharataną ściana), tym razem ojciec - nie podoba ci sie maska, "dobrze"
wraca ze mną i sru maske do walizki", w domu chyba 25 stopni- upał ,
grzejniki chodza na full, kominek czerwony buzuję - wiec się pytam - czy wy
mnie chcecie z torbami puścic ? ( dodam że płacę takkurewsko duże rachunki
już teraz, nie wiem co będzie w przyszłym miesiącu) na co mama wyciąga z
portfela 30 zł i rzuca na stół z wielka obrazą i mówi masz to za nasze
grzanie, no to ciśnienie skacze mi chyba do 200-tu i dawaj tłumacze
mamo - gaz 500 zł, prąd -300zł, woda - 300 zł, telefon etc. a ta na mnie z
przysłowiowym ryjem, że to nie jej wina ze takie rachunki płacę- ja mówie nie
twoja,ale staram ci się nakreśli problem, - nie rozumie
obraza, józek wyjezdzamy mówi, i nie odzywa się do mnie ani słowem, chuj idę
spac,
wstaje rano , najebało białego gówna do kolan, kurwica mnie strzela, mam
ochotę walic głowa w ścianę ...
no i dzisiaj jest 5 dzień i już mam doła

jak można sie wpierdlaac tak w czyjeś zycie ? przeycież juuz tyle razy
tłumaczyłam, nie rób nic, nc mi nie kupuj - bo twój gust mi nie pasuje- nic ,
zero, grochem o ścianę :((
dobrze że widzimy się tylko dwa razy w roku

dobra znikam, nie ma mnie, Chloe możesz to wykasowac
ja tylko chciałam sie wyżalic chwile
ale widze że nie pomaga, jeeszcze bardziej sie nakręcam

miłego dnia babeczki
see ya

Obserwuj wątek
    • chloe30 Re: dzien 5 16.03.06, 08:14
      Nic nie będe kasować.
      I tak Cie podziwiam u mnie za zegar z rybami takie ch**je by leciały (nie, że z
      rybami, tylko, że plastikowy :))
      Ja chyba jednak musze matke przeprosić, nie jest taka zła jak mi sie wydaje, do
      głowy by jej nie przyszło cos mi zmieniać, a przez rok opiekowała sie moim
      mieszkaniem.
      Trzymaj się Katimai, może w weekend pojadą :))

      PS: przypomnij jak sie sprawa z panelami zakończyła???
      • katimai Re: dzien 5 16.03.06, 08:40
        zegar nie ma rybek na cyferblacie tylko wielki napis lisner :(((
        panele? panele nie takie jakie chciałam, ale tez nie takie jakie ona chciała -
        pośrednie, takie łooo,ale ujdą w tłumie, juz się przyzwyczaiłam,
        im bardziej prosze ją żeby nic nie kupowała - tym więcej ona kupuje
        nie wiem może boli ją że w koncu nic od niej nie potrzebuje , że moze sobie
        swoja kase wsadzic głeboko w cztery litery, to na złosc kupuje jakies gówna mi,
        albo zwozi od siebie gadżety ktore jej nie pasuja ( aja to musze wszystko
        pozniej na strych wypiuerdalac)
        a ona cały czas oczekuje ze bede jej wdzieczna, ze w trudnych chwilach
        pomagała, no jestem wdzieczna - ale całe zycie nie bede sie kajac
        na pewno w weekend nie wyjada - nawet sie nie łudze
        zostało mi tylko zacisnac usta i przeczekac
        nie chce jej obrazac ani sie z nimi kłocic , musze przeczekac, musze ..
        bede sobie to powtarzac jak mantre
        rok czasu remontowałam ten dom, kosztowało mnie to kupe kasy i nerwów,
        a ta kurwa wjezdza i rozpepsza moja wizje
        no zaraz mnie szlag trafi !!!

        dobrze ze jutro weekend biore chlopa i znikamy (wrócimy w niedziele hehe )
        byle do piatku :)

        dzieki :)
        pa
        • chloe30 Re: dzien 5 16.03.06, 08:54
          No to w weekend odpoczniesz, a w drodze powrotnej rozejrzyj się za ładnym
          kartonem, do którego badziewia spakujesz.

          PS: ja natomiast z moją mamą nie gadam od miesiąca, ciężko mi jak cholera, ale
          mam dość - obrazków mi nie wiesza, za to jestem całym złem tego świata.
          • mami2 Re: dzien 5 16.03.06, 09:30
            Eh..skąd ja to znam..u mnie w tych sprawach bryluje tesciowa...ale powiem Wam
            ze dla tak zwanego dobra ogolnego wiele spraw staram sie przemilczec i tak, a
            jak juz nie wytrzymuje to obrywa zawsze moj maz...Tak sobie mysle ze niektore
            mamy nie potrafia zerwac z jakas forma nadzoru nad dziecmi (mimo ze te dzieci
            mają juz dziesci lat!). Bardziej mnie przeraza to, że ja sama juz robie to w
            stosunku do mojej corki. Dzisiaj np. spazmy i placz bo mama (czyli ja) wybrala
            te ciuchy do przedszkola ktore corce nie bardzo sie podobaja....No i co? Czy
            mama nie moglaby sama troche zluzowac i pozwolic 6-letniej pannie zadecydowac
            chociaz o tym? Oj boje sie o siebie, boje, a co najgorsze mam jeszcze syna,
            pewnie bede okropna tesciowa....
            • chloe30 Re: dzien 5 16.03.06, 09:34
              Ja sobie nie wyobrażam co bym zrobiła jakby teściowa COKOLIWEK chciała mi
              narzucać.
              Ciekawe jak to będzie, bo na razie tej mojej in spe nawet na oczy nie
              widziałam. Również chora sytuacja bo z M. jestem i MIESZKAM 2 lata!!!!
              No ale skoro nie zyczą sobie mnie poznać to wiecie co im w dupe.
              Potem ja sobie nie będę życzyła różnych rzeczy.

              A moja mama nawet dozoru nie stosuje, tylko ma manię grzebania w moich
              wszelkich grzechach, nawet tych sprzed 10 lat i tak będzie wiercić i grzebać do
              zerzygania.
              • conejito13 Re: dzien 5 16.03.06, 09:55
                ja was, dziolchy! czyzbym byla jedyna posiadajaca normalnych rodzicow i
                tesciow?? normalnie pojde do kosciola i krzyzem padne:)

                katimai, trzymaj sie i powtarzaj swoja mantre. rzeczywiscie trudno nie
                wybuchnac w takich sytuacjach. nie wiem, co bym zrobila. mamie mojej to bym od
                razu powiedziala do sluchu, zreszta ona by sie nie odwazyla niczego ruszyc w
                nie swoim domu a jak kupic cos do mojego, to woli dac mi kase, albo razem
                jedziemy. ale tak mialam od malego. nic na sile. nie wiem, moze kurwa bylam
                takim jebniecie dobrym dzieciakiem albo co... nie wiem.

                katimai, wytrzymaj ile mozesz, sama piszesz, ze to tylko 2 razy w roku. a z tym
                grzaniem, to rzeczywiscie przesadzaja. puszczac z dymem tyle kasy!:( zapytaj,
                czy u siebie tez tak pala na maksa czy to tylko u ciebie chca miec jak w ulu??

                wiecie, jak do mnie ktos przyjezdza (ktokolwiek), to ja zawsze prosze, zeby
                uzywano jak najmniej wody, bo woda u mnie tak droga, ze drozsza od
                pieniedzy:):) wiadomo - tu brak wody wiecznie, wieczna posucha etc. ale
                zwyczajnie i po prostu prosze - tylko prysznic. bo wiem, ze polacy lubia sobie
                wanne wody codziennie nalac.... a u mnie zwyczajnie sie nie da... sama zaluje,
                ale takie zycie, tak juz jest. ale wiem, ze niektorzy sa...niereformowalni,
                wiec moze matka nie zdaje sobie sprawy, ze naprawde cie kosztuje mnostwo
                ogrzewanie domu! jak to kurwa trudno glodnego zrozumiec czasami:(

                mam nadzieje, ze twoj mezczyzna wyrozumialy, bo ja nie wiem, co bym takim
                tesciom zrobila...;)

                trzymajta sie siebie, nartow (na narty jedzieta, nie?) i gorek! jutro piatek,
                bedzie lepiej!
                • r.kruger Re: dzien 5 16.03.06, 12:40
                  łączę sie w bólu, wprawdzie u mnie nie ma grzebania we wnętrzu ale w
                  planowanych chrzcinach Adama, ku$wa zabić moją T i całą familyje to mało
                  • conejito13 Re: dzien 5 17.03.06, 09:45
                    ja sie czasami zastanawiam, dlaczego tesciowe tak sie zawsze przejmuja dziecmi
                    synow a matki nasze mniej, choc powinno byc odwrotnie.. nie rozumiem... czy to
                    taka rekompensata za to, ze to nie ich synowie rodza, albo co... moja tez jest
                    taka...nadgorliwa jesli chodzi o wnuki, ktorych JESZCZE NIE MA. na cale
                    szczescie maz sam reaguje i ja nie musze, ale mysle, ze kiedy juz bedzie miala
                    te upragnione wnuczki-dziewczyny (bo chlopakow nie chce), to bedzie mnie tez
                    zameczala. ale...co ja sie bede na zapas przejmowala! jakos sie poradzi na
                    dobre rady i checi a jak nie, to sie przeprowadzimy gdzies dalej, hehehe:)
                    kruger, najwazniejsze to trzymac jeden front z mezem i wrazie co przerzucac
                    pileczke, bo wiesz...synkowi wybaczy a synowa znienawidzi za cokolwiek. tutaj
                    jest takie przyslowie, ze 'zone znalazles na ulicy a matke masz jedna' - w
                    wolnym tlumaczeniu;) hehe... to b.optymistyczne, nie?
    • jeanne_ne Re: dzien 5 16.03.06, 22:46
      jejka...wspólczuję, choć moja mama tez tak lubi urządzać, jak ona chce, nie
      bacząc, czy mi się to podoba, czy nie, a jak jej powiem, ze nie podoba mi się,
      to tez się obraża...
      myślę, że Twoja mama chce sie poczuć Tobie potrzebna własnie z racji tego, ze
      tak rzadko się widujecie, stęskniła się i cieszy...:))
      poza tym, to zawsze jest tak, ze mamy uważają, że one znają sie na czyms
      najlepeij, co oczywiście, nie zawsze jest prawdą...
    • vharia Re: dzien 5 19.03.06, 14:23
      Moja teściowa mi wprawdzie przez siłę nie narzuca, ale lekka presja jest a
      pomysły pierwszoklaśne:
      MAKATKI DOSTAJĘ.
      Cholera, wszyscy dostajemy. Ja, chłop, dziecko.
      Teściowa lubi wyszywać krzyżykami tandetne szablony z pasmanterii (samo
      wyszywanie technicznie ładne): martwe natury z jabłkiem, widoczki na wieś polską
      itd.
      Oprawia to potem w idiotyczne ramki, które podwajają koszt dzieła (a nie
      przelewa jej sie) i daje w prezencie. Dostaliśmy już ileś i jeszcze nic nie
      powiesiłam (zgadnijcie dlaczego). Więc myślałam, że pojmie aluzję i zakręci
      kurek darów.
      Teraz usłyszałam, że coś mi da z racji rychłego porodu. Zajebiście, myśle sobie,
      rożek potrzebny, karuzelka- wszystkiego sobie nie kupię, nie te finanse.
      I usłyszałam:
      wyszywam dla ciebie Matke Boską karmiącą
      !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      Dobrze, że siedziałam
      • mami2 Re: dzien 5 19.03.06, 15:53
        hehe, dobre:)Będziesz miała inspirację coby mlika w piersiach nie brakło;)
        • conejito13 Re: dzien 5 19.03.06, 18:01
          o ja cie przepraszam!!!!:(:(
          a nie mozesz powiedziec jej, ze niekoniecznie to najlepszy prezent dla ciebie?
          no, chyba ze z moherow ona... a mohera lepiej nie rozwscieczac;)
          • vharia Re: dzien 5 19.03.06, 20:46
            Moja teściowa to człowiek specyficzny a moje kontakty z nią- jeszcze
            specyficzniejsze:)))
            Są rzeczy, których ona nie rozumie i nie zrozumie (sprawdzono doswiadczalnie).
            Generalnie nijak nie mieści jej sie w głowie, że ktoś moze na świat inaczej
            spogladać niz ona. To trochę jak z dzieckiem: albo przykrosć zrobisz albo się
            nadąsa ale o co ci łazi nie pojmie:)))
            A tak mój chłop sie cieszy, bo z mamunią kontakty OK. Moje lepsze jak jego.

            Matkę Boska karmiącą (!!!) dorzucę do martwych natur, co stoją w schowku. Juz
            myslałam kiedyś, czy nie wystawić na allegro, może bym sobie coś potrzebnego kupiła.
      • sonrie Re: dzien 5 19.03.06, 19:49
        Hehe. Też mam makatkę (od siostry małżona - jest w wieku mojej mamy, której by to na myśl nie przyszło) - Mona Liza jak żywa :PPPP Leży za szafą; szwagierka ze stolycy na szczęście rzadko przyjeżdża...
    • gregor_1976 Re: dzien 5 19.03.06, 21:43
      Horror. U mnie skonczylo sie na kilkukrotnym nawrzeszczeniu na Matrixa, po
      ktorym przykro mi bylo jak kurwa mac, ale pomoglo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka