Dodaj do ulubionych

Kim chcielibyscie byc z zawodu?

21.03.06, 19:17
Nie zwracajac uwagi na talent, dochody, jakie wymarzony zawod przynosi,
prestiz i Bog wie co jeszcze - kim chcielibyscie byc?
Ja zostalabym malarka. Tworzenie czegos z niczego dzieki kolorom i plotnie
dawaloby mi absolutna pelnie szczescia.
Obserwuj wątek
    • formaprzetrwalnikowa Re: Kim chcielibyscie byc z zawodu? 21.03.06, 19:25
      tym, kim jestem. bardzo lubię swoją pracę. ba, poza sytuacjami, kiedy mnie
      stresuja - swietnie się bawię.
      a tak obok- pisarzem.
      i moze kompozytorem. albo dyrygentem. ale wyety trzeba by spedzac długie
      godziny na cwiczeniu gam i innych nudnych rzeczy. nie byłoby czasu na czytanie
      ksiazek...
    • kawa_malinowa Re: Kim chcielibyscie byc z zawodu? 21.03.06, 19:46
      pisarką.
      piosenkarką rockową.
      dobrze opłacanym dekadentem.
      kierowcą rajdowym.
    • agni_me Bardzo podoba mi się tytuł wątku ;) 21.03.06, 19:56
      Mnie by wystarczyła jakaś rozsądna renta, która pozwoliłaby beztrosko oddawać
      się namiętnościom. Z zawodu chciałabym być rentierką zatem.


      • staua Re: Bardzo podoba mi się tytuł wątku ;) 21.03.06, 19:59
        Tez mi sie podoba - taki dziecieco swiezy ;-)
        Bardzo lubie moj zawod i chcialabym robic to samo, co robie. Mysle, ze inne rzeczy, ktore lubie robic,
        moge robic obok. Mam tylko nadzieje, ze sie nie wypale, choc z drugiej strony, zawsze pozostanie mi
        to "obok".
      • braineater Re: Bardzo podoba mi się tytuł wątku ;) 21.03.06, 20:03
        skoro Agni ukradła mi mój ulubiony zawód, to w kolejności od najbardziej
        meczącego do najmniej:

        papparazim - ze specjalizacją Rodziny Królewskie

        marszandem - ale takim grubym, paskudnym, francuskim, który za judaszowe
        srebrniki wyrywa arcydzieła z gruźliczych rąk zrozpaczonych artystów

        przewodniczącym Komisj śledczej - jakiejkolwiek, wobec czegokolwiek:) takim
        Torquemadą, choć na tydzień

        żigolakiem - ze względu na zdecydowana orientacje seksualną niestety z tych
        gorszego sortu, takim jak Conrado Moreno, czy Julio Iglesias, milusim
        pieszczochem starszych pań

        strózem nocnym w bibliotece.

        odchyłów artsytycznych u mnie brak, ale jakby w genach przybyło talentu, to
        moge pisać - byle tylko bestsellery i byle pod pseudonimem, bo porzadna sląska
        rodzina nie może być skazana na obciach pod tytułem ahtysta w familii:)

        P:)
    • dr.krisk Możliwości jest kilka... 21.03.06, 20:13
      a) latarnikiem. Na wyspie jakiejś na Morzu Północnym. Raz w tygodniu dostawa
      żywności i gazet. Obowiązki - przecieranie szmatką soczewek.
      b) murarzem. Mieć ukochaną kielnię zawiniętą w natłuszczoną szmatkę, młotek
      murarski, poziomnicę, łatę i pion. Wystarczy dla kreowania rzeczywistości.
      c) mechanikiem rowerowym. Składać coraz lżejsze rowery, coraz lepiej
      przerzucające przerzutki, coraz bardziej hamujące hamulce, itp.
      d) mechanikiem motocyklowym. Robić piękne customowe maszyny, błyszczące chromem
      i szlachetnym lakierem, majestatycznie toczące się na szprychowych kołach.
    • itek1 Re: Kim chcielibyscie byc z zawodu? 21.03.06, 20:19
      Co Wy tacy skromisie jestescie??

      Ja to bym chcial byc dowodca pieknego wielkiego zaglowca (z tradycjami).
      Ewentualnie moglbym byc kosmonauta.
    • ben-oni Re: Kim chcielibyscie byc z zawodu? 21.03.06, 20:30
      M.Oldfieldem czyli muzykiem, który w wieku 18 lat skomponuje utwór dający mu
      godziwe utrzymanie do końca życia i później może już sobie komponować w domku
      miłe melodyjki do filmów. Ale bez pospiechu, bez naglących telefonów z Virgin
      czy Sony.:))
    • 3promile Re: Kim chcielibyscie byc z zawodu? 21.03.06, 20:41
      Barmanem. W Monte Carlo.
      • itek1 Re: Kim chcielibyscie byc z zawodu? 21.03.06, 20:42
        Sygnaturke masz wyjatkowo glupia
    • marquis Re: Kim chcielibyscie byc z zawodu? 21.03.06, 20:48
      Tak najbardziej w świecie to sopranistką, wielką divą operową, ze specjalizacją
      w rolach dramatycznych i tragicznych ;) Oczywiście, gdybym w ogóle urodził się
      kobietą. Tenor ostatecznie też mógłby być (tylko bohaterski a nie liryczny) ;)

      Jeśli nie śpiewaczką/śpiewakiem (i to koniecznie najwyższe głosy, bo to w
      większości oper główne partie), to chociaż pianistą.

      Są to jednak czyste fantazje. Ze swojej pracy jestem baaardzo zadowolony. Ze
      współpracowników niekoniecznie, ale na to na razie nie mam wpływu ;)
      • staua Re: Kim chcielibyscie byc z zawodu? 21.03.06, 20:49
        Mozesz tez byc kontratenorem...
        • ben-oni Re: Kim chcielibyscie byc z zawodu? 21.03.06, 20:56
          Albo ostatnim (naprawdę ostatnim) kastratem. Chwila bólu i już.:))
          • marquis Re: Kim chcielibyscie byc z zawodu? 21.03.06, 21:28
            Nieeeeee no, tak to ja bym się nie poświęcił dla sztuki ;)
        • marquis Re: Kim chcielibyscie byc z zawodu? 21.03.06, 21:28
          Nie lubię kontratenorów :)
      • itek1 opera 21.03.06, 21:14
        Dla mnie ten rodzaj muzyki jest nieznosny przez swoj
        sentymentalizm/melodramatycznosc (w popie rowniez nie znosze pompatycznych uczuc).
        Rozumiem, ze jestes milosnikiem muzyki operowej. Bylbym bardzo wdzieczny, gdybys
        spobowal okreslic, co w niej jest dla Ciebie atrakcyjnego.
        BTW muzyke klasyczna z reguly bardzo lubie (orkiestrowa).
        • marquis Re: opera 21.03.06, 21:45
          Przyjąłem do wiadomości pytanie, ale nie potrafię tak z miejsca odpowiedzieć :(
          Znalezienie argumentu dla miłości jest niezwykle trudne ;) Ale postaram się i w
          najbliższym czasie Ci odpowiem.

          A co do melodramatyczności, to występuje ona głównie w operach romantycznych
          (Verdi, Bellini, Donizetti) i werystycznych (Puccini, Leoncavallo) - czyli
          operach z wieku XIX. Taka epoka ;)

          Jeśli jednak weźmiemy opery Mozarta, to tam już jest zupełnie inaczej.
          Interesujące jest na przykład to, że większość arii solowych u MOzarta kończy
          się bardzo spokojnie i raczej na niewysokich dźwiekach - bez wybujałych
          kadencji, pasaży, ozdobników i finałowego dźwięku w najwyższym rejestrze, w
          dodatku śpiewanego fortissimo, jak to powszechnie się spotyka w operze
          romantycznej. Ale ja za operami Mozarta nie przepadam (właśnie z powodu braku
          tej "melodramatyczności"), choć samą muzykę tego kompozytora bardzo lubię a
          Mozarta jako twórcę wybitnych dzieł operowych darzę najwyższym uznaniem (bo one
          są genialne, tylko nie w moich klimatach).
          • formaprzetrwalnikowa Re: opera 22.03.06, 09:29
            dziwne są gusta ludzkie: opery mozarta są jedynymi, ktore mogę słuchać. ba,
            mogę ich słuchac często i z takim samym uwielbieniem (zwłaszcza CZarodziejski
            flet i Wesele Figara). niestety, nie trawię operowych dzieł innych kompozytorów.
            :)
            • itek1 Re: opera 22.03.06, 12:38
              Po glebszym zastanowieniu (dzieki odpowiedzi Marquisa + Twojemu wpisowi)
              wycofuje sie z odrzucenia opery en block- sa w ramach tego (dziwnego dla mnie)
              gatunku chwalebne wyjatki (znam 2 :))- Potajemne malzenstwo Cimarosy i wlasnie
              Wesele Figara Mozarta- pompatycznosc nie przekracza granicy mojej wytrzymalosci.
              • marquis Re: opera 22.03.06, 22:42
                Żeby nie było, że zapomniałem - wypowiedź z dawnijeszego wątku na TWA :)

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28749&w=26543021&a=32235819
    • zdanka1 Re: Kim chcielibyscie byc z zawodu? 21.03.06, 21:12
      Jeśli o mnie idzie to nie miałabym nic przeciw zostaniu zawodowym arystokratą z
      posiadlościami i aktywami:)
      Pierwsze co bym zrobiła to wyniosła się z arystokretycznej rodzinnej
      posiadłosci, bo arystokraci i ich posiadłości oraz ich rodziny i przyjaciele sa
      chlernie nudni i zajmują sie głównie wyglądaniem na zdjęciach oraz wyglądaniem
      głupio na zdjęciach w rubryce towarzyskiej. W sumie, nie ma co robić w tym
      towarzystwie. A jak bym sie juz od nich wyniosła, wraz z kawałkiem forsy , to
      zajęłabym się życiem zdegenerowanego arystokraty, które jak wiadomo jest
      ciekawsze niz zycie arystokraty nie zdegenerowanego. Ponieważ zdegenerowany
      arystokrata może mieć kaprsy i ma forsę , to i tak zostałabym tu , gdzie
      mieszkam i otworzyłabym prywatną szkołę wyzszą tylko z dwoma kierunkami - po
      pieciu latach fama o tej szkole krązyłaby po Polsce, jak długa i szeroka , bo
      jak zdegenerowany arystokrata ma kasę , to może popuścić cugle fantazji
      maksymalnei:)
      • formaprzetrwalnikowa Re: Kim chcielibyscie byc z zawodu? 21.03.06, 21:25
        bardzo kuszące. bardzo.
        a co z byciem księżną? lub tez ksiezniczką?
      • chihiro2 Re: Kim chcielibyscie byc z zawodu? 21.03.06, 21:40
        Nie zawsze arystokraci sa nudni. Jesli myslisz o nich tak, jak sa przedstawiani
        w ekranizacjach ksiazek Jane Austen - to sie zgadzam, z nudow bawia sie w
        swatanie i ploty. Ale ciekawi sa w "Gosford Park" albo np. w "Kontrakcie
        rysownika". Ja bym chetnie pobyla takim rysownikiem... Dwie kobietki
        dziennie...:) (z tym, ze wole corke niz matke).
        • monikate Re: Kim chcielibyscie byc z zawodu? 21.03.06, 21:44
          Banalnie:
          1. Gwiazdą filmową;
          2. Rentierką. Ależe bym sobie zaszalała!
        • zdanka1 Re: Kim chcielibyscie byc z zawodu? 21.03.06, 21:50
          Jan Austen nie trawie i nigdy nie trawiłam - nie moja epoka. Dla mnie
          prawdziwi arystokraci to "arystokracja dogasajaca" Anglia - przełom XIX/XX i
          póżniej do II Wojny światowej - takie lata 20-30 - żyć, nie umierać :) Co
          do "Gosford Park" - no tak , ale co zrobic z tak upierdliwą służbą? Cały czas
          patzrą ci na ręce:) A rysownik , hmmm... . Wg mnie G. zrobił dwa filmy będące
          ujęciem tego samego tematu, w nieco innnej perspektywie - "Kontrakt rysownika"
          i "Pillow book". "Pillow book" to arcydziło, na rysowniku zawsze zasypiam -
          nudzi mnie ten seks i ten dom i ta epoka:)))))))) Widać byłabym bardziej
          zdegenerowanym arystokratą i wolałabym japońską kaligrafie na ciele:)
      • braineater Re: Kim chcielibyscie byc z zawodu? 22.03.06, 09:17
        zdanka1 napisała:

        i tak zostałabym tu , gdzie
        > mieszkam i otworzyłabym prywatną szkołę wyzszą tylko z dwoma kierunkami -
        po
        > pieciu latach fama o tej szkole krązyłaby po Polsce, jak długa i szeroka ,
        bo
        >
        > jak zdegenerowany arystokrata ma kasę , to może popuścić cugle fantazji
        > maksymalnei:)

        Literaturoznawstwo i ?:)

        P:)
        • zdanka1 Re: Kim chcielibyscie byc z zawodu? 22.03.06, 12:50
          I antropologia kulturowa gdzieniegdzie nazywana etnologią:)
          • braineater Re: Kim chcielibyscie byc z zawodu? 22.03.06, 12:54
            To jak otworzysz, to licze na ciepłe posadki dla Noidy i dla siebie:)

            P:)
            • zdanka1 Re: Kim chcielibyscie byc z zawodu? 22.03.06, 23:11
              Nie jestem pewna , bo Noida chce mieszkać z owcami na zadupiu, także to może byc
              trudne... Chyba, ze do neij jeżdzi się w plener z badaniami etnograficznymi
              oglądać jedynego zagubionego wieśniaka z tzrema zębami pośród cywilizacji.
    • noida Re: Kim chcielibyscie byc z zawodu? 21.03.06, 22:18
      A ja bym chciała zostać policjantką, ale niestety, ta wada wzroku...
      • formaprzetrwalnikowa Re: Kim chcielibyscie byc z zawodu? 21.03.06, 22:58
        hyhy, tak mi się skojarzyło z 'turn a blind eye'. na przestępców, rzecz jasna
        ;)
        • noida Re: Kim chcielibyscie byc z zawodu? 21.03.06, 23:12
          Jasne, brałabym łapówki i była koszmarnie bogata, dopóki by mnie nie zabili. A
          nie po to się zostaje policjantem? ;)
          • formaprzetrwalnikowa Re: Kim chcielibyscie byc z zawodu? 21.03.06, 23:14
            no idea.
            nigdy nie miałam takiego marzenia.
            chciałam byc nauczycielka.
            potem kompozytorem, dyrygentem, dziennikarzem muzycznym...
            laureatem literackiego nobla...
            to ostatnie w sumie mi zostało
            ;)
            • noida Re: Kim chcielibyscie byc z zawodu? 21.03.06, 23:19
              Nie no, chciałabym być policjantem, żeby tropić przestępców, rzecz jasna, i
              grzebać się w trupach. Czy jestem normalna? ;)

              Ja też chciałam być całym mnóstwem osób, ale mi przeszło. Tylko ta policja
              została. No nic, jeszcze nie wszystko stracone, może zostanę dziennikarzem z
              kroniki policyjnej.
              • beatanu o policjantkach i hodowcach owiec 22.03.06, 01:10
                noida napisała:

                > Nie no, chciałabym być policjantem, żeby tropić przestępców, rzecz jasna, i
                > grzebać się w trupach. Czy jestem normalna? ;)

                Jak najbardziej normalna, jeżeli przyjmiemy, że normą jest moja normalna ex-
                chęć zostania policjantką ;) W moim przypadku odpadłam na starcie z powodu
                niskiego wzrosu.

                Czasami, kiedy mam wszystkiego i wszystkich dość, myślę sobie, że chciałybym
                wyjechać na wieś/do lasu, uprawiać te swoje ekologiczne rośliki na większą
                skalę, kupić stadko owiec i żyć sobie z wyrobu sera, przędzenia wełny i
                robienia swetrów :) Nie wiem tylko:
                1. kto by te owieczki od czasu do czasu zabijał
                2. czy nie zwariowałabym bez kontaktów z ludźmi buzia w buzię
                3. czy wytrzymałabym tam przez całą zimę...

                Więc na razie jestem zadowolona z tego co robię - i zawodowo, i w ramach hobby.
                • noida Re: o policjantkach i hodowcach owiec 22.03.06, 12:55
                  Ja też bym chciała! Mieszkać z tymi owcami na zadupiu. Wymyśliłam nawet, że nie
                  musiałbym ich zabijać, bo byłyby na futro, ale nie wiem, czy tak się da, bo
                  żaden ze mnie znawca owiec :( Pomyśl, że mogłybyśmy jeszcze zostać
                  pszczelarkami. Wtedy nie musiałybyśmy nikogo zabijać.
                  • beatanu o pszczelarstwie 23.03.06, 09:18
                    noida napisała:
                    > Pomyśl, że mogłybyśmy jeszcze zostać
                    > pszczelarkami. Wtedy nie musiałybyśmy nikogo zabijać.

                    Pomysł przedni, że też mi nie przyszedł do głowy... przecież jestem
                    współwłaścicielką pasieki :)
                    Problem w tym, że ja się pszczół ciągle boję i od kilku lat staram się
                    przezwyciężyć ten lęk (fobia to za mocne określenie) i dzielnie pomagam (albo
                    tak mi się wydaje:) mężowi w czynnościach wszelkich z pszczółkami związanymi.
                    Noido, przyjeżdzaj i pomóż pomagać! Będzie jak znalazł na przyszłość, kiedy
                    zaczniemy zajmować się pszczelastwem bardziej zawodowo!

                    :)
                    • noida Re: o pszczelarstwie 27.03.06, 17:26
                      Hmm... no czemu nie :) Ja też się boję pszczół, ale pewnie można sobie jakoś
                      dać z tym radę.
                      A z tą policją to ciekawą informację mam- podobno można mieć wadę wzroku, ale
                      trzeba nosić szkła kontaktowe. To akurat dla mnie :) Może się jeszcze
                      zastanowię nad zmianą zawodu?
                      Tylko już musiałabym zacząć trenować...
    • kawa_malinowa korekta 22.03.06, 10:45
      po wczorajszej wyprawie do TESCO, zdecydowanie; literatką. picie i pisanie. z
      młodopolskim towarzystwem. i ta ich.... radość życia :)
      • dr.krisk Też bym chciał być literatką.... 22.03.06, 11:19
        Albo jeszcze lepiej - zgrabna szklaneczką do whisky. Stać w dobrze zoapatrzonym
        barku pełnym często wymienianych na nowo single maltów ze Speyside.....
      • stella25b Re: korekta 22.03.06, 11:20
        Mnie sie marzy "zawod" spadkobiercy wielkich pieniedzy. Po niemiecku mowi sie
        ko kims takim "Sohn von Beruf".
        • dr.krisk Fakt... 22.03.06, 11:24
          stella25b napisała:

          > Mnie sie marzy "zawod" spadkobiercy wielkich pieniedzy. Po niemiecku mowi sie
          > ko kims takim "Sohn von Beruf".
          To musi być miłe. Wstawać gdzieś koło 8-mej, poranne ćwiczenia cielesne w
          eleganckim gymie, śniadanie w eleganckiej kawiarni, potem z eleganckimi
          przyjaciółmi do klubu golfowego (też eleganckiego)..
          A późnym wieczorem wymknąć się cichaczem do knajpy "U Grubego Józka" i nawalić
          się do nieprzytomności, narozrabiać i zostać odniesionym przez wierną służbe do
          domu...
          I tak da capo al fine.. fajnie!
          • zdanka1 Re: Fakt... 22.03.06, 23:08
            No to jest gdziweś blisko mojego ideału arystokraty zdegenerowanego, tyle tylko,
            ze więcej kasy i zadnego eleganckiego golfa, a jedynie spelunki, lunapary,
            gejowskie kanciapy , palarnie haszyszu , no i ta szkola prywatna :))))))
          • stella25b Re: Fakt... 23.03.06, 10:58
            Wszystko sie zgadza oprocz tego eleganckiego planu dnia;)
            • stella25b Re: Fakt... 23.03.06, 11:00
              Moja odpowiedz miala sie znalezc pod dochtorowym wpisem.

              Jakbym jeszcze jakis tytul Gräfin miala to tez by mi sie podobalo.
              • dr.krisk A co, nie lubisz Eleganckich Śniadań??? 23.03.06, 13:29
                Ja kiedyś takie jadałem w Austrii, w typowej kawiarni. Miło: chrupiące
                rogaliki, kawa ze śmietanką.... siedzisz, przeglądasz gazety i zastanawisz się
                co zrobić z resztą tak przyjemnie zaczętego dnia. Zza okna dobiega tupot - to
                rzesze szarych pracowników najemnych galopują do roboty, ale nas to nie
                dotyczy! My z lubością pasożytujemy na zdrowej tkance narodu, zawłaszczając
                wartośc dodaną do produkcji (czy co tam się da zawłaszczyć...).
                Ech, rozmarzyłem się, a za chwilę mam cholernie trudny wykład - znaczy ja
                prowadzę, a słuchacze udają że nie śpią...
                • chihiro2 Re: A co, nie lubisz Eleganckich Śniadań??? 23.03.06, 14:17
                  A co wykladasz, jesli mozna spytac?
                  • marquis Re: A co, nie lubisz Eleganckich Śniadań??? 23.03.06, 14:21
                    Chemię w Biedronce ;)

                    Przepraszam, wiem, że to juz stare jak świat, ale jakoś nie mogłem się
                    powstrzymać :) A dr.krisk to myślę, że wykłada Bardzo-Poważne-Nauki-Ścisłe
                    • braineater Re: A co, nie lubisz Eleganckich Śniadań??? 23.03.06, 14:46
                      Ja mam gorsze wrażenie, że to co Dottore wykłada, to nie sa tylko Bardzo
                      Poważne Nauki Ścisłe, ale także opowieści o Zastosowaniu Tajemnych Machin, z
                      Których Żadna Nie Robi Ping, a kazda ma schemat wielkości mapy świata w którym
                      orientują sie na świecie 3 osoby Kriskopodobne.

                      P:)
                      • dr.krisk Re: A co, nie lubisz Eleganckich Śniadań??? 23.03.06, 15:19
                        Uczę m.in. mechaniki technicznej - wiedzy tajemnej. Przed klasycznymi fizykami
                        udajemy techników, przed technikami - nawiedzonych teoretyków i jakoś to się
                        wszystko kręci.
                        Kupa zabawy z tym jest, proszę państwa!
                        Ale moim marzeniem jest Mechanika Artykułów Spożywczych: równania konstytutywne
                        dla sera szwajcarskiego, równania stanu dla piffa..... A te doświadczenia,
                        ktore można przeprowadzać!
                • stella25b Re: A co, nie lubisz Eleganckich Śniadań??? 23.03.06, 16:38
                  Mnie by wystarczylo sniadanie na tarasie w ogrodzie ale bez codziennej hektyki.

                  Te typowe austiackie kawiarnio- cukiernie sa rewelacyjne ze wzgledu na
                  asortyment ciast i tortow. Takich wspanialych w Niemczech nie ma! I maja tam
                  jeszcze swietne czekoladowe praliny do wyboru-kupuje sie je na sztuki.

                  Przyznaje, ze nigdy nie jadlam sniadania w takiej kawiarni stad tego nie
                  doceniam.
                  • dr.krisk Ja, ja...Sacher Torte! 23.03.06, 17:07
                    stella25b napisała:

                    > Te typowe austiackie kawiarnio- cukiernie sa rewelacyjne ze wzgledu na
                    > asortyment ciast i tortow.
                    To prawda. Owe słodkie wytwory mają przy tym niezwykłą finezję smaku - ja
                    przynajmniej zażerałem się ze szkoda dla mojego zdrowia rozmaitymi wersjami
                    tortu Sachera, ciastami kruchymi z owocami, tortami orzechowymi...
                    Cukru w sam raz, dobrze zestawione smaki.....
                    Kudy tam przereklamowanemu Bliklemu do nich!
    • kwiecienka1 Re: Kim chcielibyscie byc z zawodu? 22.03.06, 23:52
      wiolonczelistką
      chciałabym być wiolonczelistką
      już nawet samo słowo bardzo mi się podoba, nie mówiąc o dźwiękach tego
      instrumentu...

      i jeszcze mogłabym być modelką jakiegoś słynnego malarza
      wtedy ludzie przychodziliby do Luwru i mówili: a oto słynna "Kwiecienka z
      Czekoldkami" pędzla XXX

      póki co jestem sobie zadowoloną freelansową nauczycielką i bardzo mi z tym
      dobrze :)
      pozdrawiam
      Kwiecienka w okolicach Północy


      • stella25b Re: Kim chcielibyscie byc z zawodu? 23.03.06, 11:32
        Z wiolonczelistka kojarzy mi sie staaaary przeboj chyba Skaldow- pamieta ktos?

        "Kwiecienka z Czekoldkami" pędzla XXX- hahaha piekne!
      • zdanka1 Re: Kim chcielibyscie byc z zawodu? 23.03.06, 11:37
        Poważnie chciałaś być wiolonczelistką ? :)))) A grałaś? Ja moją trumienkę
        taszczyłam chyba z 5 lat do muzycznej i uwierz mi, naprawdę nie masz czego
        załowac - jak nie ejsteś zdeterminowany na instrument to zostanie muzykiem
        mija sie z celem- tzreba miec potworne samozaparcie i równie duzą odpornośc na
        ludzi, którzy uwazają , ze najlepiej uczyć non stop mówiac o błędach, a nigdy o
        tym, co robi sie dobrze. Teraz jak słyszę gdzieś wiolonczele, to przypominaja mi
        się głownie w kółko powtarzane gamy ...
        • kwiecienka1 Re: Kim chcielibyscie byc z zawodu? 23.03.06, 22:16
          :)
          trochę tylko brzdąkałam na pianinie...
          w sumie nigdy nie chciałam być muzykiem, ale na wiolonczeli chciałabym nauczyć
          się grać ot tak, dla przyjemności, bez większych oczekiwań :)
          pozdrawiam
          Kwiecienka i Marzenia

          ps determinacji i odporności nigdy mi nie brakowało :)
    • kawa_malinowa czarownicą. 23.03.06, 13:44

    • nienietoperz Re: Kim chcielibyscie byc z zawodu? 23.03.06, 14:35
      Zawodowym brydzysta, spedzajacym trzecia czesc czasu na doskonaleniu systemu,
      wylapywaniu drobiazgow logiczno-teoretycznych, trenowaniu mozgu problemami
      rozgrywkowymi, czytaniu i pisaniu literatury brydzowej. Kolejna trzecia czesc
      czasu na uczestniczeniu w turniejach najwyzszej rangi, kiedy prestiz, klasa
      przeciwnika i stawka, o jaka sie gra, wymuszaja najwyzszy stopien koncentracji,
      kiedy od kazdej dolozonej karty w przeciagu powiedzmy tygodnia intensywnej gry
      moze zalezec medal, kiedy mozna spedzac godziny na analizowaniu zagran swoich i
      rywali wraz z kolegami z druzyny czy z kapitanem, kiedy walka mozgow ma
      charakter bezposredni i latwo ocenialny, a jednoczesnie nie jest tak bezduszna,
      jak w szachach.

      Reszte czasu spedzalbym podrozujac. Oraz oczywiscie, w efekcie odnoszonych
      sukcesow, plawiac sie w adoracji pieknych kobiet i inteligentnych mezczyzn (jak
      ma byc idealnie, to moze byc stereotypowo:-)

      Wasz
      nntpz



    • eva.68 Nie bedę oryginalna 23.03.06, 15:53
      - szczęsliwą posiadaczką dużych pieniędzy, dobrze ulokowanych.
      Nie wiem, co bym wtedy robiła. Bo na pewno byłabym zupełnie kim innym niż
      jestem.
      • dr.krisk Szkoda... 23.03.06, 16:00
        eva.68 napisała:

        > Bo na pewno byłabym zupełnie kim innym niż
        > jestem.
        Niedobrze. Nie chcemy.

        • eva.68 Re: Szkoda... 23.03.06, 16:20
          Ze smutkiem przyjmuję, że nie życzysz mi szczęśliwej odmiany losu.
          • eva.68 Żartowałam :)) 23.03.06, 16:21

            • sutekh1 Re: Żartowałam :)) 23.03.06, 16:53
              trzy:

              -zabójcą na zlecenie (z fenomenalnym zaufaniem ze strony zleceniodawców)
              - wokalistą grupy o takiej wyobraźni jak The Dandy Warhols albo Yannem Tiersen
              ALBO Tomem Waitsem
              - pisarzem który wygrał kilkadziesiąt milionów na loterii.
              • braineater Re: Żartowałam :)) 23.03.06, 17:07
                o - bycie Tomem Waitsem dobry krok.
                Jeszcze Davidem Bowie bym mógł być albo Johnem Zornem:)
                A na kilera to moja żona się pisze, tyle, że ona jeszce by szpionem być chciała.

                P:)
                • dr.krisk Albo muchą barową (barfly) zostać.... 23.03.06, 17:11
                  braineater napisał:

                  > o - bycie Tomem Waitsem dobry krok.
                  Bardzo dobry. Też bardzo lubię i jest on moim autorytetem (ktos musi być, to
                  padlo na Waitsa).

                  > A na kilera to moja żona się pisze, tyle, że ona jeszce by szpionem
                  > być chciała
                  A czy już ćwiczy w domu? Bo to ważne!
                  • stella25b Re: Albo muchą barową (barfly) zostać.... 23.03.06, 17:13
                    A to z Marysi zrobila sie teraz Leosia Zawodowiec?
    • ash3 Re: Kim chcielibyscie byc z zawodu? 23.03.06, 17:21
      Chciałabym być muzykiem jazzowym.
    • quarantina Re: Kim chcielibyscie byc z zawodu? 24.03.06, 09:06
      Chciałabym być fryzjerem. Normalnym, zwykłym fryzjerem. Chciałabym strzyc,
      układać włosy, albo na ten przykład golić. Czy ktoś pamięta scenę golenia z
      Sommersby, albo scenę mycia włosów z Pożegnania z Afryką?
      Fryzjer wchodzi z klientem w bardzo intymny kontakt, poprzez dotyk. Podobnie
      jak krawiec. Dotyk krawca biorącego miarę i dotyk fryzjera mają coś wspólnego,
      coś usypiającego.
    • 8macek Re: Kim chcielibyscie byc z zawodu? 25.03.06, 14:39
      ja bym mógł chcieć być odjechanym reżyserem takim jak David Lynch lub Lars von
      Trier albo jeszcze bardziejszym!

      no albo przynajmniej operatorem koparki KOMATSU!

      • sutekh1 Re: Kim chcielibyscie byc z zawodu? 27.03.06, 17:02
        w wieku podstarzałym?
        hehe

        mordercą....nie żartowałem, to przecież przerażające wyznanie nawet dla mnie. a
        jednak.
        • noida Re: Kim chcielibyscie byc z zawodu? 27.03.06, 17:24
          A od kiedy morderca to zawód?
          • 8macek Re: Kim chcielibyscie byc z zawodu? 27.03.06, 17:29
            no właśnie!
            tu muszę się z noidą mocno silnie zgodzić!
            co najwyżej zawodowy płatny zabójca!
            :-D
            • noida Re: Kim chcielibyscie byc z zawodu? 27.03.06, 17:31
              Albo złodziej- nieudacznik, któremu te morderstwa wychodzą przypadkiem...
    • eeela Re: Kim chcielibyscie byc z zawodu? 27.03.06, 18:19
      Chcialabym byc czarownica.
      I elfem moze jeszcze. Lesnym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka