miia1
02.04.06, 22:13
W życiu realnym mam znajomych bardzo różnych. Jedni ze szkół, inni z pracy,
inni poznani na wyjazdach, imprezach itp. Niektórzy się znają, inni nigdy
prawdopodobnie się nie poznają. Nie mam dylematów organizując spotkania u
siebie w domu, kogo zaprosić, bowiem staram się dobierać skład osobowy tak,
aby wszyscy dobrze się ze sobą czuli. Czasem oczywiście to się nie udaje...
Na czacie jest inaczej. Nie da się uniknąć "przyjęć" z osobami, które lubiłyby
się wszystkie. Bywa często, że spotykam jednocześnie osoby przeze mnie bardzo
lubiane, które jednak się nawzajem nie znoszą. Nie sprawia mi to specjalnego
kłopotu, bowiem nie probuję spośród nich wybierać. Jednak po jakimś czasie
zdarza się, że ktoś czuje się dotknięty, urażony, że nie stanęłam po jednej ze
stron. I przyznam, że sprawia mi trudność zrozumienie takiej postawy, bowiem
sama przyjmuję do wiadomości, że można lubić jednocześnie dwoje nielubiących
się ludzi. Czy nicków, jak kto woli.
Ale niesmak pozostaje... i lekkie zdziwienie. Wydaje mi się, że takie
stawianie sprawy przez niektórych, to źle pojęta lojalność.