Dodaj do ulubionych

the bes koncerty ever :)

05.04.06, 11:07
Takiego wątku chyba jeszcze nie było.
ZAłożenie wątku powodwane jest chęcią usłyszenia opowieści o najfajniejszych,
w najlepszym towarzystwie, najbardziej magicznych koncertach, w czasie
których TWArzysze byli wśród publiki ;)

Bo się dziecko zastanawia, jak to zrobić, żeby pojechać na the Prodigy,
wybiera się na Acid Drinkers (ale to w rodzinnej wsi bedzie), chcialoby na
OPenera, albo na Placebo do Czech i na Arctic Monkeys do NIemec w czasie
wakacji. OPowiadajcie i motywujcie :) A ja swoje opowiesci przeleje po
zajeciach :)

k.
Obserwuj wątek
    • braineater Re: the bes koncerty ever :) 05.04.06, 11:17
      Najbardziej efekciarski na jakim byłem - The Rolling Stones na stadionie śląskim
      Z największym sentymentem wspominany - Metallica i AC/DC na tym samym
      stadionie. Pierwszy duzy koncert na jakim byłem w zyciu.
      Najlepszy z ostatnich - Otomo Yoshihide Jazz Ensamble w Katowicach. Obłęd na
      pięciu Japonczyków, maszynę do robienia ziuuuuuuuuuuuuum, ziuuuuuuuuuuuum,
      ping, oraz cudowna wokalistke Kahimi Karie. Po pierwszej, dwudziestominutowej
      totalnej improwizacji w klubie zostało jakies 30 osób. Wcześniej był pełny:)
      Najlepszy ever z dotychczasowych... ? The Tiger Lillies w Poznaniu, Diamanda
      Galas we Wrocławiu lub Nine inch nails w Pradze. Nie jestem w stanie
      powiedziec, który z nich, bo każdy był przezyciem z gatunku religijnych. Choć
      najbardziej obłąkany chodziłem chyba po Diamandzie.
      a jak sie Kawucha wybierasz na Open'era, to sa szanse na spotyk, bo mam juz
      bilety:)

      P:)
      • obly Re: the bes koncerty ever :) 05.04.06, 11:54
        taa.. tez bede na Open Kairze
        tam będą wszyscy;))
        najlepszy koncert na jakim byłem?
        mogę powiedzieć o najgorszym
        urodzinowy koncert fisha w punkcie dwa tygodnie temu. wyszedłem po trzech
        kawłkach. instrumentalnie było cacy (grał tatko) ale nei zniosłem mówienia pana
        ryby.
        nie zdzierżylem.

        a jeden z lepszych to koncert voovoo 20 lat temu ;)))) przed łobijabi jeszcze.

        na duże konecrty nie chodzę z założenia, nie potrafię, nie mieszczę się, nie
        chcę, open air idę bo tam jest dobry klimat aby być po za tym okazja
        dospotkania wielu znajomków w jednym miejscu.
      • kawa_malinowa Re: the bes koncerty ever :) 05.04.06, 13:47
        Ja biletów jeszcze nie mam, ale się staram :) I w sumie to zalezy od decyzji
        ziomalstwa (:)), Czechy, czy Gdańsk. Bo w sumie idzie o Placebo. (no i Sigur
        Ros)

        A teraz czytany wlasnie na wykladzie przed momentem Milan Kundera (i wyladuje
        przez niego na bohemistyce, jesli dobrze pojdzie:)):
        "Podczas koncertow jazzowych publicznosc bije brawo Oklaski znacza: sluchalem
        cie uwaznie, a treraz wyrazam ci moj szacunek. Muzyka zwana rockowa zmienia te
        sytuacje. Istotny fakt: podczas koncetow rockowych nie bije sie brawa. Byloby
        to niemal swietokradztem bic brawo i ujawniac w ten sposob krytyczny dystans
        miedzy grajacym, a sluchajacym; tutaj przychodzi sie nie po to, by sadzic i
        oceniac, lecz by oddac sie muzyce, krzyczec wraz z muzykami, laczyc sie z nimi;
        tutaj poszukuje sie utozsamienia, nie przyjemnosc; porywu, a nie szczescia.
        (...)"

        I chyba wlasnie o to chodzi.
        Moje najprzyjemniejsze - Homo Twist, ale nie ze wzgledu na muzyke, tylko
        towarzystwo (to byly czasy...), ze wzgledu na fakt, ze bylam na sali sporo
        czasu przed koncertem i siedzielismy sobie w trakcie proby zespolu....

        Kombajn do zbierania kur po wioskach (w bezsennosci) - towarzysko przyjemnie, a
        do tego moja ulubiona polska kapela, niesamowite show z wokalista, udajacym
        wokaliste Portishead, przekaz energii i co z tego, ze byly problemy ze
        sprzetem, ze wolano co chwile basiste Lili Marlene (a to tez ciekawe granie
        bylo), bo kiedy zaczeli spiewac "kochac to nie znaczy zawsze to samo', by po
        kilku linijkach wpasc w Połączenia i "straszę was, zeby zapomniec, jak abrdzo
        sie was boje', to mimo ze juz nie czulam pluc (w sumie piec godzin prawie
        koncertow).... eh... chce jezcze, ale ma byc nowa plyta i nowy koncert :)

        CKOD (haha) w bezsennosci rowniez. Chora bylam, mialam nie pic i nie skakac.
        Miałam nie pić i nie skakać, bo termometr pokazywał 38 stopni, ale jak tu nie
        pić, skoro trzeba było się napić w intencji długiego koncertu, jak tu nie
        skakać, skoro Ostrowski śpiewa "hej, chłopcze"... Loża honorowa dla vipów, a
        potem skaczemy najwyżej na sali, lądujemy na podłodze, lądujemy na kanapie,
        lądujemy na scenie u stop Ostrowskiemu. A potem przez kilka dni nie moglam
        chodzic i mialam łydkę jak Smerfetka. nie tylko łydkę. znaczy sienie tak
        zgrabna, ale tak niebieską. I być może "to nie zdarza się nam", ale nawet
        dzieciaczki z "generacji nic" potrafią bawić się na koncercie. A armia
        zbawienia wyszła z podziemia i nikt nie kazał jej wracać, bo wszyscy bawili
        się grzecznie. I "nienawidzę miasta Wrocław, tutaj szybko się umiera". I cała
        masa słów, co stały się soundtrackiem do tu i teraz.



        JA CHCE NA KONCERT!
        • zdanka1 Re: the bes koncerty ever :) 07.04.06, 12:07
          ale jaja :))))))) JA NAJLEPEIJ WSPOMINAM SZALONY WYSTĘP ckod podczas konkursu
          poetyckiego Bierezina ( a raczej nagród wręczanych tym,co wygrali. Zepsól
          obrzucono petami i ogryzkami, ludzi było z 70 -50-ciu? wszyscy byli pijani,
          bo sponsorwał tam darmowe piwo jakiś browar- kurde , na koniec powiedzieli
          Ostrowskiemu, zeby już nie śpiewał, jakiś koleś -poeta wyróznienie stwierdził ,
          ze wg neigo jestem jedyną osoba w tym towarzychu, która zasługuje na
          bigos :))))))
          Jezus, przyznam , ze ten koncert to był najlepszy koncert CKOD jaki
          widziałam;:)))))))))))))))))))))))))))))))))))
          • kawa_malinowa Re: the bes koncerty ever :) 08.04.06, 14:41
            dialog Ostrowskiego z publika w czasie koncertu:
            - jak sie bawicie?
            - [x]ujowo (zapisuje fonetycznie, bo nigdy nie pamietam))
            - to dobrze, bo my tez bawimy sie zle...


            A wlasnie sie okazao, ze w maju panowie znowu beda w "nienawidze miasta Wrocław" :))
      • kawa_malinowa Re: the bes koncerty ever :) 05.04.06, 13:51
        > Nine inch nails w Pradze

        no to ja jestem bardzo zła i zazdrosna w zwiazku z czym chyba wycofam
        zaproszenie na gronie :)
        • braineater Re: the bes koncerty ever :) 05.04.06, 13:54
          :)
          Na gronie już 'siedze od półroku, jako Marceli Szpak, ale od jakis 5 miesięcy
          uznaje, że nie ma po co tam zaglądać:)
          Ale z zaproszenia sie ciesze, nawet cofnietego:)

          P:)
          • obly Re: the bes koncerty ever :) 05.04.06, 14:39
            ja na gronie od jakiegos 2 lat i w sumie
            znalazłem jedynie wątek uczniów z mojego liceum i z łezka w oku czytałem sobie
            ich przygody z lekcji wspominając swoje ;)))

            grono nie kumam po co jest...

            Na ulicy wyglądało że łazisz z tablicą ogłoszeń na plecach z wypisanym memo
            kogo znasz w swoim życiu. czytasz inne i krzyczysz jak kogoś znajdziesz "ooooo
            znasz maryjana!" "no" odpowiada zagdnięty i rozchodzicie siędalej po wymianie
            zdjątek ;))).

            ale na ulicy to jest głupie

            w necie jest to lansik wyższych intelektualnych sfer
            śmieszne są tylko zdjęcia jakie sobie ludziska robią ;))
    • beatanu Re: the bes koncerty ever :) 05.04.06, 12:23
      Nie wiem czy najlepszy ale z wielu względów najbardziej odklejony...
      The Knife, Lund, kilka dni temu.
      Zupełnie nieoczekiwanie (ale po długim oczekiwaniu na wpuszczenie do lokalu)
      znalazłam się na samym przodzie, czyli tak blisko sceny jak to tylko możliwe.
      Nigdy nie byłam tak blisko grających (abstrahuję od koncertów w klubach
      jazzowych) To dość mocne przeżycie!
      Obrazek (he he zgadnijcie, gdzie stoję:)
      sydsvenskan.se/nojen/article151075.ece
      Czasami totalna hipnoza audio-wizualna, czasami tylko lekki odjazd. Dla
      wielbicieli turpizmu - miód na duszę. W ogóle The Knife to jeden z ciekawszych
      zespołów szwedzkich dziś i jutro mam nadzieję też. Ewoluuje od radośniejszego
      neonowego syntetycznego popu ala lata osoemdziesiąte ku ciemniejszym pokładom
      duszy. Podoba mi się ich idea odizolowania się od słuchaczy (te kilka koncertów
      promujących ich najnowszą płytę to w ogóle pierwsze koncerty w ich karierze),
      totalna depersonifikacja, rodzeństwo tworzące ten zespół nie pokazuje się
      publicznie. A głos Karin Dreijer przyprawa mnie czasami o ciarki....

      Tutaj można obejrzeć ich najnowszy wideoklip:
      www.silentshout.co.uk/
    • ash3 Re: the bes koncerty ever :) 05.04.06, 12:29
      Nie chodzę czesto na koncerty, ale do dziś pamiętam 2 symf. Mahlera pod dyr.
      Semkowa w FN w Warszawie, chyba już trzy lata temu. To było piękno, potęga,
      radość, wzruszenie! Bardzo chciałam to usłyszeć w takim właśnie wykonaniu.
      • daria13 Re: the bes koncerty ever :) 05.04.06, 13:40
        Na koncerty chodzę bardzo rzadko, bo mnie na to nie stać. Najlepsze koncerty w
        Sali Kongresowej kosztują po kilkaset złotych każdy, a chciałoby się przecież
        pójść z mężem, a jeszcze lepiej z dorastającą córką:(
        Bardzo sobie dlatego cenimy darmowe koncerty w ramach WSJD i Jazz na Starówce.
        Jeśli chodzi o stronę wizualną największe wrażenie zrobił na nas koncert
        Tangerine Dream na Moście Świętokrzyskim, kilka lat temu. Muzyka miała dla nas
        głównie wartość sentymentalną, ale efekty specjalne były naprawdę imponujące i
        widowiskowe.
        Koncerty moich marzeń: Keith Jarrett, Tool i Kronos Quartet. Wszyscy już byli w
        Polsce i to nie raz, ale mi nie było dane:(. Może kiedyś mi się uda.
        P:)
        • braineater Kronos 05.04.06, 13:52
          to ja sie obawiam, ze jest po prostu poza zasięgiem normalnie zarabiającego
          polskiego TWAcza. Trzy razy grali, trzy razy zabiła mnie cena biletu
          (+przejazda 400 kilometrów do Stolycy:) To jest zreszta mój jedyny zarzut wobec
          tego miasta - na imprezy dla garniturowców ściąga się takie kapele, że hej i
          biletuje sie to tak, ze ch..j.

          P:)
      • staua Re: the bes koncerty ever :) 07.04.06, 17:05
        Po moim wpisie zaczelam czytac od poczatku inne wpisy i rzeczywiscie - zupelnie pominelam koncerty
        muzyki powaznej, ciekawe czemu - chyba tak specyficznie odczytalam pierwszy post Kawy...
        We wtorek bylam na bardzo dobrym koncercie w filharmonii, taka mieszanka (byl to specjalny koncert z
        okazji stulecia pewnego pisma naukowego, tylko dla czlonkow towarzystwa, ktore to pismo wydaje,
        wiec program byl raczej lekki, ale urozmaicony). Dzieki temu uslyszalam Coplanda, ktorego tworcosci
        nie znalam zupelnie. Byl tez Rimski-Korsakow, Ravel, Debussy i Bernstein, orkiestra grala swietnie.
        A w filharmonii bostonskiej konczy sie sezon, gdzie tematem przewosnik byla tworczosc Beethovena
        (bylam tylko na jednym koncercie, na ktorym najwieksza przyjemnosc sprawila mi Siodma Symfonia).
        Obecnie duzo czesciej chodze do filharmonii niz na koncerty rockowe czy jazzowe, glownie dlatego, ze
        zwykle chodze z mezem, ktory woli klasyke.
    • kubissimo Re: the bes koncerty ever :) 05.04.06, 13:34
      nie jestem wielkim fanem koncertow, bo ciagle ktos sie gdzies pcha, ktos cos
      wola i zazwyczaj wylewa na mnie piwo ;)

      z takich przyjemniejszych wspominam oglądany spod samej sceny We Are The Future
      w Rzymie w 2004 - od Herbiego Hancocka przez Santanę i Khaleda aż po Alicię
      Keys (chociaż było ich dużo dużo więcej), całość prowadzona m.in. przez Quincy
      Jonesa, Naomi Campbell i Angelinę Jolie, na widok której wszyscy Włosi płci
      męskiej wyjęli nagle kartony z podstawowym pytaniem: WILL YOU MARRY ME?
      ;)

      bardzo fajnie wspominam finał pierwszej WOŚP (w 1993) w Stodole, gdzie obok
      VooVoo wystąpiły takie różne początkujące zespoły jak Wilki, Raz Dwa Trzy, Hey
      czy Edyta Bartosiewicz :)

      ostatnio (w lutym) byłem w Szczecinie na koncercie Xaviera Naidoo i było
      znakomicie pod każdym względem :)))
      • kawa_malinowa Re: the bes koncerty ever :) 05.04.06, 13:48
        > nie jestem wielkim fanem koncertow, bo ciagle ktos sie gdzies pcha, ktos cos
        > wola i zazwyczaj wylewa na mnie piwo ;)

        przez pierwsze kilkadziesiat minut na koncetcie Kombajnu (dwa supporty byly)
        mialam ochote zaczac krzyczec, i powiedziec wszystkim ocierajacym sie ludziom,
        zbey spier*^&^, i ze jak nie to im zrobie tutaj "martwe disco".
        Ale potxniej mi przeszlo :)
    • nienietoperz Re: the bes koncerty ever :) 05.04.06, 13:58
      The best ever trudno wybrac, ale zawsze mozna w roznych kategoriach:

      rodzima w duzej skali - Kult w fazie Kazikowej prosaksofonowej, mniej wiecej po
      Brechcie przed Waitsem; duzy koncert w hali Anilany w Lodzi, sciana dzwieku
      detego plus ogolny sentyment mlodzienczy.

      rodzima w malej skali - Armia, w malym, juz zreszta nieistniejacym, klubie w
      podziemiach dawnej fabryki (jak to w Lodzi). Moc plus energia plus Budzynski nad
      tym, czy tez obok tego. Mniam.

      obca w skali duzej - wymarzony Nick Cave, koncert juz na TWA opisywany.

      obca w skali drobnej - klub sredniej wielkosci, znalezienie sie na koncercie
      przypadkowe, wykonawcy w liczbie czterech. Najpierw dosc slabo, potem na scenie
      pojawilo sie norweskie dziewcze w welnianej czapeczce i z gitara. Po trzech
      minutach w sali zrobilo sie kompletnie cicho, ludzie przestali kupowac piwo,
      rozmawiac, przesuwac sie. Pierwszy raz widzialem tego rzedu zwyciestwo nad
      publicznoscia. Az zal bylo potem wpuszczac gwiazde wieczoru - nota bene calkiem
      w porzadku zespol. Na koniec koncertu, kiedy gwiazda szykowala sie do bisow,
      szef klubu podszedl do sceny, wymienil pare uwag, i... na scene wrocila
      Norwezka. Wszyscy siedzieli juz na podlodze, atmosfera po drodze zgubiona
      wrocila momentalnie.
      Dziewczyna zwie sie Ragz, mozna uslyszec pare jej piosenek na
      www.myspace.com/ragzmusic
      - pamietac nalezy jednak, ze jakosc nagrania nie oddaje nawet w drobnej czesci
      uroku spiewu Lachmanki na zywo.

      Wasz
      nntpz
    • ydorius Re: the bes koncerty ever :) 05.04.06, 15:28

      Ja sobie też już naostrzyłem zęby i wytępiłem konto na opennerkę. Także do
      zobaczenia :-)

      Najlepszym, najbardziej energetycznym koncertem, jaki dany mi było zobaczyć było
      Explosions in the sky w Fabryce Trzciny. Kto był, ten wie (a do dziś wspominam
      trzech skaczących do góry gitarzystów, którzy w tym rytmie uderzali w struny.
      Skończyli tylko dlatego, ze jeden się przewrócił, a drugi wtedy zdjął gitarę i
      oparł się o głośnik :-). To było coś niesamowitego i publika wyszła na miętkich
      nogach.

      Co się tyczy koncertów marzeń, to już byłem na kilku. Widziałem Tool w
      koszmarnie dusznej Hali Mery (czy jak jej tam), widziałem trio
      Możdzer/Danielsson/Fresco promujacych 'The time', ściskałem dłoń Lechowi
      Janerce, który podpisał mi płytę ("Komu zadedykować?" "Mi" - i na płycie mam
      napisane: "Ci"). Widziałem na żywo Mike'a Pattona (twice) i wzruszenie odebrało
      mi mowę. Byłem na Queens of the Stone Age (również twice) i za każdym razem dali
      z siebie wszystko, przy czym za pierwszym (jeszcze z Nickiem Olvierim) w
      oryginalny sposób przeprosili za spóźnienie: zagrali dwa koncerty pod rząd.
      Publiczność wypłynęła z klubu Proxima i rozlała się szeroką strugą na zewnątrz :-)
      Ech. Sporo tego było w każdym razie :-)

      m,
      .y.

      P.S. Wybacz Brainy, ale chyba znów mamy kontrowersje. Uważam, że czas
      oczekiwania na RS na stadionie chorzowskim absolutnie nie został zrównoważony
      przez pokaz, jaki dali. To był - moim zdaniem - bardzo marny koncert.

      ----------------------------------
      What is home without Pinezka's Potted Meat?
      Incomplete.
      Pošto ja ne znam puno o sovama, pisaću o životinji koju znam. To je krava.
      • braineater Re: the bes koncerty ever :) 05.04.06, 15:42
        I tam:)
        Mnie sie podobało, bo po pierwsze bylismy za darmochę, po drugie, jakbym nie
        poszedł to i tak bym wszystko słyszał (100 metrow od stadionu moj dom:), po
        trzecie przyszliśmy sobie wczesniej (bo blisko) i najbardziej mi sie podobało,
        ze dobilismy prawie pod scene (do barierek superViPer sektora) i było fajnie,
        dopoki grał Dzem, bo wszyscy siedzieli i wszystko widac było, ale potem wyszli
        Kamieniarze i przycieli Satysfakcje, co skonczyło się szybka ewakuacja dwójki
        ludzi, co razem nawet 100 kilo nie ważą spospod roztętnionych kopyt
        rozbawionego tłumu - 15 minut zajęło nam sie przedarcie na w miare bezpieczne
        pozycje.
        Ale generalnie dostałem to czego chciałem, czyli fajną muzę, dobry szoł i
        okazje do beztroskiego poskakania.

        P:)
      • daria13 Re: the bes koncerty ever :) 05.04.06, 16:19
        ydorius napisał:
        >Co się tyczy koncertów marzeń, to już byłem na kilku. Widziałem Tool w
        > koszmarnie dusznej Hali Mery (czy jak jej tam)

        A mógłbyś napisać kilka słów o tym, jaki jest Tool na koncertach? Skoro nie
        mogę być, to bym sobie chociaż poczytała:(
        P:)
        • ydorius Re: the bes koncerty ever :) 06.04.06, 13:26

          Tool na koncertach jest mniej więcej taki, jak na teledyskach :-)
          Z tym, ze zamiast animowanych degeneratów występują całkiem żywe. Koncerty są
          bogato inkrustowane multimediami, czasami się zastanawiasz, czy oni czasem nie
          grają muzyki specjalnie skomponowanej pod te dziwne obrazy, które się pojawiają.
          Maynard jest gościem absolutnie niekomunikatywnym, chociaż nawet się odezwał
          ludzkim głosem, jak mu przeszła trema :-) Ale ten ludzki głos, to daj boże
          zdrowie, nawet jak szepcze, to człowieka ciarki przechodzą we wszystkie strony :-)
          I generalnie grają na dwa sposoby: na wyniszczenie psychiczne i na fizyczne. Na
          wyniszczenie psychiczne Jones potrafi ciągnąć jedną frazę przez dwadzieścia
          minut, coraz wolniej i wolniej i w końcu zaczynasz się zastanawiać, dlaczego
          nigdy nie myślałaś o tym, by poderżnąć komuś gardło albo choćby wypatroszyć
          misia jakiemuś dziecku :-)
          Na wyiszczenie fizyczne po prostu grają jak Tool, a Maynard śpiewa jak Maynard,
          czyli jazda po całości, hallelujah i do przodu ;-)

          m,
          .y.

          ----------------------------------
          What is home without Pinezka's Potted Meat?
          Incomplete.
          Pošto ja ne znam puno o sovama, pisaću o životinji koju znam. To je krava.
          • daria13 Re: the bes koncerty ever :) 06.04.06, 13:54
            Dzięki Ydorius! Tego mi było trzeba:) Ale Ci zazdroszczę. Muszę, po prostu
            muszę to kiedyś zobaczyć i przeżyć!!!
            P:)
            • braineater Re: the bes koncerty ever :) 06.04.06, 13:59
              Zapraszamy do Katowic. to nie jest tak daleko:) a koncert juz niedługo:)

              P:)
              • daria13 Re: the bes koncerty ever :) 06.04.06, 17:32
                braineater napisał:

                > Zapraszamy do Katowic. to nie jest tak daleko:) a koncert juz niedługo:)
                >
                > P:)

                Wiem, ale po pierwsze nie będę chyba jeszcze wtedy sprawa, po drugie bilety,
                podróż i jednak nocleg dla 2 osób chyba mnie tym razem znowu przerosną. Idzie
                lato, dziecki trza na wakacje wysłać:(
                I znowu z moich marzeń nici. Jak zwykle.
                Ale ufam, że Ty się wybierzesz i wszystko nam tu pięknie opiszesz:) Zgoda?
                P:)
                • kwiecienka1 Re: the bes koncerty ever :) 06.04.06, 22:07
                  podróż i jednak nocleg dla 2 osób chyba mnie tym razem znowu przerosną.
                  ->
                  podróż:
                  polecam ten pospieszny o 19:15 z Warszawy - cenę ma jak pospieszny (cały bilet
                  43,04zł) a czas jazdy prawie jak ekspres (tylko 3h15)

                  nocleg:
                  niewielki i przytulny hotelik "U Kwiecienki" zaprasza...
                  jako dodatkowe atrakcje przewiduje się domową kuchnię & towarzystwo nieco
                  porąbanej gospodyni :)
                  cena doby hotelowej dla dwóch (i każdej ilości osób): szeroki uśmiech,
                  no, można przywieźć własne szkło...
                  pozdrawiam
                  Kwiecienka i Profesjonalna Oferta Noclegu & Towarzystwa dla Każdego :)
                  • daria13 Re: the bes koncerty ever :) 07.04.06, 11:52
                    Najmilsza Kwiecienko!!!!!!! Twoja oferta brzmi bajecznie! Jesli tylko kondycja
                    mi pozwoli, przemyślę ją wnikliwie. Tylko na tych koncertach trzeba skakać, a
                    jak ja biedny miś z przetrąconym kulasem będę skakać, no jak?
                    Pożyjemy, zobaczymy:)))) Już rozmyślam i zbieram siły:)))
                    Pozdrawiam najserdeczniej:)
                    • daria13 Re: the bes koncerty ever :) 07.04.06, 13:06
                      Właśnie sobie uświadomiłam, że koncert wypada w dniu urodzin Julki. Jeśli ja
                      nie będę w formie, to może jej zrobię taki prezent? Hmmmmmm....
                      P:)
                      • kwiecienka1 Re: the bes koncerty ever :) 07.04.06, 15:47
                        co do skakania - chętnie pomogę :))) cuś przytrzymam alboco...

                        jeśli jednak nie będziesz się czuła na siłach to możesz Julkę samą wysłać :)
                        przechwycę na dworcu, zabiorę do domu, nakarmię, przenocuję, na koncert
                        odstawię, po koncercie odbiorę, przenocuję, do pociągu wsadzę...
                        aha, karmienie może być wielokrotne (to tak zwane: karmienie na życzenie)
                        niech przywiezie: coś do przebrania na drugi dzień, swoją szczoteczkę,
                        ewetualnie kapcie - oświadczam dumnie, że całą resztę mam i wszelkim gościom
                        udostępniam
                        sprawę przemyśl, ja jestem w domu prawie cały czas (żeby nie powiedzieć często,
                        ale po umówieniu: cały czas)
                        pozdrawiam
                        Kwiecienka Zapraszająca

                        ps powyższe zaproszenie jest ważne dla wszystkich TWAczy, jego
                        rozpowszechnianie i realizowanie jest dozwolone i wręcz zalecane :)
                        • daria13 Re: the bes koncerty ever :) 07.04.06, 20:46
                          Jeszcze raz dziękuję, Kwiecienko kochana. Przemyślimy sprawę, choc Julka nieco
                          sceptyczne podchodzi do sprawy, bo po pierwsze zna wszystkie nasze wydatki
                          związane z okresem przed i wakacyjnym (zielona szkoła, wyjazd na 4 dni -
                          jednyne 430 zł, zdzierstwo), po drugie trochę się boi iść sama na taki koncert,
                          bo z Twojej wypowiedzi jasno wynika, że Ty na koncert się nie wybierasz, ale
                          jeśli ktoś inny z frakcji śląskiej by się wybierał, to możemy negocjować:)))))
                          Kwicienko, jesteś cudowna, wiesz o tym:)
                          Ściskam serdecznie.
                          • braineater Re: the bes koncerty ever :) 07.04.06, 20:55
                            Keine problem z adoptowaniem Julki na czas koncertu. My się wybieramy, więc
                            bedzie pod opieka podstawowej komórki społecznej:)

                            P:)
                          • kwiecienka1 Re: the bes koncerty ever :) 07.04.06, 21:28
                            no to Julka braineaterom sprzedana :)
                            (ja rzeczywiście nie wybieram się na ten koncert, nie znam Tool, może jeszcze
                            zdążę poznać przed, ale raczej się nie wybiorę: kasa...)
                            hola hola, nie jestem taka cudowna, wiesz o tym...
                            pozdrawiam
                            Kwiecienka + Linguini z Boczusiem i Pietruszką
                            (przepis telewizyjny)

                            ps oczywiście, podtrzymuję zaproszenie :)))) do tego czasu noga na pewno się
                            zrośnie
                            • daria13 Re: the bes koncerty ever :) 08.04.06, 11:30
                              Mam pytanka związane z sektorami w Spodku. O co chodzi? Czy sektor najtańszy
                              jest do niczego? W którym sektorze kupujecie bilety i na ile sztywne jest
                              pozostawanie w swoim sektorze? Nigdy nie byłam w Spodku, więc nie mam bladego
                              pojęcia.
                              Polecam się i pozdrawiam
                              PS.
                              Ja i tak upieram się przy mojej opinii na temat cudowności Kwiecienki:)
                              A noga pewnie się zrośnie, ale nie wiadomo czy będzie już całkiem czynna.
                              • braineater Re: the bes koncerty ever :) 08.04.06, 14:00
                                Sektory:
                                Najtańsze = najdalsze nie = natomiast najgorsze. Ot, dobre miejsce na emeryten
                                party, siedzenie z kolą i papieroskiem oraz oglądanie i słuchanie muzyki, bez
                                przymusu pląsania.
                                Średnio tanie - tego nigdy nie rozumiałem:) W każdym bądź razie te bilety
                                nabywa się gdy człowiek ma pragnienie wleźć na płytę a nie chce mu się
                                przepłacać:)
                                Drogie = płyta = tu nalezy skakać, bo i tak nic nie widać. Bywa niebezpiecznie,
                                dowodem ślad podkutego glana odbity na czole Marysieńki w trakcie koncertu
                                Sepultury dawno temu:)

                                Oczywiście, idziemy na płytę:)

                                P:)
                                • daria13 Re: the bes koncerty ever :) 08.04.06, 14:15
                                  Powiem krótko: hmmmmmm......
                                  Mogę się jeszcze zastanowić?

                                  Pozdrawiam serdecznie:)
    • kawa_malinowa :) 06.04.06, 00:22
      sie wlasnie dowiedzialam,
      ze na Juwenaliach beda 'the animals' :)))

      aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!
    • kwiecienka1 Re: the bes koncerty ever :) 06.04.06, 11:46
      a kiedy są juwenalia?
      wciąż bardzo cieszy mnie ta tradycja... wszyscy studenci olewają uczelnię i
      dzięki temu wykładowcy wszelkiej maści mogą się bezkarnie oddalić poza
      miasto :)))

      a co do koncertów to wybiorę jeden:
      4.11.2003 (do dziś posiadam bilet-relikwię) w Katowicach na festiwalu Ars
      Cameralis zagrał portugalski zespół Madredeus :)))))))
      po koncercie kilkorgu moim znajomym i mnie udało się przechtrzyć ochronę i
      wedrzeć za kulisy... osaczyliśmy zaskoczoną Teresę Salgueiro i usiłując
      przypomnieć sobie wszystko co było na lektoracie portugalskiego nawiązaliśmy
      krótką konwersację połączoną z prośbą o autografy...
      Teresa była bardzo miła (i bardzo zaskoczona, ze ktoś tak daleko mówi "coś" w
      jej języku), dała nam autografy i... niestety obyło się bez zdięć bo aparaty
      zabrano nam już wcześniej :( a potem nas wyrzucili żeby wreszcie mogła
      odpocząć... ech, ci fani...

      miało być o koncercie a wyszło pokoncertowo :)))
      pozdrawiam
      Kwiecienka, Resztki Pizzy na Wczesny Obiad i ABBA w Radiu
    • blue.berry Re: the bes koncerty ever :) 06.04.06, 12:03
      ja to jakos srednia fanka jestem koncertow wiec i takowych malo mam w
      zyciorysie. a co za tym idzie wzruszen rowniez.
      ostatnie zanotowane to dwa koncerty Mobiego z polsce. z tym ze zdecydowanie ten
      pierwszy - caly dzien padalo ale przed koncertem chmury sie rozeszly - zimno
      bylo mimo ze nie powinno wiec ekipa naubierana byla cieplo. ludzi dosc malo bo
      miejsce kiepskie (sluzewiec) i bilety drogie. ale bylo warto. zdwalam sobie z
      tego sprawe w momencie kiedy zorietowalam sie ze stoje sobie wsrodku tlumku a
      po moiej twarzy normalnie lzy jak grochy sie tocza. oczywiscie zasluga to bylo
      kawalkow z play i niesamowitego glosu czarnej divy:)

      ydorius - ty widze fanej wielkim jestes Janerki. to wiesz co ci powiem - ja go
      znam:))))))))))))))) hihi przez pare lat nawet moglam sie podpinac pod
      latke "bliski znajomy rodziny". dzieki temu bylam na wielu jego koncertach,
      bralam udzial w kreceniu jednego teledysku, miaam zaszczy i przyjemnosc
      godzinami lezec na kanapie i sluchac jak nagrywa plyte. no i przylazic i pic
      herbate siedzac u Janerkow przy kuchennym stole:)
      a tak sie pochwale:))))
      • ydorius Re: the bes koncerty ever :) 06.04.06, 12:37
        blue.berry napisała:

        > ydorius - ty widze fanej wielkim jestes Janerki. to wiesz co ci powiem - ja go
        >
        > znam:))))))))))))))) hihi przez pare lat nawet moglam sie podpinac pod
        > latke "bliski znajomy rodziny". dzieki temu bylam na wielu jego koncertach,
        > bralam udzial w kreceniu jednego teledysku, miaam zaszczy i przyjemnosc
        > godzinami lezec na kanapie i sluchac jak nagrywa plyte. no i przylazic i pic
        > herbate siedzac u Janerkow przy kuchennym stole:)
        > a tak sie pochwale:))))

        no ja mam dla Pana Lecha po prostu Wielki Szacun. Bo tak jak on, to nie potrafi
        nikt, a jak potrafi to albo mu się nie chce, albo mu nie pozwalają. A on nie
        dość, że potrafi, to jeszcze się z tym przebija :-)

        A co do Moby'ego to zgoda, fajny koncert był. I nawet ten Torwar nie taki
        straszny jak gop malują :-)

        m,
        .y.

        ----------------------------------
        What is home without Pinezka's Potted Meat?
        Incomplete.
        Pošto ja ne znam puno o sovama, pisaću o životinji koju znam. To je krava.
    • chihiro2 Re: the bes koncerty ever :) 06.04.06, 13:12
      Generalnie nie przepadam za koncertami. Takich stojacych to juz w ogole nie
      lubie, bo: jestem niska i z reguly nic nie widze, nie lubie halasu, malo jest
      wykonawcow, na ktorych zobaczeniu i uslyszeniu na zywo mi zalezy.
      Na takie siedzace czasem chodze, ale tez rzadko, bo trudno mi zgrac czas
      koncertu z moim zyciem, pieniedzmi i innymi czynnikami. Ale jakies dwa miesiace
      temu bylam w moim miasteczku na fantastycznym koncercie Michaela Nymana,
      ktorego ubostwiam. Gral sporo, muzyke nie z Greenaway'a (glownie
      z "Fortepianu", "Konca romansu", "Wonderland" i "Gattaki"), dwa utwory
      niefilmowe ilustrowane byly krotkimi filmikami dokumentalnymi z poczatku wieku
      (jeden z Nowego Jorku, drugi z Nicei). Sam Nyman byl w dobrej formie, bardzo
      elegancki i wyciszony.
      Kiedys bylam w Pradze na b. nastrojowym koncercie jazzowym. Calkiem przypadkiem
      trafilam z chlopakiem i grupka znajomych do baru jazzowego "U starej pani" (czy
      jakos tak) i tam jakis nieznany mi zespol czeski gral muzyke jazzowa. Atmosfera
      byla swietna, ludzi malo, klubik byl tez malutki, cudnie oswietlony i jakos tak
      to wszystko sie ladnie polaczylo...
      • stella25b Re: the bes koncerty ever :) 07.04.06, 11:23
        Ostatnio lubie koncerty zwlaszcza latem w jakims parku, kiedy z muszli
        koncertowej dobiegaja dzwieki jakiegos quartetu smyczkowego- dla mnie to taki
        romantyzm pur. Przez jazz/blues przeszlam w czasie studiow, wtedy to biegalam
        do piwnicy jazzowej w Norymberdze posluchac wszystkich, ktorzy tam grali.
        Z wielkich stadionowych gwiazd najlepiej wspominam Pink Floyd z koncertu w
        Stuttgarcie ale ostatnio byla ma Simple Minds i jestem do dzis oczarowana tym
        koncertem.
    • zdanka1 Re: the bes koncerty ever :) 07.04.06, 12:02
      Najlepszy koncert na jakim byłam to byla Republika bez prądu w łodzkiej trójce.
      Potem byłam jeszcze na takich "wilkach" (kiedy to jeszcze naprawdę był super
      czespól, a nie komercha) i o maly włos poszłabym na Myslovitz , ale nie
      poszłam, bo były zawirowania:) Nie cierpię koncertów spędów na dużą skale -
      przez kompletny przypadek znalazłam sie kiedyś na przystanku Woodstock i
      odechciało mi sie koncertów rokowych na 10 lat:))))))

      Ale "opener " to fajny pomysł , Placebo też , tyle tylko, ze wtedy to juz warto
      powlec sie do Pragi na parę dni i posiedzieć.
    • staua Re: the bes koncerty ever :) 07.04.06, 17:00
      W zamierzchlej przeszlosci (liceum/poczatek studiow) chadzalam na koncerty czesto, i dla
      przyjemnosci, i poniekad obowiazkowo (moj owczesny chlopak byl liderem zespolu, ktory gral supporty
      dla kilku znanych grup, ktore wtedy wystapily w Polsce, no i oczywiscie zespol gral tez niezliczone
      koncerty indywidualnie).
      Z tej pierwszej grupy super bylo ostatnie RobRege na Torwarze (a moja pierwsza taka impreza, chyba
      bylo to w 1990, wystapil jako gwiazda Bob Geldof) oraz Pink Floyd w Pradze. Z tych drugich bardzo
      utkwily mi w pamieci Marillion i Fish (bardzo ich wtedy lubilam).
      A w San Francisco, w poniedzialek, bylam w lokalnym klubie na wystepie, tez lokalnej, gwiazdy, Seana
      Hayesa, i tak mi sie spodobal, ze nawet kupilam jego CD pt. "Big black hole and the little baby star".
      Jakby ktos sie na to natknal, to szczerze polecam, troche grunge, troche rocka, ttroche nawet country,
      koles ma tez b. fajny glos i niektore pomysly bardzo ciekawe.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka