braineater
22.04.06, 13:28
poeta krakowski i Marcin, ksiązkę był napisał. Prozą, znaczy bez rymów, choć
nie do końca. I pan Apiecionek, księgarz taki, co go nikt nie lubi, dziś w
telewizorze powiedział w takim programie, co niby o ksiązkach jest i zwie sie
debilnie Book - macher i tak naprawde to jest koszmarną reklamą księgarń pana
Apiecionka, że powieść Świetlickiego,poety, Marcina to wydarzenie jest i że
przez kilka tygodni cała Polska, ba i nawet bliska zagranica o niczym innym,
jak o powieści Świetlickiego, poety, Marcina, rozprawiać będzie.
To ja panu Apiecionkowi wierzę, program w telewizji ma, więc wie, co mówi.
Ba, nawet nie wiedząc, że pan Apiecionek namawiać będzie Polske całą i
zagranicę najbliższą do burzliwych debat na temat ksiązki Świetlickiego,
poety, Marcina wziąłem i spontanicznie przeczytałem byłem ten utwór dziś,
pomiędzy 00:07 a 02:21, wypalając 3 papierosy, wypijając szklankę wina
czerwonego, oraz uzywając innych używek, o których nie miejsce teraz
deliberować.
'Dwanaście' bo taki też tytuł nosi dzieło Świetlickiego, poety, Marcina,
kryminałem miało być i nawet w serii adekwatnej wydane zostało, co kryminały
wydawać planuje, przez kolegę pana Świetlickiego, pana Grina, co kryminały
pisuje, ale takie, co ich nikt nie czyta, bo niedobre są strasznie, choć
nagrody dostaja rózne i rózniste, najczęsciej wręczane przez innych kolegów
wyżej wymienionych panów. I to jest tom drugi serii, co ma kryminał polski
podnieśc z marazmu, odkrajewszczyć i nadac mu polot i polor literatury dla
porządnie zesnobowanych odbiorców. Tom pierwszy to Trupy Polskie były,
opowiadań zbiór, z których aż jedno nie wygladało na wprawkę licealisty. I
tam też pan Świetlicki, poeta, Marcin był napisał opowiadanie i zda się, że
uwierzył, że potrafi kryminał napisać.
I ja się z nim zgadzam. Potrafi.
Choc pan Apiecionek watpliwośc w tym względzie zgłosił, twierdząc, że pan
Świetlicki powieśc o mediach i Krakówku napisał, a nie że kryminał i intrygę.
I że to z kluczem jest powieść i debatować nad tym kluczem się powinno z
namysłem i zaangazowaniem IPNowskich psów gończych. A ja to w sumie w dupie
mam ten klucz, bo ludzi, co tym kluczem nakręceni, przyjemności znac nie mam,
a i pewno bym ich nie polubił, bo w ogóle mało kogo lubię. Temu czytałem
sobie Dwanaście, jak zwykły kryminał, napisany przez pana Świelickiego,
poetę, którego za bycie poetą, a także bardem, minstrelem i ostatnim
trubadurem w jednym, lubię. Zawsze zreszta mi się wydawało, ze pan
Świetlicki, ze swym językiem ze zdań po prostu złozonych, upośledzona
gramatyką oraz perwersyjnym zboczeniem na punkcie demolowania składni zdań
polskich, powinien być prozaikiem już dawno temu, miast marnować swój talent
we wierszach dla pryszczatych i brylatych, którzy wyznają kult poety i
natchnienia.
I się stało.
I się czyta to 'Dwanaście' jak kolejny wiersz pana Świetlickiego, poety,
Marcina, tyle, ze wiersz na 212 stron długi i bez podziału na strofy. Poeta
Świetlicki Marcin, zreszta i w swych krótszych wierszach nie unikał
fabułowania, co inni poeci mu wytykali dawno temu, wskazując nań palcem i
natrząsając się okrutnie, że hah, ha, wiersz i fabuła, hahha, to chyba jakiś
hahah dowcip. A teraz innych poetów już nie ma poza panem Zagajewskim, co
chyba nadal jest poetą (przynajmniej w kazdym razie mieszka w Krakowie), a
pan Świetlicki, poeta i Marcin napisał wiersz, co udaje, że jest kryminałem,
a panu Apiecionkowi wydaje się, że jest powieścią o mediach.
Fabuła tego wiersza za skomplikowana to nie jest, jak to w wierszach z fabułą
bywa. Ot i opowieśc o zemscie po latach, przyjaźni męskiej na solidnych
alkoholowych podstawach zbudowanej, z galeria kobiet fatalnych i nie mniej
fatalnych mężczyzn, tocząca się w pamiętnych dniach zejścia z tego padołu
Pana Naszego Jana Pawła Drugiego oraz Wielkiego, podczas to którego zejścia
pan Świetlicki, poeta i Marcin, a raczej jego wierszowe alter ego, pijanym
mistrzem zwane, gotowało bigos, strasznie się tego zresztą wstydząc. W tle
pojawiają sie postacie pracujące dla telewizji, lub takie które kiedyś
pracowały dla telewizi a także te, które dopiero dla telewizji pracować będą,
oraz inne gwiazdy znane z kolorowych warszawskich magazynów, jak Masłowska
Dorota, której pan Świetlicki, poeta i Marcin profetycznie wieszczy koniec
straszny, acz w blasku chwały.
Zaczyna się Dwanaście od ucieczki psa, co towarzyszył wiernie pijanemu
mistrzowi lata całe, aż uciekł, ucieczki pani, co towarzyszyła mu przez
chwilę i też uciekła oraz pojawienia się tajemniczych postaci - dziewczęcia
tytułującego pijanego mistrza tatą, oraz znanego z innych fabularnych wierszy
pana Świetlickiego, poety i Marcina, słynnego krakowskiego mordercy, Karola
Kota, o którym w telewizji nawet kiedyś fajny program pokazali, i pan
Świetlicki go chyba widział, bo o nim pisze, że widział i ja go tez
widziałem, i tez o nim piszę. Dziewczynka jednak jest dla tego wiersza
postacia ważniejsza i tez jest poniekad z telewizji. Potem nastepują
morderstwa w liczbie kilku, sceny seksualne w liczbie trzech, burzliwe
rozstania i równie burzliwe powroty - niektóre to nawet z bardzo dalekiej
zagranicy, a wszystko kończy sie oczywiście programem w telewizji oraz
wypaleniem z pistoletu, który pijany mistrz, jak się zdawało zupełnie
bezsensu nosił ze soba przez pół wiersza.
A napisane to jest wszystko tak, prosze państwa, że aż strach, jakie piękne.
Z jednym tylko zastrzeżeniem, że trzeba znac trochę inne fabularne wiersze
pana Świetlickiego, poety i Marcina, by się tym pieknem zdań rzucanych od
niechcenia z gardła spalonego wódką i papierosami, bezkrytycznie i w
uwielbieniu zatchnąc i zachwycić. Wtedy człowiek wrazliwy za jakiego się mam,
łzy ronić może nad tym blaskiem perłowym fraz takich: 'Nazajutrz nie
wydarzyło sie nic szczególnego. Nazajutrz również. Nie wspominając o
nastepnych nazajutrzach' czy 'Przez Rynek przechodzili pracownicy telewizji
TVN, pracownicy radia RMF, a także pracownicy innych prac'. I takie zdania
toczą się przez cały ten wiersz z fabułą, ochy i achy z mej wątłej piersi
wyrywając i zawiść zielonooką rozbudzając, bo, jak juz będe duzy to tez będę
chiał być taki, jak pan Świetlicki, poeta i Marcin, co kryminał napisał
piekny.
A jesli wy chcecie tez być jak pan Świetlicki, to weźcie i przeczytajcie te
Dwanaście.
Bo to fajna ksiązka jest, można sie i posmiac i wzruszyc i w ogóle mnóstwo
uczuc pozytywnych budzi ona we mnie, choc podejrzewam, że za jakiś tydzień od
dzis, kiedy Dwanaście juz porzadnie na półkach księgarskich się umości, to
hyr po narodzie pójdzie, że pan Świetlicki, poeta i Marcin, zgupiał na lata
stare, alkoholem mózg maltretując i napisał ksiązke głupia straszliwie,
lustracyjna i rozrachunkową, że szkaluje i obraża kultury polskiej, naszej,
kochanej ikony. I że to w ogóle gniot jest. A pan Apiecionek się ucieszy, bo
jak ludzie tak gadają, to znak to niechybny, że będzie dodruk i do NIKE
nominacja, mimo, że pan Świetlicki, strasznie dużo, strasznie niemiłych
rzeczy pisze o Gazecie Wyborczej, a już szczególnie nie lubi dodatków
kulturalnych tejże i ich wpływu na młodociane umysły.
P:)