01.05.06, 13:49
bo wszystkie pozostałe poszły ponad setke:)
Obserwuj wątek
    • braineater Trzy pogrzeby Melquiadesa Estrady 01.05.06, 14:01
      Western znaczy się. Albo prawie, że. Prawie, bo całkiem współczesny z
      samochodami, komorkami i reszta XXI wiecznego stechnicyzowania. Ale w budowie i
      przekazie bardzo klasyczny, bardzo mityczny i bardzo dobry. Jakoś chyba
      zupełnie przegapiony w Polsce, a i żeby na świecie z jakims rozgłosem poszedł
      to nie słyszałem. A szkoda, bo film doskonały. Rewelacyjny, im starszy tym
      lepszy Tommy Lee Jones i jeden z lepszych scenariuszy lat ostatnich.
      Jak w klasycznym westernie jest to opowieść o męskiej przyjaźnie (bez
      Brockebackowych podtekstów) pomiedzy podstarzałym farmerem (Jones)a
      meksykańskim nielegalem szukającym pracy w Ameryce.
      Meksykanin ginie, a Jones wybiera się w długa konna podróz, by zawieźć jego
      ciało do rodzinneju miejscowości i godnie pochować. Przy okazji porywa i zmusza
      do współpracy morderce Meksykanina. Pierwsza połowa filmu to opowieśc o
      rodzącej się przyjaźni i morderstwie, druga to uciązliwa wyprawa do Meksyku. I
      obie są równie doskonałe. Całośc filmu przypomina trochę 'Przynieście mi głowę
      Alfredo Garcii' Peckinpaha i generalnie duch wielkiego Sama nad nim cały czas
      krązy, ale jakby dotknięty Jarmushowską depresją i zatopieniem w
      prowincjonalnej Ameryce domów na kołach. Do tego achronologiczny montaż, dużo
      długich, pozbawionych akcji czy dialogu ujęć i powstaje western prawie idealny.
      Zdecydowanie polecam, tym co gustują w westernach, jak i tym, którym podobało
      sie na przykład 'Inaczej niz w raju'

      P:)
      • kubissimo Re: Trzy pogrzeby Melquiadesa Estrady 07.05.06, 19:03
        ogladalem go na niemalze indywidualnym pokazie w kine Relax :)
        zgadzam sie z tym, co napisales, ale podkresle jeszcze wyrazniej: swietne
        zdjecia :)

        a przez "Inaczej niz w raju" nie przebrnalem bylem
      • nienietoperz Re: Trzy pogrzeby Melquiadesa Estrady 15.05.06, 11:54
        Obejrzany wczoraj (co juz samow sobie jest sukcesem kina prowincjonalnego!).
        Troche czasu zabralo nam, zeby sie wkrecic, nic wczesniej o nim nie
        wiedzielismy; dla reszty TWAczy Braineater zapewnil wyzej ulatwiajacy, ale tez
        troche chyba zubazajacy, 'spis tresci'.
        Bardzo dobry kawalek kina, wyscenariuszowany zreszta przez czlowieka od Amores
        perros i 21 gramow.
        Jak juz pisano wczesniej, bardzo sprytnie, bez zbytecznych archaizmow, pokazuja
        Trzy pogrzeby, ze Texas Texasem byl i pozostanie - 200 lat temu, 100 lat temu,
        teraz, i pewnie za 100 lat tez.

        Uklony,
        nn

        P.S. A 'Inaczej niz w raju' jest chyba najlepszym filmem Jarmuscha ever. A
        kategoria jest bardzo mocno obsadzona:-)
        • chihiro2 Re: Trzy pogrzeby Melquiadesa Estrady 15.05.06, 12:02
          A ja Jarmuscha chyba najbardziej cenie "Kawe i papierosy" i "Noc na ziemi".
    • braineater Donnie Darko 07.05.06, 16:12
      Pytanie na dzieńdobry - czemu debil Braineater mając ten film od roku na
      płycie, zobaczył go dopiero wczoraj w dodatku na TVN?
      <bo jest gupi>
      Pytanie drugie - czemu szanowne Towarzystwo w żadnym watku nie zająknęło się
      nawet na temat tego filmu
      <bo braineater jest gupi>
      Pytanie trzecie - czy ktos ma ochotę na wiwisekcję tego obrazu? Bo chyba mam
      duża ochotę o nim pogadać
      <gupie brajnitry juz tak mają>


      P:)
      • aaneta Re: Donnie Darko 07.05.06, 17:30
        Jak to w żadnym wątku?
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28749&w=32521486&a=34748468
        Ale to była zagadka ;)
        Dla mnie inspirująca, bo okazało się, że wcześniej też na Donnie Darko nie
        zwróciłam uwagi, ba, nawet nie wiedziałam o jego istnieniu. Chętnie pogadam, ale
        dopiero jutro, jak będę w robocie, bo dzisiaj mnie dzieciątka na chwilę tylko
        dopuściły do kompa. Od Nntpza i skądinąd wiem, że są takie miejsca na świecie,
        gdzie jest to film kultowy. Należy mu się, fakt, chociaż u nas raczej nie ma na
        to szans, no chyba że w TWArzystwie :)
        • chihiro2 Re: Donnie Darko 07.05.06, 18:26
          Czy ja wiem, czy nalezy mu sie? Owszem, niezly film, ciekawy klimat, ale zeby
          az 'kultowy'? (ale rzeczywiscie, tez slyszalam, ze jest tak postrzegany przez
          niektorych, podobnie jak denny zupelnie "Punch Drunk Love").
          • aaneta Re: Donnie Darko 07.05.06, 19:41
            Bo kultowość nie bierze się zazwyczaj z wielkości filmu, tylko z jego smaczków,
            szczegółów dostrzeganych i docenianych przez ograniczony krąg odbiorców (patrz
            nasze "Seksmisja" i "Rejs" - nie sądzę, żeby gdzieś poza Polską były tak
            odbierane, jak u nas, z oczywistych względów).
            Mnie akurat "Donnie Darko" spodobał się z innych powodów, niż te, dla których
            został kultowym w Anglii, Ameryce i tym podobnych okolicach. Z tych samych
            względów, jak sądzę, nie trafił on do szerokiego rozpowszechniania (nawet na
            dvd) w Polsce. Mam na myśli zawartą w nim pochwałę nonkonformizmu i
            indywidualizmu, pomimo wysokiej ceny, jaką trzeba zapłacić za taką postawę,
            włącznie z tym, że można być uznanym za chorego psychicznie. To jest to, co
            takie heretyczki, jak ja, lubią najbardziej ;)
            • chihiro2 Re: Donnie Darko 07.05.06, 20:14
              Tak, masz racje co do kultowosci, ale moim zdaniem tych smaczkow bylo tam
              niewiele. I ten nonkonformizm nie zostal tez jakos rewelacyjnie przedstawiony.
              Nie pamietam filmu zbyt dobrze (ogladalam juz dosc dawno temu), jednak
              odnioslam wrazenie, ze Donnie rzeczywiscie cierpi na schizofrenie. A w
              przypadku choroby trudno mowic o jakiejs "postawie", to nie byl jego wybor.
              • aaneta Re: Donnie Darko 08.05.06, 09:48
                Pewnie, że nie jego wybór, tylko jego starych, którzy wysłali go do psychiatry,
                no bo co innego może zrobić prawdziwy Amerykanin. Jeśli dziecko jest ruchliwe,
                to stwierdza się u niego ADHD i faszeruje prochami, żeby nie przeszkadzało.
                Jeśli jest na tyle inteligentne, że ma własne (krytyczne) poglądy na szkołę i
                dom, to się robi z niego schizofrenika. A po prochach nawet najzdrowszy człowiek
                zgłupieje. Notabene, o ile wiem, schizofrenia nie objawia się u nastolatków,
                dopiero po dwudziestym roku życia, ale mogę się mylić.
                • braineater Re: Donnie Darko 08.05.06, 10:08
                  Kultowośc - nie jest dla mnie Donnie filmem kultowym, ale potrafię zrozumieć,
                  czemu dla niektórych i owszem, tak. Po pierwsze bohater z którym łatwo się
                  zidentyfikować, po drugie 'tajemnica & suspence', po trzecie muzyka, dobrana
                  według kultowego klucza kawałków dla nadwrażliwej młodzieży.
                  Schizofrenia - po mojemu, Donnie jest zdrowy. Na tyle oczywiście na ile może
                  byc zdrowy współczesny człowiek. Jest dokładnie tak samo zdrowy, jak Tracy
                  Saroyana, który miał swojego Tygrysa. Równiez niewidzialnego. Zreszta
                  skojarzenia z 'Tracym i jego Tygrysem' nie umiałem sie pozbyć przez cały film.
                  A Królik jak dla mnie jest naprawdę - tak jak cały koncept podróży w czasie.

                  P:)
                  • aaneta Re: Donnie Darko 08.05.06, 12:10
                    Saroyana nie znam, ale coś mi świta, że podobny schemat (nadwrażliwe dziecko,
                    które znajduje oparcie w wymyślonej przez siebie postaci, z którą się
                    zaprzyjaźnia) gdzieś już spotkałam. Tutaj oczywiście Królik spełnia inną rolę,
                    ale też bierze się z psychiki Donniego, jego nieprzystosowania.
                    Natomiast pomysł podróży w czasie i alternatywnego rozwoju sytuacji jest dla
                    mnie nieszczególnie przekonujący. To znaczy może nie sam pomysł, ale jego
                    realizacja. Te rozmowy Donniego z nauczycielem, który boi się podpaść (nie
                    rozumiem, dlaczego), na temat genialnej książki napisanej przez kobietę, która
                    aktualnie jest kompletnie sklerotyczna i nie wie, co się wokół niej dzieje -
                    wydają mi się strasznie naciągane i bez sensu. Nie jestem na bieżąco z
                    zagadnieniem podróży w czasie, ale pamiętam, że kiedyś czytałam lepsze teksty na
                    ten temat.
                    • chihiro2 Re: Donnie Darko 08.05.06, 12:30
                      Ja mam wrazenie, ze w ogole Amerykanie w filmach przedstawiaja cos w rodzaju
                      tzw. "Kuechenpsychologie", dosc powierzchownie pokazuja glebie psychologiczna.
                      Wszystko musi byc wprost, jak sa niedomowienia, to malo pozostawiaja pola do
                      wyobrazni, roznic w interpretacji. Ostatnio ogladalam tez dosc zabawny film "I
                      love Huckabees" i uderzylo mnie, ze w tych amerykanskich filmach pytania, ktore
                      maja byc glebokie i powazne sa z gatunku takich, jakie stawia sobie kazdy
                      wrazliwy 15-latek. Problemow dla starszych ludzi sie raczej nie porusza, a jak
                      juz to sa dosc topornie przedstawione.
                      Nie zebym odrzucala amerykanskie filmy per se, nie - chodzi mi tylko o to, zeby
                      nie krecily sie wokol psychologii i problemow egzystencajlnych na sile. Cenie
                      Jarmuscha np., u ktorego glebia jest bardzo swobodnie poruszona, podobnie
                      Lynch - nic na sile.

                      A na marginesie - w dzisiejszym swiecie (nie tylko w USA) jest wielka presja
                      bycia normalnym, a jednoczesnie pochwala indywidualnosci i oryginalnosci i
                      niektorzy gubia sie w tym wszystkim, nie moga tego pogodzic. Troszke tez o tym
                      jest "Donnie Darko". O tym pogubieniu sie i niemoznosci spelnienia sprzecznych
                      oczekiwan spoleczenstwa.
                  • nienietoperz Re: Donnie Darko 08.05.06, 13:12
                    Witam back,
                    i od razu pozwalam sobie wkleic kawalek dawnego maila do Aanety a propos
                    Kultowego Krolika


                    Piszac o DD wczesniej, i myslac o nim teraz, mam w glowie przede
                    wszystkim warstwe przekazu (emocji?), a nie warstwe zdarzeniowa; te
                    druga mozna odbierac w sposob plaskohistoryjkowy, badz
                    przeinterpretowywac w roznych kierunkach. Ta pierwsza trafia do mnie
                    bardzo celnie, przez wykreowanie swiata w 100% nastolatkowego, z
                    wszelkimi jego aspektami i smiesznostkami, a nastepnie pokazanie, ze
                    tak naprawde wlasnie w tym czasie jest mnostwo powodow, zeby
                    zobaczyc wokol siebie mase nonsensow, potencjalnego bolu,
                    niedopasowan i konfliktow. Nie oskarzalbym w zadnym stopniu
                    otoczenia naszego bohatera, nie oskarzalbym bron Boze jego samego:
                    tak juz po prostu jest, ze patrzac uczciwie na swiat oczyma
                    wrazliwego nastolatka mozna zobaczyc tysiac powodow, dla ktorych
                    najlepsze sa te marzenia, te sny, w ktorych sie umiera. Stad uwaga o
                    tym, ze niekoniecznie chcialbym, zeby obejrzalo ten film moje
                    potencjalne dziecko w wieku szkolnym:-) Akurat moja prywatna dosc
                    grubo ciosana konstrukcja psychiczna pozwala przejsc bezmyslnie
                    wobec roznych dylematow tego typu i cieszyc sie zyciem i jeo
                    urokami, ale elementarna inteligencja pozwala zauwazyc istnienie i
                    (co najmniej) rownouprawnienie opcji opisanej wczesniej.

                    ***** (koniec maila)


                    Podsumowujac - uwazam, ze film jest swietny, interpretacja pt: wredne otoczenie
                    wokol kontra biedny wrazliwy chlopiec jest zasadniczo nagieta. Podobnie jak
                    odbieranie DD jako historyjki SF o podrozach w czasie. Dla mnie jest to
                    najzwyczajniej w swiecie historia o tym, jak pokrecony jest swiat, i jak bardzo
                    mozna to zobaczyc w wieku lat 17 (kiedy to bylo....)

                    Uklony,
                    nntpz
                    • aaneta Re: Donnie Darko 08.05.06, 13:59
                      No to ja też się powtórzę ;) Oto moja odpowiedź na nienietoperzowego maila:

                      Bardzo intrygująca rzecz, dawno czegoś takiego nie oglądałam,
                      chociaż myślałam, że będzie bardziej zakręcony. W każdym razie nie
                      dziwię się, że nie trafił do Polski, bo tutaj mało kto by go
                      zrozumiał i docenił :( Chociaż, co ciekawe, nie chodzi tu o tę
                      zakręconość, bo przecież były i w kinach, i w telewizorze, choćby
                      takie filmy jak Pi czy Requiem dla snu, problem raczej w
                      inteligencji i niekonwencjonalności głównego bohatera. Oczywiście
                      cały urok DD polega na tym, że można go odczytywać na bardzo różnych
                      płaszczyznach, interpretacja zgodna z Twoją narzuca się bardzo
                      wyraźnie, ważna jest też na pozór banalna kwestia, jak dużo zależy
                      od naszych wyborów, niekoniecznie świadomych, jak różnie mogą się
                      potoczyć losy nasze i osób nam bliskich w zależności od tego, czy
                      śpimy w swoim pokoju czy na polu golfowym ;) ale jeśli pominiemy tę
                      całą metafizykę, to zostanie przede wszystkim opowieść o
                      nieprzeciętnie inteligentnym chłopaku, nie mieszczącym się w
                      stereotypach i konwencjach narzuconych przez otoczenie, zarówno
                      szkołę, jak i rodzinę. To też w sumie nic nowego - to, że czasami
                      wybitna inteligencja i niekonwencjonalność są brane za chorobę
                      psychiczną, ale tutaj, w takim ujęciu, w komplecie z filozofią,
                      fizyką i wielkim niebieskim królikiem ;) robi to niesamowite
                      wrażenie. No i rewelacyjny Gyllenhaal, zwłaszcza na tle pozostałej
                      obsady młodzieżowej, chociaż jego siostra też jest niezła.
    • staua Jak zwykle mialam opoznienie 08.05.06, 17:23
      ale widzialam przez weekend:

      "Walk the Line" - niezly fim z serii biograficznych, i jesli rzeczywiscie Phoenix and Witherspoon spiewali
      sami, to bardzo dobrze im to wychodzi.
      "Derailed" - tragiczna chala, zupelnie nieprawdopodobna fabula, Aniston beznadziejna, Clive Owen gra
      niezle, ale nie byl w stanie uratowac tego filmu, Vincent Cassel w jedynej roli, ktora zawsze gra (no i sie
      wyspecjalizowal, chyba w niczym innym juz go nie obsadza, zawsze bedzie czarnym charakterem
      francuskiego pochodzenia)
      • staua nic nowego 15.05.06, 18:04
        "Henry and June" - bardzo fajny jako wstep do poznawania postaci (a Uma Thurman jednak lepiej
        wyglada teraz)
        "Good Night, and Good Luck" - fantastyczne, wedlug mnie, ale moze dlatego, ze interesuje mnie USA i
        taki film "zaangazowany" bardzo mnie wciagnal.
        "Sophie's Choice" - bez ksiazki trudno zrozumiec ten film, duzo jest wyciete, a Meryl Streep, choc
        dostala Oskara za te role, gra dobrze, ale podobno jedno z uzasadnien Oskara bylo takie, ze swietnie
        podrabia polski akcent, no cos, moze dla amerykanskiego ucha tak, dla mnie jej akcent jej identyczny z
        akcentem, jakiego uzywa jako stary rabin w "Angels in America", czyli zupelnie nie polski, raczej jest to
        akcent polskich przedwojennych Zydow. Poza tym nie wiem, kto jej pisal polskojezyczne kwestie, caly
        czas jest w nich "ja", kalka z ang. (kwestie innych aktorow mowiacych po polsku sa duzo lepsze).
        "The Wings of the Dove" - swietne, zwlaszcza obie glowne role kobiece, no i Wenecja.
        • ash3 Re: nic nowego 15.05.06, 18:40
          A ja dopiero teraz obejrzałam "Symetrię" Konrada Niewolskiego (czy on potem
          jeszcze coś nakręcił?). Bardzo dobry polski film. Tutaj krótki link
          film.o2.pl/film/symetria/ o filmie.
          Poza samą historia (młody człowiek, szukający pracy po studiach. trafia pewnego
          dnia do więzienia. Ktos w areszcie (?) podpowiada mu by poszedł do celi
          "grypsujących". Tam bardzo szybko jego życie i on sam zmienia się.) ogromne
          wrażenie robi opowiedzenie tej historii: więzienie jest pokazane w oszałamiająco
          realistyczny sposob, jednocześnie bez nadmiaru szczegółów i bez epatowania
          brutalnościa.
          • daria13 Re: Symetria!!! 15.05.06, 18:51
            Ja też dopiero teraz obejrzałam Symetrię i cały czas jestem pod ogromnym
            wrażeniem. To niezykle sugestywny i przejmujący film. Jedna z końcowych scen
            (nie chcę psuć efektu, tym którzy może jeszcze obejrzą) doprowadziła mnie do
            łez nie tyle smutku, co przerażenia i bezsilności. Piękna muzyka (musze ją
            mieć - polecam się jakby ktoś dysponował), ciekawe zdjęcia, ujęcia, no i atut
            chyba jeden z najważniejszych; aktorstwo! Główny bohater - sama autentyczność,
            Szyc, jako żul, prymityw - majstersztyk, no i Chyra, facet, który z całkiem
            przeciętnym wyglądem działa na mnie niemal jak Spacey;).
            Apel do naszych drogich TWAczy od lat za granicą: jeśli nie widzieliście, a
            chcecie zobaczyć naprawdę dobre polskie kino - gorąco polecam!!!
            Pozdrawiam:)
            • daria13 Re: kino rosyjskie 15.05.06, 19:06
              Miałam ostatnio okazje obejrzeć kilka rosyjskich produkcji. O Powrocie już
              pisałam i nadal twierdzę, że to arcydzieło. Kolejne obejrzane to: Kochanek -
              ciekawe, kameralne studium zazdrości, Złodziej - małoletni aktorzy rosyjscy są
              najlepsi! Film sugestywny, niezykle smutny, film o potrzebie miłości wbrew
              wszystkiemu, wbew wszelkiej logice i instynktowi samozachowawczemu, zarówno ze
              strony kobiety, jak i dziecka, film z ciekawym zakończeniem - ogólnie film
              dobry. Kolejny obraz to Svolochi, film o sierotach wojennych, młodocianych
              przestępcach wcielonych do specjalnego oddziału wywiadowczego, jak to zostało
              nawzane, a tak naprawdę do komandosów do zadań specjalnych, czytaj niemal
              samobójczych. Tematyka ciekawa, film dobrze zrobiony, ale zanatdo przewidywalny
              i schematyczny. Niemniej nie żałuję czasu poświęconego na oberzenie.
              Na koniec rewelacyjne kino rozrywkowe - Night watch i Day watch!!!!! Dla mnie
              bomba, acz z góry uprzedzam, że książek nie czytałam, więc mogę być
              nieobiektywna;) Gorąco polecam miłośnikom gatunku i wszystkim, którzy lubią
              dobrą, świetnie zrealizowaną rozrywkę. Czy jest tu ktoś, kto widział Nocznyj
              dozor?
              P:)
              • noida Re: kino rosyjskie 05.06.06, 12:40
                Jeśli gdzieś trafisz to polecam film "Przechadzka", był pokazywany na WWFie.
                Obejrzyj koniecznie, jest naprawdę dobry :) a przy tym mało rosyjsko-ponury.
            • chihiro2 Re: Symetria!!! 15.05.06, 19:55
              Ja bym chciala obejrzec, bo duzo dobrego slyszalam o tym filmie i zaciekawil
              mnie wywiad z rezyserem gdzies kiedys przeczytany. Tylko nie chce mi sie w
              Polsce kupowac dvd, szkoda mi jakos pieniedzy...
              • 3promile Re: Symetria!!! 15.05.06, 19:56
                Mogę ci to załatwić z drugiego tłoczenia, jeśli się nie brzydzisz piractwa ;)
                • braineater Re: Symetria!!! 15.05.06, 20:02
                  na przykład w zestawie z debiutem Niewolskiego, czyli filmem "D.I.L.", jak na
                  polskie warunki dobrze zrobiona historyjkom o handlarzach narkotykami, nieźle
                  napisana, nieźle zagraną i generalnie niezłą:)

                  P:)
                • chihiro2 Re: Symetria!!! 16.05.06, 10:18
                  Byloby bosko, 3promile! Piractwa okazjonalnego sie nie brzydze :)
              • ash3 Re: Symetria!!! 16.05.06, 10:26
                Myśle, że warto go mieć - jeśli ktoś ma odtwarzacz do DVD czy video. Ja z chęcią
                obejrzałabym jeszcze raz ten film. Jest intensywny od pierwszej sceny, gdy ręka
                zapisuje coś na kartce, jeszcze przed czołówką, której teraz właśnie dobrze nie
                pamiętam.
                (Poza tym co chwila mówiłam do męża "Nic nie rozumiem? A ty?" a on też nie
                rozumiał bardzo specyficznej gwary więziennej - 90 proc. dialogów w filmie to
                własnie czysta grypsera, bez tłumaczenia oczywiście).
    • staua Matchpoint 31.05.06, 18:43
      nie pamietam, czy juz bylo - a obejrzalam dopiero wczoraj i, w przeciwienstwie do wielu innych filmow
      WA, nie znudzil mnie, choc oczywiscie sa typowe sceny z intelektualnymi dyskusjami przy stoliku
      restauracyjnym. Uwielbiam Jonathana Rhysa Myersa, swietnie sie tez nadawal do tej roli. Chyba jednak
      "Melinda & Melinda" jest u mnie o oczko wyzej, ale ten film tez obejrzalam z przyjemnoscia (maz
      skapitulowal o godzinie).
      • daria13 Re: Zemasta Hebalończyka, czyli 31.05.06, 19:24
        chyba najlepsza, w moim odczuciu animacja, jaką udało mi się obejrzeć. Genialna
        plastycznie opowieść w konwenscji mitycznej fantasy. Zdecydowanie bardziej dla
        dorosłych. Animacja przy pomocy drewnianych lalek z niesamowitym pomysłem
        pozostawienia widocznych sznurków, sięgających do nieba i grających bardzo
        ważną rolę nici życia i nici wiążących bohaterów. Intryga iście szekspirowska i
        wciągająca nie jest tu jednak najważniejsza; najważniejsza jest oprawa
        plastyczna, baśniowa scenografia, zachwycająca, mroczna, wizyjna. Miałam
        momentami bardzo silne skojarzenia z teledyskami mojego ukochanego Toola, stąd
        pewnie też część mojego zachwytu. Niektóre fragmenty wizji reżysera zapierały
        mi dech w piersi. Dawno nic tak mnie nie zachwyciło. W opisie w GW napisali, że
        film zgarnął różne nagrody, ale jeszcze tego nie sprawdzałam.
        Polecam Wam gorąco. Film pokazywali na Ale kino, więc jest szansa, że powtórzą.
        Jeśli nie, radzę poszukać innych źródeł dostępu, bo film jest naprawdę
        rewelacyjny.
        P:)
      • kubissimo Re: Matchpoint 04.06.06, 00:05
        matchpoint ogladalem przez tydzien, bo po pierwszej godzinie wcale nie mialem
        ochoty na ciag dalszy
        na Ms. Johansson jestem zupelnie odporny i kompletnie nie rozumiem jej fenomenu
        Rhys Meyers w tym filmie byl tak kompletnie pozbawiony jakichkolwiek
        wlasciwosci, ze oj

        generalnie wszystko bylo bardzo estetyczne i bardzo o niczym :/
        spodobali mi sie tylko dwaj policjanci, ale byli na ekranie przez jakies 10
        minut :/
        • staua Re: Matchpoint 04.06.06, 01:58
          Tak, policjanci byli niezli, ich rozmowy byly najlepsze.
          Rhys Myers podoba mi sie zawsze, nawey w Mission Impossible 3.
          Scarlett to krowka, podobno lansuja ja na nowa Marilyn, ale ja tego nie widze.
          W "Mellinda i Mellinda" role kobiece byly zdecydowanie ciekawsze.
        • skajstop Re: Matchpoint 04.06.06, 11:22
          kubissimo napisał:

          > na Ms. Johansson jestem zupelnie odporny i kompletnie nie rozumiem jej
          > fenomenu

          W "Dziewczynie z perłą" była OK. Ale tam mało mówiła, za to scenarzysta z
          operatorem wykonali fantastyczną robotę.
          A potem na horyzoncie pojawiła się "Wyspa" i moja sympatia do tej pani okazała
          się fatalną morganą ;-)

          A "Matchpoint" - średni.
      • formaprzetrwalnikowa Re: Matchpoint 04.06.06, 10:20
        nie dziwie sie, ze Twój mąz skapitulował o godzinę.
        mysmy tez skapitulowali - wyszlismy z kina chyba jakies 30-40 min przed koncem
        filmu- te duchy nas wygoniły. film uwazam za beznadziejny, choc mógłby byc
        niezła opowieścią o kobietach (kilka fajnych momentów: ta żonka opętana
        pragnieniem zajścia w ciązę i widząca siebie tylko przez pryzmat tego; jej
        mamuska - ciekawe indywiduum, chyba typowe dla jej klasy; no i ta amerykanska
        superblondyna - pozująca na cwaniarę a dajaca się nabrac na najstarszy na
        swiecie chwyt 'tak, tak powiem mojej żonie'). niestety - film podobno miał byc
        komedią kryminalną. nie wyszło ani jedno ani drugie.
        moim zdaniem film zyskałby gdyby się skonczył na scenie z obrączką nad rzeką.
        • staua Re: Matchpoint 04.06.06, 16:34
          Nie wiedzialam, ze mial byc komedia kryminalna (nawet mi to przez mysl nie przeszlo).
          Uwazam postac Noli za niezla, jesli uzna sie ja za kompletnie tragiczna bohaterke.
          Ale dobrze, ze Allen sam nie gral glownej roli...
          • noida Re: Matchpoint 05.06.06, 12:35
            Ja obejrzałam film wczoraj, był rzeczywiście średni.
            Bardzo banalny i gdyby nie ta obrączka to w ogóle byłby o niczym.
            Ale akurat Scarlett to moim zdaniem jedna z najzdolniejszych młodych aktorek
            obecnie. A że zagrała w "Wyspie" to jeszcze o niczym nie świadczy.
            Postacie są ciekawe, problem polega na tym, że fabuła była dość nijaka...
            • kubissimo Re: Matchpoint 05.06.06, 12:51
              wiesz, jak na razie najwiekszym osiagnieciem panny Johansson jest bycie na
              ekranie, bo jej tzw. dobre role (Lost in Translation; Girl with a Pearl Earring)
              wlasnie na tym polegaly
              do grona zdolnych bardzo jej daleko, nie mowiac o tych najzdolniejszych
              • mamarcela Re: Matchpoint 05.06.06, 13:01
                się czepnę, abstrahując od panny J.
                Które to te zdolne ?
                A które najzdolniejsze?
                I jeszcze grona ich!
                P;-)
              • noida Re: Matchpoint 05.06.06, 13:02
                Być na ekranie też trzeba umieć.
                A kto twoim zdaniem jest zdolniejszy od niej w jej pokoleniu?
                • daria13 Re: Matchpoint 05.06.06, 14:23
                  Po Lost in translation i Perle jestem zagorzałą wielbicielką panny Scarrett.
                  Wyspy nie oglądałam i nie mam zamiaru oglądać. Scena przekłuwania ucha w
                  Dziewczynie z perłą jest jedną z najlepszych aktorskich, kobiecych scen ever.
                  Ona cudownie gra twarzą i też uważam, że właśnie bycie na ekranie jest sztuką.
                  Krzyczeć, płakać, wić się na scenie każdy podrzędny aktor potrafi, ale nic nie
                  mówiąc odegrać całą gamę uczuć, odegrać przekonywująco i sugestywnie, to już
                  wyższa szkoła jazdy. Wiem, że truizm, ale to właśnie trzeba docenić u tej
                  aktorki.
                  Inną niestety sprawą jest to, że panienka może się nieco pogubiła po wczesnych
                  sukcesach, tak jak było z Di Caprio, który po Co gryzie Gilberta Grapa,
                  Chłopięcym świecie, czy Total eclipse Hollandowej, czyli rolach dziecięco-
                  młodzieńczych, kompletnie się zmanierował, jak to kiedyś mówili, i teraz jest
                  podrzędnym aktorzyną. A szkoda.
                  P:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka