quarantina
31.05.06, 08:45
Chcę zadać pytanie na marginesie twarzowej dyskusji o książce Capote’a.
Pytanie to zrodziło się już wcześniej, przy okazji dyskusji na temat zupełnie
innej książki.
Po co w zasadzie dyskutować o książce? Tak, pytam zupełnie serio.
Po co zastanawiać się nad treścią ksiązki, którą autor wyssał z palca?
Powieść Capote’a oparta jest na faktach, ale faktem jest tylko morderstwo,
cała reszta jest misternie utkaną fabułą. Psychologiczne tło, sylwetki
morderców, przecież to subiektywne widzenie autora. Podobnie z Kenzaburo,
Dostojewskim. Tak naprawdę dyskutować można tylko o warsztacie, stylu,
języku. Cała reszta to fikcja. Im bardziej angażujemy się w dyskusję o tej
fikcji, tym bardziej autorowi udało się nam nas nabrać. Jedynym celem
Capote’a było napisanie doskonałej historii, nic poza tym. Jedynym celem
pisarza jest napisanie książki doskonałej, nic poza tym. Capote trafił na
dobry temat. Wyrzeźbił go i tyle.
Czasami słyszę stwierdzenia typu: książka oddaje coś tam coś tam. Kto to może
zweryfikować? Książka może nas na chwilę zaczarować, nic więcej.