eeela
05.06.06, 13:35
Obejrzalam "Hostel".
Publicznie na tu, w inteligenckiej jaskini nie boje sie wyznac - uwielbiam
Tarantino. Lubie dobra jatke, portrety psychologiczne zobojetnialych na kazde
zycie oprocz wlasnego zawodowych zabijakow, muzyke, klimat. Ale "Hostel" jest
po prostu dnem. Nie przypuszczalabym, ze to robota Tarantino, gdybym ogladala
bez posiadania zadnej wiedzy o rezyserze. Portretow psychologicznych brak.
Klimat taniego horroru. Epatowanie chora przemoca bez zadnej chyba mysli
stojacej za tym. No i dlaczego mi sie moje kochanie tak spsilo, hem???
Swoja droga, czy to mozliwe, zeby Tarantino inspirowal sie wystawa Hagensa w
swoich chorych pomyslach? Cos mi sie tak wydaje...