nula8
30.06.06, 17:14
Chyba będę marudą tego forum, ale co tam. Poskarżę się:
dałam się w końcu przekonać, że teraz facetów najlepiej się poznaje przez
internet i inaczej to się rzadko zdarza. Długo trwało przekonywanie mnie, bo
ja staroświecka jestem i czekam na jakieś... bo ja wiem, jak to nazwać...
wzrokowe porozumienie, a w internecie z tym ciężko. Ale tyle przykładów
wokoło internetowych związków, że i ja w końcu spróbowałam. Zarejestrowałam
się w serwisie randkowym i dostałam odpowiedzi. Będzie clou: nie chcę
odpowiedzieć żadnemu z tych facetów :(.
Obiektywnie to oni są nawet ok. Ale i tak nie chce mi się ich poznawać.
Pewnie powinnam się zmusić i dać sobie szansę na przekonanie się, jacy są,
ale ja nie chcę się do niczego zmuszać! Mimo zaawansowanego raczej wieku
wciąż pozostało we mnie przekonanie, że jak los przyniesie coś dobrego, to od
razu będę wiedzieć, że to jest dobre. I nie będę się musiała zmuszać...
Naiwna jestem chyba dość. I pewnie zbyt serio to wszystko traktuję. Ale nawet
jeśli tak jest, to tak już zostanie. Nie wierzę w dogłębne przemiany
osobowości, zwłaszcza, gdy się ma 31 lat. Boję się, że jeżeli się nie zacznę
zmuszać i zmieniać, to jedynym wyjściem będzie przygotować się na to, że
zawsze będę sama. A do tej myśli wciąż się nie umiem przyzwyczaić...